nowo.kontka
14.02.08, 13:15
Szanowny panie Doktorze!
Moja coreczka ma teraz 2,5 miesiaca. Urodzila sie w terminie,
ulozenie posladkowe, cesarskie ciecie. W skali Apgar dostala
10/10/10 i rozwija sie bardzo dobrze, na wadze przybiera wrecz
rewelacyjnie - w dziesiatym tygodniu zycia wazyla 6650 g. Wszystko
byloby dobrze, gdyby nie podejrzenie o refluks.
Jakis miesiac temu bylo tak: jadla w dzien co 3 godz., plakala i
wiercila sie w trakcie kazdego karmienia i po nim, uspokajala sie
trzymana pionowo, ulewala regularnie po kazdym karmieniu, czasem
(jakies 5 razy od urodzenia) wymiotujac wiekszym strumieniem. I
szalala w nocy - w zaden sposob nie chciala zasnac, od ok. 18
zadajac ciagle karmien, i tak przeciagala do 1 w nocy. Lekarz
zalecil nam zageszczenie karmien, twierdzac, ze po prostu przy tak
szybkim rozwoju malej potrzebne jest wiecej pokarmu i zamiast jesc
czesciej w dzien, je w nocy. Podejrzenie o refluks odrzucil, mowiac,
ze nie idzie on w parze z rewelacyjnym przybieraniem na wadze.
Rezultat: karmie teraz co 2 godz., mala faktycznie sie uspokoila,
jest mniej pobudzona, kladzie sie spac ok. 21-22 i budzi sie ok.
5.30-6.00, ale nadal placze w trakcie karmien, przerywa je ciagle i
domaga sie jeszcze czestszych karmien - nawet co poltorej godziny
lub co godzine. Bylam przekonana, ze dzieci raczej ida w kierunku
wydluzania przerw, ona wyraznie odwrotnie. Ja juz tego nie
wytrzymuje i caly czas zastanawiam sie, czy objawy nie wskazuja
jednak na refluks i czy nie powinna byc leczona w tym kierunku.
Bardzo prosze pana doktora o komentarz.