alexandra1987
16.01.18, 18:33
Witajcie.
Właściwie nie wiem, dlaczego tu piszę. Boję się, że w badaniach nic nie wyjdzie, a lekarze skierują mnie do psychiatry. Wiem, że coś mi dolega, że to nie nerwica...
Opiszę moją historię.
Pod koniec czerwca 2017 użarł mnie kleszcz. Pewnie bym go nie zauważyła, bo umiejscowił się na piersi w niewidocznym miejscu, ale pod prysznicem jak zaczęłam się myć tropikalnym żelem jakby się wściekł - zaczął się ruszać chyba pod wpływem zapachu i czułam, po prostu czułam jak coś mi wpuszcza w skórę. Pojechałam na pogotowie, wyciągnęli i powiedzieli, że jak będzie rumień to po antybiotyk. Rumienia nie było, więc zapomniałam. Gdybym wiedziała... to bym ich siłą chyba zmusiła, by dali ten pierdzielony antybiotyk profilaktycznie.
Równo 2 miesiące później zaczęły mi się zawroty głowy na tyle silne, że musiałam iść na zwolnienie. Lekarz rodzinny przepisał Polvertic, który nic nie pomógł, dał skierowanie do neurologa i laryngologa z podejrzeniem zawrotu pochodzenia błędnikowego. Oczywiście laryngolog stwierdził, że uszy w doskonałym stanie, mimo że pojawiły się szumy uszne silniejsze niż te, które miałam i sporadyczne uczucie zatkanego ucha.
Później doszło kilkukrotne drętwienie policzka (myślałam, że mam udar!!!), mrowienie pod stopami (przeszło po magnezie) i nierówność źrenic, które reagowały na światło, ale jedna z nich powiększa się bardziej, i mam wrażenie, że pulsuje. Szybko na izbę przyjęć, gdzie zrobili tomograf, wszystko pięknie.
Kilka dni później neurolog dał skierowanie na rezonans z podejrzeniem stwardnienia rozsianego. Rezonans wyszedł bez zmian.
Do zakaźnika trafiłam ze skierowaniem od internisty i z łachą dał mi skierowanie na Elisę IGG, która wyszła najbardziej negatywna, jaka może być w widełkach. Poczytałam i wiem, że to bardzo niewiarygodne badanie, więc czekam na wyniki Western Blott i dodatkowo przeciwciała ANA w kierunku tocznia, bo pojawiły mi się problemy ze skórą (zawsze miałam naczynkową, mocno rumieniową cerę, ale teraz jest dużo gorzej).
Modlę się do Boga, by dał mi wreszcie odpowiedź i pozytywny wynik tej boreliozy, żebym wiedziała, co leczyć. O toczniu nawet nie chcę myśleć, bo od razu mi się żołądek buntuje z nerwów.
Podsumowując moje objawy:
- zawroty głowy (uczucia bujania na lewo i prawo) w cyklu: 2 tygodnie są od 1 dnia okresu, potem mam spokój do kolejnej miesiączki
- kilkukrotne zdrętwienie policzka
- nierówność źrenic
- zdarza się oczopląs poziomy kilkusekundowy podczas przekręcania się podczas spoczynku na drugi bok
- problemy z cerą (wygląda jak trądzik różowaty)
- mrowienie pod stopami (przeszło po magnezie)
- dziwny ból jakby w łopatce (raz z jednej strony, raz z drugiej)
- ból w lędźwiach
- poprzedni dzień pamiętam jakby przez mgłę, bez detali
- kilkudniowy ból stawu żuchwowego
- kilkudniowy ból stawu łokciowego
- jak postawię prawą ręke na łokciu na twardym podłożu to jakby mnie przeszywał delikatny prąd (nerw?)
- biały nalot na języku
- zdarza się dziwny ucisk, dyskomfort w zatokach, mimo że nie mam żadnego zapalenia
- podwyższone ciśnienie
- skoki tętna
- trzęsące się ręce i ogólnie takie zewnętrzne roztrzęsienie
- wzmożone męty przed oczami
- miałam epizod podwójnego widzenia i jakby słabszy wzrok w lewym oku (wszystko zamazane) - okulista nic nie stwierdził
- jak dłużej patrzę np. na litery na komputerze obraz jakby mi się rozjeżdzał (problem z akomodacją wzroku?)
- uczucie rozpierania w brzuchu i klatce piersiowej
Czy w ciągu tych kilku miesięcy od ugryzienia naprawdę borelioza może dać takie objawy? Co mi do cholery jest? Nie chcę wierzyć w toczeń, w nerwicę tym bardziej że było ukąszenie. Ale sypie mi się całe życie, bo zawsze byłam troszkę hipochondrykiem i nie potrafię myśleć o niczym innym tylko o tym, co mnie toczy.