Dodaj do ulubionych

Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci

    • viduk7 takiego bełkotu dawno nie słyszałem. 07.11.07, 08:44
      autor wymyślił jakiegoś tomka i popuscił wodze fantazji. trochę
      jednak przesadził. brakuje wiarygodności, a przede wszystkim logiki.
      nawet nie ma sensu rowijać tematu. ale cel został osiągnięty, ludzie
      dyskutują i się kręci.
      • precesja poziom GW to DNO 07.11.07, 09:15
        świat GW
        • 328i Re: poziom GW to DNO :) 08.11.07, 01:02
          To prawda, ale podaj mi chłopie choć jeden adres dobrego portalu informacyjnego?
    • noddy Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 08:47
      Pętlę na szyi????
      Nie mam na raty = sprzedaję mieszkanie i odzyskuję pieniądze z wkładu własnego (lub jeśli go nie było pieniądze wynikające ze wzrostu nieruchomości) i wracam do punktu wyjścia (wynajmuję kawalerkę w W-wie lub wracam do Elbląga)!!! I TYLE!!!
      Kredyt na nieruchomość to nie jest to samo co kredyt konsumpcyjny, gdzie pieniądze się przejada!
      • zabieganab Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 09:08
        !!!
        > Kredyt na nieruchomość to nie jest to samo co kredyt
        konsumpcyjny, gdzie pieniądze się przejada!


        dokładnie! też tak uwazam.
        Jestem od maja 2007 w "standardowej" polskiej sytuacji: mam 35 lat
        i na głowie kredyt na... 40 lat! ;-)))
        Kredyt wzięłam na mieszkanie. Miałam duze opory, bo do tej pory
        nigdy nie miałam żadnych zobowiązań finansowych, a tu musiałam sie
        zgodzić na 40 lat rat wcale nie małych.

        Zastanawiałam sie nad tym kredytem w tę i spowrotem...
        Wzięłam ;-))

        Minęło pół roku...
        Jak na razie pieniedzy mi nie zabrakło ;-))

        Akurat jestem w bardzo dobrej sytuacji finansowej. Mam inne
        inwestycje, które pomogą mi ewentualnie zyć. Mówie sobie równiez,
        ze jesłi nie bedzie mnie stać na spłacanie tych rat, to sprzedam to
        mieszkanie.

        U mnie za to wystepuje inny "problem"...

        Odkad mam ten kredyt czuje sie autentycznie jak z kotwicą....
        OK - mam śliczne mieszkanko - wszystko po mojemu - jak lubię. Po to
        też nie chciałam mieszkać na stancji. Cenie sobie mieszkanie (jako
        czynność a nie posiadanie) kazdego dnia ;-))

        Ale.... myśl o zmianie pracy zaczyna mnie przerażać...
        Teraz mam dobre "układy" w pracy, dobre wynagrodzenie i stałą umowe
        o pracę. Ale... chciałabym spróbowac zmienic otoczenie zawodowe -
        nie po to zeby wiecej zarobic tylko, aby sprawdzić sie zawodowo.
        No i mam okrponego zgryza: bo jestem świadoma moich miesiecznych
        zobowiazań finansowych i boję sie, ze przy zmianie pracy mogę sie z
        nich nie wywiazać...
        A jeszcze nie chciałabym sprzedawac mojego świeżo urzadzonego
        lokum...



    • alejajaniemaco W Angli czy Irlandi nikt na kredyt nie kupuje !!! 07.11.07, 08:47
      Bylem to widzialem - jedynie cash on hand albo karta.
      • zdrowy_rozsadek78 Re: W Angli czy Irlandi nikt na kredyt nie kupuje 07.11.07, 09:56
        Ale jaja, nie ma co!
        Kartą płacą 300 tys. euro? No to tam jest prawdiwy raj, jak ludzie mają na
        kartach limit po milion zeta !


        alejajaniemaco napisała:

        > Bylem to widzialem - jedynie cash on hand albo karta.
        • ready4freddy Re: W Angli czy Irlandi nikt na kredyt nie kupuje 07.11.07, 22:19
          a jak, panie tego! kazden jeden ma w kieszeni (w kiejdzie albo w kiermanie, zalezy skad pochodzi) czarnego Centuriona z AmExu, i tego, idzie i placi :)

          ROTFLMAO :)))
        • gosiekkk W Angli nikt PIZZY na kredyt nie kupuje 08.11.07, 17:35
          Chyba sie "alejajom" cos pomylilo. Nie chodzilo o placenie karta czy gotowka za
          pizze i francuskie sery, tudziez korniszonki, ale o splacanie na kredyt domu
          /mieszkania...
          Alejaja... I do przodu! :-P
    • allo11 Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 08:53
      zostaje Mu 3.5 koła i płacze? jakby zarabiał 10000 to teżby przepuścił i też by
      płakał!!!
      • zabieganab Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 09:12
        właśnie, to tak zawsze jest:
        najpierw sie żyje z 1 000 - i sie nie umiera... z czasem przychody
        rosna... ale apetyt i pomysły na zycie też!
        W pewnym momencie nawet 10 000 nie starcza!
    • pejolka Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 08:54
      Mi na szczescie udalo sie zaciagnac kredyt na 4lata we Wloszech
      gdzie pracuje. W Polsce o takim czyms moglabym marzyc.Tutaj opiekuje
      sie starsza osoba nie jest to praca,ktora chce zawsze wykonywac ale
      zostaly mi jeszcze 2 lata kredytu i wracam do Krakowa-do mego
      wlasnego mieszkania:):)Wspolczuje wszystkim ludziom tego kredytu na
      30 lat i tej presji z ktora musza zyc.Ja wzielam na 4 lata ale i tak
      caly czas sie przejmuje jak to bedzie.Nie wiem czy psychicznie
      dalabyn rade udzwignac kredyt na 30 lat!
      • zabieganab Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 09:19
        biorac mój kredyt na 4 0 LAT bardziej mnie zastanowiło: jak bank
        poradzi sobie, gdy ja nie bede go mogła juz spłacać!
        Bo nie mam męża ani dzieci. Kredyt jest tylko na mnie.
        Ten kredyt dał mi mozliwosć zamieszkania po swojemu i wg własnej
        kolorystyki ścian. Bo na stancji musiałam pytac właściciela o
        pozwolenie zmiany koloru scian, czy zrobienia półek....Jest mi
        dobrze w tym mieszkaniu!

        JA na miejscu banku nie dałabym mi tego kredytu.
        Bo podejrzewam, ze bank ma wielu klientów, takich jak ja albo nawet
        z rodzinami, ale co bank zrobi za np. 15 - 20 lat z naszymi
        mieszkaniami, jesli nie bedziemy płacić za nasze kredyty????
        Baaaardzo mnie to zastanawia!
        Bo jakąś część tak uzyskanych mieszkań swoich klientów bank
        sprzeda, ale nie sprzeda ich wszystkich i juz nie po dobrej cena.
        WG mnie bank sporo ryzykuje na takich klientach jak ja
        ;-)))
        • ready4freddy Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 14:18
          > WG mnie bank sporo ryzykuje na takich klientach jak ja
          > ;-)))

          masz zupelna racje. powiem ci wiecej: caly swiat bardzo ryzykuje przez to, ze
          "takim jak ty" daje sie kredyty. w USA juz to widac.
    • precesja malutko gość zarabia 7tys 07.11.07, 08:56
      Gość jest matoł. Ma na rękę 7tys(razem) i brakło mu przy kasie.
      Gościu pomyśl że 80% społeczeństwa ma połowę tego co ty. I musi jakoś żyć i żyje.

      Szkoda dziecka bo ma rodziców matołków.
      • bashaga1 Re: malutko gość zarabia 7tys 07.11.07, 09:06
        Zgadzam się z tym że społeczeństwo jest mocno zadłużone i się
        zadłuża. Nalezy jednak pamiętać ze kredyt jak wódka jest dla ludzi
        ale nalezy tak z jednego jak i drugiego umiejętnie korzystać bo jak
        sie przegina to może bardzo zaboleć głowa. A bohater opowiadanka to
        faktycznie komediant nawet jakby zarabiał miljon zadłużyłby sie na
        miljard.
      • zdrowy_rozsadek78 Re: malutko gość zarabia 7tys 07.11.07, 09:52
        No ale zarabia tyle w Warszawie, a tam pensja 4 tys. netto to coś dla
        absolwenta. Za słodką bułkę i kawę w podrzędnym barze płacisz 17 zeta, piwo w
        lokalu w centrum 15 zeta. Wyjście z żoną do restauracji raz na dwa tygodnie to
        wydatek 200 zeta. Za to taksówki są tanie.
        • mrowkojad2 Re: malutko gość zarabia 7tys 07.11.07, 10:20
          Skąd ty masz takie informacje? Sorry, ale ja nie płaciłam za piwo
          więcej niż 10 zł i uznałam to za mega przegięcie, ale to było w Hard
          Rock Cafe, gdzie takie właśnie cepy przychodzą i szpanują.
          Cały ten artykuł to dla mnie mega żenada. Zakłada się w nim, że
          zarobki tego gościa nie zmieną się przez nastepne lata, a zapewne
          się zmienią, chociaż i tak ma niemało. Wiekszość moich znajomych (ja
          zresztą też) ma kredyty hipoteczne i nie jest to aż tak strasznie
          jak wynika z tego artykułu, tyle że ja kupiłam mieszkanie jeszcze
          przed boomem sprzed 2 lat, więc moja rata wynosi 700-800 zł. Przez
          te 2,5 roku spłacania kredytu moje i męża zarobki wzrosły o 70%.
          Poza tym wartość mojego mieszkania wzrosła ponad dwukrotnie.
        • karola1008 Re: malutko gość zarabia 7tys 07.11.07, 12:01
          zdrowy_rozsadek78 napisał:

          > No ale zarabia tyle w Warszawie, a tam pensja 4 tys. netto to coś
          dla
          > absolwenta. Za słodką bułkę i kawę w podrzędnym barze płacisz 17
          zeta, piwo w
          > lokalu w centrum 15 zeta. Wyjście z żoną do restauracji raz na dwa
          tygodnie to
          > wydatek 200 zeta. Za to taksówki są tanie.
          Zdrowy Rozsadek, a Ty mieszkaleś kiedykolwiek w Warszawie? Bo ja nie
          znam za dużo absolwentów, co dostają 4 tys. netto. Konkretnie, to
          znam jednego. Znam za to mnostwo ludzi, którzy nawet po 10 latach
          pracy tyle nie zarabiają. Albo zarabiają, ale np. w dwóch
          miejscach.
          • zdrowy_rozsadek78 Re: malutko gość zarabia 7tys 07.11.07, 14:49
            Po studiach pojechalem do Wawy na rok czasu. To byla moja pierwsza praca i
            dostawalem wtedy (4 lata temu) 3 tys. netto.
        • precesja biedni Warszawiacy 07.11.07, 12:40
          Biedni jesteście Warszawiacy, tyle bulicie za produkty. 4tys wam nie starcza.
          Dlatego rozumiem Wasze rozpasanie i traktowanie reszty kraju "z góry".

          A reszta nawet nigdy nie zobaczy takich pieniędzy na oczy na swojej wypłacie.

          Oj Warsiawka.

      • carlfrost Re: malutko gość zarabia 7tys 07.11.07, 13:41
        80%, heh 50% obywateli tego kraju ma netto 1/7 tego i to jest
        dopiero prze.. sytuacja
    • michal19755 Kryzys nadciąga... 07.11.07, 09:00


      A zacznie się w USA. Rząd federalny się zadłużył jak cholera, Amerykanie też
      (ach te kredyty hipoteczne!), FED próbuje Keynesa z wiadomym skutkiem (dolar
      tanieje, a obniżki stóp działają jak dawka heroiny na gorączkującego
      ćpuna-przez chwilę jest dobrze!), czyli wszystko zmierza do katastrofy.
      Oczywiście tąpnięcie na Zachodzie walnie w naszych eksporterów i emigrantów
      (pierwsi do zwolnienia). A Polska gospodarka też jedzie na wspomaganiu (oj ten
      deficyt i góra głupio udzielonych kredytów hipotecznych!) i jak braknie tego,
      co zdrowe (eksport plus robota w Dublinie i Londynie), będziemy mieli Armagedon.
      Może tak musi być-katastrofa nauczy nasz postchłopski naród ekonomii. Tak, czy
      siak trzeba gotówkę wymienić na złoto (drożeje niezmiennie od paru lat) i
      ziemię (Agencja Nieruchomości Rolnych ma jej ciągle sporo).
      Drugiej Irlandii na pewno nie będzie. Chyba, że pojawi się rząd, który
      wyzeruje deficyt, sprzeda co się da, i przestanie udawać, że ekonomia nie jest
      nauką...
      Pozdrawiam
      • thehard Re: Kryzys nadciąga... 07.11.07, 09:26
        Boję się, że jak to dupnie to znajdzie się jakaś partia solidarności społecznej
        i trzeba będzie zapłacić za zadłużoną hipotecznie część społeczeństwa.
      • lobotomy88 Re: Kryzys nadciąga... 07.11.07, 10:20
        co do złota (surowców generalnie) OK, ale z ziemią trzeba uważać, wcale nie musi
        drożeć. Do tego trudno ją schować, jak znajdzie się jakaś komunistyczna czy
        nazistowska swołocz co lubi przejąć rządy w czasach kryzysu. A wątpliwa to
        pociecha że po kilkadziesięciu lat, jako stary dziadyga odzyskasz swoją ziemię...
        • zxspec 7 netto 07.11.07, 10:41
          i narzekania ... to jakiś absurd.
          my z mezem mamy,a wlasciwie mielismy 4k netto i kredyt hipoteczny, więc na życie
          zostaje po opłatach mniej niż 2k. zapominamy o jedzeniu w knajpach, wczasach nad
          morzem czy za granica. niestety ostatnio moja firma zrobila redukcje etatow i
          zostalo nam tylko 2k netto. wyjezdzam za granice do pracy, bo tutaj nigdy nie
          bede mogla zalozyc rodziny - kobieta z dzieckiem to niestety wrzod u
          dzisiejszych pracodawcow.
        • aleksy1978 Polska to nie Stany... 07.11.07, 10:41
          tu nie ma elastycznego rynku pracy,mozliwosci szybkiej zmiany pracy,
          dorabiania na drugi etat w razie klopotow...
          Dlatego: Amerykanie moga sobie pozwolic na zycie na kredyt, Polacy
          jeszcze dlugo,dlugo NIE!

          Szalenstwo kredytowe dotarlo do nas z Zachodu, warunkow aby je
          przetrzymac nie mamy...
    • przedsesja Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 09:03
      sorry, ale to jest chore... mam 5-cio osobową rodzinę i kredyt rozłożony tak aby
      spłacić go przed pójściem na emeryturę. zdążyłam wybudować dom, zanim ceny
      działek i materiałów oszalały. moja rata waha się pomiędzy 800-900 zł/m-c, ale
      to również dlatego, że kredyt zaciągałam, gdy frank kosztował 3 zł. przestałam
      jeździć na wakacje, bo wolę wysłać trójkę dzieci na obozy, a sama lepiej
      wypocznę w domu z ogródkiem, pralką, zmywarką i wszystkimi udogodnieniami niz na
      tanich wczasach (na normalne musiałabym wydać 6-10 tysięcy, a to kupa forsy).
      nie kupuję również francuskich serów, chociaż za nimi przepadam, rzadko jem coś
      w pizzerii, nie mówiąc już o restauracji (450 zł?!-za to miałabym dwa miesiące
      korepetycji z angielskiego dla dzieciaka!)Nasze dochody netto są niezłe, ale co
      z tego, gdy wszystkie opłaty miesięczne, łącznie z ratami kredytów to około
      2-2,5 tys. zł. Za resztę muszę wyżywić rodzinkę, zatankować dwa auta (w sumie
      maja jakieś 22 lata, więc proszę nie krytykować mnie za rozrzutność), czasem
      kupić jakieś ciuchy. Na szczęście dzieciaki nie wyrosły z zeszłorocznych
      zimowych kurtek i butów. Ale problemem staje się każda większa naprawa auta czy
      inny nieprzewidziany wydatek. Nie narzekam, tylko staram się żyć oszczędnie.
      Pewnie większość kredytobiorców tak ma lub podobnie. Ja wiedziałam ,na co się
      decyduję, chociaż miałam nadzieję, że będzie ciut łatwiej. A gość z artykułu
      zostawia 450 zł w pizzerii i zastanawia się dlaczego ma się tak zażynać? I ma
      dopiero jedno dziecko. Biedna rodzina...
    • sven_b Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 09:05
      Lepiej wyjechać na 3-4 lata na Wyspy i wrócić z połową wkładu własnego niż
      zażynać sie do stanu niezdolności przeczytania umowy kredytowej.
      • ford.ka Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 10:30
        W 3-4 lata odlozyc polowe wkladu wlasnego... Policzmy.
        Kupujemy 60 metrow w Warszawie (czyli ciasna komorka w cywilizowanym
        swiecie) - w miescie czyli po 10K za metr. 600K - polowa to 300K
        (trzeba miec jeszcze troche na koszty: notariusz, posrednik, jesli
        stare itd, ale pominmy drobiazgi) czyli dzisiaj 56K w funtach. Przy
        zalozeniu, ze pieniadze lokujemy a nie wsadzamy w materac przez 4
        lata trzeba odkladac 1000 funtow miesiecznie bez wakacji i innych
        takich.
        Pytanie do tych, co w UK - da sie? Bo z tego, co zdazylem sie
        dowiedziec to nie.
        No i jeszcze maly drobiazg - mieszkania drozeja a zlotowka idzie w
        gore. Czyli pewnie realnie trzeba by odkladac 1500 funtow... O
        takich dochodach netto wiekszosc Polakow w UK (i spora czesc
        miejscowych) nie ma co marzyc.
    • j053ph Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 09:06
      Panu Tomkowi dalbym taka rade. Prosze sie nauczyc zarzadzac swoimi
      finansami i umiec priorytezowac wydatki. Wyglada na to, ze pomimo
      tego ze ma zaciagniety kredyt. Prowadzi dosc konsumcyjny tryb zycia.


      Ja na przyklad jesli mam nadwyzke pieniedzy to wole ja zainwestowac
      i w przyszlosci czerpac korzysci z ewentualnego zwrotu inwestycji,
      niz je przejesc.
    • karola1008 Co za bęcwał. 07.11.07, 09:10
      Popłaczę się zaraz, tak mi gościa szkoda. Szkoda mi go, bo głupi, a
      tego się niestety nawet nie leczy farmakologicznie.
      Facet zwyczajnie kupił mieszkanie, na jakie go nie stać, w
      Warrszawie i to w dzielnicy nie taniej bynajmniej. Trzeba było się
      zastanowić, czy dojazdy to rzeczywiście taka hańba i kupić jednak na
      obrzerzach miasta, albo w którejś z miejscowości podwarszawskich
      (ach, no przeciez to już zupełne zadupie), tylko wtedy Bwana Kubwa
      nie będzie mógł się w Elblągu chwalić, że w Warszawce mieszka. To po
      pierwsze.
      Po drugie-ta jego "bieda" też jest problematyczna, bo znam rodziny,
      które przy dwojgu dzieci świetnie sobie radzą z 3 tys. na miesiąc,
      żyjąc godnie i całkiem przyjemnie. A jak są problemy finansowe, to
      się nie chadza na pizzę za 450 zl i nie zgrywa paniska w
      restauracji. Za mniejszą kwotę w przyjemnej restauracyjce też już
      można w Polsce zjeść i to nieźle. A jak jest naprawdę źle, to się do
      knajp nie chodzi, korniszonów i serów francuskich też jeść nie
      trzeba, może Bwana Kubwa o tym nie wie? Facet chciałby brać na
      siebie obciążenia, ale bez negatywnych skutków. Mam wrażenie, ze
      nasilenie uczucia ucisku wokół krawata jest odwrotnie proporcjonalne
      do umiejętności gospodarowania wydatkami i oceny wlasnych możliwości
      finansowych: im większe umiejętności, tym mniejszy ucisk.
      A jego córeczki to mi naprawdę szkoda, ma durnego ojca.
      • michalfront bohater artykułu faktycznie trochę przegiął... 07.11.07, 09:30
        1. po co zostawił mieszkanie w Elblągu skoro za żadne skarby nie
        chce tam wracać - zawsze te 80-100 tys. by dostał i wtedy już nie
        400 a 300 tys. kredytu do spłacenia...

        2. jak ktoś już wcześniej napisał przyjezdni nie mają orientacji w
        Warszawie - zamiast na Muranowie mógł kupić kawałek (pow. 10 min
        jazdy autobusem) dalej i sporo taniej - ale jak ktoś chce szpanować
        że mieszka w centrum to jego sprawa (ja się właśnie z centrum
        wyprowadziłem :))

        3. czy mając kredyt na 400 tys trzeba płacić za znajomych w
        pizzerii? każda rodzina płaci za siebie i wtedy rachunek za parę
        mamy w granicach 100-150 pln (są w Warszawie fajne knajpki włoskie,
        greckie, serbskie, hiszpańskie itd. gdzie w tej sumie para spokojnie
        się zmieści - tylko trzeba wiedzieć gdzie)

        4. mając 3 tys (po opłatach) na trzyosobową rodzinę brakuje im przy
        kasie na markecie - gratuluję zarządzania budżetem

        5. karty kredytowe - kto decyduje się wziąć od banku to badziewie
        sam zakłada sobie pentlę na szyje - co to za życie na wiecznym
        debecie???

        i ostatnie - mając 7 tys. netto na rodzinę brac kredyt na 400 tys.
        to skrajna NIEODPOWIEDZIALNOŚĆ - życie poza wszystkim ma być
        PRZYJEMNOŚCIĄ - żyć tylko po to żeby spłacać kredyt i każdą wolną
        złotówkę na to przeznaczać i każdą wolną chwilę o tym myśleć? -
        BEZNADZIEJA a nie życie...

        jest prosty sposób na obliczenie własnej, faktycznej zdolności
        kredytowej
        - dochody netto dzielimy przez liczbę członków rodziny 7000:3= 2300
        - wynik mnożymy razy 100 2300*100=230.000

        czyli kolega powinien wziąć maks 230 tys kredytu - wtedy i spłaty
        byłyby bezproblemowe i na fajne życie by zostało i nerwów by nie
        było...




        [url=czestochowa.schronisko.net][img]https://www.czestochowa.schronisko.net/signature/signature.jpg[/img][/url]
    • magister11 Typowe wioskowe myślenie: 07.11.07, 09:11
      "Odrzucaliśmy peryferie, bo nie po to się przeprowadzam do Warszawy,
      żeby do niej codziennie dojeżdżać."

      Widzisz - przybyszu - cały patent polega na tym, że z peryferii
      czasem można szybciej i wygodniej dojechać niż z bliższych dzielnic.
      Trzeba tylko wiedzieć skąd i jak. No, ale płacisz frycowe za nie
      bycie stąd - nie martw się, każdy kiedyś płaci frycowe.
      • bugaga Re: Typowe wioskowe myślenie: 07.11.07, 09:35
        qrka,
        co za problem?
        Tomek sprzeda mieszkanie w E-gu (jakieś 200 tys na obecne ceny),
        spłaci z tego połowę kredytu w W-wie i będize miał na korniszonki i
        pizzerie dla kolegów
        hahahahahahahaha

        dawno się tak nie ubawiłam,
        imho takich durnych w Elblągu nie sieją;
        zamiast cieszy się, ze wszyscy zdrowi,
        córeczka świetnie sie rozwija,
        i korzystac z zycia ile wlezie
        to goscii jesy gleboko nieszczesliy...
        coz...
        antycypujac
        i takim nieszczesliwym do smierci zostanie,
        nawet jak trafi 6stkę w totka
        taka natura...

        pzdrv.
    • sowa-100 Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 09:14
      1. sprzedać to mieszkanie
      2. spłacić kredyt
      3. za resztę (plus mały kredyt) kupić mieszkanie poza Centrum

      czy to takie trudne?
    • parazyd Pytania retoryczne 07.11.07, 09:15
      "Czy to bezpieczne - dla systemu bankowego, dla społeczeństwa?"
      Odpowiedź - definitywne NIE - powinna być oczywista nawet dla kogoś
      ogólnie wykształconego, bez specjalnej wiedzy o finansach. W Polsce
      to nie jest oczywiste nawet dla bankowców (choć powinno). Nie buduje
      się zamków na piasku ani na lodzie, przyszłość jest niepewna, dobra
      praca i zdrowie nie są zagwarantowane "do końca dnia".

      Gość dość niedojrzały życiowo, z silną przewagą strony emocjonalnej
      nad rozumową - zresztą już mu wypomniano w licznych postach wypady
      do knajp i drogie żarcie ponad stan, w sytuacji życia na dorobku,
      utrzymywania rodziny i spłacania ogromnego kredytu. Mnie jeszcze
      uderzyło, że nie chciało mu się czytać obszernych fragmentów umowy
      kredytowej "drobnym druczkiem" oraz że wczesniej nie pomyślał o
      różnych skutkach kredytu - konieczności ograniczania potrzeb oraz
      potężnej psychicznej presji, którą teraz, po fakcie, odczuwa tak
      bolesnie.

      Stare porzekadło w wersji zaktualizowanej brzmi:
      "Polak i przed i po szkodzie głupi."
      • qawsedrftg gdzie w W-wie pizza za 450 zł.? 07.11.07, 09:27
        Jestem z Warszawy ale nie bardzo znam się na lansie, nie wiem gdzie
        bywają Gwiazdy, a poza tym zawsze myślałem że pizza nie może
        kosztować więcej niż 40 zł. za naprawdę kolosalną porcję.
      • wenus123 Ludzie, nie podniecajcie się! 07.11.07, 09:37
        Przecież to wymyślona historia.
      • szoszan Przecież 95% Polaków żyje na kredyt i dzięki ZUS 07.11.07, 10:14
        nie tylko Zocha choć to Zosia i jej rówieśnicy będą spłacać kredyty
        (wszelkie) zaciągnięte przez nas, tak jak my spłacamy kredyty czy
        finansujemy renty i emerytury dzisiejszego moherowego elektoratu,
        górników, hutników,rolników,pielęgniarek czy dojarek...tralala, mogę
        długo wymieniać co jest do spłacania i dlaczego nasze pensje są tak
        niskie a ZUS tak wysoki...Moje wnuki też będą spłacać te kredyty. To
        proste jak odłużanie szpitali.Na koniec spłaca taki- w polskiej
        wersji-fantastyczny,mgławicowo-enigmatyczny, abstrakcyjny stwór
        zwany dla mało wtajemniczonych państwem choć w dojrzalszych od
        naszej demokracjach i liberalnie zarządzanych gospodarkach, bywa
        nazywany podatnikami, płacącymi podatki tudzież, ale rzadziej,
        społeczeństwem obywatelskim.I narazie, choć głosowałam na PO nie
        wygląda,żeby to miało się zmienić. I o co ta cała awantura...
      • konstant1 Jesteście naiwniaki! 07.11.07, 10:27
        Problem przypuszczalnie wymyślony "dla chleba".
        Przede wszystkim, p. dziennikarz chce się popisać, co to
        jest "nic" . W starym dowcipie było to "pół litra na dwóch", teraz
        7 tysięcy na troje.
        Tym samym próbuje nas przyzwyczaić, że tacy "średnio zarabiający",
        m.in. oczywiście sam p. dziennkarz cierpią, jak królewna na
        ziarnku grochu.
        To w końcu 1200 zł za mieszkanie + "świadczenia" to dużo, czy mało?
        A 1600 zł spłaty to dużo, czy mało?
        A pensyjka 7000 (netto) to dużo, czy mało?
        A rata w wysokości 1600/7000=22% w stosunku do "netto" to dużo, czy
        mało?
        A czy 2000 na dwoje bardzo dobrze uposażonych emerytów, płacących
        ubezpieczenie 800 zł/mies. to dużo, czy mało? (autentyczne!)
        A zarobek pracownika 1200 brutto (~1000 netto) to bardzo dużo, czy
        tylko dużo?

        • raphul Re: Jesteście naiwniaki! 07.11.07, 10:30
          Hmm, bardzo celne spostrzeżenia
    • kachnas Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 09:26
      Jakież to polskie - postaw sie a zastaw sie!
    • grendal Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 09:26
      Brawo, brawo, brawo. Świetny artykuł. Kredyt na 30 i wiecej lat, to
      bomba z opóźnionym zapłonem, jak nasz system emerytalny.
      Wiele par, które zaciagnęły kredyty długoterminowe nie przetrwa
      razem tak długo a wielu mężów nie dożyje terminu spłaty. Warto więc
      się zastanowić, czy ulegać presji partnerki pragnącej
      natychmiastowego zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych i życia
      wzorowanego na bohaterach "M jak Miłość". :)
      • killa22 Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 09:46
        grendal napisał:

        > Brawo, brawo, brawo. Świetny artykuł. Kredyt na 30 i wiecej lat, to
        > bomba z opóźnionym zapłonem, jak nasz system emerytalny.
        > Wiele par, które zaciagnęły kredyty długoterminowe nie przetrwa
        > razem tak długo a wielu mężów nie dożyje terminu spłaty. Warto więc
        > się zastanowić, czy ulegać presji partnerki pragnącej
        > natychmiastowego zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych i życia
        > wzorowanego na bohaterach "M jak Miłość". :)

        I tu kolega trafił w sedno myślenia polskich kobiet, które potem się rozwodzą i
        szukają innych możliwości bo inny serial powstał.
        hehe
        • zazwyczaj Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 16:14
          ale wy ludzie jestescie durni
          mieszkania w dlugim okresie zawsze i wszedzie drozeja
          na tym sie nie da wtopic

          jak kogos nie bedzie stac na splate kredytu to sprzeda mieszkanie i
          zacznie je wynajmowac

    • euro67 Glupota kosztuje! 07.11.07, 09:31
      A dlaczego nei sprzedli mieszkania w Elblagu? Jak ich stac na
      utrzymanie 2 meiszkan i spplacanie jednego przez 35 lat to niech
      piszacza! To nie brak pieneidzy to GLUPOTA - a to kosztuje wiecej
      niz kredyt!
      • bugaga Re: Glupota kosztuje! 07.11.07, 09:38
        euro67 napisał:

        > A dlaczego nei sprzedli mieszkania w Elblagu? Jak ich stac na
        > utrzymanie 2 meiszkan i spplacanie jednego przez 35 lat to niech
        > piszacza! To nie brak pieneidzy to GLUPOTA - a to kosztuje wiecej
        > niz kredyt!

        daltego sadze, że bohater jest wyssany z palca
        bo nie jest wiarygodny nawet jak na Elbląg hahaha -
        za sprzedaż mieszkania w Elblagu spokojnie spłaciłby połowę swojego
        kredytu, przecież jest zdeterminowany aby zostac w W-wie
        więc po kiego je kisi;
        i zyłby w jego mniemaniu
        z francuskimi korniszonkami serami i pizzą
        jak panisko ;-)

        pzdrv.
    • geo5 Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 09:33
      O co chodzi w tym artykule? Czy autor chciał we mnie wzbudzić
      współczucie dla rodziny, której po splacie raty i uregulowaniu oplat
      zostaje 3 - 3,5 tysiąca na rękę? Rany boskie!! Za tyle pieniędzy to
      można się plawić w dobrobycie, a momentami nawet w luksusie. Facet
      podpisuje umowę na kredyt na 35 lat i nawet jej nie czyta. Wydaje
      450 złotych na pizzę, ale martwi się, że zostawi jeszcze swojej
      córkę z długami! Typowa lekkomyślność nowobogackich dorobkiewiczów.
      Sami sobie winni.
    • akondze postać mało wiarygodna 07.11.07, 09:34
      ...żeby była prawdziwa..

      Same stereotypy***:
      - młody, wykształcony, karierowicz
      - wyrwanie się z małego miasta do stolicy
      - francuskie sery jako symbol luksusu
      ...itp..

      Zresztą to kalka wcześniejszego artykułu, jak to zauważył już ktoś
      na początku ;)
      No ale dyskusja się kręci, więc jest dobrze ;)

      ***albo tak strasznie spłaszczona charakterystyka..

      ----------
      ...skwak?
      • ml130676 Zapraszam na któreś z osiedli na Ursynowioe 07.11.07, 09:53
      • boulo Re: postać mało wiarygodna 07.11.07, 09:59
        akondze napisał:

        > ...żeby była prawdziwa..
        >
        > Same stereotypy***:
        > - młody, wykształcony, karierowicz
        > - wyrwanie się z małego miasta do stolicy
        > - francuskie sery jako symbol luksusu
        > ...itp..
        >
        > Zresztą to kalka wcześniejszego artykułu, jak to zauważył już ktoś
        > na początku ;)
        > No ale dyskusja się kręci, więc jest dobrze ;)

        Dobrze ze sie kreci. Moze ktos z mediow zajrzy na forum i przeczyta jaka jest prawdziwa sytuacja ludzi. Jakies kilka miesiecy temu ogladalem program w TV o standardowej rodzinie i jej dochodach. Wyszlo im srednio 9 tys (!!!!!!!) nio to niech panstwo z mediów poczytaja jak jest na prawde.
      • rrrmarek Re: postać mało wiarygodna - nie zgadzam się 07.11.07, 12:11
        akondze napisał:

        > ...żeby była prawdziwa..
        >
        > Same stereotypy***:
        > - młody, wykształcony, karierowicz
        > - wyrwanie się z małego miasta do stolicy
        > - francuskie sery jako symbol luksusu
        > ...itp..
        >
        > Zresztą to kalka wcześniejszego artykułu, jak to zauważył już ktoś
        > na początku ;)
        > No ale dyskusja się kręci, więc jest dobrze ;)
        >
        > ***albo tak strasznie spłaszczona charakterystyka..
        >
        > ----------
        > ...skwak?

        -mam 30 lat, wyższe wykształcenie, 3 lata w tej samej firmie, pensja dwa razy
        wyższa niż na początku - czy jestem karierowiczem? wg mnie to normalny rozwój
        -z małego miasta pod warszawą wyrwałem się do stolicy dojeżdżając do niej przez
        5 lat szkoły średniej i przez 7 lat studiów
        -lubię serki pleśniowe turek i sekret mnicha-czy to luksus?
        -itp.-jestem więc stereotypowy i mało wiarygodny? a ja zawsze uważałem się za
        takiego indywidualistę i niepowtarzalną jednostkę :)

        pozdrawiam
    • kedrok1 Bardzo chciałbym mieć 3000 na życie 07.11.07, 09:39
      Chyba lekko przesadzacie...
      Ja w Warszawie mam niecałe 2000 pensji, żona 1200 z czego 1000 idzie na
      opiekunkę do dziecka. 500 na czynsz, na pozostałe opłaty tez około 500-600 zł.
      Pieluchy dla dziecka to kolejne 200 miesięcznie i tak dalej i tak dalej....
      • mieszkoi bialy czlowiek = glupi czlowiek 07.11.07, 09:48
        ja zarabiam 2 razy mniej niz ten jegomosc, tez mam rodzine i wcale
        nie sni mi sie komornik. zrezygnuj z tych serow i korniszonkow
        wyksztalciuchu jeden !!! w podtekscie czytam ze te korniszonki to
        alkohol. slowem pijak i zlodziej !!!
        • mieszkoi Re: bialy czlowiek = glupi czlowiek 07.11.07, 09:48
          a pizzce kup se w tesko za 2 zlote - tez dobra !!!

          mieszkoi napisał:

          > ja zarabiam 2 razy mniej niz ten jegomosc, tez mam rodzine i wcale
          > nie sni mi sie komornik. zrezygnuj z tych serow i korniszonkow
          > wyksztalciuchu jeden !!! w podtekscie czytam ze te korniszonki to
          > alkohol. slowem pijak i zlodziej !!!
      • zdrowy_rozsadek78 Re: Bardzo chciałbym mieć 3000 na życie 07.11.07, 09:48
        Też mieszkałem jakiś czas w Warszawie i wyjechałem do Wrocławia.
        Tutaj po roku zarabiałem nieco więcej niż tam, ale koszty utrzymania dużo
        mniejsze. Nie ma sensu za wszelką cenę stawiać na stolicę.
      • akian Re: Bardzo chciałbym mieć 3000 na życie 07.11.07, 09:52
        Godny pozalowania jestes 7 tys dochodu i nie potrafisz zyc ,francuskie sery
        ,korniszony,spotkania po 450zl ,niejeden bez problemu splacalby 2 razy szybciej
        i normalne zyl bo niektorym nie zostaje na zycie az tyle co tobie po splaceniu
        rat i nie maja takich problemow ,oplaty 2-2,5 tysiaca ciekawe co samochod i
        komorka cala dobe i inne przyjemnosci,facet naucz sie racjonalnego
        gospodarowania ,normalnosci !!!
      • michalfront żona zarabia 1200 a na opiekunkę wydajesz 1000???? 07.11.07, 09:55
        kedrok1 napisał:

        > Ja w Warszawie mam niecałe 2000 pensji, żona 1200 z czego 1000
        idzie na
        > opiekunkę do dziecka.

        hmm... dziwne... żona zarabia 1200 a 1000 wydajecie na opiekunkę???
        to po kiego żona pracuje? użera się przez cały miesiąc de facto dla
        200 PLN????????? to nie lepiej żeby żona zrezygnowała z pracy i
        została z dzieckiem? będzie 200 PLN mniej ale za to dziecko będzie
        wychowywane przez matkę a nie przez obcą osobę, żona nie będzie
        musiała pracować na "dwa etaty" (najpierw w pracy potem w domu)

        do tego siedząc w domu może spokojnie, tak czy inaczej, te 200 przez
        miesiąc spokojnie drobić a jak dziecko będzie na tyle duże żeby iść
        do przedszkola spokojnie (przynajmnije na razie) znajdzie nową pracę

        jeśli ma pracę na etat to dodatkowo może wziąć urlop wychowawczy-
        kasy nie będzie ale za to ubezpieczenie będzie leciało...

        chyba nigdy nie zrozumiem logiki niektórych ludzi

        [url=czestochowa.schronisko.net][img]https://www.czestochowa.schronisko.net/signature/signature.jpg[/img][/url]
        • hella_79 Re: żona zarabia 1200 a na opiekunkę wydajesz 100 07.11.07, 10:24
          michalfront napisał:

          > kedrok1 napisał:
          >
          > > Ja w Warszawie mam niecałe 2000 pensji, żona 1200 z czego 1000
          > idzie na
          > > opiekunkę do dziecka.
          >
          > hmm... dziwne... żona zarabia 1200 a 1000 wydajecie na opiekunkę???
          > to po kiego żona pracuje? użera się przez cały miesiąc de facto dla
          > 200 PLN????????? to nie lepiej żeby żona zrezygnowała z pracy i
          > została z dzieckiem? będzie 200 PLN mniej ale za to dziecko będzie
          > wychowywane przez matkę a nie przez obcą osobę, żona nie będzie
          > musiała pracować na "dwa etaty" (najpierw w pracy potem w domu)

          >
          > chyba nigdy nie zrozumiem logiki niektórych ludzi
          >
          >

          a ja rozumiem - bo moja koleżanka miała podobnie. też najpierw stwierdziła, ze po co pracowac, skoro na opiekunkę przeznacza praktycznie całą swoją pensję, chciała iść na wychowawczy ale w końcu po macierzyńskim wróciła do pracy. niektórzy ludzie po prostu nie nadają się na siedzenie w domu, nawet z dzieckiem.

          poza tym pracą w domu można się podzielić - nie musi koniecznie kobieta pracowac na dwa "etaty". no i jeszcze jedno, zazwyczaj mężowie kobiet niepracujących, wychowywujących dziecko (dzieci) w domu w ogóle nic nie robią, bo oni są przecież zmęczeni po pracy, a one przeciez "siedzą w domu cały dzień i nic nie robią" (już nie raz spotkałam sie z taką opinią).
          nie każdej kobiecie do szczęscia wystarczy obcowanie li i jedynie z dzieckiem i innymi mamami.

          (taki mały OT ;))
          • michalfront Re: żona zarabia 1200 a na opiekunkę wydajesz 100 07.11.07, 11:45
            hella_79 napisała:

            > niektórzy ludzie po prostu nie nadają się na siedzenie w domu,
            > nawet z dzieckiem.

            to może niektórzy nie powinni mieć dzieci skoro przeszkadzają im w
            pracy...?

            > nie każdej kobiecie do szczęscia wystarczy obcowanie li i jedynie
            > z dzieckiem i innymi mamami.

            praca to raczej smutna konieczność (ale w końcu jeść trzeba) i
            szczęścia bym się w niej nie doszukiwał...


            [url=czestochowa.schronisko.net][img]https://www.czestochowa.schronisko.net/signature/signature.jpg[/img][/url]
      • ten_jeden_raz Re: Bardzo chciałbym mieć 3000 na życie 07.11.07, 11:24
        Mieszkanie w Elblągu było (jest) matki.
        Jego było łóżko w pokoju w którym się gnieździli z zona.
        Pizza za 450 złotych była dla min 4 os. + wino, i coś taj jeszcze.
        Nawet w pizza hut to bedzie pare złotych.
        Tomek dziś już tego nie ma.
        Więc oszczędza, a i tak cięzko.

        Są ludzie co maja 1 tysiąc na miesiąc na kilka osób.
        Są tacy którym starcza 450 zł na miesiąc na jedzenie

        Ale to nie znaczy że oni odłożą na lepsze zycie.
        Po za tym to nie jest fajne zycie gdy jesz tylko kluski i chleb z
        masłem.
        Wiem że tak ludzie zyją , ale nie mówmy ,nie piszmy że to fajnie.
        To NIE JEST NORMALNE
        Szkoda mi takich ludzi i to powinno się jak najszybciej zmienić.
        • krwawy.zenek Re: Bardzo chciałbym mieć 3000 na życie 07.11.07, 15:22
          ten_jeden_raz napisała:

          > Mieszkanie w Elblągu było (jest) matki.
          > Jego było łóżko w pokoju w którym się gnieździli z zona.
          > Pizza za 450 złotych była dla min 4 os. + wino, i coś taj jeszcze.

          Choćby nawet to wychodzi 112,5 zł na osobę!

          > Wiem że tak ludzie zyją , ale nie mówmy ,nie piszmy że to fajnie.
          > To NIE JEST NORMALNE
          > Szkoda mi takich ludzi i to powinno się jak najszybciej zmienić.

          Co proponujesz? Może ustawę oddłużająca wszystkich, którzy wzięli
          jakiś kredyt? Jeszcze nie zauwazyłaś, że 21.10 przegraliście wybory?
          • ten_jeden_raz Re: Bardzo chciałbym mieć 3000 na życiedo krwawego 16.11.07, 08:30
            Pani która ostatnio zabiła swoje dziecko zarabiała jako sprzątaczka 300 złotych
            na miesiąc?
            Najniższa pensja jest przecież znacznie wyższa.

            A rozumiem wedle PO ta Pani po prostu musi tyle zarabiać bo się godziła, bo nie
            ma wykształcenia , bo jest (i będzie) beznadziejna.
            Na to się nie godzę .
            Jak pracodawcy nie stać na zatrudnienie pracownika za godziwą pensje to niech
            sam pracuje na etacie we własnej firmie i tyle.
    • dj.rydzyk smiechu warte 07.11.07, 09:50
      jeśli koleś kupił mieszkanie na Muranowie za 6 tys. zł to dzisiaj moze je
      sprzedać za 12 tys. zł za metr. gdzie tu jest problem

      ja zaczynałem w warszawie na studiach od tysiąca zł na rękę. I wiem, że nawet z
      tak skromnej kwoty moźna odłożyć kasę na wczasy i pijaństwo. dziś przychody
      mojego gospodarstwa są 10 krotnie wyższe ale połowę odkładam. mam dwa mieszkania
      i dwie obciążone kredytem działki.

      Narzekanie ze za 5 tys. zł nie można przeżyć obraża ludzi ze srednich miast jak
      Elbląg czy Lublin gdzie tylko lepiej sytuowane gospodarstwa mają takie
      miesieczne dochody a mimo to wystarcza im na budowę domu i kształcenie dzieci.

      Panie Staszewski - wychyl Pan łepetynkę poza stolicę. Perspektywa warszawskiego
      stołka przytępia percepcję - wiem z doświadczenia
      rydzyk
    • ujkaf Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 09:54
      Wiecie co to jest takie gadanie. Ja też przyjechałam do wawy z małego miasta bo
      tam nie było pracy. Mam TROJE dzieci. Mieszkałam w wynajmowanym mieszkaniu
      prawie 5 lat. Jak dostałam pracę za lepszą pensję to razem z moim facetem
      kupiliśmy dom daleko poza Warszawą bo na taki nas było stać. Wzieliśmy kredyt na
      370 tys. ale za to mamy 200 mkw, każde dziecko ma swój pokój.Dom jest nowiutki.
      Do pracy dojeżdzam 60 minut do centrum warszawy plus 20 minut metrem. Ale nie
      załuje. Raty płacę około 1800 zł. Zarobki mamy podobne jak bohater artykułu. Ale
      ja mam 3 dzieci a nie jedno i nie kupuje francuskich serow tylko robie zakupy w
      Biedronce :) Ale zawsze mam lodowke pelna. Moje dzieci wszystkie maja polisy
      mlodziezowe - co miesiac wplacam po okolo 100 zeta tak zeby mialy kase na start
      za te 15-20 lat. Ale udaje nam sie w niektorych miesiacach odlozyc troche kasy
      na wczesniejsza splate kredytu. Sa miesiace gdzie to jest niemozliwe bo np
      trzeba kupic wegiel - na zime. Przez pierwsze pol roku faktycznie splukalismy
      sie prawie do 0, bo kupowalismy meble do kuchni, do salonu, dywany, wykladziny,
      kladlismy kafelki to i tamto. Zostala nam jeszcze do zrobienia pracownia ale
      poki co sobie odpuscilismy jakies wielkie farmazony i zyjemy normalnie. Niczego
      nam nie brakuje. Na pizze tez chodze ale moj najwiekszy rachunek w pizzerni
      wyniosl 90 zł przy 5 osobach. Prawda jest taka ze albo sie ma dom/mieszkanie
      albo sie wywala kase na inne rzeczy. Dla mnie dom byl najwazniejszy bo chcialam
      zeby moje dzieci mialy swoja przestrzen a nie gniezdzily sie w jednym malym
      pokoiki. I mimo to ze teraz chodza do malej wiejskiej szkolki - chociaz jej nic
      nie brakuje bo i internet jest i wszystko co powinna miec szkola podstawowa tez
      - to sa szczesliwe. Poza tym udalo mi sie wyrwac z tej warszawki gdzie ludzie
      nawet jakby ktos Cie mordowal w bialy dzien na ulicy to leca dalej bo sie
      spiesza zarabiac kase. Tu gdzie mieszkam ludzie sa zyczliwi, mili czasem
      zaopiekuja sie dziecmi jak potrzeba i przede wszystkim jest swiety spokoj i
      cisza. I za to wszystko moim zdaniem warto jest dawac co miesiac 1800 zeta.
      Podejrzewam ze pan Tomek placi jeszcze pewnie duzy czynsz za mieszkanie :> a ja
      place podatku 170 zlotych rocznie + 2000 za ogrzewanie + jakies 350 zl za zimna
      wode rocznie. I koniec.
      Pozdrawiam tych na skraju raju :)
    • camel_3d bo to POLSKA wlasnie.... 07.11.07, 09:57
      mieszkania maja ceny jak w Paryzu... (nawet w Lodzi mieszkania sa drozsze niez w
      Paryzu):) a ludzie zarabiaja tak malo , ze szkoda gadac.
      • lobotomy88 Re: bo to POLSKA wlasnie.... 07.11.07, 10:06
        bo kupa ludzi dała się wkręcić w historię a mających drożeć w nieskończoność
        mieszkaniach i kupując na potęgę sztucznie zawyżyli ceny, które już zaczęły
        spadać. teraz ten sam cyrk powtarza sie na bałkanach, cóż, głupich nie sieją...
        • camel_3d Re: bo to POLSKA wlasnie.... 07.11.07, 16:08
          taaa.popyt na mieszkania byl to i ceny rosly.. a taki kwasniewski cz ymiller
          kupili oblrzymie mieszkania po cenach z lat 70:))
      • woyytek Re: bo to POLSKA wlasnie.... 07.11.07, 18:30
        srednia cena w Paryzu to 7400 euro/m2.
        Dane z konca pazdziernika.
        • ready4freddy Re: bo to POLSKA wlasnie.... 07.11.07, 22:26
          jeszcze podaj, ktora dzielnica. to nie jest srednia calego miasta.

          "In a press conference held on 3rd October, the Paris Notary Chamber published the official numbers for the 2nd quarter 2007.
          According to the Notaries the average price increased by 8.3% p.a. ad reached € 5.970 per square meter."
    • mentice Ktos was robi w konia. 07.11.07, 10:01
      Na zachodzie prawie kazdy kupuje mieszkanie/dom na kredyt i
      pozyczka na np.30 lat. Ale nikt nie kaze splacac pozyczki w ciagu
      30 lat, tak aby wszystko splacic. Czasami jest drobna splata, np.
      200-300 zl miesiecznie, ale banki sa zadowolone jesli splaca sie
      tylko odsetki. Bo po 30 latach to inflacja i tak zja duza czesc
      dlugu, wiec bank na tym nie straci.
      Wiec dlaczego w Polsce banki was wyciskaja i zadaja tak wysokich
      splat miesiecznych ?
    • evula Rozumieja tylko ci, ktorzy maja kredyt 07.11.07, 10:02
      Kredyt to ogromne wyrzeczenie, szczególnie dla osób samotnych i
      niewiele zarabiających takich jak np. ja. Mam 28lat, mieszkam sama i
      mam kredyt na 30lat na kawalerke. Mieszkam w W-wie, bo tu sie
      urodziłam, więc dla mnie to żadne eldorado. Po spłaceniu wszystkich
      rachunków czyli:
      - rata kredytu: 880zł
      - rata za auto: 450zł
      - czynsz za mieszkanie:330zł
      - prąd: 60zł
      - internet: 73zł
      - telefon: 50zł
      - karta miejska: 66zł
      - jedzenie dla kotów: 80zł
      Na zycie zostaje mi ok. 600zł
      Odkąd wzięłam kredyt skończyło się:
      - chodzenie do knajp
      - kupowanie ciuchów
      - kupowanie artykułów spoż. bez patrzenia na cene
      - wakacje stały się jedynie marzeniem
      - odkładanie na konto najmniejszych nawet sum również nie wchodzi w
      grę.
      - spotkania z przyjaciółmi: odpadły, bo oni mają kasę, a ja nie.
      Moje życie zmieniło się o 180st. i jego poziom spadł do poziomu od 1-
      szego do 1-szego, co i tez często się nie sprawdza.
      Jest to dla mnie męka, czuję ten kamień u szyji, przez który
      wszystkiego neimalże musze sobie odmawiać. Ostatni firmowy ciuch
      kupiłam 2 lata temu, chodze w tym co mam od lat, bo zakupienie
      czegokolwiek nowego jest dla mnie nie lada wyrzeczeniem. Kiedyś tak
      nie było, kiedys były ciuchy, imprezy, najdroższe kosmetyki i
      wakacje. Ale coś za coś. Kiedy idę do sklepu po żywność, patrzę na
      cenę każdego artykułu, kupuje wszystko niemalże najtańsze, samochód
      tankuje raz w miesiącu za 20zł i jeżdżę czasem w weekendy. Nie
      sprzedaję go, bo spłace go za pół roku, wiec jesli juz tyle czasu
      dalam radę się wymęczyć, to te pół roku jeszcze wytrzymam. Najgorzej
      jest z pracą - ciągle ją zmieniam, pracuję na zastępstwa, umowy na
      czas określony itp. i zawsze za pensje, z których zostaje mi
      jamłużna na życie. Żyję tak, bo mam jeszcze krewnych, babcie, ciotki
      itp. i liczę, że może kiedys dostanę jakiś spadek, spłacę w cholerę
      ten kredyt, zerwę pętlę z szyji i odżyję. Póki co chociaż mam jedyną
      satysfakcję z tego całego "dramatu": PŁACĘ ZA SWOJE, nie komuś do
      kieszeni, kto w każdej chwili może przyjść i wyrzucić mnie ze
      swojego mieszkania.
      • goldblumm Re: Rozumieja tylko ci, ktorzy maja kredyt 07.11.07, 19:15
        Po co Ci auto jak jeździsz autobusem? Bez auta zamiast 600 zostanie Ci 1050 PLN. Mozesz jeszcze oszczedzic na telefonie i internecie (POP lub TAKTAK za 50 zł ale na 3 miechy). Kota możesz oddać w dobre ręce. No i już masz na zycie nie 600 a 1200.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka