04.09.14, 21:50

SCYTOWIE


Miliony — was. Nas — mrowie, mrowie, mrowie.

Spróbujcie, zmierzcie wy się z nami!

Tak, my — Azjaci! my — dzicy Scytowie

Z pożądliwymi skośnymi oczami!


Nam — jedna chwila, wy — mieliście czas.

A my, jak niewolnicze roty,

Tarcze trzymaliśmy wśród wrogich ras

Mongołów i Europy!


Przez wieki, wieki wasz stary młot bił

I w hutach głuszył grzmot lawiny,

I tylko dziką baśnią dla was był

Lizbony zgon i kres Mesyny!


Przez setki lat patrzyliście na Wschód,

Gromadząc nasze perły, złoto,

Drwiąc czekaliście, by do naszych wrót

Przystawić waszych dział wyloty!


I — nadszedł czas. Los rzuca skrzydeł cień

I każda chwila krzywdy mnoży,

Z waszych pałaców letnich, z róż — w ów dzień

Nie pozostanie ślad, być może.


O stary świecie! Póki jeszcze trwasz,

Póki się męczysz w słodkiej męce,

Jak mądry Edyp spójrz Sfinksowi w twarz,

W zagadkę jego lat tysięcy.


Rosja — to Sfinks. Gdy brocząc czarną krwią,

Czy chmurząc się, czy grzmiąc radością,

Wciąż patrzy, patrzy w ciebie, patrzy wciąż

I z nienawiścią, i z miłością!


Lecz kochać tak, jak kocha nasza krew,

Już zapomniały wasze serca!

Nie pamiętacie, że jest jeszcze gniew,

Że miłość pali i uśmierca.


Kochamy wszystko — i żar zimnych liczb,

I wizje w boskim zachwyceniu,

Nieobca nam galicka jasna myśl

Ani germański mroczny geniusz.


My pamiętamy mrok weneckich wód

I piekło paryskiego gwaru,

I cytrynowych gajów woń i chłód,

I w mgle Kolonii chmurny zarys...


Kochamy barwę, smak, cielesny szał,

Duszny, śmiertelny ciała zapach.

Nie wińcie nas, gdy szkielet waszych ciał

Zachrzęści w ciężkich, czułych łapach...


Przywykliśmy, chwytając cugle w dłoń,

Ujarzmiać konie-błyskawice,

Grzbiet łamać źrebcom, gdy taraszą błoń,

I krnąbrne korzyć niewolnice.


O, przyjdźcie do nas! Od gróz wojny precz!

W spokojnych objęć naszych ciszę.

Dopóki czas — do pochwy stary miecz!

Będziemy braćmi, towarzysze!


A jeśli nie — cóż, nie stracony czas,

My także znamy wiarołomstwo!

Po wieków wiek będzie przeklinać was

Późne tej chorej krwi potomstwo!


Przed piękną Europą, pośród kniej,

Po jarach, pośród sosen, dębów,

My rozstąpimy się, by grozić jej

Tą naszą azjatycką gębą!


Idźcie na Ural wszyscy, w bój, na mord!

Ustępujemy z pola bitwy,

Gdzie nim uderzą w dzicz mongolskich hord.

Dyszą stalowych maszyn rytmy.


Nigdy wam tarczą nie będziemy już,

Do boju nie pójdziemy sami,

Spojrzymy tylko na bitewny kurz

Swymi wąskimi źrenicami.


I nie ruszymy się, gdy wściekły Hun

Trupy ograbi i znieważy,

W kościoły będzie konie gnać wśród łun

I mięso białych braci smażyć!...


O stary świecie! wiedz, ostatni raz

Na jasne bratnich uczt igrzyska,

Na ucztę pracy i pokoju — was

Przyzywa lira barbarzyńska.


Aleksander Błok, 30. stycznia 1918 r.
Obserwuj wątek
    • 1agfa Re: SCYTOWIE 04.09.14, 22:05

      www.polskieradio.pl/23/266/Artykul/172002,Scytowie-nieposkromieni-wladcy-stepow
      (...)
      "...Dwa i pół tysiąca lat temu na stepach Euroazji królowali koczowniczy Scytowie, nieujarzmieni i budzący strach nomadyczni wojownicy. Budzą oni coraz większe zainteresowanie zarówno badaczy, jak i zwykłych miłośników starożytności. W Berlinie otworzono spektakularną wystawę, na którą sprowadzono unikalne przedmioty związane z kulturą scytyjską, sprowadzone z obszaru Rosji i dawnych republik radzieckich.

      Rozległe stepy, rozciągające się od Dunaju w Europie aż po góry Ałtaj w Środkowej Azji, w starożytności zamieszkiwały plemiona nomadów. Starożytni Grecy nazywali je Scytami. W praktyce były to różne grupy etniczne, jednak bardzo zbliżone do siebie pod względem kultury i obyczajów. Nad Morzem Czarnym mieszkali Scytowie właściwi, dalej na wschód, nad Wołgą i na północ od Morza Kaspijskiego mieszkali Sauromaci, na wschód od Morza Kaspijskiego, w Azji Centralnej - Masageci, a Sakowie na północny wschód od Amu Darii. Jak się obecnie przypuszcza, plemiona te były pochodzenia irańskiego. Według Herodota, (historyka greckiego z V w. p.n.e.) nad Morzem Czarnym mieszkali pierwotnie koczowniczy Kimmeriowie. Jednak Scytowie, naciskani przez Masagetów, wyparli ich. Kimmeriowie przez Kaukaz dotarli na Bliski Wschód i do Azji Mniejszej, gdzie występują w kronikach asyryjskich w latach 722-715 p.n.e. Czy rzeczywiście tak było, czy też Scytowie to lud rdzenny dla współczesnych stepów Ukrainy – trudno dzisiaj ocenić. Archeologia wskazuje na ciągłość kulturową tych terytoriów.
      (...)

      Poddani Persji?

      Tak naprawdę Persowie nigdy nie zdołali w pełni ujarzmić Scytów, z których tylko część uznawała się za poddanych Persji. Z nomadami walczył już pierwszy perski król, Cyrus, który zginął w walce z Masagetami w Azji Centralnej w 530 r. p.n.e. Jeden z jego następców, Dariusz I, zdołał pokonać władcę Saków o imieniu Skuncha, ale nie spowodowało to podporządkowania Saków Persji. Parę lat później, w 512 r. p.n.e., Dariusz wyruszył przeciw Scytom nad Morzem Czarnym, co zakończyło się klęską i wycofaniem jego armii.

      Scytowie nadczarnomorscy uzyskali olbrzymią potęgę za króla Ateasa (od około 429 do 339 r. p.n.e.). Jego państwo rozciągało się od Donu aż po Dunaj. Czekał je jednak gwałtowny koniec. W 339 r. p.n.e. na równinach dzisiejszej Dobrudży doszło do bitwy między dziewięćdziesiątletnim Ateasem a Filipem II Macedońskim, w wyniku której Scytowie ponieśli klęskę, a ich król zginął. Jak dowodzi archeologia, jeszcze przez jakiś czas zachowali hegemonię nad tym obszarem. Mimo sukcesów ojca, syn Filipa, Aleksander Wielki, któremu w IV w. p.n.e. z łatwością przyszło zdobyć zachodnią część imperium Perskiego, toczył bardzo ciężkie boje z nomadami ze wschodniego Iranu.

      Być może właśnie w skutek wojny z Filipem lub ataku Sarmatów ze wschodu, kultura Scytów nad Morzem Czarnym zaczęła powoli zanikać, począwszy od 300 r. p.n.e. Ostatni wzlot Scytia przeżywała za króla Skylurosa, który panował nad państwem ograniczonym zasadniczo do Krymu. Słabnące królestwo Scytów utrzymało się aż do II w. n.e., kiedy część jego terytoriów została włączona do Imperium Rzymskiego.
      (...)

      Kolebka na Syberii?

      Żyjący w Azji Mniejszej Herodot, poddany królów perskich, na pewno sam miał możliwość spotkania Scytów w czasie swojego życia. Przekazał nam jedną z legend tego ludu, według której za ziemiami Scytów znajdowała się kraina, gdzie mieszkały gryfy strzegące złota. Archeologowie z Niemieckiego Instytutu Archeologicznego i z Ermitażu w Sankt Petersburgu wierzą, że odnaleźli tą krainę, która, ich zdaniem, była kolebką Scytów. Znajdowała się ona w południowej Syberii, w republice Tuwy, będącej częścią Rosji przy granicy z Mongolią. Opodal miejscowości Arszan odnaleziono bogaty pochówek scytyjskiego króla. W czasie wykopalisk w latach 2000-2003 wydobyto ponad tysiąc złotych przedmiotów. W zmarzniętej ziemi gór Ałtaj odkryto zmumifikowane ciała utatuowanych Scytów ubrane wciąż w dobrze zachowane resztki ubrań. Ponadto znaleziono części uprzęży koni, przedmioty z drewna, tkanin i skóry, złote pierścienie szyjne zdobione zwierzęcymi motywami, udekorowane perłami szaty, powlekane złotem klamry do butów, złote rytony. Bogactwo tego znaleziska nie dziwi, gdyż Scytowie przykładali dużą wagę do uważanie wykonanej i często misternej biżuterii. Także mężczyźni używali ręcznych luster oraz grzebieni...."

      To tylko małe fragmenty tekstu, który jest zawarty pod umieszczonym wyżej linkiem. Warto przeczytać...i wysłuchać.
    • poe-poi Re: SCYTOWIE 10.09.14, 20:33
      Witaj Agfa, przytoczyłeś wiersz mojego ulubionego symbolisty smile
      Poemat "Dwunastu" z ostatnią zwrotką:

      ...Так идут державным шагом —
      Позади — голодный пёс.
      Впереди — с кровавым флагом,
      И за вьюгой неведим,
      И от пули невредим,
      Нежной поступью надвьюжной,
      Снежной россыпью жемчужной,
      В белом венчике из роз —
      Впереди — Исус Христос.

      uważam za jego najlepszy utwór, choć "Scytów" Rosjanie cenią bardziej - rewolucja wyszła im na razie bokiem, więc jest to zrozumiałe.
      Był ulubionym poetą Natalii Gałczyńskiej.
      Pozdrowienia.
      • 1agfa Re: SCYTOWIE 13.09.14, 13:30
        Dzień dobry, Poe smile Tak, Dwunastu... Leży zawsze koło lampy na biurku, miniaturowe (niestety) wydanie, już się od częstego otwierania niemal rozpada. Za to zaopatrzone jest w ilustracje, od doskonałego Anienkowa (1918 r.) który rysował pod okiem samego Autora (Błok określił je jako "równoległy tekst graficzny - rysunkowego bliźniaka"), po rysunki z roku 1980.
        (...)
        "Idą, idą krokiem twardym -
        Głodny pies za nimi goni,
        Przodem - niosąc krwawy sztandar,
        Za wichurą niewidzialny
        I dla kul nieosiągalny,
        Lekką stopą nadśnieżystą
        Przez perliste rozsypisko,
        W wieńcu białych róż na skroni
        Przodem - idzie Jezus Chrystus."

        (tłum.Seweryn Pollak)

        Zaskakujące jest to zakończenie.

        > uważam za jego najlepszy utwór, choć "Scytów" Rosjanie cenią bardziej - rewoluc
        > ja wyszła im na razie bokiem, więc jest to zrozumiałe.
        > Był ulubionym poetą Natalii Gałczyńskiej.
        > Pozdrowienia.


        "Srebrna Natalia" czytywała je także razem/wspólnie ze swoim Kotem, w otoczeniu kotów, przy kominku karmionym brzozowymi polanymi w Wilnie, w dziwnym domu na Zarzeczu...i Andersena, Puszkina.

        Gałczyński napisał "Świecznikową", przejęty "Dwunastoma" Błoka. Sam uznawał, że to nie to, wobec Błoka...
        Dziękuje za przypomnienie.

        Najserdeczniej pozdrawiam z rozsłonecznionego dzisiaj mojego miasta smile
        • kicho_nor Re: SCYTOWIE 13.09.14, 15:41

          Scytowie
          Wróćmy do oryginału wiersza.
          Jest tam : Впереди — с кровавым флагом,
          translator by przetłumaczył: Z liderem z krwawą banderą.
          Skojarzenia wtórne: bandera, banderowcy z Stiepanem Banderą.

          Scytowie- dzikie plemiona też na stepach Ukrainy pijący krew swoich przeciwników.
          Czy coś tam zostało ze Scytów?

          Banderowcy, tak Putin nazywa Ukraińców walczących z separatystami.

          W niedawnej Polityce był pamiętnik hitlerowca z powstania warszawskiego.
          Ukraińscy potomkowie Scytów też służyli w hitlerowskim wojsku.

          Hitlerowska zasada eksterminacji polegała na: wyłapać, załadować na wagony,
          zawieść wyładować wsadzić do komór gazowych i spalić w krematoriach.
          Zasada mechanicznie prosta i zero romantyzmu.

          Potomkowie Scytów w hitlerowskim wojsku mieli dużo fantazji, tak dużo,
          że hitlerowcom szczęki z wrażenia opadały.

          Gdyby Scytowie prowadzili ową eksterminacje, prawdopodobnie by wsadzali wprost
          do pieców z pominięciem komór gazowych.

          Mieć fantazję. Z literatury Bieszczad i Bandery, potomkowie Scytów owijali przeciwnika drutem
          kolczastym i puszczali go z górki, niech się turla.













          • 1agfa Re: SCYTOWIE 13.09.14, 18:03
            To co zacytowałeś, Kichonorze, to nie ze Scytów, a z Dwunastu. Rys-kronika, obraz, esencja rewolucji październikowej. Może (jako że Błok wielkim poetą był i symbolistą) - ogólnie wszelkich potworności rewolucji.
            Łatwo znaleźć cały tekst Dwunastu.
            Może nawet warto ten tekst w całości tutaj umieścić.

            "...Впереди — с кровавым флагом..."
            Translatorskie to badziewne jest tłumaczenie, bandera dotyczy tylko okrętów.
            Skojarzenie...Naciągasz do założonej z góry tezy...ale nie będę się spierać.

            Jeśli przeczytałeś (i wysłuchałeś) treść pod linkiem powyżej (i poniżej):

            www.polskieradio.pl/23/266/Artykul/172002,Scytowie-nieposkromieni-wladcy-stepow

            to wiesz, na jak ogromnym obszarze żyli Scytowie, a ich krew płynie być może w żyłach zarówno Rosjan i Ukraińców, ale - mając wzgląd na położenie Polski - również w polskich żyłach. Minęły wieki...
            Nie zaprzeczam potwornościom, czynionym przez banderówców; kiedyś pisałem że część mojej rodziny unosiła głowy spod Ostrowi Mazowieckiej.
            (...)
            Nie wolno jest uogólniać. Putin Ukraińców nazywa banderowcami. Ciekawe jaka nazwą określi Mołdawian, Estończyków, Łotyszy? Może jeszcze inne państwa z dawnego obozu?

            > Potomkowie Scytów w hitlerowskim wojsku mieli dużo fantazji, tak dużo,
            > że hitlerowcom szczęki z wrażenia opadały.

            (...)
            W niemieckim wojsku oddział SS-RONA (Russkaja Oswoboditielnaja Narodnaja Armia), dowodzona przez Mieczysława Kamińskiego, Polaka z matki Niemki, uważającego się za Rosjanina, banda renegatów rosyjskich oraz Ukraińców, Białorusinów, innych narodów sowieckich. Potworności czynione przez część Ukraińców, część Rosjan, ze szczególnym uwzględnieniem Katynia (tak, to osobiste powody, takie pokolenie). Za jedno są.
            Zawsze zachodziłem w głowę, jakim sposobem układano ich setkami w rozległych dołach: chodząc, jeżdżąc na mechanicznym sprzęcie?
            Minęły lata.
            Przeczytałem Beaty Obertyńskiej wspomnienia "Z domu niewoli", łagierniczki, kobiety wspominającej pomoc i serdeczność normalnych Rosjan, zmuszonych funkcjonować w systemie.
            Nie ma we mnie nienawiści do Niemców, Ukraińców, Rosjan. Jest pamięć i wystarczy.
            Oraz nadzieja, że zarówno Rosjanie jak i Ukraińcy rozliczą się ze swojej historii.
            Że na Ukrainie powstanie coś na kształt rosyjskiego "Memoriału", co dla Rosji jest dopiero pierwszym krokiem w kierunku oczyszczenia, dotąd nie dokonanego - a co Niemcy właściwie już uczynili.

            Powstałe nowe państwo Ukraina ma prawo do ustalenia swojej odrębności i państwowości.
            Po zmarnowaniu dwudziestu paru lat, powinna mieć drugą szansę.

            Putin chce się stać nowym Iwanem Kalitą...
            Czy to botoks sprawił, że patrzy wąskimi źrenicami jak Scytowie, czy odezwała się ich krew?
        • poe-poi Re: SCYTOWIE 14.09.14, 10:37
          Witaj Agfo niedzielnie,
          Ty z kolei, ostatnim akapitem przypomniałeś mi artykuł, który kiedyś czytałem w dziale dla tłumaczy miesięcznika „Literatura na świecie”, zacząłem kopać w biblioteczce i się dokopałem – wg autora, Gałczyński dokonał lepszego przekładu wiersza Błoka „Ty prichodisz biez ułybki ...” niż Tuwim - ba, uważa przekład Gałczyńskiego za lepszy od oryginału. Ciekawe, czy Gałczyński też tak uważał, a raczej czy takie było zdanie Natalii?
          W № 119 autor, chyba krytyk, w artykule „Plagiat” po analizie przekładów wierszy rosyjskiego i francuskiego zadaje pytanie: czy można cudzy utwór tłumaczyć tak, żeby go sobie nie przywłaszczyć? Dalej stwierdza, że przekład musi być samodzielnym utworem artystycznym, tzn. tłumacz musi budować wiersz z własnego wnętrz na licencji autora pierwowzoru. I kończy akapitem: „Na tym polega przekład artystyczny, ów jawny plagiat, który ... ma szansę stać się własnością niczyją, czyli wszystkich”
          Jestem tego samego zdania (oczywiście, nie jako tłumacz techniczny - w mojej branży jest tak, jak w znanym porównaniu z żoną – przekład musi być wierny smile)
          Pozdrowienia z mglistego Wyspowego.
          • kicho_nor Re: SCYTOWIE 14.09.14, 12:04
            > jest tak, jak w znanym porównaniu z żoną – przekład musi być wierny

            o co chodzi z tą żoną?
            kochanka ma być podobna do żony, czy odwrotnie?
            • poe-poi Re: SCYTOWIE 14.09.14, 13:01
              Przekład (artystyczny) jest jak żona - jeśli jest piękny, to niewierny, gdy wierny, to jest brzydki
              Nadużycie, ale fraza nośna smile
            • kicho_nor Re: SCYTOWIE 14.09.14, 13:01
              Ale wróćmy do wiersza, przekład musi być wierny napisał poi- poe

              Piękny przekład wychodzi gdy wiersz z rosyjskiego przekładany jest na francuski
              a z francuskiego translatorem na jawajski.

              Że przekład powinien być z oryginału.
              Dobrze gdy poeta jasno wykłada swoją poetykę. A z tą jasnością bywa różnie, poza tym
              wiele zdań literatury językowo nie przekłada się równo znacznie, a co dopiero w poezji.

              „Z mglistego Wyspowego”, zdolni przetłumaczą ewentualnie- z zadymionego, w oparach,
              i być może inaczej też.
              • poe-poi Re: SCYTOWIE 14.09.14, 14:09
                kicho_nor napisał:

                > Ale wróćmy do wiersza, przekład musi być wierny napisał poi- poe

                Nie doczytałeś kicho_nor, wierne musi być tłumaczenie techniczne, czyli takie, którym param się zawodowo - żona jest wierna z racji wieku, choć z kobietami nigdy nic nie wiadomo smile
          • 1agfa Re: SCYTOWIE 15.09.14, 21:55
            Dobry wieczór, Poe smile
            (...)
            W № 119 autor, chyba krytyk, w artykule „Plagiat” po analizie przekładów wierszy rosyjskiego i francuskiego zadaje pytanie: czy można cudzy utwór tłumaczyć tak, żeby go sobie nie przywłaszczyć? Dalej stwierdza, że przekład musi być samodzielnym utworem artystycznym, tzn. tłumacz musi budować wiersz z własnego wnętrz na licencji autora pierwowzoru. I kończy akapitem: „Na tym polega przekład artystyczny, ów jawny plagiat, który ... ma szansę stać się własnością niczyją, czyli wszystkich”
            Jestem tego samego zdania (oczywiście, nie jako tłumacz techniczny - w mojej branży jest tak, jak w znanym porównaniu z żoną – przekład musi być wierny smile)


            Nie znalazłem wspomnianego przez Ciebie artykułu. Być może, usilniej dokonując wykopalisk... Ale przecież - jak zwykle precyzyjnie - streszczając trafiłeś w sedno sprawy.
            Oczywiście, że tłumaczenie dokonywane przez poetę, artystę (a już zwłaszcza wybitnego, obdarowanego talentem, ową niezwykłą a nieokreśloną iskrą odróżniającą talent od zdolności) nie będzie wierne. Przy największych staraniach wierne być nie może. Zaważą na tym nie tylko subtelności - różnice językowe, często nieprzetłumaczalne - ale także owa iskra, która bezwiednie wypali piętno tłumacza na poddanym tłumaczeniu utworze.
            Czytając Dwunastu zapoznałem się "po drodze" ze starym tłumaczeniem Denhoffa-Czarnockiego; jaka różnica! Epoki, ale również czegoś jeszcze. Trudno tu iskrę znaleźć, choć tłumacz starał się tłumaczyć jak najwierniej. Chwała mu...ale...

            Zatem tekst: „Na tym polega przekład artystyczny, ów jawny plagiat, który ... ma szansę stać się własnością niczyją, czyli wszystkich” jest oczywistością.

            Czyż to nie zachęta do szerokiego cytowania tłumaczeń wielkich poetów i pisarzy, pomimo ich zastrzeżenia? wink

            Pozdrowienia z mglistego Wyspowego.


            Również pozdrawiam, z nadzieją na jasne dni.
            • poe-poi Re: SCYTOWIE 16.09.14, 12:04
              Witaj Agfo smile
              O tej porze roku mgły tu są normą - dzięki nim Beskid zyskał nazwę Wyspowy. Dziś też była, ale szybko się uniosła, i dobrze, bo bratanek żony odlatywał z Balic.
              Ten artykuł był zamieszczony w nr 3 z `81 r. (119), autor Józef Waczków.
              Pozdrawiam słonecznie smile
          • 1agfa Re: SCYTOWIE 15.09.14, 22:22
            Poe-Poi napisał:
            Ty z kolei, ostatnim akapitem przypomniałeś mi artykuł, który kiedyś czytałem w dziale dla tłumaczy miesięcznika „Literatura na świecie”, zacząłem kopać w biblioteczce i się dokopałem – wg autora, Gałczyński dokonał lepszego przekładu wiersza Błoka „Ty prichodisz biez ułybki ...” niż Tuwim - ba, uważa przekład Gałczyńskiego za lepszy od oryginału. Ciekawe, czy Gałczyński też tak uważał, a raczej czy takie było zdanie Natalii? .

            O tym - potem.

            Teraz, wprawdzie "tylko" Seweryna Pollaka, tłumaczenie Błoka:

            Przybyła z mrozu,
            Zarumieniona,
            Napełniła pokój
            Aromatem perfum i powietrza,
            Dźwięcznym głosem
            I zupełnie pozbawionym szacunku do pracy
            Paplaniem.

            Upuściła natychmiast na podłogę
            Szary zeszyt artystycznego czasopisma,
            I naraz zaczęło się wydawać,
            Że w moim dużym pokoju
            Jest bardzo mało miejsca.

            To wszystko było troszkę przykre
            I dosyć niedorzeczne.
            Wreszcie wyraziła pragnienie,
            Ażebym czytał jej na głos Makbeta.

            Ledwo doszedłszy do pęcherzy ziemi,
            O których nie potrafię mówić bez wzruszenia,
            Spostrzegłem, że i ona też się niepokoi
            I uważnie spogląda przez okno.

            Okazało się, że duży łaciaty kot
            Z wysiłkiem pełznie po krawędzi dachu
            Czatując na całujące się gołębie.

            Rozgniewałem się najbardziej za to,
            Że nie my całowaliśmy się, lecz gołębie,
            I że minęły czasy Paola i Franceski.

            6 lutego 1908

            tłum. Seweryn Pollak
            Faina.
            Faina - Lubow Wołochowa.
            ... Luba, Natalia, Lubow... ... ... Luba.

            Pozdrowienia smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka