trelka10
14.03.08, 22:14
28 minie 3 misiace odkad mojego meza nie ma z nami zostalismy sami ja i nasze dzieci 7 letnia córeczka i synek który tydzień po śmierci obchodził swoje 4 urodziny. Czas mija jest coraz gorzej chociaż przed wszystkimi zakładam maske na twarz i udaje ze wszystko ok. Najgorsze jest w tym wszystkim to ze odszedł sam. Rano było ok wyszliśmy razem dziecko do przedszkola a wieczorem przyszła policja poinformować o jego śmierci. Nie wiem dlaczego tak zrobił był zdrowym człowiekiem i sam pozegnał sie ze swiatem. Nie daje rady na poczatku myslałam o samobojstwie tak jak on ale nie moge tego zrobic dzieciom. nie wiem jak dlugo dam rade. Dzieci znaja inna wersje smierci tatki ale pewnie kiedys zyczliwi im donosa. mam 34 lata a czuje sie jakbym miala co najmniej 100. nic mi sie nie chce. jestem w jakims straznym marazmie, za 2 miesiace powinnam sie bronic na uczelni a nawet nie zaczełam pisac pracy. Pracy tez musze poszukac bo za grosze z zusu zyc sie nie da. Jak rozmawiac z dziecmi, jak im tłumaczyc że to iżnie ,maja taty nie oznacza ze sa gorsze