niechciana zona

21.03.08, 21:43
poznalismy sie w liceum.nasz zwiazek trwal 11lat.w czerwcu 2006 roku
pobralismy sie.ten zwiazek nie byl latwy.nie mieszkalismy razem bo ja
pracowalam w innym miescie oddalonym o 130km.wiec widzielismy sie tylko w
weekendy.rok staralismy sie o dziecko i w miesiacu w ktorym lekarz powiedzial
ze nic w tym miesiacu nie wyjdzie- stal sie cud- zaszlam w ciaze.dowiedzialam
sie o tym 24pazdziernika 2007.a w grudniu maz powiedzial mi ze chce byc sam!w
styczniu wyszlo ze poznal w sierpniu mlodsza o 3lata dziewczyne i tak
wspaniale sie z nia rozumial ze w listopadzie sie z nia przespal.i ona
swietnie go rozumie- ja ciagle mowilam o problemach.teraz zamienilismy sie
miejscami- on znalazl prace w stolicy ja wrocilam do miasta rodzinnego.od 3
miesiecy mowi mi ze chce byc sam a ciagle z nia rozmawia przez tel i gg a ja
nie umiem sobie z tym poradzic,ze zostawil mnie w taki sposob i w takim
momencie. mowi ze to ja chcialam bardziej to dziecko.ciagle do niego
wydzwaniam -on sie denerwuje,krzyczy zebym dala mu odejsc,zebym sie
odczepila.a ja co?mi sie swiat zawalil!nie umiem sie podniesc.zawsze mowil ze
bedzie mnie kochal do konca zycia.co mam zrobic?jak mam zapomniec?jak urodzic
dziecko i je kochac?coraz czesciej mysle ze zycie nie ma sensu zadnego bo
stracilam milosc swojego zycia-jedyna i pierwsza milosc!
    • sympatyczna1980 Re: niechciana zona 22.03.08, 09:02
      bedziesz miala cudowne dziecko i ono da ci sile zeby przejsc przez to
      wszystko... a on... no coz nie dorosl jeszcze.... kiedys zrozumie co stracil .
      Pozdrawiam.
      • iga_25 Re: niechciana zona 22.03.08, 18:57
        też jestem niechcianą i porzuconą żoną chyba w twoim wieku (1980)
        męza poznałam w liceum gdy miałam 18 lat była to prawdziwa miłośc,
        niestety z roku na rok było co raz gorzej w naszym związku, uczycie
        wypaliło się no i mąz w końcu znalazł sobie inną, która zresztą
        bardzo przyczyniła się do rozpadu naszego małżeństwa, wiem co
        przeżywasz, ja byłam w wielkiej rozsypce, bo to jednak 10 lat życia,
        niesamowite przywiązanie, miłośc, tak z naszej strony to wielkie
        przywiązanie do naszych ex mężów, niestety z ich strony to chęć
        wolności, ucieczki, niedojrzałość, bark determinacji by ratować
        małżeństwo...
        Skup się na dziecku i sobie, teraz to Ty i Twoje Maleństwo jesteście
        najważniejsze, idź do psychologa i zobaczysz, że pozbierasz się,
        życzę ci tego.
        Czasem wydaje się nam że cały świat spada nam na głowę i że to jakaś
        apokalipsa, po czasie, po kilku nawet latach możesz jednak
        stwiedzić, że dobrze się tak stało, bo masz nowe i LEPSZE Życie, z
        kimś kto kocha naprawdę.
        • a_aneczkaa Re: niechciana zona 22.03.08, 21:17
          tak tez jestem z 1980.a jak sobie ty poradzilas?
          macie dzieci?...nie moge sobie narazie z tym poradzic...na mnie to spadlo jak
          grom z jasnego nieba!
          • a10188 Re: niechciana zona 24.03.08, 13:11
            Dziewczyny, nie załamujcie sie! Wiem, że łatwo jest radzić, ale
            pisze do Was starsza koleżanka, już mające najtrudniejsze za sobą....
            Pododbnie jak Wam zawalił mi się świat, zostałam sama w ciąży, z
            daleka od rodziny..... Nie było łatwo, ale powinnyście wiedzieć, że
            dziecko odmieni Wasze życie i całą perspektywę patrzenia na świat...
            U mnie nie stało się to od razu, miłość i przywiązanie do dziecka
            rodziły się stopniowo, było ciężko bez pomocy bliskich. Ale
            przetrwałam. Dziś synek ma 3 lata, nie wyobrażam sobie życia bez
            Niego, przewartościował wszystko...
            I wcale nie jest za późno, by znaleźć bliskiego mężczyznę... był
            czas na zajęcie się dzieckiem, przyjdzie czas na zbudowanie związku
            i rodziny, czego Wam sedecznie życzę.Teraz jest czas dla dziecka,
            wykorzystajcie ten czas dobrze, żebyście patrząc po latach mogły
            powiedzieć, że byłyście super matkami, a jak przyjdzie inny etap
            życia odnajdziecie się też w innej roli.

            Pozdrawiam,
            Agnieszka
            • a_aneczkaa Re: niechciana zona 25.03.08, 13:54
              Agnieszko- bardzo dziekuje Ci za te slowa- podniosly mnie na duchu.teraz jest
              tak, ze nie umiem sobie bez niego poradzic,ciagle przyominaja mi sie jakies
              chwile spedzone razem,boli ze nie interesuje go czy nasz synek(bo tez bede miala
              synka) sie wlasnie poruszyl w brzuchu, jak ja sie czuje..boli bo 11 lat to szmat
              czasu a on namyslil sie teraz- bo inna pokazala mu ze moze byc slodko i bez
              obowiazkow- penie na poczatku zawsze jest slodko i on niby to rozumie a nie
              rozumie. i to tak strasznie boli...nie wiem jak o tym zapomniec jak to przezyc...
    • karolina.chonly Re: i ja mam tak samo :( 26.03.08, 13:10
      Hej dziewczyny, co prawda podpielam sie tez pod troszke inny watek,
      ale wlasciwie obie sytuacje pasuja do mojej, a ta zdecydowanie
      bardziej... Jestem na poczatku 8 miesiaca ciazy i niedlugo zostane
      sama... :( Wszystko mi sie zawalilo. Nie wiem jak Wy, ale ja mam o
      tyle trudna sytuacje, ze wyjechalam z kraju, zostawilam tam
      dokladnie wszystko, rodzine, znajomych, super prace, sprzedalam
      mieszkanie wiec nawet nie mam do czego wrocic :(
      Mialam kilku partnerow wczesniej, ale ON jest jedyna prawdziwa
      miloscia mojego zycia. Ja nie moge bez niego oddychac... Kocham go
      ponad wsyzstko,a on przekreslil to ot tak... nie ma co prawda innej
      kobiety (jeszcze - to pewnie kwestia czasu i to krotkiego), ale
      twierdzi, ze nie pasujemy do siebie. Ze wyobrazil sobie inne zycie,
      ze bedzie jezdzil i zwiedzal swiat, a nie w pieluchach siedzial...
      (szkoda, ze nie pomyslal o tym przed 8 miesiacami...) Nie wiem co
      mam robic, nie chce mi sie zyc. Rozumiem Was doskonale i serdecznie
      wspolczuje. Jakbyscie mialy ochote pogadac czy napisac dajcie znac
      na moj e-mail: karolina.c@web.de, zawsze odpisze, a moge tez
      przedzwonic, zawsze taka rozmowa pomaga.
      Pozdrawiam serdecznie
    • karolina.chonly Re: i ja 26.03.08, 13:21
      Jeszcze raz ja... tak jak jedna z Was pisala... niedlugo narodzi sie
      dziecko, jak mam je kochac i wychowywac?? Jak dac mu milosc i byc
      silna...
      • a_aneczkaa Re: i ja 26.03.08, 14:23
        ja caly czas sobie odpowiadam na to pytanie jak bede kochac to dziecko.wszyscy
        mowia ze pokocham go calym sercem a ja nie umiem sobie tego wyobrazic-nie bez
        niego...karolino jestes pewna ze nie ma innej kobiety? moj tez na poczatku mowil
        takie same rzeczy ze chce byc wolny,zwiedzac a okazalo sie ze juz wtedy byla
        ona...a tez pytalam i prosilam zeby powiedzial-wypieral sie i przysiegal ze nie
        ma nikogo innego...wiem jak cierpisz bo ja cierpie tak samo...
    • karolina.chonly Re: niechciana zona 26.03.08, 14:47
      Wiesz Aaneczko, jesli chodzi o inna kobiete to nie sadze. I nie o to
      chodzi, ze nie chce uwierzyc, ze kogos moglby miec, ale po pierwsze
      moj maz jest osoba bardzo religijna (ale innego wyznania) i u nich
      jest to nieprawdopodobne dopuscic do takiej sytuacji nie konczac
      jednej sprawy. Po drugie jestem z nim wlasciwie 24 h na dobe, razem
      mieszkamy, pracujemy, korzystam z jego komputera, nic tam nie
      ukrywa, mam dostep do jego telefonow, bardzo wiele z nich odbieram
      jak on nie moze itp.
      To taki typ, ktora w zyciu wlasciwie osiagnal to co chcial (ja mam
      30 lat, on jest sporo starszy). Ma juz dzieci z pierwszego zwiazku,
      ma firme, ma pieniadze.. mial tez pomiedzy zwiazkiem z poprzednia
      zona a ze mna wiele partnerek (moze za wiele??). Jakos dziwne bylo
      dla mnie zawsze to, ze twierdzil, ze on tak nie chce zyc, ze chce
      znalezc ta jedna i sie z nia zestarzec, je ma dosyc takiego zycia...
      jednoczesnie wypowiadal sie o tych partnerkach pozytywnie.. no wiec
      moje pytanie, skoro one byly tak ok, to czemu z zadna mu sie nnie
      udalo?? Czemu z zadna nie byl dluzej jak kilka miesiecy, czy rok??
      Tyle razy slyszalam jaka to jestem cudowna (do dzis to slysze!!!!)
      ale ze widocznie to nie pasujemydo siebie, ze on szuka czegos
      innego...
      Wracajac do dziecka nie wiem jak je wychowam, czasem tego strasznie
      zaluje... Jak bede patrzec na nie i widziec jego, a jego juz dawno
      nie bedzie :(..
      Tak jak pisalam, jakbys miala ochote to napisz maila lub na gg jak
      masz 8665039.
      Pozdrawiam
    • karolina.chonly Re: niechciana zona 26.03.08, 15:54
      Z jednej strony co za roznica czy ktos jest czy nie... I tak on nie
      chce byc ze mna i go nie odzyskam... Z drugiej to ja tu przyjechalam
      i ja musze wyjechac, w miedzyczasie kupil dom, ktory ja od A do Z
      urzadzilam, tu jest w kazdym cm tego domu moje serce... jak pomysle
      musze to oddac tak bez walki, ze ktos inny wlezie tu z butami. To
      strasznie przykre!!!!
      • a_aneczkaa Re: niechciana zona 27.03.08, 12:36
        Widzisz...wg mnie to jest roznica czy zdradzil czy nie.roznica w
        odczuwaniu,mysleniu ipt. ja wiem ze to wszytko boli ale zdrada...to jest cos
        strasznego.wyobrazasz sobie ich razem -objetych,calujacych sie .i to jest bol z
        ktorym nie da sie zyc-ja nie potrafie...
        • karolina.chonly Re: niechciana zona 27.03.08, 12:48
          Rozumiem Cie, tak jak napisalam, ja tez nie wyobrazam sobie, ze za
          chwile na moje miejsce, do mojego domu, gdzie nalezy cale moje serce
          wejdzie z butami inna. Nie wiem jak sobie poradze, juz sobie nie
          radze... :(
          A dla niego to nie bedzie zaden problem. Ja tylko nie rozumiem, co
          nimi kieruje, zeby wlasnie w takim momencie zrobic cos takiego...
          Duis ide do lekarza na kontrole, tylko nie wiem po co... bo juz mnie
          to nie interesuje, czy wszystko ok, ja juz nie chce!! Chcialabym
          tylko zniknac z tego swiata :(
          • a_aneczkaa Re: niechciana zona 27.03.08, 12:55
            nie wiem Karolinko co nimi kieruje-moze sie przestraszyli? nie mam pojecia.ale z
            takim samym "zapalem" chodze i ja do lekarza.wszyscy pisza ze jak sie pojawi ta
            bezbronna kruszynka to na nia przeleje cala milosc- i czekam na to jak na
            zmilowanie a to jeszcze 3 miesiace.ale co bedzie jak nie pokocham moje dziecko?
            wstyd mi za to ze tak mysle!!! i nikomu o tym nie mowie...mam tylko nadzieje ze
            tak sie nie stanie...
            • karolina.chonly Re: niechciana zona 27.03.08, 13:04
              Ja mam takie same mysli i tez sie ich wstydze. Wszyscy mowia, ze to
              sie zmieni po narodzinach itp. Chce w to wierzyc, ale sama nie wiem
              czy potrafie...
              Tez slysze od kazdego, ze na pewno sie wystraszyl.. ale to przeciez
              nie maly chlopiec i wiedzial co robi... Dla mnie to mial zabawke,
              ktora juz przestala go bawic i mozna ja wyrzucic, albo oddac. Jak
              mozna powiedziec, ze przez "jakies" dziecko nie bedzie sie marnowalo
              zycia?? Niestety moj rozum tego nie pojmuje :(
    • kachad Re: niechciana zona 27.03.08, 13:18
      Pocieszę Was trochę dziewczyny,
      ja mam inny problem, od 13 lat tkwię w raczej nieudanym związku, mąż
      z ciągłą deprechą, a jak nie z deprechą to na kacu obrażony na cały
      świat, czepiający się wszystkich dookoła. A do tego ogromne długi z
      jego działalności gospodarczej, niestety byłam taka głupia i nie
      podpisałam rozdzielności majątkowej, tak że teraz odpowiadam z nim
      solidarnie za wszystkie jego zobowiązania. Sytuacja po prostu bez
      wyjścia, pracuję u niego, nie mam dokąd odejść z dwójką dzieci, poza
      tym nie byłabym sama w stanie spłacać tych długów. spójrzcie
      dziewczyny może Wy właśnie uniknełyście mojego losu. Pozdrawiam
      • karolina.chonly Re: niechciana zona 27.03.08, 13:25
        Mozna i tak na to spojrzec, choc ja tez nie mam do czego wracac, bo
        wsyzstkiego sie pozbylam przed wyjazdem. Pracy z malutkim dzieckiem
        tez mi nikt nie da wiec nie bede miala srodkow do zycia. Moje
        dziecko sie dopiero urodzi i nie wiem jak ja bez nienawisci bede
        potrafila na nie spojrzec... a on w tym czase bedzie sie
        prawdopodobnie gdzies zabawial i bedzie mial to gleboko gdzies. Ja
        tylko marze o tym, zeby miec w sobie wiecej sily, zeby to
        przetrzymac, a tego mi wlasnie najbardziej brakuje, bo jestem slaba
        psychicznie.
        • a_aneczkaa Re: niechciana zona 27.03.08, 16:31
          Karolino a myslalas o tym aby oddac dziecko do adopcji? moze to jest jakies
          rozwiazanie w tej sytuacji?
          • karolina.chonly Re: niechciana zona 27.03.08, 18:10
            nie, nie myslalam, ale chyba nie dalabym rady. Znam siebie i wiem ze
            za jakis czas nie wybaczylabym tego sobie.
            jestem tak rozbita jak nigdy dotad. Bylam dzis ulekarza,
            uslyszalam ,ze wsyzstko jest ok, ale mi juz wszystko jedno :( Mam
            nadzieje, ze pewnego wieczoru zasne i sie juz rano po prostu nie
            obudze.
            • a_aneczkaa Re: niechciana zona 27.03.08, 19:14
              wydaje mi sie ze to ze nie chce oddac dziecka to juz jest poczatek milosci.ja
              tez nie moglabym oddac dziecka.pozostaje nam wierzyc ze pokochamy dzieci.ty
              przekonasz sie o tym pierwsza.tez mam ochote sie nie obudzic ale nie jestem na
              tyle odwazna zeby cos zrobic w tym kierunku...jeszcze nie....
    • karolina.chonly Re: niechciana zona 28.03.08, 12:45
      Mnie tez nie starczyloby na to w tej chwili sily i odwagi, choc mam
      wrazenie, ze byloby to najlepsze rozwiazanie.. najlepsze dla
      wszystkich.. dla niego, bo mialby wreszcie spokoj, dziecko nie
      byloby bez ojca i normalnej rodziny no i dla mnie, bo nie byloby juz
      nic... chociaz wlasciwie dla mnie to juz teraz nic nie ma, kompletna
      pustka i rozpacz...
      • margerita75 Re: niechciana zona 28.03.08, 23:24
        Tak myślicie dzisiaj. Ale dzień dzisiejszy to nie wszystko. Za kilka lat możecie
        być szczęśliwymi mamami, cenionymi w pracy i przez własne dzieci, i może z kimś
        bliskim u boku, 1000 razy lepszym, niż ci, którzy Was zostawili. Dziewczyny, nie
        dołujcie się nawzajem. Musiałam przetrwać całą ciążę samiuteńka, w połowie
        okazało się, że jest to ciąża zagrożona, byłam na zwolnieniu, szefowa chciała
        się mnie pozbyć z pracy. Część dochodów była lewa, więc jak dostałam zasiłek
        chorobowy liczony od oficjalnego wynagrodzenia, to ledwo miałam co jeść. Ojciec
        małej owszem pomagał i pomaga, ale ze wszystkim jest taka łaska, że aż się
        niedobrze robi. Musiałam i przetrwałam to wszystko, wierzę, że przetrwam i
        obecne trudności. I radzę Wam, zróbcie coś, czego nie zrobiłam, chociaż też
        przezywałam paskudne chwile. Idźcie do psychologa, porozmawiajcie, przy małym
        dziecku nie ma na to czasu. Ja żałuję, że się na to nie zdobyłam w ciąży, lepiej
        bym rozumiała swoje emocje i być może lepiej bym potrafiła nimi kierować.
        • a_aneczkaa Re: niechciana zona 28.03.08, 23:46
          ja bylam u psychologa-niestety nie pomogl mi-moze moje oczekiwania wzgledm niego
          byly za duze? chcialam zloty srodek lub chociaz rade co mam zrobic- nic z tych
          rzeczy nie dostalam...
          • margerita75 Pomoc 29.03.08, 23:57
            Chyba faktycznie nie jest łatwo trafić na dobrego terapeutę. Może poszukaj,
            popytaj na różnych forach, także tutaj? Może Pani Agnieszka zna godną polecenia
            osobę/poradnię z Twojej miejscowości?
            A poza tym, pewnie nikt Ci nie da jakiejś całościowej rady, a po prostu
            wskazówki, sugestie, jak możesz zacząć sama zmieniać swoje życie i ukoić własny ból.
            Zajrzyj też na fora dla samodzielnych mam, bardzo praktyczna jest Samodzielna
            mama, tam znajdziesz dużo wskazówek, jakby były jakieś problemy prawne, czy z
            egzekwowaniem pomocy od Twojego męża.
            Jest też Sama mama, tam musisz się zgłosić i napisać coś o sobie, piszą tam też
            dziewczyny, które zostały same w ciąży... i jest tam naprawdę fajna atmosfera.
            Trzymajcie się, dziewczyny i nie róbcie głupot!
            • kawitator Re: Pomoc 30.03.08, 08:28
              Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało choć lepiej by było Kasiu Dyndało
              Taka anegdotka nie moja oczywiście
              Pewien nieszczęśliwe zakochany facet postanowił przekonać do siebie wybrankę swojego serca Pisał do niej codziennie jeden piękny miłosny list.
              Po 500 liście dziewczyna wyszła za listonosza
              Wasze babcie wiedziały że "gdzie ty Kajusz tam ja Kaja" a wam sie wydaje ze jak będziecie widywać sie raz w tygodniu lub raz na miesiąc to wystarczy bo wasza miłość ble ble ble.... Nie wystarcza a potem takie posty jak ten.
              To się zdarza ale prawdziwym przerażeniem napełniły mnie odpowiedzi na Twój post Dziecinka ci wynagrodzi, że będziesz kochać i będziesz kochana bezgranicznie.
              Czy wyście ocipiały kobitki do szczętu ?
              Chcecie na siłę unieszczęśliwić swoje dzieci i następne pokolenia zarazić swoimi fobiami
              Dziecko to jest osobny człowiek a rola rodziców jest przygotować go do życia w społeczeństwie
              To nie jest zabawka do łatania problemów emocjonalnych mamusi
              Po kilkunastu najdalej po 20 latach musi sie usamodzielnić mentalnie na co takie hieny jak wy nie dopuścicie . Poczytajcie o tych strasznych teściowych co to nie mogą zerwać pępowiny ze swoimi synkami To o was.
              Z takim podejściem to lepiej będzie jak oddacie dziecko do adopcji może wychowa je ktoś normalny a sobie kupcie pieska do kochania
              • karolina.chonly Re: Pomoc 30.03.08, 16:46
                Hmmmm, ostatni post autorstwa Kawitatora(rki) - trudno stwierdzic po
                prostu mnie brzydko piszac rozwalil... Nie bardzo wiem o co tam
                chodzi... Uwaza msie za osobe inteligentna, a juz na pewno bardzo
                dobrze wyksztalcona, a mimo to nie zrozumialam (chyba jednak jestem
                glupia :)) Zastanawialam sie czy to aby na nasz temat?? Nie wiem
                skad tyle nienawisci do nas w osobie, ktora to pisala... Ze to ja
                niby sama winna jestem, ze mnie facet z dzieckiem zostawil? Gdyby go
                nie chcial, to bym sie nigdy nie zdecydowala..., ale chcial tak samo
                jak ja i tak samo na poczatku cieszyl sie, a ze mu sie odwidzialo...
                przykre, ale w nim nie siedze i pewnie go nigdy nie zrozumiem
                dlaczego tak postapil. Oddac dziecko do adopcji?? Tja najlatwiej...
                bo przeciez dziecko powinno byc wychowywane przez obojga rodzicow,
                zeby bylo dojrzale do zycia w spoleczenstwie, hehehe a jak jedno z
                rodzicow np. pije i bije to tez lepiej?? Swietny przyklad.... albo
                adopcja - przy odrobinie szczescia, albo wlasciwie wielkim
                szczesciu dziecko znajdzie inna rodzine, a jak nie?? To faktycznie
                lepiej, zeby te 20 lat spedzilo w domu dziecka... to dopiero
                przygotowanie!! Nie ma co!!! Na pewno samotnej matce jest duzo
                ciezej, na pewno przykro, ale mimo wsyzstko to najlepsze
                rozwiazanie, a byc moze i ta samotna matka po czasie zalozy znow
                rodzine?? Poprzedni post oburzyl mnie strasznie i az mi cisnienie
                skoczylo. Mam nadzieje, ze mimo wsyzstkich przeciwnosci Aaneczko tez
                jestes tego samego zdania co ja i uwazasz tamten post za... (nie
                nazwe tego po imieniu).
                • kawitator Re: Pomoc 30.03.08, 18:40
                  Aaneczko tez
                  > jestes tego samego zdania co ja i uwazasz tamten post za... (nie
                  > nazwe tego po imieniu).
                  A nie masz swojego zdania ? Podpierasz sie koleżanką ?
                  Jak Ci sie nie podoba post to nazwij go dziecko po imieniu ! Może ci ulży
                  Piszesz żeś inteligentna i świetnie wykształcona
                  Pojechałaś za chłopem do Niemiec paląc za sobą mosty i rzucając się na głęboka wodę
                  Nie wiem czym godzien ale jak byś odpowiedziała na kilka pytań to może bym coś z tego co piszesz zrozumiał
                  Ile masz lat dziecinko
                  czy to było małżeństwo czy ty nowoczesna jesteś i nie zwracasz uwagi na papierki bo prawdziwej miłości one niepotrzebne itp. itp
                  Czy facet chciał tego dziecka czy to ty niechcący oczywiście i przez nieszczęśliwy traf zaciążyłaś Nie pytam o dawanie znaków i sugestie Czy chciał i wyartykułował to jasno w rozmowie
                  czy wyjechałaś z (za ) facetem poznanym wcześniej w Polsce i dobrze ci znanym czy tez poznałaś go korespondencyjnie sieciowo
                  Co do płci to jestem facet męska heteroseksualna szowinistyczna świnia i jestem z tego dumny !
                  • karolina.chonly Re: Pomoc 30.03.08, 19:11
                    "Co do płci to jestem facet męska heteroseksualna szowinistyczna
                    świnia i jestem z tego dumny !" - no... brawo co do tego nie mam
                    watpliwosci :) No i tak jak sie pare godzin wczesniej zezloscilam,
                    tak teraz usmialam... bo to co piszesz moze czlowieka ubawic.
                    Wlasciwie to g... powinno Cie obchodzic jaka byla moja historia
                    skoro tak podchodzisz do sprawy. No ale jak juz bardzo chcesz
                    wiedziec to jest to moj MAZ, ja mam wystarczajaco duzo lat (on
                    jeszcze wiecej) zeby zalozyc swiadomie rodzine. Dziecko planowalismy
                    od zawsze, a to ON namowil mnie na wczesniejsze odstawienie
                    srodkow... Znamy sie bardzo dlugo i niewazne chyba gdzie sie
                    poznalismy, wazne, ze dlugi czas jezdzilismy do siebie ponad tysiac
                    km czasami nawet co tydzien!! Wiec chyba kazdy normalny czlowiek
                    podjalby decyzje o przeprowadzce (w tym przypadku zdecydowanie
                    latwiej bylo to zrobic mnie). Poza tym kto tu mowi o spalonych
                    mostach?? Mam w Polsce super rodzicow (tylko po prostu nie chce im
                    sie zwalac na glowe), mam przyjaciol i wspanialy kontakt z nimi, ale
                    po prostu dla nikogo nie chcialabym byc klopotem (bo wiem, ze
                    wszyscy przejeliby sie moim losem bardzo).
                    I jeszcze jedno "facecie męska heteroseksualna szowinistyczna
                    świnio" to jest forum dla osob, ktore szukaja wsparcia i porady, a
                    nie obelg i wyzwisk, wiec jak chcesz sie na kims wyzyc, to je zmien,
                    albo najlepiej wejdz na jakis czat, tam pelno niewyrosnietych,
                    wyzawajacych sie od najgorszych takich typkow jak Ty
                    • a_aneczkaa Re: Pomoc 30.03.08, 19:38
                      Karolino-szkoda nerwow,czasu i uwagi na kogos takiego jak kawitator-pewnie sam
                      jest ofiara takiej mamuski i mysli ze kazda z nas tylko tak moze wychowac
                      dziecko...szkoda biedaka...
                    • kawitator Re: Pomoc 30.03.08, 20:00
                      Wlasciwie to g... powinno Cie obchodzic jaka byla moja historia
                      skoro tak podchodzisz do sprawy.
                      Masz rację mało mnie to obchodzi po prawdzie ale mnie zaciekawiłaś

                      Dziecko planowalismy
                      od zawsze, a to ON namowil mnie na wczesniejsze odstawienie srodkow

                      Czyżby bo jednocześnie piszesz
                      Ze wyobrazil sobie inne zycie, ze bedzie jezdzil i zwiedzal swiat, a nie w pieluchach siedzial...

                      Poza tym kto tu mowi o spalonych mostach??

                      Ty w swoich wypowiedziach
                      1 Nie wiem jak Wy, ale ja mam o
                      tyle trudna sytuacje, ze wyjechalam z kraju, zostawilam tam
                      dokladnie wszystko, rodzine, znajomych, super prace, sprzedalam
                      mieszkanie wiec nawet nie mam do czego wrocic :(
                      2 Mozna i tak na to spojrzec, choc ja tez nie mam do czego wracac, bo
                      wsyzstkiego sie pozbylam przed wyjazdem.

                      To znaczy masz do czego wracać czy nie masz ? A moze chcesz zostać w Niewczech skoro sie juz tam osadziłaś ?

                      I jeszcze jedno "facecie męska heteroseksualna szowinistyczna
                      świnio" to jest forum dla osob, ktore szukaja wsparcia i porady, a
                      nie obelg i wyzwisk, wiec jak chcesz sie na kims wyzyc, to je zmien,
                      albo najlepiej wejdz na jakis czat, tam pelno niewyrosnietych,
                      wyzawajacych sie od najgorszych takich typkow jak Ty

                      Jak do tej pory to wyzwiska w sumie takie śmieszne to próbujesz użyć Ty
                      Nie wiedziałem ze jedyna dopuszczalna forma wypowiedzi na tym forum jest ble ble ble ja tez tak mam a facet to świnia .. :-)))
                      Więc ty moja mądra i wyrośnięta wysoko wykształcona osobo
                      napisałaś ,

                      bo jestem slaba psychicznie.

                      Kolejna niekonsekwencja że tak łagodnie określam ( kurde ale łagodny sie stałem powinienem napisać pieprzysz że hadko słuchać )
                      Pokazałaś w swoim opisie wydarzeń, że jesteś zdecydowana gotowa ryzykować i wiesz czego chcesz ( to po prawdzie mnie zaciekawiło) Może to huśtawka hormonalna w ciąży powoduje ze niby taka mądra tak nieskładnie piszesz No cóż hormony ci sie rzuciły na mózg co nie jest niczym niezwykłym w tak młodym wieku i źle wybrałaś ojca swego dziecka. Mleko się wylało. Teraz trzeba na zimno ocenić swoje dalsze szanse i jak ich nie widzisz to wziąć się w garść i zabezpieczyć byt dziecku Twojemu i Twojego faceta a nie biadolić na forum Jesteś młoda i jeżeli tylko nie zostaniesz matką polką ( czytaj poświecisz swoje życie dziecku niszcząc je przy okazji) to życie przed tobą Facetów na świecie dostatek a czas leczy rany
                      Kawitator stary gruby upierdliwy
    • ruda110 Re: niechciana zona 31.03.08, 15:37
      Dziewczyny, a ja się właściwie ucieszyłąm tym "męskim wpisem", bo
      pomimo lekko szowinistycznego charaktery zawiera też kilka prawd.
      Sama się wkurzam jeśli ktoś pisze, w ramach tzw. pocieszenia:
      dziecko ci wszystko wynagrodzi, wypełni twoje życie, nada mu sens...
      Przecież to nieprawda, choć wiem, że niektórzy potrafią zepchnąć swe
      potrzeby i pragnienia tak głeboko w podświadomość, że wierzą w to,
      ale zwykle do czasu... Dzieci przecież dorastają, szybko zaczynają
      mieć własnych znajomych, marzenia, w których nie ma dla nas miejsca
      i takie tam. I dobrze, tak ma być... Moje dziecko to przecież
      odrębna istota, a nie ktoś kto ma zaspokajać moją potrzebę bycia
      kochanym. Taka potrzeba powinna być realizowana w związku,
      małżeństwie czy jak kto chce. I nie ma nic złego w tym, że chcemy
      być kochani, zatem nie ma sensu żyć w kłamstwie. Czym innym jest
      miłość rodzicielska czym innym partnerska.
      A-neczkaa z całego serca życzę Ci znalezienia miłości jakiej
      potrzebuje kobieta ze strony mężczyzny (na szczęście oni też
      potrzbują byśmy ich kochali :-). Cudownie jest być matką i ta miłość
      dodaje skrzydeł, czego pewnie doświadczysz; ale jak radzi nasz
      kolega nie czyń dziecka sensem swego życia, bo poniesiesz porażkę i
      unieszczęśliwisz Tę małą istotkę, która w Tobie żyje. Pozwólmy innym
      żyć... Pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze.
    • kicia031 zwiazek na odleglosc 31.03.08, 16:21
      hmm, my bylismy zwiazkiem na odleglosc przez prawie 6 lat, nawet
      jeszcze po urodzeniu malucha - zadne z nas nie robilo bokami.

      Ciesz sie, ze pozbylas sie drania - nie ta laska, to inna by go
      wyjela, jak ktos nie umie sie sam upilnowac, to nic go nie upilnuje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja