wscieklyuklad
07.08.15, 15:30
Dzwonek do domofonu - dwie minuty temu.
No to zdrętwiałem.
Bo Sorell w domu akurat przede upałem skryta, więc pewnie do niej to.
To do drzwi lecę, żeby intruza besztać za stalking.
- Czego? - rzucam tonem groźnym w słuchawkę.
- Cebula, ziemniaki, jaja! - słyszę w odpowiedzi.
A to się maskują, bestie jedne.
"Jaja" przecież wystarczyło powiedzieć i wszystko byłoby jasne.
A tak, to znowu niedopowiedzenia i zdrętwienie ono straszliwe, w lęku przykucnięte przy wentylatorze tańczącym.