Dodaj do ulubionych

mam i nie mam męża? co zobić....

05.06.09, 14:50
być może ktoś juz poruszał podobny temat nawet bardzo ... właściwie
nie powinnam narzekać- jestem 7lat po ślubie;mamy dziecko- cudowne i
grzeczne, dom , oboje pracujemy, jesteśmy zdrowi i na chleb nam
starcza jednak nasz związek to życie obok siebie; maz prowadzi
niewielką firmę- ja pracuje na tzw.pensji i zajmuje sie domem a w
domu generalnie wszystkim od sprzatania ,prania do gispowania dziur
w ścianach badz dziur wiercenia... noszenia węla, koszenia
trawinika...mój mąz poza swoją firmą zajmuje sie niekiedy naszym
dzieckiem /kino/ i sobą; nie moge na nim polegać o nic prosić.. w
sobote i niedzielę ma weekend /zabawne bo ja weekend spezam na
sprzataniu lub obrabianiu ogrodu/, zapomnijcie żeby odkurzył badz
skosił trawnik.. próbowałam prosić- "tak zaraz"- to zaraz jest za
dwa dni, błagać , kłócić sie- nic nie skutkuje; mówi, że ja pracuję
8godz więc mam czas wszystko w domu zrobić a on pracuje duzo więcej
tylko, że wiele godz. w ciągu dnia traci na wizyty koleżeńskie...
mój mąz także nie lubi być w domu, nie lubi ze mna rozmawiać ; to
typ wędrowniczy-wszedzie dobrze a w domu tylko na noc; wchodzi i
wychodzi kiedy chce ;niestety ma dużo młodsze od siebie towarzystwo-
takie bez żon i dzieci; ... czasem mam wrazenie, że mój m to
kawaler; każda próba porozmawiania wygląda tak, że stoje w drzwiach
jego biura i o coś go pytam czy coś mu mówie a on mi odpowiada
jednym słowem nie odrywając oczu od monitora... to nawet nie jest
rozmowa- monolog, wygląda jak wyciąganie informacji- ja pytanie on
odpowiedz... nie jadamy razem, a jak przy obiedzie chce pogadać to
wrzeszczy , że ON je! zreszta kiedy bym sie nie odezwała to on na
mnie krzyczy.. jakby sam dzwięk mego głosu działał jak podłączenie
do prądu... nie wiem co robic jestem bliska załamania; prosiłam
niejedna osobę o rade- nikt nie umie mi jej dać... prosze nie
nabijajcie sie ze mnie ale pomóżcie
Obserwuj wątek
    • coll_age Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 05.06.09, 15:14
      oczywiście nie napisałam za szybko enter... - co mam zrobić z takim
      związkiem- dać mężowi sie wylatać,wyszumieć, nie pytac kiedy wróci
      nie prosić o nic? skoro i tak to nic nie daje skoro on nie chce być
      uwiazany; w sumie jesteśmy wolnymi ludzmi a małeństwo nie powinno
      nikogo wiązać na smyczy... tylko , że ja wraca biegiem do domu bo
      obiad bo dziecko trzeba odebrac z przedszkola... a on? wraca jak
      chce bo ma swoje sprawy... i nic co bym powiedziała czy zrobiła- nie
      daje .. co robić...
    • uli Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 05.06.09, 15:15
      Cóż...Nie jesteś żoną, jesteś gospodynią...
      Mąż ma chyba problem ze sobą, tzn nie zauważył, że ma teraz nową rolę w życiu.
      Nie wiem co Ci poradzić. Chyba powinnaś spróbować uzmysłowić mężowi, że nie
      zamierzasz tego tolerować i przystąpić do czynów. Wyłuszczyć mu swoje
      oczekiwania. Wprowadzić jasne dla obojga konsekwecje. Dałaś sobie wejść na
      głowę, ale nie wszystko stracone. Musisz najpierw samą siebie przekonać, że
      zmiana jest możliwa, uwierzyć w siebie i w to, że Twój wolny czas jest coś wart.
      Może jedź w sobotę na wycieczkę, nie wiem, basen, spa, cokolwiek. Niech sobie
      mąż radzi sam - teraz nie ma takiej szansy, bo ze wszystkiego go wyręczasz. On
      sobie pewnie myśli "Żona pobuczy a potem i tak wszystko zrobi". Tak go
      wychowałaś. Żeby go zmienić, musisz sama się zmienić. Powodzenia!
      • arieta Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 05.06.09, 15:53
        Zdecydowanie się zgadzam, ja od siebie tylko dodam, ze jeśli coś mówisz ze zrobisz to tak właśnie rob. Nie składaj obietnic, czy gróźb których nie spełnisz.

        Ja osobiście bym zrobiła, tak, ze jeśli np wraca po północy (czy ogólnie po tym jak ty już poszłaś spać) idź do innego pokoju, (ale nie do dziecka), po co ma cie swoim powrotem budzić.

        Syf w domu drażni, wiec jednak bym sprzątała, ale np jadłabym z dzieckiem w pracy, lub jedzenie robiła tylko dla siebie i dziecka. To samo zakupy, tylko to co tobie potrzeba. Jeśli się będzie czepiał, to zareaguj tłumacząc mu, ze nie masz na to czasu, a potem koniec dyskusji. I tak w kolo, bez zbędnych tłumaczeń, po prostu nie mam czasu. Tak samo pranie, tylko swoje i dziecka rzeczy. Podobnie prasowanie. Jak na moje oko, to jest dobrych kilka godzin w tygodniu, które zaoszczędzisz.

        Może łatwiej małymi krokami, zaczynając od jednej konkretnej czynnośći. I jak poczujesz, że czasowo na tym zyskujesz, a świat się nie wali, to wprowadzaj kolejne.

        To nie rozwiąże tego, jaki pan ma stosunek do ciebie, ale zmieni to jaki ty masz do samej siebie.

        Jeszcze jedno, zadbałabym o siebie finansowo, bo może skończyć się tak, ze mąż postanowi się rozwieść. Ty zostaniesz na pensji, a on z tej swojej firmy, która mógł się zajmować m. in. dlatego, ze ty zajmowałaś się obowiązkami domowymi, będzie sobie spokojnie żył.

        Czyli praca, wiadomo, jeśli macie oszczędności, to każdy na swoim koncie, lub jakikolwiek inny sposób zabezpieczenia się.
        Brzmi okrutnie, ale w tej chwili, nie wiesz jak się to skończy, a wzmocnisz swoja pozycje negocjacyjną, jeśli zadbasz o to by poczuć się pewnie.

        I osobiście, dopiero po takich zmianach i kilku tygodniach, zastanawiałabym się co dalej. Wygląda jak działanie bez związku z problemem, ale póki co ja na podstawie tego co piszesz, nie widzę u Twojego męża chęci do negocjacji. No i dlaczego by miał negocjować, jemu chyba tak dobrze.
        To ty się meczysz i to ty masz środki by to zmienić.
        • kania_kania Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 05.06.09, 16:12
          Rozwiazanie troche ostre :)

          Ja rozpoczelabym od rozmowy. Kiedys jedna psycholog podrzucila mi nieoceniona
          rade. Poruszac powazne tematy jadac z mezem samochodem. Nie ucieknie :) Wazne,
          zeby umiec rozmawiac. Trzymac emocje na wodzy i mowic o swoich odczuciach a nie
          wyglaszac prawdy obiektywne (ktorych nikt z nas nie zna).

          Oboje jestescie rodzicami, mieszkacie w domu, stanowicie rodzine. Co nie
          oznacza, ze macie rowny podzial obowiazkow - tutaj panuje dowolnosc, wszystko
          mozna poukladac.

          Z jednym sie zgodze. Nie skladac obietnic ani grozb, ktorych nie jestes w stanie
          dotrzymac. Jesli rozmowy (nie jedna, na zmiane potrzeba czasu) nie poskutkuja,
          byc moze bardziej radykalne kroki poskutkuja?

          Pamietaj, ze dziecko obserwuje i kopiuje wzorce wyniesione z domu...

          Kania
        • coll_age Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 05.06.09, 16:14
          bardzo Wam dziekuje- arieta to co proponujesz bedzie walka ze samą
          sobą ale zobacze-moze dam rade.. napisze wam jeszcze , że mój mi
          wczoraj zrobił awanture bo odkurzałam o 23 w nocy- w sumie trwało to
          2 min ale on oglądał film i mu przeszkadzałam... nie widział tylko,
          że dziecko jest chore i spało do 22 po czym je nakarmiłam ,umyłam i
          położyłam spać i wtedy mogłam chwile pobuczeć pdkurzaczem żeby
          później na kolanach umyć podłoge w łazience... tak -strajk i
          zaniechanie sprzatania nic nie da bo mój nie widzi syfu a dodam, że
          firme prowadzi w domu, zatrudnia 2 osoby i codziennie wracając
          sprzatam swój dom po obcych ludziach którzy korzystaja z mojej
          kuchni moich naczyń i mego sedesu... i czesto gesto zostawiają mi
          naczynia brudne w zlewie.. kartke odnośnie zmywania po sobie
          wywiesiłam- działa i nie działa.. acha -strajk nie-prania przeszłam-
          mój m znalazł idealne wyjście- kupuje nowe ciuchy i ma z głowy...
          wczoraj naliczyłam 50 koszul w kolejce do prasowania... spanie w
          innym pokoju- tak-mój maz bardzo czesto jakoś zasypia niechcący na
          kanapie.... oszczędnosci jakieś mam ale mój wyciaga ode mnie
          systematycznie "pożycz na dzień bo mam debet" ; arieta- okrutnie to
          nie brzmi-takie życie ale ja mam chwilami myśli samobójcze i tylko
          moje dziecko jeszcze trzyma mnie przy życiu; i macie racje - sama
          siebie nie szanuje wiec dlaczego ma to robić on?
          • arieta Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 05.06.09, 16:36
            Spróbuj, tej czy innej metody, generalnie chodzi o to byś zrobiła coś innego nic dotąd, bo to co robisz teraz unieszczęśliwia cie.
            I z tym strajkiem i sprzątaniem itp nie chodzi o to by mu coś udowodnić, czy zrobić na złość, tylko o zadbanie o twój czas – bo ty swój czas poświęcasz na jego sprawy, nie otrzymując za to nic w zamian, więc najłatwiej zyskać na czasie, właśnie likwidując z planu dnia jego a nie swoje interesy. On nie musi tego nawet zauważyć, ważne byś ty na tym zyskała.
            Wiec jak ci pasuje prac, to pierz, ale jak nie, to niech sobie te koszule kupuje. (Na marginesie, nic pranie, to prasowanie zabiera najwięcej czasu). Cel w postaci oszczędności czasu osiągnięty. Nie jemu na złość a tobie na wygodę.
            Jak krzyczy na odkurzanie, niech krzyczy, możesz iść do innego pokoju by tego nie słuchać. Odpowiadać na takie zarzuty nie musisz wcale. Można to pominąć milczeniem. Nie o to chodzi by z nim nie rozmawiać wcale, ale konieczności dyskusji na temat odkurzania, w takiej sytuacji, ja osobiście nie widzę.

            No a pożyczaniem pieniędzy z oszczędności, nie wiem czy jest coś co można by powiedzieć, byś tego nie robiła, ale jeśli znajdziesz w sobie sile to przestań. Może np wymysł, ze pożyczyłaś i nie masz?

            Piszę emocjonalnie, bo mam przyjaciółkę, która skończyła rozwodem i spłacaniem kredytów męża.
            Nie chciała drastycznych zmian, bo bała się, że ją zostawi. Zostawił ją tak czy siak.


            Powodzenia!
          • kicia031 Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 05.06.09, 16:37
            Czyli podsumowujac:

            Milosci nie ma
            bliskosci nie ma
            wsparcia w obowiazkach nie ma
            wsparcia finasowego nie ma, jeszcze cie naciaga
            dziecko ojca prawie nie ma

            Po cholere ci taki zwiazek?
          • bablara Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 06.06.09, 00:10
            Sprzatasz po jego pracownikach? Korzystaja z Waszej kuchni ? To sie w glowie nie
            miesci. Piszesz ,ze mieszkacie w domu, czy naprawde nie da sie wydzielic
            powierzchni firmowej i powierzchni prywatnej? w domu zazwyczaj jest wiecej niz
            jedna ubikacja. Wyznaczylabym ,ze z tej moga korzystac jego pracownicy i wcale
            do niej nie zagladalabym. Niech maz sie martwi i ja sprzata. Kuchnie tez bym
            zamknela. Szklanke mozna umyc nad zlewem w toalecie, nawet talerzyk da rade. A
            oni chyba nie gotuja w waszej kuchni? Nie wiem ale nie znioslabym takiego zycia.
            Jesli by nie podzialalo to normalnie zamki byl zalozyla na poszczegolne
            pomieszczenia,zeby mi ludzie po domu nie lazili.
            • coll_age Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 06.06.09, 08:24
              nie da sie wydzielić... to jest normalny dom z poddaszem użytkowym-
              na górze sypialnie na dole kuchnia łazienka pokój mały-biuro i pokój
              dzienny; firma była mała wiec to nie przeszkadzało dopóki nie
              potrzeba było zatrudnić kierowcy i ostatnio koleżanki do biura...
              protesty moje?-mogłam sobie wsadzić... a w kuchni gotują a jakże
              korzystaja z wszystkiego...
          • rapunzel1 Zrobić: 10.06.09, 14:47
            Zrobić:
            - przeczytać "Mężczyźni kochają zołzy"
            - przestać sprzątać biuro
            - brudne naczynia po pracownikach zanosić do biura i zostawiać na biurkach
            - zaznaczyć swój teren: w "prywatnej" łazience przed wyjściem do pracy zamoczyć
            pranie w umywalce czy wyprać wszystkie ręczniki nie wieszając nowych
            - przestać pożyczać pieniądze mężowi (czy on je oddaje?), niech się nauczy
            lepiej gospodarować skoro ma na nowe koszule
            Przyzwyczaić męża do zajmowania się dzieckiem 1-2 w tygodniu
            - poinformować "kochanie wychodzę zajmij się dzieckiem" (nie prosić) najlepiej
            jeszcze w biurze przy pracownikach
            - gdy mąż wyjeżdża, to świetnie może przy okazji zrobić zakupy

            Generalnie mniej mówić więcej działać, słodko i nieustępliwie
            • krzysztof-lis Re: Zrobić: 10.06.09, 17:26
              A ja myślę, że to trochę nieuczciwe w stosunku do męża.

              Raczej wątkotwórczyni powinna z nim poważnie porozmawiać i przedstawić mu swoje
              oczekiwania / żądania. On wcale nie musi mieć ochoty ich spełniać, nie ma też
              takiego obowiązku. Zakładam bowiem, że taki "podział" obowiązków w tej rodzinie
              jest od samego początku. A jeśli tak, to został tylko usankcjonowany przez
              małżeństwo i nie ma podstaw, by wymuszać na drugiej stronie takie zmiany.

              Trzeba więc zapytać faceta, czy chce to pozmieniać. Pewnie nie będzie chciał,
              wtedy można od niego z czystym sumieniem odejść. Takie rozwiązanie jest w mojej
              opinii uczciwe.
    • kol.3 Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 05.06.09, 16:47
      Masz męża który nie potrzebuje żony tylko sprawnej gosposi (i taką
      rolę spełniasz), której się na dodatek nie płaci, a która jeszcze
      pieniądze do domu przynosi bo sama zarabia.Facet Cię olewa na maksa.
      Zosta go z dzieckiem na głowie, weź 2 tyg,. urlopu i wyjedź.
      • bianka.5 Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 05.06.09, 17:20
        jasne wyjedz na dwa tygodnie latwo tak powiedziec.
        Autorke postu rozumiem poniewaz mam niemalze identyczna sytuacje w domu.
        Nie wiem co radzic :-(
        • marzeka1 Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 05.06.09, 17:24
          Po co ci taki facet, który jest jak wrzód na tyłku??? żadnego z niego pożytku,
          ty robisz za pannę służącą? Długo chcesz tak marnować sobie życie?
          • coll_age Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 05.06.09, 17:32
            no właśnie po co??? milion razy siebie o to pytałam..
            nie wiem- wiecie- może ślub na dobre i złe.. ble ble.. /ale dlaczego
            ciagle mam tylko złe?/ to wszystko trzyma i dziecko które bardzo
            kocha tatę więc zaciskam zęby;
            • arieta Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 05.06.09, 17:38
              Z wielkim prawodopodobienstwem, jesli coreczka, to bedzie kiedys nasladowala ciebie w swoim przyszlym malzenstwie. Syn, tez stosowna nauke wyniesie z domu rodzinnego.
            • marzeka1 Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 05.06.09, 17:59
              "może ślub na dobre i złe.. "- ale to dotyczy obojga małżonków, prawda??
              "dziecko które bardzo
              > kocha tatę więc zaciskam zęby; "- może i dziecko kocha tatę, ale dostaje zły
              sygnał wychowawczy- matka to ta od sprzątania, domu, ta nieważna i pomiatana
              przez tatusia. Myślisz, że dzieci są głupie i nie nie uczą z obserwacji?
              • coll_age Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 06.06.09, 08:31
                wiem, że dzieci nie są głupie.. moje również nie jest ; zauważa -to
                co dzieje sie w domu-mame ze ściera i tate którego nie ma albo który
                siedzi przed kompem.. mówi-mamo chodz Ci pomoge umyć meble bo nikt
                ci przecież nie pomoze... tyle, że córka wie, że to nie jest dobre i
                że mi sprawia taka sytuacja wiele przykrości ; nie wiem juz co mam
                zrobic skoro rozmowa nic nie daje.. najprościej wyjśc z torba i
                trzasnąć drzwiami
                • marzeka1 Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 06.06.09, 10:36
                  "najprościej wyjśc z torba i
                  trzasnąć drzwiami "- nie, przemyśleć i znaleźć dobre rozwiązanie: przestań pana
                  obsługiwać i tyle, pan niech płaci alimenty, rozwód z orzeczeniem o winie.
                  Możesz też nic nie zrobić i dalej zasuwać jako domowa Marysia, pomiatana, sama i
                  facetem, który jest jak wrzód na dupie.
    • triss_merigold6 Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 05.06.09, 17:31
      Po prostu go wyrzuć i znajdź sobie miłego kochanka na przychodne.
      Spędzisz przyjemnie 2-3 wieczory w tygodniu, dom remontowo ogarnie i
      jeszcze z dzieckiem zostanie jak będziesz chciała wyjść. Kasy też
      nie będzie sępił. Same plusy.
    • da.ria35 Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 06.06.09, 22:12
      To ja sprzed roku... Tzw. kobieta kochajaca za bardzo ( w moim
      przypadku byla to i milosc i branie sobie na glowe wszystko co
      mozliwe). Potrafilam zrobic i zalatwic wszsytko i na dodatek bylam z
      tego bardzo dumna. Efekt.... maz znalazl sobie kochanke, ktora byla
      nieporadna....
      Wejdz na strone www.kobieceserca.pl. Ja akurat skorzystalam z
      warsztatow letnich rok temu. Bylam juz w trakcie rozwodu, chociaz
      nie wyobrazalam sobie zycia bez meza. Ale inaczej sie nie dalo, mam
      swoja godnosc. Na warsztatach dowiedzialam sie ile bledow
      popelnialam w imie ... milosci, starania sie o wysprzatany dom,
      czyste koszule, obiadki, zadbane dziecko.... wymieniac bez konca. A
      gdzie ja? Na koncu....
      Teraz... jestem po rozwodzie, byly zrozumial ze nie wystarczy wracac
      o 23 do domu, zeby kobieta kochala i byla.... Trzeba wiecej
      zainwestowac w rodzine. Ciesze sie ze bylam nieugieta.
      Teraz on sie stara, walczy o odzyskanie nas juz od roku, zaczal juz
      przed rozwodem, ale ja sie uparlam, ze jezeli teraz nie doprowadze
      czegos do konca, to znow uzna mnie za slaba i strachliwa. Nagle ma
      czas dla nas, nie musi przesiadywac w pracy, angazuje sie w prace
      domowe, odrabia z dzieckiem lekcje i wiele innych rzeczy. Ale ja tez
      musialam sie bardzo zmienic, bardzo.
      Mysle, ze to bardzo bolesne, ale to prawda ZACZAC TRZEBA OD SIEBIE.
      Od odpowiedzi sobie na pytanie do czego chcemy dojsc, jaki punkt
      osiagnac, jaki mamy cel w zyciu a czego nie jestesmy w stanie
      zaakceptowac.
      Ja nauczylam sie nie wychodzic przed szereg w kwestiach prac
      domowych, organizowania wakacji itp. Umiem sie juz podzielic tym, a
      nie pokazywac jaka to jestem silna. PO co mi to bylo przez tyle
      lat???
      Napisze jeszcze o kwestii materialnej, bo jednak to tez wazne. Ja
      zanim poinformowalam o pozwie, odkladalam sobie przez jakis czas
      pieniadze. Mialam dobra prace i taka mozliwosc.
      W zadnym wypadku nie namawiam cie do rozwodu ( u mnie w sumie
      przyczyna byla kochanka, ale ona byla tylko efektem tego co sie
      dzialo w domu).
      Ale namawiam cie na poczytanie arykulow o kobietach kochajacych za
      bardzo, kochajacych sie poswiecac (chociaz glosno mowimy ze tak nam
      z tym zle). Sa tez bardzo ciekawe ksiazki, ktore daja poglada na
      wiele spraw z ktorych nie zdajemy sobie sprawy, bo tak sa juz w nas
      zakorzenione z pokolenia na pokolenie.
      Twoj maz wie, ze i tak bedzie zrobione. Ze zawsze sie zlamiesz. Wiec
      po co ma cos robic.
      • coll_age Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 07.06.09, 21:31
        dziękuje Ci da.ria35... skorzystam z Twoich rad..
        a ja..
        właśnie wróciłam po weekendzie u rodziców... ledwo wytargałam torby
        z samochodu mój m sie zakręcił i odjechał w sina dal z kolegą...
        teraz siedze i ryczę a on sie świetnie bawi.. oczywiście zapytał czy
        moze jechać -pozwoliłam bo przeciez taka jestem dobra nie moge mu
        zabraniac... idiotka dobrotka... zastanawiam sie czy nie wyjść z
        walizką w końcu mam juz spakowaną- raz ,porzadnie dac mu po oczach..
        • rumpa Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 08.06.09, 16:39
          stanawiam sie czy nie wyjść z
          > walizką w końcu mam juz spakowaną- raz ,porzadnie dac mu po
          oczach..

          no widzisz, po terapii, zamiast fantazjowac o dawaniu mu po oczach,
          po prostu bys powiedziała - najpierw wnies walizki, a potem mozesz
          jechac

          to takie proste :)))

          on nie jest twoja matka, nie jest twoim ojcem i nie ma żadnego
          obowiązku zgadywać, co chcesz albo nie chcesz. Czego oczekujesz gdy
          mówisz że nie potrzebujesz pomocy?a on zapytał, sama napisałas
          jak nie to nie
          zrobiłabym tak samo jak on - jak się już mam wysilać to mi jeszcze
          laska nie będzie robiła łaski że sobie pozwala pomóc.
          Normalny człowiek, jak dla mnie.
          Moj nie pyta, wiesz? Jak potrzebuję pomocy, to PROSZĘ o pomoc.I ja
          nie pytam. On prosi jak on czegos chce. Mamy za duxo na głowie żeby
          się bawić w jasnowidzów.
          • coll_age Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 09.06.09, 10:53
            Rumpa- ok z tym jasnowidztwem... ale ile razy byś prosiła o
            zrobienie jednej jedynej rzeczy? raz wystarczy Twojemu mężowi?
            mojemu potrzeba razy 10 ale generalnie proszenie odnosi skutek jak
            kończy sie awanturą; niektórych rzeczy nie mogę zrobić jutro- bo
            jutro moze bedzie chciał mi pomóc-wiele rzeczy musze zrobić
            dzisiaj.. bo wiesz- jestem drobna dziewczyna i nie zawsze mam siłe
            udzwignąc taczkę piachu podczas gdy mój maz siedzi przed kompem i
            widzi przez okno moje zmagania..i nie robi nic bo ON ma swoje
            sprawy... a to ja chce mieć porzadek w domu i ogrodzie; i widzisz
            wyobraż sobie , że zawsze pomoc z jego strony to Łaska która mnie
            uświęca; dlaczego naturalne dla nnie jest , że karmie swoje dziecko,
            myję je i czytam bajki- mojego męża muszę prosić,żeby raz wieczorem
            dzieckiem sie zajął; dla niego nie jest to naturalne a rozmawianie o
            tym nic nie daje; dla niego naturalna sprawa jest wstac i odpalić
            komputer- nic poza tym; i nie fantazjuję o dawaniu walizkami po
            oczach- zwłaszcza, że nie ma dokąd pójśc;
            a Tobie gratuluje zrozumienia w małżeństwei i wsparcia- syty
            głodnego nie zrozumie; pozdrawiam
            • kania_kania Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 09.06.09, 12:12
              coll_age napisała:
              > a Tobie gratuluje zrozumienia w małżeństwei i wsparcia- syty
              > głodnego nie zrozumie; pozdrawiam

              Ale wiesz, ze na to zrozumienie trzeba zapracowac? Nie ma facetow idealnych.
              Zawsze trzeba sie dotrzec, rozmawiac (od poczatku , a nie tylko wtedy gdy jest
              zle), ustalac, decydowac. Malzenstwo to zwiazek dwojga zupelnie roznych ludzi, z
              roznych swiatow. Trzeba pouzgadniac sprawy.

              Zanim zdecydowalismy sie na Magde uprzedzilam mojego slubnego, ze to nie
              sielanka. Ze male dzieci placza, choruja, wymagaja opieki 24/24. Powiedzialam mu
              rowniez, ze jesli sadzi, ze bede samotna matka (tzn on TYLKO pracuje a ja TYLKO
              zajmuje sie domem) podczas urlopu macierzynskiego to sie grubo myli. Jeszcze
              zanim zaszlam w ciaze mielismy wszystko obgadane i uzgodnione.

              Wiem, mnie bylo o tyle latwiej, ze to moj drugi zwiazek. Pierwszy to pomylka,
              ale i tak udalo sie wszystko podomykac i z bylym jestesmy przyjaciolmi. Ale
              nauczylo mnie to, ze nie warto az tak sie starac. Trzeba zachowac rownowage
              pomiedzy dobrem innych osob a tym co dla mnie wazne. Odrobina egoizmu nie
              zaszkodzi. Tym bardziej jesli idzie on w parze z szacunkiem do samej siebie.

              Kania
              • da.ria35 Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 09.06.09, 15:21
                Kania napisala: "Ale nauczylo mnie to, ze nie warto az tak sie
                starac. Trzeba zachowac rownowage pomiedzy dobrem innych osob a tym
                co dla mnie wazne. Odrobina egoizmu nie zaszkodzi. Tym bardziej
                jesli idzie on w parze z szacunkiem do samej siebie"

                Swięte słowa. Pozdrawiam
    • da.ria35 Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 08.06.09, 10:36
      Nie wychodz z walizkami jemu na zlosc, albo z niemocy. Przygotuj sie
      do tego (wiem ze to brzmi absurdalnie), poszukaj pomocy
      profesjonalnej (jezeli cie na to stac i jest w okolicy), poczytaj
      troche, odpowiedz sobie na pytania jakie beda efekty takiego czy
      innego TWOJEGO zachowania (w tym przypadku moje duze litery nie
      oznaczaja krzyku). Latwo cos zrobic, ale trudniej potem sie tego
      trzymac, i byc konsekwentna.
      Kazdy ma inne zycie i trudno bedzie ci tutaj znalezc jednoznaczna
      odpowiedz, nawet jezeli udzieli jej sama pani psycholog. Ona tez nie
      ma umowy z Bogiem na 100% pewnosci i szczescia.
      Zacznij od siebie, malymi kroczkami i w pewnym momencie poczujesz ze
      to juz, ze on nie jest wart tego upokorzenia, dbania o niego,
      prasowania kolejnej koszuli.
      A swoja droga nie wyobrazam sobie zeby inni ludzie (pracownicy)
      korzystali z mojej kuchni. Moze wyznacz jedna szafke, opisz ja jako
      sluzbowa, przeprowadz rozmowe ze sekretarka meza (czy kim tam jest
      ta zatrudniona dziewczyna). Nie musisz po nich sprzatac !!!
      Czajnik tez moga miec u siebie w biurze i tak sobie robic herbatki i
      kawki, a sniadanie przynosci ze soba. To twoj dom, twoje terytorium,
      twoj azyl. Masz prawo!!! Daj sobie dziewczyno to prawo!!! Do
      niezadowolenia, do odpoczynku, do brudnej podlogi, do nie
      uprasowanych koszul.
      W przeciwnym wypadku on nigdy nie bedzie ciebie szanowal i twoje
      dziecko ... tez nie.
      To brutalne ale prawdziwe.
    • krzysztof-lis Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 10.06.09, 11:26
      > zreszta kiedy bym sie nie odezwała to on na mnie krzyczy.. jakby
      > sam dzwięk mego głosu działał jak podłączenie do prądu...

      Znając życie każde Twoje odezwanie się do niego to jakieś pretensje, nie dziw
      się więc, że tak reaguje.

      Pytanie: jak było przed ślubem i wcześniej? Znając życie było dokładnie tak samo
      a Ty łudziłaś się, że po ślubie się to zmieni.
      • dorula114 Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 10.06.09, 19:40
        Witaj.
        Znam z autopsji sytuację, kiedy w domu jest biuro.Miałam tak ładnych
        pare lat. Masakra. Byłam cierpliwa, sprzątałam tak, jak Ty, ba!
        nawet przyjażniłam się z sekretarką! W końcu powiedziałam-dość. To
        nieprawda, że nie da się wydzielić biura. Wszystko się da. Poza tym,
        z tego, co wiem, żona ma prawo dysponowac metrażem w domu i nie musi
        godzić się na robienie tam biura, czy jakoś tak. U nas jest tak, że
        zajmujemy parter domu, a na górze jest biuro. Jest ciasno, ale jak
        fajnie jest pobiegać po domu w bieliżnie! Jak sobie przypomnę, co
        się działo przed remontem, to nie wierzę, że to wytrzymałam. Nie daj
        się! Idz do prawnika po poradę. Ja nie musiałam, bo mój mąż sam
        doszedł do ściany i stwierdził, że dłużej tak nie wytrzymamy.
        Taka sytuacja jest z natury nienormalna i konfliktowa, rozwiąż ja
        jak najszybciej, bo tak się nie da zyć! Wiem, co mówię!
        • efi-efi Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 10.06.09, 20:30
          Dlaczego Ty jakieś taczki z piaskiem dźwigasz?
          Trawnik kosisz?
          Meble przestawiasz czy łatasz gipsem dziury?
          Co Cię to obchodzi?
          Skoro Twój jaśnie pan nie robi tego sam to niech po prostu wyskoczy z kasy i
          opłaci ludzi do tego.

          Mycie po sobie kubków przez pracowników załatwiasz w ten sposób, że mówisz do
          danej osoby spokojnie i stanowczo :proszę sprzątać po sobie, a nie wieszając
          jakieś wytyczne na kartce.

          Jak facet (mąż-wąż) nie chce rozmawiać to spytaj kiedy może poświęcić ci pół
          godziny ze swojego cennego czasu, pytaj do znudzenia.

          Po prostu musisz doprowadzić do rozmowy bo może on wcale nie wie , że Tobie coś
          nie pasuje.
          • krzysztof-lis Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 11.06.09, 08:49
            > Dlaczego Ty jakieś taczki z piaskiem dźwigasz?
            > (...)
            > Co Cię to obchodzi?

            Bo chce mieć porządek w ogródku. Chce mieć tam porządek, to tam sprząta.

            > Skoro Twój jaśnie pan nie robi tego sam to niech po prostu
            > wyskoczy z kasy i opłaci ludzi do tego.

            A dlaczego to nie wątkotwórczyni ma zapłacić za reorganizację ogrodu, skoro to
            JEJ na tym zależy?
            • coll_age Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 06.11.09, 12:33
              Psn krzysztof-lis widać szowinista w każdym calu- jego prawo

              wracam jak bumerang... generalnie zastosowanie sie do waszych rad ma
              następuący skutek..
              prosze o coś- on-nie mam ochoty lub nie lubi lub nie ma zamiaru
              robic tak jak ja chce /to nie pomoc w domu tylko spełnianie moich
              wymagan mimo , że prosze grzecznie/
              wyszlam ma miasto- słucham do tej pory że byłam
              nie robienie niczego w domu zaowocowało totalnym syfem a mąż kupuje
              kolejne ubranka

              doszło ordynarne odzywanie sie do mnie i wydawanie chorych sum na
              siebie-koszule, buty, sprzęt... imprezy /beze mnie/ bo w koncu coś
              mu sie należy od życia..

              nie wiem czy ma kogos czy to wpływ kolegów

              jestem bliska załamania i mam ochote skonczyc ze soba
              właściwie bardziej pisze by sie wyżalic bo co tu doradzić.. chyba
              nie ma juz nadziei
              • kag73 Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 06.11.09, 13:55
                Moja droga, nie badz glupia. Dlaczego chcesz skonczyc ze soba? Po
                prostu skoncz z nim. Kto Cie zmusza, zeby z nim siedziec i sie
                meczyc.
                Zapros pana na powazna rozmowe. Powiedz co i jak i dlaczego nie
                wychodzi i ze chcesz, zeby sie wyprowadzil albo rozwodu czy
                separacji. I to zupelnie na powaznie. Milosci z jego strony nie
                widac, nawet szacunku nie ma. kto wie, moze wtedy sie przebudzi,
                albo i nie.
              • bianka.5 Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 06.11.09, 14:05
                Wypowiedz pana Krzysia Lisa jest zenujaca wiec pozostawie bez komentarza.

                Coll_age Twoj maz przypomina mi mojego rowniez myslacego przede wszystkim o sobie i swoich przyjemnosciach. Kiedys bardzo mnie to bolalo bardzo to przezywalam,cierpialam,plakalam ale powiem Ci ze mi przeszlo calkowiecie (no prawie) co zrobilam? Zajelam sie soba.Skonczylam jeszcze jedna szkole skonczylam kursy zalozylam swoja firme. Nic nie robilam wbrew sobie ani nazlosc jemu.
                Powoli zauwazam zmiany.Maz nie mysli juz tylko o sobie.Ale dluga droga jeszcze przed nami....

                Tobie Zycze sily i spokuju i pomysl o sobie.

                pozdrawiam
    • fora_ze_dwora Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 06.11.09, 13:43
      Kobieto!
      obudź się, bo będzie za późno.
      ten facet nie kocha ani Ciebie ani córki, włos sie jezy na głowie
      jak sie to czyta! sprzątanie po pracownikach? a on nie moze
      wyegzekwować od pracowników by sprztali po sobie, bo nie zyczy
      sobie, by obciazac tym zone? on ma Cie w dupie!!! kiedy to
      zrozumiesz? ma Cie za nic kobieto, za nic!!!
      a wiesz jak bedzie?
      on sobie znajdzie kobietę i CIEBIE zostawi, robiąc Ci jeszcze
      większe bagno w życiu. A Ty bedziesz siebie pytała: za co? przecież
      mial wszystko podane na talerzu, a ja sie tak poswiecałam!On Cie
      zostawi,bo mu na Tobie ani dziecku nie zależy,bo Cie nie szanuje. a
      za parę lat obie z córką bedziecie obslugiwac krola. a potem córka
      znajdzie sobie takiego typa, albo gorszego, bo juz teraz jej
      pokazujesz, ze na nic nie zasługujesz ani Ty ani ona. jak mozesz dac
      sie traktować jak rzecz? JAK???????
      w zyciu corki juz teraz uwaga mezczyzny to od święta - tego ją
      uczysz i jej zmarnujesz życie!!! może o niej pomyśl? bo dziewczynka
      będzie powtarzać schematy, które zna z domu, nie bedzie umiala sie
      postawic, bedzie niedowartosciowana, zahukana - bo Ty taka jesteś, a
      facet to wykorzystuje. jesteś za słaba by być matką, której bedzie
      mozna kiedys za szczesliwe dziecinstwo podziekowac - matka chroni
      swoje dzieci przed takimi dupkami,którzy nie szanują najbliższych
      sobie osób. jeśli z nim zostaniesz, to córka będzie miała wiele
      szczęścia, jeśli trafi jej się kiedyś olewający ją palant i obibok,
      bo takie kobiety przyciągają zwykle tych co piją i biją.

      życie sobie możesz marnować, ale nie córce.
      ja dziękuję codziennie mojej mamie, że odeszła od męża, który był
      kopią Twojego. chociaż czasem mysle, ze za późno sie odważyła, bo ja
      i siotra i tak bywamy dla swoich facetów za dobre - jak to bywało
      kiedys z tatusiem, ktorego sie blagało o 15 minut zabawy.

      nie masz racji, ze najprosciej jest odejsc - dla takich kobiet ja Ty
      i moja mama właśnie odejść jest najtrudniej, bo meżowie-egoisci
      zniszczyli w was poczucie własnej wartości.

      dasz radę!
      odejdź, jesli nie dla siebie to dla corki!
      może znajdzie sie facet, który was pokocha, a nie bedzie traktował
      jak balast, który przeszkadza mu w iście kawalerskim zyciu.

      badz madra kobietą i mądra matką - bycie madra matką to nie tylko
      dziecko najedzone i czyste. to takze dażenie do tego, by zapewnić mu
      zdrowe wzorce, szacunek, poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości,
      a przede wszystkim normalnego ojca!!! ta dziewczynka tego nie ma już
      na starcie. o Tobie to juz nie mówie. Ty sie czujesz atrakcyjną,
      wartościowa kobietą? wątpię. córka niedługo bedzie czula sie tak
      samo. obudź sie!
      • douglas.beauty Do Coll_age 06.11.09, 14:06
        Mam do Ciebie jedno pytanie -kiedy zlozysz pozew o rozwod i alimenty
        na dziecko? Pytam najzupelniej serio.
        Na razie marnujesz czas zalac sie na forum - Twoj maz Cie nie kocha
        i nie szanuje, jestes jeszcze mloda i cale zycie przed Toba. Nie
        marnuj czasu-nie warto.
    • agatan32 Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 06.11.09, 15:03
      Z twojego postu wynika jedno: jesteś świadomą, mądrą kobietą. Widzisz co się
      dzieje. Życzę ci siły, żebyś nie bała się zmiany w swoim życiu. Będzie ciężko,
      ale kiedyś spojrzysz wstecz i będziesz dumna, że dajesz sobie radę. Twój mąż nie
      zasługuje na taką żoną.
      • marzeka1 Re: mam i nie mam męża? co zobić.... 06.11.09, 16:25
        Wróciłaś po 3 miesiącach, nie tylko że nic się nie zmieniło, a jest gorzej, ty
        dodatkowo w depresji, bo chociaż masz dziecko, to myślisz o samobójstwie.
        Dlaczego nie zastosujesz prostego w sumie rozwiązania: kopnięcie pana w dupę,
        rozwód z orzekaniem o jego winie, alimenty i święty spokój? Bo co da twoje
        samobójstwo oprócz unieszczęśliwienia twojego dziecka? Nic.
        • coll_age amfetamina? 07.11.09, 13:23
          tak wróciłam wszystko jest beznadziejne..

          pomóżcie! znalazłam właśnie na podłodze w pokoju zwiniętą torebke z
          pozostałościa białego proszku + karteczkę zwiniętą w rurkę.. jedyne
          wytłumaczenie tego czegoś jest takie, że mój mąż bierze... proszek
          jest gorzki... serce mi wali jak oszalałe
          • marzeka1 Re: amfetamina? 07.11.09, 14:56
            Ty tu przestań dramatyzować, że amfa jest gorzka,tylko zastanów się, dlaczego
            krzywdzisz dziecko, ciągle tkwiąc przy takim dupku? Nie możesz na to
            odpowiedzieć,dlaczego robisz to sobie i dziecku? Bo każdej może trafić się dupek
            za męża/partnera, tylko potem, gdy przejrzy się na oczy, trzeba umieć coś z tym
            zrobić. Masz w ogóle taki zamiar, czy poprzestaniesz na biciu serca, płaczu,
            tudzież rozważaniu samobójstwa?
          • triss_merigold6 Re: amfetamina? 07.11.09, 20:03
            Sądze, że branie amfetaminy przez Twojego męża jest twoim
            najmniejszym problemem. W sumie gdyby się zaćpał to oszczędziłby Ci
            rozwodowo-majątkowych cyrków.
            • ki_czort Re: amfetamina? 07.11.09, 20:31
              Zbieraj dowody, żeby iść do sądu. Znajdź prawnika i ustalcie jakiś plan.
              Cała reszta już została powiedziana.

              Naprawdę nie rozumiem tego - dlaczego Ty dalej tkwisz w tym bagnie.
              Zdiagnozowanie problemu to chyba łatwiejsza część procesu radzenia sobie z
              toksycznym partnerem.
              Potem trzeba się jeszcze zdobyć na radykalne działanie a nie takie pitu pitu i
              płacz w poduszkę.

              Przypominasz kogoś, kto się psychicznie uzależnił od swojego oprawcy.
              Uzależniona od olewającego faceta, taką Cię widzę. Nie wiem, jaka jest wasza
              sytuacja finansowa, czy dałabyś sobie radę sama <może nie doczytałam wszystkich
              postów>, może finansowo też jesteś uzależniona, bo psychicznie to na bank.

              Facet ma Cię głęboko gdzieś, nic go nie obchodzisz - rozumiesz? Może jak to do
              Ciebie dotrze, to nie będziesz już miała tylu oporów przed poważnym krokiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka