19.10.07, 08:37
Ja mam fajną teściową, bo mieszka 200km ode mnie :). Tak poważnie,
jest spoko, jak się widzimy to nie daje swoich cennych rad na temat
wychowania maluszka, wszystko pozostawia w rękach rodziców. I to mi
się podoba.
Obserwuj wątek
    • oliran_ka Re: jest ok 19.10.07, 11:34
      A jak się widzicie to "stęskiniona" t. nie rzuca się na Twoje dzieci
      i nie stara sie wypełnić swoją osoba ich przestrzeń życiową w 100%?
      Nie wyprzedza Cię o pół kroku w opiece nad dziećmi? Nie zachowuje
      sie tak, jakby to teraz była "jej kolej" w zajmowaniu się nimi? Nie
      odgrywa roli mamy? Nie działa metodą faktów dokonanych jakby chciała
      nadrobić stracony czas? Jesli nie, to tylko pozazdrościć. A moze po
      prostu jestecie "kompatybilne".
      Ja z moją mamy zupełnie "inne oprogramowanie".
      Pozdrawiam serdecznie!
      • papiki Re: jest ok 19.10.07, 12:35
        Jest pomiędzy nami pewien dystans, może z powodu rzadkich odwiedzin,
        a może ja taka po prostu jestem (podchodzę do ludzi z dystansem).
        W każdym bądź razie nie rzuca sie na moją córkę, tylko wcześniej
        zawsze zapyta czy może wziąc ją na ręce (z własnego doświadczenia
        zna zgubne skutki ciągłego noszenia niemowląt na rękach - maluch na
        tych rękach chętnie pozostałby na zawsze :)). Naprawdę, nie wymądrza
        się, nie sugeruje, tylko cieszy, że razem z mężem radzimy sobie w
        opiece nad maleństwem, a ono zdrowo się rozwija.
        • hanka20074 Re: jest ok 19.10.07, 13:41
          Papiki jestes szczesciara i normalnie ci zazdroszcze:-)
          • papiki Re: jest ok 19.10.07, 14:14
            no tak ,fajnie mam. Tylko przy tym trochę mi teściowej żal, bo
            widziała moją córkę tylko 4 razy, a Martusia ma już niecałe 10 mies.
            Ale z drugiej strony, nie lubię jak teściowa szwęda mi się po domu i
            wiem to, że jak jest sama to buszuje po szafkach. I do teściów też
            nie lubię jeździc, bo jak się już tam jedzie te ponad 200km, to na
            parę dni. Nie lubię w ogóle nocowac poza domem.
    • oliran_ka Re: jest ok 19.10.07, 21:48
      papiki, ja tez Ci zazdroszczę. Od kilku miesięcy wytworzyłam chłodny
      dystans i powiedzmy, że wizyty są rzadkie, ale za to kosztują mnie
      mnóstwo stresu i wymagaja nieustannej gotowości i zabiegów, by
      przełamać konwencję pt "teraz moja kolej!", która stara się narzucić
      moja t. Wcześniej też nie bylam wylewna, bo taka nie jestem, ale nie
      wiedzieć czemu Starsza Pani wymyślila sobie, że ja sie pewnie
      wstydzę o coś poprosić dlatego taka samosia ze mnie. A ja jak chcę
      poprosic o cos, to prosze, jak nie chcę czegoś - mówię, ze nie,
      dziękuję. Ale t. nie przyjmuje do wiadomości, ze mozna odbierac
      świat inaczej niz ona. np. t. odmawia napicia sie herbaty "żeby nie
      robić kłopotu", chociaz bardzo chętnie by się napiła. I po kilku
      odmowach i ponawianych zaproszeniach kurtuazyjnie łamie się i pije.
      A jak się poprosi raz czy dwa razy i na poważnie bierze się
      jej "odmowę", to zdarza jej sie skomentować po czasie, że ja za
      krótko proszono... Paranoja.
      A to tylko wierzchołek góry lodowej.
      Pozdrawiam serdecznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka