coll_age
05.06.09, 14:50
być może ktoś juz poruszał podobny temat nawet bardzo ... właściwie
nie powinnam narzekać- jestem 7lat po ślubie;mamy dziecko- cudowne i
grzeczne, dom , oboje pracujemy, jesteśmy zdrowi i na chleb nam
starcza jednak nasz związek to życie obok siebie; maz prowadzi
niewielką firmę- ja pracuje na tzw.pensji i zajmuje sie domem a w
domu generalnie wszystkim od sprzatania ,prania do gispowania dziur
w ścianach badz dziur wiercenia... noszenia węla, koszenia
trawinika...mój mąz poza swoją firmą zajmuje sie niekiedy naszym
dzieckiem /kino/ i sobą; nie moge na nim polegać o nic prosić.. w
sobote i niedzielę ma weekend /zabawne bo ja weekend spezam na
sprzataniu lub obrabianiu ogrodu/, zapomnijcie żeby odkurzył badz
skosił trawnik.. próbowałam prosić- "tak zaraz"- to zaraz jest za
dwa dni, błagać , kłócić sie- nic nie skutkuje; mówi, że ja pracuję
8godz więc mam czas wszystko w domu zrobić a on pracuje duzo więcej
tylko, że wiele godz. w ciągu dnia traci na wizyty koleżeńskie...
mój mąz także nie lubi być w domu, nie lubi ze mna rozmawiać ; to
typ wędrowniczy-wszedzie dobrze a w domu tylko na noc; wchodzi i
wychodzi kiedy chce ;niestety ma dużo młodsze od siebie towarzystwo-
takie bez żon i dzieci; ... czasem mam wrazenie, że mój m to
kawaler; każda próba porozmawiania wygląda tak, że stoje w drzwiach
jego biura i o coś go pytam czy coś mu mówie a on mi odpowiada
jednym słowem nie odrywając oczu od monitora... to nawet nie jest
rozmowa- monolog, wygląda jak wyciąganie informacji- ja pytanie on
odpowiedz... nie jadamy razem, a jak przy obiedzie chce pogadać to
wrzeszczy , że ON je! zreszta kiedy bym sie nie odezwała to on na
mnie krzyczy.. jakby sam dzwięk mego głosu działał jak podłączenie
do prądu... nie wiem co robic jestem bliska załamania; prosiłam
niejedna osobę o rade- nikt nie umie mi jej dać... prosze nie
nabijajcie sie ze mnie ale pomóżcie