Dodaj do ulubionych

oszukujacy facet - dlugie :-(

22.01.09, 11:38
Witajcie,
Mam prosbe o rade gdyz sama, myslac o tym wszystkim kompletnie
stracilam wyczucie co jest dobre a co zle. Jestesmy z TZ po
rozwodzie, mamy troje dzieci, najmlodsze urodzilo sie niedawno. TZ,
jeszcze za czasow naszego malzenstwa - napisze brzydko - "dorobil"
sie dziecka z inna kobieta. Od dwoch lat usilujemy zbudowac jakos
nasze zycie od nowa, ale koscia niezgody od zawsze jest tamta
kobieta i tamto dziecko. TZ deklaruje ze chce sie kontaktowac z
dzieckiem, przy czym robil to sporadycznie, przez jakis czas bywal,
potem "nie mial czasu", potem znow przez chwile bywal. Od jakiegos
czasu twierdzil ze sie nie spotyka bo jakos to wszystko musi
zorganizowac i poukladac. Niestety, okazalo sie ze od kilku miesiecy
mnie oklamuje i rzeczywiscie tam bywal. Przylapalam go na tym, nie
mial wyjscia, musial sie przyznac - w innym przypadku szedlby w
zaparte. Powiedzialam mu ze mam dosc oszukiwania, wycofuje sie,
chyba ze tam da sobie spokoj. On nie chce bo "poczuwa sie do
odpowiedzialnosci" - przy czym nie jest to odpowiedzialne co robi w
ogole. Poradzcie prosze co robic. Wiem ze dziecko powinno miec ojca
ale z drugiej strony on bedzie byle jakim ojcem i tu i tam. Ktos,
kogo bardzo szanuje powiedzial ze tamto dziecko nic nie straci
wychowujac sie bez ojca. Czy rzeczywiscie?

Pozdrawiam,
VB
Obserwuj wątek
    • moreno68 Re: oszukujacy facet - dlugie :-( 22.01.09, 11:51
      Może Twoje dzieci też nic nie stracą wychowując się bez ojca?Skoro
      ktoś Ci tak powiedział to chyba działa w dwie strony.Po co byle jaki
      ojciec dla własnych dzieci.
      Kwestii egoizmu w twoim myśleniu poruszać nie będe, zazdrości i
      braku pewności o własną pozycję też nie.
      • vegabond Re: oszukujacy facet - dlugie :-( 22.01.09, 12:17
        Rozumiem, ze wiesz o czym piszesz bo sama jestes/bylas w podobnej
        sytuacji. Moze i jest w tym egoizm ale w sytuacji gdy ojciec nie
        jest na tyle odpowiedzialny by byc prawdziwym ojcem i tu i tam moze
        powinien sie opowiedziec po jednej stronie. On ojcem tamtego dziecka
        bywa przez np. 2 miesiace a potem przez pol roku nie kontaktuje sie
        bo nie ma czasu. Potem znow sobie przypomina i tak w kolko. Taka
        hustawka nawet dla twardziela bylaby nie do zniesienia bo nie ma tu
        zadnej stabilizacji. Choc z drugiej strony mysle sobie ze skoro
        oszukuje mnie to dzieci tez byc moze bedzie kiedys oszukiwal i
        rzeczywiscie lepiej im bedzie bez niego.
        • nomya Re: oszukujacy facet - dlugie :-( 22.01.09, 13:04
          "to dzieci tez byc moze bedzie kiedys oszukiwal i
          > rzeczywiscie lepiej im bedzie bez niego."


          Tiaaa, Nie IM będzie lepiej bez niego, tylko Tobie moja droga. Jesteś po prostu
          podłą egocentryczką i najlepiej by było w Twoim mniemaniu, gdyby eksmąż
          całkowicie zapomniał o swoim dziecku, które zmajstrował podczas trwania Waszego
          związku, a całkowicie zajął się Toba i Twoimi dziećmi
        • kajda28 Re: oszukujacy facet - dlugie :-( 22.01.09, 13:09
          nie tobie oceniać jakim jest ojcem dla tamtego dziecka!
          Nie wiem czy umiałabym być z kimś kto olewa, wyparł się własnego
          dziecka- a to że nie byłoby to dziecko ze mną ma tu nei wiele do
          gadania.
          Czego oczekujesz od swojego faceta? Jest taki sam jak rok temu czy
          lat 5 (przynajmniej z tego co piszesz), więc czekasz na cudowne jego
          przeobrażenie w człowieka ze swojego wyobrażenia o nim.
          Nie zastanawiaj się nad tym że on ma sie zmienić, zastanów się czy
          tobie pasuje takie życie, i nad swoim życiem- tylko je i siebie
          możesz zmienić, nikogo więcej.

          Choc z drugiej strony mysle sobie ze skoro
          > oszukuje mnie to dzieci tez byc moze bedzie kiedys oszukiwal i
          > rzeczywiscie lepiej im bedzie bez niego.

          piszesz o swoich dzieciach z nim? A pytałaś się dzieci co one na
          to?
    • eastern-strix skoro jest bylejakim ojcem to dlaczego Ci zalezy? 22.01.09, 13:40
      dla pozorow?

      jestes cholerna egoistka. widze,ze facet jest beznadziejny, ale to nie powod,
      zeby pisac,ze tamto dziecko nic nie traci. chyba,ze uwazasz,ze Twoje tez nic nie
      straca, bo jesli nie, to bije od Ciebie dulszczyzna.

      stalo sie. tamto dziecko jest teraz czescia Waszego zycia. nie masz obowiazku
      sie na to zgadzac,ale wtedy jedynym wyjsciem jest rozpoczecie zycia na nowa, bo
      jesli zabronisz mezowi kontaktow z JEGO dzieckiem,to ono kiedys wystawi Ci rachunek.

      wszyscy jestescie niedojrzali a biedny dzieciak za to placi.
      • nowy99 Posty moich przedmówców są niskiego lotu... 22.01.09, 16:44
        ...wszystkim im nie chce się zagłębić w temat tylko coś bełkoczą na
        kształt Radia Maryja. To po pierwsze.
        Jako osoba doświadczona w temacie mogę dać kilka wskazówek (nie
        obawiaj się, nie będą tego pokroju jak te powyżej).
        Po pierwsze: nie daj odczuć swojemu mężowi,że odwodzisz go od widzeń
        z tamtym dzieckiem. I tak naprawdę nie jestem przekonana, że masz
        coś przeciw widzeniom dziecka... jestem pewna, czuję to, że obawiasz
        się jego spotkań z matką tego dziecka - I TU MASZ NAJZUPEŁNIEJSZĄ
        RACJĘ, TWOJE OBAWY SĄ JAK NAJBARDZIEJ UZASADNIONE. Facet kłamał, nie
        ufasz mu, więc powrót do Ciebie i zasady na jakich powinniście teraz
        żyć ustalasz Ty (Twoje zbójeckie prawo pokrzywdzonej:). Osobiście
        nie wyraziłabym zgody na widzenia z tamtym dzieckiem na zasadzie, że
        on jedzie do nich. Trudno, albo przyprowadza dziecko do Was, albo
        jeśli jest na to za malutkie, musi poczekać, aż dziecko podrośnie i
        wtedy może je przyprowadzać do Was. Brak zaufania to brak zaufania,
        a Ty chcesz mieć spokój i komfort psychiczny i on powinien z Tobą
        tak ustalić kwestię widzeń, jaka Ci nie rozdziera Twojej "rany".

        I pisząc, że lepiej by poświęcił się Waszej rodzinie - masz do tego
        prawo oraz rację, ku oburzeniu całego tutejszego napastliwego tłumu.
        A on nie może Cię kłamać, na Boga, bo jaką masz pewność, że nie
        skłania się przy okazji spotkań do tamtej pani? Żadnej. Ja nawet
        skłaniałabym się do takiej właśnie wersji. Facet, który opuścił
        swoje dzieci, do których przecież był przywiązany czasem
        wychowywania, nie zapała nagłą miłością do dziecka ledwo
        narodzonego, jego czwartego z kolei - w to akurat słabo wierzę, jest
        to mało prawdopodobne. Dlatego ja zaroniłabym mu wizyt w domu tamtej
        kobiety. I on powinien to przyjąć do wiadomości.

        Na koniec zaś gwoli wyjaśnienia: nie masz także żadnego obowiązku
        gościć jego nieślubnego dziecka u Was, masz takie prawo. To Twój
        dom, rodzina, a dziecko to jest Ci obce.
        Jest jednak lepszym wyjściem gościć u siebie, niż kłamliwy mąż
        miałby przesiadywać z wizytą u nich. Bo tamta kobieta ZAWSZE będzie
        próbować Ci go odbić.
        Kategorycznie żadnych spotkań werbalnych sam na sam on i ona(z
        dzieckiem). Bo inaczej nie odbudujecie Waszej rodziny, domu, gniazda.
        Powodzenia.
        • vegabond Re: Posty moich przedmówców są niskiego lotu... 22.01.09, 17:27
          Dziekuje. Tylko ktos majacy podobne doswiadczenia moze zrozumiec
          sytuacje. Latwo jest teoretyzowac i osadzac innych, wyzywajac od
          egoistow przy okazji nie majac kompletnie pojecia o czym sie
          mowi/pisze. Podejrzewam ze wiekszosc z powyzej piszacych nie moze
          nawet sobie wyobrazic podobnej sytuacji i oby nigdy nie musiala.
          Zdecydowalam juz co zrobie - i chociaz raz pomysle o sobie. Tak jak
          napisalas - mam do tego zbojeckie prawo.
          • marzeka1 Re: Posty moich przedmówców są niskiego lotu... 22.01.09, 17:34
            Przepraszam, ale kto kazał ci związać się z facetem, który ma już dziecko? Tylko
            naiwna wierzy, że będą liczyć się jej dzieci, które z nim spłodzi.
            • vegabond Re: Posty moich przedmówców są niskiego lotu... 22.01.09, 18:09
              Dziecko pojawilo sie gdy bylismy jeszcze malzenstwem - juz z dwojka
              wlasnych dzieci. I wcale nie twierdze ze moje dzieci sa wazniejsze -
              chodzi mi o uczciwie postepowanie.
            • mariaeva Re: Posty moich przedmówców są niskiego lotu... 23.01.09, 07:22
              przperaszam ale ona ma te dzieci z wlasnym mezem ktory zafundowal
              sobie dziecko z inna
              to tak kwoli wyjasnienia
              bo chyba niektorzy czytaj abez wiekszej analizy teksty....
          • kicia031 Ja mam prawo cie ocenic 22.01.09, 18:43
            Tylko ktos majacy podobne doswiadczenia moze zrozumiec
            > sytuacje. Latwo jest teoretyzowac i osadzac innych, wyzywajac od
            > egoistow przy okazji nie majac kompletnie pojecia o czym sie
            > mowi/pisze. Podejrzewam ze wiekszosc z powyzej piszacych nie moze
            > nawet sobie wyobrazic podobnej sytuacji i oby nigdy nie musiala.

            Owszem, bylam w takiej sytuacji i w dniu gdy udalo mi sie
            potwierdzic, ze moj maz porzucil ciezarna kochanke i nie utrzymuje
            kontaktu z dzieckiem wymienilam zamki w dzwiach. Nie za zdrade,
            tylko dlatego, ze nie moglam zyc z mezczyzna, ktory skrzywdzil swoje
            dziecko, niewiele mlodsze od naszego wspolnego.

            Twoj facet to osobnik pozbawiony charakteru i kregoslupa moralnego,
            a ty, kobieta zabiegajaca o takiego marnego czlowieka poprzez
            utrudnianie kontaktu z jego wlasnym dzieckiem, jestes dla mnie
            jeszcze mniej warta niz on.

            Ale prawda jest powiedzenie, ze ciagnie swoj do swego.
        • kajda28 do nowy99 22.01.09, 18:55
          >Facet kłamał,
          > nie ufasz mu,
          >Brak zaufania to brak zaufania,
          > A on nie może Cię kłamać, na Boga, bo jaką masz pewność, że nie
          > skłania się przy okazji spotkań do tamtej pani? Żadnej. Ja nawet
          > skłaniałabym się do takiej właśnie wersji. Facet, który opuścił
          > swoje dzieci, do których przecież był przywiązany czasem
          > wychowywania, nie zapała nagłą miłością do dziecka ledwo
          > narodzonego, jego czwartego z kolei - w to akurat słabo wierzę,
          jest
          > to mało prawdopodobne.
          > Jest jednak lepszym wyjściem gościć u siebie, niż kłamliwy mąż
          > miałby przesiadywać z wizytą u nich. Bo tamta kobieta ZAWSZE
          będzie
          > próbować Ci go odbić.

          nowy99 czy naprawdę uważasz że to co napisałeś to normalne, że w
          takiej sytuacji można odbudować rodzinę?
          kobieta nie ufa, nie szanuje jego uczuć względem jego dziecka, on
          zdradza, kłamie, oszukuje, nie umie kochać ani stać się
          odpowiedzialny za swoje dzieci- czy to wg.ciebie jest właśnie
          rodzina?

          Byłam z mężczyzną który ma dzieci z pierwszego związku, sama też mam
          dzieci- więc czuję się upoważniona do brania udziału w tej dyskusji,
          bo przerabiałam podobny schemat- tylko mniej patologiczny.


          >I TU MASZ NAJZUPEŁNIEJSZĄ
          > RACJĘ, TWOJE OBAWY SĄ JAK NAJBARDZIEJ UZASADNIONE

          tu się z tobą zgadzam, facet jak raz zdradzi , zdradzi po raz drugi,
          a może on nawet czasami nie jeździ do tamtego dziecka, tylko do
          nowej kochanki?
          • moreno68 kamera 22.01.09, 21:30
            Proponuje przyczepić do końca penisa Twojego męża kamerę z
            noktowizjerem -wtedy już zawsze będziesz wiedziała czy jest Ci
            wierny.Albo murzyński pas cnoty.
            Twoje zbójeckie prawo.
    • wespuczi Re: oszukujacy facet - dlugie :-( 23.01.09, 03:29
      to jakim jest on mezczyzna dla ciebie nie ma nic wspolnego z tym jakim on jest
      ojcem dla nietwojego dziecka,
      moim zdaniem jestes podla.
    • mariaeva Re: oszukujacy facet - dlugie :-( 23.01.09, 07:28
      witaj
      moim zdaniem facet ktory raz zdradzil - zrobi to kolejny raz
      z ta kobieta albo z inna - co moze i nawet bardziej realne...
      dzicie - i wasze i tamto na starcie maja wiedze co to znaczy
      nieodpowiedzialnosc doroslych
      szczerze to mysle ze to wasze 3 dziecko powinno byc przemyslane bo
      chyba pojawilo sie dosc przypadkowow jednak....?
      nie wzmocnilo malzenstwa bo w gruncie rzezy rzadko wzmacnia a jesli
      juz to naprawde kochajacych sie ludzi....
      rozumiem Ciebie - boisz sie, nie ufasz i nie wierzysz - masz podstawy
      moim zdaneim z tej maki chclba nie bedzie
      on bedzie z kims - mysle ze nie z Toba, chyba ze na starosc zeby
      spojojnie mial mu kto skarpety wyprac i ugoowac obiad...

      zadbaj o dzieci i ich komfort psychiczny a tamta kobieta musi tez
      zadbac o dziecko
      obowiazkiem ich ojca jest byc ojcem chocby na odleglosc- dawac
      pieniadze, odwiedzac, chodzic do kina albo jechac gdziec, pytac o
      oceny , interesowac sie ich postepami w nauce, zdrowiem i byc
      dyspozycyjnym na maire rozsadku oczywiscie
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: oszukujacy facet - dlugie :-( 27.01.09, 14:23
      To czego brakuje w Państwa związku to jednoznacznej decyzji czy jesteście razem
      i odbudowujecie związek czy nie. Skoro powstała taka decyzja, że chcecie być
      razem, mimo zdrady, to nadwątlone zaufanie musi być w tę naprawę wliczone. Jak
      również i to, że Pani partner będzie się kontaktował z dzieckiem, a tym samym i
      z jego matką, bo przez długi czas będzie to konieczne i nierozłączne. Ważne, aby
      nie były to kontakty intymne. Jak będzie zorganizowany kontakt z dzieckiem to
      powinna być Wasza wspólna decyzja.Po to aby unikać konieczności oszukiwania,
      kłamstw i kręcenia. Skoro postanowiła Pani mimo wszystko być z partnerem to
      oznacza także, że po Pani stronie musi leżeć, akceptacja takiej sytuacji. Innym
      wyjściem jest rezygnacje z tego związku.
      Taka chwiejność, zmienność przypomina raczej zachowania Pani partnera i na pewno
      nie służy Pani i Waszym dzieciom.
      Nie oznacza to, że nie można zmienić raz powziętej decyzji, ale nie należy tego
      robić pod wpływem impulsu, który jest reakcją na nie akceptowane do tej pory
      przez Panią zachowania partnera.
      To też nie sprzyja stabilizacji decyzji po jego stronie. Moim zdaniem to nad tym
      teraz powinniście pracować. Lub się rozstać. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka