sorel.lina
08.06.17, 23:56
I znowu na wyspy północne mnie niesie. "Wyspy Prytańskie", jak je zwali Grecy i Rzymianie.
Albion, który fascynował mnie od dziecka. Brytania, która jest mi bliska nie tylko ze względu na powiązania rodzinne (druga ojczyzna mojej córki).
Nie wiem skąd ten sentyment...
Może historia niezwykła, może tradycje, wcale nieprawda że umarłe, choć już nie z tak wielkim pietyzmem pielęgnowane?
Może klimat, wcale nieprawda, że wiecznie mglisty i deszczowy?
Może ludzie, wcale nieprawda, że chłodni i wyniośli. Owszem - powściągliwi w uzewnętrznianiu emocji, ale w głębi uczuciowi, empatyczni, wzajemnie życzliwi, gościnni?
Może niepowtarzalna atmosfera spokoju, tolerancji, ciepłego dystansu (brzmi to dziwnie, jak sprzeczność, ale taka właśnie jest)?
Jeżdżę do Anglii już od tylu lat! I ciągle czuję niedosyt. I wciąż chce mi się tam wracać.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tym razem, posłucham, co tam mówią ludzie o wynikach wyborów i trwającym Brexicie...
Co myślą o imigrantach muzułmańskich i... polskich.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przede mną znów Anglia!
Do zobaczenia, Podwórko!