amb25
01.09.09, 11:13
No pisze, bo moze to jakos pozwoli wzias sie w garsc.
Otoz chodzi o to, ze musze zaczac szukac pracy. Probuje sie jakos
zmobilizowac, ale nie wychodzi.
Obecna praca jest slaboplatna, ale jesli przeliczy sie na godziny
(pracuje znacznie mniej niz etat) to nie jest tak zle, szef jest
mily, nie mam problemu z urlopem czy wczesniejszym wyjsciem z pracy
czy chorobowym itp. No bezstresowo, jak u Pana Boga za piecem.
Tylko, ze szef odchodzi na emeryture za jakis 0,5 - 1 roku i firme
pewnie sprzeda albo zamknie. Szef zaproponowal, ze pomoze znalezc mi
inna prace (mieszkam za granica i jest to b. cenna pomoc).
Tylko, ze ja sie musze za to wziasc. I jakos nie moge, taki bezwlad
mnie opanowal. Chyba sama szukam sobie wymowek, zeby nie zaczynac. A
to wakacje, a to kryzys, a to fajny film, a to pozno (bo po 21) itp.
I to jest silniejsze ode mnie. Ja wiem, ze powinnam sie za to
wziasc, bo do tego zalezy moje dalsze zycie, mozliwosci rozwoju,
emerytura itp. Tylko co zrobic albo moze poczekac i samo przyjdzie...