manti27
23.03.08, 16:43
Witam. Proszę o pomoc. Moje małżeństwo stało się fikcją. Mąż jest dla mnie obcą osobą, nie kocham go i męczę się w tym związku. W zasadzie jestem zdecydowana na rozwód, ale mamy 4-letnią córeczkę i boję się,że nasze rozstanie będzie miało niekorzystny wpływ na jej rozwój. W zasadzie nie zostalibyśmy małżeństwem, gdyby nie ona.Co tu dużo mówić po prostu zaliczyliśmy przysłowiową wpadkę. Rodzice nakłonili nas do ślubu. Na początku było nawet cudownie, ale z czasem oddaliliśmy się od siebie. Zaczęliśmy robić sobie na złość. Teraz albo ze sobą nie rozmawiamy, albo się kłócimy. To staje się nie do wytrzymania. Nasza córeczka stała się nerwowa, w nocy budzi się z płaczem, ma kłopoty z zasypianiem, stała się agresywna wobec innych dzieci. Obawiam się,że rozwód tylko pogorszy jej stan, ale rodzice którzy się nie kochają nie stworzą dziecku komfortowych warunków do dorastania. Nie wiem czy powinnam trwać w tym związku dla dobra naszego dziecka czy lepszym rozwiązaniem będzie rozwód.Dodam, że mąż jest wspaniałym ojcem, ale niestety nie mężem. Proszę o radę.Może któraś z Was była w podobnej sytuacji.