19.07.15, 10:15
za Laurę.

Znamy ten film nakręcony w czasach galopującego socjalizmu.
Ludzie gnali na seans już dla samego tytułu - milion w tamtych czasach to nie jakieś przelewki, a imię żeńskie też kuszące.
Tyle, że Laura była gitarą, a film luzacki (z kapitalnymi przebojami zespołu "No To Cyk" wcale nie był próbą jej zawracania.

Szykuje się kolejny proces międzynarodowy na skalę niebotyczną. W rachubę w obu z nich wchodzą miliony!
W obu tych precedensowych wokandach, pod murem zostaną postawieni bandyci, którzy naruszyli wizerunek osób trzecich stawiając je na bieżąco w świetle straszliwym (w przypadku pierwowzorczym chodzi o sugestię związku z najstarszym, więc i najbardziej szanowanym przez opinię światową w aspekcie historycznym zawodem świata).
W drugim będzie się sądzić niemniej wulgarne i bandyckie posądzenie rodziny królewskiej baraszkującej niewinnie w ogrodach Bak-in-cham o sympatyzowanie z mordercą Europy, rodowitego Austriaka- wówczas od kilku miesięcy odpowiednika dzisiejszej Janielci M.
Nadworny fotograf, dbający przecież o utrwalanie wizerunku, jak i najdrobniejszego szczegółu z życia Wielkich, cyknął oto na jakiejś przedwojennej Zorce słitfocię, która uchwyciła gest "Hajlowania", w którym Królowa Matka zastygła wraz ze swą siedmioletnią, a dziś już 92 letnią córuchną Elą.
Słitfocia wyciekła do brukowca "The Sun" (bo gdzieżby miała wyciec?), co wróży być może szybki zachód angielskiego słoneczka.
Królewscy prawnicy (nigdy nie wyjeżdżający na urlop), głowią się wielce, jak wydoić z bandziorów stosowną do czynu kasiorę. Wieść gminna (czyli zwyczajnie plebejsko-chamska) niesie wprawdzie, iż Edzio sympatyzował z nowym niemieckim kanclerzem (istnieje ponoć nawet słitfocia uwieczniająca spotkanie obu Mężów Stanu), lecz wedle dworskiej interpretacji, sugestia, iżby maleńka Eluchna świadomie popierała nazizm jest skurwysyństwem w wersji klasycznej, zatem czynem zasługującym może nie na dekapitację, czy defenestrację przez redakcyjne okno, lecz z pewnością czynem zasługującym na finansowe bankructwo.

cdn.
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Milion 19.07.15, 10:24
      Docierające od naszych uszu wypowiedzi wizjonerów każą pochylić się nad pojęciem adekwatności kary.
      W przypadku królewskiej rodziny Windsorów sytuacja jest jasna. Nikt nie będzie włóczył się po sądach w nadziei na jakieś grosze, zatem miliony sugerowane jako optymalna forma zadośćuczynienia to najoczywistsza oczywistość.
      Jednak wizjonerskie przewidywania jakie sięgają naszych uszu wskazują, iż pierwsza sprawa pociągnie za sobą równie Colossalne kary.
      Gdyby się nad tym zastanowić głębiej, wyciągnąć można wniosek jedynie słuszny: kara ma charakter uniwersalny i zrównała dziś w obliczu Temidy arystokratę ze zwykłym chamem, a gazetę (medium pisane) z malarstwem karykaturalnym (czyli tak naprawdę niewiadomoczym),
      co musi cieszyć, gdyż paragrafy muszą mieć wymiar ponadpaństwowy, a zjednoczona Europa winna kierować się kodeksami prawnymi o charakterze ponadczasowym i uniwersalnym, co jednak wcale nie jest już tak oczywiste, gdy uznać, iż zasądzenie kary dajmy na to 3 mln. funciaków, nijak się ma kwotowo do identycznych liczbą tyle, że w euro.

      cdn.
      • wscieklyuklad Re: Milion 19.07.15, 10:36
        Warto przy tej okazji zapoznać się z komentarzami angielskiej opinii społecznej, dla której słowo Monarcha jest identyczne z Boskością, zatem każdy atak na nieskazitelność wizerunku rodu panującego jest uznawany za Pakistańca czy Polactwo emigracyjne za należną karę, lecz przez tuziemca z dziada-pradziada za osobisty policzek wymierzony w policzek ulicznego bakera, a nawet roznosiciela obrazoburczej prasy. Lokalni bronią więc dobrego imienia nawet wbrew rozsądkowi, współczując maleńkiej królewnie, iż tak niewinna igraszka nierozumnego malca, jest dziś uznawana za czyn karygodny.
        W kwestii tej wiele jest zatem do zrobienia, a społeczność brytyjska winna jak najczęściej zapoznawać się z treściami umieszczanymi na polskich "forach dyskusyjnych", gdzie dokopanie rządzącym jest uznawane za przejaw Najwyższego Stopnia Patryotyzmu i Rozsądku.

        Z drugiej jednak strony maniery dworskie są czymś najistotniejszym w procesie edukacji królewiąt płci obojga, a najdrobniejszy odchył od etykiety jest piętnowany przez głowę rodu na tyle kategorycznie, iż w kontaktach publicznych o pomyłkę trudno.
        Oczywiście można uznać, iż "Hajlowanie" odbyło się w gronie "zaprzyjaźnionych członków rodziny", jednak stawia to pod znakiem zapytania albo jakość wychowywania/ przekazywania wartości pozytywnych, albo też szczerość w kontaktach z plebsem.

        Tak czy tak, wydaje się, iż wizerunek monarchy w oczach świata ucierpiał.

        Pytanie ostatnie: a co ze stosunkiem papiestwa do III Rzeszy?

        Brak słitfoci z hajlującym papieżem. Widocznie Kościół stawia na konkrety, nie gesty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka