28.08.09, 21:12
jestem wdowa od 2 tygodni - mam 31 lat. To koszmar. stracilam milosc zycia.
nie moge sie pozbierac ani z nikim gadac. bo oni nie wiedza co czuje. czy moge
sie tu wygadac - mieszkam w USA. jesienia wracam do Polski. mamy mieszkanie w
W-wie. nikogo tam nie znam. koszmar. moje zycie teraz to bedzie juz tylko
czekanie na smierc. wyje nocami, a w dzien laze jak cien.
Obserwuj wątek
    • wiolawarszawa Re: kochane 28.08.09, 21:24

      Bardzo mi przykro, że jesteś "następną" która doświadcza odejście
      bliskiej osoby.....
      Tu każda z nas rozumie co czujesz a jeśli pomaga Ci pisanie to pisz.
      Nie będę Cię pocieszać bo wiem, że to początek Twojego koszmaru z
      którym będziesz musiała się zmierzyć.....
      My tu wszystkie każdego dnia staramy się iść - choć często wiatr
      wieje nam w twarz i nie pozwala zrobić kroku do przodu.... ale
      próbujemy utzymać się choćby na kolanach...

      Pozdrawiam....
      • tilia7 Re: kochane 28.08.09, 22:13
        Przede wszystkim przyjmij wyrazy szczerego, z serca płynącego współczucia.Pisz
        oczywiście, tu przynajmniej zostaniesz zrozumiana.Jesteś na początku strasznej
        drogi, nie ma co Cię pocieszać, bo jak pisze Wiola nic to nie da.Ale dobrze, że
        trafiłaś tu tak szybko.Ja ponad dwa miesiące potrzebowałam, miotałam się jak
        oszalała aż wreszcie znalazłam to forum i choć tyle jest lżej.To niby mała
        pociecha, ale jednak duża
        Trzymaj się dzielnie
    • inkara Re: kochane 28.08.09, 22:25
      ..chyba nikt Cię tak nie zrozumie jak MY tutaj! Wszystkie przeżywamy żałobę!
      Każda na swój sposób, każda z raną na sercu, wielki żal, ogromną stratę,
      olbrzymią pustkę, której nie można ubrać w słowa! U mnie mija dziś 7tyg jak moja
      największa miłość zginęła w wypadku!... Moje kochanie przeżyło tylko 34 wiosen!
      tylko tyle!
      Wiem, jak Ci jest ciężko! Rozumiem tak bardzo i tak bardzo jest mi żal.
      Po stracie czujemy się jak po amputowaniu nóg, rąk i braku tlenu!
      U mnie zbawienni okazali się przyjaciele. Dzięki tym ludziom nie padłam z
      wykończenia! Jeżeli jest tak możliwośc nie przebywaj sama. Może i wskazne byłoby
      odwiedzić psychologa..Nam potrzebna jest pomoc!
      pozwól sobie na nią! nie broń się! Serdecznie Cię pozdrawiam! Łączę się z Twoim
      bólem!!
    • ls48 Re: kochane 28.08.09, 22:52
      Ja jestem wdową (straszne slowo) od 14 m-cy. Wiem co czujesz, bo my tutaj
      wszystkie takie jestesmy pokaleczone przez los. Ja na tym forum także pisałam i
      otrzymalam takie wsparcie, że naprawdę człowiek zaraz lepiej sie czuje. Pisz.
      Tulę Cie do serca i bardzo,bardzo pozdrawiam.
      • wdowa120309 Re: kochane 29.08.09, 21:08
        Witaj....to przykre co ciebie spotkało ...wiem co czujesz...chociaż ja już
        troszeczkę się otrząsnełam. Wiem jak wielki to jest ból ale musisz trwac bo masz
        przecież synka dla którego musisz walczyć. Przytulam cie mocno...pisz jeśli
        tylko masz siły to napewno pomaga.
        Bea
    • justynakm1 Re: kochane 31.08.09, 23:15
      Moja Droga, mieszkam w wawie wiec juz nie bedziesz sama. Ja
      stracilam narzeczonego, moja najwieksza milosci caly swiat, pol roku
      temu. Nawet nie bede sie starala opisac jak jest ciezko, bo ja nadal
      w Jego smierc nie wierze, nadal to dla mnie jakis dziwny film.
      Napisz na priv, dam Ci nr telefonu, nie bedziesz sama. Jest jeszcze
      jedna koleznaka z wawy na forum. usciski

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka