piotr-1974
19.02.09, 08:56
Chciałem poruszyć tutaj problem o którym wcześniej słyszałem ale go
bagatelizowałem do momentu aż mnie bezpośrednio nie dotkął. Na
wstępie zaznacze, że absolutnie nie chodzi mi o "katowianie" przez
żonę. Problem polega na tym, że moja żona czasami trudno przewidzieć
z jakiego powodu rzuca się na mnie z pięściami oczywiście nie jest
mi wstanie nic poważnego zrobić ale przeraża mnie sam fakt jak można
podnieść ręką na drugą osobę a wszczególności tak bliską osobę. Nie
wiem co mam robić - nie chcę stać biernie a zdrugiej strony nie chcę
jej uderzyć. Żadne argumenty do niej nie docierają nawet jak ją
powstrzymam (np. chwycę ją za rękę albo zrobie unik) za pierwszym
czy koljenym razem to i tak znajdzie moment w którym się nie
spodziewam "ataku" i jakiś sposób mnie uderzy.
Oczywiście jakiekolwiek próby rozmowy nie dają żadnych efektów. Na
koniec nie jest w stanie nawet mnie przeprosić ponieważ uważa, że to
co zrobiła było słuszne. Takie sytuacje zdarzają się od pewnego
czasu. Może ktoś ma podobne problemy z żoną i mogłby coś poradzić.
Chciałbym zazanczyć, że nie chodzi mi o porady typu "zlej ją na
kwaśne jabłko" albo "rozwiedź się".