Dodaj do ulubionych

Całun Turyński

02.05.10, 17:51
Całun Turyński to, jak ufamy, płótno grobowe, którym było owinięte ciało
Jezusa. Naukowcy od dawien dawna poddają go badaniom metodą węgla
promieniotwórczego, spierają się ze sobą, obalają własne tezy, także i m.in.
tę, że całun pochodzi dopiero z średniowiecza.
Dziś całun po wielu latach wystawiony jest na widok publiczny.
Czy wiara wymaga zaawansowanych badań w największych laboratoriach świata?
Obserwuj wątek
    • m.maska Re: Całun Turyński 02.05.10, 18:04
      A do tego dochodzi jeszcze chusta Sw.Weroniki, przechowywana w Oviedo...
      smilektora wraz z Calunem Turynskim okrywala cialo Jezusa Chrystusa w grobie
      • m.maska Re: Całun Turyński 02.05.10, 18:26
        podobno
      • jokker39 Re: Całun Turyński 02.05.10, 18:51
        O chuście wiemy jedynie z tradycji, a ona sama jest bardziej legendą niż
        relikwią. Kiedyś sądzono, że była przechowywana w jednym z filarów w Bazylice
        św. Piotra, potem okazało się, że prawdziwa relikwia była dawno temu wywieziona
        z Rzymu. Teraz przyjmuje się, że jest w Hiszpanii w Capilla Mayor w Jaen.
    • m.maska Re: Całun Turyński 02.05.10, 18:39
      Wiesz Jokker- ten kto wierzy - ten wie bo wie- a wiara nie
      potrzebuje dowodow...
      • jokker39 Re: Całun Turyński 02.05.10, 18:52
        Oczywiście, jeśli ktoś wierzy, to nie potrzebuje prawdy objawionej z laboratorium wink
        • m.maska Re: Całun Turyński 02.05.10, 19:19
          Jokker, powiedzmy tak - czy to bedzie calun turynski, czy chusta, czy gwozdz z krzyza - relikwiami handlowano przez wiele wiekow i robiono na tym zawsze swietny interes. Calun turynski ma "jakoby" pokazywac rysy twarzy Chrystusa - jakby to mialo jakiekolwiek znaczenie i czego mialoby to dowodzic. Naukowcy maja zajecie, badaja sobie te pylki znalezione na calunie i tak juz dziesiatki lat...
          Matka Boska z Guadalupe - w zrenicy jej oka znaleziono odbicie onego chlopa, ktory ja spotkal... a wirujace slonca z Fatimy, bylo tysiace swiadkow - "cuda" sie zdarzaly... moze brak zainteresowania innymi religiami sprawia, ze brak nam informacji nt. cudow w islamie czy w shinto, w judaizmie czy hinduizmie... a jak sa do siebie nastawieni poszczegolni Bogowie? ja tam bym chciala wiedziec, czy np. Budda i Allah dogaduja siehttps://www.emoticons.gr/albums/uploads/Gadu/Think.gif
          • al-szamanka Re: Całun Turyński 02.05.10, 19:32
            Ha, ha, ha, Maseczko, uważam, że narzucone Bogu przez człowieka zaburzenie dysocjacyjne tożsamości, czyli tak po ludzku, rozdwojenie jaźni....mało go obchodzi, w związku z tym, Twoje pytanie czy Budda i Allah się dogadują, nie ma znaczenia na niebiańskich poziomach. Wyobrażam sobie, że czytając Twój post, Bóg podkręcił sobie wąsa i wesoło się rozchichotał....bo przecież ma przeolbrzymie poczucie humoru jeżeli potrafił je rozdzielić na te miliardy i miliardy ludzkich istnień. wink
            • m.maska Re: Całun Turyński 02.05.10, 19:52
              No dobrze AL - a wiec wychodzisz z zalozenia, ze jest tylko jeden? a nie
              ma ich wielu? jakby sie chcialo myslec, sadzac po ogromnej ilosci roznych
              religii... no powiedzmy, ze protestanci i katolicy - maja wspolnego, roznia sie
              tylko w szczegolach, ale Allah i Budda albo Sziwa to zupelnie inna bajka... czy
              Pan Bog sam urzadza maskarade i zabawia sie z wiernymi wystepujac pod roznymi
              postaciami? ale tylko jeden? przeciez by mu sie nudzilo - musi miec towarzyszy
              niedoli - cala wiecznosc?
              • al-szamanka Re: Całun Turyński 02.05.10, 20:00
                A kto mówi, że Bóg maskaradę urządza? To przecież ludzie nie mogą dojść do porozumienia w jakiej postaci i z jakim imieniem najlepiej on się czuje wink
          • k.karen Re: Całun Turyński 02.05.10, 19:54
            Napiszę krótko: wiara nie potrzebuje naukowych dowodów
            bo gdyby było możliwe "TO" udowodnić to nie potrzebna byłaby już wiara.
            Natomiast wiara bez "włączenia" rozumu to fanatyzm.
            Wiara nie potrzebuje także cudów ale jeśli takie się wydarzą
            to ten fakt może tylko wzmocnić wiarę.
            A tak poza tym bardzo się dziwię ludziom, którzy deklarują ateizm
            a jednocześnie wierzą w horoskopy, talizmany, runy, tarota,
            kamienie i całą pozostałą sferę podobnych dziwnych praktyk smile
            Ale jeszcze bardziej dziwię się wierzącym, którzy zajmują się tymi j/w rzeczami.

            Ps wierzę w autentyczność Całunu Turyńskiego i w to, że jest
            na nim odbity wizerunek Jezusa smile
          • jokker39 Re: Całun Turyński 02.05.10, 20:12
            Zgadza się smile Mamy/mieliśmy tyle relikwii krzyża świętego, że potrzebowalibyśmy
            na nie obszar nieporównywalnie większy od Golgoty smile
            Przypomniał mi się wątek o relikwiach, który był nie tak dawno na Loży:
            forum.gazeta.pl/forum/w,89738,107265888,107265888,Tropami_sw_Walentego.html
            Budda nie był Bogiem, on był obudzonym, który porzucił wygodne życie - tak jak i
            św. Franciszek - by żyć w ascezie, a później z niej zrezygnować i nauczać.
    • al-szamanka Re: Całun Turyński 02.05.10, 19:02
      Słyszeliście też zapewne o cudzie krwi San Gennaro w Neapolu. Dzieje się to trzy razy do roku, pierwszy termin to pierwszy weekend maja, a wiec właściwie teraz. Cud polega na tym, ze czerwona grudka (ponoć krwi) przechowywana w ampułce, przechodzi w stan ciekły. Legenda głosi, że jest to krew, ściętego w czasach Dioklecjana, San Gennaro i jej transformacja jest znakiem, że w najbliższym czasie nie zdarzy się nic złego w okolicy Neapolu. Byłam w czasie takiego wydarzenia w Neapolu, mieszkańcy traktują ten cud bardzo poważnie, a i z innych części kraju zjeżdżają się ogromne ilości wiernych.
      Na mnie nie robią takie cuda wrażenia, gdyż cala jestem w podziwieniu nad największym....tym, że życie w ogóle istnieje
      smile

      • hardy1 Re: Całun Turyński 02.05.10, 20:00
        A ja od początku swego trzeźwego spojrzenia na świat jestem
        racjonalistą
        ...wcześniej nawet nie znając takiego słowa. Potem
        doszedł jeszcze humanizm...i mi starczy smile
        Więc mam...hmmm..."święty" spokój z cudami i cudeńkami. Rozróżniam
        tylko dwie kategorie "cudów" - racjonalnie: 1/już
        wyjaśnione; 2/jeszcze nie wyjaśnione.

        Na szczęście cywilizacja ludzka ciągle się rozwija, dokonuje nowych
        wynalazków i odkryć. I uznaję jeszcze jedno - tak długo ludzkość
        jako gatunek rozumny będzie się rozwijała i będzie "młodą i prężną
        cywilizacją" jak długo będzie miała zagadki do rozwiązania.
        Na szczęście - jak pokazuje dotychczasowe doświadczenie - jak tylko
        znajdujemy odpowiedź na jedno pytanie to od razu rodzi to sto nowych
        pytań big_grin
        • k.karen Re: Całun Turyński 02.05.10, 20:05
          > znajdujemy odpowiedź na jedno pytanie to od razu rodzi to sto nowych
          > pytań big_grin

          Hardy i to jest właśnie dowód na to, że żyjemy. Jak nie będzie
          pytań to znaczy, że umarliśmy big_grin
          • hardy1 Re: Całun Turyński 02.05.10, 20:22
            Doprecyzowując, Karen - jak już na wszystkie pytania ludzkość
            odpowie a nie pojawią się nowe - to będzie koniec ludzkości jako
            cywilizacji - wpadnie w marazm a potem zaniknie. Chyba że
            wcześniej "pałeczkę" przejmie po nas nowa forma "istnienia białka" big_grin

            Ale jak na razie cieszmy się że mamy ciągle zagadki do rozwiązania wink
    • al-szamanka Re: Całun Turyński 02.05.10, 19:52
      Oglądałam kiedyś wywiad z historykiem, znawcą od pochowków, w których owija się ciało całunem. Twierdził on, że gdyby całun był oryginalny, to na materii widniałaby twarz poszerzona, łącznie z uszami, jako że głowę owijano dookoła. Na całunie jest tylko odbicie en face, co jest charakterystyczne dla malowanego portretu.

      • hardy1 Re: Całun Turyński 02.05.10, 20:31
        To jest mniej ważne czy całun turyński jest autentryczny czy nie.
        Dla mnie nie - większość uczonych datuje go na XII wiek - badając
        metodą węgla C14 oraz splot tkacki. Do tego odbicia (jak AL tu
        podaje), do tego widziałem program odtwarzający sposób w jaki
        sfałszowano w XII wieku płótno...

        Ale to naprawdę mniej ważne. Może całun być i autentyczny - o czym
        to będzie świadczyło? Że Jezus jako postać autentyczna mógł być
        zawinięty w płótno po śmierci, zgodnie ze zwyczajem pośmiertnym (co
        do tego że żył chyba nie ma wątpliwości, są świadectwa rzymskie).
        Będzie świadectwem materialnym, artefaktem sprzed 2.000 lat,
        podobnie jak tysiące innych, które są związane z postaciami
        historycznymi. I to wszystko. Nie jest czymś cudownym.
        • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 02.05.10, 21:51
          Witajcie smile Witaj Jokkerze smile Miło Cię u nas zobaczyć.
          Wiara jest przeciwieństwem wiedzy, jak twierdził Karol Bunsch. Miał
          chyba rację.
          Całun Turynski, jeśli nawet jest fałszerstwem - niczego to nie
          dowodzi. A dowód autentyzmu? Nie bardzo wyobrażam sobie, żeby dało
          się przeprowadzić taki, by nikt go nie próbował podważać. Jest więc
          sprawą wiary. Napisano sporo książek na ten temat - wydaje się, że
          każdy obecnie potrafi "udowodnić" to, co sobie zaloży.
          Wierzę w autentyczność Całunu i jest to jedyna relikwia, którą
          naprawdę chciałabym zobaczyć. Ale absolutnie pewna informacja o tym,
          że jest to fałszerstwo,nie wpłynie w żaden sposob na moją wiarę w
          Boga.
          smile Maseczko smile ja też wierzę głęboko w poczucie humoru
          Stwórcy...Myślę jednak, że sposób, w jaki ludzie traktują tych, dla
          których Bóg nosi inne imię, rzadko pozwalają na uśmiech.
          • al-szamanka Re: Całun Turyński 02.05.10, 22:07
            Majeczko, to tylko zdjęcie....

            https://www.betet.info/Antlitz_Jesu_Turiner_Grabtuch.jpg


            ale życzę Ci, abyś mogła zobaczyć autentyk smile
            • z_malej_litery Re: Całun Turyński 03.05.10, 01:25
              Dodam:


              www.polskieradio.pl/nauka/tags/artykul151493_zrekonstruowali_twarz_jezusa_.html
          • jokker39 Re: Całun Turyński 03.05.10, 11:20
            Witaj Maju smile
            Prawdę rzekłszy nie wnikam czy całun jest autentyczny czy nie, wiara nie wymaga
            100% dowodów. Z drugiej strony nie sposób nie rozważyć wszystkich argumentów
            przeciw jego autentyczności. Ciało owinięte płótnem odbija mocniej elementy,
            które znajdują się bliżej płótna, a nie równomiernie, poza tym odbicie powinno
            wykazywać deformacje, bo płótno okrywało ciało, a nie płaską powierzchnię.
            • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 03.05.10, 11:34
              Witaj Jokkerze smileOczywiście w sprawie wiary w auentyzm Całunu -
              zgadzamy się. Tak naprawdę nie jest to ważne. To znaczy...byłoby
              ważne, gdyby się udało udowodnić ten autentyzm, ale to nie jest
              możliwe. Natomiast co do drugiej części Twojej wypowiedzi muszę
              powiedzieć, że szystko to jest słuszne, tylko że w zalożeniu mamy do
              czynienia z cudem. Cud nie poddaje się analizie logicznej, bo z
              definicji wykracza poza wszelkie reguły, które znamy. Więc jeśli
              jest to naprawdę "acheiropoietos", to rozważania co powinno się na
              nim znaleźć tracą sens.
              • jokker39 Re: Całun Turyński 03.05.10, 11:40
                Zgadza się, cud nie poddaje się analizie logicznej ex definicione.
                Tylko obrońcy autentyczności całunu chcą dowieść, że jest on cudowny i znaleźć
                na to potwierdzenie, a jednocześnie, że jest przedmiotem fizycznym z 1-go wieku.
                • jokker39 Re: Całun Turyński 03.05.10, 11:40
                  cudu*
                • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 03.05.10, 11:52
                  Jeśli tkanina jest późniejsza niż I wiek, to oczywiście załatwia
                  sprawę - Całun nie może być autentyczny. Jeśli to jest I wiek -
                  sprawa pozostaje otwarta. Trudno się więc dziwić, że i zwolennicy i
                  przeciwnicy usiłują jakoś to sprawdzić smile.
                  • k.karen Re: Całun Turyński 03.05.10, 14:16
                    Wiecie, a ja mam pewien dylemat, nie tyle związany z Całunem
                    bo wierzę w jego autentyczność ale ze stygmatami.
                    Na płótnach widoczne są rany po przebiciu gwoździami w przegubach obu rąk. Stygmatycy mieli ( albo mają) rany na dłoniach. Nie rozumiem tej, nawet nie wiem jak nazwać,..sprzeczności, nieścisłości?

                    Podaję także link do komentarza na temat Całunu
                    ( historia i badania naukowe)
                    www.wsfki.com/menu_stat/txt/20040902.htm
                    • z_malej_litery Re: Całun Turyński 03.05.10, 14:44
                      Ciekawy artykuł nt. Całunu ukazał się w wielkanocnej Polityce. Jak go
                      znajdę, to wkleję : )
                      • k.karen Re: Całun Turyński 03.05.10, 15:00
                        Cześć Literko smile

                        Bardzo chętnie przeczytam ten artykuł smile
                        • hardy1 Re: Całun Turyński 03.05.10, 16:39
                          Może Ciebie ucieszę, Karen (chociaż jak wiesz, jestem
                          racjonalistą). Wszystkie wykonywane od późnego średniowiecza krzyże
                          z przybitym Chrystusem "mają" błąd - w rzeczywistości Rzymianie
                          ukrzyżowywali przebijając gwoździami przeguby dłoni (a nie same
                          dłonie) oraz przybijali jednym gwoździem pod kostkami obie stopy
                          (były ustawiane jedna na drugiej, bokiem do krzyża). Często jeszcze
                          dodatkowo przywiązywali przeguby rąk oraz dawali podpórkę pod stopy.
                          Tylko w ten sposób można było zapobiec "zerwaniu się" ciała
                          skazańca pod własnym ciężarem.

                          Więc współczesne "stygmaty" są fałszerstwem wynikającym z
                          nieznajomości historii starożytnego Rzymu. Natomiast "całun"
                          wskazuje przebarwienia we właściwym miejscu, na przegubach smile

                          PS.Co nie znaczy że całun turyński jest autentykiem. We wczesnym
                          średniowieczu mogli jeszcze znać metody krzyżowania...
                          • k.karen Re: Całun Turyński 03.05.10, 16:52
                            No nie zupełnie, Hardysmile Właśnie dlatego wierzę
                            w autentyzm Całunu bo wszystkie anatomiczne szczegóły
                            a także ślady ran, nawet te po złamaniach są zgodne
                            z anatomią.
                            A stygmaty...jak wytłumaczyć stygmaty choćby u ojca Pio,
                            badane przez kilkudziesięciu naukowców, którzy potwierdzili zgodnie niewyjaśnione ich istnienie? Ojciec Pio miał
                            wszystkie najważniejsze stygmaty. Rany stóp, boku, korony
                            cierniowej i..no właśnie...dłoni a nie przegubów? Więc
                            o jakim Ty mówisz falsyfikacie?
                            • hardy1 Re: Całun Turyński 03.05.10, 17:17
                              Falsyfikacie stygmatów jako odbicia miejsc przebicia członków
                              Chrystusa. Rzymianie dłoni nie przebijali.
                              A co do "stygmatów" - nie wiem. Może to być związane z psychiką osób
                              tym dotkniętych. Jak wiadomo nasze ciało jest jednością
                              psychofizyczną - nastawienie psychiczne wpływa na fizyczność
                              ciała..i odwrotnie. Najlepszy przykład to chęć powrotu do zdrowia -
                              to połowa sukcesu przy chorobach lub po operacjach.

                              Kiedyś zostaną stygmaty wyjaśnione (jeżeli to są stygmaty)- jak
                              wiele innych naturalnych zjawisk, które były tajemnicami albo cudami
                              dla naszych przodków. Nasze własne ciało skrywa jeszcze bardzo wiele
                              tajemnic, zwłaszcza związanych z naszą osobowością i jej wpływem na
                              nasze ciało.
                              I bardzo dobrze że jest jeszcze tyle tajemnic do odkrycia i
                              zbadania - mamy jako ludzie przed sobą jeszcze miliony lat rozwoju
                              jako młody i prężny gatunek istot rozumnych smile Przecież istniejemy
                              dopiero niecałe 0,2 miliona lat, jako cywilizacja techniczna
                              opierająca świadomy postęp na rozumie dopiero 300 lat. Średnio
                              gatunek biologiczny istnieje co najmniej kilka milionów... Więc
                              jesteśmy dopiero na samym początku drogi rozwoju smile
                          • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 03.05.10, 17:06
                            Hmm Hardy....Racjonalista dyskutujący o cudach i stygmatach smile
                            • hardy1 Re: Całun Turyński 03.05.10, 17:29
                              ...a dlaczego nie, Maju? Racjonalnie mogę dyskutować...każdy
                              może przedstawić swój punkt widzenia smile

                              Trzeba było mnie widzieć jak jako 10-letni brzdąc dyskutowałem z
                              inteligentnym księdzem (w sensie: nie takim prostacko-parafialnym.
                              Później dość wysoko zaszedł, wykładał na uczelniach, był w
                              episkopacie). Teraz, od lat, z własnego wyboru jest w innym kraju
                              wśród Polonii...zawsze dostaję od niego życzenia big_grin...ostatnio
                              widzieliśmy się z 2-3 lata temu. Na tematy wierzeń już nie
                              rozmawiamy...stwierdziliśmy że siebie nawzajem nie przekonamy a
                              przecież żyjemy razem...więc potrzebna jest tolerancja; zwłaszcza że
                              znajdujemy inne tematy które pozwalają mile spędzić czas spotkania wink
                              • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 03.05.10, 17:52
                                Mam nadzieję, że nie jestem nietolerancyjna smile Po prostu bawi mnie
                                próba racjonalizacji wiary smile.
                                Maseczko - to, że ktoś czerpał z tego zyski, naprawdę niczego nie
                                dowodzi.
                                Ciekawe, że nie ma żadnych cudów związanych z Całunem...podoba mi
                                się to.
                                • hardy1 Re: Całun Turyński 03.05.10, 17:59
                                  Maju - nie próbuję zracjonalizować wiary. To jest awykonalne smile

                                  Próbuję zracjonalizować pewne materialne, psychologiczne i
                                  socjologiczne aspekty "wykonywania" wiary...wink
                                  • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 03.05.10, 18:09
                                    Powodzenia Hardy smile....Od tysięcy lat ludzie próbują to zrobić -
                                    bez efektu.
                                    • al-szamanka Re: Całun Turyński 03.05.10, 18:50
                                      Też bardzo mi się podoba, że w związku z całunem nie mówi się o żadnych cudach smile Nie przepadam, gdy wierni szukają w cudach potwierdzenia ich wiary, gdyż dla mnie oznacza to, że ich wiara jest uboga.
                                      Kiedyś, dopóki mi się to nie przejadło, słuchałam z zainteresowaniem dyskusji duchownych katolickich i żydowskich. Interpretacja biblii tych ostatnich była bardzo różna od europejskich, przede wszystkim brali pod uwagę niezrozumiałą dla nas, starą tradycję swojego narodu oraz specyfikę słownictwa. Właśnie wtedy dowiedziałam się, że duch święty to po hebrajsku właściwie ducha święta i dlatego symbolicznie przedstawiana jest jako gołębica, a nie gołąb. Poza tym rabini tamtych czasów zobowiązani byli nosić krótkie włosy.
                                      Mężczyzna na całunie na długie włosy.
                                      • hardy1 Re: Całun Turyński 03.05.10, 21:12
                                        AL - o tych "krótkich włosach" nie wiedziałem. Ale już wiem smile
                                        • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 03.05.10, 21:59
                                          AL, Hardy smile
                                          Kiedyś czytałam bardzo mądrą i dobrze udokumentowaną rozprawę
                                          dowodzącą, że Jezus był esseńczykiem. Starannie pominięto fakty,
                                          które do tej tezy nie pasowały. W każdym razie włosy esseńczycy
                                          nosili długie.
                                          Nic w Ewangelii nie upoważnia do stwierdzenia, że Jezus należał do
                                          jakiejś kasty, sekty, odłamu, czy dawał się zamknąć w określonych
                                          przez kogoś ramach. Słowo "Rabbi" miało znaczenie "Mistrzu" i wydaje
                                          mi się, że tylko tak należy je czytać.
                                          • al-szamanka Re: Całun Turyński 03.05.10, 22:12
                                            Tez kiedyś czytałam dobrze udokumentowaną rozprawę, która ze względu na przekonania Jezusa (wierzył w nieśmiertelną duszę oraz zmartwychwstanie ciał), udowadniała że był faryzeuszem, co dzisiaj dziwnie się kojarzy. Być może był, tego nie wiemy i dlatego, że tak mało o nim wiemy, można tworzyć "dzieła" na temat kim był.smile
                                            • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 03.05.10, 22:28
                                              Słowo faryzeusz dziwnie się kojarzy właśnie dlatego, że w Ewangelii
                                              jest to synonim obłudnika. Jeśli rzeczywiście była taka rozprawa, to
                                              potwierdza moją tezę, że dla chcącego niewielki to
                                              problem "udowodnić", co tylko zechce.
                                              • al-szamanka Re: Całun Turyński 03.05.10, 22:39
                                                Majeczko, takich rozpraw, książek, broszur itp. było i jest pełno. Kiedyś czytałam je setkami i powiem to samo co Ty, co pozycja to inny kąt spojrzenia.
                                                Literko, nie jest mi znany żaden przekaz w którym byłaby mowa o tym, że Jezus potrafił pisać. Podejrzewam jednak, że potrafił skoro czytał Pismo
                                          • z_malej_litery Re: Całun Turyński 03.05.10, 22:24
                                            ciekawi mnie, czy Jezus potrafił pisać? nic nie wiem - jest o tym
                                            jakieś wspomnienie?
                                            • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 03.05.10, 22:37
                                              Literko. Chyba umiał pisać, skoro "pisał na piasku" i czytał
                                              Pismo, czytał głośno w synagodze. Gdyby bylo napisane, że czytal
                                              cicho, mógłby ktoś twierdzić, że nie czytał tylko sobie oglądał
                                              księgę. Skoro czytal głośno - chyba musiał znać litery.
                                              • z_malej_litery Re: Całun Turyński 03.05.10, 22:41
                                                co do pisania na pisaku - to mogło to być kreślenie - nikt zapisu nie
                                                odczytał. zaś co do czytania - Maju - spotkałam się z opiniami, że
                                                czytanie nie równało się z umiejętnością zapisu. ale ja po prostu nie
                                                wiem. do mnie dociera znacznie bardziej przekaz, że był człowiekiem
                                                niepiśmiennym, acz ogromnie mądrym smile

                                                • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 03.05.10, 23:04
                                                  Co do kreślenia - masz rację. Natomiast problem czy ktoś, kto umiał
                                                  czytać, umiał również pisać wydaje mi się trochę dzieleniem włosa na
                                                  czworo. Czemu miałby nie umieć? Najprostsze jest jednak założenie,
                                                  że umiał pisać. Inne wymaga już pewnej gimnastyki szczególnie, że
                                                  nie było wtedy różnicy między pismem drukowanym, używanym w
                                                  księgach, a pismem ręcznym. Ale oczywiście nie będę tu toczyła wojny
                                                  na ten temat - może też być tak, jak Ty sądzisz - dowodu nie ma.
                                    • hardy1 Re: Całun Turyński 03.05.10, 21:11
                                      Maju - i tu mam inne zdanie. Przyczyny wierzeń ludzkich dają
                                      się zracjonalizować, historycznie, politycznie, psychologicznie i
                                      socjologicznie...i coraz więcej na ten temat wiemy smile
                  • jokker39 Re: Całun Turyński 03.05.10, 15:45
                    Parę lat temu naukowcy doszli, że całun pochodzi z średniowiecza.
                    Świadczyły o tym wyniki badań jak i wizerunek postaci, który ma cechy stylu
                    gotyckiego (smukła sylwetka, długie palce, oczy nad środkowym punkcie twarzy).
                    • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 03.05.10, 16:34
                      No jasne - fałszowali do spółki Wit Stwosz z El Greco tworząc styl
                      eklektyczny. Średniowiecze - to dlatego, że Stwosz byłm prowodyrem.
                      Te smukłe palce to było ćwiczenie przed rzeźbieniem dłoni Matki
                      Boskiej w Ołtarzu Mariackim. Modigliani chciał tam też namieszać,
                      ale mu nie pozwolili, bo się za bardzo wygłupiał i bali się, że to
                      fałszerstwo zaraz zostanie wykryte.
                      • m.maska Re: Całun Turyński 03.05.10, 17:24
                        hmm... tu krotka uwaga Ulissesa z wczoraj, odnosnie tematu. Mam nadzieje, ze nie bedzie mial mi za zle, sam nie ma czasu, wiec umieszcze to co pisal do mnie na skypie..
                        wiadomo na przykład że francuski ród rycerski de Charny czerpał z niego niezła kase.. smile

                        A tutaj, cos wiecej... bylo tego sporo - to wszystkie byly prawdziwe?

                        kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,68986,5013425.html
                      • jokker39 Re: Całun Turyński 04.05.10, 11:51
                        Droga Maju, widzę, że zbyt wiele czasu poświęcałaś kulturze fizycznej na
                        podwórku! Przedstawiona przeze mnie argumentacja sceptyków wątpiących w
                        autentyczność całunu wcale nie jest skomplikowana i każda pszczółka o dość
                        wygimnastykowanym umyśle bez trudu może uchwycić jej sedno. Jeśli Całun jest
                        autentyczny (tzn. jest rzeczywiście odbitką ciała Zbawiciela) to nie może być
                        stylizowany (np. zgodnie z kanonami estetyki malarstwa średniowiecznego). Pod
                        względem formalnym ta argumentacja jest poprawna i żadne śmiechy-chichy tego nie
                        zmienią. Spierać się można (i należy) o to czy wizerunek faktycznie jest odbitką
                        czy wizerunkiem wytworzonym post factum przez średniowiecznego rzemieślnika lub
                        artystę.
                        • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 04.05.10, 18:37

                          Niestety Jokkerze
                          Widać, że słabo mnie znasz. Próby delikatnego usprawiedliwienia
                          przez Ciebie mojej głupoty są całkowicie chybione. Jestem osobą
                          najbardziej chyba oporną na Podwórku, gdy mowa o ćwiczeniach
                          fizycznych. Na próżno Hardy trudził się, namawiając mnie do ćwiczeń.
                          Nie jestem też pszczółką – mój nick nie pochodzi od pszczółki Mai.
                          Tak więc ani pracowita, ani biegła w ćwiczeniach fizycznych, ani jak
                          widać - mądra. A już wygimnastykowany umysł?! – w głowie mi się
                          kręci na samą myśl o czymś takim! Patrzę w lustro i myślę: Nic,
                          tylko usiąść i płakać sad.

                          Przedstawiona przeze Ciebie argumentacja sceptyków wątpiących w
                          autentyczność całunu rzeczywiście nie jest skomplikowana . Nie znam
                          badań, które świadczą o fałszerstwie w sposób nie pozostawiający
                          wątpliwości. . Były różne publikacje dotyczące datowania metodą C14,
                          badań splotów tkackich, prób udowodnienia obecności farby,........
                          były też jednak polemiki z ich autorami i badania dowodzące tezy
                          przeciwnej.
                          Aleksander Głowacki, którego artykuł cytujesz, również uznaje
                          jedynie argumenty tylko jednej strony sporu.
                          Z jednej strony wskazuje na nieuchronność powstawania pewnych
                          deformacji na płótnie, które odbijałoby owinięte nim ciało, z
                          drugiej istnienie deformacji przyjmuje za dowód na fałszerstwo. W
                          dodatku wybiera opisy skrajne – trudno mi stwierdzić, która ocena
                          wzrostu Człowieka z Całunu jest prawdziwa: czy miał 175 czy 200 cm
                          wzrostu? Nie wiem. Wiem natomiast że ludzie z wyglądu są różni, a
                          rekonstrukcja Twarzy z Całunu nie budzi moich wątpliwości, że może
                          być rekonstrukcją rzeczywistej twarzy.
                          Ja stylizacji nie widzę. To, czy ona występuje jest więc kwestią
                          subiektywnej oceny - wielu ludzi badało ten wizerunek i nie widziało
                          stylizacji, są też, jak widać, tacy, którzy ją dostrzegają.
                          Nie twierdzę, że Całun jest prawdziwy. Sądzę jednak, że taka
                          argumentacja z dziedziny sztuki jest pewnym nadużyciem – stąd mój
                          żart dotyczący artystów tworzących w różnych epokach, dla których
                          charakterystyczne były wydłużone postaci. Piszesz, że pod względem
                          formalnym taka argumentacja jest prawidłowa. Dla mnie fałszywe jest
                          samo jej założenie (istnienie stylizacji).
                          Pozostając w kręgu sztuki chciałabym Cię jednak zapytać, jakie
                          dzieło z okresu średniowiecza uznasz za porównywalne z tym, o którym
                          dyskutujemy? Który z malarzy potrafił stworzyć twarz tak
                          realistyczną? W cytowanym przez Ciebie artykule pokazane są
                          przykłady malarstwa z tego okresu - jeśli Całun jest tworem
                          średniowiecznego artysty, to żadne jego dzieło poza Całunem nie
                          dotrwało do naszych czasów. Ja w każdym razie niczego podobnego nie
                          widziałam, a malarstwa średniowiecznego obejrzałam sporo. Żałuję, że
                          nie ma tu Benu, bo ciekawa jestem profesjonalnej opinii .
                          • m.maska Re: Całun Turyński 04.05.10, 19:15
                            Witaj Majeczko smile Jokker smile

                            Maju, moze nalezaloby wystukac Benu z dziupli jakims sms-em... smile
                            Majeczko smile ja nie jestem ani zwolenniczka, ani przeciwniczka - niech sie inni
                            spieraja, raczej uznaje to za genialne dzielo jakiegos owczesnego tworcy, i tak
                            totalny laik jestem...
                          • jokker39 Re: Całun Turyński 05.05.10, 23:18
                            Cieszę się, że doszliśmy do wspólnego wniosku: zastrzeżeń do autentyczności
                            Całunu jest całkiem sporo. Jedno wszakże pytanie nie daje mi spokoju. Dlaczego w
                            prosty sposób nie uciszyć całej tej mnożącej wątpliwości hałastry: dać
                            przedstawicielom sceptyków pod nadzorem najlepszych konserwatorów i muzealników
                            możliwość systematycznego przebadania Całunu. Nie ma się czego obawiać Prawda
                            zawsze się wybroni.
                            • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 06.05.10, 19:54
                              To nie jest wniosek, Jokkerze. To, że są wyrażane zastrzeżenia do
                              autentyczności Całunu nie wymaga dyskusji – potwierdza to nawet
                              hierarchia kościelna z papieżem na czele.
                              Rozumiem, że rozmowę na temat wiarygodności niektórych argumentów
                              używanych w sporze na temat możliwości falszerstwa – chcesz
                              zakończyć.
                              Obecnie stawiasz pytanie o badania naukowe Całunu sugerując
                              jednocześnie, że badania takie nie są prowadzone, bo ludzie, którzy
                              mogą o tym decydować obawiają się ich wyniku.

                              To Twoje słowa z postu otwierającego ten wątek:
                              „Naukowcy od dawien dawna poddają go badaniom metodą węgla
                              promieniotwórczego, spierają się ze sobą, obalają własne tezy, także
                              i m.in.
                              tę, że całun pochodzi dopiero z średniowiecza.
                              Dziś całun po wielu latach wystawiony jest na widok publiczny.
                              Czy wiara wymaga zaawansowanych badań w największych laboratoriach
                              świata?”

                              Jak z tego wynika nie brak badań jest tu problemem lecz ich
                              interpretacja. W tej sytuacji trudno mi dziwić się, że zgoda na
                              kolejne badania, wymagające zniszczenia kolejnego fragmentu Całunu,
                              udzielana jest ostrożnie.
                              Przyjrzałam się historii tych badań. Było ich wiele. Różnych.
                              Prowadzonych zarówno przez ludzi wierzących w autentyczność Całunu,
                              jak i sceptyków. Jedni i drudzy konsekwentnie ignorują badania
                              przeciwników albo zarzucają im błędy metodologiczne. Naiwnością jest
                              sądzić, że kolejne badanie zmieni tę sytuację.
                              • jokker39 Re: Całun Turyński 07.05.10, 13:06
                                Droga Maju, piszesz z najszczerszym przekonaniem - "trudno mi dziwić się, że
                                zgoda na kolejne badania, wymagające zniszczenia kolejnego fragmentu
                                Całunu,udzielana jest ostrożnie". Proszę Cię odpowiedz tak niepoprawnemu
                                ciemniakowi jak ja na kilka głupich pytań. Czy to nie zadziwiające, że
                                dysponenci Całunu tak skrajnie "ostrożni" stali się wtedy, gdy badania izotopowe
                                wykazały zadziwiająco młody wiek zabytku, i gdy musieli się ratować argumentami
                                (a może wykrętami) ad hoc - np. że próbka badawcza została pobrana akurat z
                                miejsca średniowiecznej łatki? Czy wiadomo Ci, że współczesne badania
                                autentyczności zabytków mają minimalną inwazyjność i w żaden sposób nie
                                zagrażają integralności zarówno fizycznej jak i estetycznej obiektów (dowodzą
                                tego badania tej klasy dzieł sztuki co obrazy Leonarda czy Rembrandta)? Czy nie
                                zadziwia Cię, że zwolennicy autentyczności Całunu (a rój ich jest krociowy) w
                                zasadzie utwierdzają dysponentów w ich taktyce trzymania ekspertów w dużej
                                odległości do zabytku? A przecież potwierdzenie starożytności Całunu byłoby
                                nokautującym ciosem dla całej tej ohydnej bandy sceptyków negujących nie tylko
                                autentyczność Całunu, lecz nawet historyczność Zbawiciela (te bezczelne typy
                                ośmielają się twierdzić, że Testimonium Flavianum to interpolacja)! Czy zdajesz
                                sobie sprawę, że badania o jakich tu mowa mogą być bez większego trudu wykonane
                                np. na każdym - nawet prowincjonalnym - uniwersytecie mającym wydziały,
                                instytuty czy katedry: medycyny sądowej, kryminalistyki, fizyki jądrowej,
                                historii sztuki i konserwacji zabytków?
                                • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 07.05.10, 21:54
                                  Droga Maju, piszesz z najszczerszym przekonaniem - "trudno mi
                                  dziwić się, że zgoda na kolejne badania, wymagające zniszczenia
                                  kolejnego fragmentu Całunu,udzielana jest ostrożnie". Proszę Cię
                                  odpowiedz tak niepoprawnemu ciemniakowi jak ja na kilka głupich
                                  pytań.

                                  Skąd tyle agresji w Twoim poście? Szanuję emocje w rozmowie –
                                  ożywiają dyskusję. Chyba jednak nie powinny przekraczać pewnych
                                  progów. W naszej rozmowie Jokkerze, to nie ja Tobie zarzucałam
                                  głupotę....więc skąd ta gryząca ironia - na przykład passus
                                  o „niepoprawnym ciemniaku” i "głupich pytaniach"?


                                  Czy to nie zadziwiające, że dysponenci Całunu tak krajnie "ostrożni"
                                  stali się wtedy, gdy badania izotopowe wykazały zadziwiająco młody
                                  wiek zabytku, i gdy musieli się ratować argumentami (a może
                                  wykrętami) ad hoc - np. że próbka badawcza została pobrana akurat z
                                  miejsca średniowiecznej łatki?

                                  Uważasz radioizotopową metodę datowania z użyciem C14 za
                                  niezawodną? Ma wiele ograniczeń. Prroblemem nie jest oczywiście
                                  oznaczenie izotopu, lecz interpretacja wyniku.
                                  Co znaczy „ostrożni stali się wtedy....?” Badania prowadzone były
                                  kilkakrotnie, wyniki nie są jednoznaczne....Jedna i druga strona
                                  idzie w zaparte. W ten sposób można badać Całun tak długo, jak długo
                                  wystarczy materiału. Niestety tu nie można wyciągnąć średniej z
                                  wyników.


                                  Czy wiadomo Ci, że współczesne badania autentyczności zabytków mają
                                  minimalną inwazyjność i w żaden sposób nie zagrażają integralności
                                  zarówno fizycznej jak i estetycznej obiektów (dowodzą tego badania
                                  tej klasy dzieł sztuki co obrazy Leonarda czy Rembrandta)?

                                  Wbrew pozorom, nie jest to tak oczywiste. Całun wymaga innych
                                  badań, stwarza inne problemy niż obrazy. Oczywiście pojedyncze
                                  badania nie stanowią zagrożenia, ale widać już, że każde badanie
                                  będzie zakwestionowane i nastapi żądanie kolejnego. Może warto
                                  poczekać na pojawienie się innych metod? Całun jest potencjalnie
                                  najcenniejszą relikwią chrześcijaństwa....
                                  W dodatku żaden wynik badania nie potwierdzi autentyczności w sposób
                                  absolutny – jeśli metodą C14 udowodniony zostanie pochodzenie Całunu
                                  z I wieku, jak sądzisz, co powiedzą sceptycy? Że metodyka była
                                  zła...., że trzeba powtórzyć badanie...., że fałszerz wykorzystał
                                  płótno z odpowiedniego okresu.....


                                  Czy nie zadziwia Cię, że zwolennicy autentyczności Całunu (a rój ich
                                  jest krociowy) w zasadzie utwierdzają dysponentów w ich taktyce
                                  trzymania ekspertów w dużej odległości do zabytku? A przecież
                                  potwierdzenie starożytności Całunu byłoby nokautującym ciosem dla
                                  całej tej ohydnej bandy sceptyków negujących nie tylko autentyczność
                                  Całunu, lecz nawet historyczność Zbawiciela (te bezczelne typy
                                  ośmielają się twierdzić, że Testimonium Flavianum to interpolacja)!

                                  O czym właściwie teraz dyskutujemy – bo ja się zagubiłam.
                                  Co do naszej rozmowy wnosi problem liczby zwolenników autentyczności
                                  Całunu („rój ich jest krociowy” – czego to ma dowodzić?) czy
                                  problem pism Flawiusza? Ja, podobnie jak zapewne Ty uważam, że w
                                  oryginalnych tekstach nie było nic na temat Jezusa – to oszustwo. Co
                                  zmienia to w naszej dyskusji o Całunie?
                                  Nie odpowiadam za ewentualne epitety, którymi obrzucają swoich
                                  przeciwników niektórzy z wierzących w autentyczność Całunu.
                                  Podobnie nie przyszłoby mi do głowy oskarżać Ciebie o obelgi, które
                                  są używane „w drugą stronę”...A jest ich wiele. Może spróbujmy więc
                                  chociaż my powstrzymać się od tego rodzaju stylu rozmowy?
                                  Jeśli chodzi o potwierdzenie autentyczności Całunu – nie będę się
                                  powtarzać.


                                  Czy zdajesz sobie sprawę, że badania o jakich tu mowa mogą być bez
                                  większego trudu wykonane np. na każdym - nawet prowincjonalnym -
                                  uniwersytecie mającym wydziały,instytuty czy katedry: medycyny
                                  sądowej, kryminalistyki, fizyki jądrowej, historii sztuki i
                                  konserwacji zabytków?

                                  Hmmm......smile Czy Ty masz coś wspólnego z nauką? Ja
                                  mam.....Jestem pracownikiem naukowym i korzystam z badań
                                  radioizotopowych (co prawda akurat nie z datowania C14). Pozwól
                                  sobie powiedzieć, że w zapale polemicznym przesadzasz. Możliwości
                                  techniczne to nie wszystko. To nie ma jednak znaczenia - czy ktoś
                                  argumentował, że nie ma gdzie zrobić tych badań? Nie ma chyba powodu
                                  szukać prowincjonalnych uniwersytetów....
                                  • z_malej_litery Re: Całun Turyński 08.05.10, 08:18
                                    Maju, Jokkerze - nie dostrzegam agresji w Waszej rozmowie. Natomiast
                                    szalenie mi się ona podoba! smile Lubię bardzo kiedy w dyskusji mogę
                                    czytać dwa, przeciwstawne sobie (lekko bądź mocno) stanowiska... taka
                                    dyskusja coś wnosi smile i zaciekawia smile

                                    A jeśli jeszcze rozmawia dwoje pracowników naukowych, to ja po prostu
                                    poproszę o kolejne takie rozmowy. I obiecuję, że nie tylko będę
                                    podczytywać - jak w przypadku wątku o całunie turyńskim, ale spróbuję
                                    wejść raźnie w temat. Problem autentyczności całunu/jej braku, jest
                                    mi akurat całkiem nieznany.

                                    W każdym razie poproszę o więcej smile
                                    • hardy1 Re: Całun Turyński 08.05.10, 11:21
                                      ...i ja podczytuję smile Swoje o całunie już powiedziałem...a teraz
                                      czytam co Wy dopowiadacie smile
                                  • jokker39 Re: Całun Turyński 08.05.10, 21:27
                                    Droga Maju, tym razem chyba troszeczkę przesadziłaś. Jaka agresja, jakie przekraczanie progów, jaka gryząca ironia! Jeśli już doszukiwać się czegoś na siłę - to można było zauważyć w moim tekście raczej autoagresję i autoironię. Kiedy jednak przeczytałem Twoją odpowiedź to nieodparcie przypominało mi się dictum Nauczyciela o drzazdze i belce. Piszesz: "Czy Ty masz coś wspólnego z nauką? Ja mam.....Jestem pracownikiem naukowym i korzystam z badań radioizotopowych" Gdybym był równie przewrażliwiony jak Ty, to zacząłbym się skarżyć na agresję przejawiającą się w lekceważeniu, pogardzie i protekcjonalności. (Oczywiście nie jestem, oczywiście nie skażę się!) Droga Maju, nie ma niczego niezawodnego (oprócz śmierci) na tym padole płaczu. Jednak mimo swej zawodności metoda C14 sprawdza się np. w archeologii, gdzie badacze nauczyli się krytycznego interpretowania fizycznych wyników. W naszym przypadku badania były przeprowadzone wyjątkowo starannie. Trzy wielkie uczelnie Oxford, Politechnika Zuryska (ETH - wykształciła m.in. Roentgena i Einsteina) i Uniwersytet Arizony dostały po trzy próbki tkanin - tylko jedna pochodziła z Całunu pozostałe z były wycięte z materiału wytworzonego w innych epokach. Wykonano dokładne badania mikroskopowe by wyeliminować wszelkie potencjalne zanieczyszczenia. Nb. opowieści, że bakterie czy grzyby w płótnie mogłyby fałszować wyniki należy między bajki włożyć (powiedzmy - z braku miejsca - tylko to, że gdyby mikroorganizmy te żywiły się płótnem skład izotopowy ich ciał byłby identyczny z Całunem). Datowanie wszystkich 9 fragmentów było zgodne. W przypadku 6 odpowiadało utajnionej przed eksperymentatorami dacie pochodzenia, w przypadku Całunu wszystkie trzy laboratoria wskazały na późne średniowiecze. Maju, zauważ, że wykazanie późnej daty powstania tkaniny jest rozstrzygającą falsyfikacją tezy o autentyczności Całunu, przypadek przeciwny (potwierdzenie starożytności tkaniny) byłby niezwykle poważnym argumentem za - lecz nie ostatecznym (wyrażając się sorbonistycznie: wynika to z praw de Mograna dla rachunku predykatów). Maju, czasami można zabłąkać się wśród trzech drzewek. Nikogo nie zachęcałem do dyskusji na temat Flawiusza. Być może wrażałem się niejasno - mea culpa. Sugerowałem tylko, że potwierdzenie autentyczności relikwii z Turynu znacznie obniży temperaturę sporu o Testimonium.



                                    Pod Ziemiańską zajechała pusta dorożka. Po chwili wyszedł z niej Leśmian.
                                    • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 09.05.10, 21:41
                                      Drogi Jokkerze.

                                      Cieszę się bardzo, że nie miałam racji sądząc, że to swoim
                                      przeciwnikom w dyskusji przypisujesz takie krzywdzące Ciebie i
                                      wszystkich sceptyków opinie.


                                      Kiedy jednak przeczytałem Twoją odpowiedź to nieodparcie
                                      przypominało mi się dictum Nauczyciela o drzazdze i belce.
                                      Piszesz: "Czy Ty masz coś wspólnego z nauką? Ja mam.....Jestem
                                      pracownikiem naukowym i korzystam z badań radioizotopowych" Gdybym
                                      był równie przewrażliwiony jak Ty, to zacząłbym się skarżyć na
                                      agresję przejawiającą się w lekceważeniu, pogardzie i
                                      protekcjonalności.
                                      (Oczywiście nie jestem, oczywiście nie skażę się!)

                                      Nie wiem czemu „Oczywiście nie jestem” i słusznie nie skarżysz
                                      się. Cytowane przez Ciebie zdania wyrwałeś z kontekstu. Moja
                                      wypowiedź jest związana wyłącznie z Twoją opinią na temat możliwości
                                      badania Całunu na podrzędnych uniwersytetach. Z mojej strony była to
                                      po prostu mało pochlebna ocena takiej możliwości, a wypowiadałam ją
                                      jako pracownik takiej prowincjonalnej uczelni. Nie rozumiem, czemu
                                      miałoby to świadczyć o pogardzie, lekceważeniu czy
                                      protekcjonalności. Po prostu mnie ubawiłeś bo wyobraziłam sobie
                                      głosy po uzyskaniu wyniku (obojętne jakiego) przez pracownię, która
                                      nie miałaby stosownego doświadczenia. Już Twój następny post, w
                                      którym powołujesz się na świetną reputację laboratoriów
                                      przeprowadzających badania smile.
                                      Dobrze wiesz, że nic o Tobie nie wiem. Nie wypowiadam się o Twoich
                                      kompetencjach do dyskutowania o Całunie – moje są żadne, Twoje mogą
                                      być tylko równe lub większe. Ale dowodzenie, że doświadczenie w
                                      prowadzeniu badań nie może mieć wpływu na ich wyniki to albo
                                      świadoma manipulacja albo zamykanie oczu na oczywistość.
                                      Tak czy inaczej nie ma to znaczenia dla badań Całunu, bo jak już
                                      pisałam chyba nikt braku zgody na badania nie wiązał z brakiem
                                      możliwości ich przeprowadzenia.


                                      Maju, zauważ, że wykazanie późnej daty powstania tkaniny jest
                                      rozstrzygającą falsyfikacją tezy o autentyczności Całunu, przypadek
                                      przeciwny (potwierdzenie starożytności tkaniny) byłby niezwykle
                                      poważnym argumentem za - lecz nie ostatecznym (wyrażając się
                                      sorbonistycznie: wynika to z praw de Mograna dla rachunku
                                      predykatów).

                                      smile proszę o litość! Cieszę się, że posługujesz się logiką, ale
                                      jestem pewna, że możemy się porozumieć bez użycia tej matematycznej
                                      oprawy. Ostatecznie to dość prosty problem logiczny i używanie do
                                      jego opisu rachunku kwantyfikatorów nie jest konieczne, przy całym
                                      szacunku da de Morgana.
                                      Chcesz powiedzieć, iż niezależnie od wyniku badania met. C14 i tak
                                      nie będzie to oznaczało, że Całun jest autentykiem. No...właśnie to
                                      cały czas próbuję Ci wytłumaczyć, a Ty mi wmawiałeś że jest
                                      inaczej. smile.

                                      To cytat z Twojego poprzedniego postu:

                                      „A przecież potwierdzenie starożytności Całunu byłoby nokautującym
                                      ciosem dla całej tej ohydnej bandy sceptyków negujących nie tylko
                                      autentyczność Całunu, lecz nawet historyczność Zbawiciela (te
                                      bezczelne typy ośmielają się twierdzić, że Testimonium Flavianum to
                                      interpolacja)!”

                                      To jak jest z tym nokautem? Bo ja od początku twierdziłam, że:

                                      maja-z-podworka 03.05.10, 11:52
                                      Jeśli tkanina jest późniejsza niż I wiek, to oczywiście załatwia
                                      sprawę - Całun nie może być autentyczny. Jeśli to jest I wiek -
                                      sprawa pozostaje otwarta. Trudno się więc dziwić, że i zwolennicy i
                                      przeciwnicy usiłują jakoś to sprawdzić . „

                                      Wygląda na to, że ja bardziej niż Ty przejmuję się logiką.

                                      Maju, czasami można zabłąkać się wśród trzech drzewek. Nikogo nie
                                      zachęcałem do dyskusji na temat Flawiusza. Być może wrażałem się
                                      niejasno - mea culpa. Sugerowałem tylko, że potwierdzenie
                                      autentyczności relikwii z Turynu znacznie obniży temperaturę sporu o
                                      Testimonium.

                                      Jokerze...Istniał Konstantyn, istniał Sylwester I, ale nie wynika
                                      z tego, że donacja Konstantyna nie jest fałszerstwem.
                                      Podobnie z faktu, że Całun jest autentyczny (czego powtarzam, nie da
                                      się moim zdaniem udowodnić tak, by nie pojawiały się głosy
                                      sceptyków - sam to w swoim poście powiedziałeś smile) nic nie wynika
                                      dla dyskusji o Flawiuszu. To dwa niezależne od siebie fakty. Skoro
                                      powołujesz się na rachunek predykatów, z pewnością zgodzisz się ze
                                      mną.
                                      Nie twierdziłam, że zachęcasz do dyskusji o Testimonium, tylko, że
                                      nie rozumiem po co go do dyskusji wprowadzasz.


                                      cdn
                                      • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 09.05.10, 21:45
                                        ciąg dalszy

                                        Bezwzględnie wierzysz w datowanie C14.... Nie chcę powiedzieć, że ja
                                        odrzucam całkowicie możliwość, że oznaczone daty są prawidłowe.
                                        Jednak nie mam podstaw do własnej oceny, a z tego co czytam wynika,
                                        że badania mogły nie być wiarygodne.
                                        Argument, że Politechnika w Zurichu wykształciła Einsteina i
                                        Roentgena jakoś do mnie nie przemawia. Czy oni mieli coś wspólnego z
                                        Całunem lub metodą radiowęglową? Jakoś o tym nie słyszałam.
                                        Słyszałam natomiast o pomyłce w datowaniu egipskiego
                                        zabytku...pomyłce o 1000 lat smile. Co też niczego nie dowodzi w
                                        sprawie Całunu.
                                        To, że wszystkie trzy laboratoria otrzymały zbliżony wynik
                                        oczywiście oznacza, że samo badanie wykonano poprawnie i nie ma mowy
                                        o prostej pomyłce. Natomiast nie wyklucza tego, że popełniono błąd
                                        przy przygotowywaniu próbek.

                                        Spójrz jak pisze archeolog w podręczniku. Od ilu rzeczy zależy
                                        prawidłowy wynik.

                                        Dorota Ławecka, Wstęp do archeologii (PWN, 2003), str. 140:
                                        Większość metod datowania bezwzględnego – nawet tych, w których
                                        stosuje się nowoczesną i niezwykle skomplikowaną aparaturę
                                        pomiarową – daje jedynie przybliżone, nie zawsze zadowalające wyniki.
                                        Z pewnością można to zdanie odnieść przede wszystkim do datowania
                                        radiowęglowego, obecnego w archeologii od ponad pół wieku.
                                        Wykorzystuje ono zjawisko rozpadu promieniotwórczego izotopu węgla
                                        14C. Uzyskane dane są kalibrowane przy wsparciu dendrochronologii
                                        (roczny przyrost słojów drzew), która sama w sobie jest metodą
                                        datowania względnego. Choć datowanie radiowęglowe wzbudziło w
                                        połowie XX wieku olbrzymie oczekiwania, jako metoda rodem z nauk
                                        ścisłych, to jednak jego wartość jest ograniczona i uzależniona od
                                        bardzo wielu czynników, na przykład od rodzaju, masy i wieku badanej
                                        próbki oraz sposobu jej przechowywania i jakości urządzeń
                                        pomiarowych itp. Uczeni przyznają, że daty radiowęglowe różnią się
                                        od dat kalendarzowych.

                                        Dorota Ławecka Wstęp do archeologii (PWN, 2003), str. 156:
                                        Wartość datowania zależy w ogromnej mierze od dobrze dobranego
                                        kontekstu archeologicznego. Nawet największa precyzja laboratoryjna
                                        i najlepsza krzywa kalibracyjna będzie bez znaczenia dla
                                        interpretacji wyników, jeżeli pobrana próbka pochodzi z zaburzonych
                                        i niepewnych kontekstów.
                                        Podsumowując ten wątek, naprawdę trudno jest nazwać daty
                                        radiowęglowe datowaniem absolutnym. Są one co najwyżej przybliżone
                                        do rzeczywistych i mają wartość jedynie jako pomocnicze do dat
                                        uzyskanych tradycyjnymi metodami historycznymi (istnieje zatem
                                        ryzyko efektu błędnego koła).


                                        A tu inny przykład kiedy okazuje się, że trzeba badanie wykonywać
                                        wielokrotnie (ok 20 testów – po co jeśli jest tak dokładne i
                                        niezawodne?) a i tak pozostaje wątpliwe.
                                        „Jak sugerują najnowsze badania, jeden z symboli Rzymu, brązowy
                                        posąg wilczycy kapitolińskiej, jest dużo młodszy niż dotychczas
                                        sądzono. Wilczyca, stale obecna w sklepach z pamiątkami, była do tej
                                        pory uważana za starożytną rzeźbę liczącą sobie 2500 lat.
                                        Claudio Parisi Presicce, dyrektor muzeów miejskich w Rzymie, nalega,
                                        by jego instytucja nie zatajała danych, które zmieniają datę
                                        powstania wilczycy. Dane te, jak mówi, „nie są jeszcze ostateczne,
                                        ale mamy nadzieję, że odniesiemy sukces w odkryciu definitywnej
                                        daty”. Kolejne testy na datowanie metodą węgla radioaktywnego C14
                                        zostaną wykonane jeszcze w tym roku.
                                        ....
                                        Datowanie metodą węgla C14 i termoluminescencyjne zostało
                                        przeprowadzone przez Uniwersytet w Salento już w lutym 2007 roku.
                                        Profesor Adriano La Regina podał, że w ostatnim roku zostało
                                        przeprowadzonych około 20 testów. Ich wyniki dość precyzyjnie
                                        wskazują na XIII wiek, jako okres powstania posągu. Ale niektórzy
                                        eksperci są sceptyczni.
                                        - Konkluzja Carruby, że rzeźba nie jest starożytna, bazują na
                                        pośrednim dowodzie… argumenty za średniowieczem są słabe – tłumaczy
                                        Alessandro Naso, etruski ekspert z Uniwersytetu w Molise. Archeolog
                                        Nicoletta Pagliardi sądzi, że pochodzenie Lupy jest „naprawdę
                                        niepewne”. W przypadku posągu „sponiewieranego” w ciągu wielu
                                        wieków, mówi archeolog, datowanie metodą węgla C14 może w
                                        rzeczywistości testować substancje, które zanieczyściły brąz długo
                                        po jego kreacji.”

                                        Wypowiadasz się na temat zanieczyszczenia bakteriami i grzybami.
                                        Założenie, że wchłaniały jedynie węgiel pochodzący z Całunu wydaje
                                        mi się ryzykowne.
                                        Poza tym...są różne zanieczyszczenia. Czy wiesz, że na przykład przy
                                        badaniu wieku skorupiaków zaleca się oczyszczenie muszli i zdjęcie
                                        wierzchnich warstw muszli przed badaniem? Po co zdejmuje się te
                                        powierzchowne warstwy? Właśnie ze względu na zanieczyszczenia.

                                        Wynik badania zależy od masy próbki (to tyle o minimalnych
                                        potrzebach nowoczesnych laboratoriów, o których wcześniej
                                        wspominałeś) i sposobu przechowywania (co wiemy o tym jak byl
                                        przechowywany całun jeśli jest autentyczny ?) Znamy jego historię od
                                        średniowiecza i wiemy, że Całun „przeżył” pożar, czyszczenie,
                                        łatanie...nie wiemy co jeszcze.

                                        Datowanie przy pomocy C14 jest jedynie JEDNĄ Z METOD datowania.
                                        Czemu na przykład nie bierzesz pod uwagę oceny pyłków? Bardzo
                                        ciekawa jestem odpowiedzi...
                                        • al-szamanka Re: Całun Turyński 09.05.10, 22:02
                                          Prawdę mówiąc, Majeczko i Jokkerze....już się pogubiłam wink
                                          • m.maska Re: Całun Turyński 09.05.10, 22:27
                                            to jest o kilka numerow za daleko dla mnie, tez sie pogubilam... sad
                                        • jokker39 Re: Całun Turyński 10.05.10, 23:36
                                          Droga Maju,

                                          przepraszam Cię za żartobliwe ( i autoironiczne) odwołanie się do praw logiki (praw de Morgana). Nie przypuszczałem, że potraktujesz to śmiertelnie poważnie. Co znaczy „ wyrażać się sorbonistycznie” zobacz u Wielkiego Abstraktora Piątej Esencji, Zadziwiająco Przemyślnego Doktora Franciszka Rabelais’ego.
                                          Droga Maju, kiedyś operacje na otwartym sercu przeprowadzano wyłącznie w najbardziej elitarnych klinikach uniwersyteckich – dziś wykonuje się je również w prowincjonalnych szpitalach (rzecz jasna w tych, w których są chirurdzy o odpowiednich kwalifikacjach – znam takie szpitale, w tym i powiatowe w Polsce). Przypominałem, że uczelnie tej klasy co ETH, to czołówka światowego przyrodoznawstwa, by podkreślić, że już we wstępnych przygotowaniach do datowania Całunu dmuchano na zimne (starano się uprzedzić potencjalne zarzuty niekompetencji).
                                          Maju, ponieważ niestrudzenie powracasz do sprawy Testimonium Flawianum (o którym napomknąłem całkowicie en passant) poświęcę tej kwestii kilka słów. To oczywista nieprawda, że udowodnienie autentyczności Całunu nie miałoby wpływu na dyskusję o Testimonium. Testimonium przestałoby być w tym przypadku jedynym poważnym niezależnym od Pisma Świętego Nowego Testamentu i tradycji chrześcijańskiej potencjalnym świadectwem historyczności Zbawiciela. W historyce (metodologii badań historycznych) przytacza się z lubością przykłady, jak odkrycie archeologiczne czy dowód bądź odrzucenie autentyczności zabytków kultury materialnej wpływały na interpretację źródeł pisanych. Donacja jako dokument to innego typu źródło niż Testimonium - to samodzielny, dłuższy tekst - Testimonium jest króciutką wzmianką w opasłych „Dawnych dziejach Izraela”. Krytyka humanistyczna (Lorenzo Valla)mogła przekonująco wykazać fałszywość donacji jako dokumentu – mówiąc w uproszczeniu – dyplom ten jest pełen anachronizmów np. jest pisany odmianą kancelaryjnej łaciny nieistniejącej w czasach Konstantyna. Nota bene - droga Maju – fałszywość donacji (dokumentu) nie świadczy automatycznie o tym, że donacja (fakt darowania Kościołowi m.in. Rzymu, innych terytoriów i wielu przywilejów przez cesarza Konstanytna) nie miała w takim czy innym zakresie miejsca w przeszłości. Gdyby Całun okazał się autentykiem przeciwnicy tezy, że Testimonium jest interpolacją nabraliby nowego wiatru w żagle. Powiadaliby zapewne: Flawiusz mógł pisać o Jezusie jako Mesjaszu i o cudzie zmartwychpowstania bo to przecież fakty historyczne potwierdzone przez niezależne od Nowego Testamentu i tradycji chrześcijańskiej świadectwo.
                                          Maju znowu zapominasz o przestrodze Zbawiciela w kwestii drzazgi i belki. Mnie wypominasz rzucone mimochodem trzy słowa o Testimonium a sama snujesz dywagację o wilczycy kapitolińskiej. Jak zdołałem się zorientować – jeśli jestem w błędzie to proszę o sprostowanie - żadne badania fizykochemiczne, na których miałaby się oprzeć nowa datacja rzeźby nie zostały jeszcze opublikowane. Rewizjonistyczna teza o średniowiecznym pochodzeniu posągu zasadza się głównie na argumentach warsztatowych. W starożytności brązy odlewano zazwyczaj w wielu częściach, które następnie łączono w całość, w przypadku kapitolińskim figura wilczycy jest odlana w całości, co zdaniem rewizjonistów wskazuje na warsztat średniowieczny.
                                          W przeciwieństwie do kapitolińskiej rzeźby Całun jest zabytkiem pochodzenia organicznego. Został utkany z przędzy lnianej (podobno z niewielką domieszką bawełny). Zarówno len jak i bawełna to rośliny jednoroczne, również przędzy nie przechowuje się latami, zazwyczaj trafia ona szybko do tkalni. Len i bawełna wykorzystując energię światła słonecznego wytwarzają z dwutlenku węgla i wody związki organiczne (proces fotosyntezy) – w naszym przypadku włókna celulozy, z których przędzie się nić tkacką. Znajdujący się w powietrzu węgiel (składnik CO2) pochodzi z różnych źródeł, jego część powstaje z przeróbki przez promieniowanie kosmiczne azotu na radioaktywny węgiel C14. Po zebraniu z pola rośliny nie asymilują węgla z atmosfery, ich proces życiowy już zamarł, biegnie natomiast w regularnym tempie nieorganiczny proces rozpadu radioaktywnego węgla. Ponieważ znamy zawartość procentową C14 w atmosferze w stosunku do izotopów trwałych węgla, a także okres połowicznego rozpadu C14, potrafimy określić z dobrym przybliżeniem wiek obiektów pochodzenia organicznego.
                                          Założenie, iż bakterie i grzyby z Całunu mają podobny do niego skład radiowęglowy wcale nie jest ryzykowne. Większość gatunków bakterii i grzybów to heterotrofy (organizmy niesamożywne - czyli nie mające zdolności fotosyntezy i przyswajające węgiel tylko z organicznego podłoża). Nawet gdybyśmy założyli, że jakimś cudem Całun zasiedliły głównie mikroustroje autotroficzne, to aby w tak poważnym stopniu zafałszować wyniki datowania musiałyby mieć masę znacznie większą niż połowa turyńskiej tkaniny. Nadpalenia nie wpływają na datację radiowęglową, a łaty i reperacje są widoczne gołym okiem i próbka ich nie zawierała.
                                          Droga Maju wygląda na to, że w przypadku Całunu, jak i w tysiącach innych (przecież mimo narzekań archeolodzy nie odstawili jej do lamusa) umiejętnie stosowana metoda radiowęglowa jest bardzo dobrym sposobem datacji.
                                          Wcale nie twierdziłem, że antyczną datację Całunu można by potraktować nonszalancko i z luzackim lekceważeniem. Wprost przeciwnie, napisałem, że byłby to niezwykle poważny argument za autentycznością Całunu. Zagnani w kozi róg sceptycy znaleźliby się w krytycznej sytuacji i musieliby dokonać genialnej roboty by znaleźć rzetelne i przekonujące argumenty na obronę swego stanowiska.
                                          • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 11.05.10, 18:21
                                            Drogi Jokkerze
                                            Chciałam napisać, że najwyraźniej nasze poczucie humoru nie jest
                                            wzajemnie kompatybilne, ale skoro lubisz Rabelais, to może jednak
                                            potrafimy się porozumieć.

                                            Pomysł zastosowania formalnej logiki matematycznej do rozstrzygania
                                            sporu o Całun powinien być potraktowany wyłącznie w kategoriach
                                            żartu. To przecież jak propozycja użycia młota pneumatycznego do
                                            wbicia pineski w tablicę korkową. Nie...nawet ten przykład nie
                                            oddaje całego absurdu tego pomysłu. Miałam nawet zamiar pociągnąć
                                            żart - z propozycją ustalenia zbiorów (jakież tu byłyby możliwości
                                            pure nonsensownego dowcipu!) jak i rozważań dotyczących własności
                                            kwantyfikatorów! Same nazwy reguł tego rachunku są bardzo
                                            obiecujące: generalizacji egzystencjalnej czy prawo orzekania o
                                            wszystkim.
                                            Przypomniałam sobie jednak Twój post po moim żarcie
                                            dotyczącym „spisku artystów” .... mówiąc delikatnie – był to post
                                            karcący. Tym razem odpowiedziałam więc „z powagą”, wymawiając się od
                                            wielce uczonej dyskusji. Opatrzyłam jednak te zdania uśmiechami, bo
                                            trudno było się od nich powstrzymać.
                                            Proponuję więc zakończyć wątki osobiste, uznać, że Wysokie
                                            Układające się Strony - każda własny rozum ma, poczucie humoru
                                            takoż...i nie chce dowalić przeciwnikowi, tylko z nim podyskutować.
                                            „Mocium Panie, z nami zgoda?” smile

                                            Załatwmy najpierw wątki poboczne.
                                            Nie Jokkerze – ja nie wracam do sprawy Testimonium. Odwrotnie –
                                            próbuję go z naszej dyskusji wyeliminować. Całun w żadnym wypadku
                                            nie służy autoryzacji wpisów w dziele Flawiusza. To właśnie
                                            próbowałam Ci wytłumaczyć podając przykład donacji Konstantyna.
                                            Nawet jeśli bez żadnych wątpliwości ktoś dowiedzie, że Całun jest
                                            autentycznym płótnem z I wieku i w dodatku, że jest na nim wizerunek
                                            Jezusa (nie mam pojęcia jak można tego dokonać) to i tak nie ma to
                                            wpływu na uznanie Testimonium za autentyk lub fałszerstwo.
                                            Uznaje się je za sfałszowane nie dlatego, że Jezus nie istniał, lub
                                            że nie ma żadnych dowodów na Jego istnienie....wtedy mogłabym się z
                                            Tobą zgodzić. Dowód na istnienie Jezusa rozstrzygnąłby wątpliwości
                                            co do Testimonium. Jednak tak nie jest. Dowody na sfałszowanie tego
                                            fragmentu Dawnych dziejów Izraela dotyczą zupełnie innych spraw –
                                            nie będę Cię obrażała przytaczaniem ich – z pewnością znasz je nie
                                            gorzej ode mnie. Są wystarczająco przekonujące i fakt autentyczności
                                            Całunu niczego tu nie zmieni.
                                            Podobnie jest z donacją. Oczywiście, że sama donacja mogła istnieć
                                            naprawdę, jak słusznie piszesz, ale dokument został sfałszowany.
                                            Dowód, że taka donacja naprawdę miała miejsce nie będzie w żadnym
                                            razie dowodem na autentyczność dokumentu.
                                            A więc Twoje rozważania, że powinno wszystkim zależeć na
                                            udowodnieniu autentyczności Całunu, bo to zmieni sytuację w sprawie
                                            Testimonium jest nieporozumieniem. Nie dlatego toczy się batalia o
                                            Całun. Powody, dla których należy to płótno badać są znacznie
                                            poważniejsze. I dlatego zarzucałam Ci niepotrzebne wprowadzanie
                                            dodatkowych wątków, które oceniłam jako próbę „podgrzania atmosfery”
                                            nic nie wnoszącą do meritum sprawy.
                                            Tyle na temat Flawiusza – proponuję temat zakończyć. W sumie – w tym
                                            punkcie zapewne się mniej więcej zgadzamy.

                                            Droga Maju, kiedyś operacje na otwartym sercu przeprowadzano
                                            wyłącznie w najbardziej elitarnych klinikach uniwersyteckich – dziś
                                            wykonuje się je również w prowincjonalnych szpitalach (rzecz jasna w
                                            tych, w których są chirurdzy o odpowiednich kwalifikacjach – znam
                                            takie szpitale, w tym i powiatowe w Polsce).


                                            Masz całkowitą rację. I właśnie w medycynie opracowane są
                                            statystyki, które mówią jaki procent pomyślnego wyniku zabiegu
                                            uzależniony jest od doświadczenia zespołu, który ten zabieg
                                            przeprowadza. Innymi słowy, gdybyś komuś radził, gdzie ma się poddać
                                            operacji na otwartym sercu – lepiej najpierw sprawdzić kwalifikacje
                                            zespołu i dostępność potrzebnej aparatury.
                                            Ale po raz kolejny powtarzam Ci, że problem ten nie ma nic wspólnego
                                            z badaniem Całunu.
                                            cdn
                                          • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 11.05.10, 18:29
                                            ciąg dalszy

                                            ..... już we wstępnych przygotowaniach do datowania Całunu
                                            dmuchano na zimne (starano się uprzedzić potencjalne zarzuty
                                            niekompetencji).


                                            Nie wiem z czego wynika Twoje przekonanie. Chyba po prostu
                                            zakładasz, że tak jest, bo tak powinno być. Przyjmowanie tego na
                                            wiarę może być błędem.
                                            Poszukując informacji o tym jak to wyglądała ta staranność w
                                            oryginalnym raporcie, znalazłam to, co wklejam poniżej.

                                            Prof. Piero Savarino jest profesorem Wydziału Chemii Organicznej
                                            Uniwersytetu w Turynie i konsultantem naukowym Kustosza Całunu.

                                            www.calun.org/strony/wiek/izotop.html
                                            Do oryginalnego doniesienia nie zaglądalam ale...jeśli uprzesz się,
                                            że to co tu napisał, to wszystko bzdury i nie wie co mówi, bo
                                            wszystko było w porządku – OK , postaram się dostać do tego.
                                            smile Albo poproszę, żebyś Ty to zrobił i udowodnił mi, że w tym
                                            artykule, w rozdziale „materiał i metody” są wszystkie informacje,
                                            które powinny się tam znaleźć. smile

                                            Damon, P. E.; D. J. Donahue, B. H. Gore, A. L. Hatheway, A. J. T.
                                            Jull, T. W. Linick, P. J. Sercel, L. J. Toolin, C. R. Bronk, E. T.
                                            Hall, R. E. M. Hedges, R. Housley, I. A. Law, C. Perry, G. Bonani,
                                            S. Trumbore, W. Woelfli, J. C. Ambers, S. G. E. Bowman, M. N. Leese,
                                            M. S. Tite (1989-02). "Radiocarbon dating of the Shroud of Turin".
                                            Nature 337 (6208): 611-615.

                                            Maju ...... Mnie wypominasz rzucone mimochodem trzy słowa o
                                            Testimonium a sama snujesz dywagację o wilczycy kapitolińskiej.
                                            (...)


                                            Uważasz, że to dywagacja? smile
                                            Nie wiem jakie są podstawy do oznaczania wieku rzeźby akurat tą
                                            metodą, ale najwyraźniej zastosowano ją, a krytycy nie podnoszą
                                            problemu nieodpowiedniej metody, lecz niewiarygodności wyniku. Sam
                                            fakt przeprowadzenia 20 badań jest dość znamienny. Po co
                                            przeprowadzać aż 20 badań jeśli są one tak bezdyskusyjne? A to
                                            przecież tylko rzeźba, gdzie możliwości zanieczyszczeń są
                                            ograniczone.

                                            Nasz spór dotyczy przecież nie tego, czy metoda ta jest, czy też
                                            powinna być stosowana – to jest oczywiste. Natomiast pytanie brzmi:
                                            czy jest to metoda, której wyniki mają wartość bezdyskusyjną, w
                                            której niemożliwe jest popełnienie błędów i która decyduje o
                                            datowaniu jeśli dane są sprzeczne.
                                            Cytowane przeze mnie w poprzednim poście fragmenty podręcznika dla
                                            studentów archeologii wyraźnie mówią, że nie. Specjalnie oderwałam
                                            się od sprawy Całunu, zacytowałam kogoś, kto pisał to wszystko bez
                                            związku z naszym sporem. To była po prostu naukowa ocena metody. I o
                                            ile autorka „zgadza się” z Tobą, że w archeologii metoda ta jest
                                            stosowana i przydatna, to jednak (a tego już nie bierzesz pod
                                            uwagę) pisze też:
                                            crying...) jego wartość jest ograniczona i uzależniona od bardzo wielu
                                            czynników, na przykład od rodzaju, masy i wieku badanej próbki oraz
                                            sposobu jej przechowywania i jakości urządzeń pomiarowych itp (...)
                                            Nawet największa precyzja laboratoryjna i najlepsza krzywa
                                            kalibracyjna będzie bez znaczenia dla interpretacji wyników, jeżeli
                                            pobrana próbka pochodzi z zaburzonych i niepewnych kontekstów.”

                                            I powraca pytanie – co wiemy o pierwszych 13 wiekach istnienia
                                            Całunu? Jeśli to nie jest niepewny i zaburzony kontekst
                                            archeologiczny, to nie wiem co nim jest. Oczywiście, przy
                                            założeniu, że Całun MOŻE BYĆ płótnem z I wieku.
                                            Pamiętasz informację o przygotowywaniu muszli skorupiaków do badań?
                                            To też nie była dygresja. Wyobraź sobie taką muszlę. Ma zostać
                                            oczyszczona....wydaje się, że to dość oczywiste, że to wystarczy –
                                            gdzie na takiej muszli, po dokładnym czyszczeniu, mogą się kryć
                                            zanieczyszczenia fałszujące wynik? A jednak zaleca się zdjęcie
                                            wierzchniej warstwy muszli przed przystąpieniem do badania. (Chcesz
                                            link?)
                                            To teraz porównaj to z problemem oczyszczenia lnianej tkaniny....

                                            Piszesz o bakteriach. A przecież to tylko drobna cząstka możliwych
                                            zanieczyszczeń tkaniny - one wszystkie się liczą. Nie wiemy co
                                            działo się z Całunem przez 13 wieków Nie wiemy z czym stykała się
                                            tkanina, jakie zanieczyszczenia wchłaniała.....Jeśli była
                                            czyszczona – jakie środki zastosowano i jaki miały wpływ?
                                            Czy to może być istotne? W istotny sposób zmieniać wiek badanego
                                            przedmiotu? Nie wiem, ale tu wróćmy do tej muszli – wydobytej z
                                            gleby, do której nie miało dostępu nic od tysięcy lat. Gleba ma
                                            wiek taki, jak muszla, lub podobny. A jednak mamy zdjąć wierzchnią
                                            warstwę. Nie dziwi Cię to zalecenie?

                                            Drogi Jokkerze smile
                                            Dokładnie opisałeś wzrastanie lnu smile Czemu nie zacytowałeś znanego
                                            wszystkim dzieła „Jak to ze lnem było” ? TO WCALE NIE KPINA!!!!!!
                                            To, co z włóknami dzieje się „później” jest również, jeśli
                                            nie „równie” ważne niż czas do momentu zbiorów.
                                            Piszesz:
                                            Zarówno len jak i bawełna to rośliny jednoroczne, również przędzy
                                            nie przechowuje się latami, zazwyczaj trafia ona szybko do tkalni.


                                            No, tu się zgubiłam. Jakie znaczenie ma szybkość z jaką przędza
                                            trafia do tkalni?

                                            Założenie, iż bakterie i grzyby z Całunu mają podobny do niego
                                            skład radiowęglowy wcale nie jest ryzykowne. Większość gatunków
                                            bakterii i grzybów to heterotrofy (organizmy niesamożywne - czyli
                                            nie mające zdolności fotosyntezy i przyswajające węgiel tylko z
                                            organicznego podłoża).( ....)


                                            No ...świetnie. Oczywiście przy założeniu, że te bakterie żrą tylko
                                            Całun. Tam są też grzyby.... Mogą być wirusy....i fagi....Mogą się
                                            zjadać nawzajem. One tylko wyglądają tak niewinnie – naprawdę
                                            potrafią się wzajemnie atakować. Poza tym tam jest nie tylko Całun.
                                            Tkanina zawiera całe mnóstwo innych składników, nie tylko len. To są
                                            całe, skomplikowane ekosystemy.
                                            Dochodzi też do karboksylacji ccelulozy przez enzymy katalityczne
                                            wytwarzane przez mikroorganizmy. Wykorzystywany jest tu węgiel z CO2
                                            atmosfery, podobnie jak w reakcjach przy pożarze. Wykorzystanie
                                            węgla z obecnej atmosfery zaburza datację – prawda? To wartość
                                            dodana.
                                            Jeśli chodzi o Lichenothelie – grzyby stwierdzone na Całunie, są
                                            doniesienia o „odmładzaniu” przez nie bandaży spowijających mumie
                                            egipskie, nawet o kilkaset lat w stosunku do kości mumii, które te
                                            bandaże spowijały) Jak widać nie jest to coś, co można pominąć w
                                            rozważaniach.

                                            Nadpalenia nie wpływają na datację radiowęglową, a łaty i
                                            reperacje są widoczne gołym okiem i próbka ich nie zawierała.


                                            Bardzo stanowczo!!! To twierdzenie o nadpaleniach, że nie
                                            wpływają.... to jest gdzieś udokumentowane? Bo nie
                                            znalazłam ....Prace o tym, że wpływają też nie zostały opublikowane,
                                            ale byly przedstawione na sympozjum w Paryżu w 1995. Choć, ściśle
                                            jednak mówiąc, masz rację. To nie jest problem nadpaleń lecz
                                            przebywania Całunu w atmosferze pożaru, a nadpalenia są tego dowodem.
                                            I skąd wiesz, że próbka nie zawierała włókien z reperacji? W życiu
                                            chyba nie widziałeś jakie są rezultaty artystycznego cerowania.
                                            Temu, że Całun był naprawiany nikt nie zaprzecza. Próbki pobierane
                                            były z miejsc uszkodzonych. Badania gęstości splotu i zawartości
                                            waniliny (produkt którego zawartość we włóknach lnu maleje wraz z
                                            wiekiem tkaniny) w resztkach próbek wykorzystanych wcześniej w
                                            datowaniu C14 i w innym fragmencie Całunu wskazują na znaczące
                                            statystycznie różnice. Co oznacza, że nie jest to tkanina
                                            jednorodna. Te badania zostały opublikowane w 2005 roku w
                                            porządnym, recenzowanym czasopiśmie naukowym, mającym nawet niezły
                                            impact factor. Nie znalazłam natomiast publikacji, które
                                            zaprzeczyłyby tym ustaleniom.

                                            xoomer.virgilio.it/bachm/ROGERS-3.PDF
                                            [i]Zagnani w kozi róg sceptycy znaleźliby się w krytycznej sytuacji
                                            i musieliby dokonać genialnej roboty by znaleźć rzetelne i
                                            przekonujące argumen
                                            • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 11.05.10, 19:33
                                              Widzę, że mi zjadło końcówkę. Ale nic szczególnego tam nie było, a
                                              jak popatrzyłam na długość tego postu - oniemiałam. Nie będę już
                                              dopisywala tego końca smile Pozdrowienia
                                            • jokker39 Re: Całun Turyński 13.05.10, 18:07
                                              Droga Maju,
                                              kilkuwyrazowa luźno rzucona uwaga stała się dla Ciebie pretekstem do odegrania
                                              roli szeryfa broniącego forumowiczów przed Jokkerem chcącym terroryzować ich
                                              formułami algebry logiki smile Po moim wyjaśnieniu: „przepraszam Cię za żartobliwe
                                              ( i autoironiczne) odwołanie się do praw logiki (praw de Morgana), nie
                                              przypuszczałem, że potraktujesz to śmiertelnie poważnie” - sprawa powinna
                                              zostać zamknięta. Ty jednak znowu do tego wracasz i przypisujesz mi: „pomysł
                                              zastosowania formalnej logiki matematycznej do rozstrzygania sporu o Całun”.
                                              Bardzo proszę – scripta manent – pokaż, w którym miejscu występowałem z takimi
                                              zamiarami.
                                              Równie dobrze można by zarzucać, kto żartobliwie powiedział: „nie jedź szybciej,
                                              niż pozwalają Ci umiejętności, w przeciwnym razie brutalnie dadzą o sobie znać
                                              prawa fizyki”, że zamiast zachęcać do zdobywania doświadczenia w kierowaniu
                                              autem, proponuje studiowanie równań różniczkowych i całkowych by lepiej opanować
                                              formalizm matematyczny mechaniki newtonowskiej.
                                              Dla Ciebie konstatacja, że „len jest rośliną jednoroczną” to „dokładny opis
                                              wzrastania lnu”. Tym samym sugerujesz, że piszę nie na temat. Tymczasem moje
                                              krótkie zdanie o lnie i przędzy szybko trafiającej do tkalni jest zwięzłym
                                              nawiązaniem do Twoich wypisów z podręczników archeologii. W przeciwieństwie np.
                                              do przedmiotów drewnianych wytwarzanych z surowca pochodzącego z roślin o
                                              wegetacji mogącej trwać przez stulecia, z surowca, który również przez bardzo
                                              długi okres czasu może być magazynowany zanim stanie się np. figurką bóstwa
                                              wyroby tekstylne z naturalnych włókien są na ogół o wiele łatwiejsze w datacji
                                              metodą C14.
                                              Pewien kłopot sprawia Ci zrozumienie wpływu jaki miałoby udowodnienie
                                              autentyczności Całunu na ocenę świadectwa historyczności Chrystusa
                                              zamieszczonego w książce Józefa Flawiusza „Dawne dzieje Izraela”. Kolejny raz
                                              odpowiadam Ci najkrócej jak można: Świadectwo to przestałoby wtedy być jedynym
                                              niechrześcijańskim świadectwem. A już starożytni Rzymianie powiadali: unus
                                              testis, nullus testis (jeden świadek, żaden świadek). Sapienti sat!
                                              Na koniec link z artykułem
                                              www.skeptic.ws/shroud/articles/rogers-ta-response.htm zawierającym
                                              odpowiedź na publikację Raya Rogersa z 2005 r. (znalazłem go w ciągu minuty).
                                              • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 15.05.10, 22:25
                                                Drogi Jokkerze.
                                                Zacznę od części merytorycznej, a więc od końca.

                                                Na koniec link z artykułem
                                                www.skeptic.ws/shroud/articles/rogers-ta-response.htm zawierającym
                                                odpowiedź na publikację Raya Rogersa z 2005 r. (znalazłem go w ciągu
                                                minuty).


                                                Stracona minuta.
                                                W internecie można oczywiście znaleźć wiele wpisów ludzi
                                                przekonanych o swoich racjach i przedstawiających swe poglądy na
                                                prowadzonych przez siebie stronach.
                                                Podawany przez Ciebie link prowadzi do strony
                                                internetowej „Sceptyków” gdzie autor (Steven D. Schafersman) pisze
                                                min., że w przyszłości z pewnością okaże się, że publikacja Rogersa
                                                nie powinna się była ukazać, że recenzował ją na pewno anonimowy,
                                                przyjazny recenzent (zawsze recenzentów jest dwóch lub trzech, są
                                                anonimowi, i nie wiedzą, kto jest autorem publikacji – taki jest
                                                standard i Schafersman jako profesor geologii na pewno dobrze o
                                                tym wie; wobec tego dopuszcza się świadomej manipulacji)... i że na
                                                pewno redakcja pożałuje tego, że to opublikowała i wycofa publikację
                                                (To zdarza się jeśli można udowodnić, że wyniki badań zostały
                                                sfałszowane). Minęło pięć lat – nic takiego nie zdarzyło się.
                                                Następnie stwierdza, że to, co on sam pisze w dyskusji z publikacją
                                                Rogersa to wstępne oceny, które mogą ulec zmianie (jest ostrożny!)
                                                i zapowiada publikację w naukowym czasopiśmie w późniejszym
                                                terminie. Minęło 5 lat – artykułu nie ma.
                                                Artykułowi zamieszczonemu w recenzowanym czasopiśmie należy
                                                przeciwstawić pracę spełniającą te same kryteria. Rogers,
                                                publikując swoje badania w czasopiśmie naukowym, poddał je ocenie
                                                ludzi, którzy się na rzeczy znają, nie interesuje ich spór o Całun
                                                natomiast dbają o rzetelność publikowanych badań. Schafersman się na
                                                to nie zdecydował. Jego oceny, zamieszczone na redagowanej przez
                                                niego stronie internetowej, nie mają żadnej mocy jako argument w
                                                dyskusji.

                                                Pewien kłopot sprawia Ci zrozumienie wpływu jaki miałoby
                                                udowodnienie
                                                autentyczności Całunu na ocenę świadectwa historyczności Chrystusa
                                                zamieszczonego w książce Józefa Flawiusza „Dawne dzieje Izraela”.
                                                Kolejny raz odpowiadam Ci najkrócej jak można: Świadectwo to
                                                przestałoby wtedy być jedynym niechrześcijańskim świadectwem. A już
                                                starożytni Rzymianie powiadali: unus
                                                testis, nullus testis (jeden świadek, żaden świadek). Sapienti sat!


                                                Ja rozumiem to, co piszesz. Zastanawiam się, czy Ty rozumiesz własne
                                                twierdzenia.
                                                Kontrowersje związane z Testimonium dotyczą zawartego tam
                                                stwierdzenia, że Jezus istniał i był Mesjaszem oraz że
                                                zmartwychwstał.
                                                Dowody fałszerstwa tekstu związane są:
                                                1. ze stwierdzeniem, że Flawiusz jako ortodoksyjny Żyd (należał
                                                do faryzeuszy) z pewnością nie mógł napisać, że Jezus był Mesjaszem;
                                                2. z faktem, że cytujący go Orygenes (II/III wiek) pisze, że
                                                Flawiusz nie uznawał Jezusa za Mesjasza;
                                                3. w ogóle z brakiem powołania się na taki tekst przed 4
                                                wiekiem n.e.;
                                                4. ze stwierdzeniem, że jest to wyraźnie fragment rozrywający
                                                narrację, inny w stylu i w słownictwie;
                                                5. ze znacznym podobieństwem sformułowań do tych, używanych w
                                                Ewangelii wg św. Łukasza;
                                                6. W dyskusjach dopuszcza się możliwość, że pierwotnie w
                                                tekście Flawiusza było potwierdzenie istnienia Jezusa, bez
                                                twierdzenia o Mesjaszu i zmartwychwstaniu.

                                                Jeśli udowodniona zostanie autentyczność Całunu, to który z tych
                                                argumentów zostanie obalony?
                                                Dyskusja w sprawie Testimonium toczy się nie na temat „Czy Jezus
                                                istniał”? lecz „Czy Testimonium w jego obecnym brzmieniu napisał
                                                Flawiusz ?”
                                                Nie potrafię chyba wyrazić tego prościej.


                                                Problem datowania metodą C14
                                                Jest oczywiste, że data wyznaczona met. C14 dotyczy materiału, z
                                                którego wykonano przedmiot. Z zastrzeżeniem, że wpływ na to
                                                datowanie mają wszystkie materiały - jeśli więc figurka została w
                                                późniejszym czasie pokryta jakąś warstwą zawierającą elementy
                                                organiczne lub węgiel pochodzący ze źródeł nieorganicznych, to ta
                                                warstwa zmieni datowanie.
                                                Cytowałam podręcznik archeologii i artykuł o datowaniu rzeźby,
                                                ponieważ z uporem godnym lepszej sprawy bronisz tezy, że datowanie
                                                metodą C14 należy uznać za ostatecznie rozwiązujące wszelkie
                                                wątpliwości. Traktujesz to jak prawdę objawioną, nie podlegającą
                                                dyskusji.
                                                Nie wiem na czym się w tej sprawie opierasz. Zaproponowałam
                                                sprawdzenie, co w tej sprawie mówią ludzie, którzy wypowiadają się
                                                bez związku z dyskusją o Całunie, metodę stosują w codziennej pracy
                                                i oceniają obiektywnie – jej zalety, wady i ograniczenia. Z
                                                przytoczonych przeze mnie wypowiedzi wynika jasno, że datowanie C14
                                                trzeba oceniać w powiązaniu ze wszystkimi innymi informacjami, które
                                                mamy na temat datowanego przedmiotu, że możliwe są duże pomyłki, a
                                                samo przygotowanie materiału do badania ma istotny wpływ na wynik i
                                                jest trudne. To informacje podręcznikowe – wiedza podstawowa.
                                                Twierdzisz, że datowanie tkanin jest łatwiejsze niż drewna. Jesteś
                                                tego pewien?
                                                Cała metoda radiowęglowa oparta jest w gruncie rzeczy o datowanie
                                                drewna. Otrzymane metodą pomiaru C14 wyniki wieku radiowęglowego nie
                                                są tożsame z wiekiem kalendarzowym. Konieczne jest zastosowanie
                                                krzywej kalibracyjnej, pozwalającej na uwzględnienie zmian w
                                                stężeniu izotopu C14 w atmosferze w ciągu wieków. Do wykreślenia
                                                krzywej kalibracyjnej służy właśnie drewno – głównie dęby i sosny,
                                                których wiek określono najpierw na podstawie analizy słojów
                                                wynikających z rocznych przyrostów drzewa, a następnie datowano
                                                metodą C14. Podawany jako wynik datowania metodą C14 wiek badanego
                                                obiektu jest tzw. wiekiem kalibracyjnym, opartym w gruncie rzeczy
                                                tak samo o badanie izotopowe jak o dendrochronologię.
                                                Oczywiście może być tak, że rzeźbę wykonano z drewna mającego już
                                                kilka stuleci ale to chyba nie jest częste. Wtedy konieczna jest
                                                właśnie znajomość całego kontekstu archeologicznego lub historii
                                                zabytku. Sądzę, ale nie wiem tego na pewno, że częściej mamy z
                                                takimi zabiegami do czynienia przy próbach fałszerstwa obrazów,
                                                kiedy wykorzystuje się do oprawy lub malowania drewno z
                                                odpowiedniego wieku. W przypadku Całunu możliwe byłoby wykorzystanie
                                                autentycznego płótna z I wieku do dokonania fałszerstwa – to dość
                                                mało prawdopodobne (po co?). W każdym razie sama metoda może być z
                                                równym powodzeniem stosowana do drewna jak i płótna, nawet
                                                zanieczyszczenia podobne, choć w drewnie chyba mniejsze.
                                                Tyle na tematy podstawowe.

                                                Dla Ciebie konstatacja, że „len jest rośliną jednoroczną”
                                                to „dokładny opis wzrastania lnu”. Tym samym sugerujesz, że piszę
                                                nie na temat. Tymczasem moje krótkie zdanie o lnie ..... .


                                                Znacznie skróciłam Twoją wypowiedź, nie cytowałam całości.
                                                Oczywiście było w tym trochę ironii. Widzę, że chociaż sam tak
                                                chętnie posługujesz się ironią, czujesz się urażony jeśli zostanie
                                                ona użyta przeze mnie.
                                              • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 15.05.10, 22:34
                                                Maja
                                                Drogi Jokkerze
                                                Najwyraźniej nie zrozumiałeś tego, co napisałam w sprawie odwołania
                                                się do logiki. Napisałam wyraźnie, że rozumiem iż pomysł był żartem,
                                                ja też miałam ochotę to tak potraktować, ale zwątpiłam w Twoje
                                                poczucie humoru, kiedy w odpowiedzi na mój wcześniejszy żart
                                                potraktowałeś mnie ....no , nazwijmy to delikatnie ...potraktowałeś
                                                mnie z ironią. Moje doświadczenie (niewielkie) z rozmowy z Tobą
                                                wskazywało, że „lekkie” potraktowanie Twoich słów możesz uznać za
                                                lekceważenie. W normalnych warunkach (czyli w sytuacji, kiedy jestem
                                                pewna, że sprawa bawi równie mocno mnie, co mego rozmówcę)
                                                podjęłabym zabawę, bo pomysł na żart oceniłam jako bardzo dobry i
                                                możliwe było rozwinięcie go. Na marginesie naszej poważnej dyskusji
                                                mogła potoczyć się rozmowa znacznie mniej poważna, dająca możliwość
                                                zabawienia się słowami i skojarzeniami. Ale zrezygnowałam z tego -
                                                żart w sprawie artystów potraktowałeś...jak potraktowałeś. Nie bawią
                                                nas widocznie te same rzeczy. Niemniej, moja „śmiertelnie poważna”
                                                jak piszesz, odpowiedź opatrzona została emotikonkami uśmiechu i
                                                dobrych emocji. Uważałam, że albo uznasz sprawę za zamkniętą, albo
                                                pociągniesz żart – wtedy się przyłączę.
                                                Odpowiedziałeś: „przepraszam Cię za żartobliwe ( i autoironiczne)
                                                odwołanie się do praw logiki (praw de Morgana), nie przypuszczałem,
                                                że potraktujesz to śmiertelnie poważnie”
                                                . Wobec wyraźnego
                                                nieporozumienia, a nawet (może wstyd teraz przyznać?) z nadzieją na
                                                porozumienie, poczułam się w obowiązku napisać, że tak nie było, a
                                                żart mimo początkowej ostrożności, doceniam. Wyjaśnienie było dość
                                                obszerne i wydaje mi się – zrozumiale napisane. Ty w odpowiedzi
                                                piszesz, że sprawa powinna zostać zamknięta po Twoich słowach.
                                                Czemu miałam milczeć, skoro wyraźnie źle mnie zrozumiałeś?
                                                Chciałam wyjaśnić sytuację. Widzę jednak, że dobrymi chęciami
                                                piekło wybrukowano.

                                                Qui tacet consentire videtur si loqui debuisset ac potuisset.

                                                Scripta manent.
                                                „Pomysł zastosowania formalnej logiki matematycznej do
                                                rozstrzygania sporu o Całun powinien być potraktowany wyłącznie w
                                                kategoriach żartu. ............. Miałam nawet zamiar pociągnąć
                                                żart .....Przypomniałam sobie jednak Twój post po moim żarcie
                                                dotyczącym „spisku artystów” .... mówiąc delikatnie – był to post
                                                karcący. Tym razem odpowiedziałam więc „z powagą”, wymawiając się od
                                                wielce uczonej dyskusji. Opatrzyłam jednak te zdania uśmiechami, bo
                                                trudno było się od nich powstrzymać.
                                                Proponuję więc zakończyć wątki osobiste, uznać, że Wysokie
                                                Układające się Strony - każda własny rozum ma, poczucie humoru
                                                takoż...i nie chce dowalić przeciwnikowi, tylko z nim podyskutować.
                                                „Mocium Panie, z nami zgoda?”

                                                To skrót mojego poprzedniego postu. Wyjaśnij mi proszę, z czego
                                                powinnam się tłumaczyć. Co upoważnia do stwierdzenia, że
                                                „traktowałam to śmiertelnie poważnie” a teraz znowu do tego
                                                wracam i przypisuję Ci: „pomysł zastosowania formalnej logiki
                                                matematycznej do rozstrzygania sporu o Całun”.

                                                Scripta manent

                                                Maja
                                                • jokker39 Re: Całun Turyński 17.05.10, 21:25
                                                  Droga Maju,

                                                  jako osoba błyskotliwa i dowcipna powinnaś już po pierwszym poście precyzyjnie
                                                  zdiagnozować moją niezbyt wielką inteligencję, brak subtelnego poczucia humoru,
                                                  szablonowość w myśleniu. Gdybyś zamiast mnie przeceniać pisała odpowiednio do
                                                  moich zdolności uniknęlibyśmy wielu zbędnych nieporozumień. Ludziom tak
                                                  nieporadnym umysłowo jak ja trudno jest nieraz uchwycić finezję argumentacji
                                                  rezolutnych dyskutantów.
                                                  Pisałem: „Maju, zauważ, że wykazanie późnej daty powstania tkaniny jest
                                                  rozstrzygającą falsyfikacją tezy o autentyczności Całunu, przypadek przeciwny
                                                  (potwierdzenie starożytności tkaniny) byłby niezwykle poważnym argumentem za -
                                                  lecz nie ostatecznym (wyrażając się sorbonistycznie: wynika to z praw de Mograna
                                                  dla rachunku predykatów)”.
                                                  Ty odpowiedziałaś: „smile proszę o litość! Cieszę się, że posługujesz się logiką,
                                                  ale jestem pewna, że możemy się porozumieć bez użycia tej matematycznej oprawy.
                                                  Ostatecznie to dość prosty problem logiczny i używanie do jego opisu rachunku
                                                  kwantyfikatorów nie jest konieczne, przy całym szacunku dla de Morgana”.
                                                  Po Twoich wyjaśnieniach przejrzałem na oczy, wszystko stało się jasne i wyraźne.
                                                  Ty wcale nie dajesz wymownie do zrozumienia, że ja proponuję tu – jak
                                                  figlarnie napisałaś – „użycie młota pneumatycznego do wbicia pineski w tablicę
                                                  korkową”. To oczywista oczywistość, że wcale nie sugerujesz czytelnie, że w
                                                  mojej wypowiedzi w sposób istotny a nie całkowicie marginesowy i autoironiczny
                                                  (używam sformułowania „mówiąc sorbonistycznie”wink odwołuję się do logiki
                                                  formalnej. Ty po prostu żartobliwie wyrażasz najwyższą aprobatę dla mej
                                                  pobocznej konstatacji.
                                                  Dlatego zupełnie nie na miejscu była moja uwaga: „Równie dobrze można by
                                                  zarzucać komuś, kto żartobliwie powiedział: „nie jedź szybciej, niż pozwalają Ci
                                                  umiejętności, w przeciwnym razie brutalnie dadzą o sobie znać prawa fizyki”, że
                                                  zamiast zachęcać do zdobywania doświadczenia w kierowaniu autem, proponuje
                                                  studiowanie równań różniczkowych i całkowych by lepiej opanować formalizm
                                                  matematyczny mechaniki newtonowskiej”.
                                                  Popisem subtelnego humoru i uprzejmości w stosunku do dyskutanta jest
                                                  następujący passus: „Dokładnie opisałeś wzrastanie lnu smile Czemu nie zacytowałeś
                                                  znanego wszystkim dzieła „Jak to ze lnem było” ? TO WCALE NIE KPINA!!!!!!”. Czyż
                                                  nie jest wzorem kurtuazji polemicznej to odesłanie do namolnie dydaktycznej i
                                                  nieznośnie moralizatorskiej bajki Marii Konopnickiej? To jednak jeszcze nic.
                                                  Prawdziwym majstersztykiem polemicznej roboty jest Twoja replika na moje
                                                  zdziwienie, że można serio uważać czterowyrazową frazę „len jest rośliną
                                                  jednoroczną” za „dokładne opisanie wzrastania lnu”. Ripostowałaś: „Znacznie
                                                  skróciłam Twoją wypowiedź, nie cytowałam całości”. Toż to dowcip porównywalny z
                                                  najlepszym absurdalnym humorem w stylu angielskim (już chciałem powiedzieć
                                                  odrzucającym logikę arystotelesowską, ale ugryzłem się w język)!
                                                  Maju, podziwiam również ostrość Twego satyrycznego spojrzenia na niepokojące Cię
                                                  zjawiska kulturowe. Cóż to za niepoważni ludzie są w tej amerykańskiej nauce.
                                                  Jak Instytut Claya miał czelność przyznać nagrodę miliona dolarów, takiemu
                                                  dziwakowi i abnegatowi Griszy Perelmanowi za opublikowany wyłącznie w Internecie
                                                  dowód hipotezy Poincarego? Ośmielony idącym z góry przykładem, taki ciura jak
                                                  ja, ośmiela się powątpiewać w kategoryczność Twej opinii odnośnie Stevena
                                                  Schafersmana: „Jego oceny, zamieszczone na redagowanej przez niego stronie
                                                  internetowej, nie mają żadnej mocy jako argument w
                                                  dyskusji”. Może jednak coś nie całkiem głupiego udało mu się tam zamieścić. Co
                                                  sądzisz np. o następującej jego prognozie:
                                                  “Of course, we scientists must always be grateful to STURP for allowing us to
                                                  get the correct radiocarbon date in the first place: STURP's overwhelming
                                                  certainty of the authenticity of the Shroud--derived from the massive
                                                  self-deception of believing their own bogus scientific data and illogical
                                                  conclusions!--gave the Catholic Church the confidence it needed to permit dating
                                                  the Shroud and proving once and for all that it was 1st century in origin.
                                                  Members of STURP literally convinced the Catholic Church to proceed with the
                                                  radiocarbon dating program, allowing truly neutral, skeptical, and mostly
                                                  secular scientists (and thus completely different in character from STURP
                                                  personnel) to get their hands on a piece of the Shroud and subject it to a real
                                                  scientific test. If the Church thought it might get a 14th century date, it
                                                  would never have permitted the sampling and dating, since its goal has always
                                                  been to milk the Shroud for its faith-strengthing qualities. For over a decade,
                                                  STURP has been attempting to make up for their error and get back in the good
                                                  graces of the Church. I always smile when Rogers and the other believers in the
                                                  Shroud's authenticity suggest another dating experiment. As they well know, it
                                                  will never happen!”.

                                                  Póki co proroctwo Schafersmana “it will never happen” się sprawdza!
    • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 19.05.10, 19:25
      Drogi Jokkerze.
      Cóż to za niepoważni ludzie są w tej amerykańskiej nauce.
      Jak Instytut Claya miał czelność przyznać nagrodę miliona dolarów,
      takiemu dziwakowi i abnegatowi Griszy Perelmanowi za opublikowany
      wyłącznie w Internecie dowód hipotezy Poincarego? Ośmielony idącym z
      góry przykładem, taki ciura jak ja, ośmiela się powątpiewać w
      kategoryczność Twej opinii odnośnie Stevena Schafersmana

      Nie bawiłam się w satyryczne komentarze.
      Oceniałam wartość artykułu, który przeczytałam i moja ocena była
      negatywna. Mam do tego prawo, to była moja ocena – każdy ma prawo
      do własnej.
      Są ustalone i przyjęte przez większość zasady odpowiedzi na
      publikowane wyniki badań i ogłaszania krytycznej oceny tych wyników.
      Jeśli ktoś chce, by jego krytyka wykonanych przez kogoś badań była
      traktowana poważnie – zwykle tych zasad się trzyma. Wykluczają one
      używanie argumentów ad personam albo traktowanie własnych
      niepewnych spekulacji jako prawdy objawionej.
      Nie napisałam, że wszystko, co jest publikowane w sieci jest
      bezwartościowe. Przeciwnie – wiele czysto naukowych czasopism ma
      wersje elektroniczne, a część poważnych prac ukazuje się wyłącznie w
      wersji internetowej. Nie występuję przeciwko sieci – zwracam Ci
      tylko uwagę, że przy ocenie wypowiedzi kogokolwiek, na jakikolwiek
      temat, należy brać pod uwagę ewentualny brak obiektywizmu autora
      tejże wypowiedzi. W rozważanym przez nas przypadku obiektywizm nie
      jest mocną stroną autora.
      Będę Ci wdzięczna, jeśli nie będziesz przeprowadzał interpretacji
      rozszerzającej moich postów. Twoje egzegezy są barwne, ale nie mają
      wiele wspólnego z rzeczywistością
      Perelman smile . Nie byłoby źle, gdybyś, zanim powołasz się na jakiś
      fakt, sprawdził jak w rzeczywistości wygląda. Zdaje się, że Twoja
      wizja ogłoszenia tego odkrycia jest dość romantyczna smile.
      Perelman był w owym czasie (do 2003) bardzo znanym w świecie
      matematykiem, profesorem Instytutu Stiekłowa w Saint Petersburgu, a
      w kwietniu 2002 prowadził publiczne wykłady w przesławnym MIT
      (Massachusetts Institute of Technology). Właśnie tam , w ramach tych
      wykładów, przedstawił po raz pierwszy swój dowód hipotezy Poincare.
      Następnie dowód został przedstawiony w sieci, na
      wysokospecjalistycznych stronach skierowanych do zawodowych
      matematyków. Te wstępne doniesienia ( w formie trzech tzw.
      preprintów, wysłane zostały do zamieszczenia na stronach
      internetowych w listopadzie 2002 i marcu oraz lipcu 2003 roku – do
      chwili obecnej zgłoszenie ich do umieszczenia w sieci można zobaczyć
      na stronach Uniwersytetu Cornella (Cornell University) w dziale
      Mathematics > Differential Geometry.
      Wbrew temu, co zdajesz się sądzić, Instytut Claya przeprowadza
      bardzo surową weryfikację kandydatów do nagrody. Nikogo nie obchodzi
      czy publikacja ma formę papierową czy elektroniczną - nie to jest
      kryterium uznania pracy za publikację naukową.
      Jednym z wymogów Instytutu jest dwuletni okres między ogłoszeniem
      odkrycia a ew. przyznaniem nagrody – w tym czasie publikacja ta
      poddana zostaje surowej „kontroli jakości”. W przypadku Perelmana
      okres ten wydłużył się nawet do 7 lat, nagroda przyznana została w
      2010. W tym czasie ukazało się wiele pulikacji potwierdzających
      prawdziwość dowodu. Od 2003 roku Perelman rzeczywiście stał się
      dziwakiem i abnegatem, a przyjęcia nagrody odmówił, podobnie jak
      wcześniej nie przyjął medalu Fidelisa, uważanego za matematycznego
      Nobla (został mu przyznany w 2006 roku). Nikomu chyba nie przyjdzie
      do głowy zaprzeczać, że Instytut Claya przyznał nagrodę słusznie –
      pozostaje pytanie – jak teraz uda Ci się przeprowadzić analogię
      między Perelmanem a Schafersmanem .
      Mimo wszystko jestem Ci wdzięczna za ten wywód. Otóż w 2002 roku nie
      tylko Perelman ogłosił, że przeprowadził dowód hipotezy Poincare.
      uczynił to również prof. Martin Dunwoody . Jego doniesienie ukazało
      się jako preprint najpierw pod tytułem "A Proof of the Poincaré
      Conjecture" to potem pojawił się znak zapytania "A Proof of the
      Poincaré Conjecture?”. Szybko okazało się, że przeprowadzony przez
      niego dowód nie ostał się w toku sprawdzania jego wartości. Jak
      widać, nie wystarczyło ogłosić odkrycia, trzeba jeszcze przetrwać
      proces sprawdzania. Prof. Dunwoody nie ma powodu wstydzić się swego
      błędu – to każdemu może się zdarzyć. Uznał, ze coś odkrył i poddał
      to ocenie innych specjalistów w tej dziedzinie. Schafersman tego
      nie zrobił.
      Repetitio mater studiorum est.
      Może jednak coś nie całkiem głupiego udało mu się tam zamieścić.
      Co sądzisz np. o następującej jego prognozie:
      (...)I always smile when Rogers and the other believers in the
      Shroud's authenticity suggest another dating experiment. As they
      well know, it will never happen!”.
      Póki co proroctwo Schafersmana “it will never happen” się sprawdza!

      Moje zastrzeżenia Ty sam potwierdzasz. Jego koronnym argumentem jest
      to, że on sądzi, że się coś zdarzy. Przepowiadał, że pismo wycofa
      się z publikacji (czyli stwierdził, że uważa, że badania zostały
      przeprowadzone nierzetelnie, a wyniki są świadomie sfałszowane) –
      mylił się. Zapowiadał, że ogłosi własną pracę, będącą odpowiedzią na
      artykuł Rogersa – nie opublikował, a 5 lat jest czasem aż nadto
      wystarczającym do napisania takiej pracy, tym bardziej, że jej
      podstawowe tezy miał już gotowe, wnioski sformułowane....
      Teraz żądasz uznania, że prognoza, iż nie będzie dalszych badań
      jest prawdziwa. Tego nie wiem. Takie badania są zapowiadane. W
      każdym razie doświadczenia z prognozami. Schafersmana.nie są
      dobre. ........
      W jaki jednak sposób nawet spełnienie tej przepowiedni wpłynąć ma
      na ocenę wiarygodności badań Rogersa – nie wiem. Żeby je ocenić i
      wykazać, że są niewiarygodne niepotrzebne jest badanie Całunu.
      To chyba tyle w części merytorycznej.

      Jokkerze, z przykrością stwierdzam, że gdzieś zginął nam nagle
      główny temat dyskusji – Całun Turyński. Uznałeś, że rozstrzygnęliśmy
      już kontrowersje?
      Kolejny (czwarty już) raz proponuję by zmienić ton tej rozmowy. Nie
      chcę prowadzić jej w sposób, który Ty wymuszasz.. Pierwszą z tych
      propozycji potraktowałeś ostro, na następne nie odpowiedziałeś nic.
      Może tym razem...?
      Czy mam w czwartym już poście tłumaczyć, że nie jestem wielbłądem i
      czy rzeczywiście oczekujesz, że nie podejmę dyskusji gdy Ty stawiasz
      mi zarzuty? Nawet jeśli uznałeś je za uzasadnione, ja nie muszę
      mieć takiego samego zdania.Tropisz kpinę czy chęć obrażenia Cię w
      każdym napisanym przeze mnie zdaniu, zarzucasz mi wyolbrzymianie
      różnych rzeczy. Nieustannie przypominasz mi „słowa Nauczyciela o
      belce w oku”
      ....naprawdę sądzisz, że tylko drzazga tkwi w Twoim?
      Kiedy zażartowałam na samym początku naszej znajomości, Ty
      zarzuciłeś mi głupotę,
      Teraz trzeci czy czwarty raz wracasz do mojej wypowiedzi o prawach
      logiki, gdzie jedynym możliwym do postawienia mi zarzutem jest brak
      poczucia humoru. Temu tematowi poświęcona jest połowa Twojego
      ostatniego postu, przy czym jednocześnie uważasz, że ja powinnam
      milczeć.
      W końcu uznałeś, że „kilkuwyrazowa luźno rzucona uwaga stała się
      dla Ciebie pretekstem do odegrania roli szeryfa broniącego
      forumowiczów przed Jokkerem chcącym terroryzować ich formułami
      algebry logiki”

      I dalej - w sumie trzy akapity na ten temat. Dlatego, że nie
      podjęłam dyskusji na temat logiki?!!!!
      Napisałam: proszę o litość! Cieszę się, że posługujesz się
      logiką, ale jestem pewna, że możemy się porozumieć bez użycia tej
      matematycznej oprawy. Ostatecznie to dość prosty problem logiczny i
      używanie do jego opisu rachunku kwantyfikatorów nie jest konieczne,
      przy całym szacunku da de Morgana.

      Możesz mi wskazać, gdzie ta odpowiedź może być zinterpretowana w ten
      sposób jak Ty to zrobił
      • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 19.05.10, 19:30
        Przepraszam, tu jest końcówka postu. A tak się starałam, żby się
        zmieścić! smile

        Możesz mi wskazać, gdzie ta odpowiedź może być zinterpretowana w ten
        sposób jak Ty to zrobiłeś? Stawiasz mi zarzuty, że ja przesadzam?
        Naprawdę uważasz, że ta belka tkwi w moim oku?
        Czy nie sądzisz, że moglibyśmy rozmawiać spokojniej?
        • jokker39 Re: Całun Turyński 24.05.10, 11:59
          Droga Maju,

          czas już chyba kończyć naszą wymianę postów. Czcze teoretyzowanie nic już nam
          nie da. Np. Ty nie zostawiasz suchej nitki na Schafersmanie, ja uważam, że
          stawia on konkretne, możliwe do jednoznacznej weryfikacji zarzuty w stosunku do
          hipotezy o autentyczności Całunu. Uważam, że jego mowa jest tak, tak; nie, nie.
          Przykładowo: “There is no blood on the Shroud: all the forensic tests specific
          for blood have failed”. Dlaczego nie załatwić sprawy za jednym razem i nie
          wykazać w przekonujący sposób fałszywości tej i innych jego tez. Przekonujący to
          znaczy jawny i zgodny ze standardami przyjętymi w archeologii, kryminalistyce,
          medycynie…
          Maju nadarza się być może wspaniała okazja by tego dokonać. W ostatnim „Świecie
          Nauki” (maj 2010, s. 24) jednym z najbardziej cenionych w świecie czasopism
          popularyzujących odkrycia nauk przyrodniczych jest informacja o opracowaniu
          nowej nieniszczącej metody datacji C14. Małą próbkę całunu będzie można badać
          praktycznie dowolną ilość razy. Już widzę – przed oczyma duszy mojej - jak pod
          czujnymi kamerami BBC albo Discovery Channel szarlataneria Schafersmana i spółki
          zostanie definitywnie obnażona.
          Odsuwanie w mglistą przeszłość udostępnienia Całunu do badań naukowych robi
          bardzo niedobre wrażenie – krótko mówiąc to woda na młyn Schafersmana i innych
          niedowiarków.
          Na marginesie. Metodyka datacji C14 ciągle jest rozwijana. Daty są coraz
          precyzyjniejsze i coraz bardziej zgodne z uzyskanymi odmiennymi metodami.
          Zapotrzebowanie na tego typu badania chyba nie maleje. Nawet z pewnym
          niedowierzaniem przyjąłem to, że w małej podkrakowskiej miejscowości prywatny
          przedsiębiorca założył laoratorium radiowęglowe ryzykując – jak można założyć
          swoje pieniądze. Oto namiary i informacje z firmowej strony: Laboratorium
          Datowań Bezwzględnych Cianowice 225, 32-043 Skała; Siedziba Laboratorium ul.
          Księdza Połetka 34. „Laboratorium oferuje datowanie radiowęglowe techniką
          scyntylacyjną. Jest wyposażone w zakupiony w grudniu 2008 r. spektrometr
          niskotłowy nowej generacji (3 fotopowielacze) produkcji fińskiej – HIDEX 300SL.
          Do uzyskiwania benzenu z próbek organicznych wykorzystywana jest linia
          preparacyjna o wydajności około 900 sztuk rocznie. Laboratorium specjalizuje się
          w datowaniu próbek drewna i węgli drzewnych, szczególnie z wykorzystaniem metody
          dopasowania do krzywej kalibracyjnej (wiggle matching). Laboratorium można
          zlecić również datowanie wszystkich typów próbek standardowo analizowanych
          techniką konwencjonalną ”. Jak się zdaje właściciel nie wybiera się na bezrobocie.
          Maju, w sprawie mojego rzekomo natrętnego powracania do kwestii praw logiki mogę
          Ci powiedzieć tylko, że to ja Prosiłem Cię, właśnie o to byś nie robiła z muchy
          słonia, byś nie zwracała większej uwagi na rzuconą en passant najzupełniej
          błahą, kompletnie bagatelną, żartobliwą i autoironiczną (ironiczną w stosunku do
          siebie samego) uwagę o prawach de Morgana. Niestety prośba moja była głosem
          wołającego na puszczy.
          • maja-z-podworka Re: Całun Turyński 24.05.10, 17:49
            Drogi Jokkerze. smile
            Skoro kończymy, dziękuję Ci za dyskusję smile.

            Cieszę się z rozwoju różnych metod badawczych, które można
            zastosować i czekam z ciekawością na wyniki następnych badań.
            Jeśli Całun okaże się falsyfikatem, trudno - pozostanie dla mnie
            zdumiewającym dziełem sztuki. Mój świat nie zawali się...Ale na
            razie nie zostało to udowodnione smile
            Nie zostawiam suchej nitki na Schafersmanie bo na to zasłużył. Ktoś,
            kto stosuje argumenty ad personam w odpowiedzi na publikację
            naukową, nie zasługuje na nic lepszego.
            Rozważam sprawę laboratorium, o którym piszesz. Kryptoreklama :-
            ) ??? Proszę nie zarzuć mi znowu braku poczucia humoru! smile
            Oczywiście są takie laboratoria. Datowanie C14 jest bardzo często
            stosowane i nikt nie chcialby z niego zrezygnować smile. Problem
            jedynie w tym, że należy zdawać sobie sprawę z ograniczeń tej
            metody.

            Stanowiłeś dla mnie spore wyzwanie smile.
            Dyskusja toczona na forum ma swoje prawa, jeśli nie rozstajemy się
            po jej zakończeniu jako śmiertelnie obrażeni na siebie wrogowie –
            jest nieźle. W każdym razie z pewnością postulat, by przeprowadzono
            dalsze badania - mamy wspólny.
            Pozdrowienia Jokkerze, jeszcze raz dziękuję smile
            • jokker39 Re: Całun Turyński 24.05.10, 20:19
              Dziękuję za rozmowę. Masz rację, mamy ten sam postulat. Chociażby z tego powodu
              nie możemy rozstać się pogniewani wink

              Wszystkiego dobrego smile
              • k.karen Re: Całun Turyński 25.05.10, 10:59
                Maju, Jokkerze smile
                Bardzo dziękuję za możliwość czytania Waszej dyskusji.
                To rzadkość na forach spotkać ludzi, którzy chcą dzielić
                się w kulturalny i tak merytoryczny sposób swoją wiedzą.
                Wiele się nauczyłam i dowiedziałam. Jestem pewna,
                że to nie jest jedyny temat i dziedzina na który możecie
                wymieniać swoje poglądy i opinie. Bardzo Was proszę, nie
                pozbawiajcie nas możliwości choćby tylko czytania wymiany Waszych
                myśli a może też i czasem wzięcia udziału w jakiejś dyskusji.
                Więcej, więcej bardzo proszę smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka