Dodaj do ulubionych

koszmar na jawie...

22.01.08, 02:21
Witam i bardzo proszę o pomoc i jakieś wskazówki, każdą osobę która może
wnieść odrobinę światła w moje i córeczki życie. Prośba skierowana jest
również do Pani psychoterapeutki Agnieszki Iwaszkiewicz.

Mieszkam w Wielkiej Brytanii i w mojej miejscowości nie ma polskiego
psychologa, u którego mogłabym chodzić na psychoterapię ze sobą i z córeczką,
dlatego szukam kontaktu internetowego. Psychoterapia jest dość szczególna i
trzeba dobrze sie zrozumieć by miała pozytywny oddźwięk i mogła efektywnie nam
pomóc, a w obcym języku jest to bardzo utrudnione. Może napiszę o co chodzi:

Od 6 miesięcy moje życie to koszmar, olbrzymi stres, lęk, rozpacz, morze łez,
zaczynam sie gubić i tracić wiarę we wszystko co robie, w słuszność
podejmowanych decyzji, boję się przyszłości, czuję się zdruzgotana i oszukana,
nie wiem komu mogę ufać i w co wierzyć.
Dla mnie i mojej córeczki (4,5 lat) życie zmieniło sie w ciągu jednego dnia,
wszystkie plany, marzenia rozpadły się jak domek z kart. Do moich drzwi
zapukała policja, później już wszystko zaczęło toczyć sie swoim biegiem, na
który nie miałam wpływu, czułam i czuje wilką bezradność. Mój już były partner
został oskarżony o rozpowszechnianie i posiadanie pornografii dziecięcej.
Śledztwo trwało 2,5 miesiąca, w tym czasie niemal co tydzień zjawiały sie
panie z opieki socjalnej z agencji Child Protect, których celem było zbadanie
i osądzenie czy dziecko jest bezpieczne w domu. Odbyła sie Korferencja w
Sprawie Ochrony Dziecka. Nieustannie byłam ignorowana, wszystko co mówiłam
obracało sie przeciwko mnie. Zarzuty jakie zostały postawione przeciwko mojemu
ex-partnerowi nie maja związku z córeczką, która bardzo kocha swojego tatę i
nigdy nie zaznała z jego strony niczego złego, była bardzo szczęśliwym
dzieckiem, pogodna, wesoła, rozgadana, komunikatywna, po prostu dziecko
szczęśliwe. Jej tato również bardzo ją kocha, organizował jej czas, na różne
sposoby, wycieczki, zwiedzanie, basen, wesołe miasteczko, park, plac zabaw,
spacery nad morzem, była dla niego bardzo ważna istotką, chciał by jej życie
było ciekawe. Wspólne zabawy w chowanego, wspólne szaleństwa, czytanie
bajeczek itp, itd. Nigdy nie skrzywdził córeczki i uważam, że nigdy by jej nie
skrzywdził, na tyle go chyba jednak znam by to stwierdzić, jej bezpieczeństwo
było dla niego bardzo ważne. Przecież jak się żyje z kimś na co dzień, to
widać. Jednak zrobił COŚ, co bezpowrotnie zmieniło nasze życie. To co zrobił
jest okropne, wzbudza wielką odrazę i niechęć. Opieka socjalna zaczęła
insynuowac, że córeczka mogła zanzać coś złego ze strony ojca, ale przeciez ja
matka to wiem, przeciez to widze, kto najlepiej może znać własne dziecko, i
partnera, no tak możecie powiedzieać, jak znałam skoro nie wiedziałam o tym,
jedno wiem na pewno nie byłby w stanie skrzywdzić córeczki. I tutaj pierwsze
pytanie czy osoba, która wykazała takie zainteresowanie, niebezpieczne
zainteresowanie pornografia dziecięca to pedofil, czy takie osoby z założenia
wcześniej czy później dążą do czynów w realu? Opieka socjalna uważała, że
córeczka jest zagrożona i nakazała wyprowadzenia się jego z domu, dostał
równiez zakaz wchodzenia do naszego domu, z córeczka może spotykać sie juz
teraz tylko w specjalnym pokoju w obecności osoby nadzorującej. to jest
niesamowity cios dla dziecka, które nic nie rozumie, przeciez byla taka
szczęśliwa, a teraz z tatem nawet na plac zabaw nie może iśc, jak mam jej to
wytłumaczyć????? Ja z tym pogodzic sie nie potrafie, jestem matką i
najwazniejsze jest dla mnie dziecko i na pewno nie pozwoliłabym jej spotykac
sie z oprawcą czy z niebezpiecznym człowiekiem! ale całym sercem wieżę w swoje
przekonania. Jednak socjal ma swoje "obawy", a ja staje sie nieodpowiedzialna
matką, byłam zastraszana, że jesli będziemy sie z nim spotykac to odbiorą mi
córeczkę do rodziny zastępczej.
Nie wiedziałam jak ma to wszystko tłumaczyc tak małemu dziecku, przeciez
prawdy jej powiedziec nie mogę, ani prawdy o tym co zrobił jej tato ani, że sa
ludzie którzy grożą, że mi ja odbiorą jak dalej będzie sie spotykała z
tatusiem. Jego nieobecnośc w domu tłumaczyłam najpierw tym, że tata dużo
pracuje, później, że nie może mieszkac z nami, że ma swoje mieszkanie, że
będziemy mogli tylko czasami się z nim spotykać. Wcześniej moglismy spotykac
sie w miejscach publicznych, jednak z czasem, "zalecenia" socjala były coraz
ostrzejsze, az stanęło na spotkaniach w zamkniętym kontrolowanym pokoju.
Dodam, że w między czasie nic sie nie działo, tylko ich "obawy" sa coraz
śmielsze, zaczeli juz coraz pewniej mówić o tym jakby córeczka była
molestowana, a o jej ojcu mówia pedofil.
Na samym początku całej sprawy córeczka była tez świadkiem nieprzyjemnego
zdarzenia, kiedy to kilku policjantów w naszej obecności przeszukiwało
mieszkanie (akurat to my byłysmy w domu). Trwało to jakieś 3 godziny, to był
szok dla mnie, czułam sie okropnie. Oczywiście wszyscy wiedzieli, że to nie o
mnie chodzi, współczuli mi, ale ja czułam się taka poniżona, że tak nagle
przychodza jacyś ludzie, machają mi papierkiem i szperają w moich rzeczach,
zaglądają wszędzie, podnoszą kanapy, przeszukują moja brudną bieliznę w
łazience, okropne uczucie, jakby ktoś pogwałcił moja osobę. Córeczkę zajęłam
malowaniem, niestety nie miałam gdzie jej oddać, bo znajomych akurat w okolicy
nie było, bo albo byli w pracy, albo na urlopie. córcia nigdy o tym nie
mówiła, nigdy sie nie zapytała, ale nie ja nie moge przestac mysleć o tym co
to małe dziecko rozumie, może zapomni o tym, bo jest na tyle mała, czy za
jakis czas zada mi pytanie: mamusiu, dlaczego kiedys tacy panowie na czarno
ubrani szperali w naszych szufladach i podnosili kanapę???? boje sie tych
pytań..., bo nie wiem co moge powiedziec dziecku by jej zbytnio nie obciążyć,
a z drugiej strony przecież nie można dziecka okłamywać. Od partnera odeszłam,
po tym co przeżyła z córeczką i po tym na co nas naraził nie potrafiłam z nim
być, nie potrafię mu tego wybaczyć, wręcz nigdy mu tego nie wybaczę i nie
zapomnę. Ile łez wypłakałam, ile nocy nie przespałam, bo żyłam w strachu, że
mi odbiorą moja kochana mała istotkę. Jeśli tylko zobaczę jakiś film, gdzie
matka, czy rodzic traci dziecko, wybucham płaczem. Chyba każda mama płacze na
takich filmach, ale to co wówczas czuję nie da sie opisać. Tego strachu nigdy
nie zapomnę...
Pewnego dnia nie wytrzymałam tego stresu oraz strachu o córeczkę i spakowałam
sie i tegoz samego dnia siedziałam juz w samolocie i leciałam do Polski.
Potrzebowałam odseparowac sie od tego wszystkiego i pobyc ze swoimi myślami, z
dala od opieki socjalnej, od ex-partnera. Utwierdziłam sie w decyzji, że z
ojcem córeczki nie chcę dłużej być. Jednak bardzo obawiam sie o nią, o jej
uczucia, męczy mnie przekonanie, że odebrałam jej tatę, to ja zaznałam z jego
strony krzywdę, ale ona miała swojego tatusia. Dla był to też czas wielkich
decyzji, czy zostac w Polsce czy przy jechać tutaj i dalej żyć a pojedynkę.
Niestety, w Polsce moge powiedziec, że nie mam nic, nie ma gdzie
mieszkać(mieszkanie było ex-partnera), a moja mama nie była szczęsliwa z
perspektywy dłuższego zamieszkania, wręcz powiedział, że mieszakc tam nie
będę mogła. Pracy nie mam, pięc lat nie pracowalam w swoim zawodzie i szansy
na powrót do niego nie mam. Jako samotna matke czekała mnie bieda z nędzą,,
bez dachu nad głową. Postanowiłam wrócić, tutaj mamy mieszkanie 3-pokojowe
(dostalismy od miasta), wyremontowaliśmy je, urządziliśmy, do tego wystarczy
bym pracowała na pół etatu (a reszte czasu poświęciła dziecku) i jako samotna
matka dostaje od państwa bardzo duże wsparcie finansowe i mogę bez obaw o
swoje fundusze żyć. Niestety to jest ten trudny wybór, którego dokonuje wiele
osób przyjeżdżających tutaj. Przyjechałam sama, by rozpocząć pracę,
pozałatwiać papierkowe sprawy oraz ustalić fakty z socjalem, czy w obliczu
moich decyzji nadal będą chcieli odebrac mi dziecko. Stanęło na tym, że
zgadzają sie tylko na kontrolowane
Obserwuj wątek
    • fairyland.1 Re: koszmar na jawie... 22.01.08, 02:52
      spotkania raz w miesiącu! Trudno jest mi sie z tym pogodzić, ale boje sie
      sprzeciwiać, by znowu temat odebrania mi córki nie wrócił. Jej tato czeka na
      rozprawę sądową, wydaje mi się, że obali trocha zarzuty, które są wyolbrzymione,
      może wówczas coś sie zmieni z socjalem.
      Nie widzimy się z córeczką od 11 stycznia, 30 jadę po nią. Codziennie do niej
      dzwonię. Ale i tak to dla niej duży stres. Dzisaj moje dziecko nie wytrzymało i
      "pękło", bardzo płakała, takimi prawdziwymi łzami, które płynęły prosto z jej
      serca. Babcia tłumaczyla jej, że juz niedługo po nia przyjadę i zabiore ja do
      domu. Córeczka mówi, że tutaj w Szkocji jest jej dom. Trochę byla napięta
      atmosfera w domu, babcia skrzyczała wnuczkę (uważam, że w tej sytacji nie na
      miejscu) i córcia bardzo sie rozpłakała i dopiero teraz wyrzuciła z siebie co ja
      męczyło, a mianowicie powiedziala, ..."że co to za dom, skoro nie będzie
      tatusia, bo tatus ma swoje nowe mieszkanie, że ona by chciała, żeby było tak jak
      w bajce, gdzie wszystko dobrze sie kończy i wszyscy są szczęśliwi, że tak
      powinno być". Kiedy do niej zadzwoniłam z nadzieja w głosie zapytała mnie czy
      zrobię, żeby było tak jak w bajce, by wszystko dobrze sie skończyło i tatuś
      mieszkał z nami.
      Po tej rozmowie znowu sie rozpłakałam, od chwili kiedy wyjechałam bez niech
      codziennie płaczę. Jak mam wytłumaczyć dziecku, że życie to nie bajka?????? i,
      że nie zawsze tak jest jak byśmy chcieli??? Jak ja mam ta cała sytację
      wytłumaczyć, bo teraz wszystko spadnie na mnie, że to ja nie zrobię szczęśliwego
      zakończenia i będzie na mnie zła. Za duzo tego wszystkiego i dla mnie i dla
      niej... Zaczynam wątpić w swoje decyzje, może oparte były na moim egoizmie, może
      myślałam tylko o swojej krzywdzie, może dla jej dobra powinnam z nim zostać,
      wrócic do Polski, poczekać aż wróci i życ jako pełna rodzina, by moje dziecko
      miało mame i tatę. to było moje marzenie życiowe, by moje dzieci miały normalna
      rodzinę, gdzie jest mama i tata. Ja niestety nie miałam, ojciec był
      alkoholikiem, bił moja mamę, rozwiodła sie z nim jak byłam w zasadzie w wieku
      mojej córki. To było moje marzenia, by moje dziecko było szczęśliwe i miało
      pełna rodzinę, by nigdy nie zastanawiała sie nad tym, jak to jest kiedy w domu
      jest tata?

      Za dużo tego wszystkiego, za dużo...
      • kicia031 Re: koszmar na jawie... 22.01.08, 09:23
        Bardzo, bardzo ci wspolczuje, to naprawde straszne, co cie spotkalo.
        Uważam, ze dobrze postąpiłaś rozstajac się ze swoim partnerem.
        Niestety, nie możesz mieć pewności, czy nie skrzywdzilby w
        przyszlosci albo już nie skrzywdzil waszej coreczki. Musiałabyś
        stale patrzec mu na rece – tego chcesz?
        Twoje opisy jak twój partner zajmowal się corka zamiast podziwu
        budza we mnie podejrzliwość, wybacz, być może nieuzasadniona.

        Trzymaj się cieplo.
    • swinka-morska Re: koszmar na jawie... 22.01.08, 11:11
      W całej rodzinnej sielance nie zauważyłaś, że Twój (ex)partner
      zajmuje się pornografią dziecięcą. Nadal jesteś 100% pewna, że
      dziecko było bezpieczne w jego towarzystwie?
    • brak.polskich.liter Re: koszmar na jawie... 22.01.08, 14:26
      1. CPA i Social Services maja za zadnanie chronic dziecko. Dziecko, a nie
      samopoczucie matki i jej wizje rodziny. Podejrzenie, ze dziecko bylo seksualnie
      wykorzystywane przez tatusia-milosnika pornografii dzieciecej jest jak
      najbardziej na miejscu, a zakaz zblizania sie do dziecka uzasadniony.

      2. Ciekawe, skad ta Twoja zelazna pewnosc, ze dziecko nie bylo molestowane? Ja
      bym, w Twojej sytuacji, taka pewna nie byla, ni cholery.
    • brak.polskich.liter Jakos nie wspomnialas 22.01.08, 20:06
      zeby ex trafil do aresztu. To jak to - facet jest podejrzany o posiadanie i
      rozpowszechnianie pornografii dzieciecej, nie zostal uniewinniony i chodzi sobie
      wolno? Jakas dziwna ta Twoja historia...
      • fairyland.1 Re: Jakos nie wspomnialas 22.01.08, 21:09
        dzięki takim osobom jak ty odechciewa się człowiekowi, pisać cokolwiek, lepiej
        jednak siedzieć cicho i przeżywać to samemu, nie warto się otwierać...

        ..."jakaś dziwna ta Twoja historia"... - tak, siedziałam wczoraj w nocy i
        nudziłam się i wymyśliłam tę historyjkę by było pikantniej.

        Próbujesz coś analizować, choć wiedzy ku temu nie masz, ale pomogę Ci: jest coś
        takiego jak odpowiadanie z wolnej stopy.

        Do tego, skąd taka moja pewność, że moje dziecko krzywdy nie zaznało? To teraz
        kolejne pytanie do Ciebie: jak bada sie taki dzieci psychologicznie? Jak
        wychwytuje sie u dzieci, czy były molestowane, czy zaznały krzywdy?
        • verdana Re: Jakos nie wspomnialas 22.01.08, 21:22
          Mnie tez dziwi, ze pretensje masz bardziej do policji, opieki
          spolecznej, wlasnej matki - niz do pedofila, ktory był Twoim
          partnerem. To czlowiek, ktory dla swojej przyjemnosci korzystał z
          tego,z e innym dzieciom wyrzadzano okrutna krzywde - bo tym jest
          pornografia dziecieca.
          Nie moge zrozumiec, jak takiemu czlowiekowi moglabyś chcieć
          powierzyć dziecko nawet na pół sekundy, nawet przyjmujac , zę
          wlasnego dziecka nie krzywdził.
          Ja nie zgodzilabym sie, gdyby wina byla udowodniona nigdy wiecej
          nawet na przelotne spotkanie. Natychmiast wystapiłabym o pozbawienie
          praw.
          Aleochrona wlansnego dziecka jest , jak widać, Twoi mnajmniejszym
          klopotem.
          • fairyland.1 Re: Jakos nie wspomnialas 22.01.08, 21:51
            verdana napisała:


            > Nie moge zrozumiec, jak takiemu czlowiekowi moglabyś chcieć
            > powierzyć dziecko nawet na pół sekundy, nawet przyjmujac , zę
            > wlasnego dziecka nie krzywdził.



            dlatego, że jestem okropną i beznadziejną matką, do tego z własną wizja rodziny,
            której dobro ukochanego dziecka, wcale ale to wcale nie leży na sercu



            > Ja nie zgodzilabym sie, gdyby wina byla udowodniona nigdy wiecej
            > nawet na przelotne spotkanie. Natychmiast wystapiłabym o pozbawienie
            > praw.
            > Aleochrona wlansnego dziecka jest , jak widać, Twoi mnajmniejszym
            > klopotem.



          • angie07 Re: to przykra historia. 22.01.08, 21:56

          • angie07 Re: to przykra historia. 22.01.08, 22:35
            Za szybko wcisnęłam enter. Dziewczyny trochę niepotrzebnie na Ciebie
            naskoczyły, przecież to nie Twoja wina, że Twój partner jest taki a nie inny.
            Nawet nie wiemy czy jest pedofilem. Rozmawiałaś z nim? Zapytałaś dlaczego
            rozpowszechniał pornografię dziecięcą? Może robił to dla kasy (choć szczerze
            mówiąc wątpię) Poza tym chyba Policja nie ma zbyt twardych dowodów skoro facet
            chodzi wolny po świecie. Wiem, że Twoja córeczka cierpi, każde dziecko bardzo
            przeżywa rozstanie rodziców. Ale to nie koniec świata, macie siebie i powiedz
            jej, że będziecie szczęśliwe we dwie. Pokaż jej że możesz z nią robić te
            wszystkie rzeczy które robił z nią tatą ( basen, plac zabaw). Wypełnij jej tak
            czas żeby nie miała kiedy tęsknić. Kiedy zapadnie już wyrok i okaże się, że on
            jest faktycznie winny (ale wcale tak nie musi być) Powiedz jej, że tatuś zrobił
            coś bardzo złego i musi teraz odbyć karę, dlatego teraz już nie będziecie
            mieszkać razem, ale powiedz jej, że tatuś ją kocha i będzie się z nią widywał o
            ile to będzie możliwe. Powiedz jej że Ty też ją bardzo kochasz i teraz będziecie
            musiały poradzić sobie same. Jeśli to możliwe to zostań z nią w Polsce przez
            jakiś czas dopóki sytuacja się nie wyjaśni. Będziesz miała okazję by pójść z
            małą do psychologa. Odetniecie się od złych wspomnień, zdystansujecie do
            wszystkiego. Trzymajcie się.
            • plu-szak23 Re: to przykra historia. 23.01.08, 00:02
              Wspulczucia niezle skrzywdzil Cie ten facet wiesz co zapomnij o
              nim .On nie myslal o Tobie i dziecku gdy popelnial przestepstwo
              pomysl jak mugl patrzec na pornografie dzieciecom majac w domu
              coreczke?Wiem pewnie myslis ze latwo mi to pisac ale zerwij wszelkie
              kontakty z facetem bo jeszcze naprawde odbiora ci coreczke ona
              napewno jest dla Ciebie warzniejsza niz on.Z czasem wszystko sie
              ulozy i zapomnisz o tej przykrej histori.Trzymaj sie ucalowania dla
              coreczki
              • fairyland.1 Re: to przykra historia. 23.01.08, 01:17
                plu-szak23 napisała:

                > On nie myslal o Tobie i dziecku gdy popelnial przestepstwo
                > pomysl jak mugl patrzec na pornografie dzieciecom majac w domu
                > coreczke?


                Zastanawiałam się nad tym wiele razy i tłumaczyłam w ten właśnie sposób, że o
                nas nie myślał. mówiłam mu, że jak ojciec kilkuletniej dziewczynki może na cos
                takiego patrzeć, że to sa tez czyjeś dzieci, czyjes córeczki, jak mozna patrzec
                na ich krzywdę..., to okropne.


                W Polsce nie będę mogła dłużej zostać, poniewaz dopiero co zaczęłam pracować a i
                tak szefowa poszła mi na ręke i dała kilka dni wolnego bym mogla ja przywieźć.
                Ale co moge dla niej jeszcze zrobić, by to wszystko było dla niej jak najmniej
                bolesne, czy można coś zrobić by dziecko nie miało rozdartego serca????
                Co do obecnej sytuacji to powiedziałam tak, jak napisała własnie angie07, że
                tata zrobil coś złego, cos czego nie powinien zrobić, i dlatego nie możemy razem
                mieszkać, że dorosli ludzie tez nie moga robić wszystkiego, że tez musimy
                przestrzegać pewnych zasad a jesli je złamiemy to ponosimy tego konsekwencje,
                ponosimy karę. tylko pytanie, kto tu tak na prawde ponosi te konsekwencje, tak
                mi jej szkoda, tak mi jej żal...
                Nie o mnie w tym wszystkim chodzi, bo ja, to moge odwrócic sie na pięcie i
                odejść, tak bardzo mi jej szkoda, serce mi peka podwójnie jak widze jak cierpi,
                tak bardzo chciałabym cos zrobić dla niej, by było jej lżej, nie chciałabym
                popełnic jakiego błędu.
                • hanna26 Re: to przykra historia. 23.01.08, 02:11
                  Wiesz, może jestem niesprawiedliwa, ale wydaje mi się, że za cierpienie psychiczne Twojego dziecka odpowiada nie tylko Twój mąż, ale także w dużej mierze Ty sama.
                  Napisałaś: Tak bardzo mi jej szkoda. Tak, szkoda Ci jej, bo Ty sama uważasz, że odseparowując dziecko od ojca-pedofila uczyniono jej krzywdę. Dla mnie takie rozumowanie jest po prostu chore. Całe szczęście, że angielskie służby tak szybko i sprawnie działają. To Ty sama powinnas dążyć, żeby ten człowiek juz więcej do córki nie podszedł. A Ty roztkliwiasz się, jaka to ona jest nieszczęśliwa, że nie widzi swojego tatusia. Nic dziwnego, że dziecko to odbiera (dzieci bardzo łatwo przejmują emocje rodziców).
                  Powiedziałaś swojej córce, że tata zrobił coś złego, a dorośli muszą przestrzgać pewnych zasad? No, wybacz, ale zabrzmiało to tak, jakby jej tatuś ukradł dwa snikersy albo sfałszował kilka czeków na kilkanaście dolarów. A prawda jest inna: Tata skrzywdził bardzo głęboko inne dzieci. I dlatego policja boi się, że może też skrzywdzić i Ciebie. Dlatego nie może się teraz z nami widzieć. Dziecko tego nie wie, a odbiera twoje emocje i twoją rozpacz pt. "Biedna mała, nie może zobaczyc ukochanego tatusia, jaka niesprawiedliwa jest ta wstrętna Policja". Nic dziwnego, że tęskni za ojcem. Nie zna prawdy, ma w głowie obraz idealnego tatusia, który Ty umijętnie podsycasz.
                  • lebot Fairyland, bądź wsparciem dla Córeczki! 23.01.08, 10:29
                    >Tata skrzywdził bardzo głęboko inne dzieci. I dlatego policja boi
                    >się, że mo
                    > że też skrzywdzić i Ciebie. Dlatego nie może się teraz z nami
                    >widzieć.

                    Hanno, naprawdę powiedziałabyś coś takiego kilkuletniemu dziecku?!
                    Świat tej dziewczynki runął w gruzach, ma się jeszcze dowiedzieć, że
                    jej ojciec krzywdzi inne dzieci i może skrzywdzić także ją? Ona
                    pamięta normalnego, dobrego ojca i ma coś takiego usłyszeć od matki?
                    Dla Fairyland to też jest potworny dramat, ma ukrywać swoje uczucia?
                    Ma udawać, że nie rozumie rozpaczy córki, gdy Mała tęskni za ojcem?
                    Ma prawo tęsknić. Ma prawo czuć się nieszczęśliwa. Fairyland też ma
                    prawo czuć się zdruzgotana. Myślę, że powinna zachować się tak, jak
                    zaleca się rodzicom przy rozwodzie. Dodać jedynie, że tata ma
                    poważne kłopoty i dlatego nie może się z córką widywać. I powtarzać
                    do znudzenia, że ona - mama ją kocha i nigdy jej nie opuści.
                    Ból rozstania to i tak za dużo dla takiej małej dziewczynki.
                    Mówienie, że "tata robi krzywdę dzieciom" to już sadyzm.
                    • angie07 Re: Fairyland, bądź wsparciem dla Córeczki! 23.01.08, 14:02
                      Lebot wyprzedziła mnie chciałam napisać dokładnie to samo. Nie można powiedzieć
                      kilkuletniej dziewczynce, że jej tata robi krzywdę innym dzieciom, nie wolno
                      obarczać dziecka czynami które popełnili dorośli. Poza tym, to że facet
                      rozprzestrzeniał pornografię nie znaczy, że jest pedofilem, przecież nie każdy
                      facet który ogląda zdjęcia nagich kobiet, albo rozpowszechnia je w necie jest
                      gwałcicielem. Cały czas zapominamy, że nie ma jeszcze wyroku w tej sprawie.
                      Widzę, że bardzo łatwo jest Wam drogie koleżanki przypiąć komuś łatkę. Ja
                      radziłabym lekką wstrzemięźliwość słowną co niektórym. Te biedne dziewczyny i
                      tak zostały już skrzywdzone. Mają prawo cierpieć i kochać kogoś kto był dla nich
                      dobry, zresztą nie chodzi o Fairyland bo ona jest dorosła i z jej uczuciami nie
                      ma problemu, chodzi tu o niewinne, nieświadome dziecko.
                      Dziwię się bardzo Hannie, że tak poradziła komuś kto potrzebuje pomocy. Nie wiem
                      czy masz dzieci, ale na pewno nie masz zbyt wiele wyczucia. Postaw się w
                      sytuacji skrzywdzonej kobiety, pomyśl co ona czuje i zastanów się czy chciałabyś
                      usłyszeć takie słowa lub czy chciałabyś aby ktoś tak powiedział Twojemu dziecku
                      o jego ojcu, obojętnie jakim by nie był człowiekiem.
                      • hanna26 Re: Fairyland, bądź wsparciem dla Córeczki! 23.01.08, 17:19
                        angie07 napisała:

                        > Dziwię się bardzo Hannie, że tak poradziła komuś kto potrzebuje pomocy.

                        Widzę, że nie bardzo zrozumiałaś mój post. Ja radzę jedno: Żeby matka tej dziewczynki przestała okłamywać siebie i przestała okłamywać własne dziecko. Skrzywdzona kobieta? Czytając jej posty odniosłam wrażenie, że za krzywdę swoją i swojego dziecka najbardziej odpowiedzialną uczyniła policje i służby socjalne Wielkiej Brytanii. Kochany tatuś jest tutaj zdaje się najmniej winny. No wybacz, takiej postawy nie jestem w stanie zrozumieć.
                    • hanna26 Re: Fairyland, bądź wsparciem dla Córeczki! 23.01.08, 17:07
                      lebot napisała:

                      > Dla Fairyland to też jest potworny dramat, ma ukrywać swoje uczucia?
                      > Ma udawać, że nie rozumie rozpaczy córki, gdy Mała tęskni za ojcem?


                      No widzisz, ja tego właśnie nie jestem w stanie zrozumieć. Jako matka dwóch córek, z których starsza jest w wieku córki założycielki wątku (4,5 roku), nie jestem w stanie zrozumieć tej jednej rzeczy: Matka tej dziewczynki jest zrozpaczona, bo mała tęskni za tatusiem. Nie rozpacza, że przez kilka lat jej dziecko wychowywał człowiek, który czerpał satysfakcję seksualną z patrzenia na nagie dziewczynki (albo czerpał korzyści finansowe - i jedno i drugie równie obrzydliwe). Może dla Ciebie taka postawa jest naturalna i zwyczajna. Dla mnie niestety nie. Dla mnie jest to po prostu chore. Nie dziwię się, że służbom socjalnym w Wielkiej Brytanii taka postawa wydaje sie podejrzana. Bo mnie też tak się wydaje.
                      • miacasa Re: Fairyland, bądź wsparciem dla Córeczki! 23.01.08, 18:00
                        Niestety, służby socjalne mogą dopatrywać się w postawie matki tzw. postawy
                        matki przyzwalającej, co w rodzinach dotkniętych kazirodztwem jest dość często
                        spotykane, dochodzi też bariera językowa i kulturowa. Bardzo współczuję Autorce
                        dramatu, jaki stał się udziałem jej rodziny, jednak w obliczu tak poważnych
                        zagrożeń nie było innego wyjścia. Trudno teraz wyrokować czy ojciec
                        wykorzystywał córkę, czy istnieje groźba, że tak by się stało, wiadomo jednak,
                        że trzeba zrobić wszystko by nigdy do tego nie doszło.
                      • lebot Re: Fairyland, bądź wsparciem dla Córeczki! 23.01.08, 22:33
                        Hanno, ona ma teraz co najmniej kilka poważnych powodów do rozpaczy.
                        To potworny szok, koszmarna sytuacja. Mówienie komuś, z jakiego
                        powodu POWINIEN Twoim zdaniem rozpaczać jest... no, niedelikatne co
                        najmniej. Gdyby rozpaczała z tego, który Ty uważasz za słuszny, to
                        byłoby OK? Jest wiele rzeczy, z którymi Fairyland i jej Córeczka
                        będą sobie musiały poradzić i nie my powinnyśmy decydować, które z
                        nich wywołują większy smutek. Które z nich są dla tej konkretnej
                        osoby najtrudniejsze. Wiadomo, że musi zadbać o bezpieczeństwo
                        dziecka, ale co ma przy tym czuć, tego nikt nie ma prawa jej
                        mówić.
    • monmiz Re: koszmar na jawie... 23.01.08, 02:05
      Wiesz fairyland, rozumiem Cię, iż jest Ci żal córeczki i nie chcesz, by straciła
      kontakt z tatą, którego bardzo kocha, sama mam małą córeczkę zakochaną w tacie
      na zabój z wzajemnością i wiem, że również cierpiałaby bardzo, gdyby nagle
      straciła z nim kontakt.
      Bardzo dobrze tłumaczysz całą zaistniałą sytuacje córci, inaczej chyba się nie
      da, aby przyjęła to wszystko najmożliwiej spokojnie.
      Nie chcę tłumaczyć Twojego partnera z tego co zrobił, bo było to zdecydowanie
      niemoralne i okrutne, ale nie jest to jednoznaczne z tym, że jest pedofilem i
      jemu oglądanie takich obrazów sprawiało przyjemność, może był tylko pośrednikiem
      i robił to dla kasy, która jest wielką pokusą.
      Rozmawiałaś z nim, gdy jego sprawki ujrzały światło dzienne? Co on mówi?
      Musisz poczekać na wyrok sądu i wtedy ostatecznie dowiesz się jaka była jego
      rola w całym procederze i zdecydujesz co dalej, zdecydują służby socjalne.
      Widzisz, tak to jest, że konsekwencje czynów dorosłych najczęściej ponoszą
      dzieci i jest to bardzo smutne.
      Pozdrawiam i trzymaj się! Buziaki dla córeczki.
      • brak.polskich.liter Kasa usprawiedliwia wszystko :P 23.01.08, 10:36
        monmiz napisała:

        > Nie chcę tłumaczyć Twojego partnera z tego co zrobił, bo było to zdecydowanie
        > niemoralne i okrutne, ale nie jest to jednoznaczne z tym, że jest pedofilem i
        > jemu oglądanie takich obrazów sprawiało przyjemność, może był tylko pośrednikie
        > m i robił to dla kasy, która jest wielką pokusą.

        Rece opadaja. Rozumiem, ze wedlug Ciebie, tatus-socjopata, w przeciwienstwie do
        tatusia-pedofila, jest kul? Zapewne, kontakt z panem, ktory czerpie zyski z
        krzywdzenia dzieci, to samo dobro dla jego wlasnego dziecka, ktorego wszak nie
        skrzywdzil, czego autorka watku jest 100% pewna (ciekawe, jak?).

        To jest zdecydowanie najbardziej obrzydliwy moralnie post, jaki kiedykolwiek
        zdarzylo mi sie czytac na forum.
        • monmiz Re: Kasa usprawiedliwia wszystko :P 23.01.08, 17:12
          Ty chyba nie czytasz ze zrozumieniem tego co jest napisane. Nie, kasa nie jest
          usprawiedliwieniem takich czynów, ale może być ich powodem. Podkreślam tłustym
          drukiem - nie pochwalam tego i nie dałabym przyzwolenia!ale... Nie każdy dealer
          narkotyków jest narkomanem! Nie oceniaj i nie skreślaj człowieka, bo tak
          naprawdę go nie znasz a chyba istotne jest to co pisze o nim jego żona, która z
          nim żyła. Nie rozumiem dlaczego wątpicie w to co ona pisze i wiecie coś lepiej,
          jesteście pewne swoich domniemywań...
          Poza tym ten człowiek został oskarżony a do dowodów daleka droga, nie został
          jeszcze skazany. Jeszcze raz podkreślę, oceniacie zbyt szybko. Dodam także, że
          nie bronię przestępcy...oskarżonym może być każda z nas, z różnych powodów,
          często bezpodstawnie i przez pomyłkę...pomyślcie o tym.
          Trochę obiektywizmu...wiem, że o niego trudno i emocje grają dużą rolę jeśli
          mowa o pedofilii w jakimkolwiek kontekście, bo sama jestem matką małej
          dziewczynki, ale w życiu i w pracy zawodowej (jestem pedagogiem społ.) nauczyłam
          sie jednego...nie oceniać zbyt pochopnie.

          A czy jest to NAJBARDZIEJ obrzydliwy post na forum...to Twoja ocena.
          • verdana Re: Kasa usprawiedliwia wszystko :P 23.01.08, 22:56
            To lepszy dealer od narkomana? Lepszy jest facet, ktory za kase
            marnuje innym zycie, niz ten, co nierozsadnie popadł w nałog?
            Pedofila nie usprawiedliwię, ale czasem jest to wrodzony popęd,
            ktory trudno powstrzymać. Samo oglądanie pornografi dziecięcej jest
            bardzo, bardzo naganne, ale nie do porownania z tym, gdy ktoś
            czerpie korzysci z nierządu dzieci. Tego nie usprawiedliwani NIC!.
            Nie ma chyba gorszego przestepstwa.
            A Ty uwazasz, ze stręczyć komus cudze dzieci, byle tylko z nimi nie
            spać - no, ostatecznie to nie tak źle, bo to dla kasy?
            • fairyland.1 Re: Kasa usprawiedliwia wszystko :P 23.01.08, 23:09
              oby wątek nie rozkręcił sie w niewłaściwym kierunku, dodam, że nie było mowy o
              handlu i nie brał za to pieniędzy. Zarzut rozpowszechniania został postawiony na
              podstawie znalezionego maila w archiwum poczty(został nadany w 2005 roku), w
              którym było kilka zdjęć o niewłaściwej treści. Rozpowszechnianie to nie tylko
              sprzedawanie, ale to także przesłane maile z materiałami pornograficznymi do
              innej osoby.
    • 1mela Re: koszmar na jawie... 23.01.08, 11:03
      Mysle ze powinnas zaczac zycie od nowa ,wiem bedzie ciezko ale
      musisz dla dobra coreczki .Musisz byc silna dla niej .Powodzenia
      • plu-szak23 Re: koszmar na jawie... 23.01.08, 14:07
        Zaniechaj kontaktow z nim i poczekaj do wyroku wrucisz jezeli bedzie
        niewinny.Nie zastanawiaj sie czy jest pedofilem bo jest skoro
        ogladal takie rzeczy .Dziecko zapomni szybciej niz ty i zakceptuje
        kazdego nowego meszczyzne ktory bedzie dla was dobry.Problem ze inni
        ludzie gdy zobacza ze sie wachasz moga chciec ci odebrac
        dziecko .Przestan rozpaczac nad nim ratuj siebie i
        coreczke.Pozdrawiam
    • burza4 Re: koszmar na jawie... 23.01.08, 23:25
      strasznie ci współczuję całej tej sytuacji.

      mimo wszystko - żyć jakoś trzeba. Ja jednak mimo wszystko zostałabym
      w Polsce, nawet za cenę biednego życia, nie ryzykowałabym tego, że
      ktoś mi odbierze dziecko - a u ciebie taka groźba istnieje i to
      całkiem realna. Jeśli partner byłby odpowiedzialny - to powinien
      pomyśleć o zabezpieczeniu wam bytu - np. zaproponować żebyś
      korzystała z jego mieszkania w Polsce póki nie staniesz na własne
      nogi. Pobyt "tam" cię załamie - nie wyobrażam sobie żeby ktokolwiek
      wytrzymał w takim napięciu. Wiecznie będziesz żyła w stałym
      zagrożeniu że odbiorą ci dziecko. Warto się tak katować dla lepszego
      życia? dziecku też byłoby łatwiej bez stałej inwigilacji i
      ingerencji osób z zewnątrz. Nie wiem czy zdołasz tam przywrócić jej
      jakieś względne poczucie bezpieczeństwa.

      Wierzę, że w twoim przekonaniu był cudownym ojcem dla waszej
      córeczki.

      tylko że musi do ciebie dotrzeć bolesny fakt - że większość
      pedofilów ma cudowne kontakty z dziećmi! jest bardzo ciepła,
      opiekuńcza, troskliwa - to część strategii nastawionej na wzbudzanie
      zaufania u dziecka, łatwiej się wtedy do niego zbliżyć. Przecież
      pedofile to nie potwory z wyglądu, wręcz przeciwnie - najczęściej
      otoczenie jest zszokowane takimi podejrzeniami, "bo on tak się
      fantastycznie z dziećmi dogaduje". Pedofil to przyjaciel dzieci,
      również własnych.

      nie mówię, że twój partner zmierzał w tym kierunku. Ale to, że
      kochał córkę, że bardzo się o nią troszczył NIE JEST potwierdzeniem,
      że nic jej z jego strony nie groziło i że "on by nigdy"...

      koszmarną historię słyszałam kiedyś od koleżanki - jej znajoma
      odkryła, że jej dzieci były molestowane przez własnego ojca. Potem
      pluła sobie w brodę, że tak się cieszyła, że się nimi tak chętnie
      zajmuje, kąpie, tuli... wszyscy mieli go za fantastycznego ojca, nic
      tylko pozazdrościć. Mąż kulturalny, na poziomie, na stanowisku,
      żaden męt. ONA TEŻ Z NIM ŻYŁA POD JEDNYM DACHEM i też jej się
      wydawało, że go zna i wie czego się można po nim spodziewać. Co
      gorsza - u nas system nie działa tak jak brytyjski - nie stać jej na
      prywatne wizyty, wizyta u państwowego specjalisty, żeby stwierdzić
      molestowanie i mieć podstawę dla sądu - za pół roku. A tatuś domaga
      się kontaktów z dziećmi i chce zabierać je na weekendy... brrrr

      straszne to wszystko
      • malila Re: koszmar na jawie... 24.01.08, 13:28
        burza4 napisała:
        > mimo wszystko - żyć jakoś trzeba.

        > nie mówię, że twój partner zmierzał w tym kierunku. Ale to, że
        > kochał córkę, że bardzo się o nią troszczył NIE JEST
        potwierdzeniem,
        > że nic jej z jego strony nie groziło i że "on by nigdy"...

        Zgadzam się z Burzą. Cała ta sytuacja jest dla Ciebie ogromnym
        szokiem i minie trochę czasu zanim zaczniesz się z tego otrząsać.
        Ale troska Twojego partnera o dziecko nie jest żadnym dowodem na to,
        że on by jej tego nie zrobił. Ale zakładam też, że dziecko zostało w
        jakiś sposób przebadane przez psychologa i że uznano, że nic mu się
        nie stało, skoro pozwolono małej zostać w domu i nie skierowano na
        żadną terapię. Nie ma więc co zastanawiać się nad tym, czy on jej
        coś zrobił czy nie. Warto natomiast pomyśleć, że być może
        (podkreślam: być może) w porę odseparowano Twoje dziecko od ojca. I
        że lepsza taka separacja od ewentualnego molestowania.
        Ja także uważam, że w Waszym wypadku powrót do Polski byłby
        korzystniejszy. I ze względu na wiszące nad Tobą widmo odebrania
        dziecka, i ze względu na łatwiejszy (mimo wszystko) kontakt z
        psychologiem. Myślę też, że tu łatwiej by Ci było nabrać dystansu.
        Ale może się mylę.

        Zdecydowanie natomiast namawiam cię do tego, żebyś nie słuchała
        głupot w stylu: powiedz dziecku, że tatuś krzywdził inne dzieci i że
        może skrzywdzić ciebie. Ona jest za mała na taką traumatyczną
        informację.
    • asia19813 Re: koszmar na jawie... 24.01.08, 14:27
      dlaczego od razu zakładac że partner mógł wykorzystywac córkę, nie
      każdy tak robi, a przeciez nie wiadomo czy jest pedofilem.
      Nie chce mi się nawet czytać waszych odpowiedzi, od razu rozstać się
      o zakończyć związek, tonie jest przelotna znajomośc ludzie.. zanim
      cos napiszecie spróbujecie się postawić w sytuacjiosoby która ma
      problem, a nie od razu oskarżacie...
      • m_anee Re: koszmar na jawie... 24.01.08, 21:33
        Mysle ze wlasnie najblizsze osoby w twoim przypadku ty sama nie
        zauwazaja co sie wkolo nich dzieje i dowiaduja sie ostatnie,i jezeli
        zajmowal sie rozprowadzaniem tego wiec koputer byl przepelniony
        zdjeciami inf,ze robil to we wlasnym domu to sorry nie ma mowy zeby
        czegos nie zauwazyc ,czy chociaz byc podejzliwym ,wspulczuje w tym
        przypadku jedynie dziecku ,mam nadzieje ze nie bylo skrzywdzone -
        pszesz ze 4.5 letnia dziewczynka zapomni i nie bedzie pamietala i
        zadawala pytan ,i tu tez sie mylisz ,bo jezeli wydazylo sie cos
        strasznego w jej zyciu ona b.dobrze o tym wie i jak nie teraz to za
        kilkanascie lat sama sie dowie i przypomni sobie ...nawet tego nie
        chce pisac bo moze sie myle.....ja saa pamietam pewne wydarzenia
        sprzed kilkudziesieciu lat a mialam dokladnie 3 lata
        • fairyland.1 Re: koszmar na jawie... 25.01.08, 01:34
          m_anee napisała:

          > Mysle ze wlasnie najblizsze osoby w twoim przypadku ty sama nie
          > zauwazaja co sie wkolo nich dzieje i dowiaduja sie ostatnie,i jezeli
          > zajmowal sie rozprowadzaniem tego wiec koputer byl przepelniony
          > zdjeciami inf,ze robil to we wlasnym domu to sorry nie ma mowy zeby
          > czegos nie zauwazyc ,czy chociaz byc podejzliwym ,wspulczuje w tym
          > przypadku jedynie dziecku ,mam nadzieje ze nie bylo skrzywdzone -
          > pszesz ze 4.5 letnia dziewczynka zapomni i nie bedzie pamietala i
          > zadawala pytan ,i tu tez sie mylisz ,bo jezeli wydazylo sie cos
          > strasznego w jej zyciu ona b.dobrze o tym wie i jak nie teraz to za
          > kilkanascie lat sama sie dowie i przypomni sobie ...nawet tego nie
          > chce pisac bo moze sie myle.....ja saa pamietam pewne wydarzenia
          > sprzed kilkudziesieciu lat a mialam dokladnie 3 lata


          Widze, że wiele osób zdecydowanie woli osądzac ludzi, nie znając faktów, widze,
          że wiele osób woli „dokopac leżącemu” niż podac mu pomocna dłoń, to zdecydowana
          przywra Polaków. Doświadczyłam osobistej tragedii, do której się w żaden sposób
          się nie przyczyniła. Nigdy nie złamałam prawa, nie pije w ogóle, nie pale, nie
          ćpam, staram się być najlepsza mamą jaką potrafię. Nie napisałam tego posta po
          to byście mnie w jakis szczególny sposób „po główce głaskali”, ale pisze, że
          „współczujesz jedynie dziecku” czyli, jak mam to rozumieć??? A może zasłużyłam
          sobie na to? Ale czym? Że związałam się z człowiekiem, dzieki, któremu jestem
          teraz mama wspanialej dziewczynki, no cóż…, ale gdyby nie on nie miałabym
          konkretnie tej małej istotki.

          m_anee Twoje insynuacje są wyjątkowo bezczelne.

          Dlaczego tak wiele osób ma problemy ze zrozumieniem czytanej treści, a może nie
          chce im się czytać wszystkiego, tylko wolą od razu podsumować i osądzić?
          Otóż wyobraź sobie m_anee, że jest bynajmniej kilka powodów, dzięki którym można
          nie wiedzieć, co jest w komputerze i teraz spróbuje Ci je przedstawić:

          1. partner/mąż jest informatykiem a to już powinno dużo mowić,
          2. jest wiele sposób by pliki czy katalogi nie były widoczne dla wszystkich,
          3. na komputerze można dla każdej osoby utworzyc jej własny profil, który
          zabezpieczony jest osobistym hasłem, czyli jeśli nie znasz hasla nie „wejdziesz”
          w profil innej osoby i nie wiesz co tam jest
          4. do tego jeszcze można mieć swojego laptopa i nie korzystać z komputera
          swojego męża/partnera

          A teraz zbierz to wszystko razem i będziesz miała pełny obraz faktów. Mam
          nadzieje, że przedstawiłam wystarczająco dużo dowodów na to, jak można nie
          wiedzieć co mąż/partner ma w komputerze. A gdybys mogła poznac moją córeczke to
          bys wiedziała dlaczego jestem przekonana, że nie spotkała ją tragedia o której
          myślisz. A jeśli Ciebie w dzieciństwie spotkało coś złego to bardzo Ci współczuję.

          Mama wystarczająco dużo powodów do zmartwień a moje nerwy tez już są
          wystarczająco nadszarpnięte, dlatego nie mam powodów by nadal ciągnąc ten wątek,
          do tego okazał się on NAJBARDZIEJ NIEPOPRAWNY MORALNIE, no cóż…, musze pogodzic
          się faktem, iż moje życie stało się niepoprawnie moralnie. Napisałam tego posta
          z prośba o rady jak sobie z tym poradzić i jak pomóc córeczce.

          Wszystkim osobom, które zdecydowały się nas wesprzeć (mnie i córeczkę) i napisac
          kilka słów otuchy bardzo dziękuję i życze Wam duzo miłości i ciepła rodzinnego,

          fairyland.1
          • m_anee Re: koszmar na jawie... 25.01.08, 11:17
            wiesz piszesz ze ludzie cie osadzaja itd,ale ja nie pisalam o tobie
            jako zlej matce czy ze to twoja wina ale sama zle zrozumialas mojego
            posta ja nie zostalam skrzywdzona w dziecinstwie jako 3 letnie
            dziecko wiem i pamietam wiele rzeczy np narodziny mojego brata wiem
            i pamietam jak byl ubrany a wcale z tego dnia nie mamy zadnych zdjec
            i wiem ze to nie moje wymysly a ty piszesz ze twoje 4.5 letnie
            dziecko zapomni i nigdy cie nie zapyta.Wiem tez z doswiadczenia i to
            tez nie moje zycie i sprawy ale znajomych gdzie matka wiedziaa
            ostatnia gdzie ludzie wokol juz wiedzieli o wyczynach jej meza czy
            dzieci
            Co do tematu jezeli maz jest informatykiem to nie znaczy ze jest
            swiety a wchodzac np na int czasem jak sie gdzies ktos loguje to
            wskakuja inne logowania nicki itd i jak np maz ma z 5 maili to juz
            by to bylo dla mnie podejzane ,zreszta nie obchodzi mnie to wasza
            sprawa nie pozwolila bym by moje dziecko spotykalo sie z takim
            ojcem nigdy w zyciu
            pozdrawiam
          • plu-szak23 Fairyland odbierz poczte 25.01.08, 15:31
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: koszmar na jawie... 27.01.08, 19:18
      Sprawa jest niezwykle skomplikowana, gdyż dotyka wielu obszarów:
      relacji partnerskiej i relacji rodzic - dziecko, prawa i obyczaju,
      oraz rozwoju dziecka i jego psychologii a także
      seksuologii.Jednoznaczna ocena tej sytuacji oraz jedna dobra rada
      wydają mi się niemożliwe. Łatwo jest i oceniać negatywnie i
      usprawiedliwiać, zarówno Pani zachowanie jak i Pani partnera.
      Zacznę od tego, że rozpowszechnianie pornografii dziecięcej nie jest
      równoznaczne z pedofilią. Często się łączy, a często jest jedynie
      sposobem ( mało chwalebnym ) na zarabianie pieniędzy.
      W obu przypadkach należy być ostrożnym. Daletgo , że mogą być to
      jednak skłonności pedofilne i wtedy należy dziecko chronić, z
      drugiej strony ojciec, który wszedł na drogę konfliktu z prawem i to
      w tak szczególnym obszarze wzmaga podejrzenia.
      Daltego aprat władzy WB wraz z aparatem służb społecznych wszczęły
      odpowienią procedurę. Rozumiem, że jest Pani nią zaskoczona, że ona
      narusza ona Pani integralność, prywatność ( przeszukania,
      przesłuchania ) i zagraża podstawowym prawo rodzicielskim, ale tak
      ona widać wygląda w kraju, który wybrała Pani do życia. Druga
      strona tego medalu wygląda tak ,że ma Pani mieszkanie od miasta i
      pieniądze, które pozwalają Pani zajmować się dzieckiem. Jeśli władza
      coś daje w/g pewnych procedur ( korzystnych dla Pani ) to i wymaga
      w zgodzie z innymi procedurami ( już mniej korzystnymi lub trudnymi
      do przyjecia a więc krytykowanymi ). Priorytetem jest tam dobro
      dziecka, które Anglicy tak właśnie pojmują. Jeśli coś złego dzieje
      się w rodzinie, a dzieje się, to zaczynają tę rodzinę
      profilatycznie obserwować. To polską specyfiką jest teza, że jak
      coś się dzieje w rodzinie ( przemoc fizyczna i psychiczna ,
      alkoholizm, molestowanie seksulane, ) , to służby rozmaitego
      autorametu uważają, że to sprawa prywatna i one nie będą ingerować.
      Niestety wygląda na to, że musi się Pani temu poddać lub zmienić
      kraj.
      Zastanawiam się nad przyczyną takiej silnej Pani obrony
      nieskazitelnego obrazu ojcowskiego Pani partnera. Zwykle sama bronię
      pozycji ojca i męźczyzny, gdy jest niesprawieliwie i stereotypowo
      atakowany przez kobiety. Tu jednak mam wątpliwości. Być może to w
      istocie dobry ojciec. Może w bezpośrednim kontakcie z dzieckiem tak
      to wygląda. Ale w szerszym kontekście można zadać sobie pytanie.
      Jaki dobry ojciec podejmuje świadomie takie działane, które naraża
      jego dobre imię, naraża go na konflikt z prawem, naraża dziecko na
      separację z ojcem i jest to do tego działanie moralnie dwuznaczne.
      I w tym wypadku nie można mówić o przypadkowości czy
      nieświadomości. Przecież musi sobie zdawać sprawę i godzić się ,
      że takie zachowanie naruszy jego relację z dzieckiem. Rodzicielstwo
      to nie tylko słodkie czytanie bajek na dobranoc, to także uczenie
      pewnych zasad , wartości życiowych i moralnych między innymi poprzez
      przestrzeganie ich samemu. Inaczej tworzy się niespójny obraz
      rodzica, który bardzo trudno dziecku naturalnie przyswajać.
      Wygląda na to, że angażując się w taką obronę partera jakiegoś
      ważnego apektu nie bierze Pani pod uwagę, woli Pani coś pominąć
      czegoś nie dostrzec. Widać to i z Pani listu i z reakcji na wpisy
      internautek. Musi się Pani nad tym sama zastanowić, co to takiego.
      Jednak służby z jakiś powodów wzmogły kontrolę Pani partnera. Może
      zarzuty okazały się poważniejsze niż to wygląda z Pani perspektywy.
      Co jednak należy zrobić w tej sytuacji, aby realistycznie widzieć
      sprawę i jednocześnie ochronić relację ojca i córki. Dlatego
      zachęcam do urealnienia obrazu partera przy jednoczesnej dbałości o
      tę relację. Pani partner musi się w to czynnie włączyć.
      Wydaje się, że musi Pani na własny sposób obserwować relacje ojca i
      córki. Zamiast obruszać się na urzędnicze procedury ( które mogą
      być czasem bezduszne , to fakt ) trzeba zacząć w nich funkcjonować
      i w takich warunkach pracować nad relacjami córki z Wami obojgiem.
      Tłumaczyć jej sytuację przystępnym językiem. Że tata nie mieszka już
      z Wami, że Pani rozumie, jak trudno się przyzwyczaić do zmiany na
      gorsze, ale to jest jedyny sposób widywania taty, że to minie .
      Z całą pewnością ta sytuacja pozostawi ślad, jeśli nie w psychice
      dziecka, to na pewno w jego pamięci. Teraz chodzi o mninmalizowanie
      strat. Musi się Pani koncentrować na dziecku, Pani, jako dorosła,
      poradzi sobie lepiej lub gorzej ale konsekewncje emocjaonalne dla
      dorosłej osoby takiej sytuacji są zdecydowanie mniejsze.
      Życzę roztropności w tej trudnej sytuacji. Agnieszka Iwaszkiewicz






    • malpa2504 Re: koszmar na jawie... 31.01.08, 17:49
      Witam i mocno współczuję..wyobrażam sobie co przeżywasz.innym którzy
      odpisywali na twojego posta wszystko wydaje się jasne bo łatwo im
      oceniać sytuację z dystansu, nie będąc zaangażowanym emocjonalnie, a
      wydaje mi się że dla ciebie to wszystko nie jest takie
      proste..wierze w to ze twój ex był dobrym ojcem dla twojego dziecka
      i jako matka kochająca swoje dziecko najbardziej na świecie
      zaobserwowałabyś że z dzieckiem dzieje się coś złego.Myślę że z
      czasem wszystko się ułoży..a jak już będzie sprawa z ex
      wyjaśniona,to po jego ewentualnym wyjściu z aresztu twoja córka
      może sie będzie mogla spotykać z nim oczywiście zawsze w twojej
      obecności.jeśli zarzuty się potwierdzą to myślę że taka osoba choćby
      nie wiem jak była kochana dla swojego dziecka i świadomie nie
      chciałaby go skrzywdzić jest chora i jej zachowanie może byc
      nieprzewidywalne, dlatego dzidzia musi spotykać się z ojcem zawsze w
      twojej obecności.wbrew pozorom z czasem zobaczysz że dziecku można
      pewne sprawy wyjaśnić i nie jest to takie straszne .Trzymam kciuki
      żeby twoje cierpienia się szybko skończyły i żebyś sobie wszystko
      jakoś ułożyła i wiem że mi łatwo tak mówić ale z czasem będzie już
      tylko lepiej,kiedyś przestaniesz płakać.Z całego serca życzę Ci
      szczęścia:-))
      • istota Re: koszmar na jawie... 01.02.08, 17:08
        sama mieszkam w UK i pracowalam kiedys w pomocy spolecznej i mam
        pare mysli, ktore chcialam tu podrzucic

        po pierwsze pomoc spoleczna powinna Ci zapewnic tlumacza za darmo,
        jesli tego nie zrobili to mozesz sie tego domagac

        jesli chodzi o pomoc psychologiczna, bo nie wiem czy to bylo czescia
        Twojego pytania to pomoc spoleczna powinna Ci pomoc taka znales. W
        UK jest duzo Polakow i np w mojej miejscowosci jest polski
        psycholog. Sa tez rozne organizacje pomagajace Polakom, wiele z nich
        nieodplatnie, ktore moga Ci pomoc takiego znalesc. Sa tez
        organizacje oferujace pomoc pshychologiczna po niskich cenach,
        czesto w roznych jezykach, albo z pomoca tlumacza.

        wrzuce tez link do strony organizacji majacej na celu powstrzymanie
        przemocy wobec dzieci, na ktorej mozna znalesc numery telefonow i
        linki do organizacji udzielajacych pomocy osobom w podobnej sytuacji
        www.stopitnow.org.uk/index.htm

        fairyland.1 nie wiem czy tu jeszcze zagladasz, ale moze ta info sie
        przyda
    • martunia98 Re: koszmar na jawie... 02.02.08, 12:26
      Witam .
      Nie wiem czy moje zdanie coś pomoże ale uważam ze powinna
      Pani walczyć o Swoje życie o Życie Swojej córki ona z dnia
      na dzień staje sie starsza i będzie więcej pytać ,
      będzie więcej sie sama domyślać co sie stało czemu niema taty ...
      Moim zdaniem powinna Pani jej wytłumaczyć co sie stało nie całą prawdę ale cześć ...
      Albo przynajmniej powiedzieć jej ze jak będzie starsza
      to pani jej wszystko wytłumaczy i ze ona wtedy to zrozumie !!!
      Że teraz mogłaby tego nie zrozumieć ...
      Obawiam sie ze jak pani nic z tym nie zrobi
      dziecko jak podrośnie zacznie panią winić ze nie miała taty gdy
      dorastała ze to pani jej zabrała tatę ...
      rożnie dzieci reagują ...
      Ja wyobrażam sobie ile pani przeszła i jak jest pani ciężko ja jeszcze nie mam swojego dziecka bo jeszcze jestem za młoda i sie uczę ale jak bym miała tak wspaniałą istotke jak pani córeczka walczyłabym ze wszystkim i wszystkimi tymi co chcą mi ją odebrać ...
      niech pani nie pozwoli na to !!! Zawsze jest sposób żeby z czegoś wyjść ...
      Teraz córeczka jest wszystkim co pani ma i walczyć o nią trzeba ...
      Bardzo dobrze ze wróciła pani do kraju do Polski ...
      JA na pani miejscu zrobiłabym tak ze podjęłabym sie pracy znalazła mieszanie , i każdy wolny czas poświęcałabym mojej córeczce nie spuszczałabym jej nawet z oka ... Ten rok na pewno będzie dla pani ciężki i jeżeli chciałaby pani ze mną porozmawiać poradzić sie to proszę pisać na moją poczte marta469@onet.eu
      modle sie za panią i za pani córeczek jestem pewna ze wszystko będzie dobrze ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka