Dodaj do ulubionych

nie mam już siły

30.04.08, 19:54
Mija 11 miesięcy i zrozumiałam że przez cały ten czas sama się oszukiwałam że
da się jakoś żyć bez niego.Cokolwiek robiłam to były tylko próby zagłuszenia
bólu,nieudolne bo ból zżera mnie od środka i mam wrażenie że siedzi mi w
klatce piersiowej i w końcu pęknie.Najlepiej by było wypić eliksir
zapomnienia,wtedy może by się dało żyć,alkohol nie pomaga jest jeszcze
gorzej,podziwiam was że jest w was tyle siły do dalszego życia mnie się wydaje
wielkim G......
Obserwuj wątek
    • maja_8 Re: nie mam już siły 30.04.08, 20:32
      to tak jak ja podziwiam codziennie was wszystkie i zastanawiam sie co jest zemną nie tak ja nie umiem funkcjonować czuje się coraz gorzej i też już nie wytrzymuje mam ochote krzyczeć dlaczego dlaczego człowiek tak się musi meczyć po co ?powiedzcie mi jak żyć!kiedy ja już straciłam wiare i sens życia
    • nuxxx Re: nie mam już siły 30.04.08, 23:42
      ja mam takie momenty w których po prostu nie daję rady i mówię o
      nich wprost, nie okłamuję nikogo w pracy, że sobie radzę, że z małą
      jest wszystko ok, bo nie jest, ja rodzinie mówię szczerze jak jest,
      jak mi źle to ryczę w głos, szlocham w pracy, łzy same nie raz mi
      lecą na dokumenty w pracy, ale... po jakimś czasie płakania,
      uspokajam się... i podnoszę głowę, ale to "podnoszenie" też nie jest
      takie łatwe... czasami są tygodnie, że nic się nie układa od samego
      poniedziałku do następnego poniedziałku... nie pamiętam tych
      pierwszych 3 miesięcy po śmierci Michała - jakieś przebłyski... ale
      staram się trzymać... po prostu trzymać w kupie... nie rozlecieć się
      na kawałki - chociaż czasami bym chciała, ale.... jest Emilka, i nie
      chce by została sama, by wpadła w jakąś depresję czy inne dziwne
      zaburzenia... trzymam się tylko dla niej i chociaż jest to bardzo
      trudne, to staram się nie poddawać i staram się pokazać jej że życie
      dalej się toczy... nie raz mała się budzi w nocy z płaczem że chce
      do Taty,że jej się śni, że Tata wrócił i było fajnie... kilkakrotnie
      wybuchłam od razu płaczem i mała jeszcze bardziej przez to
      płakała... ale teraz staram się nie wybuchać płaczem i staram się ją
      uspokoić... ale powiem Wam szczerze że nie wychodzi, ale może kiedyś
      wyjdzie... pozdrawiam Was gorąco i życzę dużo siły... sobie również.
      • kasik2222 Re: nie mam już siły 01.05.08, 09:06
        ja też już nie mam siły. Minęlo 5 miesięcy bez Darka, i niw wiem w
        dalszym ciąu po co ja żyję. Alkohol rzeczywiście powoduje gorsze
        doły, wiem że to nie jest sopsób, spotykanie ze znajomymi bez sensu,
        oni mają normalne zycie rozmawiają o normalnych sprawach, a ja myślę
        o czym oni mówią. Nic się nie chce. Dziś jadę na majówkę pierwszy
        mój wyjazd bez niego, pakuję się i wyję z bólu.
        • corka.bossa Re: I ja... 03.05.08, 16:05
          Już nie mogę,nie mam siły,ani ochoty.Z każdym dniem,z każdą godziną, jest coraz gorzej.Ja nawet nie chę próbować żyć bez niego,obok mnie nie ma nikogo kto choć próbuje mnie zrozumieć-każdy mówi musisz żyć-bo masz dzieci-musisz,dasz radę!!! Ale tak naprawdę to mnie już nie ma-umarłam wtedy jak zadzwonił telefon i jego siostra powiedziała że on nie żyje..Co noc jak się obudzę walczę(jeszcze)sama z sobą ale już czuję że się poddałam.Wstaję idę po torbę-tam mam wszystkie leki-i zastanawiam się czy to już??Czasem pomyślę o tym co stanie się z dziećmi jak i mnie zabraknie,ale i mój Sebastian przez całe życie był w domu dziecka i przecież Mu się udało!Dlaczego z nimi ma być inaczej?!Lekarze tylko zmieniają mi leki,czasem jak królik doświadczalny się czuję,pomaga mi psycholog ale po dwóch godzinach od wizyty jest to samo..Jakie to wszystko do d****
          • monwdo Re: I ja... 03.05.08, 18:12
            musisz byc silna dla dzieci,ja wiem ze to nie jest latwe,ale po mysl o
            nich.kazdy sie w takich chwilach poddaje,jest jeszcze wczesnie zeby myslec
            pozytywnie.badz dzielna tego z calego serca Ci zycze.Nie pisz,ze czasem
            pomyslisz co stanie sie z dziecmi,nic sie nie stanie maja Ciebie i nie mysl tak
            -ja takich mysli sie boje pozdrawiam Monika
            • corka.bossa Re: I ja... 03.05.08, 20:22
              Myślę,ciągle o nich myślę i tak naprawdę tylko dzięki temu jaszcze tu jestem..Zawsze myślałam że to ja jestem silna-zawsze pomagałam wszystkim,a teraz-hymm,jestem jak dziecko-dziecko we mgle:( tylko za rękę i na wódkę...Wiem że to o czym myślę jest najgorszym wyjściem ze wszystkich,ale ja naprawdę nie widzę innego...
          • hafal Re: I ja... 03.05.08, 20:34
            Eliza! Co Ty opowiadasz? Kurcze, jak to : "ale i mój Sebastian przez
            całe życie był w domu dziecka i przecież Mu się udało!Dlaczego z
            nimi ma być inaczej?"??? Komu się udało? Gdyby Sebastian miał lat
            siedemdziesiąt i siedział otoczony gromadką szczęśliwych wnuków, to
            mogłabyś mówić, że się udało. A jak jest? Prawda jest taka, że miał
            fatalne dzieciństwo i nieodpowiedzialnych rodziców, którzy go
            zostawili, jak zbędną rzecz w sierocińcu. A tylko o jego silnym
            charakterze świadczy, że miał rodzinę, którą starał się utrzymywać.
            I że się "wydostał". Czy chcesz byc równie nieodpowiedzialna, jak
            jego rodzice??? Dziewczyno! Ja wszystko rozumiem, że jest strasznie
            ciężko, że znikąd pomocy, że nie ma środków do zycia, że nie masz
            ani siły ani ochoty na nic. To jest niewątpliwie ogromny zakręt w
            Twoim życiu. Ale Ty jesteś silna i nie dasz się i podniesiesz. Może
            jeszcze nie dzisiaj, ale już dzisiaj musisz SOBIE powiedzieć, że
            chcesz, żeby było lepiej. I spróbuj choć przez pół dnia nie myśleć w
            sposób: och, mnie już nie ma, kiedyś to było, a teraz mnie nie ma.
            Jeżeli będziesz powtarzać sobie to jak mantrę, to rzeczywiście
            niedługo będziesz cieniem siebie. A czy tego naprawdę chcesz?
            Życie jest bardzo zaskakujące i potrafi też zaskakiwać pozytywnie.
            Może to wcale nie koniec Twojego życia. Może koniec dotychczasowego,
            ale początek innego, kto wie, może lepszego? Wiele zależy od Ciebie.
            Masz dziewczyno, niewątpliwie bardzo ciężko. Wyrosłaś w środowisku,
            które nie rozpieszcza, ale dzięki temu jesteś silna i zahartowana. I
            nie słuchaj, kiedy mówią,że masz żyć dla dzieci. Masz żyć i być
            szczęśliwa dla siebie, bo tylko w ten sposób możesz przekazać
            szczęście dzieciom. One szybko wyczują udawanie.
            Eliza, a co z psychologiem? Chodzisz?
            • corka.bossa Re: I ja... 04.05.08, 02:04
              Wiem ale i ty wiesz że on nie miał nawet szansy doczekać się tej gromadki wnuków... Hafal! próbuję nie liczyć dni..przez jeden nawet się nie popłakałam,a ..potem to nadrobiłam podwójnie.Próbowałam isć do pracy-nic,a właściwie jeszcze gorzej-gdzie nie idę czuję wzrok w bity w plecy..W domu-zle mi tu tak bardo.A jak mam być szczęśliwa kiedy nie ma jego? Jak mam to sama sobie wytłumaczyć ze mam być silna? Mam czekać aż życie mnie zaskoczy i np,,-odda mi Sebastiana?Każdy wie że to niemożliwe! C o mnie może spotkać jaszcze dobrego? Co?A-do psychologa chodzę dwa razy w tygodniu,potem psychiatra raz na tydzień,zmieniają mi leki co rusz-a u mnie ciągle to samo..cały czas czekam aż on wróci do domu..
              • inquisitive Re: I ja... 04.05.08, 11:55
                Eliza, moze trodno w to uwierzyc, ale my wszyscy tutaj przechodzilismy przez to
                samo co teraz Ty przechodzisz. CZytajac to co napisalas, to tak, jakbym czytala
                swoje mysli sprzed pawie 3 lat. Tez myslalam o skonczeniu ze soba, a mimo
                wszystko nadal tu jestem. I mimo, ze zycie daje mi kopniaka za kopniakiem, ja
                wciaz sie podnosze i staje sie silniejsza. Po smierci meza nie wiedzialam co ze
                soba zrobic, nie mialam srodkow do zycia ( maz nie byl ubezpieczony, mielismy
                nie wiele odlozonego w banku i okazalo sie, ze sam zaciagnal w banku dlug na
                pare tysiecy funtow), musialam wyprowadzic sie z naszego pieknego domku, ktory
                wynajmowalismy i podjac decyzje gdzie pojsc. Wybralam Berlin i do dzis nie
                zaluje tej decyzji. 3 miesiace bylam praktycznie bez srodkow do zycia, ale
                walczylam o to co nalezy sie mi i mojemu dziecku. Wiesz ile razy patrzalam na
                synka i plakalam, bo nie wiedzialam, czy bede mogla zapewnic mu jako-taka
                przyszlosc. Ile razy myslalam, ze gdybym skonczyla ze soba, on pewnie mialby
                lepiej w zastepczej rodzinie, bo przynajmniej zapewnili by mu wszystko, a ja
                wtedy nie moglam. Rownoczesnie patrzac na niego, myslalam, ze jesli mnie juz nie
                bedzie nigdy nie uslysze jak mi powie pierwszy raz "kocham CIe mamo" , nie
                uslysze juz nigdy jego smiechu, nie bedzie mnie przy nim jak pojdzie pierwszy
                raz do przedszkola, do szkoly itp Te mysli odwodzily mnie od zrobienia czegos
                glupiego. Patrzac teraz na mojego synka, wiem, ze to jego obecnosc uratowala
                mnie. Nigdy nie korzystalam z pomocy psychologa ani psychiatry, nigdy nie bralam
                zadnych proszkow ani tabletek na uspokojenie. Przeszlam przez to i wiem Eliza,
                ze Tobie tez sie uda. Tak jak udalo sie nam wszytkim tutaj. Nie boj sie prosic
                innych o pomoc. Nie izoluj sie, bo to bedzie najgorsze, mimo, ze wydaje CI sie,
                ze chcesz byc teraz sama. Pozdrawiam i sciskam Cie mocno i wierze w Ciebie

                Edyta
              • hafal Re: I ja... 04.05.08, 12:32
                słuchaj, Eliza, same leki nie zadziałają. NIe bierz ich z myślą, ze
                one załatwią wszystko. Każdy tutaj przeżywał okropne męki i łzy lały
                się strumieniami. Każdy. I ja też byłam pewna..kiedyś..że jest
                sposób i ktoś go napewno zna, żeby Czarek wrócił, że to tylko
                kwestia dojścia do odpowiedniej osoby: szarlatana, wróżki, sama nie
                wiedziałam. Byłam pewna, że od znalezienia sposobu na przywrócenie
                życia Czarkowi dzieli mnie tylko krok. To oczywiście był obłęd, ale
                tak to jest, kiedy się bezpowrotnie straciło ukochaną osobę i kiedy
                się tak bardzo tęskni. I Ty teraz też tak masz- czeksz aż on wróci.
                Niektórzy czekają nawet po latach, wiedząc jednocześnie, że to nie
                możliwe. Tylko po co żyć ułudą??
                Wiesz, moje dziewczynki podbiegały do mnie, kiedy leżałam i zwijałam
                się w płaczu albo gapiłam się tępo przed siebie i brały moje usta w
                swoje małe rączki,mówiąc: mamo, zobacz, tak się trzeba uśmiechać.
                Jeszcze teraz mam łzy w oczach na samo to wspomnienie...
                Musisz próbować! Jeśli się raz nie udało z pracą, to spróbuj drugi.
                Wiem,ze ciężko. Ja miałam pracę a i tak bywało, ze w ataku histerii
                i paniki uciekałam. A co dopiero, kiedy podejmujesz nową. Jesteś
                teraz aktorką numer jeden wśród znajomych - o, to ta,co zabili jej
                męża. To strasznie ciężko znieść, ale to sie kiedyś skończy, znajdą
                sobie inny obiekt zainteresowań i sensacji. Ale widząc Ciebie będą
                mówić: o, to ta, co daje sobie radę, mimo takiej tragedii. Albo też
                mogą powiedzieć, to ta, co się załamała.
                Żyj dziewczyno i próbuj walczyć o lepsze życie. Jesteś silna babka i
                wierzę, ze dasz radę! Łzy są potrzebne. Bardzo. Ale spoza nich
                spróbuj dostrzegać otaczający, realny świat.
                I pozdrowienia dla pani psychiatry i pani psycholog;)
                • kasia42007 Re: I ja... 04.05.08, 14:34
                  Wiecie co, zadziwia mnie, ile tu potraficie powiedziec sobie
                  ciepłych i mądrych słów. Ja co prawda nie bardzo umiem się
                  przełamac, żeby mówic o sobie, ale chętnie czytam Wasze rozmowy. Są
                  bardzo prawdziwe, dodają otuchy i siły.
                  • czarcinka19 Re: I ja... 04.05.08, 21:25
                    hm/... nie mialam internetu i kontaktu z Wami, przez ten caly czas
                    mialam za to lez mnostwo, bolu jeszcze wiecej, serce moje krwawi a
                    ja nie potrafie sie pogodzic ze smiercia meza.... miewam non stop
                    obrzydliwe mysli.... a slowa masz dzieci dodaja sil....jednak jak
                    one zasypiaja ja zostaje w cichym pokoju i nie mam do kogo sie
                    odewac,to jest okropne. Pisze do mojego Marcina smsy, na gg
                    zostawiam mu wiadomosci....ale nie ma odpowiedzi i juz nigdy nie
                    bedzie. Mam ogromnego dola. nawet nie wiem jak to nazwac, zycie ze
                    mnie ucieka... moja tragedia trwa...a jak popatrze na naszych
                    znajomych i bliskich i dalszych u nich juz jest ok, a ja mam
                    zlosc,ze wszytsko idzie do przodu bez mojego najukochanszego M!!!!!!
                    • hafal Re: I ja... 04.05.08, 23:38
                      Czercinko, tyżeś ze Szczecina!:)Tu jakieś spotkanie się znowu
                      planuje:) Może spotkanie z tymi, co są w podobnej sytuacji pomoże
                      Ci? Pozdrawiam i głowa do góry:)
                      • czarcinka19 Re: I ja... 05.05.08, 07:04
                        Hafal, tak tak wszystko sie zgadza..... jednak ja do ludzi sie
                        jeszcze nie nadaje, jedynie(jak widac) do biadolenia
                        • magdatysz Re: I ja... 05.05.08, 12:43
                          czasami takie spotkania dają bardzo dużo
                          • corka.bossa Re: I ja... 05.05.08, 13:04
                            Pomalutku odstawiam leki,tabletek na sen już nie biorę wcale,bo rano nie mogłam wstać z łóżka taka byłam śpiąca.A wiadomo jak bardzo trzeba uważać na dwulatka,oczy dookoła głowy:)Jest i kilka dobrych wiadomośći-załatwiłam wszystko w urzędach,a wczoraj zrobiłam u Sebka porządek.Nie za dużo jak na miesiąc,ale już coś!A do pracy spróbuję iść jeszcze raz w następnym tygodniu!!!Dziś dzień mam troszkę lepszy..W skali do 10-3 z małym plusem..
                            • kasik2222 Re: I ja... 05.05.08, 13:25
                              Cieszę się Elizo że troszkę lepiej jest, myślałam o Tobie i
                              martwiłam się, pamiętam siebie na pocątku ten ból, choć u mnie w
                              sumie to też dopiero początek. U mnie w skali do 10 - 4 z minusem
                            • aniawdowa Re: I ja... 05.05.08, 13:26
                              Elizo czytam kazdy Twój wsip i zawsze mysle co mogłoby Tobie pomóc jednak nie ma na to jednego skutecznego srodka. Masz trójke dzieci na naszej klasie widziałam ich zdjecia. Córka to juz spora kobietka i dwa słodkie chłopaki. Masz ich one maja Ciebie i to niech teraz bedzie dla ciebie wazne.
                              Cieszy to ze załatwiłaś sprawy urzedowe to czasem niełatwa walka- ja nadal walcze z szanownymi urzedami :)
                              Co do pracy to popieram w 100% decyzje, ja kiedy poszłam do pracy dało mi to naprawde wiele, była to nowa praca wiec poznałam nowych ludzi, kiedy dowiedzieli sie jaka jest moja sytuacja nikt nie pytał o jakies szczegóły.
                              Twoja ocena te 3 z małym plusem to i tak jest duzo, a wierze ze bedzie lepiej.
    • kasik2222 Re: nie mam już siły 05.05.08, 13:35
      Małgosiu skuś się na spotkanie, naprawdę warto
      • corka.bossa Re: nie mam już siły 05.05.08, 15:58
        Jedyna rzecz jaką musiałam załatwić w urzędzie to zasiłek-samotne
        wychowywanie..Nic więcej,żadna renta,żadna sprawa spadkowa,odszkodowanie,itp..W
        sumie tylko i aż to...
        • aniawdowa Re: nie mam już siły 05.05.08, 17:46
          Elizo u mnie było tak ze to Paweł praktycznie utrzymywał nasza rodzinę nigdy nie
          musiałam martwic sie o nic bo jego zarobki nie były małe ( ja zajmowałam sie
          dziecmi byłam na urlopie wychowawczym)
          Kiedy zginął zostałam z zasiłekiem wychowawczym( który był tylko do jakiegos
          czasu płatny)do tego dostałam zasiłek za samotne wychowywanie. Za takie
          pieniadze ciezko utrzymac sie z dziecmi z reszta wiele z nas jest w takiej
          sytuacji. Poszłam do pracy bo inaczej nie miałabym za co zyć. Dwa lata mineły
          bez renty,bez odszkodowania czy jakiegos spadku, to jest poprostu tragiczne ze
          kobiety takie jak my zostają zdane same na siebie panstwo nie martwi sie tym czy
          nasze dzieci mają co jejsc.
          Nadal walcze o rente z ZUS i walczyc bede do konca...
          Nie jest łatwo- ile to razy obliczałam ile w danym miesiacu moge wydac zeby
          starczyc do ostatniego, w pracy staram sie jak moge aby zarobic jak najwiecej.
          Nie zapewnie moim dziecia tyle ile mógł zapewnic i Paweł ale staram sie jak mogę.
          • corka.bossa Re: nie mam już siły 05.05.08, 18:53
            Gdybym mogła iść do pracy to już bym tam była..Prawda jest taka że nie ma co
            zrobić z Filipkiem,złożyłam papiery i być może przyjmą go do żłobka od
            września.Teraz jak idę(trzy razy wszystkiego)przyjeżdżał do mnie mój ojciec.O
            rentę to nawet nie walczę bo nie ma szans..O odszkodowanie mogę się starać od
            zabójcy po sprawie w sądzie,ale nawet o tym nie myślę bo do końca nie wiadomo
            kto go zabił,dowodów dużo a winnego nie ma-jest jeden podejrzany,teraz w
            areszcie ale on cały czas twierdzi że go nie zna i pojęcia nie ma dlaczego on
            był w jego mieszkaniu..I dlatego chciał go zakopać,bo się przestraszył że"będzie
            na niego"..
            • aniawdowa Re: nie mam już siły 05.05.08, 19:11
              Kiedy byłam zmuszona isc do pracy pamietam ze nie spałam kilka nocy płaczac i myslac co zrobic z dziecmi ( z moimi rodzicami nie mam prawie wcale kontaktu jesli chodzi o pomoc przy dzieciach nie moge na nich liczyć) w koncu tesciowa zgodziła sie zając nimi, synek chodzi do przedszkola a mała jest wtedy z babcią.
              Pamietam jak w zusie na poczatku usłyszałam ze "mój maz powinien był pomyslec o tym zeby nas zabezpieczyć" spytałam jej " a skąd on niby miał wiedziec ze zginie"
              • aniawdowa Re: nie mam już siły 05.05.08, 19:18
                Siedze przed kompem słucham muzyki i klikam to tu to tam.
                Rozmyslam o moim zyciu o zyciu innych. Dzis był pogrzeb mojej znajomej
                dziewczyna 32 lata ( 3 lata walki z rakiem) zostawiła dwójke dzieci w takim
                wieku jak moje.
                Dlaczego tak musi być???????
                • czarcinka19 Re: nie mam już siły 05.05.08, 20:05
                  kolejny dzien, czytam was.... ja nie moge podac w skali od 0-10
                  zadnej cyfry, no moze ponizej zera....
                  nie gniewajcie sie jak smuce, ale chociaz tutaj moge...dzisiaj
                  kolejny poniedzialek, jak ja bardzo ich nie nawidze..... a 19stego
                  maja mielibysmy podwojne swieto: urodziny razem i pierwsza
                  rocznice.... niestety.........
                  • kasik2222 Re: nie mam już siły 05.05.08, 20:34
                    to ja też posmucę, mój nastroj sięgnął w naszej skali 1 z minusem. A
                    18 maja nasza 6 rocznica ślubu. Jak przetrwać ten dzień?
                    • corka.bossa Re: nie mam już siły 05.05.08, 20:44
                      kasik2222-A co się stało?jeszcze kilka godzin temu było 4? Choć i u mnie spada teraz 2 bo wezwanie do prokuratury dostałam...A wieczór dopiero się zaczyna..Zaraz dzieci idą spać..I cisza,cicha tak że aż dudni..
                      • kasik2222 Re: nie mam już siły 05.05.08, 20:55
                        Elizo właściwie nic się nie stało, po prostu ta cisza i ten
                        wieczór...mała już śpi, mi się nie chce, co ze sobą zrobić? ile
                        jeszcze takich okropnych wieczorów przed nami? zbyt spokojnych, zbyt
                        cichych? Zastanawiam się o co żyję, przecież ja się zwyczajnie męczę.
                        • kasia42007 Re: nie mam już siły 05.05.08, 22:09
                          Piszesz, jak przetrwac ten ważny dla Was dzień.? Pomyśl, jak On by
                          chciał żebyś go spędziła. Zrób coś co Jemu by się podobało, z czego
                          byłby zadowolony...A mając to na względzie postarasz się i dasz
                          radę... dla Niego!
                        • corka.bossa Re: nie mam już siły 05.05.08, 22:43
                          Och Kasiu,nie jestem w stanie powiedzieć Ci ile jeszcze?Sama tego nie wiem..
                          • corka.bossa Re: nie mam już siły 05.05.08, 22:59
                            Sama chciałabym żeby to się jakoś zapełniło..Nawet nigdy nie myślałam że tak
                            będzie mi brakować"kłótni o pilota" teraz nie oglądam już nic!
                            • anula123-0 Re: nie mam już siły 05.05.08, 23:22
                              Wiecie co dziewczyny,ja mam dzisiaj strasznego doła.Wydaje mi sie ze ja przynosze pecha moze to i glupie ala tak jest.Dwa lata temu odprowadzilam tesciowa do karetki bo zaslabla,pojechalam do szpitala okazalo sie ze nie zyje,a byla zdrowa kobieta w pelni sil.Dwa lata pozniej umarl Adam na moich oczach.A dzisiaj powiesil sie moj szwagier,co prawda moja siostra byla juz po rozwodzie ale ja nic do niego nie mialam.Widzialam go dwa dni temu i mowil mi ze mnie kocha,przytulal,ja zawsze mialam z nim dobry kontakt,a dzisiaj ta wiadomosc.Znowu powraca do mnie pytanie dlaczego,on mial dopiero 36 lat.Coz jest warte nasze zycie?!Dzisiaj jestesmy,a jutro nas niema i po co dazenie do czegokolwiek?!
                              • corka.bossa Re: nie mam już siły 05.05.08, 23:42
                                Wiecie ja nie za bardzo zawsze wierzyłam w Boga,a teraz to już prawie wcale..Ale czasem myślę że to nie jest już życie,my po prostu jesteśmy już w czyścu-a to wszystko to kara,kara za to co zrobiłyśmy wcześniej.Swoją drogą to musiałam niezle tam narozrabiać..:(
    • dakota28 Re: nie mam już siły 05.05.08, 23:58
      Dziewczyny ja też już nie mam siły. Wszyscy mówili że czas goi rany,
      czekałam na to, ale niestety tak nie jest, jest coraz gorzej, może
      dlatego że coraz częściej myśle, że za pare dni na świat przyjdzie
      Jego maleństwo, a On go nie zobaczy, nie bedzie się ze mną cieszył-
      strasznie się tego boje, że nie przetrzymam tego psychicznie. Może
      ktos wie jaki jest próg wytrzymałości psychicznej człowieka?
      • magdatysz Re: nie mam już siły 06.05.08, 10:42
        Przeczytaj sobie książkę "Nadzieja umiera oststnia" tam będziesz
        miała ten próg wytrzymałości psychicznej - pamiętnik dziewczynki
        zamkniętej w obozie koncentracyjnym. Autentyczny. Nie pamiętam tylko
        autorki. Wstrzasająca opowieść. I relacja Marka Edelmaza z powstania
        w Gettcie Warszawskim....
        I jeszcze jedno. Za kilka dni twoje życie się odniemi. Bo przyjdzie
        na świat wasze dziecko i zobaczysz że da ci tyle miłości i radości
        że będziesz inaczej patrzyła na świat. Wiadomo z cieniem tego ze nie
        ma ojca ale również z radośćią w oczach że takie małe a tyle może
        zmienić. I jeszcze jedno - nie bedziesz miała problemu co z czasem
        zrobić bo jak już maleństwo będzie smacznie spało to ty pewnie razem
        z nim :)
        Jest tu kilka dziewczyn które straciły swoich mężów bądź partnerów
        jak były w ciąży. I może one ci coś doradza i powiedzą.
        Pozdrawiam.
        M.
        • corka.bossa Re: nie mam już siły 06.05.08, 13:19
          Co wieczór zdaje mi się że już na tej granicy jestem,i co rano okazuje się że to jeszcze nie to.Za kilka dni napewno Twoje życie zmieni się o 180 stopni.Mam nadzieję że uda Wam się trafić z urodzinami w Dzień Matki,i że odnajdziesz w uśmiechu swojego dziecka-uśmiech Twojego męża..
          • corka.bossa Re: nie mam już siły 06.05.08, 18:53
            och-a dziś to już na minus..Minus minusowy-obarczają nie za jego śmierć-tak jakby naprawdę to była moja,a co miałam zrobić?trzymać Go przez całe życie w domu?Zabronić wszystkiego?Pół jego rodziny myśli że mogłam temu zapobiec..? Jak?Jak miałam zatrzymać nóż który wbija się w jego serce?Jak?!
            • czarcinka19 Re: nie mam już siły 06.05.08, 20:14
              u mnie kryzys na maxa, kazdy poniedzialek to tragedia dla mnie, a
              nastepne dni to kopia tragedii,nie mam kompletnie sil. od
              poniedzialku wracam do pracy..i nie wiem jak sie wszystko
              posklada...maluszki z babcia.... i wszystko jest nie tak. A nasze
              marzenia, pragnienia dazenia? nie ma ich... stojac nad grobem, zeby
              nie dzieci prosilabym zeby mnie ziemia pochlonela.... kompletnie nie
              widze swiatelka dla siebie....
              • czarcinka19 Re: nie mam już siły 09.05.08, 06:56
                ja tak bardzo chcialbym dolaczyc do swojego Swirka.... jak mam sobei
                poradzic ze wszystkim, jak we mnie zycia ledwo ledwo, wstaje bo do
                dzieci trzeba....na spacer ide bo dzieci potrzebuja...ale ja nie
                funkcjonuje normalnie. bol i tesknota nszczy mnie od srodka...jakze
                sie denerwuje i smutnieje jak widze pary na ulicy, a wczesniej nie
                widzialam nikogo, liczylismy sie tylko my!
                MY istniejemy jedynie na cmentarzu...tam jestesmy MY.... jak ludzie
                zaczepiaja na widok blizniakow i mowia: (mamy parke) no super to
                wszyscy w domu. Jacy wszyscy jak moj maz odszedl....chcialoby mi sie
                krzyczec, dajcie mi jzu spokoj!!!!!!!!!!!
                • trelka10 Re: nie mam już siły 09.05.08, 08:39
                  witaj Małgosiu.
                  Widze ze jest Ci cieżko i wiem dokładnie w jakiej fazie swojego
                  smutku i bólu jestes. Wiem, ze to wszystko boli ale prosze uwierz mi
                  bedzie lepiej. Miałam moment, ze wstać z łóżka to był dla ,mnie
                  dramat a synkowi jesc musiała robic starsza córeczka. Dzis żyje
                  inaczej przynajmniej staram sie. zrobiłam rachunek sumienia
                  pojechałam z dziecmi na weekend nad morze jasne ze było przykro ze
                  inni razem ale najwazniejszy był usmiech dzieci. Za miesiac pojade z
                  nimi w góry. Przemogłam sie i żyję a dzisiaj ide na rozmowe
                  kwalifikacyjna. Trzymaj sie Małgosiu i uwierz jeszcze troche inaczej
                  spojrzysz na świat.
                • kasik2222 Re: nie mam już siły 09.05.08, 08:39
                  Małgosiu, trzymaj się widzę że bardzo sięłamiesz. Nie możesz. Ja
                  czuję się tak jak ty, niestety, u mnie minęło 5 miesięcy, ból i
                  rozpacz są ogromne, ale mam wrażenie że z tobą jest bardzo żle.
                  MUSISZ żyć dla dzieci, a kiedyś w przyszłości ( niestety pewnie
                  dalekiej ) i dla siebie. Ja też bym chciała do Darka, ale to ich
                  czas się skończył, nasz nie, pamiętaj o tym. Trudne ale niestety
                  prawdziwe. Wszystkiego musisz nauczyć się od nowa, przede wszystkim
                  musisz nauczyć się samotności i życia z tą wiadomością, że nic już
                  nie będzie tak jak kiedyś. NIC I NIGDY. Ale gorzej być nie może niż
                  jest teraz, więc kiedyś musi być lepiej. Pozdrawiam. Kasia
                • aneri59 Re: nie mam już siły 09.05.08, 08:39
                  czarcinka19 napisała:> ...jakze sie denerwuje i smutnieje jak widze pary na ulicy
                  czarcinko ja jestem już sama 13 miesięcy i nadal trudno mi się pogodzić ze śmiercią męża. Też odczuwałam i odczuwam nadal ból gdy widzę pary. Nam z boku wydaje się , że te pary są szczęśliwe bo są razem. Kiedyś przez przypadek trafiłam na forum życie rodzinne forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=898 i czytając niektóre wątki doszłam do wniosku, że wiele par jest tylko ze sobą, nam z zewnątrz wydaje się, że są szczęśliwi, ale rzeczywistość wygląda inaczej.
                  Nie smućmy się więc na ich widok. Staraj się uodpornić na głupie zaczepki i komentarze bo ludzi nie zmienisz. To prawda, że na cmentarzu jesteśmy MY, ale i w naszym życiu wszędzie pozostał ICH ślad.
                  Pozdrawiam
                  Jadwiga
                  • czarcinka19 Re: nie mam już siły 09.05.08, 15:57
                    d z i e w c z y n k i, strasznie WAm dziekuje za slow apociechy
                    (bardzo wazne dla mnie)...orkopny jest ten czas w zalobie, w tym
                    cierpieniu... nawet nie potrafie sie skoncentrowac zeby skladnie
                    napisac...
                    wiem ze juz nic nie bedzie takie jak wtedy,co bylismy razem... i to
                    boli. Jednak dzieci mnie trzymaja przy zyciu... i tak musialo chyba
                    byc.
                    • kasik2222 Re: nie mam już siły 10.05.08, 15:38
                      oj Gosiu ja dzisiaj mam takiego doła jak ty na codzień wstałam rano
                      i zastanawiałam sie po co żyję ta samotność dobija
                      • czarcinka19 Re: nie mam już siły 10.05.08, 21:43
                        kasik2222 napisała:

                        > oj Gosiu ja dzisiaj mam takiego doła jak ty na codzień wstałam
                        rano
                        > i zastanawiałam sie po co żyję ta samotność dobija

                        a co ja moge tobie madrego napisac...chcialam podniesc na duchu ale
                        czuje sie bez sil....jesli jednak bedziesz potrzebowala drugiej
                        zdolowanej pisz porsze na gg...
                        kiedys Jantar spiewala: NC NIE MOZE PREZCIEZ WIECZNIE TRWAC..... jak
                        bylo mi cudnie mowilam sobie: Guzik prawda bedzie oki, bede
                        szczesliwa i nic tego nie zmieni...teraz: jak mi zle to ta piosenke
                        sobie powtarzam,jej slowa...
                        • kasia42007 Re: nie mam już siły 10.05.08, 21:56
                          Zwłaszcza że ona / Anna Jantar / też przecież tak nagle,
                          niespodziewanie i młodo odeszła. A wyśpiewała sobie i bliskim
                          prorocze słowa...
    • anula123-0 Re: nie mam już siły 12.05.08, 19:19
      Wiecie co zamiast byc juz troche lepiej ze mna to jest na odwrot.Popadam w jakies dolki,wyżywam sie na wszystkich dookola,a potem mam wyrzuty sumienia za swoje zachowanie.Brakuje mi Adama coraz bardziej,chyba dopiero teraz dociera do mnie ze juz nigdy go nie zobacze,tak mi brak Jego ciepla,przytulenia,rozmowy,zreszta Jego calego i nie moge patrzec na dziewczynki jak lgna do wszystkich facetow,nawet na placu zabaw.Powraca do mnie znowu pytanie dlaczego?Czym sobie zasluzylam na to?A dzieci?Zaczynam powoli wariowac od tego wszystkiego,na zewnatrz staram sie byc normalna,ale w srodku dzieje sie cos strasznego ze mna,czasami nawet boje sie swoich mysli.Niewiem czy popadam w jakas depresje,probowalam normalnie zyc ale narazie chyba jeszcze nie potrafie.Chcialabym aby moj Adam byl znowu przy nas:(((
      • alicjajulia Re: nie mam już siły 12.05.08, 22:15
        Aneta - napisałam wiadomość na priv.
    • anula123-0 Re: nie mam już siły 13.05.08, 11:30
      Dzieki alicja napisalam do Ciebie na priv
    • kasik2222 Re: nie mam już siły 15.05.08, 08:26
      Uświadomiam sobie że jużnigdy: nie będę czakać aż On wróci z pracy,
      nie będę robić dla niego obiadu, nie pójdziemy razem na spacer, nie
      będziemy chodzić naszymi ścieżkami, nigdy nie przytulę się do niego,
      nie poklócę się z nim, nigdy nie zobaczy naszej córeczki jak idzie
      do komuni, do przedszkola czy szkoly, nigdy nie zagra z nią w pilkę
      nie przytuli jej, moje dziecko NIGDY nie będzie mialo ojca. Nie mogę
      tego znieść
      • 0czarna74 Re: nie mam już siły 15.05.08, 10:39
        Po blisko 2 latach żałoby zatoczyłam koło i ponownie czuję się jak na początku
        swojej samotnej drogi. Nie mam już siły aby walczyć o każdy dzień,to wszystko
        mnie przerasta a tęsknota jest ogromna.Dziękuję Bogu,że mam dzieci tylko czy
        wystarczy mi sił i woli walki aby je wychować?
      • czarcinka19 Re: nie mam już siły 15.05.08, 20:32
        nie mam sily juz zyc..nie mam wiary wlepsze jutro, nie mam
        marzen...nie mam wsparcia, nie mam JEGO i nie ma juz naszych marzen.
        Sa dzieci,ale jak ja mam ich otoczyc radoscia, miloscia kiedy od
        srodka umieram...kazdy krok kazdy dzien to olbrzymia dla mnie walka
        walka o przetrwanie....
        dzisiaj dowiedzialam sie jaka rente beda mialy dzieci.... zalamalam
        sie... z jednej pensji....zbyt wiele zeby umrzec zbyt malo zeby zyc
    • dakota28 Re: nie mam już siły 15.05.08, 10:30
      niestety ja tez nie mam juz sily, im blizej porodu tym gorzej.
      wczoraj zwiedzalam porodowke i oddzial w szpitalu i polozna
      powiedziala ze dziecko ma zakladane 2 bransoletki po porodzie, na
      jednej jest imie i nazwisko matki a na drugiej imie i nazwisko ojca,
      ale ze u mnie na obydwu bedzie tylko moje imie i nazwisko, ojca nie
      napisza bo takie sa przepisy, a na karcie bede miala stan wolny.
      myslalam ze sie tam porycze. przeciez moje dziecko ma ojca, a ja nie
      jestem stanu wolnego, co za bzdurne przepisy. Jak widzialam wczoraj
      tych tatusiow na porodowce, to nie wiedzialam czy mam dalej sluchac
      poloznej, czy wyjsc stamtad- to wszystko jest coraz bardziej trudne.
      Nie boje sie samego porodu, boje sie tego ze bede tam sama w trakcie
      porodu i po nim:(:(:(
      • 0czarna74 Re: nie mam już siły 15.05.08, 10:46
        Dorotko wiem ,że jest Ci ciężko,że się boisz.Myślami będziemy z Tobą. Nie jesteś
        sama.Pozdrawiam Cię serdecznie.
        • gra_zaw26 Re: nie mam już siły 15.05.08, 18:23
          Dorotko!!!! Głowa do góry, my wszystkie jesteśmy z Tobą. Przyszywane
          ciocie już się do Ciebie i Maleństwa wybierają. Nie wymigasz się od
          tego nalotu. Przytulam Ciebie i Jasia. Całuję. Grażyna
      • monwdo Re: nie mam już siły 15.05.08, 15:41
        Dorotko,co bym nie napisala i tak nie ma sensu,zycze Ci z calego serca
        szczesliwego rozwiazania,by TA MALA ISKIERKA,wypelnila Ci tak zycie,zeby
        nastepny post zaczynal sie od watku,,MAM TYLE SILY.......ZOBACZYSZ ZE TAK
        BEDZIE.POZDRAWIAM MONIKA
        • czarcinka19 Re: nie mam już siły 15.05.08, 20:29
          ja nie ma sil zyc dalej....................... pewnie BOG sie gniewa
          na mnie... a ja juz nie mam sily....................
          z kazdym krokiem mam pd gorke, kazdy nowy etap jest nie do
          zniesienia, dzieci to najcudowniejszy swiat ale co ja im moge dac?
          jak ja od srodka umieram .... smutek, zal, bezradnosc...zalamanie i
          wielka pustka....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka