Dodaj do ulubionych

mąż mnie pobił

26.08.08, 16:30
dlaczego faceci są tacy? Najpierw słodkie słówka,romantyczne
spacery, kocham cie, chce miec dzieci i się ożenic,pomaga we
wszystkim, dużo obiecuje a jak domagasz się realizacji tych obietnic
to nagle mu wszystko przeszkadza, nie ma czasu bo się czepiam.
Kończy się na awanturach wyzwiskach(tylko z jego strony, bo mi przez
gardło nie moze coś takiego przejśc pod adresem bliskiej mi osoby) a
nawet pobił mnie. Ciężko mi o tym pisac. Jesteśmy ze sobą 6 lat,
pierwszy raz pobił mnie 4 lata temu, oboje byliśmy pod wpływem
alkoholu, chciało mi się palic więc postanowiłam wyjśc do sklepu po
papierosy, nie wiem dlaczego on mi na to nie pozwolił, ja się
uparłam i wtedy mnie pobił, bił gdzie popadnie aż wyładował swoją
złośc, gdy się opanował otrzeźwiał natychmiast i zaczął mnie
przepraszac i płakac, tłumaczył, że nie wie co w niego wstąpiło. Nie
wiedziałam co o tym sądzic. Poparu miesiącach zaszłam w ciążę
urodziłam synka, byliśmy szczęśliwi. Gdy synek miał ok.2 lat znów
pokłóciliśmy się tym razem chodziło mu o to że musiał zajmowac się
naszym synkiem gdy ja poszłam z bratową na dyskoteke(umówiliśmy się,
po za tym to było moje pierwsze wyjście z domu odkąd urodził się
synek) Był strasznie oburzony ze tak późno wróciłam, wogóle nie dał
mi dojśc do słowa tylko lał gdzie popadnie, a najgorsze że trzymał
dziecko na ręku bo obudziło się od moich krzyków. Bił, kopał,
wyzywał i wygonił z domu. Później przepraszał itd. Wróciłam, bo
przecież mamy dziecko. Głupia byłam. Teraz jestem w dziewiątym
miesiącu ciąży.Kiedy byłam w 2 miwsiącu mąż pobił mnie znowu- nie on
mnie nie bił tylko SKOPAŁ JAK PSA- dosłownie! Leżałam na ulicy
krzyczałam, a on mnie kopał!!! Gdyby nie ludzie to by mnie chyba tam
zabił. na szczęście nic wielkiego mi się nie stało, z dzieckiem też
dobrze. Postanowiłam że odejde. Mąż płakał, błagał na kolanach
klękał, mówił, że beze mnie życ nie potrafi, że się powiesi,
obiecywał poprawe, ale minąłledwie tydzień i znów kłótnie wyzwiska.
Od tamtej pory mnie nie uderzył, ale w kłótni podniósł rękę, mało
brakowało ale sie opanował. Nadal mieszkamy razem. Niestety nie mam
gdzie pójśc bo dawno bym się wyprowadziła. Od miesiąca śpimy w
osobnych łóżkach, nie uprawiamy seksu, mąż się obraża jak mu
odmawiam, ale jak ja mam kochac się z mężczyzną który mnie pobił?
Przy znajomych udaje że jest wzorowym mężem i ojcem , tylko jak
jesteśmy sami potrafi mnie wyzywac krzyczec, mówi, że do niczego się
nie nadaje, że ciągle się z nim kłóce i ze to ja go prowokuje. A ja
nie potrafie złego słowa do niego powiedziec, nigdy go nie wyzwałam,
nigdy nie powiedziałam spadaj czy wynoś się. Ja tak nie umiem!
Jestem nieszczęśliwa ale nie mam dokąd odejśc. Płacze codziennie,
gdy zamykam oczy widze jak mnie biję i cieszy się że ma nade mną
przewage. Mam koszmary w nocy. Zgłaszałam to nawet na policje ale on
mnie tak wtedy prosił a ja chciałam miec rodzine w komplecie.
Wycofałam zarzuty ale policjant był pewien że wróce po pomoc. Pewnie
miał racje. Moje małżeństwo się rozpada i się nie uratuje. nie wiem
czy kocham jeszcze swojego męża ale napewno go NIENAWIDZE.
Czemu on mi to zrobił-do dziś nie mogę pojąc. Nawet teraz płacze jak
to pisze. Jest mi tak bardzo ciężko. Nie wiem co robic. Już nie mam
siły się kłócic,wole się nie odzywac wcale. Podejrzewam że ma kogoś,
ale jakoś przestaje mnie to obchodzic. On naprawde mało interesuje
się naszym dzieckiem a mną to już wogóle, w domu to go prawie nie
ma,nie pomaga mi w niczym, żałuje pieniędzy na podstawowe rzeczy! Ja
jestem w ciąży a on nie ma grama szacunku do mnie. Czuje się jak
Śmiec. Napisała bym jeszcze wiele ale nie chce nikogo zanudzac.
Dzięki że chociaz przeczytacie
Obserwuj wątek
    • asiaiwona_1 Re: mąż mnie pobił 26.08.08, 16:43
      Przepraszam, że tak brutalnie, ale rozumiem, że druga ciąża to była
      wpadka, bo chyba nie zaszłaś w ciążę świadomie z facetem, który cie
      bije? Nie masz żadnej rodziny, która by ci pomogła? Z facetami,
      którzy biją żony jest jak z pijakami. Zawsze obiecują poprawę,
      przysięgają, że to ostatni raz, ale i tak za chwilę robią to samo:
      piją, biją... Moim zdaniem powinnaś odejść - sama napisałaś, że tego
      związku nie da się uratować. Skąd wiesz, czy następnym razem nie
      pobije dziecka... Poza tym lepsza niepełna, ale spokojna rodzina,
      niż bycie razem z takim ...
      Ostatecznie pozostaje dom samotnej matki czy coś takiego :(
      • doris1brajcz Re: mąż mnie pobił 26.08.08, 18:01
        Może to i była wpadka, ale ja tak bardzo chciałam drugiego dziecka i
        bardzo się ucieszyłam jak się o tym dowiedziałam, on tylko spytał:
        jak to się stało?
        Może to głupie ale sądziłam też, a raczej miałam nadzieję,że dzrugie
        dziecko coś zmieni. Jeszcze się nie urodziło a zmieniło na gorsze.
        Nie spodziewałam się takiej reakcji z jego strony. Nawet podejrzewał
        mnie o zdrade. Nie wiedziałam że jest zdolny podnieśc rękę na
        ciężarną!
        Wszystko dusze w sobie. Nie umiem poradzic sama sobie to nikt mi nie
        pomoże. Nie mam przyjaciół, a może nawet nie chce ich miec. Sama nie
        wiem czego chce!
    • marzeka1 Re: mąż mnie pobił 26.08.08, 17:42
      Jesli nie chcesz tkwić w koszmarze, rzuć męża, nie mów, że nie masz dokąd iść- są domy samotnej matki, są różne organizacje,k któe pomagają kobietom, zależy, jak bardzo jesteś zdeterminowana, by to przerwać i nie fundować życia w patologii własnemu dziecku.
      Tłumaczenie, "bo pzrecież mamy dziecko" nie jest żadnym tłumaczeniem, zapłodnić się to najłatwiej, z tego jesszcze nic nie wynika.
      • asiaiwona_1 Re: mąż mnie pobił 26.08.08, 18:34
        doris1brajcz napisała: "Sama nie wiem czego chce!" - ale to chyba
        podstawa. Musisz zdecydować, czy nadal chcesz tkwić w tym chorym
        związku bez przyszłości, czy nie. Jeśli tak - to nie oczekuj, że
        znajdziesz tu wiele osób, które cię za to "pochwalą". Jeśli nie - to
        propozycje były, np. dom samotnej matki lub inne instytucje pomagające
        kobietom w podobnej sytuacji. Czego tak naprawdę od nas oczekujesz???
    • smocza_mama Re: mąż mnie pobił 26.08.08, 18:58
      Zastanów się, czy nie zgłosić sprawy do prokuratora. Czy masz kontakt z którymś
      ze świadków pobicia tego ostatniego na ulicy? Powiedz mężowi może, że
      zastanawiasz się nad tym. Jesteś w ciąży, musisz bardzo na siebie uważać, a co
      dopiero być narażona na pobicia. Przemyśl dobrze, czy nie mogłabyś się gdzieś
      wyprowadzić. Twój mąż nie jest normalny, nikt normalny nie bije żony, ani żadnej
      kobiety, uderzyć ciężarną to się w głowie nie mieści. To sk... Może powiedz o
      tym Waszym rodzinom? Po co on udaje przed osobami trzecimi wzorowego męża?
      Trzymaj się dzielnie i uważaj na siebie.
      • marzeka1 Re: mąż mnie pobił 26.08.08, 19:45
        "Może to głupie ale sądziłam też, a raczej miałam nadzieję,że dzrugie
        dziecko coś zmieni. "- gdy w związku jest źle, ciąża NIGDY nie zmienia związku na lepsze. Wiesz, co jest twoim problemem? NIE MYŚLISZ, działaś bezmyślnie, żyjesz bezmyślnie, wpakowałaś się w głupi zwiazek, dajesz się lać dupkowi i nie wiesz, czego chcesz od życia. A tego nikt z forum za ciebie nie zrobi.Jeśli chcesz, pieprz sobie dalej życiem, ale dlaczego robisz to też swoim dzieciom???
    • kajda28 Re: mąż mnie pobił 27.08.08, 09:01
      dlaczego nie poszłaś na policję?
      dziewczyno nikt za ciebie tego nie zrobi, nikt nie bedzie się o ciebie troszczył
      jeżeli sama tego nie zrobisz. Musisz dorosnąć , wiem że to nie jest łatwe, ale
      musisz!!! masz dzieci. jeżeli ktokolwiek cię uderzy masz obowiązek iść na
      policję- jeżeli oczywiście szanujesz samą siebie.
      nagrywaj jego wyzwiska w stosunku do siebie abyś je pamiętała i miała dowody na
      policji, wszelkie groźby karalne- i nie będziesz robiła tego aby go "załatwić"
      tylko dla swojego i dzieci dobra, z szacunku do siebie.
      na niektórych działa lęk przed więzieniem... mój eks mnie nie uderzył , były
      tylko groźby dostał rok na 3 lata w zawieszeniu. niedawno szarpnął mnie za
      włosy, znowu groził- z miejsca poszłam na policję złożyłam doniesienie,
      mieszkanie mimo że jest nasze nie wpuszczę go, ja się boję, mam dwójkę małych
      dzieci i żaden policjant nie będzie mi kazał agresora wpuścić do domu. Oni sami
      "pracują" na takie traktowanie i brak zaufania.
    • eastern-strix Re: mąż mnie pobił 28.08.08, 01:27
      dziewczyno, zwiewaj, poki mozesz! i nie martw sie, dzici nie chca widziec, jak tata leje mame, rodzina w komplecie to czasami przeklenstwo! mowie,pisze, z doswiadczenia.
    • ludkae Re: mąż mnie pobił 28.08.08, 05:46
      Twoj maz do psychopata. Masz tragiczne zycie. Musisz sie ratowac przed jego znecaniem sie nad toba.

      Moze zechcesz to przeczytac i uzyc tych informacji dla swego dobra:



      www.przemocdomowa.pl/?p=p_39&sName=czy-jestes-ofiara-przemocy--jak-sie-samodzielnie-zdiagnozowac
      www.przemocdomowa.pl/?p=p_34&sName=jak-rozpoznac-przyszlego-sprawce-przemocy-w-zwiazku
      www.przemocdomowa.pl/?p=p_37&sName=w-zakletym-kregu-kwestionariusz-powtarzalnosci
      • 2122joan Re:Odejdz od tego skor..... 29.08.08, 13:17
        Moja matka dorobila sie czworki dzieci zanim odeszla od mojego ojca
        po 15 latach gechenny.I dalysmy sobie rade .Jestem szczesliwa ze
        wzieli rozwod,skonczyly sie bijatyki w ktorych nie rzadko nam tez
        sie dostalo.Po co fundowac taka traume dzieciom? ODEJDZ POKI JESZCZE
        NIEDOSZLO DO NAJGORSZEGO I DZWON NA POLICJE!!!!!!!!!!!!!!!!!RATUJ
        DZIECI BO ONE MAJA PRAWO DO NORMALNEGO ZYCIA>ATY DOROSNIJ I
        DZIALAJ!!!!!!!!!!!!
    • linda.de Re: mąż mnie pobił 28.08.08, 14:20
      mężatka i chadza na dyskoteki bez męża? mój też by mi jape za to obił!
      • insomnia0 ?? 28.08.08, 19:11
        to zart .. mam nadzieje...
      • malinova14 Re: mąż mnie pobił 29.08.08, 15:23
        Czy mezatce nie mozna wyjsc z domu raz na pare lat np na
        dyskoteke??!!!!
        gdzie tak jest napisane ze niewolno ,co takiego sie stanie?????
        Mezatka ma siedziec kolkiem w domu i czekac na meza pana i
        wladce ??!!!

    • bluehand Re: mąż mnie pobił 28.08.08, 17:33
      Maz powinien sie leczyc. To jest patologia w zwiazku. Ty cierpisz przez potwora.
      To nie jest zycie. Nie ma nad czym sie nawet zastanawiac- takim gosciom mowi sie
      WON.
    • kicia031 Zly tytul watku 28.08.08, 22:33
      Twoj maz cie nie pobil. On cie bije regularnie.

      Chyba musisz to lubic, skoro tolerujesz przez tyle lat i zdecydowalas sie na 2
      dzieci z przemocowcem.Tylko - nio wlasnie - dzieci - co zamierzasz zrobic, by
      nie wypaczyc ich charakteru i nie zmarnowac iim zycia poprzez prezentowanie
      niewlasciwych wzorcoe w domu? teraz juz nie odpowiadasz tylko za siebie, ale tez
      za swoje maluchy - jak zamierzasz zapewnic im fizyczne i emocjonalne bezpieczenstwo?

      I jeszcze jedno - faceci nie sa "tacy" - wiekszosc z nich nie ucieka sie do
      przemocy, dla wielu to niewyobrazalne, wiekszosc wie, ze ich kobieta nie bedzie
      tego tolerowac. Twoj maz juz wie swietnie, ze ty bedziesz, i dlatego nie
      przestanie nigdy cie lac, gdy mu przyjdzie na to ochota..
      • kajda28 Re: Zly tytul watku 29.08.08, 06:43
        a dzieci wyrosną albo na przemocowca albo na ofiarę która daje się bić, bo to
        przecież nic złego, coś normalnego i życie na tym polega.... :(
    • aniazavonlea Re: mąż mnie pobił 29.08.08, 09:18
      Dziwne ze w takich krytycznych sprawach pani psycholog nie zabiera głosu, nawet
      jesli wszytsko zostało powiedziane warto przypięczetować to głosem tzw autorytetu..
    • anika305 Re: mąż mnie pobił 29.08.08, 16:09
      już dawno powinnaś była poszukać pomocy... Twoja ślepa miłość to jedno a
      odpowiedzialność za dzieci to priorytet...
      Na świecie jest pełno wspaniałych mężczyzn nie musisz gnić z sadystą.
      Zasługujesz na szacunek a dzieci na spokój i szczęśliwa mamusię. Powodzenia.
      • calippso Re: z punktu widzenia psychologa 29.08.08, 22:48
        Sądzę,że przyjęłaś postawę "ofiary" tzn.lata życia w takiej gehennie
        utwierdziły Cie w przekonaniu,ze to co się dzieje powinnaś znosić.Osoby
        maltretowane(a Ty taką jesteś)bardzo często uważają,ze w jakis sposób zawiniły i
        dlatego agresja jest wyładowywana na nich,czują pewną odpowiedzialność za tę
        drugą osobę.
        Dziewczyny zareagowały tak jak reagują osoby żyjace w "normalnych"
        warunkach,które nie doświadczają przemocy.Wiem,ze jest Ci ciężko podjać decyzję
        o odejściu ale myśle,że zrobiłaś już pierwszy krok i pomyślałaś o tym.Nie ma co
        owijać w bawełnę mąż Cię bije a ktoś kto podniósł rękę raz podniesie ją po raz
        drugi i kolejny.Twój mąż nie ma prawa wymagać od Ciebie życia w ciagłym
        strachu.Musisz pomysleć o sobie oraz o swoich dzieciach,które wychowują się w
        tych warunkach.Przekazujecie im bardzo negatywne wzorce.Tak jak napisały
        dziewczyny,Twoje dzieci mogą w przyszłości stać sie ofiarą lub agresorem.Będą
        przyzwyczajone do przemocy a z czasem narastajacą frustrację będą chciały
        wyładować na kimś słabszym lub niestety same stana sie ofiarami
        przemocy.Przestań pomagać w tworzeniu wizerunku męża-ideału(robisz tylko krzywdę
        sobie),przerwij milczenie i popros o pomoc.
        Ciężko mi w ten sposób(internetowo)cokolwiek Ci radzić jednak musisz zmienić
        swoje życie.Jeśli jest Ci ciężko samej zgłos sie do instytucji zajmującej się
        pomocą kobietom,możesz skorzystać z Niebieskiej lini-telefonu pomocy dla ofiar
        przemocy w rodzinie www.niebieskalinia.pl/
        Przede wszystkim gorąco namawiam Cię do kontaktu ze specjalistą,który pomoże Ci
        uporać się z tym problemem.Uwierz mi,ze jest wiele kobiet,które zamknęły taki
        rozdział życia i rozpoczęły nowy.Wystarczy chcieć pomóc sobie i dzieciom.Trzymam
        kciuki.W razie chęci rozmowy pisz na priv :))
        • lankal84 Re: z punktu widzenia psychologa 14.09.08, 09:59
          odejdz zanim stanie sie cos strasznego wiem ze to jest bardzo trudne ale musisz
          mslec o sobie i dzieciach maz sie nie zmieni
          ja wiem ze ciezko jest podjac tak drastyczna w skutkach i nieodwracalna decyzje
          mnie wczoraj maz udezyl po raz kolejny z otwratej reki dla niego to nie jest
          bicie a dla mnei jest wstydze sie przyznac przedc rodzicami i zwrocic sie do
          nich o pomoc mam 2 lestniego synka i nie pracuje jestem od niego uzalezniona
          mam poczucie beznadziejnosci swojego zycia i czasami mysle zeby z nim skonczyc
          ale przy zyciu trzyma mnie synek
          od meza nie slysze milych słow tylko wyzwiska i ciagle pretensje
          • kajda28 Re: z punktu widzenia psychologa 14.09.08, 18:54
            lankal84 umów się aby dzielnicowy do was przyszedł kiedy bedzie mąż i zapytaj
            się go czy uderzenie z otwartej ręki to jest bicie czy nie?
            walcz o siebie!!!!! masz syna, czy chcesz aby i on ciebie bił? będzie tak,
            patrząc na tatę nauczy się że można Cię nie szanować.
            Jeżeli masz za mało odwagi i siły aby walczyć o siebie walcz o dziecko, aby było
            szczęśliwe i spokojne, bezpieczne. Bo co może się zdarzyć gorszego? może się
            zdarzyć jak dalej nic nie będziesz robić, jak się nie postawisz, jak dalej
            będziesz pozwalać mężowi się bić i pomiatać. jesteś słabsza od niego fizycznie,
            więc pozostają ci tylko osoby trzecie- policja.
            jeżeli po każdym biciu będziesz wzywała policję, zmieni się, nie wiadomo jak,
            ale się zmieni, bo przecież niechcesz aby tak dalej było. nie kończ z życiem,
            ono jest twoje , skończ chorą więź z mężem, i nawet nie rozwodem ale tym że nie
            pozwolisz się bić, krzyczeć na siebie. on ma obowiązek pracować utrzymywać dom.
            pomotałam, powtarzam się, przepraszam, ale trzeba działać, nie można stać w
            miejscu!!!!
            • jatonieja.1 Re: z punktu widzenia psychologa 17.09.08, 23:00
              Chciałabym powiedzieć że współczuję autorce wątku, ale jej
              bezmyślność, życzeniowe myślenie i niedojrzałość budzą moją
              irytację. Powinno chyba do niej dotrzeć, że ma takie życie na
              własne życzenie. Najbardziej żal mi tych dzieci. Sama mam trudne
              doświadczenia życiowe, więc wiem, że to jak jesteśmy traktowani,
              jak wygląda nasze życie, zależy przede wszystkim od nas samych. Nie
              wystarczy płakać, jęczeć, życiu trzeba sprostać. Gdy się okazuje,
              że nasz partner życiowy to dupek, to mamy dwa wyjścia, godzić się
              z tym albo odejść. Bohaterka wątku stanęła w rozkroku i czeka aż
              coś się samo zmieni. Owszem może się zmienić, na gorsze. Jej mąż
              będzie tłukł ją, może nawet dzieci, a ona będzie traciła czas i
              zdrowie.
    • izabelski Re: mąż mnie pobił 14.09.08, 17:12
      zglos sie na forum
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24028
      tam na pewno dostaniez wsparcie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka