drugie dziecko

27.04.07, 12:52
P Agnieszko 2 tyg temu urodziłam drugą córkę ,pierwsza ma 8 lat.niewiem co
się dzieje ze mną ale wszystko mnie w starszej córce denerwuje ostatnio to ze
chce sie przytulać ,ciągle krzyczę na nią a potem ryczę ze tak ją
traktuję.Dlaczego tak się dzieje?
    • annabak Re: drugie dziecko 27.04.07, 18:50
      Miałam i mam tak samo...
      Mój pierwszy syn jest ze mna bardzo związany, długo go karmiłam piersią i
      rozstawalismy się maksymalnie na parę godzin, pierwsze dłuższe rozstanie było,
      gdy rodziłam młodszego syna (starszy miał wtedy 3 lata i 3 miesiące).
      Straszy syn w porównaniu do właśnie narodzonego drugiego syna, wydał mi się b.
      duży i taki "dorosły". Jakos przestał budzić moją czułość a zaczął mnie
      denerwować. Im bardziej do mnie lgnął, tym bardziej mnie denerwował, a jego
      płacz przestał mnie wzruszać.
      Jak to możliwe, że moja miłość do niego tak szybko się ulotniła?
      Gdy dowiedziałam się, że jestem drugi raz w ciąży, myślałam, że tego drugiego
      dziecka nie będę umiała tak pokochać mocno, jak pierwszego syna. A teraz na
      starszego nie mogę czasami patrzeć.....
      • sylwia1239 Re: drugie dziecko 27.04.07, 18:58
        ale czy to jest normalne zachowanie?może powinnam zasięgnąc rady jakiegoś
        specjalisty
        • annabak Re: drugie dziecko 27.04.07, 19:31
          nie wiem...
          Też chętnie usłyszałabym opinię p. Agnieszki, bo też mnie to martwi.
          • wagulek Re: drugie dziecko 30.04.07, 17:19
            Witajcie-coś w tym jest, może nie przytrafia się każdej świezo-podwójnej mamie,
            ale ja mam to samo co wy-jakbym siebie czytala.Tez obawialam sie jak to będzie
            kochac to drugie, pierwszego synka uwielbiam, i balam sie ze drugiego nie bede
            umiala automatycznie obdarzyć taka milościa.a jednak-starszy mnie drazni
            okropnie, nie codziennie, ale jednak zbyt często.Obiecywalam sobie, ze bede dla
            niego tym bardziej czuła i wyrozumiala, zeby nie poczul sie na drugim planie-
            ale jednak od pierszego dnia po powrocie ze szpitala makabrycznie dziala mi na
            nerwy,nie robiąc nic specjalnie drazniącego-po prostu, sama obecnosc mnie
            drazni, to ze che sie przytulic ze chce, zebym sie nim zajęla, na prawde
            strasznie sie hamuje,zeby na niego non stop nie krzyczec i nie upominac o byle
            co.Niestety zdarzaja sie dni, ze mam wrazenie,z e tylko krzycze-co
            jest??????????????
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: drugie dziecko 03.05.07, 14:09
      Odpowiadam Pani, ale też innym Paniom, które właczyły się w ten wątek. Na
      wstępie chcę powiedzieć, że wyobrażenia, iż nagle przestałyście kochać swoje
      pierwsze dzieci wraz z pojawieniem się drugich, wydają się przesadne i mogą
      rodzić niepotrzebne poczucia winy.
      Sprawa raczej leży w zmienionym zachowaniu pierwszych dzieci i Pań reakcji na
      to. Być może Wasze wymagania wobec nich wzrosły. Wszak są starsze, mają rozumieć
      sytuację i się do niej dostosowywać. Już przecież umiały to robić w wielu innych
      sprawach i to budziło Waszą dumę. A nadto powinny podzielać Pań uczucia
      wielkiej miłości i czułości dla rozkosznego malucha przy piersi. A tu dzieje się
      inaczej. Starsze dzieci, i to bez względu na wiek, zaczynają mieć potrzeby
      oseska. Znika dawna samodzielność. Potrzebują częstej uwagi i pieszczoty. Nawet
      chętnie i possałby pierś dawno juz odstawioną i zapomnianą. Jako starsze,z tymi
      swoimi regresynymi potrzebami budzą niechęć i złoszczą. Ale jest to ich sposób
      na poradzenie sobie z utratą dawnej pozycji, pojawieniem sie rywala. Pomyślcie
      jak trudna dla nich jest taka detronizacja.Dotychczasowy jedynak nagle musi
      oddać mamę i tatę, którzy zamiast mnim zachwycają sie już kimś innym. I na nic
      tu myśli, ze przecież daliśmy im ukochanego braciszka czy siostrzyczkę do
      wspólnej zabawy, do kochania i na wspólne łatwiejsze życie. Owszem to prawda,
      ale jeszcze nie teraz.
      A więc nie brak waszej miłości do starszych dzieci jest tu kłopotem , ale
      konieczność poradzenia sobie z ich różnymi uczuciami, które daleko odbiegają od
      idyllicznego obrazu radości z świeżo urodzonego rodzeństwa.
      Łatwo na takie dziecko krzyknąć, skarcić je, przywołać do porządku. Ale też
      trzeba je zrozumieć. Wyobrażam sobie, że potem przeżywacie smutek za złe
      traktowanie starszych dzieci. W jakims sensie jest to adekwatne uczucie i wiem
      , że nie jest wtedy łatwo.
      W takich napiętych sytuacjach znakomite jest tu pole dla ojca. Może on przejąć
      część zajmowanie się starszym dzieckiem i otworzyć się na kontakt z nim,
      zbudować jakąś nową wspólnotę , inną niż ta to tej pory, z mamą. Jednocześnie
      dać wsparcie i pokazać, że tata jest na trudne sprawy wspaniałym doradcą i
      przyjacielem.
      Z czasem sytuacja się wyrówna i wróci radość z posiadania już dwojga dzieci.
      Ważne, żeby nie widzieć starszego dziecka jako natrętnego uzurapatora, ale jak
      kogoś, kto na swój sposób radzi sobie z pierwszym trudnym problemem w życiu.
      Gratuluję powiększenia rodziny,mimo kłopotów. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • verdana Re: drugie dziecko 03.05.07, 14:56
        Uczucia mogą być bardziej lub mniej zrozumiałe, ale zachowania... Cóż,
        niezaleznie od odczuć, hormonów, i całkowicie zrozumiałego dla mnie
        rozdraznienia, trzeba jednk sie kontrolować. Krzyczenie na dziecko, ktore
        prawdopodobnie przezywa najtrudniejszy okres swojego zycia, w domu pojawila się
        konkurencja, mama nie ma czasu, nie ma cierpliwosci - to najgorsza przysługa,
        jaka sami sobie mozecie wyrzadzić.
        To okres, gdy własnie dla starszego trzeba, nawet tego nie czując mieć
        wyrozumiałóść, poblażliwość, a nie kkrzyki i wymowki. Każde takie zachowanie to
        powiedzenie dziecko "Dobrze czujesz, mam nowe dziecko, ciebie już tak bardzo
        nie kocham i własciwie to jesteś mi niepotrzebny". Świetny wstęp do zwatpienia
        w uczucia matki, znienawidzenia nowego przybysza i świadomosci, ze nie jest się
        wartym miłosci.
        Wydaje mi się, ze ojciec owszem, powinien zająć sie starszym, ale nie na
        zasadzie "Mamusia woli mlodsze, wiec teraz ja sie toba zajmę".
        Pani psychoterapeuta pisze "z czasem sytuacja sie wyrowna" I z tym się nie
        zgodzę. Dziecko, ktore przezyje odrzucenie przez matkę, bo urodziło sie mlodsze
        dziecko, moze już nigdy nie wrocić do poprzedniego stanu. Co z tego, ze Wasze
        uczucia sie wyrownają, skoro dziecko będzie wiedziało, ze sa one kruche i
        niepewne? Tak wiec rozumiem uczucia, ale zachowań już nie.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: drugie dziecko 03.05.07, 16:35
          Dużo emocji w Pani liście.Zgadzam się z tym co Pani napisała i wydaje się to
          zkakomitym uzupełnieniem mojej wypowiedzi. Szczególnie podobał mi ,się fragment
          o mogacym się pojawić w dzicku przeświadczeniu o kruchości macierzyńskiego
          uczucia. Ma pani rację. Przęswaidcsenie o jego stabilnosci daje poczucie
          bezpieczeństwa i akceptacji. Tak powinno być. Ale proszę też pamiętać, że nie
          zawsze tak się dzieje. Kobiety, matki, przeżywają różne uczucie i niestety idąc
          za nimi działają. Trzeba to też zrozumieć. Potrzeba czasem wyrozumiałości. m
          też chyba nie lekko, skoro piszą o niepokoju. Oczywiście , jako dorośli musimy
          zdawać sobie sprawę z ich konsekwencji i je kontrolować.
          Pisząc o włączeniu się ojca nie miałam na myśli zastąpienia matki, ale raczej o
          włączeniu go w problem nie na zasadzie zastępstwa, ale na zasadzie drugiej
          strony, innego spojrzenia, przejscia dziecka na pewiwn czas w inny obszar uczuć.
          Ma pani watpliwości czy uczucia się wyrównają. Mam nadzieję, że w przypadku
          piszących Pań, tak. Ale musza nad tym pracować. Dziekuję za Pani głos. Agnieszka
          Iwaszkiewicz
          • verdana Re: drugie dziecko 03.05.07, 17:20
            Hm... moja wyrozumiałość co do uczuć jest bezgraniczna, sama miewam wręcz
            mordercze uczucia wobec dzieci. Natomias wyrozumiałość w stosunku do zachowań w
            tak trudnej dla dziecka sytuacji, wyrozumiałość w stosunku na pozwalanie sobie
            na pewne zachowania, bo "trudny okres", jest bez porownania mniejsza.
            A przecież można to załatwić inaczej, nie powodując u dziecka stresu i poczucia
            bycia mniej kochanym. Świetnie rozumiem powiedzenie 8-letniemu dziecku, ktore
            mnostwo już rozumie "Wybacz, ze będę przez pewien okres wredna, będę
            wrzeszczała bez powodu, bo Twój brat okropnie mnie męczy i mogę być czasem
            niesprawidliwa, z gory przepraszam. jak byłeś maly, to obrywało sie tacie...".
            I wtedy dziecko wie - mama krzyczy, ale nadal mnie kocha, jestem dobry, a brat
            meczący, bo maly - ja tez taki byłem, a wyrosłem.
            Niestety, znam co najmniej trzy rodziny, gdzie mamy pozwoliły sobie i na takie
            uczucia i na zachowania. Niestety, nigdy już nie doszły "do normy". Zawsze mały
            byl "slodki", a duży "niegrzeczny i zbuntowany".
            I tak naprawdę, w dobrej rodzinie ojciec powinien poswiecać dziecku tyle czasu,
            ile może, nawet jesli jest jedynakiem - a nie tylko okazjonalnie, zeby zastąpić
            zajętą matkę. Wyrazenia "na pewien czas" w ogóle nie rozumiem... to znaczy, ze
            jak matka znajdzie już dla starszego czas, to ojciec może spokojnie sie
            wycofać? Nie będzie już potrzebny? Ani jego "inny obszar uczuć"? mama dziecku
            wystarczy.
            Nie, nie wystarczy,.
            • agnieszka_iwaszkiewicz Re: drugie dziecko 03.05.07, 18:56
              Wszystkie Pani postulaty są słuszne. O roli ojca rodzinie i wychowaniu ( piszę o
              tym niezmordowanie, nawet w kontekście nie zawsze dobrych ojców ), o kontroli
              zachowań wobec uczuć, o konsekwencjach rodzicielskich zachowań w życiu dziecka.
              Ma Pani rację, można dziecku różne rzeczy mówić, próbować wdrażać w trudniejsze
              tematy, być szczerym. Ale niektórzy się dopiero tego uczą. Często błądzą, robią
              różne rzeczy po omacku Ale najważniejsza jest refleksja a potem możliwość
              zmiany swojego postępowania i coś, co można nazwać naprawianiem błędów czyli
              reparacja.
              To też może zbliżyć.
              Dobrze, że daje Pani swój krytyczny głos w tej sprawie, bo uwypukla to problem,
              myślę, ze wcale nierzadki. Zobaczymy co na to powiedzą same zainteresowane.
              Pozdrawiam. A.I.
              • annabak Re: drugie dziecko 08.05.07, 23:59
                Pani Agnieszko, dziekuję bardzo za odpowiedź.
                Za parę dni mój młodszy syn będzie obchodził pierwsze urodziny.
                To był trudny rok, mąż pracował za granicą i niestety nie mógł "przejąć"
                starszego syna.
                Było mi bardzo ciężko samej z dwójką dzieci, ciężko było fizycznie temu
                podołać, ale ciężko mi było też z powodu tego uczucia niechęci i odrzucenia w
                stosunku do starszego syna. Starałam się jak mogłam, temu podołać i być dobrą
                matką dla obydwu synków-na ile mi sie to udało, nie jestem w stanie tego ocenić
                obiektywnie.
                Kiedy młodszego karmiłam, a starszy się czegoś dopominał i marudził-zaczynałam
                mu opowiadać, jak to było, gdy on był malutki i to był na niego najlepszy
                sposób, uwielbiał moje opowieści.
                Niestety w pewnych momentach nie było dobrego sposobu, ryczał albo jeden albo
                drugi, a ja obmyślałam różne strategie, żeby ich obu "zadowolić".
                Na szczęście jest coraz lepiej, mąż pracuje na miejscu, a ja "odkrywam" mojego
                starszego synka...
                Jest tak, jak napisała paulinab3: doceniam starszego, że jest mądrzejszy i
                można się z nim dogadać.
                Pozdrawiam
                Ania
            • paulinab3 Re: drugie dziecko 07.05.07, 17:35
              A ja myslę, że z jednej strony idealizujesz pojęcie "matka", a z drugiej
              wylewasz swoje emocje, bo problem dotyczy ciebie lub twojej rodziny. Ja też mam
              dwoje dzieci i miewam różne uczucia wobec nich, jestem świadoma tego co się
              dzieje, ale nie zawsze umiem się powstrzymać aby nie krzyknąć. Po prostu jestem
              matka "nieidealną" i pozwalam sobie na to. Natomiast jesli chodzi o problem
              skrajnego odsuniecia strszego dziecka dla małego słodkiego dzidziusia, to
              oczywiście zgadzam się, że to jest złe, ale chyba nie dotyczy tych dziewczyn,
              które zaczęły ten temat, bo one sa świadome swoich błędów.

              Chciałabym trochę pocieszyć: u mnie wszystko wróciło do normy po pewnym czasie.
              Nieocenioną pomoca był mąż, który zabierał starszego na wyprawy (do zoo czy
              muzeum albo po prostu do parku). Po pewnym czasie wróciły pozytywne emocje.
              Zaczęłam dceniać, że starszy jest już mądrzejszy, że można z nim porozmawiac,
              że powie co go boli a nie trzeba sie domyslać.

              A rozmowa z 8-latkiem to oczywiście bardzo dobry pomysł, ale co zrobić, hjak
              różnica wieku jes mniejsza? Dwu lub trzylatkowi nie da sie powiedzieć takich
              rzeczy.

              Pozdrawiam

              • verdana Re: drugie dziecko 07.05.07, 19:29
                Da się. Ja swojemu trzylatkowi powiedziałam - i świetnie podziałało.
Pełna wersja