Dodaj do ulubionych

Jak dzisiejsze testy na Administratorow

15.04.05, 20:59
Czy ktoś dziś zdawał na administratora A6? Ciekawa jestem opinii....
Obserwuj wątek
    • Gość: NPL Re: Jak dzisiejsze testy na Administratorow IP: 83.99.72.* 15.04.05, 22:58
      czesc.
      Czesc profesjonalna (fizyka) - jako tako, choc jak na fizyke to bylo nieco za
      duzo chemii, reaktorow jadrowych i roznych szczegolow z zycia Komisji.

      Pytania o Europie - ok.

      Mam zle przeczucia odnosnie moich wynikow w czesci tekstowo-liczbowej. Wlasnie
      skonczylem sprawdzac i jesli chodzi o numeryczne to wklepanie do Excela zajelomi
      wiecej niz 90 sekund, ile daje EPSO. Tradycyjnie jak u EPSO, jedno czy dwa
      zadania byly niepoliczalne. Tekstowe = egzamin z jezyka obcego.

      Czesc pisemna - 2 tematy z siedmiu do wyboru. Glownie z dziedziny energetyki w
      szczegolnosci atomowej. Miod i orzeszki. Oceniajacy moja praca (o ile do tego
      dojdzie), umrze ze smiechu.

      Ciekaw jestem ilu bedzie laureatow z nowych krajow.
      Pozdrawiam.
      • milagros_1 Re: Jak dzisiejsze testy na Administratorow 16.04.05, 08:09
        Ja zdawałam w kategorii chemia i biologia. Uważam, że pytania były jak w
        teleturnieju- spodziewałam się pytań fachowych a wiele sięgało do potocznej
        wiedzy typu jaki obszar upraw jest obsiany roślinami modyfikownymi genetycznie
        albo dlaczego do produkcji monet 1 lub 2 euro używa się niklu. Również i mnie
        numerical i verbal testy załamały- albo się liczyło albo czytało.To się nie
        dało równocześnie:(((...O Europie było niewiele i pytania dość typowe, choć
        przyznam, że liczyłam na więcej pytań w zakresie integracji.
        Sama jestem bardzo zainteresowana jak poszło. Zdawałam w Brukseli, gdzie w
        ogóle chyba w tej kategorii nie było Polaków. Generalnie trzecia część była
        najprostsza.
        A konkluzja- Polaczki uciekajcie z powrotem do siebie , my tu was nie
        chcemy...co stwierdzam z pewnym przekąsem....
        • Gość: mz Re: A mógłby ktos zeskanować testy ogólne? IP: *.csk.pl 16.04.05, 12:13
          I wrzucić gdzieś do sieci?
        • Gość: Tito Czy mozesz wyjasnic konkluzje? IP: *.upc.chello.be 16.04.05, 15:35
          • milagros_1 Re: Czy mozesz wyjasnic konkluzje? 16.04.05, 15:58
            Mogę wyjaśnić konkluzję. W Unii potrzebne są może i polskie sekretarki albo
            tłumacze i wtedy nasi się tam dostają. Ale jak widzę na forum to i oni również
            mają kłopoty ze znalezieniem pracy, mimo zdanych egzaminów- vide kilka
            poprzednich wątków. Natomiast uważam, że konkurs na stanowisko zarządzające w
            strukturach naukowych, w którym trzeba mieć jakieś wyjątkowe szczęście(bo
            trudno mówić o braku wiedzy) aby dostać się do struktur zapewniających raj tu
            na ziemi- dyskryminuje ludzi z państw dawnego bloku wschodniego.
            Przed akcesją w maju w ubiegłym roku wielu czasowych pracowników dostawało na
            gwałt nominacje na funkcjonariuszy, niestety nie mogli uczestniczyć w tym
            Polacy- mimo, że byli dobrzy i mogli tam pracować. Dokładnie w dniu 1 maja 2004
            zmieniły się zasady zatrudniania funkcjonariuszy na stałe, teraz trzeba być
            laureatem EPSO.
            • Gość: Tito Re: Czy mozesz wyjasnic konkluzje? IP: *.upc.chello.be 16.04.05, 16:31
              Nie uwazam, ze na swiecie panuje absolutna sporawiedliwosc - np. posty o reformie statutu urzednikow UE. Jednak to co piszesz troszke brzmisz za gorzko...

              "> Mogę wyjaśnić konkluzję. W Unii potrzebne są może i polskie sekretarki albo
              > tłumacze i wtedy nasi się tam dostają. Ale jak widzę na forum to i oni również
              > mają kłopoty ze znalezieniem pracy, mimo zdanych egzaminów- vide kilka
              > poprzednich wątków."

              pamietaj, ze przysluchujesz sie tylko dyskusji Polakow i to moze sprawiac dosyc jednostonne wrazenie. Spotykam tu roznych ludzi i np. Hiszpana, ktory w 2003 z innymi (80 osob) zdal konkurs EPSO na A8 i nie dostal do tej pory zadnej propozycji. Z jego konkursu zatrudniono na razie 15 osob... Gdy pyta o etat (mieszka w Bru do 3 lat, jest po Brugii, byl asystentem MEPa) to slyszy, ze etaty jesli sa to tylko dla nowych krajow. Czy on nie powinien opowiadac o spisku np. polskim? A on tylko wzdycha...

              "Natomiast uważam, że konkurs na stanowisko zarządzające w
              > strukturach naukowych, w którym trzeba mieć jakieś wyjątkowe szczęście(bo
              > trudno mówić o braku wiedzy) aby dostać się do struktur zapewniających raj tu
              > na ziemi- dyskryminuje ludzi z państw dawnego bloku wschodniego."

              Nie mowie, ze nie ale prosze wyjasnij mi na czym polega ta dyskryminacja? Czy chodzi o ponizsze?

              "> Przed akcesją w maju w ubiegłym roku wielu czasowych pracowników dostawało na
              > gwałt nominacje na funkcjonariuszy, niestety nie mogli uczestniczyć w tym
              > Polacy- mimo, że byli dobrzy i mogli tam pracować. Dokładnie w dniu 1 maja 2004
              > zmieniły się zasady zatrudniania funkcjonariuszy na stałe, teraz trzeba być
              > laureatem EPSO."

              Wedlug mnie zmina statutu byla rzeczywiscie dyskryminujaca. Jednak zatrudnianie czasowych na stalych to raczej proba utrzymania ludzi bedacych juz w systemie, zeby z niego nie wypadli. I nie chodzi o orez przeciw nowym. Bo znam nowych, ktorzy sie dobrze zadekowali jeszcze przed 1 maja wlasnie w taki sposob.


              Pozdrawiam i rzycze wiecej wiary!
              • Gość: x Re: Czy mozesz wyjasnic konkluzje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 16:48
                To chyba normalne ze Hiszpan czeka, a stanowiska sa dla 10-tki. Statut wyraznie
                stanowi ze Instytucje winny dazyc do w miare sprawiedliwej, tzn. odpowiedniej
                do potencjalu demograficznego, ilosci pracownikow z poszczegolnych krajow UE.
                Czy zadales sobie wobec tego trud i sprawdziles ilu nominowanych Urzednikow-
                Administratorow maja zatrudnione Hiszpania, a ile Polska??
                Jak sprawdzisz to bedziesz mogl powiedziec cos wiecej na temat dyskryminacji.
                A to ze facet ukonczyl Yale, Oxford, czy inne wspaniale miejsce nie ma zadnego
                znaczenia (przeczytaj Staff Regulations).
                Kryterium kwalifikacyjne jest jedno, zdanie egzaminow EPSO oraz warunki
                minimalne okreslonego stanowiska pracy, tak wiec nie rob prosze dziewczynie
                wody z mozgu. Bo niestety ma duzo racji.
                • Gość: Tito Re: Czy mozesz wyjasnic konkluzje? IP: *.upc.chello.be 16.04.05, 17:27
                  "> To chyba normalne ze Hiszpan czeka, a stanowiska sa dla 10-tki. Statut wyraznie
                  >
                  > stanowi ze Instytucje winny dazyc do w miare sprawiedliwej, tzn. odpowiedniej
                  > do potencjalu demograficznego, ilosci pracownikow z poszczegolnych krajow UE.
                  > Czy zadales sobie wobec tego trud i sprawdziles ilu nominowanych Urzednikow-
                  > Administratorow maja zatrudnione Hiszpania, a ile Polska??
                  > Jak sprawdzisz to bedziesz mogl powiedziec cos wiecej na temat dyskryminacji."

                  Nie musze niczego sprawdzac, wystarczy, ze wyjde na korytarz. jak sie przestaniesz nakrecac, to przeczytaj co napisalem - nie tylko Polacy czekaja na listach rezerwowych.

                  "> A to ze facet ukonczyl Yale, Oxford, czy inne wspaniale miejsce nie ma zadnego
                  > znaczenia (przeczytaj Staff Regulations).
                  > Kryterium kwalifikacyjne jest jedno, zdanie egzaminow EPSO oraz warunki
                  > minimalne okreslonego stanowiska pracy, tak wiec nie rob prosze dziewczynie
                  > wody z mozgu. Bo niestety ma duzo racji."

                  Ma znaczenie moj drogi co zrobiles w zyciu i jak to wyglada w CV - jak przy szukaniu kazdej pracy. Przyjmuje sie ludzi spelniajacych wymagania forlmalne (EPSO) i w miare mozliwosci o najwyzszych, sposrod dostepnych, kwalifikacjach i dobre dyplomy sa skuteczniejsze w dowodzeniu tego niz gorsze. Spelnienie minimalnych wymagan wystarcza jak nie ma lepszych chetnych albo jak ktos jest spadochroniazem...
                  • milagros_1 Re: Czy mozesz wyjasnic konkluzje? 16.04.05, 19:01
                    Ja uważam, że zatrudnianie pracowników merytorycznych na zasadzie zdanego EPSO
                    jako kryterium podstawowego jest dość absurdalne. Ja wystartowałam na ten
                    konkurs raczej przez ciekawość, jestem tu na stypendium w instytucji unijnej-
                    research institute JRC i uważam, że aby się tu dostać przeszłam przez dość
                    ostre sito eliminacji- dorobek, tytuł naukowy, osiągnięcia. Natomiast ten typ
                    egzaminów przypomina raczej teleturniej i adresowany jest chyba głównie do
                    młodych gniewnych szczurów, co to i gazety czytają, są bystrzaki i ogólnie mają
                    ogólne pojęcie o wszystkim, ale z grubsza. Normalny pracownik naukowy po iluś
                    latach pracy staje się fachowcem w określonej dziedzinie i po prostu nie ma
                    czasu śledzić wszystkiego co się dzieje w innej, nawet pokrewnej dziedzinie
                    nauki, która go bezpośrednio nie dotyczy. Inaczej przestanie być po prostu
                    dobry...Stąd żale zdających kolegów- chemików, za dużo fizyki, fizyków- za dużo
                    biologii i.t.p. I to dotyczy nie tylko nas- Polaków, ale takie zastrzeżenia
                    zgłaszali również startujący z innych narodowości. Człowiek nie jest omnibusem.
                    Po co doskonalić się w sztuce szybkiego liczenia procentów na piechotę, jak od
                    lat są kalkulatory? Z drugiej strony mieliśmy identyczne testy jak ludzie z
                    Zachodu. Oni naprawdę są bardziej osłuchani z językiem niż my- choćby dlatego,
                    że częściej jeżdżą i mają bardziej wszechstronne kontakty. Często też zdają w
                    native języku i dla nich zrozumienie tekstu jest banałem.....Uważam, że
                    zrobiłam co mogłam i pewnie nie byłabym w stanie się lepiej przygotować.
                    A jak będzie potem- czy skądinąd zasłużonym profesorem, który będzie wiele mógł
                    wnieść do rozwoju takiego instytutu, ale zdawanie EPSO olał i pozostanie
                    temporary-będzie zarządzał bystrzak, który siedmiocyfrowe słupki liczy na
                    piechotę i wie o jaki procent nastąpił przyrost w Europie populacji ludzi po 80
                    w latach 1999-2000? (takie pytanie wczoraj też było....).
                    Ogólnie zastanawiam się, jak to będzie wyglądało w przyszłości. Pozytywne jest,
                    że przyjeżdza sporo polskich stypendystów, jesteśmy nie gorsi od swoich kolegów
                    z Zachodu pod względem wiedzy. Też piszemy publikacje i uczestniczymy w
                    konferencjach. Właściwie mnie to nie obchodzi, bo jestem tu na jakiś czas czy
                    ta firma sobie podniesie czy obniży poziom przez taką rekrutację kadry. Ale
                    wprowadzenie warunku bycia laureatem EPSO jako koniecznego do stałego
                    zatrudnienia w instytucjach unijnych jest decyzją polityczną służącą
                    ograniczeniu dostępu do tych instytucji ludzi ze Wschodu. A przy okazji cierpią
                    też- tymczasowo inne nacje. Ale wiem, że sporo osób przed 1 maja udało się
                    załapać. A dalej na pewno znajdą furtki, żeby tam się dostali bez EPSO. Będę
                    śledziła jakie........
                    • Gość: x do milagros_1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 19:50
                      Moja Droga,
                      Szanuje Twoja opinie, ale pozwole Ci zwrocic uwage,ze takie sa reguly gry i sa
                      rowne dla wszystkich. Ja idee otwartych konkursow EPSO popieram z conajmniej
                      kilku powodow:
                      1. Moze startowac kazdy. A niby dlaczego zwykly koles z Pcimia ma miec mniejsze
                      prawo do pracy w Instytucjach Unijnych od profesorka z np. UW. Przeciez ogromna
                      wiekszosc stanowisk to zwykla urzednicza robota dla sredniointeligentnych.
                      Profesor powinien pracowac na uczelni wyzszej, tak aby jego dorobek mogl byc
                      wykorzystany w nauce, a nie w Instytuacjach.
                      2. Egzaminy sa publicznie oglaszane, jest pelna otwartosc i klarownosc zasad.
                      Nie ma tam zadnej Magdalenki, gdzie sie cos kombinuje pod stolem.
                      3. Narzekasz na szczegolowosc pytan. No sorry, ale umiejetnosc szybkiego
                      przetwarzania informacji, rowniez liczbowych, to podstawowy sposob zmierzenia
                      inteligencji.
                      4. Poza tym nie moze byc za latwo, bo nie sposob byloby wylonic grupe
                      najlepszych.
                      5. To chyba dobrze jak np. Ekonomista interesuje sie rowniez np. Prawem,
                      interdyscyplinarnosc kandydata jest podstawowym miernikiem jego przyszlej
                      elastycznosci - instytucje klada nacisk na tzw. constant learning.
                      6. Bieglosc jezykow obcych, to chyba normalne ze preferuje sie ludzi ktorzy
                      moga sie dogadac z kazdym, a nie trzeba bedzie za nim posylac tlumacza. It
                      costs a lot!!!
                      7. No wlasnie wprowadzenie konkursow EPSO mialo na celu odpolitycznienie
                      Instytucji, tak aby zdawali ludzie najlepiej przygotowani merytorycznie, a nie
                      pociotki politykow.
                      8. Z ostatnim Twoim zdaniem to sie zgadzam w 100% - trzeba patrzec , czy aby
                      ktos sie nie dostaje nie tak jak powinien. Badz czujna.

                      A tak poza tym zastanow sie czy Instytucje sa naprawde dla Ciebie. Moze jednak
                      podazysz sciezka naukowca. Wydaje mi sie ze to jest Twoja najsilniesza strona.
                      • milagros_1 do iksa 16.04.05, 21:04
                        Drogi Europracowniku po EPSO- jak domniemywam.....
                        Po pierwsze - moje uwagi nie są skierowane pod adresem istnienia egzaminów EPSO
                        dla urzędników w pełnym tego słowa znaczeniu. Zresztą te egzaminy sa w jakiś
                        sposób dedykowane do celu selekcji typowych urzędników.
                        Ja mówię o ludziach pracujących w - jak to się nazywa- research institutes
                        czyli Joint Research Centres. Tam się nie uprawia głównie papierkowej roboty,
                        ale robi badania posuwające przynajmniej pewne zagadnienia naukowe na przykład
                        badania nad skażeniem żywnosci, do przodu, ustala się zasady prowadzenia badań,
                        monitoringu, legislację w pewnych dziedzinach.
                        Koleś z Pcimia po prostu jeśli jest ignorantem to w ogóle się tam nie powinien
                        znaleźć bo nie będzie kumał o co chodzi. Nawet jako auxillary czy temporary.
                        Tu pisze się projekty, koordynuje je i interpretuje wyniki.
                        Jak koleś z Pcimia jest dobry to sam składa papiery i się dostaje. Zapewniam
                        Cię, że o moim przyjęciu nie decydował pociot, Składałam wniosek przez internet.
                        Wydaje mi się, że po prostu nie wiesz na czym polega praca w JRC, stąd Twoje
                        opinie.JRC należą do Komisji Europejskiej, stad te absurdalne zasady rekrutacji.
                        Po drugie- skąd takie komunistyczne gadanie- robotnicy do fabryk, profesorowie
                        na wyższe uczelnie? Moim szefem jest właśnie profesor wyższej uczelni, który ma
                        światowy dorobek, pracuje od wielu lat i żadnego idiotycznego EPSO nie zdawał.
                        PO trzecie-skąd ten strach przed kombinowaniem? Jeśli się wysyła dorobek to
                        jest to do sprawdzenia- tu też nie ma kombinowania. Jak słyszę to zdaje się nie
                        ma obowiązku zatrudniania EPSiaka. Wystarczy zapoznać się z opiniami krążącymi
                        po tym forum, jak ludzi trafia szlag, bo czekają latami i slą tysiące bzdetnych
                        proszalnych maili i to się nazywa lobbowanie.
                        Właśnie - o co mnie diabli biorą, że jak słusznie prawisz to robota biurowa
                        jest dla średniointeligentnych. Takich jest większość a praca w instytucjach to
                        raj na ziemi- dożywotnia synekura. Robi się więc odstrzał, bo kandydatów do
                        półki z konfiturami nie brakuje- masz rację, a inny sposób nie dałoby się
                        dokonać przesiewu. Kryteria doskonałości w dziedzinie zwanej nauką są niestety
                        inne.
                        Co do constant learning to widzę w Syslogu jakie bzdetne kursy są proponowane-
                        jakieś pierdoły na które szkoda mi czasu a muszę coś zaproponować do mojej
                        training map. Nie jestem odosobniona- Moja leader group jeździła na takie kursy
                        do Brukseli i uważa je za stratę czasu.
                        Naukowiec nie znający języka wypada z obiegu bo nie jest w stanie pracować,-
                        cała nauka wspólczesna jest publikowana po angielsku i gość, który nie zna
                        języka nie potrafi nic wygłosić i nie liczy się.

                        Wychodzi z Ciebie zakompleksiony typ z minionej epoki- pewnie nie znasz jej z
                        autopsji tylko z jakiejś szkółki ekonomicznej w której opluwa się minione a
                        gloryfikuje się to co teraz, nie patrząc na pewne, hmmmm....niedostatki systemu.
                        Ta "transparency" o której piszesz to są pozory- zapewniam Cię.

                        A pociotki i tak się dostają poza kolejnością. Tak jest na całym świecie, więc
                        nie gadaj komunałów.
                        I jeszcze jedno- kto dał Ci prawo do wskazywania kto gdzie ma pracować? Żal do
                        naukowców może mieć tylko ktoś, komu dowalił profesor w czasie studiów na
                        jakiejś wątpliwej reputacji uczelni.Albo pracował z jakimś chałturszczykiem,
                        który latał z jednej uczelni na drugą i tolerował prace magisterskie czy
                        licencjackie pisane za pieniądze......
                        Ja chciałam powiedzieć jedno. My czyli ex demoludy jesteśmy w jakimś stopniu
                        zagrożeniem dla zasiedziałych ludzi z Zachodu. Nasz system edukacyjny mimo, że
                        niedoskonały i biedny, jednak wykształcił ludzi, którzy świetnie sprawdzają się
                        na przykład w Stanach. Tu za na Zachodzie ludzie sa z gruntu leniwi, bo i tak
                        mają dobrze i dostatnio i nawet nie muszą kończyć uczelni, aby mieć pracę z
                        której mogą utrzymać rodzinę bez stresów. Dlatego wprowadzają utrudnienia, aby
                        naszym- pod tym pojęciem rozumiem również resztę ludzi z nowych państw
                        akcesyjnych- od samego startu utrudnić możliwości osiedlania się tutaj i
                        posiadania stałej pracy zgodnej z kwalifikacjami.
                        Widzę , że jednak duch komuny nie zamiera. Zawsze byli ludzie mniej lub
                        bardziej podatni na propagandę jaka ona by nie była.....
                        • Gość: x Re: do iksa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 15:28
                          Moja Droga,

                          Ja mam dla Ciebie jak najwiekszy szacunek. I wcale sie nie obrazam, jak mi
                          imputujesz nalecialosci komunistyczne, etc oraz jak mowisz ze nie mam prawa Ci
                          czegokolwiek zaproponowac. A dlaczego? Przeciez sie chyba o to prosilas. Kazdy
                          tutaj na forum komentuje swobodnie co drugi mysli i nikt nikomu zle nie zyczy.
                          Ja chcialem tylko pomoc.

                          Ja naprawde mam obawy czy sie sprawdzisz w srodowisku szczurkow i mlodych
                          gniewnych i na dodatek od czasu do czasu cwierc inteligentnych.
                          Apropos profesorow, ostatnio przeczytalem ksiazke Pana Jacka Santorskiego-
                          psychologa biznesu nt. budowania kariery i tam przeczytalem ze kluczem do
                          szczesliwej i spelnionej kariery jest podazanie za swoimi mocnymi stronami.
                          Jak sobie przeczytalem Twoje teksty to jeszcze bardziej jestem pewny ze
                          Instytucje sa nie dla Ciebie.
                          ALE TO JEST TYLKO MOJE ZDANIE, KTORE OCZYWISCIE MOZESZ ZIGNOROWAC.

                          Przepraszam, że osmielilem sie cokolwiek zaproponować.
                          Szacuneczek.
                          • milagros_1 Re: do iksa 18.04.05, 08:01
                            na szczęście nie pracuję ze szczurkami ,to taki polski wynalazek, zadufane
                            eurojapiszony. Tu u mnie w JRC tego nie ma. A czytałeś Deminga na temat testów
                            i poddawania stresowi pracowników i wpływ na ich wydajność? Pewnie nie, bo
                            czytujesz takie komercyjne i koniunkturalne bredzenia mędrców rodzimego chowu.
                            Radzę poczytaj
                      • Gość: Tito do Xa IP: *.upc.chello.be 17.04.05, 17:25
                        No nareszcie napisales cos z czym moge sie zgodzic.
                        • Gość: X do Tito IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 20:31
                          Tak naprawde to nie interesuja mnie zadne pyskowki z Toba, a tym bardziej co o
                          mnie sadzisz. Ja tylko nie rozumiem, jak mozna byc na tyle naiwnym i nie
                          dostrzegac rzeczy oczywistych, ze wiekszosc ludzi na listach nie dostalo
                          jeszcze zadnej roboty, mimo ze od rozszerzenia juz prawie rok minal.
                          Chyba ze Ty swiadomie siejesz propagande sukcesu, ze to niby wszystko w
                          porzadku jest.
                          Polska ma prawie 40 mln obywateli, a reprezentuje ja garstka urzednikow
                          mianowanych. Nie dosc ze nie zorganizowali konkursow na sredni sczebel
                          menedzerski, to jeszcze tych ktorzy zdali (A8 - czestokroc z wieloletnim
                          doswiadczniem) nie chca przyjac.
                          A czy znana jest Ci sprawa Dyrektywy o Uslugach, z ktorej wycofala sie nawet
                          sama Komisja, bo tzw. stara Unie ogarnal strach przed dynamicznymi i zdolnymi
                          Polakami, ktorzy niby chca ludziom na Zachodzie robote odbierac. Czlowieku
                          wszystkie media w Polsce trabia o dyskryminacji, a Ty mi z Hiszpanami
                          wyjezdzasz...
                          • Gość: Tito Re: do Tito IP: *.upc.chello.be 18.04.05, 00:31
                            Usmialem sie troche, szczegolnie z dyrektywy. nie bede tego tu komentowal bo za bardzo schodzi na bok. zeby odpowiedziec na tym samym poziomie to powiem, ze przeciez zostalismy czlonkami UE, chociaz nas sie bali :)

                            Rozszerzenie 1 maja owszem, ale listy sa dostepne dla unitow od pazdziernika (konkurs A8) do lutego (ostatnie dane jakie slyszalem) czyli w ciagu 4 miesiecy przyjeli okolo 60 A8 z PL na chyba okolo 300 osob z list rezerwowych, czyli 20% w ciagu 4 miesiecy. Uwazam, ze to nie jest wcale zle jak na procedury rekrutacyjne w UE i zupelnie nie odbiega ani od predkosci zatruniania ludzi z innych list rezerwowych ani od predkosci zatrudniania po poprzednich rozszerzeniach. Moze jeszcze dodam, ze widzialem dokumnt w moim DG gdzie jest rozpisane ile czasu trwa od zgloszenia wakatu do rozpoczecia pracy (niezaleznie czy to obywatel starego czy nowego) - a trwa to minimalnie 4-5 miesiecy.

                            Az tak bardzo naiwny nie jestem bo bede sie sadzil z instytucjami wlasnie o dyskryminacje - procedura w toku. Staram ci sie tylko wyjanic, ze ty akurat czepiasz sie czegos gdzie dyskryminacji nie zauwazylem.

                            Mam nadzieje, ze wkrotce dostaniesz wymazony etacik i spalisz nadwyzke zolci pracujac dla dobra nawet nie prawie 40 a prawie 500 MLN :) Do zobaczenia!!!
                            • rpj4 Re: do Tito 18.04.05, 01:26
                              Tito, tak gwoli pełnej jasności - czy jesteś na 100% pewien, czy te 60 osób
                              dotyczy na pewno tylko i wyłącznie "naszego" konkursu "ajewego':)). Czy nie
                              jest może tak, że obejmuje ta statystyka fonct. z wszystkich konkursów. Zauważ,
                              że nasze A8/A*5/AD 5 - (które chcesz zaskarżać w trybie art. 230 ust. 4 TWE:)
                              czy LA/AD, czy C/AST - to wszyscy są fonct. po zatrudnieniu - i w najbardziej
                              globalnej statystyce tak są klasyfikowani (obok auxi i tempów).

                              Pozdrowienia

                              rpj. 4 vel p.
                              • Gość: Tito Re: do Tito IP: *.upc.chello.be 18.04.05, 08:06
                                Nie jestem tego pewien. Tak jak napisalem - tak slyszale w lutym.
                                • Gość: Tito Re: do Tito IP: *.upc.chello.be 18.04.05, 08:08
                                  Dotyczylo to administartorow, wiec rzeczywicie moglo chodzic o A8 + LA.
                              • milagros_1 A w Ameryce.... 18.04.05, 08:10
                                Oglądałam z ciekawości strony analogicznej instytucji dla mojego JRC i
                                przeglądałam procedury kwalifikacyjne na stanowiska merytoryczne- naukowe i
                                administrowanie nauką. I okazuje się, że Amerykanie zrezygnowali w tym
                                przypadku z wymogu zdawania egzaminów urzędniczych w takich przypadkach. Ale
                                warunek aplikacji jest jeden- obywatelstwo amerykańskie lub prawo stałego
                                pobytu. Potwierdza to tylko moją tezę, że te egzaminy w przypadku
                                Administrators on the field of research są organizowane w celu utrudnienia
                                dostępu kadry kierowniczej z ex-demoludów do ich stołków. Co innego sekretarki
                                i inny personel pomocniczy- są potrzebni i nie stanowią zagrożenia dla
                                tubylczej kadry, bo musieliby się uczyć polskiego czy węgierskiego. Więc i EPSO
                                jest mniej drastyczne.
                                Notabene dostałam sporo listów od ludzi, którzy zdawali i wszyscy mieli
                                odczucia podobne do moich. W Warszawie sporo osób wyszło w trakcie. W Brukseli
                                nie wychodzili, ale klęli na czym świat stoi. Testy naprawdę były dołujące i
                                mądrości ludowe różnej maści sekretarek oceniających walory naukowców są
                                doprawdy nie na miejscu.......
                                • rpj4 Re: A w Ameryce.... 18.04.05, 12:05
                                  Hej,

                                  pisałem Ci już, że uważam, iż jakaś weryfikacja musi być. Można się
                                  zastanawiać, ale to też już pisaliśmy, czy w formie egzaminu, i czy te pytania
                                  były najsensowniejsze - o.k., masz pogląd, że nie były.
                                  Tylko w czym one są dyskryminujące dla naukowców z nowych państw - ci ze
                                  starych szybciej liczą z definicji, czy co - bo tego nie rozumiem.

                                  Wiem, że kogoś z dr in spe, dr pleno titulo, czy tym bardziej po post docu,
                                  egzamin może być stresujący, ale przecież to nie jest powód by się wyzłaszczać
                                  się na innych, którzy mają podobny egzamin zdany. A co oceniania przez innych -
                                  nie wiem, czy miałaś coś do czynienia z dydaktyką - ale jeśli tak, to wiesz,
                                  że jest dobrym obyczajem (który powinien być zresztą rozszerzany) ocenianie
                                  prowadzących przez studentów - czyli to, że jakieś uwagi pod Twoim adresem
                                  zgłosił ktoś po "C" nie powinno Cię złościć - nie tylko równi i wyzsi rangą
                                  mogą naukowca oceniać.

                                  Pozdrowienia

                                  p. vel rpj4
                              • Gość: Tito 101. post IP: 5.6.2D* / *.europarl.eu.int 27.04.05, 10:54
                                Jest nawet lepiej niz pisalem:
                                "W sumie na stanowiskach merytorycznych (kategoria A) jest 134 obywateli
                                Polski, a na innych (B i C, np. tłumacze czy kierowcy) - kolejnych 115.
                                Stanowią niemal jedną czwartą z 1081 dotąd zatrudnionych z nowych państw UE. To
                                mniej, niż zakładała Komisja - miało nas być ok. 39 proc. Na nadrobienie
                                tych "zaległości" wobec Polaków Bruksela daje sobie czas do 2010 r."

                                serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2676687.html
                    • rpj4 Re: Czy mozesz wyjasnic konkluzje? 16.04.05, 20:44

                      1. Zgadzam się, z tym, co już Ci odpisał "x", że egzaminy EPSO są jednak
                      najlepszą metodą rekrutacji - zauważ, że my na forum spieramy się co najwyżej
                      co do tego, czy tempo rekrutacji osób z list rezerwowych nie jest za niskie, i
                      ogólnie czy sama procedura idzie właściwie, natomiast nie pojawiły się żadne
                      głosy zarzucające EPSO nieuczciwość w procedurze egzaminacyjnej, i wpisu na
                      listy - a to znaczy bardzo wiele.

                      milagros_1 napisała:
                      ten typ
                      > egzaminów przypomina raczej teleturniej i adresowany jest chyba głównie do
                      > młodych gniewnych szczurów, co to i gazety czytają, są bystrzaki i ogólnie
                      mają ogólne pojęcie o wszystkim, ale z grubsza.

                      2. Straszna gorycz przebija z Twej wypowiedzi - skwitowałaś wszystkich
                      laureatów jako "młodych, gniewnych szczurów" co na dodatek się na niczym
                      dogłębnie nie znają. Zapewniam, znają się - i na niektórych kwestiach
                      dogłębnie, a na pozostałych na tyle, by te egzaminy zdać.
                      Pozdawali te egzaminy również normalni pracownicy naukowi, żeby użyć Twej
                      terminologii.
                      3. Jak przecież wiesz, dotychczasowe konkursy dotyczyły nie tylko sekretarek
                      (C/AST), i tłumaczy (LA/AD) - ale i administratorzy (A/AD) - czyli osoby, które
                      będę pełnić/pełnią zadania merytoryczne.
                      4. Testy werbalno-numeryczne sprawdzają umiejętność sprawnego myślenia,
                      wyciągania wniosków etc. - są szeroko stosowane także w prywatnych korporacjach.
                      5. Jeśli zdasz te egzaminy (czego Ci życzę), to Twoja dotychczasowa praca w
                      instytucjach przypuszczalnie zaprocentuje w szybkiej nominacji.
                      6. Tak szczerze mówiąc, uważam za słuszne, że do pracy w instytucjach trzeba
                      mieć zdany egzamin - taka zewnętrzna weryfikacja jest bardzo potrzebna -
                      wystarczy wspomnieć jak w porównaniu wyglądają konkursy na stanowiska na
                      uczelniach w Polsce.

                      p. vel rpj4
                      • milagros_1 do rpj4- nauki scisłe 16.04.05, 21:18
                        Fajnie mi się dyskutuje z wami Panowie, ale pozwolę sobie spytac, bo doprawdy
                        nie wiem:
                        czy były jakieś egzaminy z dziedzin zwanych potocznie naukami ścisłymi w
                        których brali udział Polacy? Nie mówię o ekonomicznych, prawniczych czy innych
                        naukach humanistyczno-społecznych. Dla nich taka formuła jest według mnie ok.
                        Wiem, że były jakieś testy dla informatyków, sama je oglądałam. Ale były one
                        raczej dla państw zachodnich. Wczorajszy egzamin był chyba pierwszym w którym
                        brali udział ludzie z państw akcesyjnych jako wyodrębniona grupa. Z tego co się
                        orientuję to do tej pory raczej wyodrębniano Polaków w grupach tłumaczy,
                        sekretarek, personelu pomocniczego- a nie pracowników, których miejsce jest w
                        placówkach naukowych takich jak JRC- tak widziałam w statystykach na stronie
                        EPSO. A może ktoś coś na ten temat wie i może podać jakieś informacje?
                        A co do "młodych szczurów"- naprawdę świetni ludzie pracujący w JRC od dawna i
                        dobrzy specjaliści wykładali się na całkiem absurdalnych pytaniach. A są to
                        ludzie prowadzący samodzielnie projekty w ramach 6 programu ramowego w
                        zakresie badań genetycznych i świetni fachowcy z dorobkiem.....To dla mnie nie
                        jest sprawiedliwe.....
                        • rpj4 Re: do rpj4- nauki scisłe 16.04.05, 21:47
                          Jak pisałem - Polaków "wyodrębniano" także w kategorii A/AD.
                          A to są jak najbardziej stanowiska merytoryczne, a nie pomocnicze - tyle, że
                          oczywiście nie są stanowiska naukowe (choć stanowiska z analitycznymi ,
                          studialnymi zadaniami też są).
                          Natomiast - egzaminy EPSOwskie stały się wymgane w instytucjach, i organach
                          pomocniczych jako etap reformy administracji (poza nimi pozostały EBC, EBI, i
                          agencje). Pytanie - czy realizujecie zadania ściśle naukowe, czy też urzędniczo-
                          naukowe - jeśli ściśle naukowe to faktycznie można mieć zastrzeżenia, ale nie
                          do idei egzaminów jako takich, tylko pytań, jeśli były jakieś "sufitowe",
                          natomiast jeżeli to są zadania urzędniczo-naukowe, to takie pytania ogólne też
                          muszą być. Dodatkowo chyba znaczenie ma to, że status, który otrzymujecie, jest
                          identyczny jak "typowych" urzędników, więc i może stąd "typowe" urzędnicze
                          pytania.
                          W każdym razie jeszcze raz powodzenia, i nie irytuj się tak strasznie - jeśli
                          jesteś dobra, to sobie poradzisz, i poza JRC, gdyby Ci nie poszło - wszak nauki
                          ścisłe są całkowicie międzynarodowe - Twoja genetyka może być badana w dowolnym
                          punkcie globu.
                          p. vel rpj4
                          • rpj4 Re: do rpj4- nauki scisłe 16.04.05, 22:18
                            A konkursy (obiektywne) muszą być we wszystkich instytucjach naukowych - jedną
                            z głównych patalogii polskiej nauki jest właśnie brak (a właściwie fikcyjność)
                            takowych.

                            Pozdrowienia

                            p. vel rpj4
                            • milagros_1 Re: do rpj4- nauki scisłe 16.04.05, 22:49
                              Patologią polskiej nauki jest brak i równoczesne marnotrawienie pieniędzy
                              publicznych. A także weryfikacja celów i tematów powinna być prowadzona przez
                              ludzi fachowych. a nie kolesiów.Ale patologie są i tu, w Unii, tylko się o tym
                              nie mówi. Forum jest publiczne, więc nie będę poruszała tych spraw szerzej.
                              Tutejsza nauka zasadniczo ma pieniądze ,ale jak i na co je wydaje- o to temat
                              do dłuższej dyskusji.......
                              • rpj4 Re: do rpj4- nauki scisłe 17.04.05, 00:03
                                O patologiach w nauce możnaby długo, zgadzam się.
                                Uważam,że w Polsce jest jednak znacząco ich więcej niż w UE.
                                Choć niektóre unijne stały się i w Polsce głośne, np. te o których pisał M.
                                Wroński w dawniejszych numerach Forum Akademickiego.

                                A co do wymiany bardziej konkretnych doświadczeń - masz rację, to temat na
                                dyskusję w mniejszym gronie.

                                Pozdr.

                                p. vel rpj4

                          • milagros_1 urzędnik????? 16.04.05, 22:44
                            Dziękuję za sensownego i rozsądnego posta. Właśnie tu jest pies pogrzebany- czy
                            konglomerat naukowiec-urzędnik ma jakikolwiek sens? W moim JRC wielu ludzi w to
                            powątpiewa. Badania prowadzone w JRC są ukierunkowane na pewne priorytety
                            tematyczne a same JRC są finansowane ze środków Wspólnoty na realizację
                            Strategii Lizbońskiej poprzez między innymi programy ramowe. Ale nadal
                            pozostają badaniami naukowymi. Z tym, że mają praktyczne zastosowanie do na
                            przykład harmonizacji prawodawstwa w zakresie oznaczania jakiegoś składnika na
                            przykład w glebie. A nie są badaniami o charakterze poszukiwawczym.
                            W kraju zajmuję się podobnymi rzeczami w czymś takim jak instytut resortowy a
                            nie Polska Akademia Nauk. Ja przyjechałam tu jako pracownik naukowy- visiting
                            scientist w ramach akcji Enlargement w celu realizacji konkretnego projektu
                            badawczego. Nigdy też nie myślałam, że przyjeżdżam do urzędu. Idea zdawania
                            EPSO zrodziła się w mojej głowie po tym jak dowiedziałam się, że dałoby mi to
                            możliwość ubiegania się o permanent position.
                            O ile potrafiłam się przygotować z zagadnień dotyczących Unii Europejskiej to
                            pewne zagadnienia natury ogólnej wydawały się kompletnie absurdalne oraz
                            zaśmiecające pamięć. Po to jest literatura aby z niej korzystać. Pisałam o tym
                            w poprzednich postach i moje opinie podzielają ludzie z którymi rozmawiałam. A
                            także co ma też wspólnego z inteligencją wykonywanie obliczeń na poziomie 7
                            klasy szkoły podstawowej ( procenty czy odejmowanie) w których problemem jest
                            to, że liczby są osmiocyfrowe i ludzie muszą to robić na kartce? Dalibóg konia
                            z rzędem kto mi to wyjaśni?
                            Rzecz jasna, że nie będę stała w kolejce po zasiłek i nie o to chodzi- martwi
                            mnie to, że Unia wprowadza absurdy oczywiste dla wielu ludzi a niektórzy
                            traktują jej działanie jak prawdę objawioną. A dla nas jako państw akcesyjnych
                            nie jest to korzystne, choć faktycznie w naukach społecznych kryteria wyjazdów
                            na stypendia i dostęp do "żłoba" były utrudnione przez różnych "wujów".
                            • rpj4 Re: urzędnik????? 16.04.05, 23:57
                              Dzięki za pochwałę :).

                              Może od końca - te zadania celowo są tak sformułowane, a cały "haczyk", jak mi
                              się wydaje, tkwi w tym, że nie da się ich liczyć "na piechotę" na kartce, w
                              kolejności - oczywiście można - ale na to jest za mało czasu. Są więc dwa
                              wyjścia - bądź ktoś supersprawnie dokładnie liczy w pamięci, bądź, licząc
                              również pamięciowo (i chyba o to tu chodziło) trzeba oszacować wynik.
                              A generalnie jako "ściślaki" :) - i tak mieliście przewagę nad "humanistami":)
                              z poprzednich konkursów. (No poza nowocześnie obecnie super zmatymatyzowanymi
                              ekonomistami :).

                              A co do pierwszej części Twego postu - jak pisałaś, Wasze badania służą np,
                              projektowaniu nowej legislacji w dziedzinie ochrony środowiska, więc może ta
                              część ogólna jest potrzebna po to, by sprawdzić, czy umiecie ocenić, jak to się
                              teraz modnie mówi, impact, przyjmowanych przez Was rozwiązań?

                              W mojej działce też stało się to modne (zresztą słusznie) - ekonomiczna teoria
                              prawa itd.

                              Pozdrowienia

                              p. vel rpj4


                              • milagros_1 reasumując na dobranoc 17.04.05, 00:33
                                Zdecydowanie jednak uważam, że te wszelkie techniki doboru personelu przez tego
                                typu zabiegi są absurdem. Niestety i w Polsce zaczynają się przyjmować takie
                                idiotyczne testy przydatności, które dołują ludzi i robią ich w konia. Przy
                                mojej pozycji już mi nie grożą rozmowy kwalifikacyjne z takimi specjalistkami
                                od human resources z bożej łaski,lecz wiele słyszałam na temat takich form
                                rekrutacji i jak odbierają to ludzie.Często uderza to w ich poczucie godności.
                                Sporo ludzi po prostu zakuwa takie techniki jak to obliczanie o których mówisz,
                                tracąc czas na to-bo generalnie nic to nie wnosi. Oczywiście można dojść do
                                perfekcji w ilości uderzeń piłki głową, ustawianiu szklanek czy kieliszków czy
                                zapamiętaniu dat. A także liczenia na piechotę. Dobrym przykładem wyuczonych
                                absurdalnych czynności był taki program pt. Chwila prawdy, gdy ludzie dla
                                zdobycia samochodu przez tydzień uczyli się biegłości w wykonywaniu róznych
                                bezsensownych rzeczy i jak im się to udało w programie to samochód był ich.
                                Jako zabawa to jest może i fascynujące, ale jednak uważam, że o zatrudnieniu
                                powinny decydować jakieś cechy, które mogą być sprawdzone w codziennej
                                praktyce. Nie uważam siebie za kretyna i za głupią aby pracować w takiej
                                instytucji, mimo, że pewnie nie osiągnę w tej części pass marks, bo za wolno
                                liczę. Od pewnego czasu udzielam w tej firmie konsultacji z dziedziny w której
                                jestem dobra. Po to wymyślono kalkulatory i odnośny software i arkusze
                                kalkulacyjne aby ludzie nie musieli wyważać drzwi otwartych. Ciekawa jestem,
                                czy Bill Gates przeszedłby za pierwszym razem testy EPSO. Że nie wspomnę o
                                prezydentach krajów członkowskich Unii. Nadal uważam, że jest to instrument
                                odsuwania do koryta przybyszów ze Wschodu a te kilka osób, którym się powiodło
                                i mieli szczęście w testach i zostali zatrudnieni to wyjątek, który potwierdza
                                regułę.
                                My opracowujemy na przykład metody oznaczania tego, co zostało określone jako
                                szkodliwe dla człowieka przez innych badaczy. Proste jak konstrukcja cepa. Nie
                                trzeba tu zawiłości interpretacyjnych ani wyszukanych określeń na to. Ale z
                                czego żyliby humaniści?
                                Dobrej nocy zyczę:))))
                                • rpj4 Re: reasumując na dobranoc 17.04.05, 01:40
                                  Co do tych obliczeń - to można oczywiście zakuć. Ale tu jak pisałem, cały "hak"
                                  jest w tym, by liczyć bez zakucia :).

                                  Natomiast - czy procedury rekrutacyjne są oszukańcze i dołują ludzi?
                                  To zależy od dwóch rzeczy:
                                  - od tego, jak prowadzona jest procedura;
                                  - od tego, jakie nastawienie ma zdający.

                                  Jeśli procedura jest uczciwa, a zdający nie traktuje porażki w kategoriach
                                  osobistej klęski, bądź zniewagi, to o.k. Niezakwalifikowanie się gdzieś, jeśli
                                  te warunki były spełnione, według mnie niczyjej godności nie narusza.
                                  Może najwyżej dumę - inna sprawa, gdy w grę wchodzi nepotyzm, korupcja,
                                  chamstwo etc.

                                  Nie jesteś kretynką, czy za głupia by tam pracować - skąd to Ci zresztą
                                  przyszło do głowy - siedzisz pewnie teraz tam na jakimś rodzaju post-doca, więc
                                  nie wypisuj takich określeń pod swoim adresem.

                                  Natomiast jest też tak, że jak sama zauważyłaś są pewne stypizowane procedury
                                  kwalifikacyjne, i takież testy - obowiązujące tak w organizacjach biznesowych,
                                  jak i administracyjnych. A jak napisałaś - Wasze zadania są jednak quasi-
                                  administracyjne, a nie jest to "czysta" nauka.

                                  Jeśli będziesz późniesz starać się permament post (tenure) na jakiejś uczelni,
                                  czy w instytucie badawczym na zachodzie, czy w USA, to też będziesz miała
                                  postępowanie kwalifikacyjne - będzie czysto naukowe - np. z uwzględnieniem
                                  listy cytowań w czasopismach z listy filadelfijskiej, czyli generalnie Twego
                                  impactu naukowego. Choć, w USA wyraźnie, też będzie brana pod uwagę także
                                  zdolność zdobywania grantów na badania.

                                  Akurat same testy i egzaminy nie są dyskryminacyjne - i nie pogarszają naszej
                                  sytuacji względem starych państw członkowskich. Problemy, jeśli są, zaczynają
                                  się później. Tak samo są one trudne dla obywateli starych państw, i z tego, co
                                  wiem, wskaźnik zdawalności nie różni się tu istotnie.

                                  OK - dość jasno wyłożyłaś to co robicie, ale to nie jest tak, że na naukach
                                  ścisłych się świat kończy:) - jeszcze jak tą szkodliwość wyznaczycie, trzeba
                                  ubrać ją w odpowiednie sformułowanie - dalej zdecydować, czy wchodzi dany zakaz
                                  od razu, czy po jakimś czasie, a jeśli już to po jakim, obliczyć ile będą
                                  kosztowały odpowiednie zmiany np. w przemyśle, no i nadzorować przestrzeganie -
                                  proste jak cep, prawda :)).

                                  W każdym razie, głowa do góry - może zdałaś. A jak nie, to najwyżej tyle, że
                                  zajmiesz się "normalną" nauką (czystą, stosowaną), jak wolisz, bez quasi-
                                  administracyjnych naleciałości.

                                  Pozdrowienia

                                  p. vel rpj4

                    • lucie.obispo Re: Czy mozesz wyjasnic konkluzje? 17.04.05, 17:21
                      Aha,to znaczy, że ci którzy zdali konkurs EPSO to takie "powierzchowne
                      bystrzaki" interesujące się z grubsza wszystkim. Poza tym to dobre dla
                      sekretarek lub innych średnich urzędników, bo naukowcy to już wyższa półka. No
                      jeśli tak to zdanie takiego testu słowno-numerycznego powinno być dla nich
                      łatwizną, no bo jeśli jakaś zwykła sekretarka mogła przez to przejść to nie
                      widzę gdzie w tym problem.
                      • milagros_1 Re: Czy mozesz wyjasnic konkluzje? 17.04.05, 18:57
                        Testy dla sekretarek są dużo prostsze niż dla administratorów. Nie zauważyłaś
                        tego? Czy zdawałaś testy na kategorię A dla administratorów, że taka jesteś
                        pewna siebie?
                        A co do powierzchownych bystrzaków to nie jestem odosobniona w swojej opinii.
                        Wiele osób z mojej firmy ją podziela. Niezadowolonych, że z nich - naukowców
                        zrobili nagle urzędasów......
                        • lucie.obispo Re: Czy mozesz wyjasnic konkluzje? 17.04.05, 20:14
                          Nie nie mogłam zauważyć zdając tylko na kategorię C...Zresztą jeśli chodzi o
                          testy numeryczno-słowne (nie mówię tutaj o testach z dziedzin przypisanych do
                          stanowiska)to nie ma w nich chyba jakiś znaczących różnic (wystarczy spojrzeć
                          na przykłady na stronie EPSO).
                          A co do tych urzędasów to przecież nikt nikogo nie zmusza do pracy w
                          instytucjach europejskich. Jest tyle innych miejsc dla kreatywnych
                          naukowców...My sekretarki, z biegłą znajomością języków obcych i często dobrą
                          szkołą w sektorze prywatnym, gdzie nie liczy się to jaką szkołę skończyłaś, a
                          zaręczam Ci że niezłą, a jakie masz kompetencje i jak efektywnie umiesz
                          pracować, zadowolimy się tymi skromnymi posadkami.
                  • Gość: x do Tito IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 19:19
                    Oczywiscie ze nie tylko Polacy czekaja, zadnej Ameryki nie odkryles, ale
                    odpowiedz mi na moje pytanie, ile osob z planowanych przez EPSO i Instytucje
                    kwot, pracuje obecnie na stanowiskach Urzednikow mianowanych w kategorii
                    administratorow?
                    Jak mi podasz konkretne liczby, to podyskutujemy. Rozmawiajmy prosze o faktach,
                    a nie spekulujmy i nie stosujmy przerozmych zaciemniaczy sytuacji!!! Ze to niby
                    wszyscy czekaja - Hiszpanie, Niemcy, etc. Mnie interesuje ile naszych , tj. z
                    nowej 10-tki zdalo konkursy i czeka na listach???
                    Zamiast chodzic po korytarzach to mi odpowiedz precyzyjnie na to pytanie,
                    please???
                    Oczywiscie ze dyplom jest wazny, ale zasady sa takie, ze trzeba zdac konkurs.
                    Nie zdales konkursu to na nic Ci najlepszy dyplom. Czyz nie tak???
                    A jak sie komus to nie podoba to jego problem!
                    • Gość: octi hej all IP: *.247.81.adsl.skynet.be 17.04.05, 10:01
                      nie sposob wszystkiego przeczytac tak duzo piszecie<jezyk>
                      ale tak ogolnie jestem za konkursem w kazdej dziedzinie
                      jak sobie pomysle ze mnie nie chcieli ani na staz (bardzo dawno temu) ani na auxi (dawno temu) a ze
                      po konkurise sami nagle dzwonili i sie pytali czy to albo to mnie nie interesjue to mi daje do myslenia
                      (fakt ze w miedzyczasie zdobylem male doswiadczenie zadwodowe).
                      Zreszta to nie jest jakas super wiedza to co oni wymagaja tylko prosta logika, pierwsza jakosc
                      naukowcow (tez tego wymagaja od zwyklych fonctionnaires i nikt nie nazeka)
                      pozdrawiam
                      • milagros_1 Re: hej all 17.04.05, 18:53
                        Właśnie, dobrze powiedziałeś, to nie jest super wiedza. W moim JRC ludzie zdają
                        to za drugim lub trzecim razem jak opanują technikę szybkiego liczenia czy też
                        obstukają dogłębnie MCQ 250, oba tomy. Tracą czas na zdobywanie niepotrzebnych
                        wiadomości, ale takie są kryteria. Cóż.....
                        Mnie tam chcieli w JRC i dali nawet trochę kasy. Zdanie EPSO czy nie zdanie nie
                        zmienia mojej sytuacji. Bez EPSO nie mogę dostać stałego etatu. Ale to instytut
                        a nie biuro czy urząd, stąd moje wzburzenie, że procedura kwalifikacji jest
                        taka sama.
                        Dziwi mnie określenie- pierwsza jakość naukowców: Sorry, ale jak to oceniasz-
                        po sprawności i znajomości wielu podstawowych rzeczy z różnych branż? W moim
                        JRC pierwszej jakości naukowcy tego w ogóle nie zdawali i nie wyglada aby
                        chcieli. Zdawali auxillaries i temporary aby się załapać na etat.
                    • Gość: Tito Re: do Tito IP: *.upc.chello.be 17.04.05, 17:20
                      Nie wiem X czemu tak sie podniecasz?

                      Mam inne rzeczy do robienia niz wyciaganie statystyk i wyliczanie procentow - jak chcesz to dzwon do EPSO. Ja mam ciekawsze rzeczy do roboty. Bedac w srodku nie zauwazylem dykryminacji jesli chodzi o liczbe zatrudnianych Polakow i to chcialem powiedziec. Jesli ty z Polski widzisz to inaczej to wypadaloby zebys ty sie na cos powolal a nie tylko wylewal swoja zolc bo nie dostales na razie pracy w instytucjach.

                      Co do dyplomu i egzaminu, to przeczytaj dokladniej co napisalem i dopiero potem odpowiedaj. Poki co piszesz cos co nie nie jest odp na moja opinie.

                      Na korytarz wyjzalem a nie chodze i szukam Hiszpanow...
                      • caryca1 zgadzam sie ale... 18.04.05, 08:37
                        jestem naukowcem i zgadzam sie ze w JRC takie testy nic nie wnosza...no ale jak
                        sie chce unii to one size fits all...niestety.
                        teraz nie podeszlam do testu bo ...nie mialam czasu, ale moze kiedys sprobuje.
                        chyba ze mnie stany bardziej zacheca, bo jednak placa duzo wiecej.
                        A co do instytutow w stanach...to aby tam pracowac wcale nie trzeba
                        dokumentow...tylko znajomosci jak wszedzie, mialam oferte z jednego z
                        departamentow no i poniewaz oni nie moga zatrudniac ludzi nie ze stanow...to
                        zatrudniaja przez uczelnie i instytuty naukowe, pensja ta sama....wiec
    • Gość: sekretarz Re: Jak dzisiejsze testy na Administratorow IP: *.cec.eu.int 18.04.05, 11:19
      Ja tak sie zastanawiam nad wypowiedziami milagros. Czesciowo oczywiscie sie
      zgadzam, ale wydaje mi sie, ze zagubiono glowny problem. Otoz zdajac konkurs
      Epso mozna podjac prace w instytucji europejskiej, nie na uniwersytecie w
      Warszawie nie w Instytucie MaxPlanka, nie w Szwedzkiej Akademii Nauk, tylko w
      miejscu gdzie rowny dostep musza miec wszyscy Europejczycy i w miejscu w ktorym
      ma sie zapewniona ciepla posadke, pieniadze na badania bez latania za zadnymi
      sponsorami, zapewnione urlopy, macierzynskie i inne swiadczenia socjalne
      (nawiasem mowiac na uczelniach macierzynstwo czesto wyklucza poza kariere
      podobnie zreszta jak w sektorze prywatnym), jezeli dla Ciebie Milagros nie ma
      to znaczenia to nie powinnas brac w ogole pod uwage pracy w instytucji EU, nie
      zapominaj ze jak zdasz konkurs, to bedziesz zarabiala duzo pieniedzy i uzyskasz
      wszystkie swiadczenia, dlatego jest ten konkurs, ktory jest super uczciwy! A
      poza tym wybacz, ale konkurs na sekretarki mimo, ze byl latwy, to weryfikacja
      przy zatrudnianiu tez byla, czasem nawet bardzo ostra. A poza tym uwazam, ze
      ludzie ktorzy tu pracuja to zadne przecietniaki ani szczurki, czy jak Ty to tam
      nazywasz. Jestem czasem pelen podziwu, jak my Polacy, ale tez Czesi, Estonczycy
      i inni wyszlismy obronna reka z tego zakretu dziejowego w naszej historii.
      Przeciez jak zaczynalismy szkole (wiekszosc tu to przedzial 25-30lat) to nie
      bylo jeszcze Litwy tylko ZSRR, a Polska miala tez troche inny skrot niz RP, a
      teraz przychodza ludzie do EU wladajacy jezykami, majacy wyksztalcenie z
      zagranicznych i krajowych uczelni, rozne doswiadczenia. W przypadku sekretarek
      problem przekwalifikowania dotyczy prawie wszystkich, nie spotkalem nikogo z
      matura tylko. Wiec troche wiecej szacunku dla ludzi pracy, bo niestety w
      instytucjach unijnych nie tylko sie siedzi i pije kawe:-(
      • caryca1 Re: Jak dzisiejsze testy na Administratorow 18.04.05, 11:23
        sekretarz : bardzo dobrze powiedziane, uchwyciles setno sprawy!
        wlasnie ja jestem po doktoracie z krotkim post-dokeim...i na duzo nizszym
        stanowisku w ue niz powinnam byc z tabli, ale ...to mi narazie odpowiada nie
        musze latac za projektami, kasa, usmiechac sie do porfesorow ktorzy i tak maja
        wszystko gdzies! takze po czesci testy powinny byc, ale moze troche w innej
        formie
      • milagros_1 do Sekretarza 18.04.05, 13:32
        Alez Sekretarzu, ja tu po prostu pracuje. Wlasnie w instytucji unijnej
        podleglej KE, wiec pouczanie mnie co sie w instytucjach unijnych robi i gdzie
        powinnam pracowac nie jest na miejscu. Poniewaz jest to forum publiczne,
        powstrzymam sie od mojej oceny tego co i jak tu sie robi i ile na co wydaje sie
        na co pieniedzy, to nie moja sprawa. Jestem stypendysta najwyzszej kategorii i
        nie wisialam u klamki Komisji i nie jest to moja ostatnia szansa bo inaczej
        bruk i zasilek dla bezrobotnych. Nie musze tu byc na stale, w kraju mam
        kierownicze stanowisko i zapewniona prace po powrocie. A jesli podchodzilam to
        dokladnie wlasnie dla mozliwosci sprawdzenia sie i zalapania synekurki, ktora
        pozwoli mi na byczenie sie przez reszte zycia. Taka motywacja kieruje zreszta
        wszystkimi, tym bardziej, ze spora grupa mlodziezy ma alternatywe bezrobocie
        lub praca na czarno u jakiegos pseudobiznesmena w firmie krzak.
        Ciekawe, ze ludzie, ktorzy ten egzamin na Administratorow zdawali to maja
        odczucia podobne do moich i uwazaja, ze takie selekcjonowanie nie zdaje
        egzaminu w przypadku pracownikow merytorycznych. Wiedza jaka trzeba posiadac
        aby zdac EPSO jest bardzo popularyzatorska, malo specjalistyczna i gazetowa a
        problemy na jakie natyka sie pracujac w Komisji sa jednak troche inne niz
        znajomosc wzrostu ilosci populacji starcow po 80 w latach 1999-2000 jak sie
        czlowiek zajmuje fizyka jadrowa. Natomiast burza sie wszelkiej masci sekretarki
        i pomocnicy, ktorzy po tych egzaminach czuja sie co najmniej geniuszami, ktorzy
        maja prawo oceniac poziom naukowcow bo oni pozdawali EPSO. I zapominaja zdaje
        sie, ze tylko nazwa EPSO jest taka sama a poziom testow zupelnie rozny. I chyba
        ci ludzie nie zdaja sobie z tego sprawy.
        Doceniam prace sekretarek- mam w swoim dziale urocza sekretarke, pania w
        srednim wieku, kilkujezyczna, blyskotliwie przechodzaca z jednego jezyka na
        drugi, przemila osobe, do rany przyloz, i jakze kontrastuje z niektorymi
        postaciami spotkanymi tutaj na forum, zadufanymi w sobie, aroganckimi i
        przemadrzalymi, wyszkolonymi absolwentami jakichs pozal sie boze japiszonskich
        platnych szkol, ktorym sie wydaje, ze wszystkie rozumy pozjadali. I w jedno
        wierze- jesli juz zalapali sie do struktur unijnych to oducza sie arogancji i
        nabiora pokory bardzo szybko......
        • Gość: Sekretarz Re: do Sekretarza IP: *.cec.eu.int 18.04.05, 14:04
          Wlasnie tresc i ton Twojej jadowitej wypowiedzi doskonale przywodzi mi na mysl,
          profesorow i innych pracownikow naukowych, z ktorymi sie spotykalem na polskim,
          dziennym, panstwowym i "bezplatnym" uniwersytecie. Wlasnie takie sgorzknienie,
          komunistyczne skostnienie. Z zadna z tych rzeczy nie spotkalem sie studiujac
          rowniez dziennie, rowniez na panstwowym uniwersytecie w RFN. Jak w ogole smiesz
          ciagle uparcie twierdzic, ze stanowiska administratorow (np. ekonomistow) to sa
          stanowiska pomocnicze? Skad wiesz jakie kariery robili w Polsce i na swiecie
          japiszonskie sekretarki? W tych swoich wypowiedziach jestes po prostu
          niesprawiedliwa i jezeli tak obiektywnie prowadzisz tez swoje badania naukowe i
          analizujesz ich wyniki to wolalbym, zebys nie zostala urzedniczka na stale,
          lepiej.
          • Gość: adm Re: do Sekretarza IP: *.cec.eu.int 18.04.05, 14:11
            hej, postawa milagros to chyba objaw choroby na ktora potocznie zapadaja
            pracownicy (polscy???) JRC....pamietacie niejakiego Piotra ktory nas tu jakis
            czas temu od aroganckich japiszonow wyzywal, i podobnym blotem obrzucal??,On
            tez byl z tamtad!!!!!! Trzeba by tam kiedys podkoczyc, na obiad (maja tam jakas
            kantyne?) i porozgladac sie, moze im tam naprawde cos rozpyalaja w
            powietrzu.....
            • milagros_1 adm 18.04.05, 15:13
              Piotra nie pamietam a szkoda- a w ogole to JRC jest siedem i to po calej
              Europie wiec nie wiem czy uda sie trafic zainteresowanym rozpylaniem do
              kazdego. Do kantyny nie wpuszczaja u nas. A co do obrazania to przeczytaj posty
              i zobaczysz kto kogo zaczal obrazac i w ktorym momencie. prawo do obrony
              przysluguje kazdemu. Zobacz od czego dyskusja sie zaczela i kto zaczal sie
              madrzyc to moze zmienisz zdanie.....
          • milagros_1 komuch???? 18.04.05, 14:27
            no coz, najlepiej naublizac od komuchow, ale mnie to nie obraza. Nie uwazam
            bynajmniej administratorow za personel pomocniczy, nigdy tego przeciez nie
            pisalam-chyba cos zle zrozumiales. Przeciez testy A6 o ktorych mowilam sa
            dokladnie na administratorow.....Miales rowniez pecha co do naukowcow, bo ja
            mialam jednak do czynienia tu w Polsce ze swietnymi ludzmi wysokiej klasy,
            ktorzy prowadzili wyklady na renomowanych amerykanskich uczelniach i ich
            dorobek jest niewatpliwy a miejsce w SCI zajmuja prominentne. Skostniale
            komuchy nie maja szans utrzymac sie na kierunkach scislych, bo tam trzeba miec
            wyniki eksperymentalne a nie dywagowac co ktos kiedys napisal i wywazac drzwi
            otwarte. Musiales studiowac u ludzi co mieli 6 etatow i zadnego nie traktowali
            powaznie-wspolczuje. Dopiero w Niemczech poznales smak prawdziwego studiowania-
            biedaku.....
            Mnie nie obchodza kariery sekretarek, japiszonskich lub nie-ale brzydze sie
            postawa co poniektorych typow, ktorzy majac niewielkie osiagniecia w zyciu
            staraja sie byc alfa i omega i pozwalaja sobie na delikatnie mowiac obrazac
            myslacych inaczej a do tego ogrom ich zadecia jest niebotyczny.
            A co do moich badan- coz- moje badania polegaja na interpretowaniu danych
            doswiadczalnych a nie tworzeniu jakichs wydumanych teorii a obiektywizm nie ma
            nic do rzeczy. To trzeba po prostu policzyc.
            Na pewno nigdy nie bede urzedniczka, jesli nawet bede dalej pracowala w tej
            firmie to z cala pewnoscia bede zajmowala sie praca merytoryczna a nie
            przewracaniem papierow. I na szczescie taki ktos jak ty nie bedzie tego ocenial.
            • Gość: sekretarz Re: komuch???? IP: *.cec.eu.int 18.04.05, 14:45
              szczegolnie latwo bylo mi naublizac Tobie od komuchow, dlatego ze sama
              wczesniej uzylas takich epitetow wobec ktorejs z japiszonskich sekretarek lub
              rownie japiszonskich administratorow pomocniczych, za ktorych uwazasz tych z
              poprzednich konkursow. Na szczescie nie trzeba zadnych skomplikowanych
              obliczen, bo stare powiedzenie: "nie czyn drugiemu co tobie nie mile" i bez
              nich jest prawdziwe. Jak ktos ma dosc znajomosci to i na kierunkach scislych
              sie dobrze utrzyma, zwlaszcza w Polsce, gdzie jak sama stwierdzilas naukowcy
              nauczaja gdzie sie da, przede wszystkich sa to Ci z panstwowych uczelni, ktorzy
              dziwnym trafem trafiaja do japiszonskich szkolek niedzielnych. No coz etyka
              naukowcow tez nie jest zbyt krystaliczna, zwlaszcza w Polsce, gdzie proceder
              jest nadzwyczaj powszechny i do tego, o zgrozo akceptowany moralnie przez
              srodowisko! Podobnie jak lekarze-lapowkarze, prawnicy itd. Dlatego lepiej dla
              takiego ryzykownego towarzystwa zrobic EPSO - konkurs i nie wpuszczac byle
              kogo, dzieki temu moze na poziomie europejskim zachowamy jakis poziom, skoro
              poziomu studenci musza szukac a raczej znajdowac w Niemczech i innych
              krajach...Poza tym niezly z Ciebie zakapior skoro w jednej swojej wypowiedzi
              obrazilas i sekretarki i nawet swoich kolegow po fachu - naukowcow dyscyplin
              humanistycznych, juz chocby z tego powodu niezbyt jestes predysponowana do
              pracy w miedzynarodowym srodowisku, wolalbym zeby tacy ludzie nie
              reprezentowali kraju na szczeblu miedzynarodowym, abstrahujac zupelnie od
              kompetencji zawodowych.
              • milagros_1 sekretarz??? 18.04.05, 15:01
                a kim ty jestes???? Panem Bogiem. Moze nazywasz sie Janez Potocnik???Kto daje
                Ci prawo do oceniania srodowiska z ktorego sie nie wywodzisz-bo domyslam sie,
                ze od lat w kraju nie pracujesz, po skonczeniu studiow w Niemczech. Jakim
                prawem decydujesz kto ma pracowac w miedzynarodowym srodowisku a kto nie?
                Nie obrazalam nikogo uprawiajacego inne dziedziny wiedzy- sorry chyba niektorym
                humanistom przychodzi z trudem czytanie tekstow ze zrozumieniem.
                MOge Ci tyle wytlumaczyc, ze w moim JRC nie jest warunkiem koniecznym aby zdac
                EPSO i nie jest to kryterium "wpuszczania" w srodowisko. Bez EPSO mozna
                pracowac 6 lat i jest to dostatecznie dlugi okres aby EPSO zdac. Jak sie
                zamierza to zrobic, rzecz jasna. Notabene podejrzewam, ze testy te zmodyfikuja,
                bo dla ludzi stad sa one rowniez zaporowe z uwagi na ich charakter. I aby tu
                sie znalezc trzeba spelniac kryteria scisle zawodowe bo istnieje rekrutacja na
                podstawie dorobku i zyciorysu. I wyobraz sobie, ze tym kryteriom podolalam. Ale
                moze dlatego, ze nie oceniali mnie przybysze z Polski dla ktorych nasz kraj
                jest siedliskiem zarazy zepsucia i nieudolnosci.
        • rpj4 Re: do Sekretarza 18.04.05, 14:12
          Ileż razy Ci można pisać, że stanowiska merytoryczne w instytucjach, to nie
          tylko stanowiska naukowe - cała dawna grupa "A" - tj. prawnicy, ekonomiści,
          audytorzy, i administratorzy europejscy wykonują jak najbardziej pracę
          merytoryczną.
          Nie zgadzam się, że wiedza na egzaminach EPSO "popularyzatorska, malo
          specjalistyczna i gazetowa", co najwyżej nie są egzaminy dla Was (JRC)
          najlepiej dostosowane do tego, co robicie.

          I skąd w Tobie tyle jadu, i jakieś uwagi w stylu:
          "niektorymi
          > postaciami spotkanymi tutaj na forum, zadufanymi w sobie, aroganckimi i
          > przemadrzalymi, wyszkolonymi absolwentami jakichs pozal sie boze
          japiszonskich
          > platnych szkol, ktorym sie wydaje, ze wszystkie rozumy pozjadali."

          Czytałaś C.V. laureatów? Jak nie, to skąd wiesz, co, gdzie i kiedy kończyli, i
          jakie tytuły mają.

          I już całkiem osobiście - jeżeli uznać moją dziedzinę wiedzy za naukę (bo tu są
          rózne stanowiska)- to ja też jestem naukowcem, bynajmniej nie funkcjonuję w
          żadnej prywatnej szkole, i nie grozi mi żadna firma-krzak, czy bezrobocie.
          Nie złoszczę się jednak, na osoby które mają inne zdanie niż ja. (A jeszcze dla
          pełnego wyjaśnienia - moja macierzysta uczelnia/ mój wydział w różnych
          rankingach są klasyfikowane na 1/2 miejscu w PL.)
          A co do samych egzaminów - gdybym ich nie zdał, to byłbym zły na siebie - może
          też na organizatorów, ale koniec końców zabrałbym się za swoją robotę.
          I masz rację, cnota pokory jest szczególnie cenna, a u naukowca wręz podstawowa.

          Na razie, idę do studentów.

          rpj 4 vel p.
          • milagros_1 rpj4- o co Ci chodzi? 18.04.05, 14:48
            rpj4- alez to absolutnie nie bylo pod Twoim adresem.....wydawalo mi sie, ze
            chyba sie jakos dogadalismy poprzednio. ja mowilam o testach dla fizykow-
            chemikow a nie prawnikow czy ekonomistow. Nie generalizuj.
            powtarzam w podpunktach:
            -JRC to sa instytuty w ktorych wykonuje sie badania naukowe a nie jest to
            parlament, rada czy inne unijne placowki.
            -Potrzebny jest personel innego typu niz urzednicy- technicy, inzynierowie,
            sekretarki zreszta tez.
            -Administrator, aby prowadzic projekt musi sie wykazac przede wszystkim dobra
            znajomoscia konkretnej dziedziny wiedzy i umiec projekt rozliczyc, bo to sa
            pieniadze. Nie pracuje pod presja czasu i stresu. Projekty trwaja po kilka lat.
            Nie musi znac sie na wszystkim, ale musi byc profesjonalista w tym co robi.
            Zadnemu biochemikowi nikt nie zleci koordynowania prac w zakresie metalurgii.
            -Charakter pytan w tym konkretnym konkursie zostal tak oceniony rowniez przez
            moich kolegow z JRC a takze wielu ludzi niezaleznie podchodzacych do tego
            egzaminu, miedzy innymi z Warszawy- nie jest to przytyk ani aluzja do zupelnie
            innych testow dla ekonomistow czy prawnikow, ktorych nie zamierzam oceniac, bo
            to nie moja dzialka.
            -Dlaczego sie tlumaczysz? Moje uwagi adresuje nie do Ciebie ale do ludzi,
            ktorzy uwazaja, ze maja prawo do dyktowania mi gdzie ja mam pracowac lub nie.
            Takich co obrazaja naukowcow ledwo ukonczywszy jakies szkoly. Ty akurat nie
            robiles tego i nie wiem czemu nagle czujesz sie dotkniety.
            Po prostu nie cierpie bezczelnosci. i na glupie uwagi odpowiadam jadem, choc
            zapewne powinnam spuscic wode....
            To gadanie schodzi na zupelnie absurdalne tory porownywania, ktora z nauk jest
            lepsza i dlaczego. A mialo byc o czyms innym. Pozdrowienia dla studentow

        • Gość: Tito Nie stosuj do wszystkich swojej miary IP: 5.6.2D* / *.europarl.eu.int 18.04.05, 14:57
          "A jesli podchodzilam to
          > dokladnie wlasnie dla mozliwosci sprawdzenia sie i zalapania synekurki, ktora
          > pozwoli mi na byczenie sie przez reszte zycia. Taka motywacja kieruje zreszta
          > wszystkimi, tym bardziej, ze spora grupa mlodziezy ma alternatywe bezrobocie
          > lub praca na czarno u jakiegos pseudobiznesmena w firmie krzak."

          Dla mnie pieniadze tutaj sa wazne, ale to nie byl glowny powod zeby tu pracowac.


          BTW Bije z Ciebie taka pycha, ze az przykro to czytac.
          • milagros_1 Re: Nie stosuj do wszystkich swojej miary 18.04.05, 15:06
            Po co ta ideologia w ktora i tak nikt nie uwierzy.....? Wyjechales z kraju dla
            idei? Przeciez tam madrzy ludzie sa przeciez potrzebni i to bardzo, aby bylo
            lepiej.....a co do pychy to jest to tylko odruch obronny na ludzi, ktorzy
            uwazaja, ze maja nieskrepowane prawo dolowac innych za odmienne zdanie.
            Atakowani tez potrafia dokopac......
            • essere1 :/ 18.04.05, 15:12
              Wspaniala debata:) Dodac bym tylko chcial, ze sposob egzaminowania w EPSO nie
              zostal wyciagniety z kapelusza
              i byl znany duzo wczesniej. Inteligentny naukowiec (czyli tzw. "mozg") ze swoim
              wytrenowanym umyslem (pisze to bez ironii, tylko z szacunkiem) powinien takie
              tesciki zjesc jak bulke z maslem po kilkutygodniowym przygotowaniu, a caly
              odsiew powinien nastapic na poziomie zdobytych 80%-90% punktow przez numerus
              clausus.... albo zle rozumiem definicje inteligencji.
              Mnie sie wydawalo, ze testy logiczne sluza tez to odsiewu osob, ktore tak sobie
              znaja jezyk.... poza tym blyskotliwosc i szybkosc w mysleniu przyda sie
              kazdemu, nawet naukowcowi.
              Najwazniejsza jednak rola takiej formy testow jest to, ze uniemozliwia
              kumoterstwo podczas glownej selekcji..... co jak widac po ilosci AUXI i ludzi z
              ministerstw, ktorzy nie zdali, sprawdza sie. Jest prosta, jasna, przejrzysta i
              uniwersalna.
              Kazda metoda egzaminowania ma wady i zalety. Ta moze nie jest perfekcyjna, ale
              to jak z demokracja: dosc zly system, ale nie ma lepszego... ale kazdy ma w
              miare rowne szanse.
              Poza tym watpie, czy we wszystkich A, B, C jest wiecej niz kilka procent osob
              bez wyzszego wyksztalcenia + znajomosci pewnie z przynajmniej 2 jezykow - to
              powinno budzic jednak wiekszy szacunek.
              Pewnie odsetek "sekretarek z C" z doktoratami jest znaczny....:)
              Czy jestesmy zadufani? Tu jest duzo laureatow na tym forum, ktorzy wygrali
              uczciwe "zawody" z wieloma tysiacami innych chetnych. Nie ma co sie dziwic, ze
              jestesmy z tego dumni. Ja przynajmnniej jestem. Ale do pychy i samozachwytu
              droga jeszcze daleka, prawda?
              Ale moglem tez nie zdac, z czym sie liczylem i pewnie bylbym teraz w trakcie
              studiow podyplomowych w kierunku, w ktorym jestem specjalista i bym na pewno
              nie plakal, ze zla metoda egzaminow.
              • milagros_1 Deming a testy 18.04.05, 15:31
                To prawda, eliminacja kumoterstwa jest wazna sprawa. Ale latwo wylac dziecka z
                kapiela. W swoich bardzo dobrych teoriach zarzadzania skadinad znany dr Deming
                mowi, ze system oceniania i generowania stresow u ludzi bynajmniej nie prowadzi
                do wzrostu efektywnosci i jakosci pracy.Ani do sensownego doboru personelu.
                Deming przedstawiany jest jako autor sukcesu gospodarczego Japonii i jeden z
                pionierow prac nad jakoscia. Uwaza, ze ocenianie jest zrodlem kompleksow i
                poczucia nizszej wartosci. Czlowiek sprawdza sie pracujac zespolowo i to w
                jakims okresie czasu, gdzie ocena jest miarodajna.
                Wszyscy tu pisza, ze boli ich kumoterstwo i to prawda. Nie tak dawno na
                przyklad na stypendia Fullbrighta mogli sie dostac ludzie z okreslonych obecnie
                bardzo prominentnych srodowisk. Pod tym wzgledem EPSO jest dobre, bo eliminuje
                jawne dzialania prowadzace do zatrudnienia pociotow.
                Jesli uwazam, ze do pewnych dziedzin ten system oceniania sie nie bardzo nadaje-
                to spotyka mnie masa obrzydliwych komentarzy w stylu- naukowcy na uczelnie, to
                glaby skoro nie potrafia rozwiazac takich testow. Dlatego uwazam czesc osob po
                prostu za bufonow, ktory sie w glowie przewrocilo.
                Naukowiec nie zje tescikow jak bulke, bo zajmujac sie przez lata jakas
                dziedzina nauki nagle kaze mu sie studiowac europeistyke w zarysie, ktora np
                ekonomista czy prawnik mial na studiach w czasie regularnych zajec. A jeszcze
                nie tak dawno bo rok temu nikt mu tego nie kazal.
                Od lat tez uzywa kalkulatora, komputera i liczy w Excelu.
                Rzecz jasna ktos takie kryteria ustalal i albo sie czlowiek do tego dostosuje
                albo nie. Mozna tylko wyrazic opinie na ile takie ocenianie jest adekwatne. I
                to probuje robic.
                • essere1 Re: Deming a testy 18.04.05, 15:45
                  Nie uwazam, ze testy w EPSO sa super. Uwazam, ze sa akceptowalne,
                  przewidywalne, uniwersalne i antykorupcyjne.
                  Sa jakims kompromisowym standartem.
                  Mnie rowniez nie podeszla ekonomia na testach, jak Tobie Twoj fach, bo to byla
                  takie przedluzenie egzaminu o Unii.
                  Co prawda jestem po ekonomii, ale specjalizuje sie w systemach informacyjnych w
                  sporych korporacjach, wiec z teoriami
                  ekonomii mam nie wiele do czynienia, rownie dobrze moglbym byc prawnikiem....
                  Po prostu kupilem ksiazke do makreekonomii, ekonometrii,
                  mikry i przerobilem po wielu latach przerwy (a pilnym studentem nie bylem).
                  O Europie nauczylem od zera...
                  Poza tym bylem pewien, ze nie zdalem.
                  Moze wyniki tez Ciebie mile zaskocza:)

                  P.S. Poza tym faktycznie malo znam specyfike naukowcow, ale powinien byc jakis
                  wspolny mianownik dla wszystkich egzaminow.
                  • milagros_1 essere1 :))) 18.04.05, 15:48
                    dzieki za wywazony glos a nie europiane na pysku:)))))
            • Gość: adm Re: Nie stosuj do wszystkich swojej miary IP: *.cec.eu.int 18.04.05, 15:13
              "mądrości ludowe różnej maści sekretarek oceniających walory naukowców są
              doprawdy nie na miejscu......." - napisala pani naukowiec w poscie w
              Ameryce....pardon stypendystka najwyzszej kategorii...dopiero to zobaczylam....
              sluchajcie ona jest poprostu bezczelna....moze sekretarki z JRC chcialyby
              wiedziec co pani doktor mysli o sekretarkach? ;-))(chyba nie ma duzo polskich
              stypendystek pierwszej kategorii w JRC?)
              • milagros_1 o sekretarkach 18.04.05, 15:37
                o sekretarkach juz pisalam- ale o dobrych, milych i uprzejmych wielojezycznych
                profesjonalnych sekretarkach, takich jakie pracuja tutaj i gadaja w czterech
                jezykach perfect, sa uczynne i serdeczne- a nie o jedzach, ktore madrza sie
                tutaj i mowia co maja robic naukowcy. U mnie w JRC chwala Bogu nie ma
                aroganckich i niemilych bab.Oczywiscie nie mowie o wszystkich sekretarkach
                ktore bywaja na tym forum. Od razu zaznaczam aby nie bylo nieporozumien. Prosze
                nie generalizowac.
                • Gość: sekretarz Re: o sekretarkach IP: *.cec.eu.int 18.04.05, 15:51
                  Niespodziewanie bezczelna ta polska kadra naukowa, dobrze, ze nie ma parytetu
                  narodowego w Waszym konkursie, bo dzieki temu jak sie znajdzie odpowiednia
                  liczba z innych krajow to nie beda robic drugiej tury i wtedy takie miernoty
                  osobowosciowe nie beda juz zagrazaly. Wracaj do Polski bierz swoje chaltury,
                  siedz razem z kolesiami, ktorzy robia tak samo, i przede wszystkim spojrz
                  wpierw w lustro zanim obrazisz mnostwo ludzi, jak slucham Twoich wypowiedzi to
                  jak nic staje mi przed oczyma koszmar polskiego, skostnialego uniwersytetu,
                  gdzie jeden drugiemu zazdrosci 100 zlotowego awansu, wsrod sekretarek mam
                  kolezanke mgr, ktora pracowala na uniwersytetcie z naukowcami, historie , ktore
                  ona przytacza mroza krew w zylach, a najgorsze jest to, ze nie maja konca. I
                  jeszcze jedno zdanie, po studiach w Niemczech mialem fajna kariere w Polsce,
                  tylko, ze szczesliwie w zagranicznym koncernie, a nie w polskim "piekielku",
                  ktore majac np. Ciebie za kolezanke niechybnie by sie stworzylo! Zegnam
                  • milagros_1 sekretarz- bye 18.04.05, 15:56
                    bye bye...Ale Ci widac dowalili te naukowce i namacili w zyciu. Dlaczego wiec
                    nie wystartowales do tej pieknej kariery. Czy wobec tego aktualna kariera jest
                    nie za bardzo, skoro tak plujesz zolcia na naukowcow. I czemu gledzisz na forum
                    zamias pracowac i plujesz na ludzi z ktorymi los pewnie Cie juz nigdy nie
                    zetknie....oby, Dla rodakow to lepiej by bylo....
                    • Gość: adm Re: sekretarz- bye IP: *.cec.eu.int 18.04.05, 16:00
                      tez bym sie zloscil....jezioro, las..... a prognoza pogody taka ze psa by nie
                      wypuscil...i to druga polowa kwietnia!!!!
                      ale bierz witaminy!!
                      przejdzie ci jak cie nie odrzuca na ustnych za "brak predyspozycji do
                      wspolpracy z roznej masci sekretarkami i aroganckimi japiszonami"
                      • milagros_1 Re: sekretarz- bye 18.04.05, 16:06
                        stary, ja tu nie mam japiszonow. Tu pracuja normalni ludzie z ktorymi mozna
                        spokojnie o EPSO pogadac i piana im nie buzuje. Czesc zdawala, czesc zdala a
                        czesc nie...jak w zyciu....Ciekawa bylam opinii ludzi z forum, z Polski, bo
                        bywali i maja doswiadczenie i chcialam uslyszec opinie tych, co kiedys przez to
                        przechodzili. Nacielam sie na to forum, przyznaje z niejakim zalem.....ale co
                        sie ubawilam to moje.Ale jedno jawi sie smutne. Ludzie z Zachodu ale rodowici
                        maja naprawde inna mentalnosc i swietnie sie z nimi wspolpracuje....smutne
                        • Gość: adm Re: sekretarz- bye IP: *.cec.eu.int 18.04.05, 16:14
                          nacielas sie, to prawda
                          nie jestesmy rodowici, to prawda, a nawet rasowi tez nie...
                          ubawilas sie, dobrze, my sie tylko przerazilismy ze mozez byc gdzies w
                          poblizu...ale juz wiemy ze nie.....

                          kazdy z nas, z dorobkiem, tytulem i osiagnieciami ktoregos dnia zderzyl sie z
                          rzeczywistoscia EPSO: chcec zostac i na stale korzystac z przywilejow i spokoju
                          ze juz nigdy nie bedziesz musial martwic sie o przyszlosc swoja i rodziny, zdaj
                          konkurs- prawnicy liczyli, ekonomisci uczyli sie historii, polonisci pisali o
                          prawie, a weterynarze wkowali daty kolejnych traktatow....dopoki sie z tym nie
                          pogodzisz wewnetrznie, nie uda sie ;-)
                          nikt z nas nie podszedl do tego tak jak ty, a styl twoich wypowiedzi ....zalosne
                          • milagros_1 post scriptum 18.04.05, 16:39
                            Zadalam pytanie- czy sa tutaj na forum ludzie, ktorzy zdali EPSO z kategorii A-
                            Administratorzy in a field of....cos tam, informatycy, ekonomisci, wlasnie a
                            moze przede wszystkim weterynarze czy lesnicy. I potem dostali prace jako
                            administratorzy w swojej dziedzinie w unijnych instytucjach. Takze naukowych a
                            moze przede wszystkim, bo mnie to bardzo interesowalo. Chcialam posluchac
                            glosow ludzi, ktorzy nie mieli na zajeciach historii Unii, bo tym bylo trudniej
                            zdawac. Napisalam po to aby dowiedziec sie jak odbierali te egzaminy.

                            Zadalam pytanie, jak ludziom poszly piatkowe testy. Byla jedna doslownie jedna
                            odpowiedz na temat od osoby zdajacej fizyke. Spodziewalam sie, ze bedzie wiecej
                            roznych opinii. Od ludzi, ktorzy tam pracuja i chca dalej pracowac i im sie
                            udalo przejsc to pomyslnie.A takze od takich , ktorzy sa przeciwni takim formom
                            rekrutaji. Slowem forum, gdzie mozna spotkac rozne opinie.

                            I co mnie spotkalo- jakies obrazliwe i przemadrzale kawalki. Na ogol od ludzi z
                            innych kategorii. Do tego w jakis bolesny sposob dotknieci przez ludzi
                            uprawiajacych nauke- moze swoich wykladowcow. Nie dam i nie daje sobs pomiatac,
                            wiec zaczelam sie bronic. Spotkalam sie jedynie z jakimis wylazacymi na wierzch
                            frustracjami i checia dowalenia. Na poczatku przypomnialo mi to kiedys wystep
                            Agnieszki Chylinskiej pt nauczyciele fuck you....Ogladalam inne watki na tym
                            forum i teraz wiem, ze nie ma tu zyczliwych ani sympatycznych ludzi, jakich
                            spotka sie na innych forach. Nie dziwie sie teraz, ze nie bylo wiecej glosow
                            ludzi zdajacych w piatek, bo spotkaloby ich totalne zakrakanie i obrazanie.

            • Gość: Tito Re: Nie stosuj do wszystkich swojej miary IP: 5.6.2D* / *.europarl.eu.int 18.04.05, 15:15
              Tak sie sklada, ze dla idei pracowalem przez ladnych pare lat w PL za male pieniadze, gdy moji koledzy z roku zarabiali wiele.

              To, ze nie potrafisz uwierzyc, ze kims moga kierowac wyzsze cele niz wlasna kariera i liczba zer na koncie swiadczy jaka osoba jestes. Co z Ciebie za naukowiec jak robisz to dla kasy? Myslisz, ze w korporacjach nie ma ludzi lepiej wyklsztalconych od ciebie, ciezej pracujacych? Oni to robia dla kasy i sa nazywani japiszonami. Ty chcesz byc nazywana naukowcem a powoduje Toba ten sam cel - kariera i kasa. A wedlug mnie aby byc naukowcem trzeba tez miec poczucie misji a nie tylko dr czy prof przed nazwiskiem, bo bez misji to moze byc rownie dobrze MBA na wizytowce.
              • Gość: adm Re: Nie stosuj do wszystkich swojej miary IP: *.cec.eu.int 18.04.05, 15:44
                milagros1: "aby się tu dostać przeszłam przez dość ostre sito eliminacji-
                dorobek, tytuł naukowy, osiągnięcia"

                patrz, a nam do tego co powyzej kazali jeszcze konkurs zdac....
                • milagros_1 adm- chyba Tobie kazali 18.04.05, 15:51
                  Mnie nikt nie kazal.....nie bylo takiego wymogu, dla scislosci
              • milagros_1 Tito- kolejny monopol na wiedze who is who 18.04.05, 15:47
                Japiszonstwo to mentalnosc rywalizujacego na kazdym kroku i przemadrzalego
                typa, ktory uwaza siebie za alfe i omege i bezkarnie pozwala sobie krytykowac
                kogos kto mysli inaczej i inna sobie droge zycia wybral i ma inne zdanie niz
                on. Nikogo personalnie nie nazwalam tu japiszonem.
                Czlowieku - przeciez ty mnie w ogole nie znasz? Nie wiesz kim jestem, gdzie
                pracowalam i jak ukladaja sie i ukladaly moje losy. Skad Ty wiesz co mna
                kieruje w wyborze pracy czy pracy tutaj? NIe mam obowiazku sie z tego
                spowiadac....Ja nie musze chciec byc nazywana kimkolwiek przez ludzi z tego
                forum - czy naukowcem czy urzedniczka. Co mnie dalibog obchodza ludzie w
                jakichs korporacjach. ja mam to gdzies!!!!! Jedyne o czym probuje dyskutowac to
                to czy formula testow EPSO jest adekwatna do zatrudniania ludzi na stanowiskach
                naukowych w Europejskich centrach badawczych. i bardzo szkoda, ze tak malo
                odzywwa sie ludzi majacych cos do powiedzenia w tym temacie....
    • Gość: arbus Re: A MOŻE BY TAK... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 15:45
      A może by tak zamiast zamiast uzewnętrzniac swoje frustracje i punkty widzenia
      na UE i sposoby rekrutacji odpowiedzieć na pytanie zawarte w pierwszym poście
      wątku? Tak po prostu.
      Papa
      • essere1 Re: A MOŻE BY TAK... 18.04.05, 15:46
        :)
      • milagros_1 Arbus!!!brawo 18.04.05, 15:49
        No ktos wreszcie trafil w sedno sprawy i nie bredzi!!!!
        • Gość: adm Re: Arbus!!!brawo IP: *.cec.eu.int 18.04.05, 15:51
          a spacer nad pieknym jeziorem....(czy za zimno jeszcze?)
          • milagros_1 adm- tu nie ma jeziora:(((( 18.04.05, 15:58
            niestety....Szkoda bo lubie wode...
            • Gość: adm Re: adm- tu nie ma jeziora:(((( IP: *.cec.eu.int 18.04.05, 16:00
              nieee....jeszcze nie znalazlas jeziora?????
              • milagros_1 koniec tych idiotycznych postow, zamknac topik 18.04.05, 16:08
                jak wyzej. Czas do domu
                • Gość: adm Re: koniec tych idiotycznych postow, zamknac topi IP: *.cec.eu.int 18.04.05, 16:26
                  bo jak nie w morde!

                  milagros poszla jednak szukac jeziora
                  • milagros_1 adm- wsadz se leb do tego jeziora 18.04.05, 16:40
                    idz wsadz se leb do tego jeziora, moze rozum wroci
                    • Gość: adm Re: adm- wsadz se leb do tego jeziora IP: *.cec.eu.int 18.04.05, 17:00
                      hlup
                      • milagros_1 nie utop sie 18.04.05, 17:08
                        o koorcze, bo sie jeszcze utopisz i kto bedzie mnie pouczal. bylaby dooooza
                        strata:(((((
    • Gość: Tito One scientist show... IP: *.upc.chello.be 18.04.05, 18:31
      Ja sobie daje spokoj z tym watkiem, bo nie nadazam czytac i pogubilem sie juz kto jaki epitet dostal.

      Obysmy mieli wiecej takich naukowcow z podzielna uwaga co caly czas pisza i jednoczesnie prowadza badnia. I nie dziwota, ze na nic innego (np. przygotowanie do testow) nie maja czasu.
      • milagros_1 Tito.... 18.04.05, 18:33
        Powiedzial co wiedzial na głowie miał przedział......a Ty za to zapracowany,
        nie udławiłeś się kurzem z teczek?????
        • caryca1 :( 18.04.05, 19:00
          wiecie co... jestem naukowcem i ... kurcze jest mi cholernie glupio ze tak ta
          rozmowa przebiega. nie wiem moze jestem innym czlowiekiem, albo poprostu
          pracujac naukowo zagranica czlowiek inaczej patrzy.

          w duzej mieze zgadzam sie ze te testy nie sa dobre, ale kazdy ma wybor i mozna
          ich ..poprostu nie zdawac, ja tak zrobilam bo nie mialam czasu. Ale chetnie bym
          chciala byc w JRC bo, wlasnei nie trzeba sie martwic o granty jak to sie po
          polsku mowi.

          raczej nie spotkalam tak rozgoryczonych naukowcow z polski. mam nadzieje ze
          jakos ci przyejdzie:-) a reszta nie martwcie sie malo jest takich ludzi ;-)
          • milagros_1 do Carycy 18.04.05, 19:49
            Wiesz co- wlasnie chcialam porozmawiac z takimi ludzmi jak Ty a nie takimi
            jakimis dziwnymi typami ktorzy rozladowuja swoje fobie na forum obrazajac
            innych.
            Zapewne mialybysmy jakis punkt styczny, Oprocz kilku normalnych ludzi (rpj4,
            essere)grasuje niestety tutaj rzesza jakichs frustratów wirtualnych, ktorzy
            usiluja czlowieka naobrazac.Chyba poprawiaja sobie w ten sposob samopoczucie.
            (adm, Tito i t.p.)
            Chyba sie za mocno wkrecilam w odpieranie atakow. Udzial w EPSO byl dla mnie
            pewnego typu eksperymentem. Ale nie byc- albo nie byc. Spodziewalam sie roznych
            opinii, ale nie jakichs ocen mojego intelektu czy postawy zyciowej- bo co to
            kogo obchodzi.
            Po przeczytaniu innych watkow doszlam do wniosku, ze istnieje na forum kilku
            panów, którzy w taki sposob na ogol pacyfikuja innych ludzi i ich poglady na
            kazdy temat. Moze sa specjalnie wynajeci przez admina do podgrzewania
            atmosfery?. Nie jestem rozczarowana tylko wsciekla, niepotrzebnie wlazłam w ten
            eurobełkot....
            Jesli chcesz pracowac w JRC to zwroc uwage na to, ze rozpoczyna sie nowa
            edycja "Enlargement 2005" i przegladajac strony na sieci znajdziesz byc moze
            cos dla siebie. Deadline uplywa do bodajze polowy czerwca (chyba 17).Strona
            jrc.cec.eu.int.
            • Gość: K Re: do Carycy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 21:14
              Patrząc zupełnie z boku - po przeczytaniu tego wątku dochodzę do wniosku że to
              raczej ty obrażasz innych, zupełnie niepotrzebnie się zacietrzewiasz.
              • Gość: K to było do Milagros IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 21:18
              • milagros_1 Re: do Carycy 18.04.05, 21:50
                Tak Ci sie tylko wydaje, ze obrazam. Nie mam takiego zamiaru, ale masz racje,
                niepotrzebnie sie zacietrzewiam. Wkurzaja mnie takie tanie obelgi zza wegła
                całkiem nieznanych mi ludzi, którzy uważają, że anonimowość sieci pozwala gadać
                to, na co ma się ochotę. Prosiłam admina zeby skasował temat, bo zrobił się bez
                sensu. Może teraz to zrobi.
                • Gość: adm czemu chcesz wykasowac watek? IP: *.cec.eu.int 19.04.05, 09:25
                  zawstydzilas sie? ;-)
    • milagros_1 x 18.04.05, 21:38
      tchorz
      • Gość: Tito Czytam dalej IP: *.upc.chello.be 19.04.05, 01:44
        bo nie moglem sie powstrzymac po tym tchorzu....

        Czy X jest adminem forum, ktory boi sie wykasowac ten watek z forum, zeby go adm z pracy nie zwolnila?

        Mila, sprobuje byc konsruktywny - uspokuj sie bo jak zniszczysz klawiature to bedzie problem ze znalezieniem qwerty... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=9&w=22742305&a=22765923
        • rpj4 Re: Czytam dalej 19.04.05, 02:07
          Tak sobie przeczytałem cały wątek, i niestety, wydaje mi się, że w dużej części
          odpowiada temu, co zwykło się zwać pyskówką, - i to na poziomie tzw. bab z
          Kleparza. (Żeby być zgodny z zasadą równouprawnienia płaci nadmieniam, że
          określenie "Baba z Kleparza" w tym kontekście dotyczy również Panów, jak i Pań).

          Pomądrzę się trochę na sam koniec - jest 2 rano, można :)) - Szanowne Koleżanki
          i Koledzy, EPSOWicze, JRCowicze, i kim tam jesteśmy - taka uwaga - dyskurs, a w
          szczególności dyskurs publiczny może być prowadzony bez osobistych wycieczek, i
          dążności do wdeptania adwersarza w błoto, bez gróźb karalnych :)) i zwykłych
          inwektyw nawet jeśli mamy racje o 180 stopni od siebie obrócone.
          To niestety już nie pierwsza taka sytuacja na naszym forum. Dla jasności - nie
          wzywam do powszechnego "kochajmy się", spierajmy się, nawet jak najostrzej,
          byle kulturalnie.
          Bądźmy "united in diversity".


          • Gość: Tito Re: Czytam dalej IP: *.upc.chello.be 19.04.05, 02:22
            Pieknie zakonczyles. Podpisuje sie.

            I przyznaje do swojego wkladu w stworzenie pyskowki. Na swoja obrone dodam, ze mnie ponioslo po niektorych tekstach a wypowiedz sucha nie oddawalaby nastrojow mojich.

            Skonczmy z tym watkiem...
    • milagros_1 Zakonczenie tego widowiska 19.04.05, 09:24
      Jako ze moderatorzy nie usuneli tego topiku o co prosilam podziele sie
      refleksja natury ogolnej:
      1. nie uzyskalam odpowiedzi na forum na pytanie jakie zadalam czyli jak ludzie
      z branzy czyli nauk technicznych oceniaja przydatnosc testow EPSO do rekrutacji
      na stanowiska Administrators in the field of research i co sadza ci, ktorzy je
      zdawali- konkretne testy i konkretny egzamin.
      2. nie uzyskalam odpowiedzi na temat ilu Polakow udalo sie takie stanowiska w
      Unii dostac po zdanych testach EPSO - przy czym interesowaly mnie nauki
      techniczne a nie ekonomiczne, prawne i stanowiska sekretarskie. Interesowala
      mnie wypowiedz ludzi juz pracujacych. Czy takie testy w dziedzinie technicznej
      byly, kiedy, czy brali udzial Polacy i ilu przeszlo
      3. Zostalam ja a takze polska kadra naukowa zmieszana z blotem przez roznej
      proweniencji ludzikow, ktorzy nie maja odwagi nawet sie zalogowac na forum i
      jako gosc pisza co im slina na jezyk przyniesie
      4. pod koniec tej pozal sie boze dyskusji panowie adm i tito- rowniez goscie co
      nalezy podkreslic posuwali sie do dowcipow na poziomie bagna.Pan gosc-
      sekretarz rowniez wylal swoje zale w sposob dosc niewybredny
      5. Kilka osob- zalogowanych zreszta, pomimo byc moze roznic w pogladach a moze
      nawet calkowitej odmiennosci pogladow, wyrazila swoje przemyslenia calkiem
      sensowne. Ale niestety byli to na ogol ludzie z innych dziedzin niz ci o
      ktorych naprawde mi chodzilo. mimo to dziekuje za opinie, zawsze cos wiecej
      bede wiedziala
      6. To, ze nie jest to pierwsza taka pyskowka na tym forum (vide wypowiedz RPJ4)
      utwierdza mnie w przekonaniu, ze zle zrobilam wchodzac tutaj. Forum nazywa sie
      europracownicy. Nazwa bardzo mylaca. Bede stanowczo odradzac znajomym
      internautom podejmowanie nawet proby wchodzenia tutaj aby sie czegokolwiek
      dowiedziec, bo nie tylko nie spotkaja sie z bodaj minimalna symaptia ale ani
      nie uzyskaja odpowiedzi na pytania i do tego ktos mimochodem ich opluje
      • Gość: K Re: Do Milagros - Zakonczenie tego widowiska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 09:42
        Nie rozgrzeszjąc innych bo też mieli swój udział...

        Już to pisałem ale powtórzę - Ty jesteś głownym motorem napędowym tej pyskówki.
        Twoi adwersarze w "ostatnim słowie" powstrzymują się od obrażania Ciebie, biorą
        część winy na siebie -

        > "Pieknie zakonczyles. Podpisuje sie.
        > I przyznaje do swojego wkladu w stworzenie pyskowki. Na swoja obrone dodam,
        > ze mnie ponioslo po niektorych tekstach a
        > wypowiedz sucha nie oddawalaby nastrojow mojich.
        > Skonczmy z tym watkiem...

        - Ty nie możesz się powstrzymać - teksty typu "różnej proweniencji ludziki" i
        "opluwanie mimochodem" + sugestie dotyczące odwagi adm i tito - tu się akurat
        nie logowali ale w wielu innych dyskusjach byli zalogowani - dosyć dobitnie
        pokazuje, że chyba rzeczywiście nie pasujesz do tego forum ale raczej nie z
        powodów o których piszesz.
        • Gość: sekretarz Re: Do Milagros - Zakonczenie tego widowiska IP: *.cec.eu.int 19.04.05, 10:42
          Dla mnie ten watek byl bardzo pouczajacy, udalo mi sie zostac oplutym wcale nie
          mimochodem a zupelnie oficjalnie i po raz kolejny przez przedstawiciela
          polskiej "nauki" co utwierdzilo mnie w przekonaniu, ze dotychczasowe
          doswiadczenia nie byly wyjatkiem a nieomal regula. W tym momencie rowniez
          koncze ta pyskowke, nie chce bowiem znizac sie do poziomu polskiej naukowej
          frustratki
    • Gość: paula Opinia na temat piątkowych testów IP: 150.254.111.* 19.04.05, 12:23
      Próbuję śledzić ten wątek, szczerze mówiąc się już pogubiłam. Dzisiaj o
      pierwszej w nocy pisałam swój komentarz, niestety wyskoczył jakiś błąd na
      stronie i moja opinia poszła.... Czuję, że moim obowiązkiem jest wypowiedzieć
      się, co ja myślę o piątkowych testach.
      Po pierwsze, czemu do siebie tak zwracacie! Ludzie, opamiętajcie się! To do
      niczego nie prowadzi! Po drugie, jestem naukowcem i niektóre opinie są dla mnie
      krzywdzące. Jeżeli ktoś z Was ma negatywne zdanie o naukowcach, serdecznie
      zapraszam do rozmowy ze mną, a zmieni zdanie :)
      Wracając do testów. Zgadzam się z Milagros. Piątkowe testy były do bani i były
      durne. Czemu tak było... możliwa jest teza Milagros, że było to celowe, bo nie
      chcą Nas tam widzieć. Możliwa jest także opcja, że jakiś pajac, który ma zerowe
      pojęcie o fizyce, chemii, biologii układał te testy. Po prostu wziął parę
      książeczek i przypadkowo otwierając rozdziały na tej podstawie ułożył pytania.
      Przed piątkiem, zastanawiałam się, w jaki sposób są oni w stanie przygotować
      testy, które sprawdzały by ludzi z różnych specjalizacji. Im się nie udało!
      Ponieważ wymogiem było ukończenie 3 lat studiów, spodziewałam się ogólnej
      wiedzy. Ktoś napisał w tym wątku, że przygotowując się do testów na audytora z
      ekonomii sięgnął do 2 książek z makroekonomii i czegoś tam jeszcze i nie był
      zaskoczony na egzaminie. Ja bym musiała nauczyć się 8 książek, wykuć na pamięć
      tablice fizyczne i tak by nie starczyło! Zakres wiedzy, jaki wymagali był
      bardzo specjalistyczny. Trudno wymagać np. od fizyka nuklearnego wiedzy, z
      czego zbudowana jest endoproteza! Albo od fizyka zajmującego się biomateriałami
      wiedzy, jakie są reaktory 4 generacji! Trudno wymagać od fizyka, ile jouli ma
      jedna kaloria! (Bogu dzięki się ciągle odchudzam ;)) Jak będę tego potrzebować,
      to sprawdzę w tablicach! Nie wystarczyło cofnąć się do podręczników ze studiów
      żeby zdać te testy.
      Ucząc się z UE, nie narzekałam, bo czegoś się więcej nauczyłam. Ale wkurzało,
      że się uczę: co znajduje się w jakimś punkcie jakiegoś traktatu. Bo sie mi to
      nie przyda. Tak samo, jak można się na teście z wiedzy o UE pytać się fizyka,
      czy biologa o ile procent przybyło nam starców! No chyba, że będzie mi trzeba
      wiedzieć ile endoprotez zrobić :-> W testach było jeszcze parę takich kwiatków.
      z verbal i numerical... popieram całkowicie Milagros. Sorry... ale zadanie, że
      w ciągu półtorej minuty mam wyliczyć procenty z wielocyfrowej liczby (którą, po
      to żeby jakoś to wyliczyć trzeba zaokrąglić) później to odjąć, pomnożyć, a na
      końcu masz do wyboru dwa wyniki które są w zasadzie bardzo zbliżone do siebie,
      nie jest miernikiem mojego IQ! To zaprzecza wszelkiej teorii testów
      psychologicznych. Jeżeli ktoś twierdzi, że dla naukowca wyliczenie takiego
      zadania to bułka z masłem.... hmmm... dla mnie bułka z masłem jest wyliczenie
      całki potrójnej. Ciekawe, który z Was, drodzy Ekonomiści, pamięta jak obliczyć
      prostą całkę, a mieliście to na studiach. Czy to znaczy, że jestem mądrzejsza
      od Was????
      Zgadzam się z Milagros, że ludzie z byłej 15-tki mają łatwiej. Lepiej znają
      język (bo często to ich 1 język) I im łatwiej jest to wyliczyć, albo zrozumieć
      test.
      Pragnę zauważyć, że ekonomiści, sekretarki, itp, mieliście łatwiej. Na stronach
      Epso były już przykładowe testy z Waszej działki. Mogliście się zorientować,
      czego oni od Was chcą. Bądźmy też uczciwi. Testy na sekretarkę były banalne, w
      porównaniu z piątkiem. Słyszałam opinię osoby, która zdawała piątkowe testy
      oraz przeglądała wcześniejsze testy na audytorów, że te piątkowe testy były
      bardzo trudne i była zaskoczona ich zawartością, a była zorientowana w obu
      tematach i wiedziała, co mówi. Dlatego czujemy się z Milagros pokrzywdzone.
      Większość ludzi w piątek była załamana wysokim poziomem testów.
      Oczywiście jakiś odsiew musi być, jak zgłasza im się 300 osób na 20 miejsc.
      Oczywiście, zależy im na najlepszych. Warunki jakie stawiali, stawiały mnie,
      doktoranta, na równi z profesorem z 25 letnim stazem. Ale na końcu i tak by
      musieli zajrzeć do CV. Z wyżej wymienionych powodów, uważam jednak te testy za
      absurdalne. Bo nie można wymagać od wyspecjalizowanych ludzi wymagać wiedzy ze
      wszystkich wymienionych przez nich dziedzin. To tak jakby prosić dentystę o
      wycięcie ślepej kiszki! I to na czas!
      chciałabym zobaczyć te osoby, które przejdą prze te sito. Zobaczyć i wymacać,
      czy nie mają wbudowanego procesora 3,2 GHz, żeby szybko liczyć zadania na
      numeral oraz wtyczki sieciowej do podłączenia się do net i sprawdzenia na
      google odpowiedzi na pytania!

      Jestem zła, bo jak zapisałam się na konkurs mój kolega po fachu twierdził, że
      to pic na wodę i strata czasu. I cholera miał rację....
      Jestem zła bo ciepła posadka... fru ... koło nosa i nie megę mieć pretensji do
      siebie.
      Jestem zła, bo marzył mi się etat, gdzie będę mogła do 65 roku życia pracować
      za godziwe pieniądze i robić to co lubię, czyli mierzyć i liczyć... nikt mi
      tego nie może mieć za złe, bo kazdy by tak chciał. Jeżeli ktoś powie, że moje
      liczenie i mierzenie nikomu nie jest potrzebne, to niech pomyśli o tym
      podgrzewając jedzenie w mikrofali, lecząc się, siedząc przed komputerem.
      • Gość: K Re: Opinia na temat piątkowych testów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 12:39
        Mam nadzieję że zdałaś :)
      • Gość: adm droga paulo IP: *.cec.eu.int 19.04.05, 12:50

        1. co do koelzanki milagros, to ona popelnila duzy blad, juz na samym poczatku
        tego watku, -piszac o swoich odczuciach do do testow (zaraz do tego przejde w
        pkt2) zaczla robic obrazliwe odnienisienia, bez potrzeby i bez prowokacji, do
        innych kategorii zdajacych konkursy- i to tak rozwscieczylo publicznosc, a
        poniewaz dalej juz bylo tylko gorzej- nikt w stosunku do niej nie pozwalal
        sobie na epitey na jakie pozwalala sobie ona....i tak sie to skonczylo...a ze w
        dodadku wydaje sie byc jeszcze bardziej zadziorna niz my tu wszyscy razem
        wzieci....(patrz na watek o podatkach- obrazila juz dzisiaj rano chlopaka za
        to ile zarabia- a to prawda ze na tym forum takich osobistych wycieczek nie
        lubimy ;-))

        2. konkursy epso
        zgoda calkowita do ich wzglednej wartosci jesli chodzi o sprawdzenie realnej
        wartosci danej osoby jako pracownika...ale jednak....jak popatrzysz
        globalnie.....kwestia zdawania rzeczy w obszarach calkowicie nam obcych,
        intelektualnie oraz merytorycznie dotknela wszystkich, w pewnym zakresie:
        prawnicy liczacy na piechote ulamki z procentow, finansisci odpowiadajacy na
        pytania z historii, itd....w takim czy innymi zakresie, na tym polega ten
        konkurs: masz czas do zagospodaraowania i czesc dziedzin ktore pozostaja poza
        twoim zakresem mozlwosci - co robisz? jak sie sprawdzisz? wszyscy tez
        zdawalismy w jezyku obcym...co gorsza powiem ci ze okolo 50 procent albo
        wiecej ? ktore zdaly, to osoby rowniez z dorobkiem, w swoich dziedzinach,
        tytulami, dobra praca i pensja w polsce...i nie bylo zmiluj sie, jak chcialy to
        o czym piszesz - stabilizacji i wyzwania, mogly sobie ten dorobek wlozyc w ucho-
        i musialy siasc do konkursu ;-)
        nam tez nie zawsze podobalo sie konkurowanie z bystrzakami po
        studiach...ale....rules of the game, a stawka uczciwa ;-)
        zreszta w wiekszosci przypadkow "dorobek" zostal wziety pod uwage przy
        sciaganiu z list rezerwowych kolejnych lauratow;-)

        uf, zamist lunchu, polecam forum, ty sie ponoc odchudzasz ;-)
        pzdr
      • Gość: arbus Re: Opinia na temat piątkowych testów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 17:24
        1. Przygotowuję się do gzaminów, które będą gdzieś tak za rok, albo półtora.
        2. Jestem doktorantem na wydz. prawa (czasami nauczam logiki:-)), jestem też
        ekonomistą z uprawnieniami mf.
        3. Pierwszy test który przeczytałem po francusku i angielsku czytałem 10 minut,
        żeby go zrozumieć (bez rozwiązywania). Pierwsze zadanie logiczne rozwiazywałem
        6 minut (z zegarkiem w ręku). To było kilka tygodni temu - teraz czasy te
        skróciły się trzykrotnie; trening czyni mistrza. Myślę że dojdę do poziomu jaki
        został narzucony za jakieś 3-4 miesiące. Myślę też, że nigdy nie poznam całości
        wymaganego materiału (po prostu dlatego że szkoda mi czasu na czytanie
        wszystkich orzeczeń TS i ich wkuwania na pamięć) lecz jedynie jakieś 80% - co
        do reszty to na egzaminie będę strzelał (jak wielu z tych co zdało).
        4. Chociaż pytania uważam za czasami nonsensowne to jednak muszę przyznać, że
        wszyscy mają takie same. Trzeba się uczyć języków. A francuzi i anglicy zawsze
        będą mieli łatwiej z racji tej właśnie, że we Francji mówi się po francusku a w
        GB po angielsku (przecież nie zrobią odzielnych testów dla anglikoów i fr. po
        czesku albo litewsku żeby jakiś polak poczuł się lepiej - w końcu to oni
        zakładali unię a nie my).
        5. Co do poziomu Waszych niektórych wypowiedzi, to chyba nie ma sensu ich
        oceniać. To widać, słychać i czuć.
        Pa
    • Gość: bxl Re: Jak dzisiejsze testy na Administratorow IP: *.cec.eu.int 21.04.05, 17:12
      tak fajnie jak jest 100 postow
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka