Dodaj do ulubionych

Robię coś przeciw sobie...

30.07.05, 12:13
ale trudno! Polecam dzisiejsze Wysokie Obcasy.Są interesujące.Jest
pięknie,włosko,są legendy kina i oczywiście - trochę(?) feminizmu.Chłopcy -
maminsynki i artystyczna kuchnia.Nawet warto stracić na to parę minut.
Obserwuj wątek
    • caro333 Re: Robię coś przeciw sobie... 30.07.05, 12:56
      PS.Nawet Kinga Dunin(pewnie z upałów!)odpuściła i papla coś o diecie,polecając
      pranę(energię kosmiczną) oraz śródziemnomorską (dietę!).
      • lemuriza Re: Robię coś przeciw sobie... 01.08.05, 18:04
        no bo ostatnio WO prezentują różne kraje właśnie.
        Zawsze Ci mówiłam, że to fajna gazeta, a Ty protestowałeś.
        Dziewczyny kupiłam dla mojej teściowej książkę pt. Dziennik Toskański.
        Czytałam fragmenty, oglądałam... oj, jaka apetyczna.Prawie pachnie Toskanią.
        • lemuriza Re: Robię coś przeciw sobie... 01.08.05, 18:08
          a tu o książce, pewnie o niej słyszałyście, bo wyszła jakiś czas temu, ale
          przypominam, w sam raz na wakacje:

          Tessa Capponi-Borawska przyjeżdża co roku na wakacje do Toskanii z mężem
          Polakiem i czwórką dzieci. Miejscem spotkań całej rodziny jest Villa Calcinaia,
          letnia siedziba rodu Capponich, malowniczo położona wśród winnic i pól
          uprawnych. Oczami Autorki oglądamy ukochane zakątki regionu, uczestniczymy w
          życiu domu, towarzyskich spotkaniach i wyprawach połączonych z podziwianiem
          wspaniałych dzieł sztuki, zwiedzaniem zabytków, oglądaniem festynów. Mamy
          niepowtarzalną możliwość przeniknięcia do świata niedostępnego dla turystów,
          ludzi z zewnątrz. Nieodłączną częścią tego świata jest jedzenie. Zapach świeżej
          bazylii, rozmarynu, oliwek, wina z własnej winnicy uzupełnia zmysłowy obraz
          rozgrzanej słońcem ziemi. Opowieściom i opisom towarzyszą przepisy na sezonowe
          potrawy i rodzinne przysmaki, podawane w Villi Calcinai, ale też w
          niezliczonych, a nie zawsze popularnych wśród turystów knajpkach i
          restauracjach Toskanii. Wszystkie wymienione przez Autorkę składniki potraw są
          dostępne na polskim rynku - możemy więc z łatwością przenieść się w świat
          toskańskiej kuchni i zaprosić tam swoich bliskich. Książkę Tessy Capponi-
          Borawskiej publikujemy w pięknej szacie graficznej; pejzaże okolic związanych z
          wakacyjną wędrówką Autorki, zabytki, detale architektury, zdjęcia z festynów,
          targowisk, zdjęcia rodzinne przybliżają niezwykłą urodę świata, do którego
          zostaliśmy na chwilę wprowadzeni.
        • teklat Re: Robię coś przeciw sobie... 01.08.05, 18:08
          Brzmi apetycznie... Pomyślę o kupieniu tej książki, chociaż mam w domu stertę
          do przeczytania. Odrabiam czytelnicze zaległości ostatnio, wreszcie mogę.
          Teraz czytam "Madame" Libery. Ciekawa jestem, czy to ktoś z Was czytał i co ma
          do powiedzenia o tej książce.
          • teklat Re: Robię coś przeciw sobie... 01.08.05, 18:09
            Oj, o autorce Teresie Capponi kiedyś czytałam w Twoim Stylu... Śliczna
            kobietka.
          • lemuriza Re: Robię coś przeciw sobie... 01.08.05, 18:49
            Jasne, ze czytałam:).
            Z tymże to było jakiś czas temu, więc wiele nie pamiętam. Tyle, że podobało mi
            się.
            Taki fajny, szkolny klimat:).
            A u mnie z czytaniem gorzej:(, ale to wszystko z braku czasu.
            Rower jednak pochałania dużo, no i praca...
            Czytam sobie codziennie po parę stronniczek.
            W chwili obecnej książkę pt. Ja, którą napisał Y. Martel autor Zycia PI. Czyta
            sie dobrze, ale gdzie jej tam do Zycia PI!
            I podobnie jak Tekla mam kilka książek do przeczytania, czekają na półkach
            grzecznie w kolejce. M.in. Bella Toskania, książka o Indiach, tytuł ma chyba
            Dwie twarze księżyca, książka o Hrabalu i jeszcze jedna, którą dostałam w
            piątek do siostry...
            Nowa praca spowodowała, że nie czytam tyle ile bym chciała, i powiem, ze to
            naprawdę sprawia mi przykrość:(.
            • teklat Re: Robię coś przeciw sobie... 01.08.05, 19:28
              Ja ostatnio czytałam "Życie Pi". W całości ta książka jest nawet niezła. Ale
              strasznie ciężko było mi sie przebić przez początek. I uważam, że ma swoje
              dłużyzny, z którymi mało wytrwałemu czytelnikowi trudno się uporać.

              Ale - przeczytałam, co oznacza, że wracam powoli do siebie :)))
              • lemuriza Re: Robię coś przeciw sobie... 01.08.05, 19:45
                a mnei "Zycie Pi" ujęło swoją innością, takim pewnym rodzajem magii.. czy były
                dłużyzny? Już nie pamiętam:).
                • teresa50 Re: Robię coś przeciw sobie... 01.08.05, 20:56
                  Czytałam "Madame" i nie mogę powiedzieć, żeby stała się moją ulubioną książką.
                  Jakaś taka "potargana". A ja się przebijam przez Terry'ego Pratchetta bo ktoś
                  strasznie zachwalał. Niby fajne, a nie "złapało" mnie. "Zycie Pi" mam w planie
                  bo wiele słyszalam.
                  • caro333 Re: Robię coś przeciw sobie... 02.08.05, 11:27
                    Kurcze! czemu ja nie mam czasu na czytanie?! Od paru tygodni nie mogę
                    skończyć "Rzeczpospolitej kłamców" Łysiaka...
                    • teklat Re: Robię coś przeciw sobie... 02.08.05, 12:42
                      Hmmm... Kończysz pracę ok. 15.30... potem szybciutko do domu gotować obiad, po
                      drodze zakupy... POtem lekcje z dziećmi, sprzątanie... wieczorem telewizja, o
                      ile nie jesteś zbyt zmęczony... Proza życia współczesnego męża i ojca :))) No i
                      gdzie tu czas na czytanie?????

                      A ja mam czas na czytanie, czasem malowanie, czasem szycie patchworków. I parę
                      innych rzeczy. Pewnie dlatego, że nie jestem współczesnym mężem i ojcem. :))))
                      • caro333 Re: Robię coś przeciw sobie... 02.08.05, 13:09
                        W Twoim wpisie jest odpowiedź na pytanie - czy kobiety powinny pracować?Tzn -
                        mężczyźni - oczywiście!:)Gdyby te sufrażyski 100 lat temu wiedziały,jak to się
                        skończy!...
                        • teklat Re: Robię coś przeciw sobie... 02.08.05, 13:29
                          Nie jestem dziś w kłótliwym nastroju, więc nie będę zaczynać kolejnego sporu o
                          wyższości płci żeńskiej...
                          Nie wiem, czy kobieta powinna pracować, nie wiem, czy mężczyzna powinien
                          pracować... Wiem tylko jedną rzecz - kobieta powinna być samodzielna finansowo.
                          I niezależna w tej dziedzinie od mężczyzny.
                          Czy są jakieś inne sposoby uzyskania takiej niezależności niż praca przynosząca
                          wymierny dochód?
                          • lemuriza Re: Robię coś przeciw sobie... 02.08.05, 17:34
                            hmmm... drogi caro, nie wiem jak to u Ciebie jest.
                            Ja owszem czytam mniej niż przedtem, ale pomimo tego zawsze te parę stroniczek
                            dziennie się uda, pomimo tego, ze lecę do pracy często wcześniej np. dziś
                            wyjechałam z domu o 6.30:), wracam do domu około godz. 16.30, po drodze zakupy,
                            potem jakieś małe gotowanie, potem często jeszcze robienie papierków w domu, w
                            miedzyczasie rower, czasem jakieś pranie, forum itp.:),
                            Ale myślę tak że jak człowiek coś bardzo lubi to potrafi się tak zorganizować,
                            że zawsze tę chwilę na ulubioną przyjemność wyskrobię.
                            Nie jest łatwo, ale się da:).
                            Czego i Tobie życzę.
                            • lemuriza Re: Robię coś przeciw sobie... 02.08.05, 17:41
                              i powiem jeszcze tak, np. dziś dzień taki mam:)
                              Wyjechałam z domu o 6.30, w pracy intensywanie i nerwowo- chwila wolna tylko na
                              śniadanie:), przyjechałam do domu o 17.00, zjadłam, posprzątałam, podlałam
                              kwiatki na balkonie, poczytałam trochę przepisów co je przytargałam z pracy,
                              piję kawę, a teraz jadę na rower. I..
                              Mam zamiar wrócić o 19.00, godzinkę jeszcze poślęczeć :) nad przepisami, a
                              potem mam zamiar poczytać:).
                              Naprawdę jak sie chce, to się da.
                              A prawdziwie odpoczywam.. jeżdząc na rowerze.Więc nie jęcz nasz seksisto, że
                              czasu nie masz.
                              • teresa50 Re: Robię coś przeciw sobie... 03.08.05, 00:12
                                Ale mu dołożyłaś :-)
                                • lemuriza Re: Robię coś przeciw sobie... 03.08.05, 17:09
                                  Chyba się nie przejął:)
                                  • teklat Re: Robię coś przeciw sobie... 03.08.05, 18:38
                                    A może jednak? :))
                                    • caro333 Re: Robię coś przeciw sobie... 04.08.05, 08:35
                                      Ledwo mnie odratowano...:)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka