krzy-czy
29.11.20, 09:48
lecą sandały, i trepki i pasy
wrzawa powszechna przeraża i głuszy
zdrętwiał hijacynt na takie hałasy
radby uniknąć bitwy z całej duszy
więc przeklinając nieszczęśliwe czay
resztę kaptura nasadził na uszy.
już się wymykał, wtem kuflem od wina
legł z twardej ręki ojca zefiryna.
pisane z pamięci. monachomachia.i krasicki/biskup/
gdzieś tam, na prowincji najjaśniejszej rzeczypospolitej
dwóch katabasów pożarło się o prawo pokropku HALI SPORTOWEJ.
jeden stwierdza NIEWAŻNOŚĆ pokropienia, gdyż kropiący nie był proboszczem na terenie
kropienia. bo ten miał LEPSZĄ wodę /przepraszam za wyrażenie/ ŚWIĘCONĄ.