karolina.com
23.10.08, 17:09
Witam,
chciałabym dowiedzieć się, czy już mam problem i jak mam dalej postępować.
Jestem mężatką, mamy prawie dwuletnią córkę, wspaniałe dziecko, mieszkamy
daleko od naszych rodziców, za co jestem wdzięczna losowi. Tu właśnie tkwi
problem. Mam na myśli relacje z teściową, która jest bardzo dobrą babcią,
bardzo fajnie zajmuje się wnuczką, kiedy ich odwiedzamy, mamy podobne poglądy,
gust itp., ale czasami mam wrażenie, że teściowa rywalizuje ze mną o uczucia
córki. Jest zła, kiedy na początku wizyty dziecko chce tylko do mnie, mówi z
żalem w głosie, że dziecko reaguje na mnie z uśmiechem. Nie jestem osobą
konfliktową, więc jeśli coś mi się nie podobało, milczałam zwykle, wychodząc z
założenia, że to sytuacja tymczasowa. Czuję, że teściowa mi nie ufa, jeśli
chodzi o wychowanie córki (choć w opinii całej rodziny opieka nad córką
wychodzi mi bardzo dobrze, a dziecko jest bardzo samodzielne, wesołe i bystre,
co i teściowa mówiła), podkreślała czasami, że ona nigdy nie robiła tego czy
tamtego i zawsze robiła coś tam. Czasami wydaje mi, że chce ona być pierwsza,
tz. wprowadzać dziecko w świat jako ta pierwsza osoba. To są standardy
teściowych i mam. Wiem, że uwielbia moją córkę i cieszę się. Może to są moje
urojenia. Jestem osobą o niskim, bardzo niskim poczuciu wartości i szczerze
powiedziawszy boję się mojej teściowej, boję się, że odbierze mi uczucia
dziecka, że będzie dla niego atrakcyjniejsza ode mnie, że dziecko mnie
odrzuci. Nie jestem matką nadopiekuńczą. Musze powiedzieć, że takie uczucia
mam tylko wobec teściowej. Czuję się bardzo niepewnie, a najgorsze jest to, że
czuję tak, choć jestem kilkaset kilometrów od niej. Co mam o ty myśleć,
rozsądek podpowiada, żebym odpuściła i nie myślała, ale targają mną emocje?
Dziękuję.