konwalia9
18.03.08, 22:30
Dziewczyny, powiedzcie mi czy coś ze mną jest nie tak czy z rodziną
mojego męża? Sytuacja jest następująca: rodzina mojego męża nie może
zaakceptować sytuacji, że pod względem finansowym lepiej nam się
powodzi- dotyczy to również- co dla mnie najbardziej przykre- mamy
mojego ukochanego czyli ulubionej w życiu społecznym i obyczajowym
teściowej:) Ci- skądinąd mili i fajni- ludzie są przekonani, że
trzeba żyć za 1500 zł i nauczyć się oszczędzać (taka komunistyczna
mentalnoć) a my mamy inne ambicje za co jesteśmy podczas rodzinnych
spotkań ciągle atakowani. Za kilka dni święta a ja zamiast cieszyć
się rodzinnym spotkaniem mam stres bo znowu usłyszę jacy to z nas
burżuje i wyzyskiwacze, że w Polsce to nie można zarobić i każdy w
końcu zbankrutuje (oboje mamy swoje działalności), że pracodawcy
tylko wykorzystują pracowników itd. Strasznie się czuję słysząc te
aluzje w naszą stronę i najgorsze - nie potrafię się "postawić".
Staram się grzecznie ripostować ale to przynosi odwrotny skutek.
Przykre jest, że w rodzinie męża nie ma innych tematów tylko te
dotyczące finansów, ciągłe porównywania kto ma lepszy samochód, dom
itp. Dla mnie te wszystkie rzeczy materialne służą nam a nie
rodzinie czy sąsiadom- kupiliśmy dobry samochód bo służy nam do
pracy, kupiliśmy drugi bo tego wymagał nasz sposób życia (oczywiście
ma brzydki kolor, wszyscy słyszeli, że ta marka i model są nieudane
itp). Teściowa zamiast cieszyć się, że dzieciom dobrze się powodzi
nasze plany dotyczące zakupu czegoś czy wyjazdu kwituje: no jak was
stać? (z nutką ironii). Ostatnio zaproponowaliśmy teściowej żeby
zrezygnowała z pracy a my będziemy płacili jej opłaty (bo z
emerytury jej niestety nie wystarcza i musi pracować) to w rodzinie
krążą pogłoski, że chcemy uzależnić od siebie teściową. Wszystko to
jest dla mnie bardzo przykre i nie umiem sobie z tym poradzić
emocjonalnie. Dodam jeszcze, że z mężem bardzo się kochamy- jesteśmy
razem już 10 lat więc słyszę, że na pewno mnie zdradza (bo jak można
być szczęśliwym z taką jak ja no a w ogóle każdy facet zdradza
przecież) no i dzieci też mamy takie chude i wątłe (oczywiście
wszystkie uzdolnienia- o ile można mówić o uzdolnieniach u trzy i
czterolatków, hi, hi- nasze dzieci odziedziczyły po rodzinie męża).
Wyżaliłam się i mi lepiej (przepraszam za chaos i pozdrawiam
świątecznie).