Dodaj do ulubionych

Pogodnie mi

05.12.11, 12:10
Trzy razy księżyc odmienił się złoty
Nie spadła kropla deszczu ani joty
Już rzeki więcej dna niż wody mają
I tylko gdzie niegdzie bombki wystawają

I wyschła na mej działce studnia
Skoro nikt nie dolewał od września do grudnia
Klęcząc ja na działce o deszcz składałem modła
Aż mnie jakaś sroka w sam tyłek ubodła

I pewnie mego modła raczyć wysłuchano
Bo wiatrem zawyło i deszczem polano
Znów będzie pięknie i rzeka odżyje
I bąbkę zapomnianą znów czule przykryje

Jest ulica z nazwą prawie świętą
Co łączy Kraków z Hutą co ma hutę zdechniętą
I dzisiaj ulica pięknym deszczem żyje
A i wiatr jak na dworcu w Kielcach p…i i wyje
Obserwuj wątek
    • hardy1 Re: Pogodnie mi 05.12.11, 20:28
      Ciesz się z czystości ulic deszczem wymuszonej,
      i Wisły w korycie wreszcie podniesionej.
      Twa działka odżyła? Wielce się to chwali
      byle piorun w jabłoń gromem nie przywalił.

      Ulica zaś...nazwa od radnych "z miiłości"
      przydana zapewnie. Wiadomo, czołobitnosci
      biskupom nie szczędzili. Wielce sobie ważyli
      iż wybory znów będą. O ich poparciu marzyli.
      • k.karen Re: Pogodnie mi 05.12.11, 23:00
        I u mnie też sucho... ale nie suchoty ( wink
        jak księżyc trzy razy odmienił się złoty.
        Lecz dzisiaj miast popadać, zrosić z lekka tylko,
        jak nie hukło, gwizdnęło, gradem przywaliło.

        Trwało to niecałe, może z pół godziny,
        wszystko zaś, lodowe, przykryły gradziny.
        Czy ziemia dostała taką ilość wody,
        żeby zrobić zapas na suche pogody?
    • wscieklyuklad Re: Pogodnie mi 06.12.11, 21:04
      Księżyc wraz swe oblicze odwrócił od Ziemi,
      my w oknach stoim, wróżbą niemą zadziwieni,
      bo kiedy Nieba znaki ku nam Bogi ześlą,
      dreszcz po plecach twych biegnie, czyś królem, czy cieślą.
      Deszczu kropli wyglądasz, a kałuż pozłoty,
      z nimi miesiączka lico wiecznie darło koty,
      bo kiedy stopą wnijdziesz, a wodą zatrzęsiesz,
      on niczym w galarecie dygoce, gdy w więcierz
      źrenicy go obłapisz, a z brei dobędziesz,
      by tak już zniewolony, a przepadku bliski,
      był jako okoń zwinny, jako piskorz śliski.
      I niczym rybka złota ( któż jej nie docenia) ,
      na prośbę twą wraz spełnił wszystkie trzy życzenia.
      Gdy czas się już dopełnia i dość masz już suszy,
      o parapet dżdżu bębna tęskne twoje uszy,
      wotum ku Księżycowi nieść pragniesz - a nuże,
      by ten- i jak najprędzej - zesłał wreszcie burze.
      On zżyma się i wije, prośby twej nie spełni,
      ani gdy w nowiu będzie, ni gdy sięgnie pełni,
      bowiem Kosmosem naszym insze prawa rządzą,
      co w dokonaniach naszych nieustannie mącą.
      Susza tak niesłychana, że iście pustynna,
      Wisła- rzek ta królowa- już nie jest tak płynna,
      i gdyby Wandzie teraz w fale było skoczyć,
      z łachą spory zażarte musiałaby toczyć,
      bo miast w falach dokonać na dobre żywota,
      w płyciźnie rozpaczliwie byłoby jej miotać.
      A mieszczuch z Kazimierza, libo Nowej Huty,
      nie strzymał by ni wstydu, ni znamion poruty.
      Smok wawelski zaś siarką przez szewczyka pasion,
      nie miałby czym zapijać ni panien, ni nasion.
      I nawet hejnalista z wyżyn Maryjaca,
      nie miałby czym ugasić męczacego kaca.
      Zatem pod Jamą Smoczą czary odprawiają,
      w ogień wrzucają zioła, na twarze padają,
      o potoki sążniste modlitwa się niesie,
      słychać ją i na Błoniach, płynie w Wolskim Lesie.
      Nagle grzmot się rozlega, a grad z góry sypie,
      kto takim w czerep zerwał zaraz ledwie zipie,
      ku arkadzie mkną wszyscy, aby życie bronić,
      (i od szczęścia nadmiaru czasem trzeba stronić).
      Wkrótce wszystko ucicha, woda spływa strugą,
      teraz ze zdroju czerpać będzie można długo.
      Smok łyk wody spije, Wanda się topić może,
      Ty też ze studni wiadro sięgnij Kicho_norze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka