Dodaj do ulubionych

i znowu nasza-klasa

28.10.08, 14:43
mam problem z naszą klasą - otóż osoba z rodziny mojego byłego męża
umieściła na naszej-klasie zdjęcie mojego dziecka. Nie podoba mi się
to - sama nie mam tam żadnych zdjęć dzieci, a były nie ma nawet
konta.
Elegancko poprosiłam tę osobe o usunięcie zdjęcia z galerii i
zgłosiłam nadużycie do administratora systemu. no i problem - ta
osoba wcale nie reaguje - zero maila, nie usuwa fotki - nic, a nasza-
klasa twierdzi że autor galerii ma zgodę na umieszczenie zdjęcia i
nie narusza praw osób tzrecich.
Eks w rozmowie potwierdził, że nie wyraża zgody na takie zdjęcia i
nigdy jej nikomu nie dawał.

Proszę o radę co mam z tym famtem począć - jestem umówiona do
prawnika dopiero w poniedziałek.... ale z drugiej strony nie chcę
robić w rodzinie byłego zamieszania - bo wiem, że to i tak zawsze
odbije się na naszych relacjach - moich z eks - czyli ostaecznie na
dzieciach - a tego chcę uniknąć - teraz mamy w miare OK kontakt, z
dzieciakami Ok i szkoda stracić to co wypracowaliśmy.

Najlepiej byłoby aby to eks załatwił tę sprawę, ale nie jest to
takie proste - jego ojciec jest okropny i zrobi wszystko aby eks
robił mi na złość....

I po raz kolejny okazuje się , że rozwód powinnam wziąć nie z mężem
ale z jego koszmarną rodzinką...

proszę o rady - wszystkie rozważę
Obserwuj wątek
    • moreno68 Re: i znowu nasza-klasa 28.10.08, 15:19
      Nie możesz zadzwoni do tej osoby i powiedziec wprost?
    • spacerownik.wroclawski.eu Nie rozumiem jednego, a właściwie rozumiem 29.10.08, 08:43
      i tu wietrzę problem.
      Prawnik... o zdjęcie w profilu? Przecież ono nie szkodzi Twojemu dziecku, nic mu
      się złego z tego powodu nie dzieje, to nie są fotki pornograficzne, po prostu
      ktoś na portalu społecznościowym "wpisał je do rodziny".
      Możesz się tym nie zachwycać, ale Twoja reakcja wydaje mi się niewspółmierna. Co
      za nią stoi? Chęć postawienia na swoim? Wyraźnego zaznaczenia, że dziecko nie
      należy do "tamtej" rodziny, że ktoś "stamtąd" nie ma prawa go do niej wpisywać?
      Spróbuj sobie odpowiedzieć na to pytanie...
      • chalsia Re: Nie rozumiem jednego, a właściwie rozumiem 29.10.08, 08:49
        > Możesz się tym nie zachwycać, ale Twoja reakcja wydaje mi się
        niewspółmierna. C
        > o
        > za nią stoi? Chęć postawienia na swoim? Wyraźnego zaznaczenia, że
        dziecko nie
        > należy do "tamtej" rodziny, że ktoś "stamtąd" nie ma prawa go do
        niej wpisywać?
        > Spróbuj sobie odpowiedzieć na to pytanie...

        a ja autorke postu całkowicie rozumiem. Dbam o zachowanie w sieci
        anonimowości na tyle, na ile się da i nie chcę by zdjęcie mojego
        dziecka znalazło się w sieci. Sama dziecka zdjęc też w necie nie
        umieszczam. I byłabym równie niezadowolona jak autorka, gdybym
        takie zdjęcie znalazła. I domagałabym sie usunięcia takiego zdjęcia.
        DLa ułatwienia dodam, że dla mnie ten problem ma wymiar jedynie
        teoretyczny, więc nie istnieje kwestia ansów wobec kogokolwiek.
        • kroliczyca80 Re: Nie rozumiem jednego, a właściwie rozumiem 29.10.08, 12:54
          A możecie powiedzieć, z jakiego powodu lepiej nie umieszczać na n-k
          fotek dziecka? Może coś mi umyka, a powinnam o tym wiedzieć.
          • mama-cudownego-misia Re: Nie rozumiem jednego, a właściwie rozumiem 29.10.08, 13:22
            Hmmm... Może paskudne jakieś szczególnie? :-)
            Nie no, żartuję :-))
            Teoretycznie na NK każdy sobie może taką fotkę skopiować, opatrzyć dowolnym
            opisem, wywiesić albo się w nią gapić. I tyle. No i dziecko, jak dorośnie do
            wieku, w którym się obsługuje komputer, może Ci mieć za złe, że mu obciach
            robisz, wieszając jego fotki w kompromitujących sytuacjach (typu "wywaliłem się
            i leżę" albo "latam po plaży z gołą pupą").
      • atenapp Re: Nie rozumiem jednego, a właściwie rozumiem 29.10.08, 12:54
        a co byś powiedziała, gdybym dodała że dziecko jest adoptowane -
        nadal reakcja byłaby niewspółmierna?????

        w mojej opinii decydującym tematem jest decyzja rodziców - skoro
        oboje rodzice zgody nie dają (mój eks też!) to jakim prawem jakaś
        daleka rodzina będzie podważać decyzję rodziców.

        przecież chodzi o bezpieczeństwo dziecka, być może bardzo
        odległe ...przyszłe, ale jednak....

        a może sie mylę?

        niemniej dzięki za odpowiedzi
        • mama-cudownego-misia Re: Nie rozumiem jednego, a właściwie rozumiem 29.10.08, 13:19
          > a co byś powiedziała, gdybym dodała że dziecko jest adoptowane -
          > nadal reakcja byłaby niewspółmierna?????
          A co? To tak widać?
          Wstydzisz się tego?

          Moim zdaniem Twoja reakcja jest niewspółmierna do przewinienia. Owszem, możesz
          sobie tego nie życzyć, ale też nie rób z igły wideł...
          Możesz zresztą na to popatrzeć z drugiej strony - Ty się pieklisz,
          wykosztowujesz na prawników, a rodzina męża ma niezły ubaw. Dajesz się podpuścić
          po prostu.
          Też mam takiego durnia w rodzinie - dużo krwi sobie napsułam, ale od kiedy
          przyjęłam strategie olewania, ja jestem zen, a on się wścieka, że nie udaje mu
          się mnie sprowokować.
      • atenapp Re: Nie rozumiem jednego, a właściwie rozumiem 29.10.08, 12:59
        no i nie chodzi tu o żadne wpisanie bądź wypisanie z rodziny - gdyby
        w tej sprawie były jakieś zgrzyty - to nie byłoby nawet sposobności
        aby taką fotkę wykonać - ja nie izoluję dziecka od rodziny byłego,
        wręcz przeciwnie - dlatego jest bardzo przykro,że taka sytuacja sie
        zdarzyła.

        nie chodzi też o postawienie na swoim - zgodziłabym się z tym
        zarzutem gdyby mój eks podzielał zdanie własnej rodziny, a tak nie
        jest
        • mama-cudownego-misia Re: Nie rozumiem jednego, a właściwie rozumiem 29.10.08, 13:23
          No to o co Ci chodzi? Bo przecież musisz mieć powód, żeby chcieć tak
          kategorycznie, żeby ta fotka zniknęła i "bo tak!", "bo chcę!", "bo sobie nie
          życzę" nie jest tu przecież motywem działania...
          Nie musisz odpowiadać, ale zastanów się nad tym.
          • chalsia Re: Nie rozumiem jednego, a właściwie rozumiem 29.10.08, 14:06
            mama-cudownego-misia napisała:

            > No to o co Ci chodzi? Bo przecież musisz mieć powód, żeby chcieć
            tak
            > kategorycznie, żeby ta fotka zniknęła i "bo tak!", "bo
            chcę!", "bo sobie nie
            > życzę" nie jest tu przecież motywem działania...
            > Nie musisz odpowiadać, ale zastanów się nad tym.

            wystarczającym motywem działania jest przestrzeganie PRAWA a ono
            jasno okresla, że zdjęcie dziecka nie może być publikownae bez
            zgody jego opiekunów prawnych - a tutaj oboje rodzice zgodnie NIE
            CHCĄ.
            I konice dyskusji
          • atenapp Re: Nie rozumiem jednego, a właściwie rozumiem 29.10.08, 14:12
            a jednak odpowiem
            pomimo, że nie zamierzam się tłumaczyć

            nie jest tajemnicą adopcja mojego dziecka - i nie wstydzę się tego -
            i zapewniam , że jest to cecha wspólna rodziców adopcyjnych, że
            chronią dziecko przed obcymi, być może nadmiernie....

            chyba można wyobrazić sobie sytuację, kiedy rodzina biologiczna
            odnajduje przypadkim takie dziecko, zanim ono samo jest w stanie
            zrozumieć istotę adopcji, zanim samo dorośnie do decyzji o
            poszukiwaniu własnych korzeni???? a skoro własna rodzina (eksa)
            wycina takie numery, to rodzina biologiczna też może .....

            ufałam do czasu - teraz jestem ostrożna i zachęcam innych do tego
            • kavainca Re: Nie rozumiem jednego, a właściwie rozumiem 29.10.08, 14:19
              Naprawdę przesadzasz
              i to baaardzo!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka