Dodaj do ulubionych

Pytanie...

19.07.22, 15:55
Cześć :)
Chciałbym wam w miarę szybko przedstawić sytuację w której się znajduje, bo osobiście chyba już się sam w niej pogubiłem... Do sedna sprawy. Otóż moja Rodzicielka już jakiś czas temu znalazła sobie pewne dodatkowe zajęcie które nie do końca przynosi tak wiele profitów jakby chciała i jest dosyć czasochłonne. Zajęcie to wymaga od członków rodziny czyli mnie, mojej narzeczonej i rodzeństwa troszkę nakładów energii. Z początku pomagałem jak mogłem, jeździłem po Polsce,bo to zajęcie wymagało żeby czasem zrobić coś w internecie, a czasem pojechać gdzieś w kraj i coś załatwić. Często słyszeliśmy, że się do tego nie przykładamy i nie chcemy jej pomóc. Pomimo to zawsze staraliśmy się być na każde zawołanie i wspierać jak tylko możemy. Niestety dodatkowe zajęcie nie przynosiło efektów jakie były zakładane na początku i stąd frustracja w naszą stronę itp. Przynajmniej tak się domyślam. Apogeum całej sytuacji miało miejsce gdy razem z narzeczoną, moja Rodzicielka i rodzeństwem robiliśmy coś w naszym domu w internecie. W pewnym momencie moja narzeczona zwróciła w delikatny sposób uwagę mojemu młodszemu bratu gdyż był strasznie głośno i nie mogliśmy usłyszeć o czym rozmawiamy między sobą. Czy nie wydaje mu się, że takie przekrzykiwanie innej osoby jak dorośli rozmawiają jest niekulturalne. Mniej więcej tak wyglądał kontekst. Na co moja Rodzicielka zareagowała pełnym oburzeniem, wyjściem z domu razem z bratem i trzaśnięcie drzwiami. Następnego dnia zadzwoniłem do niej żeby wybadać co się stało. Oczywiście dowiedziałem się, że My jej dzieci nie będziemy wychowywać i czy jej nie pomogę z jej drobnym biznesem. Odpowiedziałem, że nie mamy zamiaru tego robić ale czy nie wydaje jej się, że mój młodszy brat wchodzi jej ostatnio na głowę, pozwala sobie na coraz więcej. Odpowiedziała oczywiście, że nie i ona ma wszystko pod kontrolą i gdyby powiedziała mu to by ją posłuchał. Mówię, że przecież mówiłaś mu już kilka razy i cię nie posłuchał. Oczywiście temat rozbił się o narzeczoną, że jej nie pomagamy z jej "biznesem", nie przykładamy się itp. Mówię, że przecież to Twój biznes i twoja sprawa i nie możesz od nas oczekiwać, że będziemy większość albo wszystkie sprawy robić za ciebie. Oczywiście padł żelazny argument, że dostaliśmy od niej trochę ziemi pod budowę domu po czym się rozłączyła. Nie jestem osobą która lubi drżeć koty... I zawsze staram się dążyć do jakiegoś rozwiązania ale na ten moment już nie mam sił. Dzwoniłem następnego dnia po całym zajściu to nie odebrała telefonu. Przyszedłem na dzień mamy z prezentem, złożyłem życzenia i zostawiłem podarunek. Powiedziałem, że zdania możemy mieć różne ale to nie jest powód żeby robić z tego aż taki problem. Oczywiście prezent jak i poprzedni chyba urodzinowy zostały mi zwrócone pod moją nieobecność, bo jak to powiedziała. Nie zasługuje na takie prezenty. I od tamtej pory jak mnie widzi to udaje, że mnie nie widzi, moja narzeczona podobnie i jej mamę również. Jak przejeżdżałem ostatnio autem i widziałem rodziców na spacerze razem z bratem pomachałem im to nawet na mnie nie spojrzała. Rodzeństwo i Tata zachowują się w stosunku do mnie normalnie. Rodzeństwo nas odwiedza, a ja mam zakaz wchodzenia do domu rodzinnego, bo mi powiedziała żebym do nich nie przychodził. Jeszcze kiedyś mi zarzuciła, że cały swoje życie buduje na słabym gruncie. Gdzie moim zdaniem nie ma racji, bo z moją narzeczoną dogadujemy się całkiem dobrze. Trochę nurtuje mnie ta cała sytuacja czasami tak sobie myślę czy coś ze mną jest nie tak i czy to ja nie popełniłem gdzieś błędu. Co myślicie o tym? Dobrze, że mogłem się wygadać (:
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • lumeria Re: Pytanie... 19.07.22, 21:14
      Czy mieszkacie wszyscy w jednym domu?

      Myślę, ze wszyscy jesteście uwikłani i niezdrowo powczepiani w nieswoje interesy. Az czuć klaustrofobiczny brak dystansu. Czas się uwolnić od mamusi i zając się swoim życiem a nie jej biznesem i nie jej domostwem/dziećmi. A juz to dzwonienie, przepraszanie i ogólne włażenie mamusi do d. jest straszne.






      • dr_house203 Re: Pytanie... 20.07.22, 05:40
        Nie. Mieszkamy oddzielnie. Przepraszać nie miałem zamiaru ale zawsze myślałem, że rodzina to jednak rodzina i pomimo różnych zdań trzeba jakoś się wspierać i iść na kompromis lub go szukać, rozmawiać itp. Przynajmniej w takim przekonaniu zostałem wychowany. Najwidoczniej się myliłem i wyznaczenie jakiejś granicy spotkało się z takim odzewem z jej strony.
        • tt-tka Re: Pytanie... 20.07.22, 09:50
          Kompromis dobra rzecz, ale on zaklada ustepstwa obustronne.
          mama zdaje sie wymaga podporzadkowania sie i ustepstw wylacznie z jednej strony.
          trudno, niech sie focha, a ty nie wrabiaj narzeczonej w zaspokajanie potrzeb, zyczen i kaprysow mamusi.
          • dr_house203 Re: Pytanie... 20.07.22, 11:21
            Pewnie ja wrobiłem i to nie raz... Zawsze miałem poczucie, że skoro ja pomagam jej mamie, bo ojca już nie ma to może moja narzeczoną pomoże mi tutaj. Tylko, że chyba nie widziałem tego, że tam za jakąś pomoc byli mi wdzięczni, a tutaj non stop jakieś pretensje. Już raczej nie będę tego robił.
    • eriu Re: Pytanie... 20.07.22, 10:26
      Rozumiem jak matka robi biznes, że można trochę pomóc. Ale żeby jeździć w Polskę wielokrotnie? I to bez wynagrodzenia? Dlaczego? Kto Tobie za to funduje benzynę? Kto Ci płaci za ten czas kiedy byś mógł odpocząć, spędzić czas z narzeczoną albo zwyczajnie zarobić pieniądze dla siebie? Matka wykorzystuje Ciebie w tym swoim biznesie i tyle. I do tego jeszcze wykorzystuje poczucie winy. Bo dała kawałek ziemi? Chciała to dała. Był jakiś warunek dołączony do tego jak dawała ten kawałek ziemi? Było powiedziane, że kawałek ziemi dostaniesz za pomoc w prowadzeniu biznesu? Oczywiście, że nie. Po prostu matka chciała to dała tę ziemię a teraz stosuje specjalnie manipulację żebyś Ty się czuł winny! Nie daj sobie wmówić że nie, to jest jak najbardziej działanie celowe.

      Twoja matka snuje intrygi i manipuluje żeby wywołać ślepe posłuszeństwo. Ma być tak jak ona chce i koniec. Bardzo mi przykro, że tak jest. Bo to jest bardzo ciężkie dla Ciebie. Cieszę się, że reszta rodziny zachowuje się normalnie.

      Musisz stawiać matce granice, bo wlezie na głowę. Oddaje prezenty, to nie kup już następnego. Skoro Ty nie możesz przyjść do domu rodzinnego to zapraszaj całą rodzinę ale nie matkę do Was. Nie daj się wkręcaj w poczucie winy, że jej nie pomagasz w jej biznesach. Masz prawo do tego żeby pracować na siebie albo jeśli chcesz to żeby leżeć do góry brzuchem i odpoczywać! A jeśli matka by chciała żebyś pojechał w Polskę to możesz zapytać jakie wynagrodzenie dostaniesz i jaką umowę na to podpiszecie. Twoja matka brzydko mówiąc znalazła sobie darmową siłę roboczą i ciągnie ile może, bo kiedyś dała darowiznę. Pamiętaj: żaden sąd jej darowizny nie zwróci z tego powodu, że próbowała Was wyzyskiwać dla jej firmy a Wy się nie dacie.


      Dużo siły!
      • dr_house203 Re: Pytanie... 20.07.22, 11:18
        Sytuacja wyglądała tak, że dostawałem kasę za paliwo plus jakieś tam jedzenie w trasie w ramach wdzięczności. Nigdy za swoje usługi pieniędzy nie brałem i nie chciałbym brać, bo wydawało mi się, że tak powinno być i rodzinę powinno się wspierać. Firma też tego nie nazwę... Nie chce tutaj opisywać szczegółów ale bardziej to jest działanie które łączy jej pasje i daje przy okazji trochę zarobić. Niestety ostatnimi czasy nie idzie jej najlepiej jak w poprzednich latach i mam wrażenie, że jest sfrustrowana. Jako już gość w domu rodzinnym często byłem świadkiem jak wyżywała sie na rodzeństwie, bo nie robili czegoś po jej myśli. Ona żyła w swojej bańce gdzie otaczała ją jej pasja ale mam wrażenie, że już czasu dla swoich dzieci nie miała. Bardzo mi się to nie podobało ale nigdy uwagi jej na ten temat nie zwracałem. Szanowałem fakt, że to jej dom i jej zasady. Niestety tego samego nie mogłem oczekiwać od niej gdy moja narzeczona zwróciła uwagę mojemu rodzeństwu kiedy byli u nas z wizytą, bo trzeba było coś ogarnąć dla niej w necie. Sądów się nie boję, bo wiem jakie zapisy były u notariusza i jesteśmy na prawie. Chciałbym żeby wszystko wróciło do normy ale jak teraz tak sobie cofam taśmę to co jakiś czas coś było. Coś na rzeczy i jej nie pasowało. Teraz dopiero widzę troszkę wyraźniej i całość układa mi się bardziej spójnie. Znam ją dobrze i ona raczej z ręką do mnie nie wyjdzie, a ja już nie mam ochoty na kolejne próby. Bo po co skoro ktoś mi nawet na zwykłe cześć nie odpowiada i obraca głowę traktując mnie jak powietrze. Martwi mnie fakt, że za jakiś czas święta, a później mamy nasz ślub i zamiast się cieszyć to muszę się martwić, bo mam kwas w rodzinie i czy mi matka na wesele przyjdzie czy może odmówi, bo nie czuje się u nas komfortowo. Dzięki za słowa wsparcia:)
        • eriu Re: Pytanie... 20.07.22, 12:10
          Nie łudź się. Jeśli jest to działalność, która trwa wiele lat i przynosi zyski to oczywiście, że jest to firma tylko niezarejestrowana i niech się mamuśka modli żeby tego skarbówka nie wyczaiła.

          Owszem rodzinie się pomaga, ale są granice tej pomocy. Bez przesady żebyś był na każde zawołanie i rzucał wszystko i jechał w Polskę bo mamuśka chce sobie zarobić. A co z Twoim życiem? Co z tym co Ty chcesz robić w tym czasie? To nie może trwać przez lata. Matka powinna była założyć działalność i Ciebie po prostu zatrudnić i Ci płacić. Jeśli tego nie zrobiła to Ciebie po prostu wykorzystywała i tyle.

          Ale to matka robi kwas! Pomyśl o całej sytuacji jakby Ci kumpel opowiadał: że matka swojemu synowi nie odpowiada cześć, bo syn i narzeczona pomagają jej w biznesie, ale jej biznes nie idzie, że syn jeździ po całej Polsce na zawołanie matki a matka się wkurzyła, bo narzeczona po prostu powiedziała, że syn matki po prostu przeszkadzał, bo przeszkadzał. Przecież to jest kuriozalny powód!

          Święta spędźcie z rodziną narzeczonej, a jeśli chodzi o ślub jeśli matka ciągle wali fochy, oddaje prezenty, nie mówi Ci cześć to anulujcie jej zaproszenie. Wyślijcie jej piękny komunikat wydrukowany, że na ślubie chcecie mieć osoby które Was kochają i o Was dbają a w tej kategorii nie są osoby, które synowi nie odpowiadają cześć. I miejcie spokojny ślub, na którym nikt żadnych fochów nie będzie uprawiał.

          Bo niestety musisz się liczyć z tym, że skoro matka zaczęła odwalać takie numery to nie wiadomo jak daleko się posunie i czy na ślubie nic nie nawiwija.
          • dr_house203 Re: Pytanie... 20.07.22, 14:10
            Dzięki za subiektywna ocenę i rozjaśnienie całej sytuacji z perspektywy innej osoby. Myślę, że masz rację i długi okres czasu nie zdawałem sobie sprawy w co tak naprawdę się pakuje i dawałem sobą manipulować. A całe to narzekanie i wieczne fochy dawało mi podświadomie informacje, że to ja robię coś źle... I w pewnym momencie nawet zaczynałem tak myśleć, że to może ze mną jest coś nie tak. Jeszcze raz dziękuję i życzę Ci wszystkiego dobrego (:
            • lumeria Re: Pytanie... 20.07.22, 16:24
              > jeśli matka ciągle wali fochy, oddaje prezenty, nie mówi Ci cześć to anulujcie jej zaproszenie.

              Nie trzeba anulować zaproszenia i tym eskalować animozje i tworzyć rozłamu w rodzinie. To jest danie matce amunicji, którą będzie używała do końca życia by oskarżać syna - "na swój ślub własnej matki nie zaprosił!". Takie coś wpłynie nie tylko na relacje z matką ale i z rodzeństwem. Bo jak oni się odnajdą w tym - za kim powinni stanąć?

              Ja bym radziła z całą ceremonią i na oczach rodzeństwa zaprosić rodziców jako parę na wasz ślub (na inne rodzinne uroczystości u was tez). By było wyraźnie wiadomo, ze wy z narzeczoną jesteście w porządku.

              Jeśli matka jest tak niezrównoważona, ze nie przyjdzie na uroczystości, szczegolnie na wasz ślub, to znaczy, ze to ona podżega konflikt, i to ona ma ostrą korbę.

              Oczywiscie należy być przygotowanym na sceny, kwaśne uwagi, eskalacje.
              • eriu Re: Pytanie... 20.07.22, 20:33
                Rozłam w rodzinie tworzy matka, która odrzuca syna z powodu swoich fochów.

                Ja osobiście nie chciałabym takiej osoby na swoim ślubie, która z powodu swojego focha udaje, że nie istnieję i nie odpowiada mi cześć a jest moją matką. Na swoim ślubie chciałabym ludzi, którzy mnie kochają i są mi życzliwi i zawsze mi odpowiadają cześć. Pamiętaj, że matka zakazała synowi wstępu do domu rodzinnego. Ile oni mają jeszcze udowadniać, że są w porządku? Aż się porzygają z tego udowadniania i życie im przeleci na tym udowadnianiu zamiast na życiu?
                • lumeria Re: Pytanie... 22.07.22, 15:32
                  > I od tamtej pory jak mnie widzi to udaje, że mnie nie widzi,
                  > moja narzeczona podobnie i jej mamę również.
                  > Jak przejeżdżałem ostatnio autem i widziałem rodziców

                  Oni widocznie mieszkają w malej miejscowości, gdzie ciągle się spotykają. W takiej sytuacji to jest raczej trudno na ślub robiony w takim ścisłym środowisku nie zaprosić matki.

                  Gdyby mieszkali w innych miastach, nie widzieli sie często, albo mieli neutralny grunt gdzie mogliby spotykać sie z rodzeństwem, rodzina i znajomymi - to w pełni zgodziłabym się z tobą, ze wtedy lepiej by było nie zapraszać matki siejącej ferment.

                  • eriu Re: Pytanie... 22.07.22, 16:00
                    A ja bym powiedziała, że niekoniecznie. Rodzina ich wspiera. Nie są ślepi, widzą zachowanie matki.

                    No i bez przesady, weź się zastanów jak się czuje człowiek, do którego publicznie matka się wielokrotnie nie przyznaje. Ile można dawać się tak traktować? I potem jakby nigdy nic zapraszać na ślub?


                    Nie mówiąc o tym, że myślisz, że ludzie to są ślepi w takim środowisku małym jak sama piszesz? Że nie będą widzieć, że matka się do syna nie przyznaje, do jego narzeczonej, do jej matki?
                    • lumeria Re: Pytanie... 22.07.22, 16:21
                      Jak to "nie przyznaje"?

                      Ona robi mu/im celowy i ostry ignor (ostracyzm). To jest okropne.

                      Nie trzeba "jakby nigdy nic" - tylko wyraźnie powiedzieć rodzinie "matka nie jest w porządku, widzę to, ale ja chce być w porządku, wiec ja zapraszam. "

                      Mozna jednak stosować technikę szarego kamienia, nie reagować na prowokacje, nie dać się sprowokować do eskalacji sytuacji, do jeszcze większego polaryzowania.


                      Jak tak pisze, to tez zastanawiam sie czy czasem matka nie ma poczucia, ze dotychczas posłuszny jej synuś wymyka jej się spod kontroli. I to ta okropna narzeczona biednego dobrego syneczka korumpuje. Wiec matka odreagowuje się tak, by sprowokować syna i synowa, by wyszli na tych złych.
                      • enith Re: Pytanie... 22.07.22, 16:58
                        Co jest trudniejsze: niezaproszenie własnej matki na ślub i wesele czy zaproszenie jej i ryzykowanie, że swoim paskudnym zachowaniem bezpowrotnie zniszczy państwu młodym ich dzień? Wobec kogo syn ma być w porządku: własnej manipulującej matki, która dziś jawnie go olewa czy swojej przyszłej żony? Bo te opcje nawzajem się wykluczają. Która rodzina ma być dla pana ważniejsza: pochodzenia czy ta, którą zakłada z narzeczoną?
                        Zaproszenie matki na ślub, gdy ta dziś nie odpowiada synowi na pozdrowienie i ostentacyjnie odwraca głowę na jego widok, będzie usankcjonowaniem jej paskudnych zachowań wobec syna i jego narzeczonej, publicznie i przed wszystkimi. Ja nie chciałabym zaczynać własnego małżeństwa od czegoś takiego.
                      • eriu Re: Pytanie... 23.07.22, 17:19
                        Ktoś mnie kopie w twarz z półobrotu i mam „używać techniki szarego kamienia i być w porządku wobec tej osoby zapraszając ją na ślub”? Yyy nie dostałam cegłą w głowę.

                        Matka mu zakazała wstępu do rodzinnego domu! Nie reaguje jak go widzi! Ma mu jeszcze ślub i wesele zniszczyć? Ma przyjść i na tort nasrać, bo według niej nie pomagają wystarczająco przy jej firmie?

                        To nie jest eskalowanie. To jest posiadanie swojego życia, do którego dopuszcza się osoby, które szanują mnie jako osobę i szanują moją narzeczoną. I jeśli ktoś sam się odcina manipulując w paskudny sposób to niech się liczy z konsekwencjami swoich czynów, że nie będzie w takim życiu uwzględniony. To się nazywa stawianie granicy.
                        • lumeria Re: Pytanie... 25.07.22, 15:06
                          >Ktoś mnie kopie w twarz z półobrotu i mam ...

                          Nie przesadzasz troszeczkę?

                          Jest ogromna różnica miedzy ludźmi żyjącymi niezależnie w nuklearnej rodzinie z dala od miejsca i rodziny pochodzenia, a takimi żyjącymi w układzie tradycyjnym, gdzie wszyscy mieszkają w rodzinnej miejscowości, widzą się codziennie bądź prawie codziennie przez cale życie i prawdopodobnie będą widzieli się przez całą resztę życia.

                          To są dwa rożne układy, dynamiki calkowicie inne.

                          "Odetnij się" sprawdza się, kiedy faktycznie można się odciąć. A w sytuacji autora co on i przyszła żona i ich rodziny mają robić? Karmić wendetę i walczyć z mamusią przez następne pół wieku?

                          Jak jest obawa, ze mamusia odstawi scenę, to organizuje się wujka Staszka, który weźmie ja za łokieć i wyprowadzi z towarzystwa.
                          • enith Re: Pytanie... 25.07.22, 16:00
                            lumeria napisała:

                            > Jak jest obawa, ze mamusia odstawi scenę, to organizuje się wujka Staszka, któr
                            > y weźmie ja za łokieć i wyprowadzi z towarzystwa.

                            I całe wesele oraz czas przygotowań upłynie młodym na martwieniu się, czy i kiedy matka odstawi scenę i jak spektakularna ta scena będzie. Ja tam jestem za tym, żeby ludzi nie potrafiących zachować się w towarzystwie, jednak na wesele nie zapraszać. Ta matka dość już namąciła, widać, że nie zaakceptowała faktu, że syn ma ważniejszą, niż ona sama kobietę w życiu i ważniejsze na głowie sprawy, niż bujanie się po Polsce w sprawach matki biznesów. Jeśli syn nie postawi się manipulującej matce teraz, to raczej nie postawi się już nigdy. Jaki to będzie komunikat dla narzeczonej?
                            • lumeria Re: Pytanie... 25.07.22, 16:27
                              Bądźmy realistyczni - prawdopodobnie żadnego robienia kupy na torcie nie będzie. Bo matka tez liczy się z tym co ludzie powiedzą i zapewne sama nie zechce wyjść na świra. A jeśli jednak odstawi jakaś grubą akcje, to wyda sobie świadectwo.

                              > Jeśli syn nie postawi się manipulującej matce teraz, to raczej nie postawi się już nigdy.

                              Czyli kiedy matka używa kary wykluczenia, odrzucenia i nieodzywania się do syna, synowej i jej rodziny, to jest zła (no bo jest).

                              Ale kiedy on (oraz narzeczona) w odwecie wykluczy i odrzuci matkę w okolicznościach świąt i ślubu - to będzie dobry?

                              >Jeśli syn nie postawi się manipulującej matce teraz, to raczej nie postawi się już nigdy.

                              To nieprawda. Beda mieli szanse by pilnować swoich granic po ślubie tez. I tu nie chodzi o stawianie się, tylko konsekwentne i długoterminowe działanie by ograniczyć wpływ toksycznej matki na młodą rodzinę.
                              • enith Re: Pytanie... 25.07.22, 16:54
                                lumeria napisała:

                                > Ale kiedy on (oraz narzeczona) w odwecie wykluczy i odrzuci matkę w okolicznościach świąt i ślubu - to będzie dobry?

                                Matka właśnie wykluczyła się sama. To ona na ulicy odwraca głowę, gdy widzi syna i nie odpowiada na jego pozdrowienia, jak widać kompletnie nie przejmując się faktem, że ludzie to widzą i tak, biorą ją zapewne za świruskę. Publiczny ostracyzm syna i piękne świadectwo, jakie sobie tym wystawia, najwyraźniej nie spędzają tej pani snu z powiek. Skąd założenie, że na weselu będzie zachowywać się lepiej? Bo ludzie patrzą? Jej świadkowie jakoś nie przeszkadzają w bucowskim traktowaniu syna.
                                >
                                > >Jeśli syn nie postawi się manipulującej matce teraz, to raczej nie postawi
                                > się już nigdy.
                                >
                                > To nieprawda. Beda mieli szanse by pilnować swoich granic po ślubie tez. I t
                                > u nie chodzi o stawianie się, tylko konsekwentne i długoterminowe działanie by
                                > ograniczyć wpływ toksycznej matki na młodą rodzinę.

                                I to ograniczenie toksycznego wpływu należy zacząć teraz, od dziś, a nie dopiero po ślubie, bo matki na ślub nie zaprosić nie wypada. Matka na ślubie być musi, a jeśli narobi siary, to ją wujek Staszek wyprowadzi, tak? Tak to ma wyglądać, że jeden gość pacyfikuje drugiego? A jak wujek Staszek nie zechce robić za pacyfikatora, to co? Wołać kuzyna Józka? Fajna imprezka się szykuje ;-)
                                • lumeria Re: Pytanie... 25.07.22, 17:26
                                  Wiesz co, przedstawiamy rożne i bardzo odmienne podejścia. Ale to autor i jego narzeczona będą musieli wybrać to, co dla nich jest odpowiednie, dostosować reakcje do własnych możliwości i do tego jak sytuacja będzie się rozwijała.

                                  Jeśli chodzi o logistykę, to przy większych imprezach dobrze mieć osoby (nie gości!), którzy będą doglądali by wszystko było w porządku (np. prezenty, szatnię, alkohol, zachowanie gości). Czy to ochroniarz, czy zatrudnieni znajomi, to już zależy od organizatorów.
                                  • enith Re: Pytanie... 25.07.22, 19:04
                                    Rozumiem, co chcesz przekazać, Lumerio, i zgadzam się ze stwierdzeniem, że to syn i synowa będą musieli zdecydować, jaka strategia jest dla nich do wykonania. Nadal jednak uważam, że nie można czekać do niewiadomo kiedy ze stawianiem granic toksycznemu członkowi rodziny. Dlaczego akurat ma to mieć miejsce po ślubie, a nie np. po urodzeniu pierwszego dziecka? Albo drugiego dziecka? Albo czekać do 10 rocznicy ślubu i dopiero po niej zacząć stawiać granice matce?
                                    Nie można takich rzeczy odkładać na świętego Nigdy, bo za każdym razem, gdy brak będzie stanowczej reakcji na zachowanie matki, tym gorzej się ona będzie zachowywać. Poczuje kobieta wiatr w żaglach i będzie trzymać syna i synową ciasno w garści. Reagować należy tu i teraz, a nie kłaść uszy po sobie i sankcjonować paskudne zachowania matki, żeby tylko mieć ją na ślubie. Swoją drogą, jeśli matka zażąda od syna i synowej przeprosin i od ich otrzymania uzależni swoją obecność na ślubie i weselu, poradzisz im przeprosić, by nie eskalować konfliktu i tworzyć dalszego rozłamu w rodzinie?
                                    • eriu Re: Pytanie... 25.07.22, 21:11
                                      Dokładnie Enith, zgadzam się z Tobą. Jeśli nie postawisz tej granicy teraz to taka osoba tylko będzie się coraz gorzej zachowywać. Znam to z doświadczenia. Nie postawisz granicy to wejdzie na głowę i nasra.

                                      No i szczerze mówiąc dla mnie to jest kuriozalne rozwiązanie: zaproś matkę na wesele żeby nie eskalować konfliktu i "co ludzie powiedzą" a potem wynajmij ochroniarza żeby w razie czego matkę wyprowadził siłą. Po co dawać komuś w ogóle szansę żeby rozwalił wesele? Przecież już na drodze doświadczenia widać, że matka jest manipulantką i co? Nagle się magicznie zmieni pod wpływem zaproszenia na wesele? Oczywiście, że nie! Jedyna możliwość jest taka, że poczuje uległość ze strony syna i synowej i wykorzysta przeciw nim.

                                      Wiadomo, każdy wybierze strategię z jaką się czuje najlepiej. Natomiast ja ze swojej strony nie zamierzam udawać, że takie gry "w tej chwili będę udawać, że jest w porządku" są ok. Poza tym jest coś o czym też Lumerio nie piszesz. Za taką strategię się płaci emocjonalnie. Bo to jest stres co będzie na weselu, stres podczas wesela czy matka czegoś nie odwali. Nawet stres podczas zapraszania, bo skoro matka się tak zachowywała i ignorowała to teraz takie zapraszanie może być dla kogoś wymuszone i stresujące bardzo. Nawet takie zapraszanie można odchorować, bo już może dla kogoś być nieszczere, bo ma dość takich zachowań i można to zrozumieć. Bo ludzie chcą być kochani i akceptowani przez swoich rodziców bezwarunkowo. I czy takie zadowolenie matki kolejny raz jest warte tych stresów swoich?
                                    • lumeria Re: Pytanie... 25.07.22, 21:32
                                      >Nadal jednak uważam, że nie można czekać do niewiadomo kiedy ze stawianiem granic toksycznemu członkowi rodziny.

                                      Pierwszy etap do asertywności i stawiania granic jest uzmysłowienie sobie, ze mamy problem, na który musimy zareagować.

                                      Matka autora ma kilka dekad doświadczenia w przekraczaniu granic, manipulowaniu, robieniu ostrych jazd, stosowaniu ostracyzmu. Tak, uważam, ze matka zachowuje się toksycznie. Nie tylko wobec syna, ale tez reszty rodziny.

                                      Synowi niedawno zaczęło coś świtać, ze tak nie powinno być. Od dziecka ma zryty beret przez toksyczna mamusie. Teraz wyczytał tu na forum, ze matka zachowuje się xujowo i ze ma zerwać z nią relacje przez niezaproszenie jej na swój ślub.

                                      Mysle, ze autor musi to wszystko sobie przemyśleć, a stawianie granic zaczęło się od momentu kiedy załapał, ze w relacji z matka jest coś mocno nie halo. Jeszcze bardzo dużo nauki przed nim i przed jego przyszłą zoną.

                                      Mówienie komuś, kto przez cale życie był posłuszny, ze nagle powinien się postawić jest po prostu nierealistyczne. Ok, może komuś gdzie coś takiego sie udało, ale dla mnie i dla wielu innych osób to był długi i ciężki proces.

                                      Nie, nie namawiam do przepraszania i poniżania sie wobec mamusi. Wręcz polecałabym strategiczne wykorzystanie jej focha i dystansowania się do tego by nabrać trochę przestrzeni i by zająć się swoimi sprawami - takimi jak np. przygotowaniami do ślubu! To byłby dobry poligon stawiania granic - zaczynając już teraz.




                                      • eriu Re: Pytanie... 25.07.22, 22:07
                                        Ale ludzie są różni i mają różne możliwości. To, że komuś coś zajęło lata nie znaczy, że nie należy pokazać możliwości i powiedzieć: po prostu nie musisz matki zapraszać na ślub i wesele i to jest jak najbardziej ok, masz prawo chronić siebie oraz narzeczona i rodzinę, którą tworzycie.

                                        Tym bardziej moim zdaniem warto pokazać, że tak można i że ludzie widzą to jako normalną opcję, bo to jest temat, o którym nie zawsze ma się z kim pogadać. A skoro są ludzie, którzy mieli doświadczenia z takimi ludźmi (jak ja na przykład) i po prostu wiedzą, że im szybciej zaczniesz stawiać granice tym lepiej, i że naprawdę to jest normalna opcja to to jest cenne. I uważam, że warto zasiać takie ziarno w głowie autora nawet gdyby doszedł do wniosku, że w tej chwili nie jest w stanie tak postąpić. Bo to zaprocentuje dla niego na przyszłość.
                                        • dr_house203 Re: Pytanie... 26.07.22, 09:56
                                          Jakąś chwilę temu rozmawiałem z moją narzeczoną o tym wszystkim. Powiedziała mi, że widzi różnice pomiędzy tym jak wygląda sytuacja teraz, a jak było poprzednio. Powiedziała mi, że obecnie jestem bardziej skupiony na Nas i na naszej relacji, bo wcześniej miała wrażenie, że jestem obecny cały czas tam... Tam przebywałem dużo czasu i czuła, że jestem mniej obecny w naszym życiu. Powiedziała mi też, że jej zdaniem przy obecnej sytuacji układa się nam lepiej i żebym nie był na nią z tego powodu zły. Nie, żeby wcześniej układało nam się źle :) Ale zauważyła różnice, że mam więcej czasu dla siebie, dla niej i dla Nas. Obecnie wydaje mi się, że tak powinno to wyglądać. Wcześniej potrafiłem przyjść z pracy, dostać telefon od M, że coś trzeba pomóc i się zbierałem do Niej. Obecnie mam więcej czasu dla siebie :) Mam do was pytanie... Mój młodszy brat za jakoś czas będzie miał urodziny. Już moja siostra mówiła, że będą organizować w domu jakaś imprezę dla kolegów i koleżanek brata i może jakaś rodzina te będzie. Brat raczej nie ogarnia co się dzieje chociaż wiemy, że już dzwonił do kilku kolegów żeby ich zaprosić na urodziny. Pewnie moja M mu w tym pomagała. Mam świadomość tego, że na 99 procent nikt nas nie zaprosi na tą imprezę. Mimo to chciałbym mieć dobry stosunek z rodzeństwem i żeby mieli świadomość, że niczemu nie są winni i wobec nich jestem w porządku. Będziemy chcieli dać mu jakiś podarunek. Jeżeli nie dostaniemy zaproszenie to wpaść tam na yolo to raczej słaba opcja i osobiście tego nie widzę, bo przecież mam się nie pokazywać... Co myślicie?
                                          Pozdrawiam
                                          • eriu Re: Pytanie... 26.07.22, 12:54
                                            Wiesz co? Jeżeli Twoja matka robi sceny na mieście takie, że "nie chcę Cię znać" i się od Ciebie odwracam, nie mówię cześć, ignoruję Cię to pytanie czy nie zrobi mega sceny na tych urodzinach brata. No i Twojemu bratu może być zwyczajnie przykro, że taka akcja się odwaliła na jego urodzinach w obecności jego wszystkich znajomych. Jeśli to nastolatek to pamiętaj, że dzieciaki mają smartfony i mogą nagrać tę scenę i chłopak może potem nie mieć życia. No szkoda chłopaka żeby cierpiał bo matka robi rozgrywki.

                                            Moim zdaniem fajnie by było gdybyś z bratem pogadał przed jego urodzinami. Weźcie go na jakąś pizzę/ wypad / możecie coś fajnego oczywiście wymyślić. Spędźcie z nim czas. Powiedzcie mu, że jest dla Was ważny i zawsze będzie bez względu na wszystko, dajcie mu prezent. To co sprawia, że ludzie czują, że są dla Was ważni to jest czas i uwaga. Więc dajcie mu ją i powiedzcie, że jest Wam bardzo przykro, ale nie możecie się pojawić na imprezie ale bardzo wam zależało żeby z nim świętować jego urodziny.

                                            Super, że masz więcej czasu dla siebie i dla Was :) Może trochę też poodpoczywasz ;)
                                          • tt-tka Re: Pytanie... 26.07.22, 15:26
                                            Co do brata - nie wpadaj(cie) bez zaproszenia. Jesli go lubisz i chcesz z nim poswietowac/obdarowac go, zadzwon z zyczeniami i umow sie z nim w innym terminie i poza domem.

                                            Co do matki - osobe, ktora albo obraza, albo ignoruje, najlepiej usunac ze swego zycia. Nie bywac, nie dzwonic, nie angazowac sie w jej sprawy i oczywiscie nie zapraszac.
                                            Jezeli ona zadzwoni w sprawie tej swojej dzialalnosci, milo lub chlodno wyjasnic, ze jestescie zajeci wlasnymi sprawami. Jesli ona zadzwoni w innej sprawie, do przemyslenia. Ale przy pierwszym zachowaniu, ktorego nie tolerowalbys u kolegi/sasiada/wujka itp - w tyl zwrot bez pozegnania.
                                          • aqua48 Re: Pytanie... 26.07.22, 18:11
                                            dr_house203 napisał:


                                            > Mam świadomość tego, że na 99 procent nikt nas nie zaprosi na tą imprezę. Mimo to chciałbym mieć d
                                            > obry stosunek z rodzeństwem i żeby mieli świadomość, że niczemu nie są winni i
                                            > wobec nich jestem w porządku. Będziemy chcieli dać mu jakiś podarunek.

                                            Zadzwoń do brata i umów się z nim poza domem na spotkanie, wręczenie prezentu i pogadanie. A może na wspólnie spędzony czas na jakiejś atrakcji? To też może być częścią prezentu.
                          • eriu Re: Pytanie... 25.07.22, 17:27
                            Nie przesadzam. Taki nagły ostracyzm ze strony matki to jak kop z półobrotu.

                            Myślisz, że osoba, która już robi sceny publicznie na ulicy nie reagując na swojego syna nie zrobi sceny na weselu jak ją ktoś będzie wyprowadzał? Ale jesteś naiwna. Przecież jej nie zależy na dobru jej syna tylko żeby swój cel osiągnąć.

                            A dlaczego mają pilnować granic po ślubie dopiero? Mają teraz ustąpić żeby matka jeszcze gorzej się zachowywała, bo teraz ustąpią bo "co ludzie powiedzą" i potem będzie wiedziała, że to jest słaby punkt i żeby w to uderzać? I potem cały czas będzie na to grała w przyszłości. Jaki jest sens żeby się teraz podłożyć żeby sobie życie w przyszłości tylko utrudnić? Granice trzeba zacząć stawiać jak najszybciej i być konsekwentym!

                            Z zachowywaniem się jak świr - ten statek już dawno odpłynął...
                          • aqua48 Re: Pytanie... 26.07.22, 11:47
                            Chwila, chwila. Matka jest DOROSŁA i musi sobie zdawać sprawę, że jej zachowanie pociąga za sobą konsekwencje. Choćby takie, że nie zostanie zaproszona na ślub syna którego ignoruje i którym pomiata.
                            To nie jest żadna wendetta, to eliminowanie toksycznej osoby ze swego życia.
            • eriu Re: Pytanie... 20.07.22, 20:38
              Nie ma sprawy :)

              Takie wieczne narzekanie i fochy to jest typowe narzędzie manipulacji właśnie żeby w dzieciach wzbudzić poczucie winy i je zmusić żeby robiły co rodzic karze. Jeśli to sprawia bądź sprawiło, że myślisz o sobie źle albo że trudno Ci stawiać ludziom granice to naptrawdę pomaga pójcie na terapię. To też może Ci pomóc żeby matce stawiać granice. Bo takie zachowania jak narzekania, fochy to też mogło sprawiać, że Twoje naturalne granice były naruszane i zachowania, rzeczy było na Tobie wymuszane i nie miałeś jak się pewnych rzeczy nauczyć jeśli chodzi o stawianie granic ale też nawet szanowanie granic u kogoś. Tak tylko rzucę ten temat do przemyślenia. Może Ci też pomoże.
            • aqua48 Re: Pytanie... 21.07.22, 15:47
              Cóż, osoba która zachowuje się tak jak Twoja matka jest toksyczną manipulatorką, a nie częścią wspierającej się bliskiej rodziny i warto to sobie uświadomić. Stawianie granic to trudna umiejętność ale mona się jej nauczyć i wypracować sobie pewne teksty i zachowania.
              Skup się na swojej narzeczonej i Waszym ślubie i absolutnie nie zapraszaj osób co do których masz jakiekolwiek podejrzenia że będą zachowywały się niegrzecznie i zepsują Wam uroczystość albo swoimi fochami, uwagami albo zachowaniem. Po co Wam to?
            • alpepe Re: Pytanie... 22.07.22, 11:08
              Na tym polega dorastanie, że strącasz stare bożki z cokołów, tu akurat mowa o matce. Zacząłeś ją widzieć taką, jaką była naprawdę i jaką jest. Czasem nic nie da się zrobić poza przyjęciem do wiadomości i pożegnaniem marzenia o idealnej matce.
    • eliksir_czarodziejski Re: Pytanie... 23.07.22, 16:52
      Przeczytałam wszystkie Twoje wypowiedzi w tym wątku. Twoja matka jest bardzo toksyczną i manipulująca osobą.
      • verdana Re: Pytanie... 25.07.22, 11:39
        Co jest z tym tatą, co raz jest, a raz go nie ma "ja pomagam jej mamie, bo ojca już nie ma", "Rodzeństwo i Tata zachowują się w stosunku do mnie normalnie.". Są wakacje, idż sobie na spacer, dziecko
        • enith Re: Pytanie... 25.07.22, 17:21
          To narzeczona nie ma ojca, nie autor wątku.
          • dr_house203 Re: Pytanie... 26.07.22, 09:59
            enith napisała:

            > To narzeczona nie ma ojca, nie autor wątku.

            Tak.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka