looola
26.11.08, 21:16
Witam,
liczę na pomoc z Waszej strony, bo już powoli staję się bezsilna….. No to po kolei…. Moi teściowie są małżeństwem od blisko 40 lat, obecnie na wojennej ścieżce. Między nimi nie układało się najlepiej (według teścia ostatnie kilka lat, według teściowej – z przerwami chyba od zawsze, tak przynajmniej wynika z tego, co mówi). Teść zauroczył się kobietą o 30 lat młodszą od siebie, co gorsza naszą bliską przyjaciółką (odkąd się dowiedzieliśmy urwaliśmy z nią relacje, mąż nie chce słyszeć o jej istnieniu), a teściowa o wszystkim się dowiedziała i wszczęła sprawę rozwodową. Na domiar złego przez ostatnie kilka miesięcy podupadła na zdrowiu (wygląda na 10 lat więcej) i jest strzępkiem nerwów. Oczywiście wszyscy jej bardzo współczujemy, bo dla nas ta cała historia też okazała się trudna, przede wszystkim z uwagi na obiekt westchnień teścia. Teściowie obecnie w ogóle ze sobą nie rozmawiają. Nie ma mowy o wyprowadzce żadnego z nich z domu (bo nie zrobię jej/jemu satysfakcji wyprowadzając się, bo to mieszkanie jest moje, bo dlaczego ja, skoro on zawinił, bo jak dokonać podziału tego co mamy, bo,bo,bo… itd.) mimo, iż stać ich z pewnością na kupno nowego, lub nas na pomoc finansową dla nich. Teść „posypał głowę popiołem” i oznajmił nam, że zamierza się związać z naszą koleżanką i prosi nas o zrozumienie. My nie akceptujemy nowej sytuacji, ale nie widzimy nic złego w tym, aby utrzymywać z nim kontakty. Podkreślam z nim, a nie z nim i nową wybranką, czego na szczęście nam nie narzuca. Nie zamierzamy odsuwać go od siebie i jego ukochanych wnuczków, z którymi i tak obecnie nie widuje się często, a które nie mogą doczekać się jego wizyt.
Jednak teściowa kategorycznie żąda od nas całkowitego zerwania z nim kontaktów (chce w ten sposób go ukarać), a rozmowy, które z nami prowadzi są pełne inwektyw pod jego adresem i roszczeń wobec nas jak powinniśmy się zachować. Co więcej nie chce rozmawiać z moim mężem za to, że nie stanął po jej stronie i nie wyrzekł się ojca. Nie chce od nas żadnej pomocy, mimo, iż wielokrotnie jej oferowaliśmy np. jak była w szpitalu, obsesyjnie myśli o tym jak „zniszczyć” swojego męża również naszymi rękoma. Ode mnie ostatnio zaczęła wymagać, abym donosiła o czym teść rozmawia z mężem... A o wnuczki w ogóle się nie pyta… i nie widziała ich prawie od pół roku. Jest nam niezmiernie przykro z powodu tej sytuacji, bo nie uważamy, że postępujemy niewłaściwie. Jestem obecnie jedyną osobą, z którą na szczęście rozmawia, ale nie wiem jak długo to potrwa.
Czy ktoś miał podobną sytuację? Jak sobie z nią poradzić? Mój mąż się tym wszystkim bardzo przejmuje, co odbija się na naszym życiu rodzinnym i jego pracy, ja to jeszcze znoszę, bo rozumiem jej rozgoryczenie, ale jestem już tą historią bardzo zmęczona.