Dodaj do ulubionych

Co-dziennik jesienny

27.11.16, 14:30
Niedobry to jest, ogólnie biorąc, miesiąc - listopad.
Jak Wieszcz wieszczył: "...listopad dla Polaków niebezpieczna pora..." (jakoś tak...)
Listopad zaczyna się, przez sięganie pamięcią w przeszłość rodzin, wspominaniem.
Przede wszystkich strat. Tuż obok powstałych: dawno, dawniej, najdawniej...
Ale i tych niedawnych, nie bezpośrednio dotykających, jednak ważnych.
Wraz z opadającymi doszczętnie liśćmi, z widokiem szarzejącego nieba, wczesnym zmierzchem i nocą...przychodzą myśli o tym co było najważniejsze i ważne.
Tuż obok. Także o dalszych sprawach, wspomnieniach. Istotnych niekonieczne w codziennym życiu.
Ale były ważne. Dla mnie (może to nazbyt sentymantalne, ale honi soit qui mal y pense) - ważne.

Pamiętam to. Czym było, jak ogromną miała wartość Stadnina w Janowie. Wymierną a także emocjonalną.
Powstałe szkody przez czas nie-wiadomo-jak-długi są nie do naprawienia.
Bo są rzeczy, których cofnąć się nie da.

www.janow.arabians.pl/pl/historia/polskie-araby.php
Obserwuj wątek
    • 1agfa Re: Co-dziennik jesienny 27.11.16, 14:53
      Coś, co przypomina głośną sprawę polskich stadnin, zatrącając o prawdziwą historię.
      Historię ludzi przejawiających niezwykłą ofiarność i bohaterstwo.
      Historię ludzi i II Wojny Światowej. I powojnia.
      Nade wszystko historię koni czystej krwi...

      "...Armia Czerwona zabrała Ofira, Dziwę, Gazellę II i jeszcze kilkadziesiąt najlepszych ogierów, matek i źrebiąt. Miały powędrować o własnych siłach do Tierska na Kaukazie. Niektóre po drodze zginęły. W stadninie dokonała się obfitująca w brutalne sceny grabież reszty koni, sprzętu i zapasów paszy, do czego podżegano również zabużańską ludność. W imię "dziejowej sprawiedliwości" rozkradziono lub zniszczono wszystko, co tylko dało się wynieść - próbowano nawet odrywać blachy z dachów stajen i ogołacaniem mieszkań pracowników. Z janowskiej hodowli uchowała się jedna klacz, Najada, która oparła się wyprowadzeniu z boksu. W okolicy odnaleziono jeszcze dwie roczne klaczki i osieroconego źrebaka. ..."

      Witraż i Wielki Szlem. Skarby narodowe, które przeszły i przeżyły exodus wraz z ludźmi mądrymi i rozumiejącymi, jaką wartość przedstawiają te konie najczystszej krwi.

      "...Nieszczęściem, przechodząc przez ulice Drezna podczas pierwszego nalotu dywanowego aliantów, trafiły w środek bombardowania. Dwa z nich, Witraża i Wielkiego Szlema, uratował masztalerz Jan Ziniewicz, któremu powierzono je na czas przemarszu. Nie porzucił koni, szukając dla siebie schronienia, lecz siedział na jednym, a drugiego trzymał przy boku. Mimo wielkiej siły oszalałych ze strachu zwierząt - jedno miało już ogon osmolony od bomby, tak blisko wybuchały - Ziniewicz nie pozwolił im się wyrwać. Wolał z nimi zginąć, niż dopuścić do utracenia przez Polskę dwóch bezcennych ogierów.

      - Trudno sobie wyobrazić współczesną hodowlę bez tych dwóch reproduktorów - ocenia Marek Trela. - Ich krew płynie w każdym koniu arabskim, jaki jest w tej chwili wyhodowany w naszym kraju. ..."

      weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,21011476,polskiej-potegi-konia-arabskiego-by-nie-bylo-gdyby-nie-wiedza.html
      Jakie będą losy Stadnin w "dobrej zmianie"? Początki były jak najgorzej wróżące na przyszłość...uncertain
      • wscieklyuklad Re: Co-dziennik jesienny 27.11.16, 18:11
        Z ostatniej "aukcji" wynika jednoznacznie, że renoma janowskiej - i nie tylko - stadniny została bezpowrotnie zaprzepaszczona. Dziesięciolecia zajmie odbudowa tego, co zostawią po sobie misiewicze-debile. Hodowcy zagraniczni nieprędko będą traktować serio nasze oferty, jeszcze mniej z nich zdecyduje się powierzyć swoje konie pod opiekę dyletantów, których jedyną cechą jest bezwzględnie niewolnicze poddaństwo wobec kaczelnika i jego schizoidalnych rozkazów.
      • k.karen Re: Co-dziennik jesienny 27.11.16, 20:04
        Agfo, udzieliła mi się Twoja melancholia i smutek z powodu polskich stadnin.
        Spróbuję poprawić Ci trochę nastrój moimi konikami, dla Ciebie specjalnie i z nadzieją na lepsze czasy smile

        https://i67.tinypic.com/34pmihz.jpg


        https://i66.tinypic.com/6terus.jpg
        • hardy1 Re: Co-dziennik jesienny 28.11.16, 16:00
          Nóż się człowiekowi w kieszeni otwiera, kiedy patrzy na to, co pis zrobił z naszymi stadninami, naszym jednym z dóbr narodowych. Kilkaset lat tradycji, hodowli... a teraz niszczą, jak zaborcy i najeźdźcy.
          "Po nas w Polsce choćby potop, ale póki rządzimy, nachapać się musimy" - oto naczelne hasło kaczelnika i jego służalców.

          Jeszcze tylko popatrzę na piękne zdjęcia koni, Karen...
          Dla Ciebie zaś, Agfo, moje ostatnie dribble, które jak ulał pasuje:

          KONIE W GALOPIE
          - Dzikie konie na nas pędzą!
          - O, bogowie! W nogi!
          - Gdzie?! Ścieżka wąska!
          - W górę!
          - Zidiociałeś?! Zbocze strome! Spadniemy!
          - Nie gadaj, wspinaj się! Tam nasz ratunek!
          * * *
          - O, Zeusie! Przeleciały górą... Żyjemy!
          - Przecież te góry to Parnas, idioto. Mówiłem tyle razy, w gimnazjonie nie pakuj samych mięśni, ale pakuj też w głowę...
          • k.karen Re: Co-dziennik jesienny 28.11.16, 19:27
            Hardy, świetna miniatura, a puenta - strzał w dziesiątkę! Doskonale pasuje do sytuacji smile Brawo smile


            - Przecież te góry to Parnas, idioto. Mówiłem tyle razy, w gimnazjonie nie pakuj samych mięśni, ale pakuj też w głowę...




            Tak mi się skojarzyło, więc pozwolę sobie na jeszcze jedną moją "koniarską" fotkę, której dałam tytuł - Pegaz smile

            https://i67.tinypic.com/2wdofa1.jpg
            • hardy1 Re: Co-dziennik jesienny 29.11.16, 00:27
              Piękny galop smile
            • 1agfa Re: Co-dziennik jesienny 29.11.16, 01:29
              Piękna fotografia, Karen smile Rzeczywiście jest taka chwila (zwłaszcza w galopie), kiedy koń - zda się - leci, wiatrem i pędem niesiony niczym skrzydłami.
              Skądś przecież musiały się wziąć opowieści o Pegazie wink

              k.karen napisała:

              > Hardy, świetna miniatura, a puenta - strzał w dziesiątkę! Doskonale pasuje d
              > o sytuacji smile Brawo smile

              >
              >
              > - Przecież te góry to Parnas, idioto. Mówiłem tyle razy, w gimnazjonie nie p
              > akuj samych mięśni, ale pakuj też w głowę...

              >
              >
              >
              > Tak mi się skojarzyło, więc pozwolę sobie na jeszcze jedną moją "koniarską" fo
              > tkę, której dałam tytuł - Pegaz smile
              >
              > https://i67.tinypic.com/2wdofa1.jpg
              • 1zorro-bis Re: Co-dziennik jesienny 29.11.16, 07:49
                no coz......
                I takie konie i tacy bledni rycerze PISdzielcom na koniec zostana....big_grinbig_grinbig_grin
                www.facebook.com/JaliArtcom/photos/a.416768765060551.93544.416761925061235/1209775532426533/?type=3&theater
          • 1agfa Re: Co-dziennik jesienny 29.11.16, 01:16
            Pyszny tekst, Hardy. Zaiste - pyszny!
            Dziękuję Autorowi smile

            (...)

            > KONIE W GALOPIE
            > - Dzikie konie na nas pędzą!
            > - O, bogowie! W nogi!
            > - Gdzie?! Ścieżka wąska!
            > - W górę!
            > - Zidiociałeś?! Zbocze strome! Spadniemy!
            > - Nie gadaj, wspinaj się! Tam nasz ratunek!
            > * * *
            > - O, Zeusie! Przeleciały górą... Żyjemy!
            > - Przecież te góry to Parnas, idioto. Mówiłem tyle razy, w gimnazjonie nie paku
            > j samych mięśni, ale pakuj też w głowę...


            Są tacy, którzy pakują nawet nie w mięśnie ale w nietrwałą ułudę, w pozór władzy, krzepionej przez potakiewiczów. Jak historia (kołem się tocząca) uczy, zbytnia bezrozumna i nie przewidująca pazerność wcześniej czy później, ale jednak ustaje.
            O, Ojcze Czasu, Chronosie! smile
            • hardy1 Re: Co-dziennik jesienny 29.11.16, 07:45
              Tak, Agfo - Chronos nadejdzie smile
            • poe-poi Re: Co-dziennik jesienny 29.11.16, 23:00
              No nie wiem, jeśli fraza:
              „Ktoś musiał zrobić doniesienie na Józefa K., bo mimo że nic złego nie popełnił, został pewnego ranka po prostu aresztowany.”
              została napisana wiele lat temu, a dziś (w listopadzie) mamy coś podobnego w rzeczywistości, to zaczyna mnie ogarniać pesymizm (i do tego ta pogoda).
              Pozdrowienia.
              • 1agfa Re: Co-dziennik jesienny 30.11.16, 00:28
                Sądzisz Poe, że przyszło nam żyć w świecie imitacji Kafkowego świata?
                Coraz ciemniej pod jaśniejącym żoliborskim (przybyszowym) słoneczkiem.
                Pragnienie powrotu do lat dziecinnych, młodzieńczych i ówczesnego obyczaju, zachowań, pociąga najsilniej. Jak wiele wtedy tzw "Sorbona" wyprodukowała adeptów (nie matura lecz chęć szczera), teraz produkuje inna "Sorbona", muchomorowa uncertain

                Dorówna, a może przerośnie? big_grin

                Pozdrawiam serdecznie.
                Pesymizm zrozumiały, bo nadciąga czerń. Treściwe, wyraziste określenie, sienkiewiczowskie do szpiku...

                poe-poi napisał(a):

                > No nie wiem, jeśli fraza:
                > „Ktoś musiał zrobić doniesienie na Józefa K., bo mimo że nic złego nie popełnił
                > , został pewnego ranka po prostu aresztowany.”
                > została napisana wiele lat temu, a dziś (w listopadzie) mamy coś podobnego w rz
                > eczywistości, to zaczyna mnie ogarniać pesymizm (i do tego ta pogoda).
                > Pozdrowienia.
                • poe-poi Re: Co-dziennik jesienny 30.11.16, 10:05
                  Swego czasu uważałem, iż tołstojowskie "niesprzeciwianie się złu" to rodzaj aberracji religijnej; dziś widząc jak zło karmi się sprzeciwami, protestami, zaczynam rozumieć w czym rzecz.
                  Nie pamiętam kto powiedział, że władza zaczyna się bać, gdy lud milczy, ale to zdanie jakoś łączy się z powyższym. - milczenie to brak sprzeciwu.
                  Tym nie mniej, te dywagacje nie wpływają na zmianę mojego zdania, że faszystów należy lać przy każdej okazji smile
                  • k.karen Re: Co-dziennik jesienny 30.11.16, 12:34
                    Dzień dobry, Poe, choć stosowniejsze byłoby - "dzień spokojny".

                    Pamiętam Twoją opinię przy okazji dużo wcześniejszej dyskusji:
                    > Tym nie mniej, te dywagacje nie wpływają na zmianę mojego zdania, że faszystów
                    > należy lać przy każdej okazji smile

                    a tę nawet często powtarzam:

                    " Z faszystami się nie dyskutuje, faszystów się leje"
    • blessing_house Re: Co-dziennik jesienny 29.11.16, 07:49
      Zaproponuję jeszcze w tym jakże wspaniałym wątku konia maści artystycznej, którego namalowała nam Edyta Hul.

      https://imagizer.imageshack.us/v2/1024x768q90/923/Hgj1ty.jpg
      • wscieklyuklad Mogą posłać 29.11.16, 11:07
        któregoś ze swoich pisięcych p-osłów.
        Przecież to same łogiery!

        www.kurierlubelski.pl/wiadomosci/biala-podlaska/a/czempionat-swiata-koni-arabskich-w-paryzu-bez-koni-z-janowa-podlaskiego-pierwszy-raz-od-16-lat,11513438/
        • wscieklyuklad Re: Mogą posłać 29.11.16, 11:38
          https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/15178042_235491400214924_7405636718154309072_n.jpg?oh=1317d9c96d517a3bec64da7643c5fd73&oe=58B9B27A
          • hardy1 Re: Mogą posłać 29.11.16, 16:25
            Aukcje, WU, to już nie dla nas...
            Odbyła się niedawno wystawa koni w Paryżu. Zawsze była tam zapraszana Stadnina z Janowa Podlaskiego. W tym roku, po raz pierwszy Francuzi nie zaprosili... nie pokazaliśmy naszych arabskich koni.
      • hardy1 Re: Co-dziennik jesienny 29.11.16, 16:23
        Blessing, niedługo nawet nie będzie skąd znaleźć dobrego konia do namalowania...
        • blessing_house Re: Co-dziennik jesienny 29.11.16, 21:51
          A ja widze ze powoli wyborcy lepszego sortu zaczynaja nos marszczyc. Wiec caly czas jest szansa na uratowanie konia. Tylko niech sie wkurza. Gorsze jest to ze nastepny moze byc kukizokurwin...
          • sorel.lina Re: Co-dziennik jesienny 29.11.16, 22:12
            Może ja się nie znam na sztuce. Ba, z pewnością się nie znam! Ale wiem, co mi się podoba, a co nie. Wiem, co chciałabym mieć w domu, a czego nie. Wiem, na co chciałabym codziennie patrzeć, a na co nie.
            Te konie...

            https://i67.tinypic.com/34pmihz.jpg

            ... zachwyciły mnie! One tańczą, unoszą się, krzyczą o swojej wolności, malują ją ruchem, gracją, ulotnością...
            Są piękne! Tyle. Nie więcej i nie mniej.

            Karen, nie potrafiłabym uchwycić takiej wielomównej chwili...
            • 1agfa Re: Co-dziennik jesienny 29.11.16, 23:58
              HA! Sorellino, zmartwię Cię: nie byłaś pierwsza, ja podziwiałem już wczoraj! Karen udało się na zdjęciu - a to rzadkie - chwycić moment, szczególnie urokliwą chwilę smile
              Jak wiadomo pan Honoriusz Balzac znalazł i określił trzy synonimy piękna. Wprawdzie można dyskutować, coś dodawać, ale odjąć się nie da, a już na pewno nie konie czystej krwi!!
              Pan Balzac (którego cenię, a dzięki Boyowi przeczytałem swego czasu całą Komedię Ludzką tego gaduły(!) wink określił że najpiękniejsze są:
              - une jolie femme qui dance - piękna kobieta w tańcu,
              - un pur sang en libérté - czystej krwi rumak na wolności,
              - une frégate sous voiles - fregata pod pełnymi żaglami.

              Oglądając fotografię Karen nie można drugiemu punktowi pana-balzakowego wywodu zaprzeczyć smile

              Sorellina napisała:
              (...)
              > ... zachwyciły mnie! One tańczą, unoszą się, krzyczą o swojej wolności, malują
              > ją ruchem, gracją, ulotnością...
              > Są piękne! Tyle. Nie więcej i nie mniej.
              >
              > Karen, nie potrafiłabym uchwycić takiej wielomównej chwili...
              • sorel.lina Re: Co-dziennik jesienny 30.11.16, 00:28
                1agfa napisał:

                > HA! Sorellino, zmartwię Cię: nie byłaś pierwsza, ja podziwiałem już wczoraj! Ka
                > ren udało się na zdjęciu - a to rzadkie - chwycić moment, szczególnie urokliwą
                > chwilę smile
                > Jak wiadomo pan Honoriusz Balzac znalazł i określił trzy synonimy piękna. Wpraw
                > dzie można dyskutować, coś dodawać, ale odjąć się nie da, a już na pewno nie ko
                > nie czystej krwi!!
                > Pan Balzac (którego cenię, a dzięki Boyowi przeczytałem swego czasu całą Komedi
                > ę Ludzką tego gaduły(!) wink określił że najpiękniejsze są:
                > - une jolie femme qui dance - piękna kobieta w tańcu,
                > - un pur sang en libérté - czystej krwi rumak na wolności,
                > - une frégate sous voiles - fregata pod pełnymi żaglami.
                >
                > Oglądając fotografię Karen nie można drugiemu punktowi pana-balzakowego wywodu
                > zaprzeczyć smile


                Agfo, z racji kierunku studiów, przebrnęłam przez "gadulstwo" ( w oryginale) pana Honoriusza, i... no cóż, polubiłam! smile Kobieta, rumak, fregata... które z nich piękniejsze?
                Nie stopniujmy! Piękno ma wiele obliczy. smile

                A ja jestem wzrokowcem ( feministycznie - wzrokowczynią )- może dlatego nie lubię, gdy np. filmowe adaptacje psują moje wyobrażenia. smile
                I jestem "słuchowcem" - z każdą treścią wiąże mi się jakaś muzyka.
                No i jeszcze zapach... olfaktoryczką też jestem. smile

                Serdeczności. smile

              • k.karen Re: Co-dziennik jesienny 30.11.16, 12:41
                Jeszcze raz, dziękuję Agfo smile
            • k.karen Re: Co-dziennik jesienny 30.11.16, 12:38
              Sorell,

              to zasługa tych przecudnych koni, a nie moja smile

              Ale prawda, rzeczywiście są piękne, bo szczęśliwe i bardzo zadbane smile
          • 1agfa Re: Co-dziennik jesienny 30.11.16, 00:08
            Najpierw: interesujący obraz, Blessing, dziękuję za pokazanie smile Oddaje końską siłę, wytrwałość, odporność, może pomaga w tym "malarska maść"? smile

            blessing_house napisał(a):

            > A ja widze ze powoli wyborcy lepszego sortu zaczynaja nos marszczyc. Wiec caly
            > czas jest szansa na uratowanie konia. Tylko niech sie wkurza. Gorsze jest to ze
            > nastepny moze byc kukizokurwin...


            Już gdzieś wspomniałem, że Pis może próbować udawać łagodność na ich brunatnym tle, poza wprowadzaniem znanego sprzed dziesięcioleci przysłowiowego "ładu i porządku".
    • k.karen Re: Co-dziennik jesienny 04.12.16, 10:25
      Dzień dobry, Wszystkim smile

      Na miły dzień z uśmiechem jeszcze jeden "koń". Tym razem mój jednorożec wink


      https://i68.tinypic.com/2hgffjl.jpg
      • 1agfa Re: Co-dziennik jesienny 04.12.16, 16:45
        Przyda się uśmiech, Karen smile Dzień dobry wszystkim, pomimo że popołudnie już ku wieczorowi zmierza i niebo czarno-sine nad moim miastem. Jak zwykle latarnie otoczone roziskrzoną, przymgloną kulą światła, fałszują prawdziwą porę dnia. No i dekoracje! Już są prawdziwe świąteczne dekoracje w moim mieście.
        W lesie szaro, ciemno, mglisto, mokro...
        Czy to rozbryzg wody, czy zamarznięty w intrygującym, jednorożcowym kształcie sopel? smile
        Ładne...

        > Na miły dzień z uśmiechem jeszcze jeden "koń". Tym razem mój jednorożec wink
        >
        >
        > https://i68.tinypic.com/2hgffjl.jpg
        • k.karen Re: Co-dziennik jesienny 05.12.16, 10:19
          Dzień dobry, Agfo smile Dzień dobry, Wszystkim smile

          Dzisiaj u mnie piękny poranek. Słońce i oszronione krzewy. Niecodzienny widok smile

          To rozbryzg z fontanny smile
          • 1agfa Re: Co-dziennik jesienny 09.12.16, 23:59
            Tak, oszronione drzewa i krzewy wyglądają bajkowo, zwłaszcza kiedy ponowa chwyci. Puchu śniegowego na gałązkach nie da się "podrobić" inną substancją. Lubię patrzeć, kiedy na tak ośnieżonych gałązkach krzewów lub drzew obsypanych owockami - dereniach, ostrokrzewach, cisach itp. przysiadają łakome i wygłodniałe ptaki, usiłując chwycić jagodę. Lekki puch opada wtedy delikatną, lśniącą chmurą, ptaki ulatują pozornie wystraszone, ale natychmiast wracają, pyłem obsypane. Nawołują się wtedy głośno, jakby wołały: nie ma strachu, nie ma!

            (Specjalne ptasie "kulki" z ziarnem oczywiście także są zawieszone na gałęziach. Nikną szybko, pozostają smętnie zwisające puste woreczki, chociaż śniegu jeszcze niewiele i szybko się roztapia, wsiąka w namiękłą ziemię. Rozpuszczone te ptaszyska! smile.

            Karen napisała
            > Dzisiaj u mnie piękny poranek. Słońce i oszronione krzewy. Niecodzienny widok :
            • 1agfa Re: Co-dziennik jesienny 10.12.16, 00:22
              Ale ja nie o tym...
              O stracie smutnej, listopadowo-grudniowej. O dwóch stratach.
              Nie ma już kota, który na działkę w tym roku przywędrował, a którego nazwaliśmy Pan Pickwick. Bo w podróży i obfite bokobrody...
              Otóż przy bliższym poznaniu (a trzeba było czekać, aż się oswoi, aby dał się złapać), okazało się że guzy, guzy, guzy...sad
              Początkowo sierść je przykrywała, nadając postaci kota pozorną tuszę. Pozór zdrowia. Dziwnym przypadkiem sierść pozostała, gęsta i zdrowo wyglądająca (jak zwykle po wyglądzie sierści można poznać stan zwierzaka). Ale z czasem kot słabł, przestał jeść, chudł...i kiedy na koniec, nagle i bardzo szybko, sierść zaczęła wyłazić!! Lekarz powiedział, że nawet nie ma co myśleć o operacji - rzeczywiście, za dużo tego było. Pociecha jedyna, że kocisko - nie wiedzieć jak dawno wędrujące - ostatnich kilka miesięcy spędził w przyzwoitych warunkach.
              Ale..skończyła się podróż Pana Pickwicka sad
              Bezboleśnie.
              sad
              • 1agfa Re: Co-dziennik jesienny 10.12.16, 01:04
                Wraz z jesienią, listopadem, szarą mgłą co świat powleka
                przyszły niedobre dni i chwile. Razem: dla ludzi i zwierzaków.
                Na powrót lata, jasnego nieba, czasu bez strat i smętków -
                lepszego dla wszystkich czasu - trzeba niestety poczekać.

                W bliskim domu też strata: kotka. Dostojny wiek: ukończone 20 lat z dużym hakiem.
                Kawał życia dorosłych, spory kawał życia małych...Prawdziwy członek rodziny - od zawsze...
                Wszyscy oni płakali. Wszyscy ją kochali.

                Po ca dwóch tygodniach są, przygarnięte: dwa małe puchate stworki, z ciekawskimi oczami lśniącymi zawadiackim błyskiem. Szaleją, bawią się panny smile
                Dwie, bo każdy Mały chciał - a że nie zabawka to, tylko stworzenie którym należy się porządnie zaopiekować - doskonale wiedzą.
                Patrzę na (jeszcze nieodwróconą, bo tak chwyta spojrzenie i myśli), listopadową kartę dużego kalendarza. Specjalnego - zwierzakowego i wierszowanego. Mądrego kalendarza.
                Niezwykły to przypadek.
                Dwa małe kociaki: ciemniejszy i jasny, o niepospolitych imionach. Nad nimi - narysowane jasnym i ciemnym zarysem - serce. Z wierszem, który w tym sercu woła do ludzi. O dom.
                Nie te, a jednak identyczne kociaki jak ze wspomnianego kalendarza. Przyszły z listopadem do dobrego domu, w dobre i dbające ręce.
                Zajęły miejsce kochanej kotki.

                Są rzeczy i zjawiska, o których się...
                --
                • ulisses-achaj Re: Co-dziennik jesienny 10.12.16, 01:09
                  Dziękuję, Agfo. Coś mi otwierasz, a może raczej dopowiadasz nie moimi oczyma smile
    • 1agfa Re: Co-dziennik jesienny 04.12.16, 16:36
      Małe, ale ważne święto w Warszawie. Mieście ciągle prawdziwie niepokornym i nieujarzmionym.

      "...Warto być przyzwoitym..." !! smile

      Uważam, że autor tych słów całym swoim życiem i postępowaniem w najtrudniejszych czasach, czasach które łamią słabe charaktery, a ujawniają najszlachetniejszych - zasłużył na upamiętnienienie. Może jeszcze gdzieś, coś? Bo postać Pana Bartoszewskiego jest pomnikowa.

      "...Na tyłach sądów przy ul. Ogrodowej w niedzielne południe uroczyście nadano nazwę skwerowi Władysława Bartoszewskiego. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele władz miasta i Rady Warszawy, która przegłosowała tę nazwę 20 października.

      Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

      Skwer Władysława Bartoszewskiego znajduje się przy ul. Ogrodowej między al. Jana Pawła II i ul. Białą. Zmarłego w 2015 r. ministra spraw zagranicznych, historyka, autora książek o Warszawie, uczestnika powstania warszawskiego, więźnia obozu w Auschwitz i komunistycznych karcerów stolica uhonorowała w symbolicznym miejscu. To tutaj organizacja Żegota, w której działalność podczas II wojny światowej zaangażował się Władysław Bartoszewski, niosła pomoc żydom stłoczonych przez Niemców w getcie. Wejście do niego prowadziło przez sądy od strony Leszna, a na tyłach tego gmachu przy ul. Ogrodowej z jedzeniem, ubraniami i fałszywymi dokumentami czekali na Żydów działacze Żegoty.

      Na otwarcie skweru, oprócz prezydent warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz - przyszli m.in. lider Komitetu Obrony Demokracji Mateusz Kijowski, prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński, Barbara Nowacka z Inicjatywy Polska i Andrzej Halicki z PO. Zgromadzeni mieszkańcy trzymali transparent z cytatem "Warto być przyzwoitym".

      O nadanie skwerowi imienia Władysława Bartoszewskiego zabiegał Mariusz Malinowski, działacz partii Nowoczesna. Dla swojego pomysłu zdobył poparcie byłego prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego i prezydenta Niemiec Joachima Gaucka, a także kilka tysięcy podpisów. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zgodziła się, by radni miejscy nie czekali z głosowaniem, aż minie pięć lat od śmierci patrona skweru.

      - Postać Władysława Bartoszewskiego powinna być powodem do dumy. To budowniczy mostów, wzór państwowca, patriota, mąż stanu. Dobrze zasłużył się Polsce i miastu stołecznemu - mówiła Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas sesji Rady Warszawy 20 października. Zapowiedziała wtedy, że uroczystość otwarcia skweru zorganizuje bezzwłocznie i tak też się stało.

      Żaden radny nie był przeciw nazwaniu skweru imieniem Władysława Bartoszewskiego, ale PiS nie wziął udziału w głosowaniu. Za jego wynik dziękował syn Władysława Bartoszewskiego. - To dla mnie moment wzruszający - mówił.Na uporządkowanie skweru Władysława Bartoszewskiego Rada Warszawy przewidziała w budżecie miasta 1 mln zł. ..."

      warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34862,21069283,skwer-wladyslawa-bartoszewskiego-nazwa-uroczyscie-nadana-tablice.html
    • 1agfa Re: Co-dziennik jesienny 16.12.16, 18:05
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,21128595,mysliwy-zastrzelil-konia-bo-pomylil-go-z-dzikiem-to-sie-stalo.html?order=najfajniejsze#opinions
      Kretynizm rozwija się...
      Myśliwi, na których obecne kierownictwo partii i rządu spogląda szczególnie łaskawym okiem, tracą pomiarkowanie. Tfu.
      Sprawcy "grozi" utrata dokumentu uprawniającego do polowań!!
      I tak trudno, tak daleko trzeba było go szukać... (nie sposób oszczędzić sobie kpiny).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka