Dodaj do ulubionych

prosze o pomoc w obiektywnej ocoenie sytuacji

09.04.08, 16:17
Witajcie,
potrzebuję obiektywnego spojrzenia na sytuację, w której się
znalazłam. Jest we mnie tak wiele emocji, że sama nie potrafię
nabrać dystansu do tego, co się wydarzyło.
Jesteśmy małżeństwem od kilku lat, mamy dwoje malutkich dzieci.
Ostatnio mój mąż dosć poważnie zachorował i w związku z tym musiał
wyjechać do sanatorium. Choć wiedziałam, ze będzie mi samej ciężko
z dwójką dzieci, chciałam żeby pojechał, gdyż było to ważne dla
Jego zdrowia.
Wszystko było super do pewnego czasu - mnie wsparły bliskie osoby w
pełnieniu opieki nad maluchami a mąż kurował sie, dzwonił do nas
itp.
Po powrocie jednak opowiedział mi, że poznał w sanatorium fajną
dziewczynę (chyba nawet użył słów, że "podobała mu sie"), że byli
razem na koncercie, że zaprosił ja do kawierni, zastrzegając jednak
że nic poza zwykłą znajomością ich nie łączy.
Przyznam, że byłam zazdrosna a świadomość,że mi rece opadały przy
kąpaniu i usypianiu dwójki maluchów (na dodatek młodszy akurat
ząbkował i strasznie marudził)a mój mąż spędzał ten czas z jakąś
dziewczyną, sprawiała mi dużo przykrości, czułam sie wściekłą na
mojego mża, zrobiłam mu nawet awanturę.
Mąż cały czas twierdził, ze to tylko zwykłą znajomość, że ja
przesadzam, że doszukuję sie niewiadomo czego, że nic ich nie
łączy, ze wymienili się wizytókami, ale raczej kurtuazyjnie. Na
moje wielokrotnie zadawane pytania czy utrzymuje z nią kontakty -
za każdym razem odpowiadał, ze nie, że ma czyste sumienie, nie
zrobił nic złego, ze ja się czepiam.
Wszystko pewnie by poszło w niepamięć, gdybym nie sprawdziła
bilingu rozmów mojego męża. Okazało sie, że po spotkaniu z ta
dziewczyną jeszcze w sanatorium wysyłali do siebie smsy (kilka). A
anstępnego dnia (dzień powrotu do domu) - kilkanaście smsów, i
kilka telefonów. Również po powrocie do domu mąż chyba 2 razy
smsował do niej i dwa razy dzwonił.
Pozwiedzcie mi czy taka ilość i częstotliwość kontaktów to moze być
rzeczywiście zwyczajna znajomość i to ja mam jakąś "schizę". Czy
może jednak ta moja zła intuicja i niepokój są uzasadnione . Sama
już zgłupiałąm co mam mysleć. A przede wsyzstkim dlaczego okłąmywał
mnie skoro nie miał nic do ukrycia?
Mąż przyłąpany na kłamstwach (cały czas twierdził, że nic ich nie
łączy, że po powrocie do domu w ogóle nie miał z nią kontaktu)
usprawiedliwia sie teraz mówiąc, ze kłamał dla mojego dobra - zebym
sie nie denerwowała, ale naprwwdę nic ich nie łączy.
Czy sądzicie, ze mogę zaufać Jego słowom? Moze rzeczywiście to ja
przesadzam i czepiam się?,.... A moze jednak jestem naiwna wierząc
w te Jego niewinność?.......

Obserwuj wątek
    • moni.1 Re: prosze o pomoc w obiektywnej ocoenie sytuacji 09.04.08, 17:02
      Wyluzuj, nic się nie martw, możesz mu zaufac, sam fakt ,że
      opowiedział i Ci o tej dziewczynie, świadczy o tym,że jest szczery i
      nie ma przed Tobą niczego do ukrycia:-) Myślę że niebawem
      przestaną się też kontaktowac. Głowa do góry. Pozdrawiam
      • die_blume Re: prosze o pomoc w obiektywnej ocoenie sytuacji 09.04.08, 17:05
        Mysle podobnie, po co by Ci o niej mówił, gdyby to był jakiś romans?
        • kol.3 Re: prosze o pomoc w obiektywnej ocoenie sytuacji 09.04.08, 18:06
          Myślę, że bym mu za bardzo nie ufała. Pan ledwo nogę wystawił za
          próg domu, już nawiązał znajomość z obcą damą. Niby całkiem
          koleżeńską, ale pożegnać się z tą koleżanką nie umie. Ciekawe, czy
          ta pani wie, że on jest żonaty.
          A to, że powiedział o wszystkim wcale nie świadczy o jego
          niewinnosci. Mógł celowo chcieć stworzyć wrażenie, że niby niczego
          nie ukrywa.
          Na drugi raz nie wysyłaj męża tak szybko do sanatorium. To
          największe skupiska łowczyń i łowców.
    • 18_lipcowa1 Re: prosze o pomoc w obiektywnej ocoenie sytuacji 09.04.08, 19:32
      ja bym sie nie martwila o uczucia
      zapewne panna mu sie podobala, zapewne ja bzyknal raz czy dwa,ale
      wrocil do ciebie
      ze jest madry i sprytny uprzedzil jako tako o znajomosci ,a wiadomo
      ze nie powie ze bzyknal, tylko powie ze to nic takiego
      jak wolisz albo draz albo zapomnij
      ale o zaufaniu nie ma mowy
      • ebobo Re: coś jeszcze 09.04.08, 23:18
        Napisałam, że po powrocie opowiedział mi o tej dziewczynie. To nie
        było tak do końca - włąściwie to ja "wycisnęłam" z niego te
        informacje, zaniepokojona naszymi rozmowami przez telefon.
        Wcześniej, zanim poznał tę dziewczynę w naturalny sposób opowiadał
        mi co robił, jak spędzał w sanatorium czas - ot, tak po prostu.
        A później coś się zmieniło - jak pytałam co porabia odpowiadał
        wymijająco, że teraz nie może mówić, że późbniej, że coś tam. To
        wtedy "zapaliło mi się światełko" więc zaraz po powrocie zaczęłąm
        drążyć no i się dowiedziałam skąd ta oszczędność w dzieleniu się ze
        mną przeżyciami z sanatorium....

        Mam jeszcze jeden dylemat - jak to jest z tą prywatnością w
        małżeństwie? Mój mąż twierdzi, że ma prawo do prywtności i nie musi
        mi się "spowiadać" z tych kontaktów z nią. CZy ma rację? Ja czuję
        inaczej, ale pełno we mnie emocji więć moze nie patrzę
        obiektywnie....

        • kicia031 Re: coś jeszcze 10.04.08, 09:48
          Mój mąż twierdzi, że ma prawo do prywtności i nie musi
          > mi się "spowiadać" z tych kontaktów z nią.

          Rzeczywiscie maz nie musi ci sie z niczego spowiadac. Ty tez nie
          musisz mu w takim razie ufac. I w ogole nic nie musicie. Malzenstwo
          polega nie na tym, ze sie musi, tylko CHCE sie zrezygnowac z czesci
          swojej wolnosci i prywatnosci w imie milosci do partnera.

          Co bym zrobila? Nie wiem. Raczej nie wierze w platonicznosc takich
          relacji. Na pewno oczekiwalabym, ze maz przebada sie pod katem
          chorob wenerycznych i HIV zanim bym sie z nim bzyknela.
        • 18_lipcowa1 Re: coś jeszcze 10.04.08, 10:18

          >
          > Mam jeszcze jeden dylemat - jak to jest z tą prywatnością w
          > małżeństwie? Mój mąż twierdzi, że ma prawo do prywtności i nie
          musi
          > mi się "spowiadać" z tych kontaktów z nią. CZy ma rację? Ja czuję
          > inaczej, ale pełno we mnie emocji więć moze nie patrzę
          > obiektywnie....


          no to na pewno ja bzykal
          >
          • ebobo Re: coś jeszcze 14.04.08, 17:19
            Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
            Proszę też p.psycholog o opinię i podpowiedź jak sobie z tą sytucją
            poradzić...
        • moreno68 Re: coś jeszcze 14.04.08, 17:43
          Może też wyjdż parę razy z domy wyfiokowana;) bez spowiadania się do
          kąd idziesz...może dostań kilka esemesów od kolegi z pracy i
          odpowaidaj na nie wieczorem zamykając się w łazience;)Wtedy sama
          zobaczysz jaki tolerancyjny jest Twój mąż.A może wyjazd nad morze w
          celu podreperowania zdrowia..samej.. wszak tolerancja w związku to
          podstawa!
        • kati1973 Re: coś jeszcze 16.04.08, 15:06
          Mam jeszcze jeden dylemat - jak to jest z tą prywatnością w
          > małżeństwie? Mój mąż twierdzi, że ma prawo do prywtności i nie
          musi
          > mi się "spowiadać" z tych kontaktów z nią. CZy ma rację? Ja czuję
          > inaczej, ale pełno we mnie emocji więć moze nie patrzę
          > obiektywnie....


          Z reguły to pierwsza wymówka w celu ukrycia prawdy jaka się
          stosuje :)....
    • eastern-strix Re: prosze o pomoc w obiektywnej ocoenie sytuacji 10.04.08, 10:16
      ja mysle,ze on Ci powiedzial nie dlatego,ze nie ma nic do ukrycia,ale dlatego,ze
      chce zrzucic z siebie odpowiedzialnosc. oczekiwal,ze zrozumiesz, wybaczysz a on
      wtedy nie bedzie musial borykac sie z poczuciem winy... szczenaickie
      zachowanie,ale wielu facetow tak robi...

      ja nie wierze,ze to bylo platoniczne, ale nie nmie to oceniac. w kazdym razie
      faceci malo wiedza, z czym wiaze sie posiadanie dzieci, w meskich pismach za
      duzo jest samochodow i golych dup a za malo o tym, czego sie spodziewac, jesli
      zdecyduje sie na dziecko. efekt jest taki, ze facet ma dosc po kilku miesiacach
      i czuje sie usprawiedliwiony, bo 'nie tak mialo byc', a dochodzi jeszcze do tego
      kulturowy rpzekaz,ze dziecmi zajmuje sie kboieta i ze facetom wolno zdradzac...
      nie jest zbyt odpowiedzialny ten Twoj pratner. ja gdybym sie zauroczyla to
      siedzialabym cicho z wlasnym poczuciem winy,zeby nie ranic drugiej strony... i
      powiem Ci, ze prawie kazdy terapeuta rodzinny powie Ci to samo - wyznawanie
      takich rzeczy nie ma nic wspolnego ze szczeroscia i otwartoscia, ma za to wiele
      z niedojrzaloscia i szukaniem rozgrzeszenia...
      • skryta3 Re: prosze o pomoc w obiektywnej ocoenie sytuacji 14.04.08, 21:03
        Bądź przede wszystkim ostrożna i rozważna, nie ufaj do końca mężowi,
        tylko bądź czujna. Jeśli mąż już Ci mówi, że nie musi
        się "spowiadać" i chce mieć "prywatność" to znaczy, że ma coś na
        sumieniu albo zamierza mieć dobry kontakt z tą osobą...Wiem to z
        doświadczenia, mój mąż też poznał koleżankę, ktorej trzeba było
        pomóc rzekomo, taką najpierw opowiedział mi historyjkę, aby zrzucić
        siebie pewien ciężar, bo coś się dowiedziałam. Ale sądzę też, że nie
        powinnaś cały czas się go wypytywać o nią, raczej wydaje mi się, że
        powinnaś żyć dalej jak wcześniej, ale jednocześnie sprawdzać go i
        sama zobaczysz... jeśli coś zrobił to napewno się wyda. nie bądź
        tylko naiwna!!!proszę Cię posłuchaj mojej rady, po prostu bądź
        ostrożna i miej dystans...
    • lookbill Re: prosze o pomoc w obiektywnej ocoenie sytuacji 16.04.08, 15:18
      "Turnus mija, a ja niczyja" ;) Nie bez powodu powstają takie
      teksty :D W życiu bym nie puściła samego męża do sanatorium

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka