30.03.07, 13:50
Witajcie,jestem tu "nowa"..Moja historia,podobna do innych..Od byłego
wyprowadziłam się rok temu,po prawie 10 latach małżeństwa,zrobiłam to co
uznałam za najlepsze dla mnie i mojej córki..Miałam 27 lat gdy urodziłam
córkę. Nadmienię,że mój ex nigdy nie chciał mieć dzieci,i jedynie przypadek
(dla mnie cud)sprawił,że w ciążę zaszłam."Pan i władca" poniżał
mnie,szarpał,wyzywał,nie okazywał czułości,miłości,wolał na czatach
siedzieć,w pracy zostawać po godzinach,niż wracać do domu,w którym była jego
mała córeczka. Ogólnie brak zainteresowania (po pracy zamykał się w pokoju na
odpoczynek).Po urodzeniu małej,przez 8 miesięcy byłam w domu,najpierw na
urlopie macierzyskim, później na płatnym urlopie.Gdy wróciłam do pracy,z
córką została moja mama.Mieszkaliśmy sami,w jego mieszkaniu.Nie układało
się,ciągłe kłótnie,wyzwiska,spowodowały,że zaczełam myśleć o rozstaniu. Tylko
gdzie uciec?z małym dzieciątkiem,bez perspektyw,bez mieszkania.Myśłałam,że
pomoże terapia,sama się umówiłam na spotkanie,jego wyciągnęłam na siłę.No i
na takim spotkaniu z psychologiem,on przyznał się do stosowania przemocy
fizycznej i psychicznej,więcej już nie poszedł..a ja?próbowałam to sobie
wytłumaczyć wszystko,aż któregoś dnia powiedziałam stop. Znalazłam mieszkanie
(jeden pokój),wyremontowałam go,i czekałam dalej,łudząc się,że on się
zmieni,że pokocha nas obie. Po jakiejś kłótni,spakowałam swoje rzeczy do
jednej torby i....ponieważ nie chciał nas wypuścić z domu,zadzwoniłam po
policję i mojego ojca. I tak dzięki interwencji,uwolniłam się. Zamieszkałam u
mamy,w lutym,mała miała 3 latka.W maju przeprowadziłam się do samodzielnego
mieszkania. Jesteśmy w nim do tej pory. Jest ciężko,poczucie winy,że zrobiłam
małej krzywdę nie daje mi spać. On nie daje mi żyć,jest złośliwy,cyniczny,aby
tylko mi dokopać.Płaci alimenty (350 zł) i nic poza tym,mamy wspólny
kredyt,który spłacam sama. Nie ma ustalonych sądowo terminów spotkań z
córką,chociaż takie byłyby wskazane. Faktem,że przychodzi po mała w środy do
przedszkola,co drugi weekend zabiera ją do siebie,ale....w ostatnią sobotę
mała była u niego,płakała za mną(sam to powiedział),a on nawet nie
zadzwonił,dla mnie nie byłoby problemem podjechanie po nią,ale on nie patrzy
na dziecko,tylko,że jest to jego weekend. Kocham moją córkę i zrobiłabym dla
niej wszystko.Boli mnie,że on chce dokopać mnie. Często mi grozi,że sąd
przyzna mu pełne prawa do córki,i że córka będzie mieszkała z nim.Nie wiem co
robić,z jednej strony rozwód,bo chciałabym ułożyć sobie życie (mnie i mojej
córce),z drugiej strony ustalenie terminów spotkań (na moją propozycję,każda
środa i wymiennie,sobota lub niedziela,bez noclegów,on nie wyraża
zgody),wygzekwowanie od niego,spłaty co miesiąc połowy kredytu. Napiszę
jeszcze,że wyprowadziłam się,biorąc ze sobą tylko swoje ubrania i
kosmetyki,nic więcej,wszystko zostało u niego. Nie mam nic,co wspólnie
wnieśliśmy do tego małżeństwa.I nic nie chcę,jedynie ten kredyt mnie dobija.
Co mam robić,bo te jego groźby nie dają mi normalnie funkcjonować. Nie
potrafię spokojnie rozmawiać z tym człowiekiem. Współczuję jego kobiecie,że
jeszcze nie zobaczyła jego prawdziwej natury.
A i jeszcze jedno,na moje prośby o dołożenie mi do kredytu,odpowiada,że daje
mi alimenty i że nie ma kasy:(
Żenada?
Nie potrafie z nim rozmawiac,proby rozmowy koncza sie wyzwiskami na moj temat
i stwierdzeniem,ze prowokuje. Mam wrazenie,ze mala sie go boi,a
raczej,tego,ze nie wroci do mnie.Za kazdym razem powtarza,ze jedzie do
taty,pobawi sie w "kopciuszka" i wroci na noc.Jego czas spedzany z corka
polega na odwiedzaniu babci,puszczeniu bajki na dvd,lub przyjmowaniu
gosci.Zlosci mnie takie przekazywanie sobie dziecka z rak do rak,jakby byla
zabawka.Gdy mala choruje,on nie jest w stanie poswiecic 5 min na rozmowe
telefoniczna,czeka tylko,az choroba minie,aby mogl ja zabrac,nawet jej nie
odwiedzi,a gdy to robi,to jest gora 20-30 min.Siada wtedy na kanapie i
mowi,"chodz do tatusia,bo zaraz musze isc".Twierdzi,ze to ja robie krzywde
malej,ze to ja odeszlam,pozbawiajac przy tym corki ojca.No i to ciagle
straszenie mnie,ze ja do siebie zabierze,i ze bedzie mieszkac u niego.
Nie wiem jak z nim rozmawiac.Nie wiem jak moge mu wytlumaczyc,ze corka nie
chce zostawac u niego na noc.Dlaczego dla niego jej potrzeby nie sa wazne?Mam
wrazenie,ze wazne dla niego jest jedynie "dokopanie" mnie i tylko mnie.
Obserwuj wątek
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: co dalej? 02.04.07, 01:35
      Zaistniała sytuacja wzmogła wyraźnie agresywne zachowania Pani męża. Nie znam
      ich przyczym Może jest to jego tendencja, może konflikt i rozwodowa atmosfera
      dodatkowo je wzmocniły. Z listu wynika, że to co rodzi konflikty między Państwem
      to róznego rodzaju formalności. Alimenty, odwiedziny dzicka , zasady spłaty
      kredytu czy podziału majątku. Są to z reguły obszary zapalne i nie ma sensu
      doprowadzać do sytuacji, w której, gdy są nieuregulowane, wzmagają i eskaluja
      konflikty. Radzę zatem urgulować te sprawy przy pomocy sądu. Można wnieść spra o
      rozwód lub separację. Można podzielic wtedy majatek i ustalic zadady spłaty
      kredytu. Ustalone zostaną zasady odwidzin dzicka.Można w takich sprawach
      skorzystać z pomocy mediatora sądowego, gdy sprawy sporne. Jeśłi Pani nie ma
      dużych dochodów moze Pani wystąpić o zwolnienie od kosztów sądowych. Wtedy
      przysługuje Pani adwokat z urzedu, którego ołaci Skarb Państwa lub na końcu
      sprawy mąż.
      Ureguluje to stosunki między Państwem, Pani da możliwość egzekwowania swoich
      należności, zmniejszy napięcie oraz ograniczy znacznie obszary konfliktów.
      Jeśli chodzi o Pani poczucie winy za rozstanie, to doskonale to rozumiem, ale
      proszę się zastanowić, czy nie lepiej stworzyć dziecku spokojne warunki życia z
      klarownymi ( nawet ustalanymi przez sąd ) zasadm? W innym wypadku dziecko
      narażone byłoby na życie w ciągłym niepokoju z wiecznie zdenerwowaną mamą, która
      bywa jawnie poniżana czy atakowana. Rozstanie czy rozwód to nie jest dobrą
      rzeczą, ale czasem lepszą niż życie w ciągłym na napięciu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka