lemuriza
12.02.05, 19:48
Dzisiaj rano na parkingu slav znalazł przjechanego przez samochód kota.
Nie był to nasz kot, ale właściwie jak nasz.
Bo pojawił się w tym bloku równo z nami.
Wygłodzony, zabiedzony. Zaczęłam go dokarmiać i juz tak został przy naszym
bloku.
Nawet jedna pani znalazła mu dom, ale on uciekł i wrócił do nas, kilka
kilometrów szedł.
Dokarmialismy go, w zimie często u nas nocował, bo nam go było szkoda.
5 lat był tutaj.
więc dziś jak slav zbierał to sztywne ciałko ( możecie się śmiać), ale
płakałam.
Bedzie mi brakowało tego przeraźliwego miauczenia.
Bo on zawsze bardzo miauczał jak nas widział.
I chyba nas lubił.