elan13
30.12.07, 21:28
Wpadło mi w ręce szabasowe wydanie GW (sobotnie zwane świątecznym),
a w nim wynurzenia Seweryna Blumsztajna w obronie swego rodaka,
nadredaktora. Owóż rzeczony Blumsztajn zżyma się, że redaktor
Jachowicz miał czelność ujawnić publicznie fakt, iż Adam Michnik
mieszka przy alei Przyjaciół w sąsiedztwie komunistycznej
nomenklatury, naprzeciw fundacji Kwaśniewskiego (chyba Amicus
Sowieticus - Bez Barier Moralnych). Jachowicz napisał też, że
ilekroć postkomunistyczna lewica dochodziła do władzy, pod domem
Michnika wzmagał się ruch, a gospodarz podejmował u siebie
czerwonych liderów.
Blumsztajn się zżyma, szydzi nazywając artykuł Jachowicza "perłą",
wspomina, że owe fakty wyciągali propagandyści Gomułki (jakby to
miało wpływ na wiarygodność tych faktów), ale sam prawdziwości
zawartych w nim stwierdzeń nie kwestionuje.
Fakt, że informację o mordzie dokonanym na polskich oficerach przez
sowieckich zbrodniarzy podała propaganda gebelsowska nie oznacza,
że informacja była nieprawdziwa.