Dodaj do ulubionych

Mity dorosłych o polskiej młodzieży

24.07.08, 18:24
To jeden z najbardziej optymistycznych artykułów jakie ostatnio przeczytałem na temat Polaków. Jestem zachwycony tym i nie dziwie sie absolutnie autorom badania, ze także są zachwyceni. Jeśli z polską młodzieżą rzeczywiście jest tak, jak pokazują te badania to możemy śmiało mówić, ze będziemy kiedyś żyć w naprawdę fajnym kraju.

Mnie sie marzyło społeczeństwo otwarte wedle Poppera. Zasadniczo byłoby super gdyby na tym poprzestać. Taka druga Szwecja. Kraj w którym fajnie sie żyje. Bez demagogii, idiotycznych przywódców religijnych, bez kaczyńskopodobnych oszołomów itp. - wiadomo.

Ale widzę, ze to tez nie będzie to! Zanosi sie na to, ze Polska będzie krajem nie nowoczesnym ale ponowoczesnym! Zupełnie inna jakość. Zupełnie inna konstrukcja. Nie przewidziana wcześniej.

Trudno to ogarnąć ale marze, żeby żyć w tak niesamowitym, nowoczesnym społeczeństwie. Poza tym, wydaje mi sie, ze ta nowa konstrukcja może być naprawdę realna bo nie jest schematyczna. Nie da sie jej wywnioskować z tego, co znamy do tej pory. To tylko przemawia za jej autentycznością a wiec skutecznością. Szansą na realizacje. Oby!
Obserwuj wątek
    • joeshmoe Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 24.07.08, 18:37
      Ta fajna mlodziez pozeni sie/powychodzi za maz, bedzie miec
      swoje dzieci, prace, problemy, kredyty i stanie sie tak samo
      cyniczna i zgorzkniala jak dzisiejsi dorosli.
      O jak bardzo chcialbym sie mylic.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Młode pokolenie do władzy 25.07.08, 09:02
        "Np. internet: są środowiska, które opowiadają się za swobodnym krążeniem
        informacji, wolnym oprogramowaniem, szerokim dostępem do źródeł intelektualnych.
        Ale są takie, które uważają to za niedopuszczalne. I stawiają opór. Media,
        eksperci i politycy też uparcie trzymają się starego, anachronicznego świata."

        Modlę się, żeby z obecnych młodych ludzi wystarczająco wielu utrzymało te
        poglądy w dorosłym życiu. Żeby zechcieli zająć się sprawami publicznymi, doszli
        do władzy i zlikwidowali stare, anachroniczne prawa. Mam nadzieję, że co zechcą
        sprawować władzę w przyszłości - nie będą to jedynie lizusy i karierowicze
        dostosowujący się do reguł gry starszego pokolenia.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Jedną nogą w każdej epoce 25.07.08, 09:09
        "To kto jest autorytetem?
        BF: 42 proc. uczniów i 64 proc. studentów odpowiedziało: "nie znam takiej
        osoby". To znaczy, że w tej chwili młodzi ludzie wcale nie potrzebują
        autorytetów. Możliwość taką zakłada jednak tylko 1,8 proc. dorosłych. Jak możesz
        porozumieć się z człowiekiem, który sądzi, że koniecznie musisz mieć autorytety?
        On będzie ci dokopywał choćby po to, żeby je u ciebie odkryć. A tam nie ma czego
        odkrywać."

        To ciekawe. Jeśli chodzi o bagaż doświadczeń, jestem jeszcze starym pokoleniem,
        większość dzieciństwa spędziłam w komunie... Natomiast mentalnie jestem jak
        gdyby młodym pokoleniem...? Ciekawy dysonans. (Np. sprawa autorytetów. To takie
        odkrycie, że nie każdy musi mieć życiowy autorytet, żeby dobrze funkcjonować w
        życiu? Stare pokolenie się dziwi, a dla mnie to nie jest nic dziwnego.) Zabawnie
        jest tak stać okrakiem pomiędzy epokami...
        • mikewodzowski Re: Jedną nogą w każdej epoce 25.07.08, 09:21
          Szczególnie kiedy niektórzy powołując się na autorytety nic z nich nie czerpią
          prócz haseł. Hasła tak, postawa nie. To nie działa i młody człowiek widzi
          zakłamanie takiego zachowania. Może po prostu rodzic powinien być autorytetem
          dla swojego dziecka. Moje dzieciństwo także miało miejsce za cudownej komuny i
          dlatego z fascynacją patrzę jak wchodzi w życie moja ośmioletnia córka.
          Przemiana pokoleń potrafi być szokująca, ale i fascynująca :)
          • ak102 Re: Jedną nogą w każdej epoce 25.07.08, 12:50
            A dla mnie autorytetami są Michnik, Stasiński, Pacewicz, Wroński. Uważam, że
            jeśli będę w życiu postępował tak jak oni to na pewno coś osiągnę i wszyscy będą
            to doceniać i mnie podziwiać.
          • rikol Re: Jedną nogą w każdej epoce 25.07.08, 13:35
            W cytowanych przez socjologow cytatach dotyczacych mlodziez bije przede
            wszystkim w oczy pogarda. Jesli dorosli nie szanuja dzieci i mlodziezy, nie maja
            co oczekiwac, ze ta mlodziez bedzie ich szanowala. Jesli zgwalcona 14-latka w
            ciazy jest nazywana 'puszczalska', to nie zdziwie sie, jesli ktos ja tak
            nazywajacy zostanie obrzucony przez nia wyzwiskami - na pewno pogadalby sobie,
            ze mlodziez dzis taka 'niewychowana'. A mlodziez wulgarnosci w slowach i
            zachowaniu nie uczy sie ze slownikow, tylko nasladuje doroslych.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Jedną nogą w każdej epoce 25.07.08, 14:43
              Mam do czynienia ze studentami, którzy przychodzą po szkołach średnich.
              Odnoszę wrażenie, że szkoła wyrządza tym ludziom krzywdę. I nie, nie chodzi o
              okrojony program szkolny ;-). Szkoła hibernuje ludzi na poziomie dzieci. Uczy
              ich niesamodzielności. Oraz nieumiejętności komunikacji z
              nauczycielem/wykładowcą/szefem - ogólnie, kimś stojącym wyżej w danej hierarchii.

              Bo w szkole ludzie są uczeni, żeby zachowywać się jak chłopi pańszczyźniani -
              odbębnić co jest do odbębnienia, a po cichu kombinować tak, żeby się nie
              narobić. Właśnie po cichu, bo otwarte przeciwstawienie się przedstawicielowi
              "hierarchii" to obraza majestatu.

              Potem dochodzi do żenujących sytuacji, bo studenci zachowują się jak dzieci - a
              moi koledzy wykładowcy z zażenowaniem stwierdzają, że wobec tego nie mają
              wyjścia, niż traktować ich jak dzieci. Szkoda. A przecież wszyscy jesteśmy
              ludźmi i pomimo rozmaitych hierarchii organizacyjnych możemy się dogdać i jedni
              drugim iść na rękę. Myślę, że obie strony powinny jakoś przełamać ten problem.
              • linnvv Re: Jedną nogą w każdej epoce 25.07.08, 18:37
                Nic w tym dziwnego młodzież totalnie olewa hierachchiczność i dlatego w dorosłym
                życiu kiedy musi się wpasować w ten schemat ma problemy z przystosowaniem. W
                szkole funkcjonująca hierarchia uczeń-nauczyciel sprowadza się do zerwania
                komunikacjii i relecjii uczniów z nauczycielami.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Jedną nogą w każdej epoce 25.07.08, 23:32
                  > Nic w tym dziwnego młodzież totalnie olewa hierachchiczność

                  Nie, myślę, że to tylko tak z pozoru wygląda.
                  Ja bym chciała, żeby młodzież olewała hierarchiczność i potrafiła powiedzmy z
                  profesorem rozmawiać jak równy z równym. Raczej mam wrażenie, że wielu młodych
                  ludzi w takich sytuacjach stawia się w pozycji uczniaka. Albo czegoś w rodzaju
                  chłopa pańszczyźnianego - pan każe, sługa musi, ale za plecami pana coś tam
                  sobie pokombinuje. Tak nie rozmawiają ze sobą ludzie dorośli.
          • go_bsh Re: Jedną nogą w każdej epoce 25.07.08, 17:38
            ciekawe czy to się też tyczy "pokolenia JP2"
            • linnvv Re: Jedną nogą w każdej epoce 25.07.08, 18:41
              Takie pokolenie nigdy nie istniało, funkcjonowało przez moment jako hasło w mediach.
              Chcąc na siłę dopasować to hasło do pokolenia to już bliżej do tego jest
              pokolenie obecnych 30 latków.
              Młodzież olewa kościół ponieważ widzi w nim hipokryzje i zaprzeczenie głoszonych
              wartości postawą księży.
        • turbo_wesz Re: Jedną nogą w każdej epoce 25.07.08, 12:00
          to samo pomyślałem o sobie, kiedy czytałem ten artykuł. budujący, podsumowałbym
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl a młodzież to kupuje 25.07.08, 09:16
        Bardzo ciekawy artykuł. Co akapit chciałoby się komentować.
        Np. to:
        "Czy używając takich słów, można żądać od młodzieży szacunku dla siebie?"

        Bardzo z tym współgra wczorajsza wypowiedź Jurka Owsiaka:

        "Są bombardowani informacjami, że komuś się udało, że ekstra się ustawił. Jak im
        nie idzie, są sfrustrowani. Przestają wierzyć w siebie. Do tego dochodzą
        kompleksy wynikające z tego, że są z Polski.
        - Wstydzą się?
        - Nawet nie. Czują, że ta Polska ich nie reprezentuje, nie wzmacnia. Myślą: "Nie
        jestem młodym, silnym Norwegiem, bogatym Anglikiem ani wyluzowanym
        Irlandczykiem. Niestety, jestem tylko Polakiem". Za taką świadomość naszych
        dzieci odpowiadamy my - dorośli. Rodzice, nauczyciele, politycy. Polacy
        uwielbiają o sobie mówić źle, a młodzież to kupuje."
        wyborcza.pl/1,76842,5482502,Jerzy_Owsiak__Nie_udaje_ich_kumpla.html
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Ścieżki rowerowe na ostatnim miejscu 8-| 25.07.08, 09:20
        "Od miasta chcą darmowych boisk, skateparków, a głównie ścieżek rowerowych.
        Dorośli tego nie widzą, na liście potrzeb ścieżki umieścili na ostatnim miejscu."

        Noż qxva!!! Ścieżki rowerowe na ostatnim miejscu... Teraz wszystko rozumiem! Po
        prostu przez pomyłkę urodziłam się za wcześnie! :-\
      • andrioosha Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 18:14
        społeczeństwo to samopowielający się schemat - mam nadzieję, że nowe pokolenia
        nie przyjmą go jak leci, tylko zmienią, że będzie im się chciało. rzeczywiście
        największym zagrożeniem dla tych cieszących wszystkich młodych ludzi jest
        wejście w narzucony schemat dorosłego życia (albo omijanie tego schematu,
        olewanie go, niech sobie trwa, a ja będę robił swoje) - wtedy skostniałe
        struktury mogą się powielić, jeśli młodzi nic z tym nie zrobią. żeby tylko
        chciało im się coś z tym zrobić...
        • linnvv 2 światy :D 25.07.08, 18:44
          Młodzież żyje własnym życiem i ma w głębokim poważaniu narzucanie im dorosłości,
          to pokolenie nie dostosuje się do skostniałego świata tylko będzie sobą aż
          skostniały świat dopasuje się do nich.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Pobożne życzenia 26.07.08, 08:15
            > to pokolenie nie dostosuje się do skostniałego świata tylko będzie sobą aż
            > skostniały świat dopasuje się do nich.

            Chciałabym, żeby nie pozostało to tylko pobożnym życzeniem tejże młodzieży. Bo
            ja widzę, że młodzież wiele rzeczy daje sobie napakować do głowy przez rodziców
            i nawet o tym nie wie. Patrzę po portalach młodzieżowych - a tam młodzi panowie
            wymieniają się bardzo seksistowskimi poglądami. Nawet ci panowie, którzy będą
            wkrótce młodą polską inteligencją. Skąd oni to wynieśli, jak nie z domu?

            Zaskakuje mnie to, bo z jednej strony oni mają wiele nowoczesnych poglądów,
            tylko do pozazdroszczenia. Ale niektóre pozostają im jak sprzed 50 lat.

            Boję się, że ta nowoczesność młodego pokolenia jest wybiórcza i powierzchowna.
            Tyle co przeczytali na wybranych(!) stronach w internecie i co zobaczyli na paru
            zagranicznych wycieczkach. Jeszcze nie pojeździli po świecie na tyle, żeby
            zobaczyć, że można żyć np. bez deprecjonowania kobiet.
    • buhaj_z_rogiem [...] 24.07.08, 20:10
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • drojb PS. Ciekawe, że pod tym art. taki nikły odźwięk... 24.07.08, 21:15
        Brak sensacji - bark dyskusji.
        • wyjadacz_parkietuf Re: PS. Ciekawe, że pod tym art. taki nikły odźwi 25.07.08, 08:19
          @drojb: Wiesz, że dokładnie to samo przyszło mi na myśl, kiedy po
          tak ciekawym i zastanawiającym artykułem (powiem szczerze, że i mnie
          również otworzył on oczy) spodziewałem się burzliwej dyskusji. No
          ale cóż... nie ma tutaj nic o"POpaprańcach" i "PISiorkach", więc i
          odzew nikły... Smutne to.
        • wal.do Re: PS. Ciekawe, że pod tym art. taki nikły odźwi 25.07.08, 13:26
          drojb napisała:

          > Brak sensacji - bark dyskusji.

          Może właśnie dlatego nie ma dyskusji? Może ona wcale nie jest potrzebna? Może zamiast strzępić jęzory należy zdobyć się na chwilę refleksji?
          Chyba o tym m.in. jest w artykule - wyciąganie niewłaściwych wniosków z określonych zdarzeń. Niewłaściwych, bo przesłoniętych pryzmatem własnych doświadczeń, poglądów, poglądów ludzi, których uważamy za autorytety itp A inni mają być tacy jak my, bo wszak "moja jest racja, bo ona jest najmojsza".
      • danuta49 Bali maturalnych nie ma od stanu wojennego!;-) 24.07.08, 23:24
        Zostaly tylko studniówki.Pani Fatyga zatrzymala się w swej wiedzy o
        szkole i mlodzieży na latach licealnych;-)))))))))))))))))))
        • caffeinated Re: Bali maturalnych nie ma od stanu wojennego!;- 25.07.08, 08:56
          > Zostaly tylko studniówki.Pani Fatyga zatrzymala się w swej wiedzy o
          > szkole i mlodzieży na latach licealnych;-)))))))))))))))))))

          W roku 94 (to juz chyba *po* stanie wojennym, co?) mielismy w liceum bal maturalny.
          • danuta49 To byl wyjątek potwierdzający regulę!;-) 25.07.08, 09:47
            Jako masowe zjawisko bale matralne zabil stan wojenny (zakaz
            zgromadzeń, egalitarystyczna propaganda!).Oczywiście gdzieniegdzie
            bywają próby reaktywacji!
      • aurora-83 Re: A jednocześnie kultywujemy bale maturalne... 25.07.08, 10:00
        buhaj_z_rogiem napisał:

        > "A jednocześnie kultywujemy bale maturalne z podszczypywaniem
        dziewczynek w cze
        > rwonych podwiązkach."
        >
        > Dziewczynek??? Toż to w większości doświadczone kurw.i.szony.

        ...wiec kim ty jestes skurw....em?
    • lmblmb Ale my już tak żyjemy! 24.07.08, 21:15
      kadykianus napisał:

      > Kraj w którym fajnie sie żyje. Bez demagogii, idiotycznych
      > przywódców religijnych, bez kaczyńskopodobnych oszołomó
      > w itp. - wiadomo.

      Ale my już tak mamy, tutaj w naszym mieście. Kiedy pytam kogoś, jakie emocje
      wywołuje marsz gejów, w odpowiedzi słyszę, że szukam sensacji, dopóki oni nikomu
      nie przeszkadzają, to mogą sobie istnieć.

      > Zupełnie inna jakość. Zupełnie inna konstrukc
      > ja. Nie przewidziana wcześniej.

      Nie unoś się, w końcu część młodzieży pochodzi z katolickiej Galicji.
      • kadykianus Re: Ale my już tak żyjemy! 24.07.08, 21:57
        My żyjemy? To znaczy mówisz o Warszawie? To nie jest takie proste. Warszawa nie jest małą Szwecja a już na pewno nie jest miastem tolerancji wobec homoseksualistów. Daleko jej (Warszawie) jak i wielu innym polskim miastom do idei społeczeństwa otwartego.

        Opowiem Ci pewna historię ktora mnie sie przytrafiła w Wawie. Bylem na konferencji naukowej, mieszkałem w hotelu Heritage Prestige. Obok jest stacja pkp czy tez peron niewiem ale duzo sie kreci tam przyjezdnych (mowiąc krotko i brutalnie - wieśniaków z podwarszawskich mieścin którzy do fizycznej roboty w stolicy przybywają) i sobie ide (a jestem gejem i wyglądam) i dwoch takich mnie skomentowało co by mi z du.y zrobili.... A puenta taka, ze Wawa ma ten problem ze ma takich co by nie mowic mieszkańców.

        Wrocław w którym mieszkam - nie ma tego. Nigdy cos takiego mi sie nie przytrafiło bo nawet takich ludzi brudasów nie ma. To nie jest wina Warszawy ze ma, tylko jej problem - to jest problem i nie dziwie sie warszawiakom ze nie lubia przyjezdnych. Wlasnie ze względu na to ze macie problem takiej biedoty naplywowej i to na ulicy widac kto jest kto. We Wroclawiu nie ma tego problemu a nie nazwal bym Wroclawia miastem idealnego społeczeństwa lecz jemu bliżej do miast zachodniej Europy niz Warszawie pod względem tolerancji i poszanowania innych. Ma to swoje oczywiście podłoże w innej historii obu miast ale tak jest. A ilu Warszawiaków solidaryzuje sie z tekstami i wyzwiskami takich faszystów podczas parady gejowskiej? Nie zapomnę widoku z takiej jednej kidy łysy człowiek śpiewał o gazowaniu gejów a policja stoi i sie patrzy na niego. Media to pokazywały.

        Zupelnie inna spraa to jest Twoje ostatnie zdanie. Co to znaczy, że mogą istnieć?? Sluchaj, społeczeństwo otwarte to nie takie, które pozwala istnieć. Hitler też pozwalał istnieć gdy mu ktoż nie przeszkadzał. To nie jest zaden powód do dumy! Społeczeństwo otwarte to takie w którym jest RADOSC Z INNOSCI. W znaczeniu: "Cieszę się, że jesteś!" A to zupełnie coś innego od stwierdzenia "Toleruję Twoja obecność".
        • lmblmb Bingo! Ale w stylu Radia Erewań. 24.07.08, 22:32
          kadykianus napisał:

          > My żyjemy? To znaczy mówisz o Warszawie? [...] Daleko jej
          > (Warszawie) [...] Opowiem Ci pewna historię ktora mnie sie
          > przytrafiła w Wawie. [...] niz Warszawie pod względem tolerancji
          > [...] A ilu Warszawiaków

          Bingo! Ale w stylu Radia Erewań, czyli NIE pisałem o Warszawie.

          O ile dobrze pamiętam, paradę gejów i innych odmieńców zakłócał sam prezydent
          Warszawy.
        • jkpztorunia Re: Ale my już tak żyjemy! 25.07.08, 09:18
          kadykianus napisał:

          > ało co by mi z du.y zrobili.... A puenta taka, ze Wawa ma ten
          > problem ze ma tak ich co by nie mowic mieszkańców.
          >
          > Wrocław w którym mieszkam - nie ma tego. Nigdy cos takiego mi sie
          > nie przytrafiło bo nawet takich ludzi brudasów nie ma. To nie jest
          > wina Warszawy ze ma, tylko jej problem - to jest problem i nie
          Kadykianus, czy twoja zdolność do reakcji była ograniczona? Nie
          mogłeś im "wytłumaczyć", że ich zachowanie jest "nie teges"?
          A może nie zwykłeś zniżać się do poziomu "brudasów"? Zanim zaczniesz
          dostrzegać problemy w innych zastanów się nad sobą. Rozumiem wpływ
          otoczenia (choć podobno mieszkasz w tolerancyjnym Wrocławiu) ale
          chyba Ty nawet do poziomu tolerancji nie dorastasz. Ciekawe jak z
          samooceną.
          Miej siłe by zmienić co zmienić możesz, cierpliwość by znieść czego
          zmienić nie możesz i mądrość by odróżnić jedno od drugiego.
          • kadykianus Re: Ale my już tak żyjemy! 25.07.08, 09:35
            Tego raczej zmienic nie moge. Bo dwoch dryblasów z pitami cieknącymi sosem w reku, przechodzącymi przez ulice w niedozwolonym miejscu tylko czekała, żebym coś odpowiedział. Moja zdolność reakcji była bardzo ograniczona. Zasadniczo to udalem ze ich nie slysze i musiałbym byc szalony zeby wdawać sie z nimi w utarczki slowne. Gadasz głupoty w ktore sam nie wierzysz. Ty bys sie wdawał? Przecież ci ludzie to potencjalni przestępcy. Szukają zaczepki. Maja w głowie to samo, co kibice którzy idą na mecz po to zeby sie bic z kibicami drużyny przeciwnej. Tutaj nie ma pola do dyskutowania.

            • ciemnogrod Re: Ale my już tak żyjemy! 25.07.08, 11:33
              Nawołujesz do tolerancji i radości z inności a sam taki nie jesteś. Określenia
              "wiocha, brudasy, potencjalni przestępcy" w stosunku do ludzi których zupełnie
              nie znasz nie świadczą chyba o tolerancji. Wyraźnie jesteś od nich "lepszy".
              Oczywiste, że ich uwagi mogły Cię dotknąć, ale kto wie czy Ty nie nienawidzisz
              ich bardziej niż oni ciebie.
              • paranoyck Re: Ale my już tak żyjemy! 25.07.08, 13:01
                'tolerancja' to taka fajna zapchaj-dziura w dzisiejszej nowomowie, to argument
                jedno strony. Mozemy byc tolerancyjni dla homoseksualistow, ale stare babie w
                moherach, czy ludzie o odmiennych pogladach niz nasze sa juz niedobre.
                Tolerancja jest bardzo plytko rozumiena i jest swoista fuga w dyskusjach.
                • paranoyck Re: Ale my już tak żyjemy! 25.07.08, 13:02
                  ale mi wpadlo bledow i literowek w tym poscie, przepraszam ale pisze szybko ;)
              • rikol Re: Ale my już tak żyjemy! 25.07.08, 13:01
                No tak, wedlug ciebie, to jak ktos mu grozi, to mialby sie nad nim z troska
                'pochylic' i zastanawiac, czy go mama nie kochala? Za grozby uszkodzenia ciala
                grozi kara wiezienia - czyli to BYLI przestepcy (bo popelnili przestepstwo
                grozac komuc). Oczywiscie, uczciwy czlowiek jest lepszy niz przestepca - masz
                jakies watpliwosci?
              • kadykianus Re: Ale my już tak żyjemy! 25.07.08, 14:24
                Do jednego worka nas wrzucasz? Mnie i ich?? No to chyba właśnie to nie jest tak, ze oni są mi równi. No ja ich nie wyzywam za to kim są. Tym sie właśnie różnimy. Gdybyś mnie posadził przy stole z nimi to zobaczyłbyś niesamowita przepaść nas dzielącą bo ja staram sie być kimś kim oni pewnie nigdy nie będą. Oni mogą tylko dać mi w mordę. Oni nic nie widzieli w życiu. Nie znają nikogo kto nie jest Polakiem. Nie znają żadnego pedała, Zyda czy innego "odmieńca". Nigdy nie czytali Marka Aureliusza, nie znają języków. O nic sie nie starają. Nic!

                Nie sugeruj, że oni są mi równi bo nie są. To za komuny tak traktowano równość. W ten sposób mnie degradujesz a ich habilitujesz równając nas ze sobą.
                • bliskopis Re: Ale my już tak żyjemy! 25.07.08, 16:02
                  > Do jednego worka nas wrzucasz? Mnie i ich?? No to chyba właśnie to
                  > nie jest tak, ze oni są mi równi. (...) Gdybyś mnie posadził przy
                  > stole z nimi to zobaczyłbyś niesamowita przepaść nas dzielącą bo
                  > ja staram sie być kimś kim oni pewnie nigdy nie będą. (...)
                  > Nie sugeruj, że oni są mi równi bo nie są.

                  Ekhem, czy tak bedzie w tym wymarzonym 'spoleczenstwie otwartym'? Bo
                  mi tu zapachnialo Ameryka Lacinska o ile nie III Rzesza. Widac samo
                  czytanie Marka Aureliusza nie wystarcza (Tukidydes lepiej
                  przedstawil naturre ludzka w rozmowie poslow atenskich z
                  mieszkancami Melos).

                  BTW, mam deja vu: jakis czas temu na innym Forum GWyb ktos
                  zarzucajac Polakom rasizm napisal 'jestescie sto lat za Murzynami'.
                  • kadykianus Re: Ale my już tak żyjemy! 25.07.08, 16:44
                    Tu nie pachnie Ameryka Łacińska ani III Rzeszą. Co to za jakieś porównania. Czy
                    napisałem w poprzednim poście coś niezgodnego z prawdą?
                    Oburzam sie gdy sie porównuje z takimi łobuzami. Co w tym dziwnego.
                    • bliskopis Re: Ale my już tak żyjemy! 25.07.08, 17:30
                      Lobuzy sa zle, to fakt. Ale Ty napisales ze jestes od nich lepszy
                      nie dlatego ze nie bijasz innych ale poniewaz znasz jezyki,
                      czytujesz Marka Aureliusza etc. Tymczasem ktos moze byc prostym
                      chlopem ze wsi, nie biegac ze sztacheta za 'odmiencami', ale za to
                      miec problemy z komunikacja nawet w jezyku polskim i horyzonty od
                      obory do chlewa. Czy bedziesz radosnie afirmowal jego odmiennosc,
                      jak tego wymaga imc pan Popper?
                      • kadykianus Re: Ale my już tak żyjemy! 25.07.08, 19:04
                        Nie będę mu robił krzywdy z tego powodu. Nie powiem mu nic co by go zraniło. Ja
                        tylko protestuje przeciwko równaniu mnie ze wszystkimi ludźmi i z tym chłopem.
                        Nie jesteśmy równi. On ma horyzonty od obory i chlewa jak powiedziałeś i to może
                        być powodem wielkich problemów a ja mam szersze. I to nie dlatego ze mi z nieba
                        nakapało tylko przez rozwój. A na rozwój trzeba energii, inicjatywy i
                        chciejstwa. Pracy. Tylko tyle. Z mojej strony nigdy on nie doznał by niczego
                        złego - tylko pomoc, gdyby prosił. Ale nie jesteśmy równi. Nasze światy są inne.
                        Siłą rzeczy.
        • cimokinio Re: Ale my już tak żyjemy! 25.07.08, 17:34
          > Zupelnie inna spraa to jest Twoje ostatnie zdanie. Co to znaczy,
          że mogą istnie
          > ć?? Sluchaj, społeczeństwo otwarte to nie takie, które pozwala
          istnieć. Hitler
          > też pozwalał istnieć gdy mu ktoż nie przeszkadzał. To nie jest
          zaden powód do d
          > umy! Społeczeństwo otwarte to takie w którym jest RADOSC Z
          INNOSCI. W znaczeniu
          > : "Cieszę się, że jesteś!"

          wlasnie widzimy jaki jestes pelen RADOSCI Z INNOSCI "wiesniakow"
          • kadykianus Re: Ale my już tak żyjemy! 25.07.08, 19:19
            Słowo "wieśniak" nie używam żeby kogoś poniżyć. To określenie prostych, nierozgarniętych chłopaków. Absolutnie nie chce tu obrazu rolników bo akurat rolnicy (tacy prawdziwi a nie pijaki od Leppera) to jest bardzo interesująca grupa społeczna. Na przykład - co jest niesłychane - największy poziom tolerancji dla homoseksualizmu w ogóle i jego przejawów występuje w wielkich miastach i właśnie na wsi! Spytajcie socjologa. Również na wsi nikt nie słucha Radia z Torunia ani niewielu głosuje na Leppera. Tacy ludzie wywodzą sie z małych miast które są ostoja wszelkiej ksenofobii i fundamentalizmów w Polsce. Ale nie rolnicy. Ja ich bardzo lubię bo są ciekawymi ludźmi.

            Jak do Nowego Yorku przyjedzie koleś z Teksasu nawet, nie mówiąc już o bardziej rolniczych stanach to mówią na niego wieśniak, albo chłopek roztropek czy jakoś tak. To tylko tyle. Tu nie ma pogardy tylko nazwanie wprost, bo to słowo wiele mówi o tym skąd jest człowiek i co ma w głowie. Słowa są ważne. To jest dobre słowo.

            Niech sobie będzie ze wsi czy małego miasta. Nie musi czytać klasyków. Tu w ogóle nie o to chodzi. Problem polega na tym, że za takim nieczytaniem i nieobyciem idzie często w parze zło. Złe poglądy. Agresja wobec ludzi którzy nie przypominają jemu jego kolegów z jego świata - światka. To jest problem. To jest problem korelacji pewnych cech. Nie chciał mnie zerżnąć student literatury klasycznej tylko właśnie "wieśniak".
    • volvo.s40 Mity dorosłych o polskiej młodzieży 24.07.08, 23:21
      Rewelacja. Oby ktoś z rządzących tym krajem przeczytał, jeśli już nie wyniki
      tych badań, to przynajmniej ten artykuł. Donald Tusk ma największy dług wobec
      młodzieży. To oni, masowym udziałem w wyborach, wynieśli go do władzy.
    • danuta49 Dali paru lewackim"uconym"zarobić!I tyle!;-) 24.07.08, 23:21
    • janstrach Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 08:23
      "A dla młodzieży to również związki niesakramentalne, wolne, nawet homoseksualne"

      OLABOGA!!!
      • vanilaicecream Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 08:41
        Przeczytalam artykul z zapartym tchem, bo moja corka ma 16 lat. Niesamowicie sie
        ciesze, ze ubolewania nad moralnym upadkiem "dzisiejszej mlodziezy" nie maja
        pokrycia w rzeczywistosci i wiekszosc mlodych ludzi jest zupelnie inna, niz
        chcialoby ich wiedziec dosc spore, niestety, grono frustratow. Naleza do nich
        niestety niektorzy rodzice (sama znam takich, az trudno uwierzyc ze byli kiedys
        mlodzi!) ,wiec podane tu liczby wytracaja im bron w walce o odnowe moralna. Tez
        uwazam ze takie badania powinny byc prowadzone na tyle czesto, zeby nie dac sie
        zwiezc czarnemu obrazowi kreowanemu w mediach tylko w dyskusjach o przyszlosci
        naszego kraju poslugiwac sie rzetelna wiedza.
      • adamschodowy o tak tak 25.07.08, 14:34
        ja też chciałbym stworzyć taki modny, niesakramentalny, nietrwały, wolny,
        homoseksualny związek z koleżanką co mi się bardzo podoba. tylko nie wiem jak.
        • linnvv Re: o tak tak 25.07.08, 18:52
          Homoseksualny z koleżanką? :D Byłeś kobietą??
    • maqwa73 Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 08:36
      A ja na co dzień pracuję z młodzieżą i uważam, że są bardzo mądrzy,
      wrażliwi i okropnie samotni i pogubieni. Wszystko to co wyczytałam w
      mądrych książkach o wychowaniu dzieci, dogadywaniu się z młodzieżą
      oni mają w małym paluszku i wiedzą jak chcieliby żeby było, jakie
      chcieliby mieć relacje z rodzicami, że chcieliby być zauważeni,
      docenieni, kochani, tylko sęk w tym, że z różnych powodów tego od
      rodziców nie dostają. Wydaje mi sie, że ich rodzice są bardziej
      pogubieni od nich samych, często intuicyjnie wiedzą czego ich
      dziecku potrzeba, ale z różnych powodów tego im nie dają, bo on już
      taki dorosły, bo się mu w głowie przewróci, bo nie mam czasu itp.
      Jako pedagog i terapeuta często widzę większą potrzebę pracy z
      rodzicami niż z ich dziećmi.
      • heathen777 Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 10:07
        maqwa73 napisała:

        > Jako pedagog i terapeuta często widzę większą potrzebę pracy z
        > rodzicami niż z ich dziećmi.

        Może w związku z takimi przemyśleniami powinniśmy zacząć działać? Najlepiej poczynając od własnego podwórka. Moim zdaniem tu potrzebna jest najzwyklejsza partnerska rozmowa wprost. I nie na temat problemów - one same znikają kiedy podejście jest pozytywne i przyszłościowe.
      • eevvaa Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 11:49
        maqwa73 napisała:
        Jako pedagog i terapeuta często widzę większą potrzebę pracy z
        rodzicami niż z ich dziećmi.


        Popieram.Mam takie same obserwacje,jestem nauczycielką początkowego nauczania i
        matką dorosłych dzieci.
        • renabar Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 12:35
          Też pracuję z dziećmi i młodzieżą. Oni naprawdę cenią mądrość, ale
          przede wszystkim uczciwość. Madry to nie ten, kto wszystko wie - nie
          w dzisiejszym świecie. Często, jeżeli mamy problemy wychowawcze
          pytam moją młodzież o pomysły na rozwiązanie i oni pomagają. Uczenie
          polega na uczeniu się od młodych.
    • angrusz1 Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 08:37
      Młodzi pokładają zbyt dużo nadziei w swoich możliwościach.
      Sądzą , że wszystko od nich zależy i jeśli zechcą to zrobią karierę .
      Życie dopiero później weryfikuje te płonne nadzieje .

      Oprócz tego część młodych nastawiona jest tylko na jak najszybszą i
      największa konsumpcję .

      A tu ściana .
      I tylko skromne możliwości
      • tlss Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 08:42
        To jest pokolenie egocentryków nastawionych tylko na swoje ja i na
        jak największą konsumpcję. Nie potrafią pracować w zespole bo
        zespoły rozbija ich ambicja która nie ma przełożenia w wiedzy czy
        umiejętnościach interpersonalnych a jedynie w rozbuchanej ambicji.
        Nie potrafią ze zrozumieniem przeczytać tekstu, nie potrafią
        formułować na piśmie swoich poglądów. Bardzo to pokolenie zblizyło
        się do amerykańskich nastolatków.
        • jkpztorunia Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 09:02
          tlss napisała:

          > To jest pokolenie egocentryków nastawionych tylko na swoje ja i na
          > jak największą konsumpcję. Nie potrafią pracować w zespole bo
          > zespoły rozbija ich ambicja która nie ma przełożenia w wiedzy czy
          > umiejętnościach interpersonalnych a jedynie w rozbuchanej ambicji.
          > Nie potrafią ze zrozumieniem przeczytać tekstu, nie potrafią
          > formułować na piśmie swoich poglądów. Bardzo to pokolenie zblizyło
          > się do amerykańskich nastolatków.
          Jeśli zgodzić się z tą, nadmiernie krytyczną i uogólniającą,
          wypowiedzią, to następny krok kto do tego doprowadził, jak i jak
          temu zaradzić. Czy nie jest w takim wypadku tak, że to stare zgredy
          tak ich przygotowały do życia? Może jednak warto najpierw spojrzeć
          na siebie krytycznie.
          A to p..nie o braku umiejętności czytania ze zrozumieniem itp. to
          chyba z kosmosu wzięte. Może warto poczytać rzetelne opracowania -
          nie alarmistyczne artykuliki takiej czy innej gazetki.
          Młodzież jest taka jak zawsze, zmieniają się zewnętrzne warunki i
          młodzież - dorośli też - zmienia się pod ich wpływem. Nic nowego.
          Alleluja i do przodu, jak mawia pewien szatan z anteną.
          • tlss Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 09:13
            Mam na codzień kontakt z "młodzieżą" wchodzącą w życie zawodowe.
            Przeraźliwy brak zrozumienia tekstu czytanego czy formułowania myśli
            bez słów na k, p itd. to widzę na codzień.
            Młodzież jest niestety zepsuta straszliwe przez konsumpcyjny tryb
            życia i przez papkę że podawaną przez media.
            Przy małym nakładzie pracy chcieli by nieproporcjonalnie wiele.
            • kadykianus Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 09:49
              O takich dorosłych jak Ty właśnie piszą autorzy badań. U siebie znajduj WADY NIESLYCHANE i nie zwalaj winy na młodzież. To, ze nie umie czytac tekstu ze zrozumieniem to wina nauczycieli polskiego i historii. Na polskim omawia sie lektury "bo tak" a na historii nie analizuje sie tekstów krytycznie tylko podają datę bitwy pod Grunwaldem (kogo to obchodzi? Zapamiętaj. Nie ważne kto, kiedy, gdzie i z kim ale DLACZEGO! A "dlaczego jest juz sprawą dyskusyjną wiec wtedy rodzi sie mysl u młodych i umiejętność dyskusji jako takiej przy okazji czyli masz dwie pieczenie wspaniale na jednym historycznym ogniu:)

              A jeśli Ty czerpiesz przyjemność z tego, ze Twoi podopieczni są upośledzeni to już perwersja. A myślę ze czerpiesz. To takie orgiastyczne - rekompensuje brak dobrego seksu w sypialni? A tutaj trzeba uczyć młodych myślenia. Co to znaczy myślenia? To znaczy, że młody sam oceni czy Adam Mickiewicz ciekawie pisał i co z tego pisania dzisiaj jest dla nas ważne. Jeśli bowiem Ty na wstępie im mówisz, ze Mickiewicz był wybitny i idziesz dalej z odpytywaniem czytanki to sie nie dziw.
              Myślenie przyjdzie samo tylko trzeba im dac myśleć i dać do myślenia - jeśli trzeba.
              • aurora-83 Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 10:24
                kadykianus napisał:

                > O takich dorosłych jak Ty właśnie piszą autorzy badań. U siebie
                znajduj WADY NI
                > ESLYCHANE i nie zwalaj winy na młodzież. To, ze nie umie czytac
                tekstu ze zrozu
                > mieniem to wina nauczycieli polskiego i historii. Na polskim
                omawia sie lektury
                > "bo tak" a na historii nie analizuje sie tekstów krytycznie tylko
                podają datę
                > bitwy pod Grunwaldem (kogo to obchodzi? Zapamiętaj. Nie ważne kto,
                kiedy, gdzie
                > i z kim ale DLACZEGO! A "dlaczego jest juz sprawą dyskusyjną wiec
                wtedy rodzi
                > sie mysl u młodych i umiejętność dyskusji jako takiej przy okazji
                czyli masz dw
                > ie pieczenie wspaniale na jednym historycznym ogniu:)

                > A jeśli Ty czerpiesz przyjemność z tego, ze Twoi podopieczni są
                upośledzeni to
                > już perwersja. A myślę ze czerpiesz. To takie orgiastyczne -
                rekompensuje brak
                > dobrego seksu w sypialni? A tutaj trzeba uczyć młodych myślenia.
                Co to znaczy
                > myślenia? To znaczy, że młody sam oceni czy Adam Mickiewicz
                ciekawie pisał i co
                > z tego pisania dzisiaj jest dla nas ważne. Jeśli bowiem Ty na
                wstępie im mówis
                > z, ze Mickiewicz był wybitny i idziesz dalej z odpytywaniem
                czytanki to sie nie
                > dziw.
                > Myślenie przyjdzie samo tylko trzeba im dac myśleć i dać do
                myślenia - jeśli tr
                > zeba.

                Nic dodac nic ujac :)
              • linnvv Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 19:00
                A powiedz jeszcze na polskim że Mickiewicz należal do sekty Towińskiego. :D
            • polkainaczej Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 10:16
              na ulicach slysze czesciej doroslych rzucajacych miesem (polskich
              doroslych w An glii), przyklad idzie z gory. W szkole mlodziez, z
              ktora ja mam do czynienia nie przeklina przy mnie, bo ja ani nie
              wpadam wtedy w furie ani sama nie przeklinam przy nich. Oni mi
              ufaja, czuje, ze mnie chyba nawet szanuja. ja doceniam to, ze chca
              abym posluchala ich nagran na iPodach czy obejrzala ich ostatnie
              ruchy hip-hopowe. dziewczyny opiwiadaja, ktory chlopak im sie
              podoba, lub ws czym pojsc na dyskoteke. Poza tym sa normalnymi
              nastolatkami ze swoimi smutkami i radosciami. To my stworzylismy im
              taki konsumpcyjny, materialistyczny swiat, powinnismy miec pretensje
              do siebie. magazyny dla nastolatek pelne chudych modelek, seksu pop
              gwiazdek, kosmetykow i drogich gadzetow - to rozkrecony biznes
              doroslych
        • mikewodzowski Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 09:13
          To ze nie potrafią pracować w zespole to przejęli od swoich rodziców chyba.
          Nasza drużyna piłkarska też nie potrafi pracować w zespole. Tu potrzebna jest
          zmiana mentalności.
          • heathen777 Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 10:15
            mikewodzowski napisał:

            > Tu potrzebna jest zmiana mentalności.

            Jestem za! Ale nie róbmy z tej "zmiany mentalności" niedoścignionego wzorca. Każdy potrzebuje poczucia realności pewnych spraw by uwierzyć i zmienić nastawienie.
        • panismok Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 09:23
          A jaki masz na codzień kontakt z tym pokoleniem, że wystawiasz mu taką ocenę?
          Ja uczę się języka obcego w grupie złożonej głównie z licealistów (średnio o 10-12 lat młodszych ode mnie). Zadania zespołowe wykonują bardzo dobrze - to raczej nieliczni w grupie "dorośli" miewają problemy ze zrozumieniem zadań czy z komunikacją. Młodzież - przynajmniej ta - jest lotna umysłowo. Ich ambicja skierowana jest głównie na poszerzenie wiedzy, a mniej na rywalizację. Zresztą trochę zdrowej konkurencji podnosi poziom;-)

          Z pewnością mają w głowach mniej klasycznych cytatów i często, pytani o poglądy, mówią "nie wiem, trudno mi to ocenić". Za to drugie daję im wielkiego plusa - potrafią przyznać się do niewiedzy czy do braku decyzji. Tymczasem dorośli zwykle wszystko wiedzą i na każdy temat muszą mieć zdanie. Znają się, jak to Polak, na pogodzie, na chorobach, na pieniądzach, a na polityce jak się znają...

          Nie wiem, jakie są nastolatki w Stanach, ale one wychowują się w nieco innym otoczeniu, jeśli chodzi o hierarchię wartości, wzorce kulturowe, powszechną dyktaturę uśmiechu i "I'm fine"...

          Z racji pracy, ciągłego dokształcania i zainteresowań mam do czynienia z osobami z bardzo różnych grup wiekowych. Największych narzekaczy i pesymistów niezmiennie znajduję wśród 35-50 latków. czyli takich, którzy właśnie wychowują młodzież... Od nich słyszę, że "się nie da", "zobaczysz, życie cię doświadczy", "och, jak mi trudno, nie zdążę, zrób to za mnie". Poza tym ciągłe czepianie się o wszystko i ciągłe telefoniczne kontrolowanie potomstwa - gdzie są, co robią, jak w szkole - tak codziennie. Takie pseudozainteresowanie typu zjedz, wyśpij się i odrób lekcje. A jak ich zapytać, czym się ich dziecko interesuje, w jakie gry gra i jakie książki lubi, czym się martwi - to znak zapytania...

          Najkrócej rzecz ujmując - jak do tej pory, udało mi się dogadać z każdym młodym człowiekiem, z którym chciałam dojść do porozumienia. Jeśli natomiast chodzi o starszych - z niektórymi nie sposób podjąć prawdziwej rozmowy, bo stawiają siebie wyżej i zamiast własnych myśli przedstawiają mi "powszechnie akceptowalne wzorce", a po trudnych pytaniach się wycofują.
          • tlss Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 09:35
            Zabawne jest to co piszesz co świadczy o niezrozumieniu tekstu
            pisanego. Ja piszę o pracy w grupie a nie o przekazywaniu wiadomości
            które i tak dzieciaki zapomną przy najblizszej okazji.
            Warto też wspomnieć o poziomie matur żeby nie popadać w taką
            egzaltacje.
            • panismok Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 14:46
              Wspólne np. wymyślanie scenek w języku obcym na jakiś temat jest pracą w grupach. Dyskusja na temat np. "jak zorganizować przyjecie/wakacje/etc." jest pracą w grupie. Nie "przekazywaniem wiadomości" (bez którego oczywiście grupa nie może ustalić wspólnej wersji).
              Może to zabawne, ale nie tylko przy "poważnych" okazjach i nie tylko w życiu zawodowym widać umiejętność dogadywania się i współpracy.

              Matury - cóż, chyba nie młodzież ustala wymagania na tych egzaminach, prawda?

              Owszem, ja uczyłam się w szkole łaciny, a na matematyce w klasie humanistycznej były pochodne i granice funkcji - dzisiejsi licealiści o podobnym "profilu" nie mają tego w programie. Ale dlaczego ma to być ich wina?

              A jeśli chodzi Ci o poziom, jaki uczniowie na maturach prezentują - cóż, w "moich" czasach młodzież z zawodówek nie zdawała tych egzaminów i nie zaniżała średniej. Dzisiaj egzamin dojrzałości próbują zdawać wszyscy - i efekt nie jest dla mnie jakimś szokiem. Może część tej młodzieży lepiej nadaje się na fryzjerów, glazurników, budowlańców czy mechaników - i niekoniecznie musi czytać Brunona Schulza.

              A w egzaltację nie popadam - widzę po prostu dużo dobrego w tych młodych ludziach. Ciągłe wrzucanie ich do jednego worka z napisem "debile, ćpuny, klubowicze, płytota intelektualna" nie prowadzi do niczego dobrego. Moim zdaniem oczywiście.
        • aurora-83 Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 10:21
          tlss napisała:

          > To jest pokolenie egocentryków nastawionych tylko na swoje ja i na
          > jak największą konsumpcję. Nie potrafią pracować w zespole bo
          > zespoły rozbija ich ambicja która nie ma przełożenia w wiedzy czy
          > umiejętnościach interpersonalnych a jedynie w rozbuchanej ambicji.
          > Nie potrafią ze zrozumieniem przeczytać tekstu, nie potrafią
          > formułować na piśmie swoich poglądów. Bardzo to pokolenie zblizyło
          > się do amerykańskich nastolatków.


          A ja pytam kto to pokolenie wychowal na egocentrykow i
          karierowiczow??? Samo sie...?
          • kosmosiki Ignoruj typa 25.07.08, 10:47
            > A ja pytam kto to pokolenie wychowal na egocentrykow i
            > karierowiczow??? Samo sie...?

            W zasadzie nie ma sensu z tym gościem rozmawiać. Wiesz on pracuje w jakimś
            dzialiku HR przez co on wie więcej o młodzieży niż ludzie, którzy zajmują się
            pracą naukową, robią badania itp.

            W ogóle zauważ co on napisał (zarzucając innym brak zrozumienia). Npisał, że
            chodzi o ludzi ubiegających się o pracę. Kilka zasadniczych wad w tym rozumowaniu.

            1. Ludzie ubiegający się o pracę to są najpewniej ludzie po studiach (jeszcze
            zależy jaka praca) czyli dosyć starsza młodzież. Jego "badanie" nie uwzględnia
            młodszej młodzieży w ogóle.

            2. To, że młodzież nie potrafi sobie poradzić na jednej z PIERWSZYCH rozmów o
            pracę to nic dziwnego. Nikt ich tego przecież nie uczył, poza tym nie mają
            doświadczenia.

            Założę się, że to typowy przypadek co to wół zapomniał, że cielęciem był. Założę
            się, że ten krytykant jakby sam siebie podjął na pierwszej rozmowie o pracę to
            wyciągnąłby identyczne wnioski.

            BTW. Czy w szkołach uczą pisać życiorys i list motywacyjny? Czy uczą zachowania
            podczas rekrutacji np. na warsztatach? Nie? A powinni.
            • tlss Re: Ignoruj typa 25.07.08, 11:38
              Nigdzie nie pisałem że pracuje w HR. To jest właśnie czytanie z
              brakiem zrozumienia tekstu.
              Piszę że do mojego zespołu przychodzą młodzi ludzie bez
              elementarnych umiejętności funkcjonownania w zespole, czytania ze
              zrozumieniem tekstu oraz nieznajomością tabliczki mnożenia. No i co
              z tego że mają wykształcenie średnie skoro nic sobą nie prezentują
              oprócz tupetu podobnego do osobnika który bez zrozumienia nazwał
              mnie typem.
              • panismok A w jakiej branży pracujesz? 25.07.08, 14:48
                Może to wyjaśni ten fatalny dobór?
        • linnvv Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 18:58
          Młodzież często boi się formułować na piśmie swoich poglądów ponieważ buntuje
          sie przeciwko oczekiwaniom nauczycieli.
          Na polskim często dostaje sie test np. maturalny i gleba, nie mozna sobie
          pozwolic na swobodne interpretacje tekstu tylko trzeba wpasowac sie w schemat i
          odpowiadac zgodnie z opracowaniami lektur.
          Za każdy akt freestylu w interpretacjii, nauczyciele szczegolnie polskiego
          potrafia wyzywac uczniow od idiotow.
    • zuza.manczyk Ja i moi przyjaciele 25.07.08, 08:46
      Właśnie skończyłam gimnazjum i mogę powiedzieć, że młodzież w tym kraju jest wyjątkowo pusta. Moi rówieśnicy dzielą się na 3 grupy.. Pierwszą z nich i zarazem najliczniejszą są dresy, różowe panienki. Nie są to ludzie z natury ogłupieni, większość z nich wpadła w młodym wieku w złe towarzystwo, rodzice nie poradzili sobie z presja otoczenia i ich pociechy wyrosły na młodocianych kryminalistów.. Drugą grupą są dzieci z dobrych szkół prywatnych, którym poprzewracało się w głowach od nadmiaru pieniędzy. Choć ci zazwyczaj mają dobre stopnie w szkole, nie reprezentują sobą zbyt wiele. Trzecia, moim zdaniem ostatnia grupa, to ludzie, którzy chcą osiągnać w zyciu sukces, nie snują się po galeriach handlowych godzinami, ich zycie towarzyskie nie jest zbyt ciekawe, bowiem są za mądrzy dla pierwszej grupy, a za nudni dla 'rozrywkowej' grupy numer 2.
      • mikewodzowski Re: Ja i moi przyjaciele 25.07.08, 09:09
        Ważne że istnieje grupa nr.3 bo to ona będzie motorem przemian.
        Twoi rodzice i ich rodzice nie mieli łatwego zadania w wychowywaniu Was, bo sami
        mieli pokręcone dzieciństwo. To jest efekt przemian, który musi się wyrównać i
        wpaść na właściwy tor. Wszystko będzie dobrze, młodzież chyba nie jest aż tak
        pusta, bo Ty chyba do pustych nie należysz...?
      • push.sp i to jest wlasnie prawda nt.mlodziezy 25.07.08, 09:30
        ..
      • kwiat_gruszki Re: Ja i moi przyjaciele 25.07.08, 09:55
        zuza.manczyk napisała:

        > Właśnie skończyłam gimnazjum i mogę powiedzieć, że młodzież w tym kraju jest wy
        > jątkowo pusta. Moi rówieśnicy dzielą się na 3 grupy.. Pierwszą z nich i zarazem
        > najliczniejszą są dresy, różowe panienki. Nie są to ludzie z natury ogłupieni,
        > większość z nich wpadła w młodym wieku w złe towarzystwo, rodzice nie poradzil
        > i sobie z presja otoczenia i ich pociechy wyrosły na młodocianych kryminalistów
        > .. Drugą grupą są dzieci z dobrych szkół prywatnych, którym poprzewracało się w
        > głowach od nadmiaru pieniędzy. Choć ci zazwyczaj mają dobre stopnie w szkole,
        > nie reprezentują sobą zbyt wiele. Trzecia, moim zdaniem ostatnia grupa, to ludz
        > ie, którzy chcą osiągnać w zyciu sukces, nie snują się po galeriach handlowych
        > godzinami, ich zycie towarzyskie nie jest zbyt ciekawe, bowiem są za mądrzy dla
        > pierwszej grupy, a za nudni dla 'rozrywkowej' grupy numer 2.

        Bliżej mi do trzydziestki, niż do dwudziestki, więc słabo się znam na
        współczesnych gimnazjalistach, ale za "moich czasów" (hehehe, nie sadziłam, że
        kiedyś to powiem)było podobnie. Z jednej strony masa, powiedzmy..."dresów",
        spędzających czas na ławce pod blokiem, z drugiej "panienki i panicze z dobrych
        domów", którym rodzice zapewnili warunki do rozwoju. Ci pierwsi, o niczym nie
        marzyli, bo nie przyszło im nawet do głowy, że mogą marzyć. Owszem, część
        zdobyła wykształcenie, z reguły są magistrami marketingu i zarządzania,
        absolwentami prywatnych szkółek wyższych. Pracują - jeśli pracują - jako
        przedstawiciele handlowi,telemarketerzy albo glazurnicy. Przedstawiciele drugiej
        grupy, dzięki korepetycjom, kursom językowym, i też właściwej atmosferze w domu
        rodzinnym, skończyli prestiżowe kierunki na dobrych uczelniach. I wypowiadają
        się o świecie, jakby byli jedynymi jego reprezentantami.Powiadają np. "teraz
        wszyscy piszą doktoraty, albo "nikt już nie pije wódki". Moi sąsiedzi ani się
        nie doktoryzują, ani nie wylewają za kołnierz, ale nieważne. Rozwarstwienie jest
        silne, teraz chyba jeszcze wyraźniej to widać niż "za moich czasów".
        Poszczególne grupy tworzą jak to panie pięknie ujęły 'enklawy'. Dorośli -
        przynajmniej z moich doświadczeń tak wynika - do wszystkich tych grup albo
        zwracają się w identyczny sposób, używając przy tym kategorii pojęciowych ze
        "swojego świata" albo wprowadzają rozróżnienie w stylu "wiadomo co z ciebie
        będzie".
        Kobiety z artykułu opowiadają coś o wyrównywaniu szans, o pędzie do nauki. I co
        z tego? Poziom nauczania nawet na państwowych uczelniach systematycznie się
        obniża. Moi znajomi, nauczyciele akademiccy ubolewają, że dzięki dziwnie
        pojmowanemu wyrównywaniu szans, na uczelnie trafiają absolwenci liceów
        profilowanych z licznymi dwójami na świadectwie, niezainteresowani w
        najmniejszym stopniu nauką. Wyrównanie szans nie polega tu na pomocy zdolnym
        uczniom z biednych rodzin, ale bezmyślnym rozdawaniu na prawo i lewo dyplomów.
        W ogóle czytając ten artykuł, miałam wrażenie, że badania zostały przeprowadzone
        na Uniwersytecie Warszawskim i w kilkunastu, dobrych liceach ogólnokształcących.
        Ciekawa jestem, czy uczniowie z tzw. zespołów szkół albo gorszych gimnazjów tak
        strasznie ubolewają nad brakiem ścieżek rowerowych i czy korzystają z internetu,
        głównie w celach naukowych.
        Tekst wykształciuchów o dzieciach wykształciuchów?
      • norbertrabarbar Re: Ja i moi przyjaciele 25.07.08, 10:26
        Najważniejsze jest mieć w życiu cel. Cel na tyle realny żeby wiedzieć jak go
        zrealizować. To jest klucz do osobistego sukcesu w życiu. Niestety 90% ludzi
        takiego celu nie ma, ale tak było zawsze i ten odsetek pewnie się nie zmienia
        szkoda tylko, że w dobie tylu możliwości wielu ludziom dalej się niewiele tak
        naprawdę chce.
      • heathen777 Re: Ja i moi przyjaciele 25.07.08, 10:26
        zuza.manczyk napisała:

        > Właśnie skończyłam gimnazjum i mogę powiedzieć, że młodzież w tym kraju jest wyjątkowo pusta. Moi rówieśnicy dzielą się na 3 grupy..

        Wszystko byłoby ładnie, pięknie. Rozumiem dzielenie - w pewnym wieku też dzieliłem rówieśników, bo to całkiem normalny odruch. Ale dlaczego podchodzisz do nich tak protekcjonalnie, z wyższością? To też są ludzie. Zawsze dziwiło mnie pogardzanie ludźmi przy jednoczesnym nadmuchanym mniemaniu o sobie, którego mam nadzieję nie masz. Nie, wcale nie gardzę Tobą. Nie rozumiem tylko Twojego przekonania. To też są ludzie, mają do tego prawo, a że nieco mniej krytycznie podchodzą do rzeczywistości to ich sprawa. Tylko nie przekreślaj ich. Może po prostu wystarczy samemu/samej coś zmienić?
        • codein Masz problem, koleś 25.07.08, 13:20
          Nie potrafisz odróżnić krytyki od pogardy, rozżalenia (jakże
          ludzkiego) od pogardy i całego spektrum innych uznawanych za
          negatywne reakcji od tej cholernej pogardy. Skąd tenedencja
          polskiego plemienia do wyciągania tak grubych wniosków, że jak ktoś
          wypowie się negatywnie, to od razu POGARDA. Jak trzeba przemawiać do
          tego postkolonialnego umysłu, aby nie urazić jego łatwopalnego Ego?
        • go_bsh Re: Ja i moi przyjaciele 25.07.08, 18:05
          nie rozumiem dlaczego takie podejście. Wszystko się dzieli - płeć na
          męską i żeńską, gatunki zwierząt etc. To jest NASZA ludzka cecha by
          dzielić, klasyfikować. Niestety ja jako od kilku lat eks-nastolatek
          przyznaję rację owej Pani :)
      • codein Uważaj jeno 25.07.08, 13:10
        ażeby Cię gorycz nie przeżarła czasami, bowiem mnie za doby szkoły
        podstawowej niestety skorodowała jak stal rdzę. Ale powiem Ci w
        sekrecie, że i to wyszło na dobre - w ogólnym rozrachunku. Wiesz,
        grupa 3 brzmi jak mieszana, a mieszańce ponoć mają skłonności do
        przyswajania od obu skrajnych grup więcej cech pozytywnych niż
        negatywnych. Uszy do góry. Hail Eris!
        • codein Re: Uważaj jeno 25.07.08, 13:12
          Oczywiście, jak "rdza stal" - powinno zajaśnieć w tekście.
      • rikol Re: Ja i moi przyjaciele 25.07.08, 13:23
        Nastolatki robia glupstwa, bo sa niedoswiadczone. Nie pisze tu o inteligencji,
        bo nawet inteligentny licealista moze robic glupie rzeczy. Po prostu, w tym
        wieku rozne rzeczy przychodza ludziom do glowy. W wiekszosci glupie pomysly
        koncza sie reprymenda i to wystarczy, ale rola rodzicow jest porozumiec sie z
        dzieckiem i zapobiec realizacji pomyslu, ktory moglby sie zakonczyc tragedia.
        Wychowanie dzieci i mlodziezy mozna porownac do wychowania psa - nawet
        najmadrzejszy pies przewodnik niewidomych byl kiedys szczeniakiem bez
        umiejetnosci, nawet jesli mial fantastyczne predyspozycje. Mlody pies to glupi
        pies, nawet jesli ma talent. Dopiero po kilku latach pies nabywa umiejetnosci i
        doswiadczenia, staje sie 'starym wyga', ktory wie, jak sie zachowac w rozmaitych
        sytuacjach. Z drugiej strony, pies niewychowany lub zle wychowany to same
        problemy, chocby byl nie wiadomo jak utalentowany. Z ludzmi jest podobnie. Wielu
        mlodych ludzi ma talent, ktory sie marnuje. Mlodziez to ogromny potencjal. Nawet
        ci z 'glupszej' grupy, jak piszesz, maja pewnie jakies talenty, o ktorych nie
        wiedza. Niestety, w Polsce nikomu nie zalezy na wybitnych dzieciach.
        • linnvv Re: Ja i moi przyjaciele 25.07.08, 19:09
          Każda próba 'tresury' młodzieży jak pas zazwyczaj kończy się silniejszą izolacją
          od rodziców i większą aktywnością w grupie rówieśników.
      • psjjjj Re: Ja i moi przyjaciele 28.07.08, 00:45
        Hmmm, ale nie musi tak być. Sądzę, że skończyłaś słabe gimnazjum z niezbyt ciekawym towarzystwem, ale nie wszystkie takie są.
        Poza tym, grupa nr 3 wcale nie musi być mało rozrywkowa i przenika się z numerem 2, którego też bym nie deprecjonował...
        I powodzenie w liceum ;)
    • polkainaczej Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 09:08
      Mlodziez jest najlepsza wizytowka naszego kraju w Anglii.
      Ucze w szkole, gdzie 10 procent uczniow to Polacy. Z uczniami
      dogaduje sie duzo lepiej niz z ich rodzicami, ktorzy narzekaja,
      biadola, a to na brak pieniedzy, a to na prace, a to na Anglie.
      Mlodziez patrzy pozytywnie, ucza sie dobrze, sa usmiechnieci i
      otwarci na otaczajacy ich swiat. Przychodza do mnie na przerwach
      zeby pogadac, opowiedziec jak fajnie bylo w parku na rowerze, albo
      ze widzieli cos smiesznego w miescie. Duzo sie od nich ucze i nie
      musze sie do nich wdzieczyc.
    • ipswich1 Moze jestem nienormalny, ale 25.07.08, 09:17
      z tego jak moglem poznac kolezanki i kolegow mojego dziecka (z
      gimnazjum a potem - niestety juz mniej - z liceum a takze spoza
      szkoly) jestem pelen szacunku dla tej mlodziezy. Czy to ze sie
      buntuja jest czyms zlym? Staram sie wysluchac argumentow, tak jak
      czynili to moi rodzice: ROZMAWIAC, ROZMAWIAC nie rozkazywac. Czasami
      trzeba walnac piescia w stol, ale trzeba powiedziec DLACZEGO MA BYC
      TAK A NIE INACZEJ!
      Polska mlodziesz jest (oczywiscie nie cala, nie cala: ale to jest
      wina tylko i wylacznie doroslych, precyzujac: glownie ojcow, tak!
      OJCOW)fantastyczna, rozgarnieta, bez kompleksow: warta inwestowania
      w NIA kazdej chwili naszego zycia, kazdej spedzonej razem radosci,
      czego tak mi brak bedac tutaj, a moje dziecko TAM!
      Jestem dumnym jak ch..olera ojcem!
    • malini A co na to młodzież? 25.07.08, 09:27
      "najczęściej o młodzieży wypowiadają się sami dziennikarze i
      eksperci, a najrzadziej nauczyciele, rodzice, no i sama młodzież".
      W przedmiotowym artykule również. Na 4 stronach internetowego
      wydania nie znalazłam nawet jednego zdania wypowiedzianego na
      poruszony temat przez samą młodzież.My-dorośli- pogadaliśmy sobie o
      tym, co było mitem w naszym wyobrażeniu o młodzieży.W ten sposób
      możemy "ustalać" również kwestie dotyczące np. ufoludków
      • moherfucker1 Czytaj ze zrozumieniem. 25.07.08, 10:58
        Caly ten art to konfrontacja wypowiedzi "ze swiata doroslych" i "ze swiata
        mlodziezy" (statystyki przytaczane przez naukowca).

        Liczby to wlasnie to, co mlodziez mowi o sobie. Jej zdanie... Chyba nie
        zrozumialas...
      • bietap Re: A co na to młodzież? 28.07.08, 12:50
        Przyznaję, ze w artykule zabrakło jasnego wskazania na źródło przytaczanych
        danych, czyli na przeprowadzone badania socjologiczne. Niestety zagłębienie się
        w ich metodologię argumentujące rzetelność i trafność wyników nie należy do
        tematów, którymi interesowałby się czytelnik niebędący socjologiem. Taka, jakby
        nie było, specjalistyczna wiedza wiele wnosi w kwestię "dawania wiary"
        wypowiedziom ekspertów, jednak w mediach obserwuje się zbyt rzadko, by podawać
        źródło, z którego zainteresowani mogliby czerpać informację nt słuszności
        wypowiedzianych opinii. A niestety często owe wypowiedzi są subiektywne,
        niepoparte rzetelnymi badaniami, a nawet jeśli są, to ich znaczenie może być
        mniej lub bardziej świadomie "wypaczane" w procesie redagowania tekstu przez
        niejednokrotnie będących laikami w dziedzinie badań społecznych dziennikarzy.
        Zatem życzę więcej samodzielności w docieraniu do źródeł :)
        • bietap Re: A co na to młodzież? 28.07.08, 13:07
          I jeszcze jedno,
          badania były przeprowadzone różnymi metodami (tzw. triangulacja), by
          zminimalizować jednostronność i zwiększyć rzetelność, zaś wyniki ankiet i rozmów
          z kilkudziesięcioma, o ile nie setką, osób ciężko przedstawić inaczej niż w
          formie statystyki. Gdy badacz zna się na swojej rzeczy to właściwie wyciąga
          procenty i wnioski.
          Zaś jeśli komuś brak jednostkowych wypowiedzi, to niech porozmawia, albo choć
          słucha (bo prawdziwa rozmowa to jednak trudna i wymagająca dojrzałości czynność)
          tego, co mówią młodzi wokół - w metrze, na podwórku, w Kościele, na boisku, w
          maksymalnie zróżnicowanych miejscach i sytuacjach. Tylko proszę pamiętać, ze
          wtedy mamy do czynienia li - tylko z jednostkowymi przypadkami ;)
          Powodzenia :)
    • push.sp Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 09:28
      jezeli wspanialosc tej mlodziezy polega na przekoaniu, ze nie
      istnieja jakiekolwiek granice i wszystko jest dopuszczalne byle
      tylko nie gwalcic ich dobrego samopoczucia, a totalna roszczeniowosc
      jest najwazniejsza z wartosci zyciowych - to rzeczywiscie mamy
      wspaniala mlodziez
      obserwacje "z zycia" przynosza inne wnioski niz jakies glupawe
      badania socjologiczne
      a media raz bredza o wspanialej mlodziezy a raz o patologiach -
      stanow posrednich nie ma......
      • heathen777 Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 10:36
        push.sp napisała:

        > jezeli wspanialosc tej mlodziezy polega na przekoaniu, ze nie
        > istnieja jakiekolwiek granice i wszystko jest dopuszczalne byle
        > tylko nie gwalcic ich dobrego samopoczucia

        Trochę rozsądku, spokoju i dystansu. Oczekiwania schowajmy do kieszeni, bo to one, traktowane bardzo serio przez dorosłych stają się między innymi powodem frustracji młodych. Więcej partnerskiego nastawienia bez schematyczności i wyższości, a tak samo młodzież zacznie traktować starszych od siebie - z szacunkiem, podziwem i radością.

        > obserwacje "z zycia" przynosza inne wnioski niz (...)

        Bez przesady, młodzież też potrafi obserwować. Nie gorzej niż inni, może czasem tylko w zawężeniu, ale tak każdemu się zdarza.
    • princealbert a co ze slawnym pokoleniem JP2? 25.07.08, 09:43
    • phenomenonx Program wzbogacenia systemu edukacji młodzieży 25.07.08, 09:46
      Wszystkich zainteresowanych tematem edukacji, pomocy młodzieży w
      rozwoju talentów, zainteresowań, w budowaniu poczucia własnej
      wartości, pomocy trudnej młodzieży w wyjściu na prostą serdecznie
      zapraszam do dyskusji i zaangazowania sie w spoleczny program.
      Szczegoly na grupie LifeCamp w serwisie www.goldenline.pl.

      Sławomir Łebkowski
    • skrzydlate Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 09:46
      moja mlodziez (warszawska) jst juz dorosla, ale mam faze galernianą,
      blokerską, hiphopową, klubową za sobą ... ze wszystkimi aspektami ..
      nie będę uszczegółowiać, mlodzież jest wrażliwa i szuka, w tych
      poszukiwaniach trafia to tu, to tam... ale jest okej, to
      przejściowe, generalnie są od nas inteligentniejsi i wrażliwsi, i
      bardzo wiele widzą, jesli damy im szanse bycia dorosłymi chętnie z
      niej skorzystają (pomijam ewidentnie chorych ludzi)
    • solarv Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 09:53
      Przeciez opinia na temat młodych oparta jest o poglady mocherow... Niestety
      prawda jest taka ze rydzyk manipuluje, a to ze mlodzi nie chodza juz do kosciola
      automatycznie stawia ich w roli złych i zbuntowanych...
    • wysoki-brunet Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 10:09
      Nuda to prawdziwa plaga..........

      koloryt.blox.pl
      koloryt.blox.pl
      koloryt.blox.pl
    • ja.ja222 Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 10:16
      I tak to zweryfikuje życie, które dla większości okaże się zbyt
      ciężkie a wartości, ideały, jak w każdym pokoleniu, pójdą wtedy
      precz i wygra tylko ten kto lepiej rozpycha się rękami.
      • aurora-83 Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 10:39
        ja.ja222 napisał:

        > I tak to zweryfikuje życie, które dla większości okaże się zbyt
        > ciężkie a wartości, ideały, jak w każdym pokoleniu, pójdą wtedy
        > precz i wygra tylko ten kto lepiej rozpycha się rękami.

        Tylko co bedzie nagroda za "wygrana"? I czym jest ta wygrana? Lepszy
        samochodem, wiekszym mieszkaniem... w ktorym mieszka sie samotnie bo
        zona/maz odeszla/odszedl od meza/zony pracoholika a dzieci dawno
        wyjechaly na drugi koniec swiata i nie daja znaku zycia... ja
        podziekuje za taka nagrode...chyba jednak wole przegrac w wyscigu
        szczurow.
        • heathen777 Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 10:43
          aurora-83 napisała:

          > jchyba jednak wole przegrac w wyscigu szczurow.

          Jestem prawie za. To znaczy, mnie nie bawi ów nazwa i nie mam ochoty się w to angażować ;)
        • kosmosiki Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 10:55
          >> I tak to zweryfikuje życie, które dla większości okaże się zbyt
          >> ciężkie a wartości, ideały, jak w każdym pokoleniu, pójdą wtedy
          >> precz i wygra tylko ten kto lepiej rozpycha się rękami.

          > Tylko co bedzie nagroda za "wygrana"? I czym jest ta wygrana?
          > Lepszy samochodem, wiekszym mieszkaniem... w ktorym mieszka
          > sie samotnie bo zona/maz odeszla/odszedl od meza/zony pracoholika
          > a dzieci dawno wyjechaly na drugi koniec swiata i nie daja znaku
          > zycia... ja podziekuje za taka nagrode...chyba jednak wole
          > przegrac w wyscigu szczurow.

          A prawda jest jak zwykle pośrodku. :) W zasadzie jak dobrze wszystko rozegrasz
          to nie będziesz brać udziału w wyścigu szczurów, będziesz robić to co lubisz za
          godziwe pieniądze (na samochód i mieszkanie wystarczy) i generalnie będzie
          spoko. Dorosłe życie wcale nie jest takie złe jak się tutaj nam (sądząc po nicku
          jestem od Ciebie o rok starszy) wmawia. :) Jest wręcz odwrotnie.
    • paulack.fr "Nawet homoseksualne" to juz homofobia!!!!!!!!! 25.07.08, 10:18
      "Nawet homoseksualne" to juz homofobia!!!!!!!!!

      autorze tekstu

      notanotherpolskigej.blog.pl/
      • aurora-83 Re: "Nawet homoseksualne" to juz homofobia!!!!!!! 25.07.08, 10:40
        paulack.fr napisał:

        > "Nawet homoseksualne" to juz homofobia!!!!!!!!!
        >
        > autorze tekstu
        >
        > notanotherpolskigej.blog.pl/

        wiec teraz trzeba uwazac na kazde slowko zeby nie zostac homofobem?
        to dopiero tolerancja...
    • norbertrabarbar Młodzież się nie zmienia od tysięcy lat 25.07.08, 10:21
      Jak można nie zauważyć, że od tysięcy lat relacje młodzi-starzy się nie
      zmieniają. Zawsze jest tak samo. Młodzi budują swój świat tak jak potrafią a
      starzy ich potępiają jako tych, przez których "kultura upada" - a przecież nasza
      cywilizacja wciąż się rozwija.

      W jednej z najstarszej kronice pisanej jakie stworzyła ludzkość (coś w okolicach
      starożytnej Mezopotamii ale nie jestem pewien) napisano, że młodzież nie chce
      się uczyć i pracować tylko pije wino i szuka miłości - a było to kilka tysięcy
      lat temu. Natura jest od nas sprytniejsza i nie ma się o co martwić.
      • aurora-83 Re: Młodzież się nie zmienia od tysięcy lat 25.07.08, 10:42
        norbertrabarbar napisał:

        > Jak można nie zauważyć, że od tysięcy lat relacje młodzi-starzy
        się nie
        > zmieniają. Zawsze jest tak samo. Młodzi budują swój świat tak jak
        potrafią a
        > starzy ich potępiają jako tych, przez których "kultura upada" - a
        przecież nasz
        > a
        > cywilizacja wciąż się rozwija.
        >
        > W jednej z najstarszej kronice pisanej jakie stworzyła ludzkość
        (coś w okolicac
        > h
        > starożytnej Mezopotamii ale nie jestem pewien) napisano, że
        młodzież nie chce
        > się uczyć i pracować tylko pije wino i szuka miłości - a było to
        kilka tysięcy
        > lat temu. Natura jest od nas sprytniejsza i nie ma się o co
        martwić.

        Racja. Natura ludzka sie nie zmienia. Lot w kosmos czy telefon
        komorkowy jej nie zmieni.
        • uyu Re: Młodzież się nie zmienia od tysięcy lat 25.07.08, 11:02
          uffff! Nareszcie cos pozytywnego!

          Wyjechalam z kraju zawiedziona tym, co zobaczylam
          po ponad 20 latach przebywania poza krajem.
          Najbardziej zaskoczyl moralna i intelektualna marnosc wielu
          politykow oraz to, ze spoleczenstwo zglupialo do tego stopnia, ze
          daje sie nabrac na boguojczyzniana demagogie.
          Mam nadzieje, ze wraz z uplywem czasu dzisiejsi mlodzi nie dadza sie
          wciagnac w ich gry.
      • heterofob2 Re: Młodzież się nie zmienia od tysięcy lat 25.07.08, 10:57
        Zgadzam się, że "Młodzież się nie zmienia od tysięcy lat", ale zdecydowanie
        zauważam, że "relacje młodzi-starzy" zmieniły się w społeczeństwach rozwiniętych
        diametralnie w ostatnich dziesięcioleciach.

        Zmieniło się podejście starszych do młodzieży, zauważono, że młodzież ma prawa,
        które należy respektować.

        Dzisiejsi "starzy" już nie są tacy, jak dawniej, na szczęście!
      • linnvv Re: Młodzież się nie zmienia od tysięcy lat 25.07.08, 19:14
        Nie wszędzie tak jest w Niemczech np. różnice pokoleniowe skutecznie uległy
        zatarciu.
    • nerwowa10 Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 11:29
      otóż, tak się składa, że uczę w szkole srendiej- w technikum dokładnie. I niestety, nasza młodzież jest bardzo przeciętna. Nie umie się zorganizować, przyzwyczajona przez rodziców, do podawania wszystkiego na przysłowiowym talerzu, wygodna i wyrażająca postawę roszczeniową wobec starszych. Niestety, ta sama młodzież bardzo neichętnie daje cokolwiek z sibie. Wyznaje prostą zasdę, a mianowicie: mnie się należy i już! I wkurzają mnie wywody psychologów i im podobnych ogłupiaczy, którzy to szukają niewiadomo po co usprawiedliwienia dla młodzieży. A i jeszcze jedno- to nie młodziez nalezyt winić za to jak jest- ale ich rodziców. Sama mam dorastającego syna- i on czasem ma do mnie pretensje, że inni "dostają na talerzu a on nie". Nie dostawał, nie dostaje i nie będzie dostawał- ma być samodzielny, zaradny i pracowity. Taką zasadę wyznawali moi rodzice, taką wyznaję i ja. I mam nadzieję, że on też kiedyś ją będzie wyznawał. Szkoda tylko, że z moich obserwacji wynika, iż moje podejście charakteryzuje zdecydowaną mniejszość rodzicieli, którzy chcieliby, gdyby tylko mogli nawet przeżuć jedzonko dziecku, żeby się tylko nie zmęczyło.
    • kacjusz ciekawe... 25.07.08, 11:35
      Zgadzam się - dorośli żyją wg. starych schematów, ale wszystko na świecie wciąż przyśpiesza... Już teraz ja jako student nie jestem w stanie pojąć niektórych gimnazjalistów (jestem jednym z ostatnich co nie chodzili do gimnazjum ;))... Chodzi mi o to, że podziały i nieporozumienia będą pojawiać się coraz częściej niż w cyklu całego pokolenia jak w XX wieku. Swoją drogą, ciekawe w jakich szkołach/uczelniach przeprowadzano ankietę (niektóre wyniki zdają się wskazywać, że w tych "lepszych", ale to może być złudzenie - kto wyzbył się stereotypowego myślenia po medialnym formatowaniu niech pierwszy rzuci kamieniem ;))
      • paranoyck Re: ciekawe... 25.07.08, 12:54
        Inna sprawa, ze kiedys w przeszlosci, to dorosli pokazywali dziecia jak powinno
        sie zyc, a teraz sprawa wyglada nieco inaczej. Teraz to czesto dzieci musza
        wlasnym rodzica tlumaczyc swiat - chociazby kwestie nowoczesnych technologi typu
        internet czy telefony komorkowe. Roznica pokolen, ze tak powiem sie zawerza,
        kiedys owa roznica byla widoczna miedzy 40 a 20 latkiem, dzis roznica jest
        wyrazna juz miedzy 15 a 20 latkiem.
        • go_bsh Re: ciekawe... 25.07.08, 18:16
          niestety tutaj też się muszę zgodzić.
          Rzeczy, które mnie nurtują, zastanawiają, o których poszukuję
          informacji w książkach znajdują się w internecie. Niestety często
          spotykam się ze stwierdzeniem, a szukałeś w internecie? czy to
          świadczy, że należe do pokolenia 20-30 latków?
        • kacjusz Re: ciekawe... 26.07.08, 09:21
          O to mi chodziło... Różnica nawet przy tak małej różnicy wieku... Zwrócę jednak
          uwagę na co innego kiedyś całe społeczeństwo realizowało jeden wzór, z ojca na
          syna, teraz nie ma jednego wzoru nie ma co mówić: nalezę do pokolenia tego czy
          tamtego, albo do takiej subkultury... trzeba iść z prądem i cały czas się
          rozwijać...
      • envi Re: ciekawe... 25.07.08, 12:56
        mnie siw wydaje ze niestety najwiecej polskiej mlodziezy to sa niestety dresy i
        rozowe panienki...jest dzuo mlodych normalnych ludzi, ktorzy co prawda maja juz
        inne wzorce moralne i etyczne niz wspolczesni 30latkowie - ale nie ma w tym nic
        zlego, tylko czy oni beda miec szanse zmienic cokolwiek?? jak czasem wracam do
        Polski i widze u siebie w miescie te stare prukwy w kazdym urzedzie/ na poczcie
        niemile dla klientow, nie rozumiejace niczego i dbajace tylko o swoje to
        szczerze watpie ze cos sie zmieni. Nawet jesli wspolczesne nastolatki beda
        chcialy cos zmienic to pewnie i tak sie dowiedza ze wszystko jest skorumpowane!!!!
        • paranoyck Re: ciekawe... 25.07.08, 12:59
          Masz racje, ale sprawa siega nieco glebiej, nie mowie nawet o wzorcach ktore
          dostaja wspoleczne dzieci, olewczy stosunek "autorytetow" czyli szkoly czy
          rodzicow, i papka z tandetnych smierdzacych kiczem stacji TV. Chodzi o to ze
          klamstwo i korupcja nie maja dla ludzi mlodych negatywnego wydzwieku, od
          najmlodszych lat uczy sie nas, ze najcwansi przetrwaja. Na zachodzie np.
          sciaganie w szkolach czy na uczelniach jest pietnowane, u nas to normalka i
          dzieje sie to czesto za cichym przyzwoleniem nauczycieli, w koncu nie liczy sie
          jakos wyksztalcenia, ale ilosc absolwentow z jakims konkretnym wyksztalceniem.
        • rikol Re: ciekawe... 25.07.08, 13:29
          Jak zwykle, zle wychowana i halasliwa mniejszosc jest bardziej widoczna i psuje
          opinie calosci. Ci porzadni pewnie siedza na jakims kolku zainteresowan, cwicza
          w szkole baletowej lub czytaja w bibliotece.
    • paranoyck Re: Mity dorosłych o polskiej młodzieży 25.07.08, 12:50
      Sam jestem dosc mlody, dwadziescia lat za soba, trzydziesci jeszcze przedemna i
      musze stwierdzic, jako osoba ktora sie obracala w roznych srodowiskach w ciagu
      swojego zycia (spektrum bardzo szerokie) ze faktycznie mlodzierz nie koniecznie
      jest taka jak usilnie nam wmawiaja media. Problem polega na tym ze ludzi
      bardziej interesuje "zlo" tzn zla strona, spoleczenstwa, morderstwa, przemoc itd
      sa ciekawsze do obejrzenia np w TV dlatego media serwuja nam taki a nie inny
      obraz spoleczenstwa. Malo sie mowi o rzeczach dobrych, prosty przyklad nikt nie
      mowi o lekarzach ktorzy dobrze spelniaja swoje obowiazki, wszystko kreci sie
      wokol lapowek, walkow, przekretow, i dlatego zaufanie do lekarzy jest takie
      niskie. Czasem wystarczy wylaczyc TV i wyjsc gdzies miedzy ludzi. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka