brzeczyszczykiewiczowna4
29.01.08, 00:13
Moje relacje z mężczyzną są poprawne:) Ale czuję, że nie jestem dla niego
kobietą jego życia:) że on sam nie czuje, że żyć beze mnie nie może - choć
uważam, że oboje bardzo się kochamy.
Jestem normalna:) Nie upijam się, choć drinkiem nie pogardzę:) Palę ale raczej
rzadko i nie w jego towarzystwie ( nie lubi ), nie klnę, nie zachowuję się
wulgarnie, dbam o dom, o dziecko, staram się dbać o siebie.
Dochodzę jednak do wniosku, że żeby być dla niego kimś super, kimś wyjątkowym
- muszę trochę pograć kogoś kim nie jestem.
Obserwuję czasem znajome jak pracują nad tonem głosu - ze mną rozmawiają
normalnie a rozmawiając z facetem zmieniają ton głosu na cichszy,
delikatniejszy - powiedzmy, bardziej zmysłowy.
Ze mną na piwko idą normalnie - z facetem na spacer kołyszą bioderkami.
Ze mną piją piwko, przy facecie tylko lampeczka winka i to taka maluteńka bo
przecież nie piją.
I ciągle tylko to och i ach.
Czy tak faktycznie jest???????
Czy żebym była bardziej pociągająca dla faceta to muszę nauczyć się sztuki
uwodzenia i całe życie udawać kogoś kim nie jestem????
Czy te wszystkie damy "Och i Ach" są prawdziwe??