sorel.lina
22.05.16, 10:00
Zanim nastąpi... jutro.
Premier Beata Szydło nie spodziewała się aż tak zdecydowanej reakcji Fransa Timmermansa, wiceprzewodniczącego KE. Holenderski eurodeputowany, nie wierząc w zmianę stanowiska polskiego rządu w sprawie Trybunału Konstytucyjnego i zaprowadzenia ładu prawnego w naszym kraju, chciał od razu przystąpić do wdrożenia drugiego etapu, czyli wskazania zaleceń. Deadline czasowy – dwa tygodnie. To Szydło uprosiła Timmermansa o cztery dni (czas do poniedziałku, 23 maja).
Powielanie informacji, że Jarosław Kaczyński jest wytrawnym graczem politycznym, przewiduje kroki przeciwników dwa lata do przodu, czy układa ich na szachownicy niczym Kasparow, żeby później powiedzieć – szach i mat, to totalna bzdura. Jedyną formą uprawiania polityki przez prezesa było i jest do tej pory skłócanie się ze wszystkimi dookoła. Tak było na początku lat 90. z Lechem Wałęsą i jego obozem i tak jest teraz z Donaldem Tuskiem. Mało tego. Wrogów szuka i doprowadza do frakcyjnych konfliktów w szeregach swojej partii. Każda wpadka, to oczywiście część strategii, która przekuta w sukces propagandowy, ma przynieść niebawem profity. Brednie. Zawsze był nieustępliwy i miał problemy z komunikacją społeczną.
Świadczy o tym fakt, że mamy najgorszy rząd od 26 lat. Premierem jest jednostka dyspozycyjna, słuchająca rozkazów prezesa. Popisu Szydło, która z mównicy sejmowej, jak bazarowa przekupa krzyczała, ubliżając Polakom i opozycji od zdrajców narodu nie sposób będzie zapomnieć. Nie piszę o kulturze i klasie politycznej, bo trudno jest pisać o czymś, czego nie ma. (...)
Kaczyńskiego nie obchodzą problemy rządu. Pierwsze, co zrobił było obsadzenie resortów siłowych. I na tym jego zaangażowanie się skończyło. Następnie zajął się porządkami w Trybunale Konstytucyjnym wprowadzając tzw. ustawę naprawczą o TK i nowelami, które mają służyć do całkowitej kontroli nad państwem. Komisja Europejska i tak zajęłaby się tym, co dzieje się Polsce. Pierwsze skrzypce odegrał tutaj jednak Witold Waszczykowski – szef MSZ, który był widocznie tak bardzo przekonany o wzorowym przygotowaniu ustawy o TK, że aż chciał się nią pochwalić przed Komisją Wenecką. Ta już po pierwszej wizycie w Polsce wydała druzgocący raport. Wtedy zniknęły z twarz czołówki pisowskiej uśmiechy i arogancja. Sytuacją w Polsce zaczęło interesować się NATO i USA.
Zadaniem Kaczyńskiego było przejąć TK i zmienić konstytucję, żeby sprawdziły się jego marzenia o władzy absolutnej. Zostawiłby przy sobie najbardziej zaufanych ludzi i raz oddanej władzy już by nie oddał.
Tak więc Kaczyński błyskawicznie, za wszelką cenę, nie bacząc na konsekwencje, zmierzał do władzy absolutnej, autorytarnej z mocno dyktatorskimi zapędami, a to wyklucza trójpodział władzy, funkcjonowanie instytucji nawzajem kontrolujących się, czyli fundamenty demokracji. Na tej osobie skupia się konflikt z UE, NATO i USA.(...)
Drugą postacią. Zagadkową. Jest Zbigniew Ziobro, który po szóstych z kolei przegranych wyborach przez PiS krytykował prezesa, był przeciwny partii wodzowskiej, miał swoją wizję. (...) Ziobro nagle stał się głównym koalicjantem PiS i osobą, która ma obecnie najwięcej władzy w kraju. (...)
Ustawy były ewidentnie pisane pod Ziobrę. Miał śmiałość zagrozić w liście prezesowi TK, zignorować opinię Sądu Najwyższego, że ustawa naprawcza o TK jest niezgodna z konstytucją. Nie jest wzywany na dywanik do prezesa. (...)
Ziobro chodzi własnymi drogami. Jest traktowany, jako samiec beta w PiS i następca Kaczyńskiego. Zgodnie ze starą taktyką prezesa, powinien już zostać przywołany do porządku.(...)
Co takiego wie Ziobro? Czym może nas zaskoczyć? Wygląda na to, że to prezes boi się go.
/ D. Ciżewski /