Dodaj do ulubionych

Czy to prawda, że Kostarykanin zagłodził w gale...

    • teyoo Czy to prawda, że Kostarykanin zagłodził w gale.. 21.11.07, 16:17
      No chwila, chwila.. My nie byliśmy tam, opieramy się na informacji od Gazety.
      Skoro napisali, że facet zagłodził psa, to nie mamy powodu Gazecie nie wierzyć.
      Pretensje prosze kierowac do portalu.
      Po drugie - droga autorko. Ty sama, jak przyznajesz, także nie wiesz, czy pies
      istotnie uciekł. Więc Twoja argumentacja może pójść się ..ć.
      I oczywiście ta jadowita ironia o "polskiej sprawie". Kochana, pod petycją
      podpisywali się ludzie z całego świata. Nie tylko Polacy, ale wszyscy ci, którym
      los zwierząt nie jest obojętny. Więc ironia kompletnie nietrafiona, pomijam już
      fakt, że nie widzę w owym proteście nic nagannego, nic, czego możnaby się wstydzić.
      Po trzecie, albo i czwarte;) cytujesz, droga Autorko Artykułu, opinie ludzi z
      forum "co by zrobili temu 'artyście'". Owszem, są one drastyczne, ale pisane pod
      wpływem emocji, a po drugie - czy pokazanie publicznego umierania z głodu nie
      przypomina sfilmowania gwałtu i zaprezentowania publice? Bo dla mnie to podobne
      zwyrodnialstwo.

      Nigdy za wiele walki o prawa zwierząt.
      Założę się, że Autorce w dzieciństwie rodzice nie chcieli kupić przysłowiowego
      psa i teraz zwierzęta są dla niej obojętne..
    • corky5 Re: Czy to prawda, że Kostarykanin zagłodził w ga 21.11.07, 16:23
      chcial miec prowokacje to ja ma, pewnie o takiej nawet nie marzyl.
      trzeba brac odpowiedzialnosc za swoje czyny, czy tez "bawienie sie
      emocjami widza".
    • and_nowak Pani Jarecka nic nie rozumie a marudzi! 21.11.07, 17:20
      Droga pani Jarecka!
      Niewiele pani rozumie, ale się strasznie wymądrza!

      1. Większość ludzi przyjmuje informacje podane w pani gazecie za PRAWDZIWE. Tzn.
      nie zastanawiamy się czy to prawda, nie sprawdzamy w innych źródłach. Gdyby
      chodziło o pracę śledczego, lub historyka, to byłoby to niedopuszczalne, ale my
      tu dyskutujemy o przeczytanym artykule gazetowym!
      Może mamy sprawdzać jaki był *naprawdę* wynik meczu z Belgami ? ;-)

      2. Działając PRZY ZAŁOŻENIU (które okazało się fałszywe), że "artysta" zagłodził
      psa, ludzie wyrażali oburzenie, to chyba naturalna reakcja w takiej sytuacji.
      Głosów twierdzących, że "prawdziwa sztuka uzasadnie takie postępowanie" było
      raczej niewiele - dziwi to panią ? Bo mnie ani trochę.

      3. Internet, fora dyskusyjne są pełne pieniaczy, chamów i zwykłych g*wniarzy.
      "Dzwon głośny, bo w środku pusty". Anonimowość dodaje im animuszu (bo nie można
      tego nazwać odwagą). To jest oczywiste, wręcz jest to truizm.
      Tak więc, cytowanie bzdurnych opinii typu "wsadzić mu w ... i niech cierpi" nie
      jest ani mądre, ani nie pokazuje istoty sprawy, tj. reakcji ludzi (społeczeństwa
      ?) na dość skandaliczne zachowanie, które ponoć (mogę pani uwierzyć ?) nie miało
      miejsca.

      4. Ab ovo. Wystawianie zagłodzonego psa, nawet jeśli sie go karmi, NIE JEST
      SZTUKĄ! Taka jest moja opinia. Podejrzewam, że taka jest również opinia
      większości ludzi. Uwaga: nie ma "ciała decyzyjnego", które decyduje o tym co
      jest sztuką, a co nie jest. Jeżeli ktoś ma magistra sztuki, czy jest zawodowym
      jej krytykiem, to jego głos NIE LICZY SIĘ BARDZIEJ, niż np. głos internauty.

      5. Skoro artysta wystawia coś, co trudno określić jako sztukę, to czy to jest
      artysta ? Owszem, może świetnie maluje, ale tego akurat nie wiemy. Wiemy, że
      wystawił psa.
      • mwookash I kto tu marudzi? 21.11.07, 17:33
        1. W Gazecie Wyborczej Pani Jareckiej nie podano takiej informacji.
        2. Jest to tak samo naturalna (sic!) reakcja jak lincze itp. tyle,
        że ponoć jesteśmy cywilizowani i mamy do dyspozycji niezawisłe sądy,
        oraz nie orzekamy o winie jeśli są wątpliwości.
        3. W tych obelgach ścigały się tym razem nie tylko grupy "pieniaczy,
        chamów i zwykłych g*wniarzy", proszę sobie przejrzeć komentarze.
        4. To o co ktoś podejrzewa większość to jego sprawa. Przeważnie
        zwykli internauci mają mniejsze obeznanie w temacie sztuki niż pani
        Jarecka, która pisze o sztuce od dawna (jej poglądy także
        ewoluowały). Jej głos nie jest decydujący ale bardziej
        interesujący. "Czy sztuka powinna być zrozumiała? Tak ale przez jej
        adresatów." - S.J.Lec
        5. Trudno ocenić coś czego się nie widziało
        --
        • and_nowak łukasz ? ;-) 21.11.07, 19:02
          Ja nie marudzę.

          1. Podano informację w portalu gazeta.pl i tamteż były komentarze. W wydaniu
          papierowym - nie wiem jak artykułu, ale komentarzy na pewno nie było ;-)
          Można się spierać, czy gazeta.pl to gazeta (e-gazeta), czy też nie. Dla mnie to
          jest gazeta.

          2. Nie. Porównywanie linczu do zwykłego oburzenia nie jest właściwe. Pomijając
          ludzi niewychowanych (p. punkt 3.) oburzenych było wiele osób, nikt (normalny)
          nie sugerował linczu. Protest przeciwko złemu zachowaniu jest elementem postawy
          obywatelskiej.
          Inaczej nie można by zwrócić nikomu uwagi do czasu uprawomocnienia wyroku. Np.
          jak ktoś katuje psa, lub przeklina na ulicy.

          3. Sorry, nie mam czasu na czytanie setek komentarzy - co w nich jest takiego
          niezwykłego ? Czy odsetek mądrych i wyważonych wypowiedzi jest jakiś szczególnie
          wysoki ? Czy mam się po prostu przekonać, że niestety nadal większość piszących
          to osoby źle wychowane ?

          4. Gdyby chodziło o wartość pierwiastka z 2, to faktycznie - większość nie ma tu
          nic do rzeczy. Tyle, że wówczas również słowo profesora nie ma nic do rzeczy -
          tzn. ocena dokonana przez autorytet nie jest wiążąca. Coś jest prawdą (i pewnie
          profesor o tym wie), lub nie jest prawdą - i jeżeli profesor twierdzi inaczej to
          się zwyczjnie myli. Natomiast sztuka jest kwestią oceny. Czy coś JEST UWAŻANE za
          sztukę, czy też nie. Parę osób wystawiło pisuar w galerii. To podobno jest
          sztuka. Z kolei Korabiewicz opisywał murzynów noszących w ramach ozdoby klamki
          powieszone na szyji - taki wisiorek. W ich mniemaniu to była ozdoba. W mniemaniu
          NASZYM już nie.
          I tu jest sedno. Jak coś JEST UWAŻANE za sztukę, to należy zapytać przez kogo. W
          "powszechnym mniemaniu" Mona Lisa jest sztuką. Pisuar zaś jest dyskusyjny.
          Uwiązany pies zapewne nie jest. TO ostatnie to moje przypuszczenie. Nie robiłem
          badań socjologicznych, ale tzw. zdrowy rozum podpowiada co o tym sądzą ludzie.
          Tak samo jak wiem, że większość ludzi nie lubi przypalonego mleka.
          Jeżeli "największy krytyk świata" oceni że to jest sztuka, areszta będzie innego
          zdanie to co ? Jest, czy nie ? Dla krytyka może i tak, dla reszty NIE.

          5.
          Pani Jarecka TEŻ NIE WIDZIAŁA TEGO "DZIEŁA", jednak ma na jego temat wyrobione
          zdanie. Zna je z relacji osób trzecich. Nie widziała nawet "reprodukcji". To tak
          jak ociemniały krytyk o znakomitym obrazie Picassa, którego nie widział. Duże
          doświadczenie, autorytet i zero podstaw by cenić wyżej opinię p. Jareckiej np.
          od mojej.
          Ty też nie widziałeś tego dzieła, a polemizujesz z moją opinią.
          A moja opinia jest taka, (OPIERAM SIĘ NA RELACJACH - jak p. Jarecka), że
          przywiązanie zabiedzonego psa to może i demonstracja czegoś-tam, ale nie sztuka.
          Dochodzimy do absurdu; przypomina mi się jak krytycy oceniali dzieła, intencje
          artysty, a chodziło o obrazki namalowane przez małpę. Poszło to dalej: jakiś
          jełop uznał, że pomimo wszystko obrazki te stanowią dzieła sztuki, że małpie tak
          wyszło. Szkoda, że żadna małpa tłukąc w klawiaturę przypadkiem nie napisała
          Hamleta. ;-)
          Zresztą, nie tylko małpa - Internet jest tego dowodem. ;-)))

          Aha, czy wolno oceniać dzieło opierając się na relacjach. Powyżej podałem
          przykład, że nie. Z drugiej jednak storny, jeżeli dzieło polega na zrobieniu
          kupy w rogu sali, to myślę że relacja mi całkowicie wystarczy. Żadne szczegóły
          tegoż wydarzenia, których odczułem osobiście nie są mi potrzebne by wyrobić
          sobie zdanie. Demony Goyi wolę oglądać osobiście, najlepiej w oryginale, chociaż
          do Madrytu jest kawałek drogi. Podobnie Guernica (to już w Centrum Królowej
          Zofii) - żadna reprodukcja nie oddaje w pełni tego wrażenia co oryginał. Pies na
          sznurku już nie.

          • mwookash Odp. 22.11.07, 16:08
            1.
            Nie można się spierać o ewidentne fakty: to są rózne redakcje.
            Redakcja GW nie ma wpływu na to co pojawia sięna gazeta.pl
            2.
            To nie jest zwykłe oburzenie. Internet ma swoją siłę. Patrz sytuacja
            innego Vargasa o tym samym nazwisku. Internauci w "dobrej wierze" są
            w stanie zniszczyć komuś życie w niespotykanej do tej pory skali.
            3.
            Porównanie reakcji na ulicy do tej sytuacji jest nie trafione. Można
            zwrócić uwagę na ulicy ale czy zawsze pod wpływem emocji należy
            kogoś zbluzgać i ewentualnie pobić. W jaki sposób taka akcja,
            wylewani złości w necie trzy miesiące po fakcie ma pomóc???
            4.
            Że pisuar nie jest zrozumiały? Bo sztuka powinna być zrozumiała ale
            tylko dla adresata. Żeby zrozumieć o co chodziło z pisuarem trzeba
            np. znać kontekst. Inaczej opinia na temat tej sztuki jest nie warta
            funta kłaków.
            5.
            Pani Jarecka (ja również) nie widziała tej wystawy dlatego jedynie
            przypuszcza w przeciwieństwie do "wszystkowiedzących" inne
            interpretacje i nie wypowiada się kategorycznie.
            "Demony Goyi wolę oglądać osobiście, najlepiej w oryginale, chociaż
            do Madrytu jest kawałek drogi. Podobnie Guernica (to już w Centrum
            Królowej Zofii)" ale nadal w Madrycie tylko w sąsiednim muzeum. Oba
            widziałem, i nie powiem by mi ich oglądanie sprawiło przyjemność.
            Nie wiem czy chciałbym je znów oglądać. Bo nie patrzyłem czy ładne i
            że sławne nazwisko tylko mają moc odziaływania, są przerażające.
            Sztukę można poznać przez reprodukcje ale trudno ją przez relację
            właściwie odebrać.
            A propos kupy w kącie sali, relacja typu "artysta zrobił kupę w
            kącie sali" niewiele mówi o wystawie i artyście, choć może dla wielu
            aż za wiele.
    • czarnymak Pies przywiązany był i kropka 21.11.07, 17:28
      Koniec końców wykorzystał na wystawie psa przywiązujac go do ściany. Pies musiał mieć niezłego stresa: sam, przywiązany, mnóstwo ludzi i zero ucieczki- to jest znęcanie się nad psem. Wykręt, że uciekł jest bagatelizowaniem całej sprawy. nie wiemy skąd jest pies, ale można porównać to do sytuacji zabrania z ulicy przypadkowego przechodnia, przykucia go ww galerii na tydzień z workim na głowie. Za takie coś to by go juz wsadzili, a tak "JEST To TYLKO PIES" - nadal podtrzymuje, że sztuka ma granice etyczne!!!
      • mwookash Jakoś tylko 21.11.07, 17:36
        nikt tu nie porównuje zakuwania wiejskich psów w łańcuchy do
        zakuwania niewolników w kajdany. I nikt nie życzy wujkowi ze wsi aby
        się sam uwiązał na łańcuchu. Hipokryzja?
        • dominkadg Re: Jakoś tylko 21.11.07, 20:53
          trudno Ci zrozumieć obrońców zwierzaka a wymagasz, zeby inni
          zrozumieli pseudo artystę
          nie ma wytłumaczenia na wykorzystanie tego biednego psa, Vargas
          posunął się do czynów, ludzie na forach jedynie do klepania w
          klawiaturę
          bronisz człowieka, który zrobił cos złego a masz pretensje do ludzi,
          ktorzy tylko piszą pod wpływem emocji
          ciekawe podejście
          mniejszą krzywdą jest nawet wyzwanie kogoś niz fizyczne znęcanie sie
          nad zwierzakiem
          a jeżeli wg Ciebie nie jest mniejszą to rónie dobrze powinien Cię
          oburzać widok i wykorzystanie tego psa
          • szarles Hipokryzja 21.11.07, 21:14
            > bronisz człowieka, który zrobił cos złego

            On wcale nie broni tego człowieka, ale krytykuje hipokryzję ludzi, którzy u
            innych zauważą drzazgę w oku, a u siebie nie widzą kłody...

            > mniejszą krzywdą jest nawet wyzwanie kogoś niz fizyczne znęcanie sie nad
            zwierzakiem

            Jak już zostało stwierdzone nikt się na psem fizycznie nie znęcał. Trzymajmy się
            faktów.
    • brlink Czy to prawda, że Kostarykanin zagłodził w gale.. 21.11.07, 22:13
      Uważam, że odruch był jak najbardziej zdrowy. Oto głodzi się bezbronne
      stworzenie w imię czego tak na prawdę? Chodzi o sam odruch - skoro do
      świadomości protestującego dotarła jedynie informacja, że pies został zagłodzony
      na śmierć. Byłby wg mnie zwyrodnieniem zupełny brak reakcji. Wtedy mielibyśmy do
      czynienia z zupełną znieczulicą - oto dowiadujemy sie, że zagłodzono psa dla
      jakiejś wystawy, jakiegoś pokazu, czegoś nie do końca czytelnego i nikomu to nie
      przeszkadza. Oczywiście plucie nienawiścią nie jest niczym dobrym. Ale na pewno
      nie jest niczym dobrym całkowita obojętność. Krzywdzenie bezbronnego stworzenia
      nie może stać się kolejną formą przekazu artystycznego.
    • ramkin Tak, a jutro okaże się 21.11.07, 22:36
      że nie było żadnego psa, wystawy, obojętnych tańczących tłumów, i że to wszystko
      była jedna wielka mistyfikacja utkana przez genialnego artystę. Niepotrzebnie
      podpisałam ten protest, głupia.
      • klemens7 Re: Tak, a jutro okaże się 22.11.07, 22:41
        Dokładnie. To jest praca o naiwności ludzi, którzy bezmyślnie
        podpisują protesty. O manipulacji ludźmi. Udana praca.
    • tom1003 Czy to prawda, że Kostarykanin zagłodził w gale.. 21.11.07, 23:30
      """Przestępca, któremu udowodniono winę, nie budzi tyle nienawiści, co
      posądzany na podstawie plotki artysta."""""

      A kto siał plotkę i jeszcze zachęcał do podpisywania protestu?
      Między innymi michnikowy szmatławiec.
    • k.falernowa Pozwolę sobie jako jedna z cytowanych osób... 22.11.07, 00:27
      ...dorzucić swoje 0,03PLN

      Po pierwsze:
      Bardzo nieładnie zabawia się pani autorka z cytatami. Zacytowany przez autorkę
      fragment mojej wypowiedzi - "osobiście proponuję, żeby ktoś zmasakrował
      Vargasowi gębę i wsadził kosę pod żebra gdzieś w ciemnej bramie" - został po
      chamsku wyrwany z kontekstu i przedstawiony jako propozycja "tortur" dla
      Vargasa. Faktycznie natomiast całość tej wypowiedzi brzmiała:

      Osobiście proponuję, żeby ktoś zmasakrował Vargasowi gębę i wsadził kosę pod
      żebra gdzieś w ciemnej bramie - w celu zwrócenia uwagi ludzkości na problem
      przemocy ulicznej. Skoro to taka dobra technika, to dlaczego nie?

      i była odpowiedzią na wyjaśnienia galerii i samego "artysty" odnośnie sensu
      wystawy - sens ten miał być taki, że dzięki zagłodzeniu psa na oczach ludzi
      zwróci się uwagę na problem bezdomnych, głodnych zwierząt. Stąd moja obrazowa
      sugestia, żeby się ciutkę lepiej zastanowić nad sposobami "zwracania uwagi".

      To jednak autorce najwyraźniej nie pasowało do teorii, więc raczyła pominąć.

      Ile jeszcze nie pasujących do teorii rzeczy pominęła? Co najmniej jedną. Bo -

      - po drugie:
      Autorce najwyraźniej nie chciało się nawet sprawdzić "oficjalnych stanowisk
      galerii". Albo też jej nie pasowały do teorii. Mi się chciało sprawdzić -
      oficjalne stanowiska były do tej pory trzy:
      1. Pies był umierający i nie dało się mu pomóc.
      2. Pies zdechł, ale dopiero po wernisażu.
      3. Teraz mamy trzecią - wcale nie zdechł tylko uciekł.
      Może mi ktoś podpowiedzieć, która z tych oficjalnych wypowiedzi powinna być
      traktowana jako prawdziwa - i dlaczego akurat ta?

      I po trzecie:
      Albo rybki, albo akwarium, szanowna pani autorko. Jeśli już na samym początku
      zaznacza się, że artykuł stanowi li tylko własną opinię - "sądzę, że sprawa
      wygląda inaczej, niż widzi to większość internautów" - to się potem tego trzyma.
      Pani natomiast w dalszej części artykułu jakby zapomniała że pisze o "sądzę, że"
      i przedstawia wszystko w taki sposób, jakby stanowiło to pewne i sprawdzone fakty.
      Nie stanowi. I taki sposób pisania uważam za manipulację.

      Swoją drogą, może redakcja "Gazety" zastanowiłaby się czasami co dostaje do
      publikacji i jak to należy publikować...?
      • marcin.szyc.21 jareckie i grzebalowskie 22.11.07, 06:04
        to niestety sie robi staly poziom dziennikarski portalu gazety.
        Grzebalowska wygrzebala w necie historyjke nieletniej oszustki,
        rozczulajac sie nad jej losem, ale jednoczesnie ujawniajac rzeczy
        ktorych dziewczyna nie chciala ujawnic, a Jarecka sie rozczula nad
        nieszczesnciem kolejnego niemoralalnego czlowieka (?), nie majac
        rzetelnej wiedzy (widocznie malo placa, wiec nie warto sprawdzic)
        Widocznie GW stawia na tanich ale ambitnych zamiast na
        profesjonalistow. Gorzej jest tylko na wp . Tam nawet czesto po
        polsku nie jest. :)
        • szarles Bzdury 22.11.07, 11:14
          To jest najbardziej profesjonalny tekst jaki się ukazał w tym temacie w Polsce.
          Jeśli masz większą wiedzę o faktach niż autorka to może się nią podziel?
      • szarles Źródła? 22.11.07, 11:08

        > fragment mojej wypowiedzi - "osobiście proponuję, żeby ktoś zmasakrował
        > Vargasowi gębę i wsadził kosę pod żebra gdzieś w ciemnej bramie" - został po
        > chamsku wyrwany z kontekstu

        Sugerowanie żeby komuś "zmasakrować gębę i wsadzić kosę pod żebra' jest
        prostackie niezależnie od kontekstu. Przyznaj po prostu, że poniosły Cię nerwy.

        > Autorce najwyraźniej nie chciało się nawet sprawdzić "oficjalnych stanowisk
        > galerii". Albo też jej nie pasowały do teorii. Mi się chciało sprawdzić -
        > oficjalne stanowiska były do tej pory trzy:
        > 1. Pies był umierający i nie dało się mu pomóc.
        > 2. Pies zdechł, ale dopiero po wernisażu.
        > 3. Teraz mamy trzecią - wcale nie zdechł tylko uciekł.
        > Może mi ktoś podpowiedzieć, która z tych oficjalnych wypowiedzi > powinna być
        > traktowana jako prawdziwa - i dlaczego akurat ta?

        Czy mogłabyć podzielić się źródłami? 5.10, drugiego dnia 'afery' dyrektorka
        galerii zaprzeczyła jakoby pies był głodzony:
        www.laprensa.com.ni/archivo/2007/octubre/05/noticias/revista/219438.shtml
        Na tym właśnie opiera się autorka artykułu. Możesz, proszę zacytować źródła w
        których padają oświadczenia nr 1 i 2? Ja się z takimi do tej pory nie spotkałem.
        Autorka słusznie podaje suche fakty odcinając się od plotek i domysłów, które
        jak w głuchym telefonie zostały już przeinaczone na 100 sposobów.
    • knick-knack Dorota Jarecka to bezmyślna baba. 22.11.07, 01:56
      "Obrona zwierząt to zadanie szlachetne, czasem trzeba jednak
      wystąpić w obronie homo sapiens. Nawet jeśli jest artystą."

      Nie rozumiem powyższego zakończenia artykułu, tzn. jesli ktoś
      jest "artystą" to wszystko mu wolno???? Czy sz.p. dziennikarka ma
      pieska? i czy swojego pieska nawet gdyby był nakarmniony postawiłaby
      pani na takiej wystawie uwiązanego do ściany, przez kilka godzin bez
      wody i możliwości ruchu???

      Gratuluję poziomu tekstu, z niecierpliwością oczekuję na równie
      udane wypociny z pani strony, cóż za rzetelne dziennikarstwo-
      odnoszę to do całej sprawy. P. Doroto, p. na pewno nie wystąpiłaby w
      obronie żadnego cierpiącego zwierzęcia i pani morale z pewnością
      można porównać do poziomu moralności tego "artysty" którego pani tak
      broni.
      • szarles Po co to prostactwo? 22.11.07, 20:07
        > Nie rozumiem powyższego zakończenia artykułu, tzn. jesli ktoś
        > jest "artystą" to wszystko mu wolno????

        Faktycznie nie rozumiesz, szkoda tylko, że reagujesz na to prostackimi obelgami.
        Zrozum, że chodziło o obnażenie szaleństwa całej akcji 'petycyjnej', rzeki
        inwektyw i obelg wylewanych w kierunku Vargasa i jego otocznia a także prostacki
        nawoływań do tortur, zagłodzenia czy zgwałcenia sprawcy. Niektórzy internauci
        zachowali się, niestety, jak żądna krwi, średniowieczna gawiedź linczująca
        oskarżonego w porywie emocji. Nie ważne, winny czy nie, skoro tłum krzyczy, że
        winny to trzeba mu 'wbić kosę pod żebro'. Autorka stanęła tak naprawdę tylko w
        obronie prawdy, uczciwości i zdrowego rozsądku, a nie tego co zrobił Vargas!
    • antybyt Czy to prawda, że Kostarykanin zagłodził w gale.. 22.11.07, 08:06
      ...trochę to dziwne wszystko...kiedy mijamy bezpańskie,głodne psy na ulicy to
      nawet tego nie zauważamy, a co tu mówić o przygarnięciu biedula...a tu takie
      oburzenie...trochę to wszystko dziwne...
      artysta osiągnął cel zabolało...szkoda tylko że nie to co trzeba...
    • mysiak_warszawa Czy to prawda, że Kostarykanin zagłodził w gale.. 22.11.07, 08:24
      To nie oburzeni obrońcy praw zwierząt zachowali się poniżej poziomu, ale gazeta,
      która najpierw podaje informację za pewnik a potem wyszydza swoich czytelników,
      że są durni, łatwowierni i dwulicowi.

      Oczywiście od czasów rewolucji francuskiej każdy redaktor wie, że najlepszą
      strategią marketingową jest KREW NA PIERWSZĄ STRONĘ. Nie zmienia to jednak
      faktu, że w tym wypadku to gazeta zachowuje się poniżej poziomu. Ktoś tu chyba
      zapomniał, że jeśli czytelnicy przestaną wierzyć w autentyczność przekazywanych
      treści, wybiorą inne źródło informacji.

      Oczywiście, można śmiać się że ci, którzy zareagowali są dwulicowi - w końcu
      każdego dnia giną tysiące zwierząt. Można też powiedzieć, że każdy kto decyduje
      się adoptować malucha z domu dziecka jest hipokrytą, bo to tylko jeden dzieciak
      a miliony nadal nie mają rodziców. Można mówić, że zakładanie fundacji, w celu
      zbierania środków na ratowanie życia jakiegoś człowieka jest hipokryzją -
      przecież co kilkanaście sekund ktoś umiera...

      Ale czy to, że staramy się pomóc na miarę naszych możliwości oznacza, że
      jesteśmy dwulicowi? Czy bardziej uczciwy jest człowiek, który mówi: nic na to
      nie mogę poradzić, więc nie ruszę palcem? A może po prostu bez porównania
      wygodniej jest powiedzieć cynicznie: " tak was to oburza? A przecież nie
      spędzacie życia na ratowaniu świata, zajmujecie się swoimi sprawami.", niż pomóc
      w miarę swoich możliwości, choćby najskromniejszych?

      Gdybyśmy rozumowali w ten sposób, moglibyśmy równie dobrze spędzić życie leżąc
      na sofie i patrząc w sufit - skoro i tak nie możemy zmienić świata, po co w
      ogóle próbować? JAK WYGLĄDAŁBY ŚWIAT GDYBY WSZYSCY TAK ROZUMOWALI?

      Dobrze, że istnieją na świecie osoby, które myślą inaczej. Nie twierdzę, że
      należy wierzyć, że wszystko jest możliwe i zależy tylko od dobrych chęci i
      motywacji (jeśli wierzysz że wszystko jest możliwe - włóż spodnie przez głowę),
      ale każdy z nas może wiele zrobić. Nawet mały gest ma znaczenie, przecież kropla
      drąży skałę.
      • szarles Masz rację 22.11.07, 20:14
        Masz rację, największa wina w tej sprawie leży po stronie portali - Onetu,
        Dziennika, O2 czy Gazety, bo to one zamieniły plotkę w informację, a ludzie mają
        prawo im ufać. Może się mylę, ale jak na razie jedynie Gazeta 'przyznała się' do
        błędu i przedstawiła jak wygląda 'druga strona medalu'.
    • freek1987 Czy to prawda, że Kostarykanin zagłodził w gale.. 22.11.07, 08:26
      i co wy tak wszyscy przezywacie? wiecie ile takich psów zdycha codziennie na
      ulicy, i nikt nie zwraca jakoś na to uwagi. Taki już jest świat, co mam niby
      życie poświęcić żeby pieski ratować? Weźcie się zastanówcie co za bzdury
      wygadujecie i zajmijcie się bardziej wartościowymi sprawami.
    • piesek.przydrozny Czy to prawda, że Kostarykanin zagłodził w gale.. 22.11.07, 08:46
      Najkrocej jak mozna, choc i tak bardzo dlugo - bo nie miejsce tu na
      pisanie kolejnego artykulu, prostujacego tekst autorki. Oba teksty w
      gazecie sa zle napisane i oba niedostatecznie wykorzystuja dostepne
      zrodla.
      Po pierwsze ? opinia publiczna wstrząsnięta jest tą historią od
      wielu dni, nie od kilku. Informacja o przedstawieniu Vargasa pojawia
      się w blogach i na forach w całym świecie. Pod petycja (a nie
      listem) skierowana do organizatorów biennale, która jest dostępna w
      internecie, podpisało sie do dziś z własnej woli 336 370 osob
      (www.petitiononline.com/13031953/). Może należałoby się
      zastanowić, jakiemu to odurzeniu ulegli ci wszyscy, w tak wielkiej
      liczbie ?wegetarianie, weganie I obrońcy praw zwierząt?? Swoją drogą
      dziekuję jednemu z internautów za znakomite podsumowanie postawy
      autorki wobec ?innych? - obcych, ?odmieńców?.
      Przypomnę tylko, że petycję podpisało ponad 12 tysięcy Polaków. A
      poza tym Hiszpanie, Portugalczycy, Amerykanie, Belgowie, Włosi
      (lokalna organizacja ochrony zwierząt OIPA również potępiła
      okrucieństwo Vargasa I umieściła na swoich stronach petycję).
      Pisze pani, że inny Vargas błaga o litość? Otóż nie błaga. Oto, co
      pisze - w skrocie - na swojej stronie internetowej Guillermo Vargas
      Jeldes, w skrócie dla nieznających języka: ?Informuję obrońców
      zwierząt, że nie jestem GV od tego ?żałosnego dzieła? . Jestem
      chilijczykiem, zaś owo indywiduum pochodzi z Kostaryki.
      Internet huczy od plotki, powiada pani. Co nazywa pani plotką?
      Niesprawdzoną informację? Przekłamaną informację, tak, jak ta
      powyżej? Czy pani miała pisząc swój tekst źródła na tyle wiarygodne,
      żeby nie można było I pani oskarżyć o plotkarstwo? Relacjonuje pani
      wydarzenie na podstawie innych relacji, wszystkie dostępne są w
      internecie, z nich także I pani korzysta, i to nader wygodnie, by
      uzasadnić swoją tezę. Informacja o tym, że Vargas ma reprezentować
      Kostarykę na biennale pojawia się w dzienniku La Nacion 13 września
      (www.nacion.com/ln_ee/2007/septiembre/14/aldea1239344.html).
      Dziennik La Nation ukazuje się w tym kraju od 1946 roku. Na
      papierze. To największy dziennik w tym kraju. No ale jak widać, nie
      pisze o sprawie, tylko ją ?rozrabia?. Mniejsza. Między informacją z
      13 września a tą z 4 pażdziernika są jeszcze dwie notki w tym
      dzienniku na temat występów Habacuca, jedna z nich zatytułowana
      ?Niech żyje sztuka we wszystkich formach? ? dość to życzliwe chyba?
      4 października La Nation pisze o wielkiej polemice, jaką wywołała
      wystawa Habacuca (www.nacion.com/ln_ee/2007/octubre/04/
      aldea1263590.html). W tekście powołuje się, i owszem, na
      dziennikarkę z ?La Prensa? z Nikaragui, ale tylko tak ? cytuję:
      ?Pies umarł po jednym dniu wystawy, jak potwierdziła La Nacion MARTA
      Leonor Gonzalez, redaktorka dodatku kulturalnego (dziennika ) La
      Prensa z Nikaragui?.
      A co mówi sam artysta dziennikarzom La Nation: ? Rezerwuję sobie
      prawo do wstrzymania się od wypowiedzi, czy jest pewne, czy nie, że
      pies nie żyje. Ważna była dla mnie hipokryzja ludzi: zwierzę staje
      się w ten sposób ośrodkiem zainteresowania, gdy umieszczam je w
      pustym miejscu, gdzie ludzie przychodzą zobaczyć sztukę. Ale nie
      dzieje się tak, gdy jest na ulicy umierając z głodu. Podobnie stało
      się z Navidad Canda, ludzie zaczęli coś czuć dopiero, gdy zjadły go
      psy? . I dodał ? Nikt nie przyszedł uwolnić psa, nikt nie dał mu
      jedzenia, czy zadzwonił na policję. Nikt nie zrobił niczego?.
      W artykule w GW ani słowa o Navidad Canda, któremu cała ta szopka
      była dedykowana. Był to bezdomny, zagryziony przez rotweilery.
      La Prensa powołuje się, dzień później, i owszem na to, co pisze La
      Nacion, ale troszeczke niźej, trzeba tylko cierpliwie czytać,
      dodaje, że dyrektorka galerii Juanita Bermúdez mówi, iż nigdy nie
      dopuściłaby do maltretowania zwierząt. Pani ta potwierdza również,
      że pies jadał, I że uciekł nad ranem. o(www.laprensa.com.ni/
      archivo/2007/octubre/05/noticias/revista/219438_print.shtml). 24
      października ta sama osoba wystosuje oświadczenie do La Prensy, w
      którym po raz kolejny mówi o tym, że pies uciekł I dodaje, że
      pierwotnym zamiarem Vargasa było ?dejar morir al perro de inanición,
      lo que es de su responsabilidad? ? czyli zostawić psa, by zdechł, na
      jego ? Vargasa ? odpowiedzialność. (www-usa.laprensa.com.ni/
      archivo/2007/octubre/24/noticias/cartas). Ani słowa o tym, że pies
      był karmiony przez artystę.
      A co pisze autorka tekstu w GW na ten temat? Jej opowieść jest
      zupełnie inna I warto ją sobie ponownie poczytać, Jedno jest pewne,
      nie zna dobrze hiszpańskiego.

      5 pażdziernika WSPA ( swiatowa organizacja przeciwko przemocy wobec
      zwierzat) potępia postępowanie Habacuca, uważając jego działanie za
      akt okrucieństwa. Kostarykańska organizacja ochrony zwierząt UEPRA
      również interesuje się tym ?wydarzeniem?. Obie organizacje badają
      sprawę, I niewykluczone, że skierują sprawę na drogę prawną (
      www.uespra.org/web/index.php?
      option=com_content&task=view&id=26&Itemid=54)
      10 pazdziernika dziennik El Pais, chyba najpowazniejsze zrodlo
      informacji o Hiszpanii I Ameryce Lacinskiej, pisze o petycji i
      sprawie Habacuca - www.elpais.com/articulo/ultima/Respeto/
      elpepiult/20071016elpepiult_2/Tes. Tam tez autorka pisze szerzej o
      tzw. wolnosci kreatywnej. ?Co to za demon, ta wolnosc? Czy wydaje
      sie Panstwu tworcze zabicie psa glodem??

      29 pażdziernika w swoim blogu na sprawę reaguje włoski
      wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Franco Frattini. Pisze nt.
      Habacuca - ?I would like all his initiatives to be totally blocked,
      even in his host country, and that neither Italy, nor any other
      European country ever grants him a right of entry" - (
      www.ec.europa.eu/commission_barroso/frattini/webroot/welcome/
      archives_2007_en.htm.
      Jak dotąd, nie ma żadnego dowodu, choćby zdjęcia, że deklaracje
      dyrektorki galerii są prawdziwe. Niewątpliwie jest zainteresowana
      tym, żeby wyciszyć aferę, a odżegnując sie w swoim oświadczeniu od
      działan Habacuca, zdaje się po prostu chronić własne interesy.
      Dlaczego pies nie trafił od razu do weterynarza, skoro był w stanie,
      który widac na zdjęciu? Uciekł? Z miejsca w którym dostawał jeść,
      tak wygłodniały, tak wymęczony?
      A co do homo sapiens, to mam wątpliwości, czy dobrze go autorka
      umiejscowiła. Nawet psychologia ewolucyjna widzi miejsce dla
      altruizmu w ludzkiej głowie. ?Artyście? go zabrakło. Podobnie jak
      Katarzynie Kozyrze, za którą ciągnie się stygma.

      • szarles Autorka wykorzystała wszystkie wiarygodne źródła 22.11.07, 11:41
        > którym po raz kolejny mówi o tym, że pies uciekł I dodaje, że
        > pierwotnym zamiarem Vargasa było ?dejar morir al perro de inanición,
        > lo que es de su responsabilidad? ? czyli zostawić psa, by zdechł, na
        > jego ? Vargasa ? odpowiedzialność.

        Po pierwsze, "por las declaraciones de Habacuc, donde sostenía que su intención
        era dejar morir al perro de inanición, lo que es de su responsabilidad"
        DECLARACIONES! Oświadczenia Vargasa, które wszyscy znamy. Stwierdza ona tylko,
        że Vargas sam jest odpowiedzialny za swoje (prowokacyjne) deklaracje. Nigdzie
        nie ma słowa o tym, że były jakiekolwiek plany głodzenia psa i o tym kto
        (fizycznie) karmił psa.
        Ładnie to tak manipulować tekstem?

        Po drugie, czy widzisz w którymkolwiek z podanych źródeł informację o choćby
        jednym świadku tego, że pies był głodzony bądź zdechł? Dla ułatwienia podpowiem
        Ci, że nie ma takiego źródła...
      • mwookash Odnośnie Kozyry 22.11.07, 16:58
        "Podobnie jak Katarzynie Kozyrze, za którą ciągnie się stygma."
        Nie wiem o co chodzi z tą "stygmą". Kozyra wciąż robie bardzo
        interesujące prace i są one pokazywane w ważnych galeriach.
    • antybyt Swiat zmieniajmy czynem... 22.11.07, 09:53
      ...a nie tylko pustym słowem,różnica jest taka,że jedni mówią uratuję...a drudzy
      po prostu to robią

      A co do wiarygodności to przecież człowiek ma własny rozum i jeśli coś czyta to
      powinien spojrzeć na sprawę z kilku punktów widzenia a nie brać wszystkiego jak
      leci...
      Nie ma takiego środka przekazu który by był w 100% wiarygodny i nie podważalnym,
      bo sama prawda jest czymś względnym.

      Trochę więcej wyobraźni a mniej naiwności, media mają nam dostarczać informacji
      a nie kształtować osądy, od tego mamy ROZUM!!!
    • veruschka2 Czy to prawda, że Kostarykanin zagłodził w gale.. 22.11.07, 23:52
      w TOK FMie trwa właśnie męcząca dyskusja na ten temat.. tzn głąba
      który wprowadził psa do galerii i go zagłodził.. nic nie drażni mnie
      bardziej niż pytanie (ktore co prawda ma mniejszą silę niż inne ale
      jest a mianowicie): czy to jest sztuka?? przywiązać psa do ściany i
      zostawić zeby zdechł.. kogo to obchodzi?? czy to jest sztuka.. w
      dzisiejszych czasach może zebrać się gremium bardziej lub mniej
      zdolnych osób które mówią o sobie "artyści" i powie: tak .. to jest
      właśnie sztuka.. w końcu nikt ich już nie rozumie, więc kogo to
      zasadniczo obchodzi..

      ale oczywiście jest cała masa przeintelektualizowanych krytyków,
      którzy doskonale to rozumieją.. i sadzą komentarze.. teamt zaczyna
      wydawać się naprawdę ważny i złożony podobnie jak dzieło
      sztuki "kawałek belki opartej o kibel", którą można podziwiać w
      galerii zachęta z okazji przegłądu właśnie sztuki współczesnej.. ilu
      terminów można się doczekać przy okazji takiego arcydzieła. aż
      strach bierze..

      kiedys naprawdę nie wierzyłam że inteligenci są właśnie przygłupi.
      jak słucham tych komentarzy i porównań to mam ochotę taką belką pana
      komentatora usunąć z powierzchni ziemi
      • veruschka2 Re: Czy to prawda, że Kostarykanin zagłodził w ga 23.11.07, 00:06
        cd veruschka2 verushka1 napisała:

        > w TOK FMie trwa właśnie męcząca dyskusja na ten temat.. tzn głąba
        > który wprowadził psa do galerii i go zagłodził.. nic nie drażni m

        tzn uznajmy to za sztukę zaangazowaną społecznie, która jest jak
        gazeta i czekajmy aż angelina joilie i madonna zaadoptuj psa z
        nikaragui.. może to był protest przeciwko złym warunkom w jakich
        zyją piski, malejacej wartości zycia etc.. gdyby artysta dokonal z
        tej okazji samospalenia przed muzeum a nie w środku nie byloby tyle
        hałasu.. ale zrobił to w środku..

        dzis wystawić można gó.., kwadrat, belkę etc.. muzeum staje sie
        miejscem gdzie oglądamy jakieś przedmioty ale nie zastanawiamy sie
        tylko nad ich wartością uzytkową czy "w życiu" tylko je
        kontemplujemy. kontemplacja staje się formą przezywania inaczej tego
        co mamy np. w domu..
    • niezabijaj Czy to prawda, że Kostarykanin zagłodził w gale.. 03.12.07, 22:40
      no cholera! Czy nikt nie rozumie, że ten pies zostal zagłodzony na
      śmierć przez głupi kaprys?? zanim ktoś w gazecie wyborczej napisze
      jakiś artykuł niech lepiej najpierw dokładnie się o tym dowie
    • niezabijaj Czy to prawda, że Kostarykanin zagłodził w gale.. 03.12.07, 22:42
      proszę mi podać dowód, że pis uciekł
    • niezabijaj Czy to prawda, że Kostarykanin zagłodził w gale.. 03.12.07, 22:45
      i ja bym wszystkich tak ponabijała, homo sapiens jest ale homo
      niewiadomo, trzeba przyznać, że jestśmy najgorszym zwierzęciem na
      ziemii. Dlaczego broni pani mordercę??
    • kylax Pies NIE zostal zaglodzony i zyl po wystawie. 03.12.07, 22:50
      Problemem nie jest ten artysta, lecz ludzie, ktorzy chcieliby go potraktowac
      metodami godnymi hitlerowskich i saddamowskich zbrodniarzy. To dopiero
      zdziczenie tzw. moralistow.
    • wlodarcz2000 Czy to prawda, że Kostarykanin zagłodził w gale.. 04.12.07, 19:48
      "trzymanie wycieńczonego psa na wystawie nawet przez godzinę jest PROBLEMATYCZNE" - jaki miły eufemizm...
    • margot2302 Czy to prawda, że Kostarykanin zagłodził w gale.. 04.12.07, 20:44
      To ja proponuję, żeby zagłodzić Kostarykanina, a ja go namaluję.
    • livingforlife Czy to prawda, że Kostarykanin zagłodził w gale.. 07.12.07, 23:36
      Nie wiem, czy ma pani jakieś uprzedzenia do ekologów, obrońców praw
      zwierząt, ale na podstawie tego tekstu myślę, że tak. No bo KTO tu
      jest pokrzywdzony? Biedny pies? Czy jakiś psychopata, który uważa,
      że żywy, czy martwy pies nie robi mu różnicy, i jeszcze głodzenie
      uważa za sztukę. To sie powinno leczyć. Myślę, że pani nie jest
      wystarczająco zapoznana z problemem, aby się wypowiadać w taki
      sposób. Mam nadzieję, że w podobnych sytuacjach pisząc artykuł
      będzie pani bardziej wyrozumiała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka