grizwold
13.02.08, 11:09
Witam,
Mam z bratem problem, ktory postaram sie tu sensownie opisac.
Wiele lat temu matka rozwiodla sie z ojcem. Wyprowadzila sie. Ja mieszkam w
Warszawie z narzeczona, brat mieszka z matka (poki co; jeszcze
studiuje), ojciec został sam. (finansowo wspieraja go jego rodzice, juz bardzo
leciwi ludzie - ponad 80 lat kazde) Mieszka w naszym starym
domu (duzy dom, ponad 250m, do tego spory ogrod). Jest chory na SM. W tej
chwili jest juz w takim stanie, ze wymaga opieki 24h na dobe. Jak mu
pomoc uwzgledniajac ponizsze uwagi:
- dostaje mizerna rente, wiec nie jest w stanie utrzymac siebie i wielkiego
domu ("korzysta" z tylko jednego pokoju i lazienki);
- nie zgadza sie na sprzedaz domu, zamiane na mniejszy, badz najlepiej
mieszkanie (mniej problemow z utrzymaniem);
- dom budowany w starej technologii, koszty utrzymania liczy sie w tysiacach;
- nie sposob z nim mieszkac, jego charakter (terror, arogancja, chamstwo)
rozbiol juz jedna rodzine, ani ja ani moj brat nie chce skazywac
swojej rodziny na tragedie;
- w tej chwili, jak juz wspomnialem, utrzymuja go jego rodzice ze swoich
emerytur. W pewnym momencie ten "doplyw gotowki" skonczy sie,
dziadkowie sa juz schorowani i w rozsadnym wieku (ponad 80 lat);
- dziadkowie (jego rodzice) nie sa sklonni to jakichkolwiek zmian czy
postanowien - sa za zachowaniem status quo, czego efektem jest po prostu
spychologia - my, synowie bedziemy musieli sami poradzic sobie z tym problemem;
- pomijajac nawet punkt 3, zamieszkanie z nim nie rozwiazuje problemu: nikt
nie bedzie tracil ponad 4 godzin na dojazdy do pracy, nie stac nas
na to, a i tak caly dzien siedzialby sam w domu;
- na chwile obecna codziennie przychodzi do niego jakas pani z opieki
spolecznej; ale ona posiedzi chwile, zrobi cos do jedzenia i idzie
sobie; efekt: gdyby znowu cos sie stalo NIKT mu nie pomoze;
- nie sposob z nim rozmawiac o powaznych sprawach - ustalenie czegokolwiek
graniczy z cudem: teraz sie zgadza, jutro ma inna wizje, pojutrze w
ogole sie nie zgadza, a nastepnego dnia nie chce rozmawiac w ogole;
- SM jest choroba ukladu nerwowego; oprocz problemow ruchowych odnosze
wrazenie, ze ojciec ma problemy z "glowa": nie pamieta wielu rzeczy,
nie kojarzy, nie potrafi dyskutowac, logicznie myslec, nie umie podjac
decyzji, a jezeli sie uda, to decyzje sa nierozsadne;
Chyba jestesmy w kropce....
Jezeli jakas kwestia wymaga wiekszej ilosci szczegolow, chetnie dopowiem.
Z gory dzieki za jakiekolwiek uwagi.