aniutka4
20.12.07, 13:26
Mój 4,5 letni synek zachorował ( zaraził się z całą pewnością od córki, która
miała zapalenie płuc ). Dostał Augumentin, ale ponieważ przez dwa dni
wymiotował i nie mógł jeść, bo bolało go gardło ( miał także wysoką gorączkę )
dostał zastrzyki Biofuroksym 2 razy dziennie. Piątego dnia poszłam z nim do
kontroli. Samopoczucie miał już dużo lepsze, zaczął jeść, ale jeszcze kaszlał.
Osłuchowo bez zmian, ale pani doktor stwierdziła, że gardło bardzo jest
czerwone. Myślałam, że dołoży mu jeszcze te zastrzyki, lecz stwierdziła, że
boi się, że nawet za dwa dni mu po nich nie przejdzie i kazała podawać raz
dziennie, ale Biodacynę ( wcześniej po Biodacynie wyzdrowiała moja córka ).
Dzisiaj po 2 zastrzykach stan małego ani nie poprawił się, ani nie pogorszył.
Kaszle rano ( najwyraźniej mu coś zalega. Póżniej kaszel jest sporadyczny, jak
odksztusi to "jest czysto". Nie wiem czy te zastrzyki działają, czy te
rodzinne infekcje spowodował po prostu jakiś wirus. Ja z mężem też
zachorowaliśmy. Nie wiem co dalej robić. Jutro, po 3 zastrzyku mam iść do
kontroli. Mały już ma dosyć kłucia.