05.07.07, 11:36
Pan Jerzy nigdzie nie napisał, że mu czegokolwiek brakuje do szczęscia. A już
na pewno nie sugerował, że brakuje mu dziecka.
Obserwuj wątek
    • evula Do autorki listu 05.07.07, 11:42
      To masz szczeście, ze masz męża. Mam 28 lat i nigdy nie spotkałam uczciwego i
      dojrzałego faceta. Więc z kim?? To po pierwsze. A po drugie: Nie zamierzam mieć
      dzieci, bo ledwo sama wiążę koniec z końcem. Dziecko oznaczało by dla mnie
      tylko jedno: stryczek na szyję. Nie zamierzam byc samotną matką, pasożytem
      żerującym na reszcie społeczeństwa, wyciagającą kasę od państwa na swojego
      bachora, żeby mieć mu co do jego rozdartej gęby włożyć. Nie mam ani czasu, ani
      zdrowia ani przede wszystkim kasy! Każdy ma prawo dokonania wyboru, ja chcę tak
      żyć, Ty chcesz życ inaczej, więc żyj jak chcesz i daj żyć innym.
      • qba82111 Re: Do autorki listu 05.07.07, 12:17
        Zgodzę się z przedmówczynią:
        - nie każdy ma dyplom SGH
        - nie każdy ma mieszkanie (choćby i 38 metrowe)
        - nie każdy może sobie pozwolić na 5 miesięczną przerwę w pracy
        - nie każdy ma możliwość telepracy

        Podsumowując: autorka polemiki jest osobą naprawdę wyjątkową pod względem materialnym, wykształcenia i pracy. Łatwo mieć dzieci w sprzyjających okolicznościach.

        Problem w tym, że jak Polska długa i szeroka, takich warunków kobiety mogą tej Pani tylko pozazdrościć. Bezrobocie maleje, płace rosną - ok. Jednak Polska to nie tylko duże miasta, to także mniejsze miasta i miasteczka, gdzie praca może i jest, ale słabo opłacana i nie ma możliwości telepracy (np. kasjerka i telepraca?????).

        Fajnie byłoby mieć wybór - rodzę / nie rodzę dziecko bo tak chcę a nie rodzę / nie rodzę bo stracę pracę, nie będę miała co jeść itp itd.
      • olw Re: Do autorki listu 05.07.07, 12:19
        Każdy ma prawo do własnego zdania.
        Jestem ojcem i mężem. Byłem niedojrzałym ojcem i niedojrzałym mężem. Najogólniej mówiąc byłem
        niedpowiedzialny.
        Aż jednego dnia wszystko się zawaliło. Bo jakże mogłoby byc inaczej?
        I zaczęlismy od początku Moja Żona, Moja Córka i ja na szarym końcu.
        Żona która wtedy pytała się: "Mogę Cię zostawić z dzieckiem w jednym pokoju?", Dwuletnia córka która
        uciekała gdy chciałem ją pocałować (bo czasem sobie przypominałem że mam córkę). I ja sfrustrowany,
        wściekły, zapatrzony tylko w nikomu niepotrzebną ilość pieniędzy na koncie.
        Jest ciężko, ale jest. Czasem mam chęć wyć z bezsilności. Ale to jedyna droga. Tam, w zaspokajaniu
        własnych potrzeb wynikających z niedostatków emocjonalnych, nic nie było tego warte co mam teraz.
        Mam mało, ale w porównaniu z tym co miałem wtedy - mam niewyobrażalnie dużo!
        Zmieniłem pracę. Mam gigantyczną ilość czasu dla rodziny. Jestem po prostu jestem w rodzinie!
        Ewka, która ma już trzy lata, rozmawia ze mną. Bawi się! I sama mnie prowokuje do zabawy.
        Teraz przybiega do mnie gdy wracam z pracy i pyta się: "A co teraz będziemy robić?"

        Na pewno mam mniej pieniędzy co kiedyś. Ale już nie jestem sfrustrowany.
        I żeby moja rodzina była szczęśliwa nie muszę mieć nowego pięknego samochodu.
        Mam 10 letnią Corollę.
        Jedynym problemem jaki nad jakim wspólnie się pochyla moja rodzina to czy wytrzymamy podróż na
        wakacje, bo jedziemy samochodem na Sardynię. Razem. Na kredyt.

        Bartek
      • zbychus1 Re: Do autorki listu 05.07.07, 12:22
        zastanow sie dziewczyno co ty napisalas. Gdzie ta matka oskarza kogos o brak
        dzieci. Czy ona Ci nie daje zyc ? Ona probuje tylko wskazac, ze dziecko nie
        musi byc obicazeniem a wielka radoscia rodzicow... To, ze do tej pory nie
        znalazlas odpowiedzialnego faceta to inna para kaloszy, co nie oznacza, ze ich
        nie ma. Ja uwazam za autora tego tekstu za zwyklego samolubnego egoistycznego
        pustaka .... Ja zarabiam teraz kupe kasy, ale pamietam czasy, gdy nie mialem za
        co wlac beznyne do auta ... i zapewniam CIe, ze oddalbym wszystko dla moich
        dzieci. Nawet sobie nie wyobrazasz jak milosc do wlasnego dziecka potrafi byc
        piekna .... mloda jestes, zycze Ci powodzenia w znalezieniu partnera a moze
        dojrzenia do decyzji o owocach Twej milosci ...
        • rudotka Wyluzuj Zbychus 05.07.07, 12:34
          cos taki spięty... Nikt nie kwestionuje, że bardzo kochasz swoje dzieci. Nie
          wszyscy jednak mamy takie same pomysły na życie. I należy to uszanować.
    • ana_bella Re: Polemika 05.07.07, 12:16
      Chyba jednak mu brakuje tego dziecka, skoro cały artykuł jest na ten temat.
      Tytuł być może mylący, bo przecież treść jest o tym jak beznadziejnie we
      współczesnym świecie jest mieć dziecko i być ojcem. Gdyby ta sprawa mu nie
      doskwierała to mógłby np. napisać list "Dlaczego nie koszę kosiarką spalinową"
      lub na tym podobny neutralny temat (zaraz sie rzucą na mnie ogrodnicy, że temat
      kosiarki nie jest neutralny:).
    • basia328 Polemika 05.07.07, 12:55
      Na Boga,jeden chce mieć dzieci i uważa,że to jego życiowa misja,drugi wrecz
      przeciwnie.Co tu kogoś przekonywać i namawiać.Dziecko to nie lody,które sie
      wyrzucamjeśli nie smakują.Nie można liczyć na to,że jak już będzie to instynkt
      macierzyński lub ojcowski sie odezwie.A jeśli nie,to co?Do pojemnika czy do
      beczki?Nie wpieprzajmy sie w cudze życie,bo to co dla nas wyjatkowe nie musi
      być takie samo dla sąsiadki.
    • qumqwat Polemika 05.07.07, 12:58
      Ja takze jestem "swiadoma" mama, ktora po kilku miesiacach urlopu wrocila do
      pracy (bo i chcialam i musialam ). Nasza corka zajmuje sie maz, podobnie jak i
      domem. Bardzo latwo jest mowic o szczesliwym i sielankowym powrocie aktywnej
      mamy do pracy, gdy sztab babc, dziadkow i cioc tylko czeka na mozliwosc
      (bezplatnego i bezinteresownego) ulzenia spracowanej i niewyspanej rodzinie. W
      innym przypadku, nawet przy swietnej organizacji, pierwsze kilkanascie miesiecy
      jest po prostu piekielnie trudne, zwlaszcza, gdy na wszystko starczyc musi jedna
      pensja. Sytuacja kazdej osoby jest inna, czasem jednak mam wrazenie, ze
      idealizacja maciezynstwa idzie troche za daleko. Jest fajnie, zwlaszcza jak
      dzieciak coraz wiekszy, ale ciezko bez pomocy z zewnatrz. Oto miejce na polityke
      prorodzinna.
    • ateus77 Nie znasz się 05.07.07, 12:58
      Nie znasz się. Pani Beata Olędzka, Jurek, Piłka, Sobecka, Giertych itp. wiedzą lepiej co komu do szczęścia potrzebne. I uszczęśliwią Cię nawet na siłę.
    • marrgos Mam dwoje dzieci... 05.07.07, 13:11

      Mam dwoje dzieci, dwie córki. Jedna ma lat dziesięć druga rok. Mąż w
      poszukiwaniu pracy wyjechał do Niemiec. Ja pracuję na uczelni i próbuję sobie
      sama z dziewczynkami radzić. Nikt mi nie pomaga. Ludzie są całkowicie obojętni.
      Kolejka w sklepie, na stacji benzynowej, w supermarkecie, na poczcie, w banku -
      jeszcze 10 lat temu byłam przepuszczana, ludzie miło się usmiechali. Teraz już
      jest tak bardzo rzadko. I co ciekawe im bogatsze otoczenie tym więcej chamstwa.
      Tam gdzie ludzie są ubodzy zdarza się niekiedy ludzka solidarność. Inaczej jest
      w kolejce w wydziale komunikacji, w wydziale paszportowym w banku... Tam
      wszyscy pchają się łokciami, chcą mnie z moją malą dziewczynką stratować.. To
      są zmiany w mentalności, które pojawiły się w ciągu ostatnich 10 lat. O pracy i
      stosunku do dzieci nie wspomnę. Kontynuacja pracy na niezłym stanowisku w
      Urzędzie Miasta okazała się niemożliwa wobec faktu zostania przeze mnie matką!
      Z dzisiejszej perspektywy nie wiem czy zdecydowałabym się na drugie dziecko,
      gdybym wiedziała jak to jest. Poprzednio, 10 lat temu było naprawdę dużo
      łatwiej.. Wcale nie dziwię się ludziom którzy nie decydują się na dzieci, choć
      bycie Mamą jest cudowne i dzieciaki są super.
      Pozdrawiam, Małgosia
      • gosiaczek1301 Re: Mam dwoje dzieci... 05.07.07, 13:34
        a ja wlasnie swiadomie zdecydowalam sie na trzecie dziecko. mam juz dwie duze
        coreczki 12 i 13 lat i teraz jestem w ciazy. pracuje zawodowo i oprocz tego
        prowadze z partnerem nasza mala firme. nie mamy jeszcze wlasnego domu(w planach
        budowa, na razie kupiona dzialka),samochod mamy 10 letni.raczej nic nam nie
        brakuje.nie mamy tyle kasy jak autor artykulu ale pieniadze nie sa
        najwazniejsze w zyciu. a napewno nie zastapia ci dziecka, bez niego zycie jest
        puste
    • scubabe A jednek dzieci uczą 05.07.07, 14:05
      Jak tak czytam co niektóre posty to aż przykro się robi. Dziecko to nie bachor
      to istota i prawdziwy nauczyciel życia. to dzieki dziecku można nauczyć się
      miłości bezgranicznej i nienawiści w tym samym czasie, dzieci uczą nas równiż
      cierpliwości i szybkiego wybaczania, ale i tak kto dziecka nie posiada to tego
      nie zrozumie.
      • to_ja_a Re: A jednek dzieci uczą 05.07.07, 15:05
        A ja bym chętnie posłuchała co ma do powiedzenia żona pana Jerzego, czy też jest taka szczęśliwa i
        spełniona.
        Znam podobne pary - decydują się - świadomie i wspólnie, że nie będą mieć dzieci, po czym po paru
        latach wszystko zaczyna byc jakieś miałkie - i te podróże nie satysfakcjonują i samochody, kolejne, już
        nie cieszą i kariera... zwłaszcza kobiety nie wyglądają na szczęśliwe, czego ich mężowie nie chcą dostrzec
        - bo przecież razem już postanowili.
    • ewaand Re: Polemika 05.07.07, 15:55
      A ja dostałam mdłości jak przeczytałam ten cudowny artykulik o cudownej mamusi,
      która wszystko potrafi pogodzić. To chyba na zamówienie pisane, ale tak
      słodkie, że mdli. Rzeczywistość moja i moich rówieśniczek jest inna albo tak
      jak ja po urlopie wychowawczym musiałam szukać pracy i zaczynać od zera, a
      nawet na minusie bo przecież mam dziecko i na pewno będzie chorowało itd.
      (dziecko ma 7 lat, a ja nigdy nie byłam na zwolnieniu lekatskim), albo wróciły
      do dawnej pracy nierzadko na niższe stanowiska bo już ktoś zajął ich miejsce i
      miotają się między pracą, zakupami, dzieckiem wrzuconym do żłobka albo nie
      wiadomo co gorsze do babci, która wie lepiej jak dzieci należy wychowywać. Pani
      chyba zapomniała, że dziecka nie rodzi się po to żeby je w wieku 5 miesięcu
      podrzucić do babci, opiekunki albo żłobka. Tatusiowie miotają się nie mniej, bo
      z jednej strony wszyscy mówią, że teraz należy mieć dobry kontakt z dzieckiem
      itd. ale oni nie mają takich doświadczeń ze swojego dzieciństwa i niewiedzą jak
      budować relacje z dzieckiem. Koniec konców wiecznie siedzą w pracy bo ta nieźle
      kiedyś zarabiająca żona przynosi jakieś grosze.
    • karafka_do_wina Polemika 05.07.07, 17:06
      pani autorka w ogole nie zrozumiala o czym pisal pan jerzy. jej polemika, to
      zadna polemika, kobieta pisze nie na temat. do tego uwaza, ze wystarczy chciec,
      aby nie stracic pracy i szansy na rozwoj z powodu dziecka. pewnie te wszytskie
      kobiety, ktore traca prace z tego powodu tylko sobie to wymyslily, a naprawde sa
      leniami, ktorymi nic sie nie chce.
      pozdr
      • paliwodaj Re: Polemika 05.07.07, 23:07
        Calkowicie rozumiem autorke listu!!!
        10-12 lat temu wszem i wobec glosilam ze nigdy ale to nigdy nie bede miec
        dzieci , a dzieci moich siostr omijaly mnie szerokim lukiem. Ale przyszedl i na
        mnie czas.
        Dzis sama spodziewam sie swojego trzeciego dziecka. Moge sobie na nie pozwolic
        ze wzgledow finansowych , a tez i z tego powodu ze mam odpowiedzielnego meza,
        ktory zawsze znajdzie czas dla mnie i dla dzieci.
        Obecnie nie pracuje, bo dzieci sa jeszcze male i potrzebuje mamy, pozniej kogos
        kto zaprowadzi je do przedszkola , szkoly, zajecia dodatkowe, do parku.....
        Jednak nie przeszkadza mi to dorabiac wykorzystujac internet i nie jest to
        allegro....
        Dodam ze mam wyksztalcenie wyzsze, posiadamy roczny samochod , 2 mieszkania w
        Warszawie , podwojne obywatelstwo , stac nas na wakacje i mamy duzo pomyslow
        na zycie.
        Dzieci wcale nie musza ograniczac w jakikolwiek sposob.
        I nie jestem wyjatkiem, w moim otoczeniu nie ma ludzi, ktorzy marudza i musza
        liczyc na becikowe.
        Pozdrawiam!
    • frogs11 Re: Polemika 05.07.07, 22:52
      Polemika??? To tak, jakby ktoś napisał, że nie lubi piłki nożnej albo kisielu
      truskawkowego,a inni zaczęli na niego bluzgać, bo oni owszem, lubią.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka