A co jeśli....

21.07.12, 10:00
Nie uchroni przed bólem do końca naszych dni, Sakralu ?
Jeśli każdy nasz dzień będzie znaczony cierpieniem i smutkiem ?
Gdy dowolna chwila pełnic nas będzie jeno rozczarowaniem i goryczą ?
I gdy przepadnie nadzieja, iż w ostatniej chwili naszego życia On ześle Cheruby ?
Czy wówczas "Pasja" Bacha będzie wyłącznie .... rzępoleniem ?
Czy śpiewane strofy będą trącić fałszem ?
I czy obietnica zbawienia przez zrozumienie pozostanie jedynie czczą obietnicą ?

Czwartek. Godzina 16.45. Dzwonię do kancelarii parafialnej.
Zarejestrowałem się kilka dni temu na internetowej stronie firm produkujących mleko. Obiecali ( i przesłali ) próbki wysokogatunkowego mleka w proszku dla niemowląt.

- Pochwalony Jesus Chrystus
- Na wieki wieków amen.
- Chciałem przekazać mleko w proszku dla niemowląt.
- Ale w lipcu i sierpniu punkt charytatywny jest nieczynny.
- Może jednak ktoś zgłasza się do państwa po wsparcie ?
- Ile jest tego mleka ?
- Sto opakowań.
- A jaki jest termin ważności ?
- Do kwietnia przyszłego roku.
- Kancelaria jest czynna do godziny 17.00
- Mogę nie zdażyć, muszę sie ubrać i dotrzeć do państwa. Mogę być kilka minut po 17.00 ?
- Będę czekać do 17.05.

Ubrałem się i pognałem. Dotarłem o 16.58. Jeszcze zdążyłem.....

Wiesz Sakralu ? Na paczce zbiorczej wydrukowali "Ambasador mleka" ....
Mam ten napis przed oczami, gdy piszę do Ciebie.
A w tle jeszcze unoszą się ostatnie słowa i rozmyte takty bachowskiej "Pasji".....
    • janzpola Re: A co jeśli.... 21.07.12, 10:18


      piszesz:

      "czy obietnica zbawienia przez zrozumienie pozostanie czczą obietnicą"

      WU

      nie wiem wiem do czego zmierzasz


      Sakral
      • wscieklyuklad Re: A co jeśli.... 21.07.12, 10:23
        Wiekopomna "Pasja" Bacha, jaką wkleiłeś na "Podwórećku", opatrzona jest tekstem.
        Wsłuchaj się w słowa rozmowy Chrystusa z ukrzyżowanym tuż obok "nawróconym".
        Tam jest odpowiedź.....
        • janzpola Re: A co jeśli.... 21.07.12, 10:31

          to znam na pamięć
          ale co to ma do Twojego tekstu


          Sakral
          • wscieklyuklad Re: A co jeśli.... 21.07.12, 11:00
            Tym razem ja nie rozumiem.

            Wobec tego spróbuję uściślić.

            Tak często oczekujemy jednoznacznych znaków/symboli.
            W "Pasji" Bacha poznajemy znacznie pełniejszy i bardziej ludzki aspekt zrozumienia wartości życia moralnego, niż w Biblii. Ta ostatnia trąci nieco paragrafami i brzmi sucho. Biblijny "nawrócony przestępca" zdaje się w ostatniej chwili żebrać o litość. Bachowski natomiast zadaje pytania - dochodzi do swego pojęcia zerwania z grzechem na drodze refleksji.
            To poruszająca rozmowa.
            Pojawia się jednak pytanie - a co, jeśli refleksja nie prowadzi do "nawrócenia" ? W tym miejscu bez znaczenia, czy owa porażka wynika z braku wiary, pychy, okrucieństwa, głupoty, nonszalancji, poczucia bezkarności, ateizmu, jakiegoś rodzaju nienawiści do wiary - dowolnej ( tu naturalnie chrześcijańskiej).
            Czy z punktu widzenia wierzącego, życie takiej soby jest z góry skazane na pośmiertną klęskę ?
            Czy - jeśli nie ma w sobie wiary, a Ofiara Krzyża jest jedynie moralizującą opowiastką trącącą okrucieństwem ? Czy -z naszego punktu widzenia - życie takiego kogoś jest zwykłą egzystencją a kara czymś nieuniknionym ? Czy zatem komuś takiemu winniśmy współczuć i - jeśli już nie nawracać - to choćby dawać konkretny przykład - zbieżny z doktryną zasadniczą ?
            I dalej- czy prawy agnostyk napotka drzwi Raju zamknięte na cztery spusty ?
            Co zatem podlega "bożym osądom" ? Czy nawrócenie w "ostatniej chwili" jest wystarczającym "wytrychem do Raju" ?
            Autor "Pasji" - w końcowych linijkach tekstu prosząc o życie bez trosk i bólu..... w rewanżu obiecuje sławienie boskiego imienia do "dni ostatnich".
            Umowa wiązana ? Uchylona furtka do uprawnionego tym samym "odwrócenia się plecami" ?
            Zatem - zachwyt twórcy, czy "kupiecki kontrakt "?

            Przy okazji dałem przykład pojęcia "prolongaty biedy"...
            Instytucja, której przecież celem przewodnim jest niesienie pomocy - nie tylko tej duchowej,
            robi dwumiesięczną przerwę w działaniu charytatywnym. "Kancelistka" poinformowała mnie o dwóch młodych kobietach - potencjalnych odbiorczyniach mleka. Zapytana - nie potrafiła jednak określić, czy są obecnie w ciaży, czy też już urodziły. Nie potrafiła też jednoznacznie określić, czy ma z nimi jakiś kontakt. A co dla mni osobiście najstraszniejsze - nie byłą skłonna poczekać kilku minut po godzinach dostępności kancelarii, by przyjąć dar dla potrzebujących.

            Widać "wykonawcy Testamentu z Krzyża" troszczą jedynie o płodzenie drogą naturalną, życiem w formalnym i poświęconym kropidłem związku obowiązkowo kobiety i mężczyzny, że ograniczę się jedynie do sfery partnerstwa i rozmnażania.
            Te już urodzone mogą czekać. Przecież mleko ma odległy termin ważności....
            • janzpola Re: A co jeśli.... 21.07.12, 11:20
              WU


              w drugiej części zgoda

              w pierwszej - język,znaczenie,narzucenie języka
              dobro,zło,miłość itp.

              i to przypomina wątek kol.Kichonora (link)

              i dalej (link)

              kol.Uli pisze (link)

              Sakral
              • janzpola A co jeśli.... 21.07.12, 11:30


                WU

                a teraz z innej strony

                swego czasu popełniłem duży nietakt
                było mi bardzo przykro,przeprosiłem

                do tekstów wróciłem,przeczytałem z dużym zainteresowaniem

                a dzisiaj wieczorem muzyka do tego tematu
                znana muzyka
                bardzo stare nagranie
                jak słucham
                to często wracam to tej sprawy który Ciebie uraziła moim wpisem


                z wyrazami szacunku i uznania


                Sakral
                • wscieklyuklad Re: A co jeśli.... 21.07.12, 11:38
                  Zatem z niecierpliwością poczekam do wieczora.
                  Umiejętność wyrażenia ubolewania jest najbardziej ludzką cechą charakteru - w dobie dzisiejszego zadufania w sobie większości ludzi - wręcz bohaterstwem.
                  Najważniejsze jest jednak budowanie własnego świata -tak idei, jak i praktyki.
                  Jeśli czerpie się przy tym wzorce z otoczenia - tym lepiej.
                  Pewnie jeszcze wrócimy do tej dyskusji, ale ponieważ jest w Twoim poście więcej miejsca na domysły z mojej strony, niż pewniki,więc : co się odwlecze, to nie uciecze !
                  • janzpola Re: A co jeśli.... 21.07.12, 12:47
                    wscieklyuklad napisał:



                    Najważniejsze jest jednak budowanie własnego świata -tak idei, jak i praktyki.

                    Jeśli czerpie się przy tym wzorce z otoczenia - tym lepiej.


                    -------------------------------------------------------------------------------------(m.podkreślenia--------


                    WU

                    zobacz,ile
                    Ty i ja mamy wspólnego

                    __________________



                    do tego wpisu musiałem się odnieść

                    chociaż jestem w trakcie spożywania
                    rolady wołowej z czerwoną kapusta na ciepło i
                    ogórkiem małosolnym + ziemniaki


                    WU
                    nie złość się na mnie
                    ja już tak mam

                    • kicho_nor Re: A co jeśli.... 21.07.12, 12:51
                      Teraz już się pogubiłem, czy ten nawrócony biblijny nawrócił się
                      po wysłuchaniu Bacha, czy też po wypiciu mleka.
                      Sprawa jasności po czym się nawrócił jest o tyle ważna, że mleka nie lubię.
                      A gdyby na mnie przyszedł zegarmistrz światła purpurowy to wolę nagranie Bacha jednak.
                    • wscieklyuklad Re: A co jeśli.... 21.07.12, 14:21
                      Złość jest mi uczuciem obcym.
                      Do usłyszenia wieczorem. Odpiszę z pewnością.
    • janzpola A co jeśli....czas......... 21.07.12, 22:26

      WU

      czytałem to co pisałeś o swoim Przyjacielu którego już nie ma na tym padole
      chyba dużo zrozumiałem

      a teraz trochę ja osobie

      Roman,starszy chyba o jedno pokolenie + coś


      pamiętam miałem,może 19 czy 20 lat
      Roman,v-ce prezes ZLP oddziału wojewódzkiego

      i bardzo dużo książek,i były chyba pierwsze
      numery w języku polskim "Losservatore Romano"
      i bardzo dużo płyt,czarne krążki,bardzo dużo płyt

      ja tam byłem gówniarz
      ale te rozmowy do białego poranka
      o wszystkim co ważne i trochę mniej ważne

      i smak Carmenów,i do tego biała wódka czy whisky
      i kiszone ogórki domowej roboty małżonki Romana

      Roman odszedł
      nie ma Romana
      • janzpola Re: A co jeśli....czas......... 21.07.12, 22:30




        Karl Böhm
        koncert został nagrany w 1971 roku w wiedeńskim kościele Piaristenkirche



        do jutra

        a ja mam do pogadania
        z Romanem

        Sakral
      • sza.aliczek Re: A co jeśli....czas......... 21.07.12, 23:04
        Nie za wiele powiem, ale w jednym przywtóruję: to jest nieprawdopodobna przygoda życia i wielki dar od losu, jeśli można poznać swego życiowego Mistrza, zaprzyjaźnić się z nim i być na tyle młodym, młodzieńczym wręcz, że pozwoli się na kształtowanie.
        Miałam to szczęście w życiu.
        • wscieklyuklad Re: A co jeśli....czas......... 22.07.12, 07:27
          Może niekoniecznie aż "Mistrz" ? Może wystarczy ktoś, kogo się podziwia, bierze zeń przykład, stara - choćby był to faktycznie drobny i bez znaczenia szczegół- w czymś dorównać ?

          Moja ( w odróżnieniu od kilku innych osób ) znajomość z Przyjacielem, była czysto wirtualna.
          Nigdy nie miałem okazji uścisnać Jego dłoni, spojrzeć bezpośrednio w oczy. Pamiętam jedynie lekko chropawy głos mówiący - mimo tak wielu lat pobytu na obczyźnie - poprawną polszczyzną z niewielką jedynie typowo włoską melodyką.
          Chyliłem głowę przed Jego poświęceniem, przed trwaniem przy bliskiej osobie dokońca Jej dni. Po to, by spełnić Jej ostatnią niestety już wolę - chronienie niewielkiej grupki dopiero co "skrzykniętych" przy komputerze ludzi przed rozbiegnięciem się po różnych miejscach internetu.
          Człowiek, który przy całej swej dla mnie postawowej niedościgłości - zachowywał jakże ludzkie odruchy i sposób myślenia. Ten, który pojechawszy na lotnisko, by żegnać zmarłą Przyjaciółkę, wspominał potem zdziwione spojrzenia innych na widok osoby w garniturze człapiącej w pantoflach, gdy opuchlizna stóp uniemożliwiała wdzianie obuwia.
          I te rozmowy możliwe dzis dzięki olbrzymiemu postępowi informatyzacji - osiągnięciu, którego nie potrafimy wciąż ani docenić, ani - tym bardziej -wykorzystać.
          I wciąż ta wieczna troska o wszystkich, nieustanna życzliwość i serdeczność - nawet w obliczu doznawanych zniewag i wyrządzanych Mu przykrości.
          Dziś mogę już tylko wracać do wymienionych zdań.
          Dzis mogę już tylko postępować bez Jego autorytetu.
          Cieszyć się, gdy - już z tamtego świata, uśmiecha się gdym godny pochwały.
          I martwić, jeśli nie cieszy Go to coś, co dostrzeże, a co za naganne uzna.
          Czy taki jest Idol właśnie ? Czy ktoś taki zasługuje na miano Mistrza ?

          Requiem.....

          Utwór, który przecież ostatecznie zabił Mozarta. Tajemniczy do dziś, bo przecież w końcu nic pewnego, na czyje powstał zamówienie. Owdowiałego nagle arystokraty ?
          Mówią, że to jego największy konkurent muzyczny z otoczenia - Sallieri - zamówił Requiem...

          Czasem tak bywa, że umierający pozostawia po sobie niedokończone dzieło życia.
          Niepełne, a jakże piękne.
          Niepełne, a jakże trwałe.

          Taki był Mozart...
          Taki był Marco...
          I taki, Sakralu był i Roman.....
          • kicho_nor Re: A co jeśli....czas......... 22.07.12, 07:57
            WU, kurna
            Co by nie było, wazelina Ci się należy-
            Ładnie malujesz słowami
          • sorel.lina Re: A co jeśli....czas......... 22.07.12, 09:43
            Człowiek codziennie wychodzi na pustynię
            I nie zna granic tej pustyni.
            I codziennie kuszony jest człowiek,
            I nie zna granic tej pokusy.
            I codziennie walczy ze złem,
            I nie zna granic tego zła.
            [...]
            Niechaj trwa ten wieczór pustynny.
            Pragnę być sam z moim zwątpieniem
            I demonami
            R. Brandstaetter



            Najpierw był "Jezus z Nazaretu", a potem moja fascynacja Biblią. Trwa do dziś, Sakralu...
            • sza.aliczek Re: A co jeśli....czas......... 22.07.12, 13:13
              Roman Brandstaetter to kapitalna postać z pogranicza i kultury i tożsamości i wyboru i odbioru. Czytałam tylko Jezusa z Nazaretu i kupiłam sobie dawno temu w antykwariacie coś o Mickiewiczu, ale dotąd jeszcze nie zajrzałam.
              • sorel.lina Re: A co jeśli....czas......... 22.07.12, 15:50
                No to jeszcze raz Brandstaetter...

                [...] i wybaw nas

                od głupoty udającej mądrość,
                od kłamstwa udającego prawdę,
                od ślepoty udającej dalekowzroczność,
                od chamstwa udającego obrażoną godność,
                od fanatyzmu udającego wiarę,
                od brudu udającego czystość,
                od nienawiści udającej miłość,
                od niewoli udającej wolność,
                od obłudy udającej szczerość,
                od pychy udającej pokorę,
                od warcholstwa udającego odwagę,
                od szatana, który mówi nie, a myśli tak, a mówiąc tak, myśli nie. [...]


                Litania do Ducha Św., fragment.

                Tak, to był Mistrz prawdziwy... Zazdroszczę tym, którzy mieli szczęście Go znać.

                Szaliczku, Sakralu, serdeczności.
                  • wscieklyuklad Re: A co jeśli....czas......... 22.07.12, 21:24
                    Dziś obejrzeliśmy z Sorelliną jeszcze inny film, Sakralu.
                    Znakomity literacko i przede wszystkim pod względem treści emitowany niegdyś w TVP1 film o R. Brandstaetterze. Ta biografia wielkiego człowieka, peła jest jakże osobistych wspomnień tych, którzy kontaktowali się z nim.
                    https://www.tvp.pl/vod/dokumenty/historia/errata-do-biografii/wideo/roman-brandstaetter/4285435
                    • wscieklyuklad Re: A co jeśli....czas......... 22.07.12, 21:32
                      Warto obejrzeć ten film do końca.
                      Jeden z narratorów wspomina znalezione w pojemnikach na śmieci, karteczki kreślone ręka pisarza.
                      W narożniku każdej z tych kilkudziesięciu karteczek dużymi literami widniało podkreślone zdanie: "W imię Boże". A dalej czynności, jakie w danym dniu należy wykonać.
                      Kiedy usłyszałem to jakże osobiste wyznanie "odkrywcy" - przypomniałem sobie posty Soni z wątku "Misogino" kończone włoskim pozdrowieniem imienia Chrystusa.
                      I tak, Sakralu, koło historii zatoczyło dla mnie kolejny krąg....
                      Może to i jednostki we współczesnym świecie...
                      A może owo lustro z Twojego ostatnio wklejonego filmu ?
                      Bo przecież życie każdego z nas jest taką osobistą żonglerką...
                      • janzpola Re: A co jeśli....czas......... 22.07.12, 22:28
                        wscieklyuklad napisał:



                        Bo przecież życie każdego z nas jest taką osobistą żonglerką...




                        -----------------------------------------------------------(m.podkreślenia)--------------------


                        WU
                        pięknie to napisałeś

                        tak
                        nasze życie jest właśnie taką osobistą żonglerką

                        muzyczka (link)

                        pozdrowienia dla
                        Szanownej Małżonki

                        na mnie już czas
                        • sorel.lina Re: A co jeśli....czas......... 22.07.12, 22:52
                          janzpola napisał:

                          > pozdrowienia dla
                          > Szanownej Małżonki

                          big_grin Szanowna małżonka też cię niniejszym pozdrawia, Sakralu!
                      • janzpola Re: A co jeśli....czas......... 23.07.12, 02:17
                        WU

                        ponownie wróciłem do naszej rozmowy

                        nie mogę potraktować Ciebie niegrzecznie tzn.
                        w każdej sprawie będę miał takie same poglądy
                        jak i Ty

                        czy byłbyś z tego zadowolony? nie sądzę
                        i dla mnie już kol.Jogger nie był by już więcej
                        ciekawym partnerem do rozmowy
                        • janzpola Re: A co jeśli....czas......... 23.07.12, 02:37

                          do
                          tematu koniecznie wrócimy
                          przy filiżance dobrej herbaty

                          tylko
                          przedstawimy dekoracje,miasta i stroje

                          Japonia na Podwórku

                          wrócimy m.in. do Pasji wg.św.Jana Jana Sebastiana Bacha

                          i co? akceptujesz

                          WU
                          bawmy się dobrą muzyką i rozmową



                          Sakral
                          • janzpola Re: A co jeśli....czas......... 23.07.12, 02:45
                            poprawka:

                            wpis dotyczył kol.WU
                            ale kol.Jooker jak najbardziej wskazany,tak jak i wszyscy



                            warto odsłuchać
                            for-a-dream.......(link)


                            Sakral

                            • wscieklyuklad Re: A co jeśli....czas......... 23.07.12, 06:51
                              Naturalnie, że każda rozmowa ma sens, jeśli wzbogaca sposób widzenia i pojmowania świata bodaj o jeden - ten różnie postawiony- przecinek.
                              Udanej porannej herbaty wszystkim !
                              • hardy1 Re: A co jeśli....czas......... 23.07.12, 09:32
                                Spojrzenie na tę samą sprawę z różnych pozycji, zainteresowań, wychowania i wykształcenia - każdemu coś "dodaje". Trzeba tylko umieć.
                                Mam inne zainteresowania niż wielu innych. Inni mają różne od moich. Ale...czytając czy odsłuchując z Podwórka i Loży, nawet bezwiednie czegoś się dowiaduję. Wolę więcej niż mniej wiedzieć, posłuchać czy zobaczyć.
                                To mi dają nasze fora oprócz rozmów na mnie interesujące tematy oraz zwykłych pogawędek. Szczerze, gdyby nie było netu i naszych forów, prawie na pewno bym się nie spotkał i nie wiedział.
                                Bez tego można żyć. Wolę jednak żyć "z tym", chłonąć nowe. Nie wszystko mnie zainteresuje, ale część tak. I to już dobrze.

                                PS. Zamiast herbaty biorę mleko z płatkami na śniadanie...rutynowo. Niech każdy bierze to co lubi smile
                                • sza.aliczek Re: A co jeśli....czas......... 23.07.12, 10:39
                                  Mnie pokazano na forach sporo muzyki, do której pewnie nigdy bym nie dotarła sama.
                                  A dyskusje? - od tego są fora: )
                          • janzpola A co jeśli...II część rozmowy 24.07.12, 21:44


                            WU

                            na dzisiejszy wieczór mam niespodziankę muzyczną
                            a teraz krótko:

                            W.A.Mozart Requiem
                            nagranie z 31 maja
                            Sir Calion Dawis

                            Sakral
                            • janzpola Re: A co jeśli...II część rozmowy 24.07.12, 22:12

                              WU

                              po wspólnym wysłuchaniu Pasji wg.św.Jana pisałeś:

                              nawrócenie
                              zerwanie z grzechem
                              Ofiara Krzyża
                              brak wiary
                              ateizm
                              jakiś rodzaj nienawiści do wiary

                              i zadałeś pytanie

                              życie takiej osoby jest z góry skazane na pośmiertną klęskę?



                              ----------------------
                              moje podkreślenia
                              • janzpola Re: A co jeśli...II część rozmowy 24.07.12, 22:20

                                a żeby nam się nie nudziło
                                i nie robić seanse przekonywania przekonanych

                                to proponuję zabawę

                                Szanowna Małżonka z biletami na koncert w dłoni ,i pobłażliwym uśmiechem

                                a my
                                radosnym krokiem zmierzamy do sali koncertowej
                                niepomni tego co się dzieje na forum gazeta.pl


                                • sorel.lina Re: A co jeśli...II część rozmowy 24.07.12, 22:25
                                  Ale Szanowna Małżonka też na koncert chce, a nie tylko bilety wam trzymać! big_grin
                                  No i też chce nie pomnieć na pomniane.

                                  Fajnie Cię widzieć, Sakralu! smile
                                • janzpola Re: A co jeśli...II część rozmowy 24.07.12, 22:31


                                  ale tu następuje zmiana ról

                                  Twój kol.Sakral jest wychowany w miejscowej kulturze
                                  i mieszka sobie beztrosko w Tokio (albo inne wiosce )

                                  Japończycy do dzisiaj jakimś dziwnym
                                  trafem są
                                  uodpornieni na idee chrześcijaństwa
                                  i I części Biblii jak najbardziej też


                                  -----------------
                                  o misji o.M.M.Kolbe w Japonii wiem
                                  ale ten wątek na raczej nie interesuje
                                  • janzpola Re: A co jeśli...II część rozmowy 24.07.12, 22:40
                                    WU


                                    tak to już jest
                                    Szanowna Małżonka wraz z nami radosnym krokiem zmierza

                                    WU

                                    oczywiście to wszystko jest zabawą

                                    Sakral - Japończyk
                                    Małżonka + WU z plemienia znad Wisły

                                    zachwyceni muzyką


                                    a teraz posłuchajmy

                                    • janzpola Re: A co jeśli...II część rozmowy 24.07.12, 22:44


                                      https://encrypted-tbn1.google.com/images?q=tbn:ANd9GcRapFIZ3h1jK7umH_dxHfQwPY90YRU38wvKiegBexl3TUbR8NpU
                                      Sir Colion Dawis
                                      • janzpola Re: A co jeśli...II część rozmowy 24.07.12, 22:51




                                        https://www.audiobasics.com/acatalog/Product_MOZART_REQUIEM-LP.jpg


                                        W.A.Mozart (link)



                                        • janzpola Re: A co jeśli...II część rozmowy 24.07.12, 23:13



                                          od 19 minuty
                              • wscieklyuklad Re: A co jeśli...II część rozmowy 24.07.12, 22:45
                                Oczywiście to było nawiązanie do dwóch złoczyńców przybitych po obu stronach. Wiemy o tym ,który otrzymał obietnicę zbawienia. Całe zło zmazane dzięki nawróceniu w ostatniej godzinie życia. Wszystko wybaczone. Nie było niczego, co godne kary piekielnej/ czyśćcowej.
                                Te groźne z pozoru wymową słowa zawierają wszak jedną klauzulę : jeśli grzeszysz w nadziei, że kiedyś przeprosisz jedynie z obawy przezd karą - możesz sobie je włożyć wiesz gdzie.
                                To sytuacja jasna, gdy zachowujemy świadomość. W przypadku zgonu nagłego lub nieświadomego bywa gorzej ( w tym ostatnim przypadku ma decydować ostatnie namaszczenie ..... równie bezwolne, jak wyjściowy chrzest !!!! ) - to zmierza ku pośmiertnej klęsce ( kara za winy )

                                W dalszej częsci zadałem więc pytanie czy osoba nie wyznająca wiary w Chrystusa, a żyjąca praworządnie ( choćby wspomniany Japończyk ) ma przepaść w nieokreślonym niebycie ?
                                Oczywiście aby rozważania te były uprawnione, musimy założyć istnienie jakiejś formy istnienia na tamtym świecie - jak to najczęsciej określamy.
                                • wscieklyuklad Re: A co jeśli...II część rozmowy 24.07.12, 22:47
                                  No to teraz słuchamy i miłych snów !
                  • hardy1 Re: A co jeśli....czas......... 22.07.12, 23:28
                    Oglądnąłem i ja przy okazji ten filmik...
                    Dla mnie to nie tylko żonglowanie...to też "trzy kolory" które dają pełnię gamy życia. Tak jak te trzy kolory dają pełną paletę barw.
                    To tylko moje osobiste odczucie, nic więcej.
                    • sorel.lina Re: A co jeśli....czas......... 22.07.12, 23:38
                      Ha! A wiesz... masz rację, Hardy! Pełnia życia w naszych rękach... a ta w lustrze to ułuda.
                      • hardy1 Re: A co jeśli....czas......... 23.07.12, 00:41
                        Coś w tym sensie, Sorellino smile Nie patrzeć w lustro, bo czasem wykrzywia rzeczywistość. Patrzeć w głąb siebie...i żyć realnie, chłonąc to co jest dostępne smile
                        • sza.aliczek Re: A co jeśli....czas......... 25.07.12, 11:20
                          hardy1 napisał:

                          Coś w tym sensie, Sorellino smile Nie patrzeć w lustro, bo czasem wykrzywia rzeczywistość. Patrzeć w głąb siebie...i żyć realnie, chłonąc to co jest dostępne smile - jak zwykle wtrącę swoje 3 gorsze. Nie każdemu dane jest uspokoić się z samym sobą. Wtedy szuka wszystkiego do pomocy, czasem lustra, czasem muzyki, czasem ludzi. Róznie, prawda?
                          • sorel.lina Re: A co jeśli....czas......... 25.07.12, 11:33
                            sza.aliczek napisał:

                            > Nie każdemu dane jest uspokoić się z samym sobą. Wtedy szuka wszystkiego do pomocy,
                            > czasem lustra, czasem muzyki, czasem ludzi. Róznie, prawda?

                            Prawda, Szaliczku. smile
                            Dobrze jest, jeśli szuka ludzi, cudownie, jeśli szuka muzyki,
                            ale smutno, jeśli szuka lustra... tylko lustra...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja