Dodaj do ulubionych

Bandytyzm w szkołach

30.06.13, 16:48
Bandytyzm w szkołach to zjawisko łatwe do zauważenia i zarazem powszechne.Występuje już nie tylko w dużych miastach, ale i małych, wiejskich szkółkach.Wszyscy to dostrzegają, za wyjątkiem ministra oświaty i ich propagandowej tuby, czyli kuratoriów. Widać gołym okiem jak młode bandziorki biją i szykanują pozostałą młodzież. Podłączają się do nich ci dotychczas obojętni, niezdecydowani i tak rozrasta się fala przemocy. Dotyczy to nie tylko uczniów, ale także nauczycieli.Bandziorek nie pozwoli sobie postawić nedostatecznej oceny lub być ukaranym.Gdyby co to od razu odwet(przebite koła, porysowane auto, a nawet zorganizowany napad na jej dziecko). Oczywiście w tradycyjnej ocenie zawsze winny jest nauczyciel, a to jeszcze bardziej rozjusza młodych bandziorków.Co zatem jest przyczyną tego zjawiska? Ministrowie oświaty cwano zwalają winę na nieporadność nauczycieli(kłamstwo oczywiste), ale niestety udziela się ono przeciętnemu obywatelowi. Ja uważam, że przyczyną przemocy w szkołach jest totalna bezkarność! Zapobiec jej może(moim zdaniem) tylko minister oświaty.Usiłował tego szczytnego i ze wszech miar pożądanego czynu minister Roman Giertych. Niestety, niechlubnie zrejterował, a pierwszego dyrektora szkoły, który uwierzył w jego słowa i przyznał się, że w jego szkole jest przemoc - despotycznie wywalił ze stanowiska. Dalej już jest tylko gorzej, ale ja chyba jestem w "mylnym" błędzie . . . Zapraszam do dyskusji, wymiany poglądów.
Obserwuj wątek
    • kicho_nor Re: Bandytyzm w szkołach 30.06.13, 17:04
      Nie widzę wyjścia.
      Chyba że:
      Nauczyciel powinien być partnerem tnz. Chodzić w dresie patrzeć z pode łba,
      na wejściu do klasy wziąć z kopa kosz na śmieci i spytać kto k…
      Takie wejście gwarantuje wysokie wyniki nauczania.
      • 1agfa Re: Bandytyzm w szkołach 30.06.13, 20:43
        Jak zwykle z humorem i lapidarnie, Kichonorze smile (cześć).
        Fraternizowanie się nauczycieli z uczniami dotknietymi kultem przemocy juz w rodzinnych domach...
        Kichonorze, juz widze te sparringi przed, w czasie i po lekcjach.
        Zawód jest, niestety, nadmiernie sfeminizowany.
        Panie nauczycielki - na siłownię? tongue_out

        kicho_nor napisał:

        > Nie widzę wyjścia.
        > Chyba że:
        > Nauczyciel powinien być partnerem tnz. Chodzić w dresie patrzeć z pode łba,
        > na wejściu do klasy wziąć z kopa kosz na śmieci i spytać kto k…
        > Takie wejście gwarantuje wysokie wyniki nauczania.
      • sza.aliczek Re: Bandytyzm w szkołach 01.07.13, 10:47
        Kiszencję na ministra MEN!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        "Nie widzę wyjścia.
        Chyba że:
        Nauczyciel powinien być partnerem tnz. Chodzić w dresie patrzeć z pode łba,
        na wejściu do klasy wziąć z kopa kosz na śmieci i spytać kto k…
        Takie wejście gwarantuje wysokie wyniki nauczania".


        Brawo! : )))))
    • 1agfa Re: Bandytyzm w szkołach 30.06.13, 21:05
      Możesz wytłumaczyć, Nothing-nic (cześć) na czym według Ciebie ma sie zasadzać rola ministra oświaty w tępieniu bandyterki i przemocy w szkołach? Bo nie przeczę, że zjawisko istnieje i narasta.
      Niebłahe znaczenie przykładam do domowego wychowania i wadliwych domowych wzorców, jak również widzę czerpanie niechlubnych wzorów idących z zycia. Tolerowanie i właściwie bezkarność, brak nieuchronności kary wobec rozmaitych łobuzów, łysych i tęgokarkich osobników zwanych eufemistycznie "pseudokibicami", nadmierna swoboda w ich poczynaniach, tłumaczona swobodami obywatelskimi. Karygodne zachowanie w rozmaitych "przemarszach".
      Już małe dzieci oglądaja tivi, patrzą i się uczą. Do nauczycieli przychodzą dzieci i młodzież już w dużym stopniu ukształtowani.
      Nauczyciele tylko częściowo moga naprawić to, co zepsuł dom i ulica. Maja pracę o wiele trudniejszą, niz niegdyś.
      Zatem - czego oczekujesz od ministra edukacji?

      nothing-nic napisał:

      > Bandytyzm w szkołach to zjawisko łatwe do zauważenia i zarazem powszechne.Wys
      > tępuje już nie tylko w dużych miastach, ale i małych, wiejskich szkółkach.Wszys
      > cy to dostrzegają, za wyjątkiem ministra oświaty i ich propagandowej tuby, czyl
      > i kuratoriów. Widać gołym okiem jak młode bandziorki biją i szykanują pozostałą
      > młodzież. Podłączają się do nich ci dotychczas obojętni, niezdecydowani i tak
      > rozrasta się fala przemocy. Dotyczy to nie tylko uczniów, ale także nauczycieli
      > .Bandziorek nie pozwoli sobie postawić nedostatecznej oceny lub być ukaranym.Gd
      > yby co to od razu odwet(przebite koła, porysowane auto, a nawet zorganizowany n
      > apad na jej dziecko). Oczywiście w tradycyjnej ocenie zawsze winny jest nauczyc
      > iel, a to jeszcze bardziej rozjusza młodych bandziorków.Co zatem jest przyczyną
      > tego zjawiska? Ministrowie oświaty cwano zwalają winę na nieporadność nauczyci
      > eli(kłamstwo oczywiste), ale niestety udziela się ono przeciętnemu obywatelowi.
      > Ja uważam, że przyczyną przemocy w szkołach jest totalna bezkarność!

      (...)
      • hardy1 Re: Bandytyzm w szkołach 30.06.13, 22:22
        Powiem krótko tak - nauczyciele są bardzo ubezwłasnowolnieni - uczniowi wolno wszystko (i musi być w szkole do ukończenia 18 lat), kadra pedagogiczna ma bardzo związane ręce. Ileż razy słyszałem - no i co, no i co mi zrobisz?

        Jednak można zrobić. Ciężko ale można. Trzeba tylko wiedzieć, jaką zastosować metodę i jak nacisnąć (w ostateczności) nawet Sąd Rodzinny. Nie pomoże, to znów ich nacisnąć. Od razu powiem - człowiek ma czasem dosyć. Jeżeli jednak wybrało się taki zawód, to trzeba się męczyć w narzuconych przepisach prawa i, niestety, wprowadzonym w Polsce "szwedzkim wychowaniu".

        Ile już lat pracuję? I to z trudną młodzieżą. Nie miałem nic uszkodzonego, zagrożenia. Zwalczaliśmy dilerkę narkotykową (i to przyjeżdżającą samochodami z innych miast), walki kiboli przeciwnych klubów...jakoś sobie radzimy.

        Od razu dopowiem - nie wszyscy nauczyciele u nas mogą pracować. Albo sobie radzi, albo odchodzi. Jak wszędzie, mimo bzdurnych przepisów, zależy przede wszystkim od kadry.
        O rodzicach mógłbym opowiadać godzinami...to całkiem inny rozdział.
    • k.karen Re: Bandytyzm w szkołach 01.07.13, 08:43
      nothing-nic napisał:

      > Bandytyzm w szkołach to zjawisko łatwe do zauważenia i zarazem powszechne.

      Łatwe do zauważenia, ale na pewno nie jest powszechne. Gdyby było powszechne to znaczyłoby, że we wszystkich szkołach uczą się w większości bandyci. Poza tym określenie - bandytyzm - jest mocno przesadzone. Nie znam przypadku (na szczęście) zbiorowych zabójstw w polskich szkołach, tak jak to się zdarza w USA czy krajach zachodnich, gdzie jest łatwy dostęp do broni.

      > Ja uważam, że przyczyną przemocy w szkołach jest totalna bezkarność! Zapobiec
      > jej może(moim zdaniem) tylko minister oświaty

      W jaki sposób minister oświaty(?) może temu zapobiec?
      Moim zdaniem przemoc w szkołach - właściwe określenie, ma przyczynę najpierw w domu, w wychowaniu.
    • nothing-nic Re: Bandytyzm w szkołach 01.07.13, 22:23
      Dzięki za udział w dyskusji. Zanim odpowiem, najpierw przedstawię obecną sytuację wychowawczą.Najkrócej mówiąc - nauczyciel(jak również i dyrektor szkoły)nie ma formalnie żadnych środków aby przywołać do właściwego zachowania niesfornego ucznia.Co gorsze bandziorki szkolne(a jest ich sporo) świetnie(perfekcyjnie znają swoje prawa!). Jedyną na obecną chwilę szansą na uzdrowienie sytuacji wychowawczej jest wydanie przez ministra oświaty nowej ustawy oświatowej wzbogaconej o system dyscyplinarny, który choćby częściowo mógł ukrócić bezkarność. Oczywiście uprawnienia dyscyplinarne powinny być zróżnicowane dla nauczyciela, dyrektora i rady pedagogicznej.Dziś dyrektor rozkłada ręce i mówi, że nic nie może zrobić!Bezkarność zachęca innych,mało tego- bandziorek uderzy nauczycielkę,znieważy i bezczelnie mówi do dyrektora, że został sprowokowany no i od razu publicznie święci triumfy.Nauczyciel z reguły po pierwszym upomnieniu przez dyrektora nie ma innego wyjścia jak opuścić uszy, czyli zaprzestać reagować na przemoc w szkole.W czasie przerw nauczyciele mają dyżury.Proszę mi wierzyć, udają, że nie widzą przemocy, gdyż każda interwencja może się przykro dla nich skończyć. Jeszcze gorzej, gdy np. nauczyciel postawi jedynkę bandziorkowi.wtedy zaczyna się odwet.Tupanie , wrzaski ,lżenie, a jeśli chce np. napisać choćby temat lekcji - totalne rzucanie wszelkim śmieciem w nauczyciela.No oczywiście nikomu nic nie udowodni, bo był (przez chwilę) odwrócony....Całkowita bezkarność wkroczyła do szkół po upadku komuny.Nie możemy też winy zrzucać na rodziców. Po wojnie wzorce rodzinne wcale nie były lepsze, ale nauczyciele mając surowe środki dyscyplinarne z łatwością utrzymywali przyzwoity porządek.Od razu należy zaznaczyć, że kary cielesne pod żadnym pozorem nie mogą wrócić, nie można też wprowadzać kar finansowych,ale na pewno powinno stać się powszechne przenoszenie z klasy do równoległej klasy, a następnie do innej szkoły(jak dotąd tego w praktyce nie ma).Dojazdy na koszt własny do innej szkoły,do tego wcześniejsze wstawanie mogło by przyhamować zapędy rozrabiacze.Być może, że i sprzątanie w szkołe za karę- byłoby skuteczne......no ale od razu wrzask podniosą puryści....pracą nie wolno karać, przecież to praca ma uszlachetniać...(?!).Jednak system kar to oddzielny temat i wcale nie prosty,bo np.jeśli przeszkadza w czasie lekcji nie można postawić ucznia do kąta,bo ma się uczyć, nie można krzyknąć, nie można wyprosić z klasy, bo będzie bez opieki, nie można też wysłać do dyrektora,bo po drodze może komuś lub sobie krzywdę zrobić, nie można go też osobiście zaprowadzić, bo nie wolno pozostawić klasy bez opieki,nie można postawić za karę złej oceny, bo ocena jest za wiedzę, a nie za zachowanie, nie można też przenieść do równoległej klasy lub innej szkoły,bo tam jest inny program, inne podręczniki,co mogło by udaremić bandziorkowi promocję,nie można nawet za nie wykonaną pracę domową postawić jedynki, bo ocena jest za wiedzę, a nie za pracę(!).Jak wspomniałem- zainteresowani świetnie o tym wiedzą!W szkołach ponad gimnazjalnych jest nieco lepiej,gdyż tych najgorszych, można usunąć ze szkoły(ale też tylko teoretycznie).Z powyższych powodów przeniosłem się do innej(normalnej) pracy, ale większość nie może... widziałem nie raz jak płaczą(!)
      • hardy1 Re: Bandytyzm w szkołach 01.07.13, 22:37
        Przesadzasz. Mieszasz prawdę z półprawdami i z nieprawdami. Można przenosić z klasy do klasy, można kierować sprawę do Sądu Rodzinnego, można kierować w sprawie znieważenia nauczyciela.
        Trzeba tylko chcieć i dopilnować tego.
        Na pewno nie ma takich środków dyscyplinujących jak dawniej. Na pewno jest trudniej z młodzieżą. Natomiast nie można popadać w skrajność,. Jakoś żyję, mimo że mam trudniejszą młodzież niż w zwykłych szkołach.

        Byłbym zadowolony, gdyby wprowadzono większą możliwość kar dyscyplinujących młodzież. Jednak to nie one i nie minister jest decydujący. Decydujący są nauczyciele, ich wiedza, umiejętności pedagogiczne i doświadczenie.
        • nothing-nic Re: Bandytyzm w szkołach 03.07.13, 10:18
          Z młodzieżą trudną, gdy przebywa się prawie cała dobę(mimo braku skutecznych kar), można się uporać. występuje wtedy zżycie się, wzajemna współzależność, rodzaj świadomej dyscypliny. W szkołach też są spore różnice. Najgorzej jest w gimnazjach,gdzie jest przymus szkolny,a młodzież wyrośnięta ,rozjuszona i wycwaniona.Wariant nauczyciela typu kumpel w gimnazjum przegrywa już po tygodniu. Sprawdzone - taki nauczyciel jest przez tychże cwaniaków bezczelnie wykorzystywany i nadużywany, aż w końcu trafia do dyrektora. W każdej szkole jest grupka wzorowych uczniów, ale oni nie są w stanie pomóc nauczycielowi, gdyż i oni widzą, ze postawa kumpla nasila głównie bezczelność. Postawa kumpla jest dobra na krótką metę(kolonie, wycieczka, zastępstwo). Przykłady z życia szkolnego. Uczeń dostaje drugą jedynkę i ...postanawia postawić na swoim. Odłamuje nogę od krzesła i wali nią w ławkę. Nie reaguje na prośby, więc zostaje odesłany do psychologa szkolnego. Po chwili wraca i dalej to samo.Lekcji oczywiście prowadzić nie można, więc idę po psycholożkę, ta siada w klasie i jest cacy, ale na następnej lekcji, dalej to samo, więc zatrudniam już dyrektorkę.Jest wzorowo,ale pozornie. Na kolejnej lekcji to samo. Żadne dobre słowo, ani prośby nic nie dają.Następnie ja mam porysowany cały samochód, a cwana dyrektorka zwala winę na mnie i jakby co to w jej szkole jest cacy, ale ona musi zatrudniać paru nieudaczników, o czym (dez)informuje publicznie rodziców. Najlepsi stają się najgorszymi, a tych prawdziwych nieudaczników jeszcze nagradza!Więcej tego, są tak cwani niektórzy nieudacznicy, że nawet uczniowie tego nie zauważąją.W okresie powojennym, mieliśmy w szkołach dyscyplinę, a co za tym idzie i należyty porządek. Wszyscy widzą, że w szkołach jest przemoc, chamstwo i bandytyzm. Główna przyczyna - bezkarność! Na koniec trochę przykładów.Wywołana do odpowiedzi 15-latka odpowiada(przez ty): ty kur-a, nie będziesz mnie dzisiaj pytać, bo ruchałam się całą noc i jestem nie wyspana.Inna:proszę mnie zwolnić z lekcji, bo umówiłam się z chłopakiem w toalecie na szybki numer!Rozmowa chłopców:martwisz się o pały w dzienniku- potnij jej opony, i już jesteś na fali!itd, itd. Szkoły prywatne i katolickie są w dużo lepszej sytuacji, ale luksus na całym świecie trochę kosztuje. . .
          • hardy1 Re: Bandytyzm w szkołach 03.07.13, 10:40
            Odpiszę później. Z doświadczeń.
            • kicho_nor Re: Bandytyzm w szkołach 03.07.13, 17:20
              Zaprasza się trzech uczniów wytatuowanych napakowanych łysoli na pogadankę.
              Gdka do nich:
              Mamy kłopot z dyscypliną innych, wezwaliśmy was bo liczymy na waszą pomoc.
              Dajemy wam większą swobodę a nawet przymkniemy czasem oko i w razie czego
              pomożemy.

              makarenko


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka