kaska_net
18.03.09, 09:05
Proszę o opinie
Moja mama ma powazne złamanie nogi i przed sobą kilka tygodni w
gipsie wlasciwie bez ruchu
Na poczatku ustalilismy z mężem i rodziną ze najpierw mam przyjedzie
do nas i ja bede sie nia opiekowac a potem będzie u mojego brata.
Wczoraj mąż wrocil od swoich rodzicow nastawiony negatywnie i
oznajmil ze to glupi pomysl zeby mama przyjezdzala do nas, lepiej
kiedy ja wyjade.( Musialabym wtedy zostawiac dwoje dzieci, chodza do
szkoly i do przedszkola, sa bardzo ze mna zwiazane bo zawsze
wyjezdzamy razem i one bardzo by to przezyly )
Argument męża taki ze mieszkamy wysoko a mama jego mu zasugerowala
zeby sie nie przedzwigal jak sie zdarzy zeby mame zniesc ze schodow
To bylaby pewnie sporadyczna sytuacja i nie robil by tego sam tylko
jeszcze z dwoma mężczyznami.
Cala opieka nad mam spoczywala by na mnie, bo mąż wraca poznym
wieczorem z pracy
Jest mi strasznie żal ze w tak ciężkiej sytuacji dla mnie nie mogę
liczyć nawet na slowa otuchy od bliskiej mi osoby a tylko na
dodatkowe utrudnienia calej sytaucji
Wczorajszy wieczor zakonczyl sie awantura i moim placzem
Dla mnie oczywiste jest to ze w rodzinie sobie pomagamy czy to męża
rodzicom czy moim nawet kosztem wlasnych niedogodnosci
Nie wiem co mam teraz zrobic, nie przyjąć mamy u siebie, wyjechac
zostawiaja dzieci , po prostu nie wiem
A najbardziej zawiodlam sie na meżu i dla mnie to straszny ból, juz
nie raz okazało sie ze w trudnych chwilach on mysli tylko o sobie
Oczywiscie juz mi oswiadczyl zeby sie nie zdarzylo ze mama
przeprowadzi sie do nas choć mamy warunki mieszkaniowe bardzo dobre
Choć to bezpodstawne przypuszczenie to jednak smutek mnie ogarnął bo
gdyby jego rodzicom sie cos stalo ja przyjełabym ich z otwartymi
ramionami i pewnie tez bym sie nimi zajela a pewnie jeszcze sama bym
takie rozwiazanie zaproponowała a on kategorycznie wypowiedzial sie
o calej sprawie
Spojrzcie na to ze swojej strony bo moze ja jestem nieobiektywna