dica
15.02.09, 19:10
Witam,
Mój czteroletni synek w środę zaczął gorączkować, ale bez sensacji -
do 38,5 stopnia. W nocy ze środy na czwartek temperatura podskoczyła
mu do 40 stopni, ale po czopku z paracetamolem opadła znów do 38. W
czwartek było jak poprzedniego dnia, noc również spokojna. Nie miał
żadnych objawów infekcji, poza męczącym katarem, lekko podbarwionym
na zielono, ale raczej przezroczystym.
W piątek zaczął gorączkować już w granicach 39,5 - 40 stopni. Podaję
czopki z paracetamolu co 6 godzin, bo mniej więcej po takim czasie
obniżona temperatura wraca w granice 39-40 stopni. W piątek byliśmy
też u pediatry - osłuchowo czysto, obrzęk w uszach spowodowany
katarem. Synkowi humor dopisuje, choć gdy temperatura skacze, Młody
traci trochę entuzjazmu. Gorzej z apetytem. Lekarz w piątek
stwierdził, że jeśli dziś (w niedzielę - 5. doba temperatury) synek
nadal będzie gorączkował, mamy włączyć antybiotyk. Zrobiliśmy to już
wczoraj wieczorem, gdy temperatura znów oscylowała w granicach 39.8.
Po dwóch dawkach antybiotyku temperatura nadal wysoka, ale wolniej
się podnosi.
Czytając teraz posty o infekcjach wirusowych z gorączką utrzymującą
się przez tydzień sama już nie wiem, czy dobrze zrobiliśmy włączając
antybiotyk. Z drugiej strony - 40 stopni to naprawdę dużo. :-(
Szczerze mówiąc jestem coraz bardziej przestraszona tak długo
utrzymującą się gorączką, dotychczas syn gorączkował najwyżej
półtorej doby.
Niestety nie jest szczepiony przeciw pneumo i meningokokom, bo przez
trzy lata miał stwierdzoną obniżoną odporność i w związku z tym
był "do tyłu" ze szczepieniami, a pneumo i meningo po prostu jeszcze
nie zdążyliśmy.
Trochę pociesza mnie, że nie jestem tu jedyna z dzieckiem
gorączkującym tak długo.
Ale przyznaję, że bardzo się martwię, czy to nie jest coś
poważniejszego, niż wygląda. Czy jeśli gorączka jutro nadal będzie
wysoka, powinnam mu zrobić jakieś dodatkowe badania?
Dziękuję za podpowiedzi.
Kasia