Dodaj do ulubionych

co lepsze dla dziecka?...

03.10.08, 00:46
po rozwodzie rodziców: pozostanie w miejscowosci, którą zna, gdzie
jest tata i starsza przyrodnia siostra i rodzinka taty nastawiona,
co tu dużo mówic, przeciwko mamie - i mama, sama bez rodziny (400km)

czy wyprowadzka do miasta oddalonego o kilkadziesiąt km, gdzie i
tata będzie się spotykał i da radę zadbac o kontakt - i mama będzie
spokojniejsza, że tata nie wymyśli wariactw

przeczekiwac, aż dziecko (rok i 8 miesięcy) oswoi się, że tata
własnie przestaje mieszkac z nami, sprzedajemy dom i przeprowadzamy
się do mniejszego lokum - i wyjechac ewentuanie ze starszym
dzieckiem?

nie wiem, co lepsze dla dziecka... :(

ps. tata ma przyznaną opiekę naprzemienną przy starszym dziecku
wczesniej byłam zwolenniczką, teraz juz wiem, ile to łez i tęsknoty
kosztuje, to nie jest rozwiązanie dla dziecka - a tacie nie udało
się kolejne małżenstwo i zaczyna fiksowac na punkcie bycia
najlepszym rodzicem na świecie, matki niech sie chowają... obecnie
nie możemy się porozumiec w żadnej kwestii dotyczącej dziecka i juz
w sądzie mam walkę męża o niskie alimenty i zachowanie pełnej władzy
rodzicielskiej

moze usiłowac walczyc za parę lat o opiekę naprzemienną również przy
młodszej (naszej) córce - nie umiem przewidziec, co wymyśli, a chcę
zapewnic stabilne życie dziecku...
Obserwuj wątek
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: co lepsze dla dziecka?... 07.10.08, 00:53
      Wydaje się , że oba pierwsze wyjścia są do przyjęcia. Trzeciego, szczerze
      mówiąc, nie zrozumiałam.
      Problem nie tyle w powstaniu nowych warunków, zawsze przecież odmiennych od tego
      do czego dziecko było przyzwyczajone, co w przeprowadzeniu dziecka przez
      trudności związane z rozpadem rodziny i zmianami, które przyniosła Państwa decyzja.
      Najlepsze jest takie rozwiązanie kwestii bytowych, aby nie kolidowały one ani
      nie mogły stanowić pretekstu do braku kontaktów z jednym z rodziców. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
      • margerita75 Re: co lepsze dla dziecka?... 07.10.08, 21:34
        W miesięczniku ":Dziecko" jest dział artykułów związanych z samodzielnym
        macierzyństwem, pamiętam, że był artykuł o często praktykowanej np. w krajach
        skandynawskich opiece naprzemiennej. Warto do tego zajrzeć. Rozważano plusy i
        minusy, ale ogólny wydźwięk był taki, że tego typu rozwiązania wnoszą w życie
        dziecka chaos, ponieważ żyje ono w rozdarciu, zawieszeniu między dwoma światami.
        Jestem samodzielną, jak to ładnie się teraz nazywa, mamą i powiem szczerze, że
        nigdy bym się nie zgodziła na opiekę naprzemienną. Dom jest jeden, a kontakt z
        drugim rodzicem jest przecież zawsze możliwy (i chyba chętnie realizowany?).
        Pozdrawiam
        • lampka_witoszowska Re: co lepsze dla dziecka?... 10.10.08, 13:12
          dziękuję za odpowiedzi

          opiekę naprzemienną mam na co dzień co drugi tydzien, 12letnia córka
          jeszcze męża z pierwszego małżenstwa tak "funkcjonuje" - i tak jak
          byłam zwolenniczką tej teorii wcześniej, to po roku obserwacji
          praktyki stałam się zdecydowaną przeciwniczką

          kontakt z córką męża mamy fajny, ale tyle, co to dziecko się
          napłakało z tęsknoty...

          gdyby to zależało od mojej niezgody w przyszłości dotyczącej naszej
          wspólnej córki, to jestem spokojna - ale biorę pod uwagę możliwosc,
          ze ojciec i tu będzie chciał takiego systemu opieki
          i chcę uchronic przed tym naszą córkę, w przeciwienstwie do ich
          udanych kontaktów - to ich święte prawo
      • lampka_witoszowska Re: Pani Agnieszko 10.10.08, 13:14
        trzecie rozwiązanie polegac mogłoby na tym, że chwilowo z malutką
        zamieszkam w innym mieszkaniu, ale w tej miejscowosci, gdzie teraz,
        a za parę lat wyjedziemy do innego miasta, niedalekiego zresztą, gdy
        córka będzie nieco starsza

        ciągle się waham
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Pani Agnieszko 10.10.08, 14:37
          Powtórzę raz jeszcze. Kwestie bytowe to jedno, a kwestia kontaków
          dziecka z drugim rodzicem to drugie. Rodzice powinni zadecydować
          jak będą wyglądały te kontakty, jakie mają możliwości, jakie
          potrzeby mają oni a jakie dziecko ( na różnych etapach jego życia te
          potrzeby będą się zmieniać) W jakimś sensie kwestie bytowe, miejsce
          zamieszkania powinny pełnić rolę służebną dla kontaktów. Ważne, aby
          nie stanowiły przeszkody,
          Oczywiście nie należy przesadzać , życie po rozwodzie toczy sie
          dalej, podejmuje się rozliczne dezyzje, w tym także te o miejscu
          zamieszkania. Jeśli je można dostosować i tym samym usprawnić
          kontakty, w tym wypadku ojca z córka, to świetnie. A jeśli będą one
          bardziej skomplikowane to rodzice powinni współdziałać w ich
          organizowaniu.
          Najważniejsze jest dbanie w takich okolicznościach o kondycję
          psychiczną dziecka w zależności od tego jak zareaguje opno na
          zmianę. Wobec tego wszytkie 3 pani propozycje są do zastosowania.
          Agnieszka Iwaszkiewicz
          • alfika Re: Pani Agnieszko 27.12.08, 22:37
            a jak z psychologicznego punktu widzenia dla tak małego dziecka moze
            wyglądac przeprowadzka do miasta odalonego o 400 km?
            mama ma tu calą swoją rodzinę, która wspiera, masa cioc, wujków,
            dzieci w podobnym wieku, a tam, gdzie mieszka ojciec, jest sama z
            dzieckiem
            ojciec bez chęci współpracy, pełna manipulacja

            bardziej dbac o dobre samopoczucie mamy i córki, spokój i psychiczny
            luz, również stały kontakt i pomoc ze strony rodziny czy o 2-3
            krotny w tygodniu kontakt coreczki z ojcem?
            • alfika Re: Pani Agnieszko? nt 03.01.09, 14:31

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka