fairyland.1
22.01.08, 02:21
Witam i bardzo proszę o pomoc i jakieś wskazówki, każdą osobę która może
wnieść odrobinę światła w moje i córeczki życie. Prośba skierowana jest
również do Pani psychoterapeutki Agnieszki Iwaszkiewicz.
Mieszkam w Wielkiej Brytanii i w mojej miejscowości nie ma polskiego
psychologa, u którego mogłabym chodzić na psychoterapię ze sobą i z córeczką,
dlatego szukam kontaktu internetowego. Psychoterapia jest dość szczególna i
trzeba dobrze sie zrozumieć by miała pozytywny oddźwięk i mogła efektywnie nam
pomóc, a w obcym języku jest to bardzo utrudnione. Może napiszę o co chodzi:
Od 6 miesięcy moje życie to koszmar, olbrzymi stres, lęk, rozpacz, morze łez,
zaczynam sie gubić i tracić wiarę we wszystko co robie, w słuszność
podejmowanych decyzji, boję się przyszłości, czuję się zdruzgotana i oszukana,
nie wiem komu mogę ufać i w co wierzyć.
Dla mnie i mojej córeczki (4,5 lat) życie zmieniło sie w ciągu jednego dnia,
wszystkie plany, marzenia rozpadły się jak domek z kart. Do moich drzwi
zapukała policja, później już wszystko zaczęło toczyć sie swoim biegiem, na
który nie miałam wpływu, czułam i czuje wilką bezradność. Mój już były partner
został oskarżony o rozpowszechnianie i posiadanie pornografii dziecięcej.
Śledztwo trwało 2,5 miesiąca, w tym czasie niemal co tydzień zjawiały sie
panie z opieki socjalnej z agencji Child Protect, których celem było zbadanie
i osądzenie czy dziecko jest bezpieczne w domu. Odbyła sie Korferencja w
Sprawie Ochrony Dziecka. Nieustannie byłam ignorowana, wszystko co mówiłam
obracało sie przeciwko mnie. Zarzuty jakie zostały postawione przeciwko mojemu
ex-partnerowi nie maja związku z córeczką, która bardzo kocha swojego tatę i
nigdy nie zaznała z jego strony niczego złego, była bardzo szczęśliwym
dzieckiem, pogodna, wesoła, rozgadana, komunikatywna, po prostu dziecko
szczęśliwe. Jej tato również bardzo ją kocha, organizował jej czas, na różne
sposoby, wycieczki, zwiedzanie, basen, wesołe miasteczko, park, plac zabaw,
spacery nad morzem, była dla niego bardzo ważna istotką, chciał by jej życie
było ciekawe. Wspólne zabawy w chowanego, wspólne szaleństwa, czytanie
bajeczek itp, itd. Nigdy nie skrzywdził córeczki i uważam, że nigdy by jej nie
skrzywdził, na tyle go chyba jednak znam by to stwierdzić, jej bezpieczeństwo
było dla niego bardzo ważne. Przecież jak się żyje z kimś na co dzień, to
widać. Jednak zrobił COŚ, co bezpowrotnie zmieniło nasze życie. To co zrobił
jest okropne, wzbudza wielką odrazę i niechęć. Opieka socjalna zaczęła
insynuowac, że córeczka mogła zanzać coś złego ze strony ojca, ale przeciez ja
matka to wiem, przeciez to widze, kto najlepiej może znać własne dziecko, i
partnera, no tak możecie powiedzieać, jak znałam skoro nie wiedziałam o tym,
jedno wiem na pewno nie byłby w stanie skrzywdzić córeczki. I tutaj pierwsze
pytanie czy osoba, która wykazała takie zainteresowanie, niebezpieczne
zainteresowanie pornografia dziecięca to pedofil, czy takie osoby z założenia
wcześniej czy później dążą do czynów w realu? Opieka socjalna uważała, że
córeczka jest zagrożona i nakazała wyprowadzenia się jego z domu, dostał
równiez zakaz wchodzenia do naszego domu, z córeczka może spotykać sie juz
teraz tylko w specjalnym pokoju w obecności osoby nadzorującej. to jest
niesamowity cios dla dziecka, które nic nie rozumie, przeciez byla taka
szczęśliwa, a teraz z tatem nawet na plac zabaw nie może iśc, jak mam jej to
wytłumaczyć????? Ja z tym pogodzic sie nie potrafie, jestem matką i
najwazniejsze jest dla mnie dziecko i na pewno nie pozwoliłabym jej spotykac
sie z oprawcą czy z niebezpiecznym człowiekiem! ale całym sercem wieżę w swoje
przekonania. Jednak socjal ma swoje "obawy", a ja staje sie nieodpowiedzialna
matką, byłam zastraszana, że jesli będziemy sie z nim spotykac to odbiorą mi
córeczkę do rodziny zastępczej.
Nie wiedziałam jak ma to wszystko tłumaczyc tak małemu dziecku, przeciez
prawdy jej powiedziec nie mogę, ani prawdy o tym co zrobił jej tato ani, że sa
ludzie którzy grożą, że mi ja odbiorą jak dalej będzie sie spotykała z
tatusiem. Jego nieobecnośc w domu tłumaczyłam najpierw tym, że tata dużo
pracuje, później, że nie może mieszkac z nami, że ma swoje mieszkanie, że
będziemy mogli tylko czasami się z nim spotykać. Wcześniej moglismy spotykac
sie w miejscach publicznych, jednak z czasem, "zalecenia" socjala były coraz
ostrzejsze, az stanęło na spotkaniach w zamkniętym kontrolowanym pokoju.
Dodam, że w między czasie nic sie nie działo, tylko ich "obawy" sa coraz
śmielsze, zaczeli juz coraz pewniej mówić o tym jakby córeczka była
molestowana, a o jej ojcu mówia pedofil.
Na samym początku całej sprawy córeczka była tez świadkiem nieprzyjemnego
zdarzenia, kiedy to kilku policjantów w naszej obecności przeszukiwało
mieszkanie (akurat to my byłysmy w domu). Trwało to jakieś 3 godziny, to był
szok dla mnie, czułam sie okropnie. Oczywiście wszyscy wiedzieli, że to nie o
mnie chodzi, współczuli mi, ale ja czułam się taka poniżona, że tak nagle
przychodza jacyś ludzie, machają mi papierkiem i szperają w moich rzeczach,
zaglądają wszędzie, podnoszą kanapy, przeszukują moja brudną bieliznę w
łazience, okropne uczucie, jakby ktoś pogwałcił moja osobę. Córeczkę zajęłam
malowaniem, niestety nie miałam gdzie jej oddać, bo znajomych akurat w okolicy
nie było, bo albo byli w pracy, albo na urlopie. córcia nigdy o tym nie
mówiła, nigdy sie nie zapytała, ale nie ja nie moge przestac mysleć o tym co
to małe dziecko rozumie, może zapomni o tym, bo jest na tyle mała, czy za
jakis czas zada mi pytanie: mamusiu, dlaczego kiedys tacy panowie na czarno
ubrani szperali w naszych szufladach i podnosili kanapę???? boje sie tych
pytań..., bo nie wiem co moge powiedziec dziecku by jej zbytnio nie obciążyć,
a z drugiej strony przecież nie można dziecka okłamywać. Od partnera odeszłam,
po tym co przeżyła z córeczką i po tym na co nas naraził nie potrafiłam z nim
być, nie potrafię mu tego wybaczyć, wręcz nigdy mu tego nie wybaczę i nie
zapomnę. Ile łez wypłakałam, ile nocy nie przespałam, bo żyłam w strachu, że
mi odbiorą moja kochana mała istotkę. Jeśli tylko zobaczę jakiś film, gdzie
matka, czy rodzic traci dziecko, wybucham płaczem. Chyba każda mama płacze na
takich filmach, ale to co wówczas czuję nie da sie opisać. Tego strachu nigdy
nie zapomnę...
Pewnego dnia nie wytrzymałam tego stresu oraz strachu o córeczkę i spakowałam
sie i tegoz samego dnia siedziałam juz w samolocie i leciałam do Polski.
Potrzebowałam odseparowac sie od tego wszystkiego i pobyc ze swoimi myślami, z
dala od opieki socjalnej, od ex-partnera. Utwierdziłam sie w decyzji, że z
ojcem córeczki nie chcę dłużej być. Jednak bardzo obawiam sie o nią, o jej
uczucia, męczy mnie przekonanie, że odebrałam jej tatę, to ja zaznałam z jego
strony krzywdę, ale ona miała swojego tatusia. Dla był to też czas wielkich
decyzji, czy zostac w Polsce czy przy jechać tutaj i dalej żyć a pojedynkę.
Niestety, w Polsce moge powiedziec, że nie mam nic, nie ma gdzie
mieszkać(mieszkanie było ex-partnera), a moja mama nie była szczęsliwa z
perspektywy dłuższego zamieszkania, wręcz powiedział, że mieszakc tam nie
będę mogła. Pracy nie mam, pięc lat nie pracowalam w swoim zawodzie i szansy
na powrót do niego nie mam. Jako samotna matke czekała mnie bieda z nędzą,,
bez dachu nad głową. Postanowiłam wrócić, tutaj mamy mieszkanie 3-pokojowe
(dostalismy od miasta), wyremontowaliśmy je, urządziliśmy, do tego wystarczy
bym pracowała na pół etatu (a reszte czasu poświęciła dziecku) i jako samotna
matka dostaje od państwa bardzo duże wsparcie finansowe i mogę bez obaw o
swoje fundusze żyć. Niestety to jest ten trudny wybór, którego dokonuje wiele
osób przyjeżdżających tutaj. Przyjechałam sama, by rozpocząć pracę,
pozałatwiać papierkowe sprawy oraz ustalić fakty z socjalem, czy w obliczu
moich decyzji nadal będą chcieli odebrac mi dziecko. Stanęło na tym, że
zgadzają sie tylko na kontrolowane