lemuriza
16.10.05, 11:48
Byłam wczoraj w Krakowie.
Pogoda cudna, słoneczko...
I myśl ta sama niezmienna od lat.
Jesień w Krakowie jest inna, taka do zniesienia, a nawet polubienia.
Lubiłam wracać po wakacjach jesienią do K-owa.
Wrzosy, chryzantemty w donicach, koszach przed kawiarniami. Piekne bukiety
kwiaciarek krakowskich, ludzie siedzący w ogródkach, opatuleni już bardziej
jesiennie...
Lubię patrzeć na krakowskie dziewczyny ubrane fantazyjnie, jak nigdzie na
świecie, otulone szalami w różnych kolorach...
I ta krakowska niespieszność, ta poezja w powietrzu...
TO JEST COŚ!
Przywiozłam sobie jesienne bukiety i płytę Anity Lipnickiej i Johna Portera.