Dodaj do ulubionych

Wyjaśnijcie mi jak macie ochotę przeczytać

29.01.08, 00:13
Moje relacje z mężczyzną są poprawne:) Ale czuję, że nie jestem dla niego
kobietą jego życia:) że on sam nie czuje, że żyć beze mnie nie może - choć
uważam, że oboje bardzo się kochamy.
Jestem normalna:) Nie upijam się, choć drinkiem nie pogardzę:) Palę ale raczej
rzadko i nie w jego towarzystwie ( nie lubi ), nie klnę, nie zachowuję się
wulgarnie, dbam o dom, o dziecko, staram się dbać o siebie.
Dochodzę jednak do wniosku, że żeby być dla niego kimś super, kimś wyjątkowym
- muszę trochę pograć kogoś kim nie jestem.
Obserwuję czasem znajome jak pracują nad tonem głosu - ze mną rozmawiają
normalnie a rozmawiając z facetem zmieniają ton głosu na cichszy,
delikatniejszy - powiedzmy, bardziej zmysłowy.
Ze mną na piwko idą normalnie - z facetem na spacer kołyszą bioderkami.
Ze mną piją piwko, przy facecie tylko lampeczka winka i to taka maluteńka bo
przecież nie piją.
I ciągle tylko to och i ach.
Czy tak faktycznie jest???????
Czy żebym była bardziej pociągająca dla faceta to muszę nauczyć się sztuki
uwodzenia i całe życie udawać kogoś kim nie jestem????
Czy te wszystkie damy "Och i Ach" są prawdziwe??
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: Wyjaśnijcie mi jak macie ochotę przeczytać 29.01.08, 09:34
      A moze po prostu ty powinnas sie poczuc piekna, wyjatkowa, seksowna -
      jesli to jest usdawane, to szybko wychodzi szydlo z worka, zeby byc
      sexy, trzeba sie czuc sexy?
      Zaloz fajna bielizne i mysl w ciagu dnia o tym, co masz pod spodem,
      czego inni nie widza... Zamiast rajstop zaloz ponczochy. Buty na
      obcasie - chocby do chodzenia po pracy, jak nie dajesz rady caly
      dzien (ja nie daje).
      Poczuj sie kims wyjatkowym, a i inni - lacznie z mezem, beda cie tak
      widzieli.
      • brzeczyszczykiewiczowna4 Re: Wyjaśnijcie mi jak macie ochotę przeczytać 29.01.08, 15:51
        Dzięki, chyba masz rację, chyba w tym tkwi problem
    • gooochab Re: Wyjaśnijcie mi jak macie ochotę przeczytać 29.01.08, 21:25
      Nie, zupełnie nie musisz robic z siebie słodkiej idiotki, czy kogoś, kim nie
      jesteś i nie chcesz być.
      Powiem Ci jak to jest u mnie- ja jestem zupełnie normalna będąc zarówno z mężem,
      jak i innymi osobami, wiem, że jestem dla Niego najważniejsza.
      Tylko jest jedna rzecz, że my mamy pewiem specyficzny sposób porozumiewania się,
      rzadko dla innych uchwytny, właściwie tylko wtedy, gdy jesteśmy w towarzystwie,
      które długo znamy. Są pewne gesty i słowa, które nie zawsze są rozumiane przez
      innych, ale też rzadko tych gestów (czy spojrzeń) używamy przy innych.

      Poza tym i on i ja zachowujemy sie zupełnie normalnie i nie ściszamy tonu głosu,
      nie kręcę bioderkami itd. To nie jest i nie było mi nigdy potrzebne, zapewniam
      Cię, że nie jest też Tobie.
      • brzeczyszczykiewiczowna4 Re: Wyjaśnijcie mi jak macie ochotę przeczytać 30.01.08, 09:22
        Buuuuu:(
        Tak sobie to wmawiam, że nie muszę ( poza tym strasznie nie lubię
        kiedy muszę coś robić do czego nie jestem przekonana:) )
        Ale moje "och i ach" koleżanki są noszone na rękach:))) I ich faceci
        są w nie wpatrzone jak w obrazek, jakby szczęście wygrali na
        loterii - chyba trochę mi tego brakuje:) chyba też czasem bym tak
        chciała:) i doszłam do wniosku, że też muszę być "och i ach":)
        A może po prostu mam mało wyrazistego faceta:)???
        • ibelin26 Re: Wyjaśnijcie mi jak macie ochotę przeczytać 30.01.08, 11:53
          Chyba szukasz dziury w całym.

          Też czasami chciałbym być piękna, seksowna i zalotna jak Monika
          Belucci. Ale nie jestem. Czy to powód do rozpaczy?

          A czy mam rozpaczać z tego powodu, że słoń mi na ucho nadepnął i nie
          zostaną z tego powodu operową śpiewaczką? - troche to głupie, nie
          uważasz.

          Jestem jaka jestem, mój mężczyzna kocha mnie. NIe nosi mnie na
          rękach i nie patrzy na mnie jak w obrazek. Niczego przed nim nie
          udaję, jestem sobą.

          Nie każada kobieta jest typem kięzniczki, grunt to lubić i
          akceptowac siebie. Pomyśl, koleżanki kręcą tyłkiem na spacerze i
          wzdychają, a co co JESZCZE muszą robić aby były wielbione -
          makijaż, fryzura, mini, szpilki, a może rezygnacja z życiwoych
          planów i ambicji (jeśli takowe mają) np. rezygnacja z parcy?
          • aandzia43 Re: Wyjaśnijcie mi jak macie ochotę przeczytać 08.03.08, 00:34
            > Nie każada kobieta jest typem kięzniczki, grunt to lubić i
            > akceptowac siebie. Pomyśl, koleżanki kręcą tyłkiem na spacerze i
            > wzdychają, a co co JESZCZE muszą robić aby były wielbione -
            > makijaż, fryzura, mini, szpilki, a może rezygnacja z życiwoych
            > planów i ambicji (jeśli takowe mają) np. rezygnacja z parcy?

            Nie demonizuj, bycie kobietą seksowną, pełną kobiecości, uroku i powabu nie jest
            tożsame z byciem idiotką. Fajne laski, na widok których panowie automatycznie
            wciągają brzuchy, a oczy przy tym rozświetlają się im jak latarnie, to
            niezależne umysłowo, inteligentne dziewczyny z ambicjami. Makijaż i fryzura to
            nie jakaś męka pańska, to element porannej toalety i zaręczam ci - nie odmóżdża.
            Bardziej jestem sobą w makijażu (nawet lekkim) i z ufarbowanymi, ułożonymi
            włosami niż bez tego. Każdy ma swój ulubiony cielesny stan skupienia;-) i nie
            łączmy tego z walorami umysłowymi bądź też ich brakiem.
        • gooochab Re: Wyjaśnijcie mi jak macie ochotę przeczytać 30.01.08, 18:08
          Nie podchodziłabym do tego tak... zastanów się nad tym dlaczego Twój mężczyzna
          jest z Tobą, jakie macie relacje, czy to, że nie nosi Cię na rękach aż tak
          bardzo przeszkadza? Mój mąż o takich "och, ach" nie ma najlepszego zdania, wiem,
          że nigdy nie związałby się z taką kobietą, nawet, gdyby był wolny. Nie lubi tego
          po prostu.
          Może znajdź inną drogę do tego... Spróbuj wprowadzić w wasze życie dużo
          intymności, harmonii itd (ale nie takiej na pokaz, jak kręcenie bioderkami na
          spacerze, czy "ochy i achy"), takiej tylko między wami, waszej wspólnej. Mówię o
          wspólnych sprawach, wspólnych porządkach, rozwieszaniu prania we 2 (można zawsze
          przelotnie go przy tym dotknąć), wspólne zakupy, wspólne sprzątanie auta, czy
          Twoje towarzystwo podczas jak np on naprawia auto.
          Nie musisz kręcić tyłkiem, żeby być dla Niego tą najnajnaj.
          • hopla1 Re: Wyjaśnijcie mi jak macie ochotę przeczytać 30.01.08, 22:42
            NIE KRĘCĘ BIODERKAMI I NIE WZDYCHAM A MIMO TO MÓJ MAŻ MNIE
            KOCHA .TAKICH OCH,ACH NIE TRAWI.BADŻ SOBĄ.CZASEM POFLIRTUJ Z MĘŻEM I
            BĘDZIE OK.POZDRAWIAM
    • tamara33 Re: Wyjaśnijcie mi jak macie ochotę przeczytać 07.03.08, 20:05
      Uchwyciłaś ....ISTENIEJĄCE ZJAWISKO , ja nazywam
      to "świrgoleniem"...Kobiety w moim czy generalnie babskim
      towarzystwie zachowuja sie normalnie; mowia normalnym glosem, sa
      konkretne, rzeczowe ...Ale wystarczy ze zadzwoni koles lub pojawi
      sie w towarzystwie... nastepuje metamorfoza...Glos obniza sie o
      kilka tonow, mowią wolniej, moduluja głos....Tylko ze to pulapka,
      pulapka na faceta....po jakims czasie/ bo nikt nie gra caly czas/
      wracja do stanu naturalnego...i wtedy placz i zgrzytanie
      zebów..facetow glównie...Bo była taka mila, slodka, delikatna...Ale
      ona nie była ....Ona udawała.
      • your_and uwodzenie 07.03.08, 23:11
        Faceci też mają przecież wersję "na pokaz" i na początek. Zupełnie inną niż
        między facetami. Mało tego. Wiadomo że koedukacja przecież zmniejsza wzajemną
        męską agresywność i okrucieństwo w grupie rówieśniczej. Lepsza wersja pamięta o
        kwiatach, otwieraniu drzwi i spośród wszystkich kobiet zauważa tą jedną. Upierdliwy na codzień gbur, często błyszczy jako dusza towarzystwa... Czy to jedynie maska?

        Jednym kobietom uwodzenie przychodzi naturalnie i intuicyjnie inne wkurzają sie
        się że muszą przybierać maskę by dorównać konkurencji. Podobno za ukształtowanie
        tej umiejętności odpowiedzialne są bliskie i głębokie relacje uczuciowe z ojcem
        archetypem przeciwnej płci i partnera we wczesnym dzieciństwie. Obserwując jak
        moja roczna córeczka mną manipuluje strzelając minki, a na matce to samo wymusza
        wrzaskiem i płaczem trudno mi sie nie zgodzić że coś w tym jest.

        Ale czyż sukces związku nie polega by tą umiejętność "bycia lepszą wersją"
        pielęgnować i rozwijać? Uznaje to za duży sukces że po wielu latach razem udaje
        się nam znajdować okazje by odrywać sie od codzienności i wskrzeszać reguralnie
        i świadomie tą "lepszą wersję". Ale to trzeba zaplanować, samo nie przychodzi.

        Zapamiętałem jak ujął to Starowicz:
        "Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu
        małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości,
        to wielu kryzysów można by uniknąć."



        • sanni_only Re: uwodzenie 10.03.08, 11:59
          Prawda jest taka ze mezczyzni wola slodkie idiotki .
          Ja rowniez zawsze bylam naturalna ,nigdy niepotrafilam kokietowac
          jak moje kolezanki , z regoly stalam jakby z boku a one mialy tlum
          wielbicieli ;)
          Kolezanki moje ,niektore to niezle aktoreczki ale wlasnie faceci
          chyba w wiekszosci wola takie .
          • aandzia43 Re: uwodzenie 10.03.08, 22:16
            sanni_only napisała:

            > Prawda jest taka ze mezczyzni wola slodkie idiotki .

            Moja prawda jest taka, że, mężczyźni wolą słodsze wersje ulubionego przez siebie
            typu. Jeśli dany osobnik płci żeńskiej lubi idiotki, to nic dziwnego, że będzie
            wolał idiotki słodsze od tych mniej seksownych. Jeśli natomiast preferuje
            kobitki z treścią pod sufitem, to też mając do wyboru bystrą babkę emanującą
            czarem i bystrą babkę z zakalcem lgnąć będzie do tej smaczniejszej. Przyjrzyj
            się swoim kolegom. Może po prostu zawartość mózgownicy potencjalnej partnerki w
            ogóle nie ma dla tych panów większego znaczenia. A ty trwasz w fałszywych, a
            słodkich wyobrażeniach na ich temat.

            Poza tym różnica między wymaganiami mężczyzn wobec kandydatki na partnerkę stałą
            i kandydatki na partnerkę na szybki numerek jest duża. Dużo większa niż
            analogiczna różnica w wymaganiach kobiet. Psychologia ewolucyjna, np. D. Buss.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka