iga-r
14.04.09, 14:54
Mój mąż zmarł w lipcu, a ja nie mogę się pozbierać. W ciągu dnia
bardzo angażuje się w pracę i nie pokazuje jak mi strasznie źle.
Najgorsze są wieczory i dni wolne niepotrafię zatrzymać łez. Mój
dwunastoletni syn ciągle widzi mnie zapłakaną, a ja sobie z tym nie
potrafię poradzić. I wcale z upływającym czasem nie jest lepiej
wręcz przeciwnie. Brak mi motwacji do działania, po powrocie do domu
potrafię caly wieczór siedzieć i "gapić" się w telewizor do końca
nie wiem co oglądam.Wszystko co muszę zrobic zostaje nieruszone
Zasypiam w ubraniu przed telewizorem. Najgorsze były święta, nie
mogę przestać płakać. Jak sobie z tym radzić.